17.06.05, 13:40
3. Seks jest fundamentem związku

Tę zasadę lansuje się ostatnio w mediach. Zaczynasz więc myśleć, że jeśli nie
rzucacie się na siebie za każdym razem, gdy się widzicie, uczucie wygasa albo
coś między wami jest nie tak. To bzdura. Przecież okres szalonej namiętności,
kiedy nie możecie spokojnie przejść koło siebie, nie może trwać wiecznie.
Seksuolodzy mówią, że w większości przypadków stan miłosnego zamroczenia, w
którym seks odgrywa główną rolę, mija po około 18 miesiącach bycia razem. Co
nie znaczy, że związek traci na wartości. Po prostu zmienia się - na pierwszy
plan wysuwają się zupełnie inne wartości - przyjaźń, lojalność, wzajemne
zrozumienie, budowanie rodziny. Nie ma więc nic złego w tym, że uprawiacie
seks rzadko lub nawet nie robicie tego wcale, pod warunkiem że obojgu jest
wam z tym dobrze. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy wasze potrzeby
seksualne się rozmijają albo gdy macie zupełnie inną
definicję "fantastycznego seksu".

Jest to na pierwszej stronie g.pl obecnie. Wynikałoby z powyższego że wasi
parterzy są normalni w swojej prawie-abstynencji i wy jesteście normalni w
swojej chuci...
Obserwuj wątek
    • dosia.samosia "Pod warunkiem, że obojgu jest z tym dobrze" 17.06.05, 14:08
      Jeżeli obojgu jest dobrze z nikłą bądź żadną częstotliwością uprawiania seksu
      to no comments.
      Zdaje się jednak, że na tym forum spotykają się ludzie którym NIE JEST DOBRZE.
      Wiele wypowiedzi czytałam i chyba żadnej z osób narzekających na przymusową
      abstynencję nie może zarzucić seksoholizmu. Rozumiem brak romatycznych porywów
      w długim związku i akceptuję. Akceptuję również jakąś monotonię i brak motylków
      w brzuchu na codzienny widok partnera. Ale nie akceptuję całkowitego
      odstawienia od łoża.
      Seks jest więziotwórczy. Udane pożycie sprawia, że wiele problemów znika lub
      traci na ważności. Brak seksu nie tylko frustruje ale powoli zabija uczucie.
      • alien81 Re: "Pod warunkiem, że obojgu jest z tym dobrze" 17.06.05, 14:27
        Ależ dosiu.samosiu, to że pierwsza fala namiętności mija nie znaczy, że seks
        musi być w ilości "zero" lub "nikła". poza tym zawsze może przyjść druga,
        trzecia etc. fala, co będzie bardziej porywające w przypadku stałego związku.
        oczywiście, są osoby dla których początek związku, adrenalina z tym związana to
        narkotyk. ale takie osoby nie powinny się z nikim wiązać i żyć na swój sposób. i
        po kłopocie.

        loppe - ja jestem młoda, a odporna na tę modę. wiem, że seks to nie wszystko. po
        zachłyśnięciu się nowością, życiem bez ograniczeń ludzie powrócą do dobrych
        postaw. seks to może być świetna zaprawa do fundamentu, ale go nie zastąpi. już
        teraz wzrasta odsetek zawieranych małżeństw, skończył się czas singli, bo minęło
        kilka lat i ludzie Ci zobaczyli wokół siebie pustkę. zmiany w związku, przy
        podtrzymaniu więzi seksulanych, mogą być ekscytujące:)
        • loppe Re: "Pod warunkiem, że obojgu jest z tym dobrze" 17.06.05, 14:35
          Jesteś zaskakująco dojrzała na swoje lata Alien. I interesujące że dziewczyna
          wybiera forum zdominowane raczej przez starych związkowców, he, he
          • alien81 Re: "Pod warunkiem, że obojgu jest z tym dobrze" 17.06.05, 14:52
            ale ja jestem w stałym, monogamicznym udanym związku - tylko od roku i pięciu
            miesięcy ale chcę być w nim zawsze:) a jak się nie uda to nie będzie to nadal
            będę sobą i nadal będę żyła swoim życiem
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: "Pod warunkiem, że obojgu jest z tym dobrze" 17.06.05, 14:42
          "wzrasta odsetek zawieranych małżeństw, skończył się czas singli, bo minęło
          kilka lat i ludzie Ci zobaczyli wokół siebie pustkę"

          ponownie zmuszony jestem podpisać się wszystkimi 4 kopytami, choć z tym
          zatrzeżeniem, że czas singli dopiero zaczyna się kończyć - bo trochę to potrwa,
          zanim spotka się kogoś na tyle wartościowego, by stworzyć z nim/nią "coś więcej"

          Zmiany są fajne dla znudzonych i zblazowanych, ale nic nie zastąpi świetnej
          przyjaźni podpartej niezłym seksem - a jedno i drugie wymaga długiego
          "docierania", wzajemnego poznawania się...
          • loppe Re: "Pod warunkiem, że obojgu jest z tym dobrze" 17.06.05, 14:45
            Niestety, nie mogę jak wy tak pomyśleć. Otóż media od paru lat lansują
            macierzyństwo jako - no dokładnie - modne obecnie. Zatem to o czym mówisz Alien
            nie musi być autentycznym powrotem do siebie samego i do wartości, lecz znowu -
            owczym pędem konformistów
            • alien81 Re: "Pod warunkiem, że obojgu jest z tym dobrze" 17.06.05, 14:56
              Z tym również się muszę zgozić. Biznes ślubny ma sile lobby. Ale ważne jest, że
              zauważono, że życie samemu i propaganda sukcesu singli to nie wszystko i że ma
              też swoje ciemne strony. Żeby tak jeszcze ludzie zrozumieli, że nic nie muszą
              robić bo wypada i pod presją, ale dla siebie i dla swojego uczucia.
            • ewolwenta Re: "Pod warunkiem, że obojgu jest z tym dobrze" 17.06.05, 22:13
              Z tym lansowaniem macierzyństwa może jest związana jeszcze inna rzecz. Czy nie
              jest tak, że to poprawa warunków ekonomicznych (nawet tylko oczekiwana)
              powoduje wzrost liczby urodzeń? Kumuluje się odsetek pań które w typowym
              przedziale wieku 25-30 decydują się na dziecko i tych które w ostatnich latach
              z przyczyn ekonomicznych zwlekały z decyzją. W opozycji do mody na
              macierzyństwo stoi moda na „dojrzałe macierzyństwo” i jeszcze rozwój zawodowy
              itp.
              • ewolwenta Re: "Pod warunkiem, że obojgu jest z tym dobrze" 17.06.05, 22:22
                Oj za szybko poszło.

                Krótko mówiąc media puszczają to co się dobrze sprzedaje. Wpływy z reklam
                pampersów i oliwek dziecięcych są niemałe bo klientek więcej niż zazwyczaj.
          • alien81 Re: "Pod warunkiem, że obojgu jest z tym dobrze" 17.06.05, 14:53
            Amen Krzysiu. Amen. Fajnie jest się pokochać ze swoim najlepszym
            kumplem-chłopakiem a potem bez wstydu zjeść z nim lody i obejrzeć fajny horror.
            I masz rację: czas singli się dopiero kończy, ale jednak:)
            • krzysiek_dwadziesciapare taka to różnica... 17.06.05, 14:59
              "Fajnie jest się pokochać ze swoim najlepszym kumplem-chłopakiem a potem bez
              wstydu zjeść z nim lody i obejrzeć fajny horror."

              moim zdaniem seks jest tym, co rozgranicza przyjaźń [ taką przwdziwą ] od "bycia
              parą" - bo jest to jedyne, czego nie można "dostać" [ wiem, trochę handlowo to
              brzmi ] od przyjaciela/ciółki.
              KIedy miedzy przyjaciół wkrada się bliskość fizyczna, przestaje to być przyjaźń
              a zaczyna się związek, relacje ewoluują...
              moim zdaniem związek, którey ewoluuje z przyjaźni ma dużo większe szanse
              powodzenia, niż ten, który od przyjaźni nie wychodzi
              • loppe Re: taka to różnica... 17.06.05, 15:02
                Nie mam preferencji co do kierunku ewolucji - od czego do czego - natomiast
                przyjaźń jest chyba najważniejszym składnikiem (i największa wartością - good
                quality seks można dostać łatwiej na tym świecie) tych "długich związków"
                • krzysiek_dwadziesciapare Re: taka to różnica... 17.06.05, 15:05
                  "Nie mam preferencji co do kierunku ewolucji - od czego do czego"

                  z mojego doświadczenia wynika, że świetne relacje "duchowe" mogą prowadzić do
                  iskrzenia fizycznego. Niestety, świetne wyrko nie zakończyło się duchowym
                  ciągiem dalszym...
                  • loppe Re: taka to różnica... 17.06.05, 15:07
                    bo różne są losy - różne kierunki ewolucji osób
                    • loppe Re: taka to różnica... 17.06.05, 15:12
                      to "osób" przypomina mi o personalizmie, preferowanej filozofii Jana Pawła II
                      - jeśli ktoś czytał "Miłość i odpowiedzialność", a ja czytałem, to jest tam
                      zaskakujący dla wielu, zwłaszcza tych którzy nigdy tego nie przeczytają, passus
                      (lata ok. 1960 do tego, przed hippisami) o potrzebie - i nie przykładaniu się
                      wielu mężczyzn do - zaspokojenia małżonki w łożu małżeńskim
                    • krzysiek_dwadziesciapare Re: taka to różnica... 17.06.05, 15:16
                      chodzi mi o to, że czasem międzyludzka chemia tak walnie w zwoje mózgowe, że się
                      niemal nieba sięga, ale "po wszystkim" okazuje się, że niespecjalnie dzieli się
                      poglądy, zainteresowania, czy poziom wrażliwości... no i wtedy z ewolucji
                      takiego "zalążka" wychodzą nici... parę razy sprawdziłem to na sobie i za każdym
                      razem było fiasko, bo okazywało się, że nie za bardzo jest o czym pogadać "po
                      fakcie" [ poznając kogoś "w okolicznościach imprezowych" z reguły jest się na
                      bani, co znacznie wszystko zamazuje ].

                      To się chyba o charakter i wrazliwość rozbija - ale to tylko moje, osobnicze,
                      doświadczenia....
                      • loppe Re: taka to różnica... 17.06.05, 15:23
                        Tak. Aczkolwiek o świetne wyrko - nie bardzo znam Twoją definicję - doprawdy
                        nie jest trudno w wieku lat 20paru ponieważ damskie części w męskich oczach i
                        męskie hormony również - sa wtedy na najwyższej fali
        • drobiazg Re: "Pod warunkiem, że obojgu jest z tym dobrze" 17.06.05, 14:54
          alien81 napisała:

          > nie znaczy, że seks musi być w ilości "zero" lub "nikła". poza tym zawsze
          > może przyjść druga,trzecia etc. fala,

          dokładnie ;-) a pozatym nie dajmy się zwariować życie to nie schematy nie da
          się do końca ludzkich odczuć, emocji, namiętności wyliczyć, podstawić pod wzory
          i dać model związku, 18 miesięcy to, 5 lat tamto, 7 jeszcze coś innego ...

          > wiem, że seks to nie wszystko

          wg mnie również, ważny , nawet bardzo ważny ale to nie wszystko, jeszcze musi
          byc magia i żeby "łapał" nadal moje specyficzne poczucie humoru i przykrywał
          mnie w nocy kocykiem no i dużo jest takich różnych codziennych drobiazgów ;-
          ))






          --------------------------------------------------------------------------------

          • alien81 Re: "Pod warunkiem, że obojgu jest z tym dobrze" 17.06.05, 15:40
            No i mogę się tylko zgodzić z przedmówcą. Seks bez magii, "mechaniczny" nawet w
            dużej ilości niewiele znaczy i niewiele buduje. ja obstaję przy tym, że seks nie
            zastąpi fundamentu, ale jest doskonałą zaprawą do złączenia całości (a zaprawa
            musi być cały czas, nawet jak się wyburzy kawałek ściany).
    • thistle Re: hm 17.06.05, 15:36
      masz konkretną linkę? Właśnie to powtarzam Ślubnemu od 2 lat, a on, cholera,
      nie wierzy :(
      • loppe Re: hm 17.06.05, 15:40
        związki damsko-męskie mity - pierwsza strona portalu obecnie
        • thistle dziekuję, mam n/t 17.06.05, 19:09

          • loppe Re: dziekuję, mam n/t 20.06.05, 11:37
            A właściwie co powtarzasz ślubnemu? Że Twój wielki popęd jest normalny czy że
            Twój niewielki...?
            • thistle niewielki n/t 21.06.05, 09:49
    • anemarie Re: hm 19.06.05, 11:45
      Loppe, refleksyjna naturo, wkradło się "budowlane" słownictwo do opisu relacji
      między kobietą a mężczyzną. Wszelkie analogie są mylące. Seks jest oczywiście
      istotą związku między kobietą a meżczyzną, w różnych okresach mającą różne
      znaczenie. Brak seksu może być jednak odczytywany jako odrzucenie. I chyba
      słusznie. Co do mediów - to raczej nie lansuje się tezy,że seks jest
      fundamentem związku, raczej funduje się widzom seriale dość naiwne, gdzie
      wtłacza się do głów idealny obraz rodziny. Potem każdy patrzy na swoją realną
      rodzinę i myśli - chyba coś jest ze mną nie tak.
      • drobiazg Re: hm 21.06.05, 10:20
        anemarie napisała:

        > Co do mediów - to raczej nie lansuje się tezy,że seks jest
        > fundamentem związku,

        A ja nie jestem przekonana, że on tym fundamentem jest. Napewno ma ogromne
        znaczenie ale jeśli tylko na jego bazie powstawały by związki to ludzie w
        podeszłym wieku skazani by byli na samotność, dlaczego 75 latek nie można
        chcieć być z 75 latką tylko dlatego, że ma piękny uśmiech, udowne oczy, jest
        mądra dobra i ma poczucie humoru a czy w tym znajdzie sie miejsce na seks...no
        jeśli tak to tylko pogratulować . Nie cierpie sloganów w stylu seks to
        fundament. Życie nie jest schematem i dobrze bo było by nudno ;-)
        • tomek_abc Re: hm 21.06.05, 10:48
          > A ja nie jestem przekonana, że on tym fundamentem jest. Napewno ma ogromne
          > znaczenie....

          zgadzam sie...
          jeśli brak seksu wynika z róznicy temperamentów a nie z nienawiści do 2
          osoby....to ...pomarudzimy sobie, popiszemy na forum, czasem skoczymy gdzieś w
          bok ....a w zwiazkach będziemy trwać...
          stawiając na szali z jednej strony...dom, dzieci, rodzinę, wspólnie sepdzone
          lata....a z drugiej dobry seks....najcześciej wybieramy dom (zła wiadomość dla
          kochanek/kochanków)...myslac cynicznie, ze w sumie ostateczenie mozna mieć i
          jedno i drugie...niekoniecznie 2 w 1 ;)







          • drobiazg Re: hm 21.06.05, 11:00
            Zastanawiałam się ostatnio nad bliskością w moim związku i może to głupie
            porówanie ale dużo więcej emocjonalnego ciepła wziełam od mojego faceta kiedy
            zwyczajnie przytulił mnie i pozwolił się wypłakać bo "coś tam", niż
            po "wyczerpującym" ;-) łóżkowym seansie pare dni wcześniej ;-)
        • anemarie Re: hm 21.06.05, 10:54
          A czym jest dostrzeganie przez 75 latka cudownych oczu czy uśmiechu jak nie
          patrzeniem przez pryzmat seksualności. U kolegi jakoś nie dostrzeże cudownych
          oczu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka