Dodaj do ulubionych

Mąż oziębłej

18.10.05, 13:49
Prosiłbym o wymianę doświadczeń mężczyzn, którzy mają podobne problemy i o
ich punkt widzenia kobiety, które znajdują się w podobnej sytuacji.
Z pełnym przekonaniem mogę pwoiedzieć, że jestem szczęśliwym mężem - z żoną
świetnie się rozumiemy, dobrze rozwiązujemy problemy, jest nam z sobą dobrze.
Czasem nawet mamy świetny seks, ale tylko czasem, w lecie, na wakacjach,
jakieś 3 razy w ciągu roku. POtrafimy wtedy być dla siebie cudowni, mamy
fantazję, kochamy się przed snem, po obudzeniu, w ciągu dnia...
Ale na co dzień moja żona nie chce seksu. Nie lubi nawet, gdy ją dotykam, gdy
próbuję pieścić. Wysztko ją wtedy drażni. Gdy jednak (rzadko)ulega, jest
strasznie spięta, pochwa jest szczelnie zamknięta i sucha, nie ma żadnej
współpracy, czuję się trochę jak gwałciciel. Czasem pozwala mi sama na
pieszczoty, ale wtedy parę razy byłem w takiej sytyuacji tak zaskocozny
izdenerwowany, że zupełnie nie mogłem się podniecić, a raz wystzreliłęm ledwo
mnie dotknąłem jej piersi.
Powtarzam: poaz seksem wszystko jest ok, obydwoje jesteśmy dla siebie dobrzy,
nawet rozmawiamy otwarcie o wielu problemach, ale nie umiemy pogadać o
przyczynie naszego problemu w łóżku.
Nie musze mówić, jak jestem tym wszystkim sfrustrowany. Mam ochotę ją
zdradzac, bo pzrecież nie mogę życ bez seksu - no i zdradzam w agencjach
towarzyskich, poza tym się onanizuję, czasem nawet robię to w łóżku pod
kołdrą, żeby jej zwrócić uwagę na mój problem, ale ona albo tego nie widzi,
albo nie chce widzieć.
Rozumiem, że mogę być dla niej złym kochankiem, ale nie wiem, w czym rzecz,
bo ona mi nie mówi. Przecież jednak bywam całkiem niezłym kochankiem.
Cchę pójść do seksuologa, ale nie mogę jej namówić na wspólną wizytę, a
przecież to nasz wspólny problem.
Obserwuj wątek
    • ewolwenta Re: Mąż oziębłej 18.10.05, 13:53
      A czemu jest spięta?
      Czym się, zajmuje? Jaką ma pracę? Stresującą? Jakie ma obowiązki domowe?
      • horse45 Re: Mąż oziębłej 18.10.05, 13:54
        W domu wysztko podzielone, jestem przekonany, że nie ma na co anrzekać. Za to
        praca rzeczywiście stresująca, dyrektorka w dużej i prestiżowej firmie
        • tomek_abc Re: Mąż oziębłej 18.10.05, 14:00
          i się wydało....
          nastepny pracoholik (czka)....z przerostem ambicji, która zżera związek,
          pracoholik, który potrafi kierować ludzmi, ale jakoś w swoim domu juz troszkę
          mniej
          (sorry za dosadność)
        • ewolwenta Re: Mąż oziębłej 18.10.05, 14:05
          A ile pracuje dziennie?
          Czy kiedy wraca do domu to rozstaje się z pracowymi problemami?
          Macie dzieci?
          Co do podziału obowiązków to niestety należałoby zapytać ją. Zazwyczaj
          postrzeganie podziału obowiązków jest bardzo subiektywne.
    • tomek_abc Re: Mąż oziębłej 18.10.05, 13:57
      >Z pełnym przekonaniem mogę pwoiedzieć, że jestem szczęśliwym mężem -

      Bylbym ostrożny w takich stwierdzeniach.
      Kiedys też mi sie wydawało, że seks i małżenstwo to niejako dwa odrębne
      problemy.


      • horse45 Re: Mąż oziębłej 18.10.05, 14:03
        ok, miałem na myśli codzienne życie, które nam się podoba, ale to, co
        napisałem, świadczy, że tak naprawdę to nie jestem szczęślwym mężem. Dziękuję
        za poprawienie mnie
    • abdulian Re: Mąż oziębłej 18.10.05, 14:00
      Ja pewnie tyle doświadczeń życiowych nie mam, ale z pełna odpowiedzialnością
      mogę stwierdzić, że stresująca praca może wykończyć i zniechęcić bardzo, bardzo,
      bardzo skutecznie :/

      Ale nie podam Ci rozwiązania, bo aktualnie sam go poszukuje, dobrze skutkuje
      wyjście gdzieś wieczorem, kolacja z winkiem etc., ale jak będzie codziennie to
      straci swój efekt :/ jak znajdziesz sposób to daj znać :)
      • horse45 Re: Mąż oziębłej 18.10.05, 14:04
        Powiem, na pewno :-) Na razie próbowałem różnych sposobów. I bez skutku.
    • oliwka30 Re: Mąż oziębłej 18.10.05, 14:13
      > nawet rozmawiamy otwarcie o wielu problemach, ale nie umiemy pogadać o
      > przyczynie naszego problemu w łóżku.

      może nie o tych, o których ona chce słyszeć?
      • tomek_abc Re: Mąż oziębłej 18.10.05, 14:18
        gadanie gadaniem, ale mam wrażenie, że wiekszość nie potrafi powiedzieć
        dlaczego NIE (a moze nie chce?)
        Moze nie chce powiedzieć po prostu....juz mnie nie kręcisz
        Choć akurat w tym przypadku stawiam na prace jako przyczynę.
        Pracoholik w domu to tragedia, zamiast mysleć o przyjemnosciach mysli o
        tym,...co się jutro stanie w pracy

        • oliwka30 Re: Mąż oziębłej 18.10.05, 14:19
          niestety wiem coś o tym :(
          • ambx A może wieczorny alkohol? 18.10.05, 15:39
            • ambx Re: A może wieczorny alkohol? 18.10.05, 15:49
              Wysłał mi się sam tytuł, ale naprawdę - może jakieś dwa drinki na dobranoc - to
              co pani dyrektor lubi - może być brandy, scotch, malibou, szampan... albo dwa
              Żywieckie... Niech się rozluźni i odpręży po kłopotach z knąbrnym i głupim
              personelem i planami sprzedaży. Trochę wygłupów, żarty erotyczne, Emanuelle
              albo inna dobra erotyka na DVD... A jak to nie pomoże to krótko i
              rzeczowo: "Zmuszasz mnie, żebym swoje naturalne potrzeby seksualne zaspokajał
              komercyjnie i... młodzieżowo. Przyjmij do wiadomości, że wciąż je mam. I będę
              je musiał zaspokajać. Jeśli przyjdzie ci ochota na seks - zawsze możesz się
              zgłosić do mnie w tej sprawie".
              • woman-in-love Re: A może wieczorny alkohol? 18.10.05, 18:09
                mało oziębłosci - jeszcze alkoholizm? Droga jest prosta i szybka: równia
                pochyła. Ciekawe, bo teoretycznie nie powinno być kolizji między seksem i pracą
                zawodową, a przeciwnie - te dwie sfery powinny sie wzajemnie uzupełniać....
                • horse45 Re: A może wieczorny alkohol? 18.10.05, 19:41
                  No cóż, ja też ostro pracuję, choć nie jestem dyrektorem i praca mojego popędu
                  nie zmniejsza. Oczywiście nie wiem, co jest przyczyną naszych problemów, może
                  rzeczywiście praca, choć nie mam wrażenia, że żona jest pracoholiczką.
                  Najgorsze jest to, że ona nie chce o tym rozmawiać. Boi się? Wstydzi się? Nic,
                  muszę jakoś sobie z tym radzić. Bo jeśli sobie nie poradzę, to po prostu nasze
                  małżeństwo się rozleci.
                  • anais_nin666 Re: A może wieczorny alkohol? 18.10.05, 19:45
                    Powiedziałeś zonie wprost, że brak seksu tak Cię deprymuje, że obawiasz się , iż
                    dłuzsza abstynencja i brak rozmow o przyczynach tejże spowoduje, że odejdziesz
                    od niej?
                    • horse45 Re: A może wieczorny alkohol? 18.10.05, 22:30
                      tak, ale ona chyba nie bierze tego poważnie
                    • misia.j Re: A może wieczorny alkohol? 19.10.05, 15:51
                      Ja jestem z tych zwanych oziębłymi (choć uważam, że to okropne słowo i nie zawsze oddaje istotę problemu), na dobrej drodze do wyjścia z kryzysu. U nas się chyba udało, wystarczyły rozmowy (nie jedna - było ich mnóstwo - i monologi, i listy...). Jest o niebo lepiej i - o dziwo - ja też mam ochotę na seks;)
                      Nie będę się rozwodzić nad przyczynami, powiem tylko, że kiedyś takie postawienie sprawy (zagrożenie odejściem) wywołałoby u mnie reakcję odwrotną niż oczekiwana. Pamiętajcie, że każdy z nas patrzy przede wszystkim przez pryzmat swoich problemów i często rozumie to, co sam chce zrozumieć i słyszy to, co sam chce usłyszeć. Zwłaszcza wtedy, gdy już są mniej lub bardziej uświadamiane konflikty.
                      Reasumując - kiedyś ja też czułam się pokrzywdzona i zmuszana do seksu, niezrozumiana, bo moje potrzeby nie były zaspokajane. Problem męża wydawał mi się mały z mojej perspektywy. Jakimś cudem udało mi się dojrzeć należytą wagę problemu. Ale dopiero teraz (z kryzysu zaczęliśmy się podnosić jakieś pół roku temu, na forum natrafiłam może 2 tygodnie temu), po lekturze Waszych postów, dotarło do mnie, że po prostu nie rozumiałam wagi problemu własnego męża, nie rozumiałam, że dla niego jest seks tak ważny, bo dla mnie nie był ważny. Ja to słyszałam, ale nie rozumiałam. Dopiero po lekturze forum zaczęłam się nad tym zastanawiać.
                      Może więc zamiast stawiać ultimatum - rozmawiać, pisać i podsuwać coś do poczytania...? Bez agresji, wyrzutów, umniejszania problemów drugiej strony...?
                  • bogna33 Re: A może wieczorny alkohol? 20.10.05, 14:16
                    A może nie jesteś już dla niej atrakcyjny?... może robisz coś nie tak na co
                    dzień?Pomyśl o sobie i spróbuj zastanowić się nad sobą....
    • wiesia38 Re: Mąż oziębłej 19.10.05, 15:41
      Ja też nie mam ochoty na seks z mężem .Czytając to wszystko co pisałeś o swojej
      żonie to prawie jak o mnie .Mój mąż porozmawiał kiedyś ze mną o tej sytuacji
      szczerze.Wiesz co w nim przeszkadzało ? wręcz odpychało ? z czego sama nie
      zdawałam sobie sprawy - nieładnie pachniał - mimo że się mył.Po za tym był dość
      nudno.Wina nie proponuję .Potem usłyszy to co ja od swojego
      'bez wina to ty już nie umiesz".
      • woman-in-love Re: Mąż oziębłej 19.10.05, 16:07
        A ty go przed ślubem nie wąchałaś?
      • horse45 Re: Mąż oziębłej 19.10.05, 23:05
        Dziękuję Misi i Wiesi za ich posty. Dlatego właśnie napisałem, bo byłem
        ciekawy, jak ten problem widzą kobiety. Ja naprawdę chciałbym sie wczuć w
        sytuację mojej żony, żeby zrozumieć, na czym polega problem. Wasze wypowiedzi
        pomagają mi spojrzeć trochę z innej strony. Mój Boże, nie wiem, może też
        niełądnie pachnę, czy inaczej - może po prostu nie podniecam, czy czymś
        odstręczam moją żonę. Nie wiem. Oczywiście są rzeczy, których nie zmienię,
        jeśli na nią już nie działam z racji tego, jaki jestem, to tak chyba zostanie
        (uprawiam sport: biegam, jeżdże na rowerze, pływam, gram w piłkę, co jeszcze
        mam robić, żeby bardziej dbać o swoje ciało?). Ale może coś mógłbym zmienić?
        Tylko że nie wiem, co.
        Pracoholizm może byc wytłumaczeniem maszych problemó, choć też nie do końća
        wiem, na czym rzecz polega. Żona, owszem, wraca z pracy zmęczona i
        zdenerwowana, zazwyczaj jednak przy mnie się odpręża, nie odpręża się jednak w
        łóżku (ja na odwrót, nawet bardzo zmęczony znajduję czy znajdowałem cudowny
        relaks własnie w łóżku). Może kobiety inaczje przeżywają stres. Powidzcie
        drogie Panie, czy zmęczenie powoduje, że zupełnie Wam przechodzi ochota na seks?
        Wasze wypowidedzi już mi podsuwają trochę mysli na ten temat. Proszę o więcej.
        Nie rozwiąże cie mojego problemu, ale może podpowiecie mi, o czym miałbym
        rozmawiać z żoną.
        • thistle Re: Mąż oziębłej 21.10.05, 16:11
          TAK. Gdy po 11 godzinach pracy wracam do domu ledwo ciągnąc nogi za sobą, a w
          perspektywie mam następny długi dzień, samo wspomnienie o seksie budzi we mnie
          złość. Najpierw odpoczynek, spokojna głowa i odpręzenie fizyczne, a dopiero
          potem, ewentualnie seks.
        • pumpernikiel76 Re: Mąż oziębłej 22.10.05, 12:08
          Kurczę czytam i dochodzę do wnosku że jestem przysłowiową Królową Lodu.
          Hmm...ale powiem szczerze, że ja uwielbiam seks tylko najgorzej mi sie do tego
          zabrać. Mego męża nie ma często w domu więc powinnam tęsknić i tesknię ale
          cieszę się że wskoczę do łóżka i od razu zasnę. Pracuję, dbam o dom i dzieci
          ale prawdę powiedziawszy mam tyle energii przez cały dzień że nie potrafię
          usiąść. Za to wieczorem kładę się i zasypiam szybko byleby mąż mnie nie
          zaczepił. Bardzo często myslę o seksie w sytuacjach w których byłby on nie
          możliwy ale w domu od razu o tym zapominam. I najgorsze jest to że nie potrafię
          tego zminić....
          • woman-in-love Re: Mąż oziębłej 22.10.05, 13:19
            dodaj jesczce, że męża bardzo kochasz i będzie klasyka.
            • pumpernikiel76 Re: Mąż oziębłej 22.10.05, 14:53
              A skąd ja mam wiedzieć czy ja go kocham czy to jest przyzwyczajenie. Na pewno
              nie jest to euforia w jakiej byłam na początku związku ale dodam że znamy się
              od 21 lat (mamy po 27l)a jesteśmy ze sobą od 10 i nadal za nim tęsknię i go
              potrzebuję. Hmm a ty wiesz kiedy jest stan zakochania, miłości czy
              przyzwyczajenia bo ja mam wrażenie że tego nie wie nikt.
        • misia.j Re: Mąż oziębłej 22.10.05, 19:30
          I jeszcze jedno przyszło mi do głowy. Napisałeś:

          > Pracoholizm może byc wytłumaczeniem maszych problemó, choć też nie do końća
          > wiem, na czym rzecz polega. Żona, owszem, wraca z pracy zmęczona i
          > zdenerwowana, zazwyczaj jednak przy mnie się odpręża, nie odpręża się jednak w
          > łóżku (ja na odwrót, nawet bardzo zmęczony znajduję czy znajdowałem cudowny
          > relaks własnie w łóżku).

          Ja też w domu odreagowywałam stres, mnie wystarczyło, że się przytulę. W najgorszym dla nas czasie bałam się, że jak któreś z nas zainicjuje seks, to cały koszmar niemożności wróci, czyli, że znowu nie zareaguję, znowu dotyk będzie mnie drażnił, że mąż będzie gotowy, a ja sucha, że znowu coś wyrośnie pomiędzy nami. Może Twoja żona właśnie tak się czuje? Chciałaby, ale z jakiegoś powodu jej nie wychodzi i boi się kolejnej porażki?
          Bywało i tak (rzadko, oj rzadko), że jakimś cudem potrafiłam się wyłączyć (zapomnieć o stresie i porażkach), a mąż miał cierpliwość, żeby mnie rozbudzić i wtedy bywało cudownie, seks był najlepszym odprężeniem.

          Odpowiadając na ostatnie pytanie:
          > drogie Panie, czy zmęczenie powoduje, że zupełnie Wam przechodzi ochota na seks?
          Mnie często tak. Ale nie całkowicie. Potrzebuję cierpliwości i starań ze strony męża, żeby przezwyciężyć pierwsze zniechęcenie - więcej troski, uwagi, pieszczot - muszę poczuć się potrzebna, kochana, ważna - na ten pierwszy moment, bo potem jest już tylko lepiej:)
    • wiesia38 Re: Mąż oziębłej 20.10.05, 07:30
      przepraszam że teraz dopiero się odzywam .Powiem ci że pomogły nam rozmowy
      rozmowy rozmowy .Nieraz było ciężko . Mnie samej było trudno powiedzieć
      dlaczego nie mam ochoty na sex.Bardzo kocham męża - on w żartach twierdzi że
      pewnie koledzy robią całą robotę za niego .A ja zwyczajnie nie mam ochoty - ale
      jak mam to.....Porozmawiaj z nią Bardzo cię proszę - będzie dobrze.
      • pimot74 Re: Mąż oziębłej 20.10.05, 16:24
        u mnie np. rozmowy nic nie dają :( Moja Ż zwykle znowu mówi "o znowu
        narzekszasz, marudzisz itp." Dodam że oczywiście jestem inicjatorem rozmów (jak
        również wszelkich Sexcesów o ile są). Gdybym nie zaczął to jestem pewien że4
        temat by nie istniał. Kiedyś jak próbowałem zagryźć usta i nic nie inicjowałem
        przez ponad tydzień (ani zbliżenia ani rozmowy mimo że pękałem od środka) to w
        końcu stwierdziła że się obraziłem
        • fiqumiku Re: Mąż oziębłej 22.10.05, 19:32
          pimot74, przyłączam się do Twojej wypowiedzi. Zupełnie jakbym to sam napisał,
          dzięki! Powiem więcej, trzymałem swoją kiedyś przez 3 tyg bez inicjowania sex-
          cesów i wcale jej to nie przeszkadzało, poza oczywiście uwagami, że nie wiadomo
          o co się obrażam i w ogóle jestem dziwny.
          A co do problemu horse'a to zgadzam się z tomkiem-abc. Głównym powodem jest
          PRACA! Ona myśli ciągle pracą, tym co było dziś w pracy i tym co będzie jutro w
          pracy. I do momentu szoku (!) nic tego nie zmieni. nic a nic! Fakt, że jest to
          praca (min. w 80%, a reszta to pochodna pracy) jest pewny, bo sam to spradziłem
          u siebie.
          Co Ci poradzić? Gdybym wiedział, to bym Ci powiedział, ale na prawdę chociaż
          chciałbym Ci pomóc to nie wiem jak. Jak znajdziesz rozwiązanie to mi podpowiedz
    • misia.j Re: Mąż oziębłej 22.10.05, 19:15
      Wpisałam się już gdzieś wyżej, ale pozwolę sobie dodać coś jeszcze. Czułam i zachowywałam się dokładnie tak, jak Twoja żona, wg. Twojego opisu. Nie rozumiałam sama siebie (zawsze bardzo chciałam chcieć seksu, tymczasem seks mógł dla mnie nie istnieć - paradoks - przez długi czas nie do rozwiązania), nie rozumiałam męża. Ja godziłam się na seks, bo on chciał. Bywało cudownie, ale znacznie częściej bywało kiepsko. Nie mogłam "zaskoczyć", bardzo długo trwało zanim byłam gotowa. To rodziło frustrację. Do tego mąż nie reagował na moje sugestie, co by mi pomogło, czego nie lubię, co mnie drażni. To tylko pogłębiało frustrację. I zaczęło się błędne koło. Bałam się inicjować seks, bo wydawało mi się, że znowu nie zaskoczę - nikt nie lubi porażek. Czułam, że powinnam to robić, bo mąż tego potrzebuje. Itd. itp. Wzajemne żale się kumulowały. Na to się nałożyły, a być może były tego przyczyną, kłopoty zdrowotne - hormonalne - i przepracowanie i stres.
      Udało nam się wygrzebać z tego dołka. Poprzez rozmowy (były też listy, gdy brakowało sił do rozmów). Żona nie ma problemów hormonalnych? (zaraz mnie zakrzyczą, że hormony to tylko wymówka...) Stres powoduje zwiększone wydzielanie prolaktyny, która bezpośrednio wpływa na produkcję hormonów jajnika, które to są odpowiedzialne za to, że kobieta czuje się kobieco i ma ochotę na seks. U mnie spowodowało to drastyczne obniżenie poziomu estrogenów, które są m. in. odpowiedzialne za suchość w pochwie (też to przerabiałam), gotowość do prokreacji, czyli do seksu również. Usunięcie problemów hormonalnych nie rozwiązało całkowicie problemu, ale znacznie ułatwiło pracę nad tym.
      Jeżeli macie dobry kontakt ze sobą w pozostałych dziedzinach życia, może podsuń do poczytania coś, np. to forum. Czasem pomaga świadomość, że nie tylko ja mam ten problem. No i trzeba sobie uświadomić, że to w ogóle jest problem, a to wbrew pozorom nie jest łatwe.
      Nie poddawajcie się, warto powalczyć:)
      • ewolwenta Re: Mąż oziębłej 22.10.05, 20:05
        Nie zakrzyczymy :)
        W swoim czasie, miałam problemy z suchością w pochwie. Po lekach się
        poprawiło. Teraz leków nie biorę ale poprawa się utrzymuje dlatego, że
        zredukowałam stres, zmieniłam tryb życia (więcej ruchu).

        Teraz mogłabym kochać się co dzień. Co z tego, jak nie ma z kim, bo mam w domu
        misia przytulankę
        • misia.j Re: Mąż oziębłej 22.10.05, 20:23
          Czyli utrzymujesz gospodarkę hormonalną w normie:) Ja jeszcze na lekach, ale już tylko ziółka. Do częstotliwości "codziennie" jeszcze mi daleko, ale 3 razy na tydzień też jest nieźle, jak na moje doświadczenia;)

          A bałam się, bo już ze 2 razy mi się oberwało, że hormony to tylko wymówka;) Odetchnęłam z ulgą. Dziękuję:)
          I pozdrawiam:)
          • ewolwenta Re: Mąż oziębłej 22.10.05, 20:58
            Zdecydowanie nie jest to tylko wymówka. U kobiety seks rodzi się w głowie
            powiadają tu mądrale formowi.
            Zobacz jakie skutki może mieć, parę nieudanych prób. Zaczynasz z wielką ochotą
            (działa psychika) a sucha pochwa prowadzi do bólu. Efekt? Strach przed kolejnym
            niepowodzeniem, frustracja, przestajesz podchodzić do seksu z entuzjazmem.
            Szukasz przyczyny w jakis dziwnych miejscach. Za długo się podniecam, jakaś
            dziwna jestem albo jeszcze lepiej on mnie nie pociąga i... Znana wszystkim na
            forum równia pochyła.

            Mnie się udało, bo zauważyłam wydzielinę z piersi (przy lekkim jej ucisku) i od
            razu pobiegłam o lekarza. Ginekolog posłała mnie do endokrynologa, a on
            stwierdził kłopoty z prolaktyną. Skojarzył przy okazji tę suchość w pochwie z
            faktycznym jej źródłem. Nie musiałam już dłużej zwalać problemów łóżkowych na
            niewystarczające podniecenie, jak myślałam z początku.

            Ciekawe, że jednym z pierwszych pytań lekarza było: a jak seks? A kolejnym czy
            się stresuję i czy uprawiam jakiś sport?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka