Dodaj do ulubionych

Coś się zmieniło (dlugie ;-(

30.10.05, 23:01
Witam,
Jestem zonaty od ponad dwoch lat. Jakies 2 miesiące temu cos się stało między
żoną i mną. Właściwie to napięcie narastalo juz od dawna (dopiero teraz po
wszystkim to widze). Ona caly czas mnie krytykowala, za rozne (wg mnie)
pierdoly (ale wg niej to pewnie byly wazne sprawy). Ja natomiast w odpowiedzi
na krytyke zamknalem sie w sobie. We wrzesniu praktycznie przestalismy
rozmawiac o waznych sprawach i kochac sie (troche ze wzg. na moje zmeczenie o
czym powiadomilem malzonke).
Teraz chyba najwazniejsza rzecz. Niedawno zonka znalazla sobie przyjaciela -
jakiegos kolege z pracy. Gosc jest kilka lat starszy od niej i ma jakas swoja
dziewczyne. Nie jestem szalencem, ktory od razu jest zazdrosny o takie sprawy,
ale widze,ze wszystko przybiera dziwny obrot. Zona dostaje od niego prezenty,
czesto rozmawia przez telefon, przy czym jak ja na tym przylapie nagle
milknie. Ostatnio musialem sluzbowo wyjechac na tydzien i dowiedzialem sie (od
niej zreszta),ze byla z nim gdzies na spacerze. Wiem (chyba), ze nie przespala
sie z nim, jednak widac, ze jest nim na swoj sposob zafascynowana. Oczywiscie
pytala sie czy "misiu nie jestes zazdrosny" ;-), ze to tylko kolega, ze kocham
tylko ciebie itd.

Ostatnio mielismy tzw. szczera rozmowe (naszej glupiej sytuacji nie mozna bylo
juz dluzej zniesc), w ktorej powiedziala, ze na niektorych moich cechach
charakteru sie zawiodla i myslala ze jestem inny. Po tej rozmowie kryzys udalo
nam sie jakos zalagodzic - przynajmniej pozornie. Jednoczesnie widze, ze nic
nie jest tak jak przedtem. Czuje, ze wiele w jej oczach stracilem. Wiem, ze w
myslach porownuje mnie z tym swoim "kolega".

Duma nie pozwala mi robic zonie awantury, a wymyslanie jakichs idiotycznych
zakazow czy tez szpiegowanie uwazam za glupie i ponizajace.

Pytanie do Pań:
czy zona jest jeszcze "moja" czy juz tego "drugiego" ??
Obserwuj wątek
    • anias28 Re: Coś się zmieniło (dlugie ;-( 30.10.05, 23:11
      Przykro mi to mówić, ale moim zdaniem, jeżeli twoja żona kochałaby ciebie nie
      poświęcałaby swojego czasu obcemu mężczyznie, i nie porównywałaby ciebie z nim.
      Jeżeli mój mąż tak zachowywały się wobec mnie, jak twoja żona wobec ciebie,
      wydaje się mi, że przeprowadziałabym z nim szczerą rozmowę czy warto
      kontynuować taki związek
      • wujek7 Re: Coś się zmieniło (dlugie ;-( 30.10.05, 23:18
        WItam i dziekuje za szybka odpowiedz anias28 ;-)

        Czuje ze to wszystko zabrnelo juz za daleko - tzn. ze juz sie rozpadlo i teraz
        jedyne co mozemy zrobic to stopniowo starac sie to naprawic (nie wiem jeszcze jak).


        Masz racje - ja nie potrafilbym doprowadzic do takiej zażyłości z inna kobieta
        na oczach mojej zony - glupio bym sie czul. Chociaz oboje sobie powiedzielismy,
        ze nie bedziemy zazdrosni o przyjaciol (ale ten facet to chyba juz nie tylko
        przyjaciel). Chyba rzeczywiscie trzeba tu porozmawiac nie o tym jak wyjsc z
        kryzysu, tylko - "czy warto to naprawiac"?? Zadne pranie brudow nie ma tutaj
        chyba racji bytu.

        BTW. Czy ktokolwiek przezyl kiedys cos podobnego? Czy udalo wam sie z tego wyjsc?

        Pozdrawiam
        • 1first_lady Re: Coś się zmieniło (dlugie ;-( 31.10.05, 00:14
          A czy nie możesz żonie po prostu powiedzieć, że nie podoba Ci się jej zażyłość z
          kolegą z pracy i zasugerować jej, żeby dla dobra Waszego małżeństwa rozluźniła
          lub zerwała te kontakty, bo chyba nie byłoby jej przyjemnie, gdybyś Ty
          zafascynował się jakąś atrakcyjną "koleżanką"?
          Zobacz co ona na to, to będzie barometrem jej stosunku do Ciebie na teraz.
    • lilith76 Re: Coś się zmieniło (dlugie ;-( 31.10.05, 00:16
      > Pytanie do Pań:
      > czy zona jest jeszcze "moja" czy juz tego "drugiego" ??

      poczuła się odtrącona, odsunięta, zignorowana i próbowała wzbudzić zazdrość?
      ciastko na wystawie zawsze fajniej pachnie niż to w ręku.
      przyjaciel z doskoku zawsze jest gotów do głębokich rozmów o życiu i przemijaniu niż własny mąż, z którym od dawna nie rozmawiało się o czymś innym niż:
      - sprawy bieżące typu zakupy, rachunki, raty kredytu,
      - sprawy rozładowujące konflikty, bo tylko narastający konflikt zmusi go do rozmowy.

      Ona caly czas mnie krytykowala, za rozne (wg mnie)
      > pierdoly (ale wg niej to pewnie byly wazne sprawy).

      ustalcie hierarchię spraw/pierdół, bo szkoda zmarnować związek z takich powodów.
      • ewolwenta Re: Coś się zmieniło (dlugie ;-( 31.10.05, 07:50
        Żona musi odczuć Twoje starania.
        Zaproponowana przez lilith76 hierarchia "spraw/pierdół" i realizacja tych z
        góry listy, jest doskonałym pomysłem.
    • ewolwenta przyjaciel 31.10.05, 07:46
      A nie możesz spróbować się z nim zaprzyjaźnić? Zaproponuj wspólny (we trójkę,
      czwórkę)wypad do kina, teatru, na wycieczkę :). Zapewniam, że jak facet miał
      jakiś niecne zamiary szybciej mu wywietrzeją.

      :) To standardowa technika mojego mężczyzny. Nigdy nie okazuje zazdrości ale
      kiedy ja odczuwa staje się przyjacielem tego, o kogo jest zazdrosny. Działa
      100%. Czasem mnie to śmieszy ale przyznaję że jest w tym artyzm.
      • wujek7 Re: przyjaciel 31.10.05, 08:56
        Dziekuje wszystkim za posty

        Powiem tak: nie bede zmuszal mojej zony do zerwania kontaktow z tym facetem.
        Zgodnie z tym co napisala ewolwenta: rzeczywiscie chce sie z tym gosciem spotkac
        i go poznac. Tez uwazam ze to fajnys sposob ;-). jak na razie jednak konczy sie
        na zapewnieniach mojej zony, ze kiedys cos zorganizuje.

        Problemem jednak nie jest sama zazylosc, ale to, jak moja zona do tego
        podchodzi. Fakt, ze rozmawia z nim o roznych "niezyciowych sprawach" (tzn. nie o
        kredycie, rachunkach itd. ;-) - no i pewine lepiej sie jej rozmawia z nim niz ze
        mna. Ja natomiast nie znize sie do tego zeby blagac ja o to, zeby zerwala z nim
        kontakty - sam bym sie ponizyl. Chociaz byc moze sam nie jestem bez winy, ze do
        tej sytuacji doszlo :-(.
        • anula36 Re: przyjaciel 31.10.05, 09:44
          mysle ze twoja zona tez sie zastanawia na ile jeszcze jest "Twoja". Zamknietego
          w sobie faceta, ktory odmawia wspolzycia , a wzne dla niej rzeczy uwaza za
          pierdoly.
          Poprostu przestala czuc sie czescia wspolnoty, wiec tworzy ja z kims innym.
          • tomek_abc Re: przyjaciel 31.10.05, 11:24
            W sytuacji wielkiej love....gdy wszystko w związku idzie jak należy,
            przyjaźnie damsko-męskie (o ile są pod kontrolą) nie są groźne...
            jednak w przypadku pewnego głodu uczuciowego....cóz....od przyjaźni
            do "bliższej przyjaźni" tylko krok.
            I co wtedy?
            Zoną powie Ci, ze to tylko taki kolega od seksu...nic poważnego...
            a ty dalej stwierdzisz, że nie będziesz się poniżał...i jej nic nie powiesz...
            • lisek78 Re: przyjaciel??? 31.10.05, 12:46
              przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest możliwa tylko w kilku przypadkach:
              ojciec-córka,brat-siostra.Poza tym wszystkie inne "przyjaźnie"damsko-męskie są
              (lub będą)fikcją i samym seksem.
              • ewolwenta Re: przyjaciel??? 31.10.05, 13:00
                Śmiała teoria. Ja pracuję głównie z mężczyznami. Wśród nich znalazłam kilku
                serdecznych przyjaciół. Czasem nawet do „wylania łez w rękaw”. I wiesz od lat
                tak sobie chodzimy na ciacho by się wygadać i nigdy żadne erotyczne podteksty
                się nie pojawiły.

                Z resztą stworzyliśmy jasne granice, których nie przekraczamy. Niektóre są
                śmieszne, jak otwarte drzwi pokoju :) albo przyzwoitka w postaci biurka między
                nami, ale mają wyraźny cel. Zakomunikować otoczeniu żeby wybiło sobie z głowy
                sensacje.

              • matko74 Re: przyjaciel??? 03.11.05, 15:11
                święte słowa lisku

                lisek78 napisała:

                > przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest możliwa tylko w kilku przypadkach:
                > ojciec-córka,brat-siostra.Poza tym wszystkie inne "przyjaźnie"damsko-męskie są
                > (lub będą)fikcją i samym seksem.
    • poranna_rosa3 Re: Coś się zmieniło (dlugie ;-( 31.10.05, 23:47
      piszesz, ze nie bedziesz sie ponizal do tego czy tamtego...
      a ja mysle, ze juz ta sytuacja jest dla Ciebie ponizajaca
      kiedy Twoja zona utrzymuje intymny kontakt z innym mezczyzna.
      Niestety u mnie bylo podobnie-z mezem ukladalo sie nienajlepiej i
      pojawil sie mily kolega z pracy,potem byly
      wspolne rozmowy, coraz wiecej czasu razem, w koncu pojawilo
      sie uczucie i doszlo do rozwodu. Obecnie moge powiedziec
      ze mam za soba dwa nieudane zwiazki-pierwszy z mezem, drugi
      z kolega z pracy :(.
    • wujek7 Re: Coś się zmieniło (dlugie ;-( 01.11.05, 00:23
      Witam,
      Nawet nie wiecie jak mi pomogliscie ;-).
      Dobrze jest spojrzec na takie sprawy z perspektyw doswiadczen innych ludzi.
      Wyglada na to, ze czasem jestem wobec zycia baaardzo malutki i niedoswiadczony.
      Mam juz w glowie pewne pomysly jak wybrnac z tej trudnej sytuacji - jak wszystko
      przebieglo napisze juz PO ;-)
      • matko74 Re: Coś się zmieniło (dlugie ;-( 03.11.05, 15:17
        Nie wiesz oczywiście w jakim świetle przedstawia Ciebie temu drugiemu
        mężczyźnie. Może gdyby on wiedział, że żona kocha Ciebie, sprawa nie byłaby
        ciągnięta. Może, bo może koleś "pies na baby" i ma w d... czy rozwali czyjś
        związek.
        Nie wiem w jaki sposób Ty się przyczyniłes do takiej, a nie innej postawy żony,
        ale nie wykluczam też tego, że ona jest stroną sadystyczną, a Ty masochistyczną
        w waszej relacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka