100ania
02.11.05, 09:29
Problem jest pewnie znany wielu dziewczynom. Seks po 5 latach małżeństwa
zaczyna być dla mojego męża formą obowiązku, rutyną. Zabiera się do "pracy"
mało chętnie, robi swoje i kończy szybko. Niby nie zapomina o tym, że żonę
trzeba zaspokoić, ale też ma być szybko. No i tu zaczynają się schody, bo
żona (czyli ja) szybko nie chce. Wszystko jest fajnie, kiedy to ja "przejmuję
dowodzenie", ale odwrotnie jest do ... chrzanu. Nigdy nie byłam asertywna,
ani w kontaktach z najbliższymi ani znajomymi i mam poważny problem, jak
powiedzieć mężowi o tym, czego tak naprawdę mi potrzeba.
Napiszcie o tym, jak wy rozwiązywałyście takie sytuacje.