Dodaj do ulubionych

Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!!!!

02.12.05, 10:50
Opisze to co przystrafiło się mnie:(( Jesteśmy małżeństwem od 3 lat. Żona
pochodzi z rodziny...powiedzmy, o konserwatywnym podejściu do życia (tzn.
zamknięte dośc środowisko, mocna wiara). Byliśmy swoimi pierwszymi
partnerami. Zaczęliśmy przed ślubem - dość rzadko bo przeszkadzały warunki
itp. Trochę sie martwiłem, że żona nie jest wulkanem seksu, że sporo czasu
bede musiał poświęcic żeby ja rozbudzić. Zapewniała że wszystko po ślubie sie
zmieni, że będzie ok. Niestety okazuje się żeśmy zupełnie sie rozminęli z
oczekiwaniami. Coraz rzadziej jest seks, powoli rezygnujemy ze wszystkiego za
jej sprawą. Okazało sie że nie wchodza w grę: pozycja od tyłu, 69, łyżeczka,
pieszczoty palcem i inne eksperymenty. Próbowałem niemalże wszystkiego żeby
urozmaicic pozycie kierując sie doświadczeniami kobiet z forum. Różne
sztuczki o których pisaly: oral (który też nie przynosi mojej kobiecie
satysfakcji), długa gra wstępna, stymulacja łechtaczki podczas stosunku też
nie przynoszą efektu a wręcz przeciwnie, odbierane są jako perwersje lub
pozycje nie dla niej. Okazuje się że jej potrzeby to co najwyżej raz na
tydzień. Zresztą co tu mowić o potzrzebach, możliwe ze ich nie ma bo to
zawsze ja jestem inicjatorem seksu. Przetrząsnąłem cały internet dochodząc do
wniosku że najlepszy efekt przyniesie wizyta u specjalisty i szczera rozmowa.
To pierwsze nie wchodzi w grę (żona nie chce) drugie przynosi raczej żale i
wyrzuty. Nie pozwala mi poznać swojego ciała - nie potrafi określic co jej
sprawia przyjemność więc błądze. W dodatku ta rutyna - wyobrazcie sobie ze
zawsze w niedziele i np. czwartek pomiędzy toaleta a pójściem spać...w ten
sam sposób (pozostały pozycje misjonarska ewentualnie na jeżdżca). Dodam ze
zona nigdy nie miała orgazmu, nie masturbowała się....Teraz nastąpi juz
zupełna klapa bo zaszła w ciążę - dodatkowy powód do kolejnych dowodów
oziębłości.Reasumujac przepraszając za chaotyczna wypowiedź - panowie,
głęboko się zastanówcie zanim zdecydujecie się na małżeństwo o ile sytuacja
choc troche przypomni moją.O ile nie chcecie mieć kochanki, chodzić do
burdelu albo niczym nastolatek zaspakajać się pod prysznicem.
Obserwuj wątek
    • maheda Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 10:52
      Mieszkacie blisko rodziny żony?
      • pimot74 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 10:55
        nie
        • wilk67 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 10:59
          acha ...
          jeszcze jedna uwaga
          nie wierzy się we wszytsko co ludzie pisza i co TV(i filmy) pokazują !
        • wiesia42 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 11:02
          wiesz ja nie wierzę, ze ona nigdy nie miała orgazmów, że sie nie masturbowała,
          tylko przed Tobą nie przyzna sie do tego. Ma bardzo dużą blokadę. Współczuję
          jej, pewnie strasznie się z tym męczy:(.
          • pimot74 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 11:04
            wiesz, jesteśmy przynajmniej ze soba szczerzy. Nie mam podstaw jej nie
            wierzyć.....a obserwując żonę mam przesłanki by jej wierzyć. ONA NIE JEST
            ZAINTERESOWANA SEKSEM - po prostu
            • wiesia42 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 11:06
              nie znasz kobiet:). Myślę, ze nie powinienes być tego taki pewien.
              Chyba, że jest chora
              • maheda Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 11:13
                A jednak jestem w stanie mu uwierzyć... sama przez taki okres przeszłam.
                Bardzo późno odkryłam swoją seksualność, przez wiele lat sama siebie "usypiałam"
                i zabraniałam się "obudzić".
                Może nie jest to powszechne, może bardzo dziwne, ale nie znaczy, że byłam/jestem
                chora.
                • kawa_z_mlekiem1 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 11:56
                  no a jak doszło do tego, że się obudziłaś?
                  • maheda Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 12:14
                    zwątpiłam, moja wiara przestała być taka mocna

                    Do wiary co prawda wróciłam po kilku latach, ale obudzenia już się nie wróci :)
          • jatzek30 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 16:20
            a czemuz nie ? sa ludzie dla ktorych seks moglby nie istniec. Poza tym
            wychowanie w rodzinie w ktorej seks bardzo silnym tabu moze spowodowac ze taka
            osoba odrzuca swa cielesnosc, nie masturbuje sie po to grzeszne itd.
      • wilk67 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 10:58
        po 1 - nie jest tak źle, jesli zawsze w czwartek i niedzielę....dla wielu (z
        tego forum i nie tylko) seks 2 X w tygodniu to marzenie

        po 2 - nam facetom wydaje się ( a raczej pragnelibyśmy) aby partnerka miała
        minimum 3 orgazmu w każdej mozliwej pozycji. Nie wiem może są takie kobiety,
        ale z własnego podwórka wiem, ze 3 orgazmy sa mozliwe tylko w 1 pozycji

        po 3 - czasami słuchamy, ogladamy i mamy wrażnie (?), że w większości zwiazków,
        nawet tych z wieloletnim stażem seks trwa conajmniej pół nocy, w 10 róznych
        pozycjach, .....itp...to mit, chociązby dlatego ze w dzisiejszym porabanym
        świecie nie mamy czasu na to żeby zarywać kilka nocy w tygodniu

        PS. rozumiem Cię, ale sytuacja nie jest tak tragiczna jak przedstawiasz...
        chyba ze jest jeszcze 2 dno (oprócz tego, że seks tylko po misjonarsku i na
        jeźdzca...tak nawiasem na jeźdzca nie jest tak źle);)


        • pimot74 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 11:19
          tak...już mnie nie dołuj bo jak widze jak ona "kłoduje' to mi się
          odechciewa...normalnie zero zaangazowania. Ja nie mówię o 3 orgazmach...ja
          pragne tylko jednego, wiedzieć że jest zdolna, że mam po co sie starać. Pozycja
          na jeźdca nie sprawie nam przyjemności - zwłaszcza jak widze jaką ma
          cierpiętniczą minę i jak sama mówi nic nie odczuwa (co najwyżej dyskomfort) -
          to chyba objawy pochwicy
          • wilk67 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 11:30
            to zmienia postać rzeczy....
            mam doświadczenia z kłodowaniem i swoistą biernością, , ale bynajmniej nie mogę
            stwoerdzić, że mina partnerki jest cierpiętnicza
            wiec analogii nie ma i rzeczywiscie pora coś z tym zrobic u Ciebie
            • anna-dark Masz dzidzia w drodze - wtopiłeś !!! 02.12.05, 22:30
              Masz dzidzia w drodze - wtopiłeś !!!
    • maheda Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przeczytaj) 02.12.05, 11:11
      www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/idealnemalzenstwo/spotkanie_malzenstwo_seksualnosc.html
      Tam jest taki fragment: "Niezwykłość i wyjątkowość relacji między małżonkami
      jest w szczególny sposób widoczna i czytelna w wymiarze seksualnym. Seksualność
      respektująca godność osoby ludzkiej to jedno z najgłębszych narzędzi komunikacji
      między kobietą a mężczyzną. Tak przeżywana seksualność jest miejscem wyrażania
      miłości, a także sposobem poszukiwania najbardziej intymnego i bogatego w
      konsekwencje kontaktu z drugą osobą. Jest energią, która pomaga angażować się i
      do końca wytrwać w relacji z drugim człowiekiem."

      I potem kilka akapitów dalej.

      Wygląda na to, że Twoja żona ma jakieś wypaczone wyobrażenie o tym, czym jest
      seks - z punktu widzenia osoby silnie wierzącej (jak sam mówisz).
      Spróbuj Jej podsunąć książki, w których mowa jest o ZDROWYM podejściu również
      nawet naszego "zacofanego" kościoła do seksu w małżeństwie.
      • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 11:21
        alez ja jej podsuwam różne publikacje. Efekt taki że "Wisłocka" dołuje na dnie
        szuflady, przedruki z netu (poważnych opracowań) lądują w koszu ledwie liźnięte
        i opatrzone stwierdzeniem (to nieprawda)
        • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 11:24
          Ale Wisłocka jest świecka...
          Próbowałeś podsuwać Jej KOŚCIELNE opracowania?
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:20
            "Próbowałeś podsuwać Jej KOŚCIELNE opracowania?"

            aż się zakrztusiłem ze śmiechu
            • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:29
              I nie wiem, czemu, bo na szczęście pojawiły się już takie wydawnictwa,
              popierajace seks w małżeństwie jako radosne spotkanie dwojga ludzi, a nie jako
              obowiązek wynikający z konieczności rodzenia dzieci.

              "Z czego się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie!" M.Gogol
              • tomek_abc Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:35
                niekórym się wydaję, że ksiązki zgodne z nauką kościoła piszą tylko księza i
                zakonnice;)
                poza tym jakoś nie mogę sobie przypomnieć, aby kosciół zabraniał czerpania
                przyjemności z seksu
                Obudzcie się niewierni....średniowiecze już minęło (może czasem szkoda, bo
                ciekawy był to okres)

          • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:23
            zreszta co mogą wiedzieć o takich problemach księża....z całym szacunkiem to
            tak jakby stolarz radził ogrodnikowi
        • wiesia42 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 11:24
          może za bardzo ją tym przytłaczasz. To wszystko dzieje się w jej głowie. Jak tak
          to roztrząsasz, ona upewnia sie tylko w tym, ze jest do niczego bo czegos tam
          nie czuje i czeka na te odczucia a im bardziej czeka tym gorzej jej wychodzi.
          • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 11:26
            Myślę, że problem może tkwić w Jej przekonaniu, że "to jest złe", że
            "przyjemność takiego odczuwania jest zła", "seks to wymysł szatana", a Ona
            przecież jest wierząca...
            • wiesia42 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 11:28
              dokładnie tak. A po drugie łatwo jest sobie wmówić że ja tego nie potrzebuję
              • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 11:29
                zwłaszcza w imię wiecznego zbawienia.

                Dlatego mówię - Pinot powinien Jej chyba podsunąć książkę (im cieńszą, tym
                lepszą), ale firmowaną przez KK - na rynku się już takie na szczęście pojawiły.
                • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 11:32
                  nie za bardzo bym chciał. Czego ona tam się dowie będąc w ciązy??? Ona dopatrzy
                  się tego czego bedzie chciała i zarzuci mi np. brak cierpliwości, wytykanie,
                  presje.....
                  • iberia29 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:25
                    brak cierpliwosci?A ile mozna czekac?Cale zycie?Wiesz gdyby nie fakt, ze
                    spodziewacie sie dziecka to na Twoim miejscu najlepszym rozwiazaniem byloby to
                    najradykalniejsze czyli rozwod.Ale z drugiej strony nie wyobrazam sobie tkwic w
                    takim zwiazku pozbawionym milosci fizycznej tylko ze wzgledu na dziecko.Zycie
                    sie ma jedno, a czasy gdy meczenstwo czy cierpietnictwo bylo cnota dawno
                    minely..choc zalezy co kto lubi.
                    • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:36
                      Rozumiem, że gdyby jakaś kobieta zachorowała np. na raka, miała wycięte drogi
                      rodne, doznała paraliżu, zostałaby ofiarą innego nieszczęścia, to też byś uznała
                      usprawiedliwione chodzenie jej męża na panienki?...
                      Nie wyobrażam sobie chodzenia "na chłopów", gdyby jakieś (tfu tfu) nieszczęście
                      miało dotknąć Mojego.
                      • iberia29 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:42
                        litosci, czy mozesz mnie zacytowac gdzie napisalam, ze autor watku powinien
                        zaczac zdradzac zone, skoro ta nie ma ochoty na sex??Nie przypisuj mi tego
                        czego nawet nie pomyslalam i naucz sie czytac ze zrozumieniem.
                        • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:44
                          OK, przepraszam, masz rację.
                          Ale co miałabym zrobić - odejść? Uważasz, że to jest uczciwie? Po złożeniu "na
                          dobre i złe"?

                          Żeby było jasne - nie jestem nawiedzona. Jestem nawet rozwódką. Ale rozwiodłam
                          się nie dlatego, że mi było źle. Rozwiodłam się, bo nasze dziecko było w coraz
                          gorszym stanie psychicznym.
                          • iberia29 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 13:12
                            pytasz o sytuacje z choroba czy o stuacja autora watku bo jak dla mnie to sa 2
                            zupelnie inne przypadki.
                            Jesli choroba- to jest to sprawa sumienia czy sie te osobe zostawi czy nie, wg
                            mnie skoro na dobre i na zle to sprawa jasne.Natomaist co do autora watku to
                            jak juz napisalam :nie wyobrazam sobie takiego zwiazku, nie ma sensu sie meczyc.
                            • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 13:15
                              Ale czemu to oddzielasz?... Może ta żona jest też chora? Tyle, że nie jest
                              chore ciało, tylko dusza?
                              Wiem, brzmi strasznie pompatycznie. Ale przecież może tak być... Jakaś
                              depresja, straszne kompleksy, lęk przed potępieniem - przecież to również się
                              leczy.
                              • iberia29 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 13:21
                                ok, niech sie nazywa , ze jest chora jej dusza ale jesli ona uwaza , ze
                                wszystko jest, ok, nie czuje sie chora, nie widzi, ze maz cierpi to co?
                                Poza tym chyba jest roznica, gdy ktos jest chory fizycznie-czyli na zasadzie
                                cos mu ucieli, wycieli i nie mial na to zadnego wplywu, stalo sie, przypadek,
                                wypadek itd.A co innego, gdy mozna te chora psyche/dusze uzdrowic tylko , ze
                                osoba,ktorej to dotyczy nie jest zainteresowana.
                                • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 13:24
                                  Sęk w tym, że osoby z chorą psychiką/duszą uważają przeważnie, że są
                                  zdrowiutkie, a wszyscy z innymi poglądami - nienormalni. Dlatego nie chcą iść
                                  do specjalisty.
                                  • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 13:27
                                    i tu sie z Toba w 100% zgadzam
                  • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:27
                    Akurat tego typu książkę mam w domu (dał mi ją pewien ksiądz)...
                    Spróbuj ją gdzieś kupić, najpierw przeczytaj sam, a potem dopiero daj ją żonie,
                    jeśli się boisz. Tim i Beverly La'Haye "Akt małżeński. Piękno miłości seksualnej."

                    Charakterystyczne jest to, co powiedziałeś - że boisz się, że Twoja żona Ci
                    zarzuci brak cierpliwości, wytykanie, presje. A czemu się boisz? Dlatego, że nie
                    będziesz potrafił się obronić, bo to prawda?
                    Przecież możesz powiedzieć, że tej książki nie kupiłeś tylko dla niej, ale
                    kupiłeś ją DLA WAS, bo to nie Ty masz problem, czy Ona ma problem. Problem macie
                    WY, jako związek, jako małżeństwo. Oboje popełniacie jakieś błędy, a taka
                    książka może Wam pomóc w ich rozwiązaniu, o ile zaczniecie ze sobą rozmawiać bez
                    wzajemnych oskarżeń.

                    A swoją drogą - tutaj jest cytat z tej książki, który mi bardzo zapadł swego
                    czasu w serce: "Miłość nie jest kapryśną parą, która przychodzi i znika nie
                    wiadomo skąd i dlaczego. Jest to emocja, która wzrasta lub umiera w zależności
                    od czyjegoś myślenia. Jeżeli ktoś krytykuje w myślach swojego partnera, wkrótce
                    jego miłość umrze. Jeżeli jednak te negatywne myśli zostaną zastąpione
                    dziękczynieniem za pozytywne cechy w życiu partnera, miłość rozkwitnie tak
                    niezawodnie, jak dzień następuje po dniu." To akurat cytat z rodziału "Tylko dla
                    pań" ;)
                    Oczywiście jest mowa o normalnych małżeństwach, gdzie nie ma np. sadyzmu.
                    • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:34
                      nie przekonuje mnie nawet ten cytat. Trudno jestem widocznie ograniczony, dyszę
                      chęcią zwierzęcego seksu.............:)) joke
                      • tomek_abc Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:35
                        nie Ciebie ma przekonać
                        tylko zone
                        ;)
                        • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:51
                          dziękuję, Tomku :)

                          Jest też rozdział dla panów. Wiem oczywiście, o czym on jest ;), ale nie wiem,
                          co z niego wybrać, bo wg mnie to tam są same truizmy...

                          A zaprezentowany cytat wybrałam akurat dlatego, że jest to akurat bardzo
                          charakterystyczne dla kobiet. Zaczynamy myśleć "jak on mógl się tak czy inaczej
                          zachować, jak mógł to powiedzieć, jak mógł to zrobić", przechodzi to
                          niezauważalnie w "nie wytrzymuję tego zachowania", a potem w "mam tego dość, już
                          sama nie wiem, czy go kocham". I problem - jak widać - leży również w nas,
                          kobietach.
                          • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:54
                            No wiec widzisz >>problem w kobietach<<, tyle ze u mnie wola do zmian jest,
                            brak jej u mojej żony i chyba ma rację "lat.dwadziescia.parę" że nic takiego
                            stanu rzeczy nie zmieni
                            • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:55
                              wyślę do Ciebie na maila gazetowgo moje GG, może tak będzie jednak lepiej.
                              Nie będzemy tutaj śmiecić, ok?
                              • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:57
                                sorry ale jestem odcięty od wszystkich komunikatorów a w domu nie mam kompa.
                                Jestem w pracy i korzystam z faktu iz nie ma klientów:))
                            • tomek_abc Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:58
                              pimot..
                              jesli marzysz o tym, że szanowna małzonka co wieczór przeistoczać się bedzie w
                              demonia i będzie cię "rozszarpywać" z pożadania....to sie nie doczekasz,
                              ale jesli wystarczy ci "normalny" , miły i przyjemny seks to kto wie...

                              z antarktydy nie przeskoczysz do tropiku, ale w klimacie umiarkowanym też mozna
                              zyc i to całkiem przyjemnie;)
                              • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 12:59
                                ok dzięki tyle że ja nawet na powiew wiosny chyba nie mogę liczyć jest coraz
                                gorzej
                                • tomek_abc Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 13:09
                                  jak tak mowisz....
                                  czyli nic juz sie nie zmieni, idzie ku gorszemu....itp
                                  to na co liczysz?
                                  że wszyscy powiedzą : kopnij ją w .... i szukaj szczescia gdzie indziej?
                                  • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 13:14
                                    liczę na dobre rady ale poważne osób które miały tak samo i w jakims stopniu
                                    coś im to dało.....Po drugie wyżalic się trochę aby posłuchac pocieszenia - no
                                    bo ile mozna dusić to w sobie
                                    • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 13:18
                                      To czemu, gdy proponuję Ci chrzescijańskie wydawnictwa, które mi bardzo pomogły
                                      w zestawieniu seksualności z wiarą, to mówisz, że się tego boisz?
                                      • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 13:26
                                        już pisałem. Mam doświadczenie z naprawde poważnymi wydawnictwami - ona
                                        wyczytuje, mniej lub bardziej słusznie to co chce wyczytać.....i wtym cały
                                        problem. Zarzuca mi m.in. że jej nie wspieram w ciąży cokolwiek by to znaczyło
                                        • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 13:36
                                          I dobrze - niech wyczytuje, to co chce. Przecież to jest temat do dyskusji.
                                          Ona też może mieć jakieś słuszne zastrzeżenia co do Ciebie.
                                          Próbowałeś się dowiedzieć, co to znaczy? Jak tak powie - spróbuj się dowiedzieć
                                          konkretów.
                                          Jeśli będzie widziała, że podsuwasz Jej to wszystko po to, by się z Nią
                                          porozumieć, a nie, by Ją oskarżać i pokazywać, że jest nienormalna - to na
                                          pewno zgodzi się również na dyskusję na tematy, które Jej nie pasują.
                                          Aktualnie chyba macie pat. Ty nie chcesz rozmawiać na tematy niewygodne dla
                                          siebie, a Ona na niewygodne dla siebie.
                                          • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 13:51
                                            tak mamy pat. Ja wiem czego ona ode mnie oczekuje w sprawach okołoseksowych -
                                            teraz głównie chodzi o czułość bo jest w ciąży. Daję jej tyle na ile mogę sie
                                            zdobyć. A niestety po tych latach wstrzemięzliwości i odstawiania mnie i moich
                                            potrzeb - też mam z tym problemy. Gdy chce się przytulić - żartując mówię :raz
                                            na tydzien, ok?" nawiazujac do czestotliwości seksu
                                            • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 14:02
                                              Ja czegoś tutaj nie rozumiem.
                                              Widzisz świetnie, że żadne z Was nie chce ustąpić i, jako człowiek obdarzony
                                              wyobraźnią, zdajesz Sobie zapewne sprawę, że taka sytuacja doprowadzi do
                                              totalnego rozpadu Waszego związku.
                                              Ale nie ustąpisz, bo...? właśnie - bo NIE? Ale do Niej masz pretensje, że
                                              ustąpić nie chce?
                                              Jesteście chyba oboje siebie warci... Szkoda, że nie możemy poznać tutaj zdania
                                              Twojej żony.
                                              • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 14:05
                                                ale w czym mam ustąpić? nie rozumiem...... ja juz ustępuje bo godze się na
                                                wszelkie ograniczenia - ograniczanie sie do 2 pozycji, do spadku
                                                częstotliwości, do długości stosunku (nie może trwać dłużej niż 15 min bo
                                                słysze :>>kończ wreszcie<<)
                                                • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 14:15
                                                  Raczej chodzi mi o to, że jedna osoba powinna się zastanowić, co może ZROBIĆ,
                                                  żeby poprawić nastawienie drugiej osoby.

                                                  Może coś by trzeba było zmienić w sobie samym? Ja NIE WIEM.

                                                  Ale nie można ograniczać się do ustępowania, do defensywy. Bo to trochę tak,
                                                  jakbyś położył krzyżyk na tym wszystkim.

                                                  Mówisz "nie chciałem tego dziecka". Mój były mąż też tak mówił. Mimo, że Mała
                                                  urodziła się dwa lata po naszym ślubie. U nas też zawiodły środki
                                                  antykoncepcyjne. Bo żaden z tych środków nie daje 100% zabezpieczenia.
                                                  Jeśli się więc z kimś "idzie do łóżka", to trzeba być przygotowanym na to, że
                                                  jest możliwość poczęcia dziecka. Uwierz, że już w ciąży zaczęłam myśleć o
                                                  rozwodzie, słysząc, jak Eks opowiada wszystkim "moja żona wrobiła mnie w
                                                  dziecko".
                                                  Po kilku latach odeszłam od męża. Wyprowadziłyśmy się do mojej Mamy (która
                                                  potępiała moją decyzję). Jestem teraz, znowu po kolejnych kilku latach,
                                                  szczęśliwa i spełniona w drugim związku. Dziecko w końcu nie ogląda
                                                  sfrustrowanego tatusia, nie dorosłego do ojcostwa i odpowiedzialności.

                                                  Nie wiem, jak będzie u Ciebie. Jeśli chcesz mieć normalną rodzinę, walcz o to,
                                                  bez pretensji do żony (że oziębła), dziecka (że się poczęło) i całego świata.

                                                  Ja zmykam z forum. Miłego popołudnia wszystkim.
                                                  • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 06.12.05, 11:57
                                                    up
            • wilk67 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 11:30
              wierzących jest (podobno) 90% Polaków...
              raczej to kwestia wychowania
              • maheda Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 11:31
                Podobno nie ma dwojga ludzi na świecie, którzy wierzą dokładnie w to samo...
                Myślę, że coś w tym jest.
          • pimot74 Re: Spróbuj pokazać Jej (albo najpierw sam przecz 02.12.05, 11:31
            w tym może być odrobina prawdy. Staram się tłumic w sobie swoje odczucia,
            gorycz, rozczarowanie. Niestety bąbel nabrzmiewa i co jakiś czas pęka i wylewa
            się żółć - choć staram się kulturalnie to zazwyczaj kończy sie
            nieporozumieniami bądż sprzeczkami tzn. wzajemnymi oskarżeniami i wytykaniem
            błędów
            • krzysiek_dwadziesciapare przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 12:37
              Pimot - nie chcę być czarnowidzem, ale nie che ci też tu pieprzyć komunałów -
              więc powiem jak facet, facetowi.
              - Żonkę znasz kilka lat - a rodzice wychowywali ją przez lat 'dzieścia.
              Jak myślisz, jakie masz szanse na wyplenienie z niej tego, co w niej rodzice
              zasiali? Powiedzmy sobie wprost: żadne
              - Żonka upracie nie chce się 'zmieniać' w kwestiach 'łózkowych' - gdzie zatem
              jej dobra wola, miłość i zrozumienie twoich potrzeb? powiedzmy sobie wprost: w
              dupie [NIe mówmy o zmianach biegunowych - ale, z tego co piszesz - to tu nawet
              kompromisu nie widać.]

              a na deser, tak z autopsji ci powiem, że, jak kobieta kocha, jak traktuje cię
              poważnie, jak jesteś dla niej pociągający, jak jest tzw chemia - to z ostatniej
              zahukanej i zatraumionej [ pikne słowo - prof Miodek byłby dumny :) ] zakonnicy,
              wyjdzie wyuzdany kurwiszon - bo na chemię nie ma rady.
              Skoro tego nie ma w twoim związku - tzn że popełniłeś podstawowy błąd
              polegający na OSZUKIWANIU SIĘ, że to się zmieni.
              A tu sie NIC nie zmieni - będzie coraz gorzej, będziesz się wściekał, kłócił
              żoną, walił konia pod prysznicem, nie będzie ci się chciało wracać po pracy do
              domu. Jak będziesz miał trochę szczęścia - wplączesz sie w jakiś romans; jak
              będziesz miał dość jaj i determinacji - rzucisz żonę w cholerę i spróbujesz
              łapać resztki z życia.
              Póki co - wpierdoliłeś się po same uszy z religijną kobietą, która nie traktuje
              cię jak faceta - i im szybciej sie z tą świadomością pogodzisz - tym szybciej
              będziesz w stanie podjąć jakieś działania

              możesz wierzyć w bajki o magicznych skutkach starania się, ambitnej walki o
              związek i kobietę, o to, że jest to głębokie i pochwały godne - i tak dalej,
              staratata. Możesz też uznać ten wpis za stek bzdur.
              Pamietaj tylko o jednym - MASZ TO, NA CO SIĘ GODZISZ
              • tomek_abc Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 12:44
                >jak będziesz miał dość jaj i determinacji - rzucisz żonę w cholerę i
                spróbujesz łapać resztki z życia.

                pewnie....wykaż się odwagą, zostaw zone w ciąży, bo..ma znudzona minę podczas
                seksu
                wtedy (wg Krzysiek_)bedziesz prawdziwym facetem , macho do kwadratu

                > Póki co - wpierdoliłeś się po same uszy z religijną kobietą, która nie
                traktuje cię jak faceta - i im szybciej sie z tą świadomością pogodzisz - tym
                szybciej będziesz w stanie podjąć jakieś działania

                ateistki = demony seksu, katoliczki = zimne kłody ????



                • pimot74 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 12:52
                  >
                  > ateistki = demony seksu, katoliczki = zimne kłody ????
                  >
                  Niestety zgadzam się z komentatorem. Nie odejde bo sprawy zaszły za daleko
                  (ciąża której nie chciałem). Ale ma racje z tym, ze dałem się omamić. Jeśli
                  jest chemia to wtedy najwieksze cnotki stają się demonami seksu - chyba.......
                  • anula36 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 12:57
                    ja to przerabialam zmoim pierwszysm narzeczonym - tez bardzo ortodoksyjna
                    rodzina katolicka, on religijny do bolu - ale jak stwierdzil Krzysiek chemia
                    wyszla i bardzo sie zepsul przy mnie na cale 7 lat:)
                    • pimot74 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 12:58
                      tak ale nie zapominaj on BYŁ?JEST mężczyzną
                      • anula36 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 13:00
                        ja jestem kobieta i tez pochodze z dosc religijnej rodziny a przez ostanie 15
                        lat jakos sobie nei krzywduje ( i to bez slubu)
                  • iberia29 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 13:18
                    pimot74 napisał:
                    Niestety zgadzam się z komentatorem. Nie odejde bo sprawy zaszły za daleko
                    > (ciąża której nie chciałem).

                    nie rozumiem! Decyzja o dziecku powinna byc wspolna, to jak to wlasna zona
                    zlapala cie na dziecko??Nie pojmuje....
                    • pimot74 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 13:27
                      no cóż wpadki chodza po ludziach
                      • iberia29 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 13:30
                        no sorry, ale wpasc to mozna jak sie ma lat nascie...... a nie majac lat 30 i
                        bedac w zwiazku malzenskim.....chyba wiadomo czym sie moze konczyc sex bez
                        zabezpieczenia....
                        • pimot74 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 13:32
                          oj czy ja mam być dosłowny??? gumka pękla i tyle....no chyba że nie jestem
                          tatusiem
                          • anula36 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 13:36
                            wpasc mozna i na tabletkach. Zdaza sie. wiek nie ma nic do rzeczy.
                          • iberia29 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 13:52
                            no to musiales miec wielkiego pecha zeby tak od razu....no coz ...wspolczuje w
                            kazdym razie...
                          • ewolwenta Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 13:54
                            to następnym razem pamiętaj, że jest jeszcze antykoncepcja po stosunku
                            choć przy takiej postawie małżonki...
                            • pimot74 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 14:00
                              słuchajcie - ona pierwsze co robi po seksie bez gumki to leci się podmyć -
                              pewnie się brzydzi:(((dlatego jak była gumks to było lepiej. I z tego powodu
                              oral tez coraz gorzej
                              • ewolwenta Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 14:02
                                buuu, przykre to :(
                                • tomek_abc Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 14:07
                                  co jest przykre?
                                  nie bardzo rozumiem
                                  czy włąsciwym jest aby po seksie kobieta lezała z nogami do góry przez godz?
                                  ONA- idzie do łazienki jak większośc kobiet
                                  ON- mysli ze idzie do łazienki bo sie brzydzi


                                  coraz bardziej wydaje mi sie, ze sprawa ma 2 dno i nie jest tak jednoznacza,
                                  jak ją prezentuje Pimot



                                  • pimot74 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 14:11
                                    ona się brzydzi - nie chce miec kontaktu z nasieniem. Gdy kapnie trochę na jej
                                    deikatną skórkę od razu wyciera w pierwsza lepszą rzecz. Nie chodzi mi o to
                                    żeby dawała się polewaqć, pić litrami.Stąd francuz tez nie najlepszej jakości.
                                    Aha no i wietrzy pokój po seksie zeby zapach (mój) wywietrzyć
                                    • iberia29 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 14:12
                                      o matko......no comments.....
                                    • tomek_abc Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 14:21
                                      a nie jestes troche przewrażliwony i nie tłumaczysz sobie wszytskiego jako
                                      zachowania złej , zimnej zony?
                                    • tomek_abc Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 14:24
                                      >Stąd francuz tez nie najlepszej jakości.

                                      a może po prostu masz do niej ciągle pretensje....
                                      bo jak "francuz" to od razu musi być z konsumpcją, bo
                                      jak seks to od razu w 100 pozycjach itp
                                      i może uważa Cię za takiego faceta, któremu ciagle źle
                                      i który ciagle marudzi i wymysla
                                      • pimot74 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 14:29
                                        możliwe...ale z drugiej strony miałeś kiedyś francuza nie prosząc o niego????
                                        Wg mnie to troche upokarzajace
                                        • maheda wymiękłam... 02.12.05, 14:51
                                          Zaczynam współczuć żonie. Zachowujesz się jak dzieciak, który - jak mu nie
                                          dadzą upragnionej zabawki - zaczyna tupać, płakać i się obraża...
                                          • pimot74 dlaczego??? 02.12.05, 15:06
                                            co w tym dziwnego/
                                  • maheda Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 14:20
                                    No więc właśnie. To samo chciałam powiedzieć.
                                    Coś tu mocno nie gra, i to z obydwu stron.
                                    • pimot74 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 15:32
                                      ja się przyznaję że u mnie wszystko nie gra, tym nie mniej (kurcze nie wiem czy
                                      dobrze napisałem:)) staram się zmienić stan rzeczy. Dostosowałem sie przeciez
                                      do "wymogów" mojej żony. A powszechnie wiadomo że żeby zacząć leczyć trzeba
                                      sobie zdawac sprawe z probleemu/choroby
                  • krzysiek_dwadziesciapare Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 13:37
                    Pimot - odpowiadam tobie - ponieważ nie zniżę sie do poziomu cżłowieka, który
                    nie zada sobie trudu skorzystania z szarych komórek i zanalizownia tego, co
                    przeczytał [ rozumiem, że ABC - to literki, które już opanował. Lepszy taki
                    powód do dumy, niż żaden ]

                    NICZEGO nie radzę ani nie proponuję, Do niczego cię nie namawiam, ani nie
                    sugeruję. Napisałem ci tylko, jak ja to widzę. Czytałem na tym forum już wiele
                    postów podobnych do twojego. Wiele postów od facetów, którzy przechodzili
                    podobne sytuacje i albo kończyli w romansach, albo jako frustraci-onaniści.
                    Trzeba powiedzieć jasno - miłość NIE PRZEZWYCIĘŻY wszystkiego. Sam chciałbym w
                    to wierzyć, ale...
                    - jeżeli miłość wszystko przezwycięża - to twoja żona ma cię w dupie - bo
                    twoje [ jak najbardziej ludzkie i naturalne ] oczekiwania nic dla niej nie
                    znaczą [ dobrze wiemy, że jak kogoś kochamy - to idziemy na kompromisy i robimy
                    wiele, by drugiej osobie było z nami jak najlepiej ] a skoro nie robi nic, ponad
                    głodowe minimum, byś czuł się z nią jak facet, nie pracuje nad sobą [ bo NIE
                    CHCE nad sobą pracować ] - to sam sobie odpowiedz, jak dla niej ważny jesteś, i
                    jak bardzo cię "kocha"
                    - miłość jednak nie zwycięża wszystkiego - życzę powodzenia w karierze frustrata
                    z zasadami

                    Piszesz, że kochasz swoją żonę - to świetnie - bo chyba o to w relacjach
                    dwojga ludzi chodzi. Tylko jak długo wytrzymasz? Odpowiedz sam sobie szczerze.
                    Jak widzisz swoje życie? Chcesz tak do starości brandzlować się pod prysznicem?,
                    znosić upokorzenie żebrania o seks? szarpać się z zazdrości widząc, słysząc,
                    czytajac o szczęśliwych relacjach?

                    Nie traktuj tego, jako przytyku, ataku, czy czegokolwiek personalnego.
                    To tylko moje, jednostkowe [ podyktowane własnymi przeżyciami ] postrzeganie
                    sytuacji.
                    • pimot74 Re: przejrzyj na oczy, chłopie 02.12.05, 13:52
                      jeszcze gorzej by było jakby ten stan, który mi nie wystarcza, był juz efektem
                      kompromisu:))))
    • iberia29 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 11:33
      wspolczuje, ale tak to jest jak sie bierze kota w worku....do tanga trzeba
      dwojga, dopoki twoja polowa tego nie zrozumie i sama nie bedzie chciala tego
      zmienic to Twoje starania psu na bude....
      • pimot74 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 12:21
        i to najwięcej boli.....bezradnosć....pozostaje gryźc poduszkę w nocy, stosować
        erzatze pod prysznicem. A ja tak ja kocham..............
        • margarita17 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 03.12.05, 23:35
          Tak ją kochasz i tak o niej mówisz????? czytając te posty jakiś ciepłych uczuć
          nie wyczułam, tylko to ze nie chcesz jej nawet przytulać teraz, keidy hormony
          jej pulsują, kiedy czuje się nienajlepiej. Poczytajk może trochę literaturty
          jak kobieta w ciązy sięczuje, albo jak sieczuje kiedy uruodzi dziecko,
          Nie mówię że i ona się nie powinna starać, lae często jest tak, żeby kobiety
          bya gotowa na seks musi czuc ciepło od faceta.
          Jeden pozytywny aspekt teraz się możecie kochąc do woli, skoro już jest w
          ciąży :)Pogadaj z nią (po klieszku wina np. żeby spróbowała zrobicto sobie
          sama , przy tobie. Naprawde sie nie da???
          • pimot74 naprawde się nie da:((( próbowałem 100 x 05.12.05, 09:55
    • sagittarius954 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 02.12.05, 12:55
      No dobrze jak sprawy seksu masz już za sobą to co ci zostaje ?
    • mojuda nikita 02.12.05, 15:50
      nikita ,rozumie ale nie popieram:)
      ---
      a ja moze z drugiej strony cos podpowiem...moze zasugeruj jej wyjscie do
      psychologa? jezeli podlozem jej ozieblosci jest kosciol to zadne teksty zadne
      tlumaczenie nic nie da ,ona musi swoj problem "przerobic" z fachowcem...
      tak mi sie wydaje...
      a ty im bardziej bedziesz naciskal tym bardziej ona sie bedzie zacinala...
      ale rozumiem twoj bol:(

      --
      • selfmademan Do Pimota. 02.12.05, 18:42
        Przeczytałem dwukrotonie całość wątku, wziąłem dwa łyki piwa i trzy baaardzo
        głębokie oddechy - no i piszę :
        Mam nieodparte wrażenie, że nie piszesz o wszystkich nieporozumieniach między
        wami.Mam nieodparte wrażenie, że w waszym związku, a później małżeństwie ( jako
        do niego doszło tak nawiasem mówiąc ..? )i jedno i drugie ma ochotę na
        realizowanie przede wszystkim własnej wizji takiego związku. Wcześniej chyba
        byliście zbyt zapatrzeni w siebie i swoje oczekiwania.

        Nie mam dla ciebie jakichkolwiek rad poza jedną : pomyśl poważnie -
        najpoważniej jak umiesz - czy chcesz tworzyć rodzinę z tą kobietą (jakakolwiek
        by była w tej chwili ) i czy chcesz byc ojcem ? Jakim ojcem ?
        Nie wiem, czy w ogóle dociera do ciebie to, że będziesz miał dziecko i czy tego
        chcesz ? Bo jak nie, to dalsza dyskusja o zmianie podejścia twej wybranki ( i
        twego także ) do seksu, zmiana waszych relacji etc. etc. nie ma jakiegokolwiek
        sensu - za parę miesięcy zaczną się pieluchy, kolki, nieprzespane noce i
        wpatrzone w ciebie oczy malucha....Twój świat się zmieni nieodwracalnie.

        Poczytaj dokładnie to co pisze maheda - tam masz parę naprawdę cennych
        wskazówek i to chyba wszystko co mam do powiedzenia. Zadaj sobie pytanie - czy
        dojrzałeś wyłącznie do dojrzałego seksu, czy tez także do dorosłego życia już
        nie tylko we dwoje.
        • petar2 Re: Do Pimota. 03.12.05, 09:16
          A ja jestem po 3 drinkach (wczorajszych) więc tez pokuszę się o małe
          podsumowanie.
          Zgadzam się w pełni z Selfmademanem. Poza wypowiedziami Mahedy (świetne) zwróć
          uwagę na uwagi Tomka.
          Piszesz, że kochasz swoją żonę? Ale może tylko jej część albo jej obraz
          stworzony przez Ciebie? Może odpychasz od siebie (nawet podświadomie) prawdę o
          niej która Ci nie pasuje?
          Zżymasz się i lekceważysz rady o literaturze seksu w małżeństwie spod znaku
          Kościoła. Przecież wisłocka to przebrzmiałe lata 70'te i 80'te, echo rewolucji
          seksualnej z jej naiwnością i dosłownością. Może nie próbujesz dotrzeć do tego
          co ona czuje i czego oczekuje? A chyba na tym również polega miłość.

          Dlaczego w wieku 30+ i kilkuletnim małżeństwie nie wywołuje u Ciebie entuzjazmu
          spodziewane dziecko? A raczej jest efektem 'wpadki', przypadku, zbiegu
          okoliczności?

          Trudno powiedzieć skąd wynika oziebłość żony. Nie przeceniałbym wpływu
          wychowania religijnego, ono raczej hamuje otwartość w swerze seksu. Twoją rolą
          jest delikatnie przełamywać te zahamowania. Nie wprost, stopniowo, dając jej
          satysfakcję w innych sferach życia.
          Trudne, długotrwałe, wymagające cierpliwości i niezniechęcania się na chwilowe
          niepowodzenia? Oczywiście. Ale efekt może być wspaniały.
    • marta-105 a może pokaż jej ten wątek??? n/txt 02.12.05, 20:30
      • iberia29 Re: a może pokaż jej ten wątek??? n/txt 02.12.05, 20:42
        no co Ty, jeszczed mu afere zrobi, ze upublicznia ich zycie.
    • 32mariolka Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 03.12.05, 20:38
      Wiesz co?
      I właśnie dlatego zdecydowałam się na sex przed ślubem (nawet nie przed ślubem,
      tylko przed myślą o ślubie). Jestem z facetem od 4 lat. Kochamy się normalnie,
      regularnie. Często rozmawiamy i twoja historia utwierdza mnie w przekonaniu, że
      moja decyzja była słuszna.
      A Tobie współczuję. I rada jest taka: rozmawiaj, wydaje mi się, że żona powinna
      zrozumieć Twoje prośby i jakoś spuścić z tonu.
      • margarita17 Pimot 03.12.05, 23:45
        Mówisz, że kochasz żonę. A co w niej kochasz? Czy może kochasz wyobrazenie o
        niej, to że jak się z nią żeniłeś to do końca jej nie znałeś i myślałeś że
        będzie wulkanem seksu.
        a myślales o dzieciach z nią? rozmawialiśćie o tym? Jakie były wasze plany w
        tym zakresie?
        Jeśli naprawde obydowje tego chcecie przy pomocy psychologa np. jesteście w
        stanie zacząc ze zobą rozmawiąc, bez oskarżeń, A wiesz, że kobiety po 30-tce,
        nawet te z zahamowaniami wyniesonymi z domu nabierają ochoty na seks?
        Może nie jest to regułam, ale z znam jedną taką bardzo dobrze :)
        • pimot74 w ym rzecz, ze i ja wiem o tej eksplozji po 30 07.12.05, 10:56
          moja zona zblizając się, potem przekraczajac ten próg i zaraz po tym nie
          wykazywala zadnego wzrostu zainteresownaia seksem. Później zaś zaszła w ciążę:(
    • mujer102 Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 04.12.05, 10:47
      nikita073 napisał:

      . Bo skoro sama nie chce spełniać swoich obowiązków a ja
      > potrzeby mam to niech w ten czy inny zposób mi je zagwarantuje.

      Z takim podejściem to ja się nie dziwię, że ktoś może nie mieć ochoty na
      swojego partnera.
      Ja nienawidzę obowiązków.
    • loppe Re: Ku przestrodze przyszlych małżonków !!!!!!!!! 07.12.05, 19:50
      Chłopie, jesli ona jeszcze przymyka oko na kochanki to być może - serce Ci
      zreszta podpowiadało - masz niemal idealną kobietę!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka