Dodaj do ulubionych

Jak brat z siostrą

18.12.05, 22:11
Witam!

Z Małą jestem w związku dopiero 2 lata a już pojawiły się ogromne problemy z
seksem!
Na początku zaznacze że jest dla mnie wyśnioną i wymażoną partnerką na życie.
Na codzień mamy tysiące wspólnych zajęć, podobne poczucie humoru,
zainteresowania, lubimy podobne klimaty, doskonale się rozumiemy!!! Problem w
tym że pojawiła się u niej pochwica. Po głębszej analizie psychologów wyszło
na to że to ja jestem głównym winnym jej dolegliwości, ponieważ naciskałem
zbyt często na to aby był seks. Pierwsze problemy pojawiły się już 1,5 roku
temu a od 6 miesięcy nie odbyliśmy żadnego normalnego stosunku. Ona stał się
zupełnie obojętna na moje potrzeby. Nie ma żadnych potrzeb seksualnych. Ja
nie znam sposobu żeby ją rozpalić. Odrzuca każdą moją zachętę na jakiekolwiek
zbliżenie(nie mówie tu o normalnym seksie bo o takim to wiem że niema już
mowy). Traktuje mnie jak tura do roboty, płacenia, wożenia ew. prac domowych.
Czuje się jak jej brat a nie facet. Popadam w związku z tym w coraz większe
kompleksy i frustrację. Nie chce mi się juz nawet wracać do domu i staram się
jak najwięcej czasu spędzać w pracy i na mieście. Awantury są coraz częstrze
i ogólnie jest chłodno. Nie pytam jak jej pomóc bo nad tym pracuje juz kilku
specjalistów. Pytam jak ja mam sobie z tym wszystkim poradzić bo mam już
poważną deprechę co powoli zaczyna odbijać się to na moim zdrowiu.
Prosze darujcie sobie rady w stylu zostaw ją albo znajdź sobie kogoś na boku-
to nie wchodzi w grę. Chcę jej pomóc ale sam sobie nie radzę i popadam w
coraz większą rezygnację i odrętwienie.
Obserwuj wątek
    • niedoszla_zona Re: Jak brat z siostrą 19.12.05, 12:18
      Na razie nikt ci nie odpisuje. Więc może ja pomogę.
      W podpunktach, żeby było jasno i zrozumiale.
      1. Nad twoją "małą" nie pracuje żaden sztab specjalistów. Na razie ma termin
      pierwszej wizyty na styczeń, a i tak nie wiadomo, czy ją zakwalifikują do
      grupy. Dlatego twoje głębokie przekonanie, że nie musisz jej pomagać jest twoim
      pobożnym życzeniem, a nie faktem.
      2. nikt tak do końca nie zdiagnozował "małej" w sprawiejej pochwicy. Wszystko
      co "mała" wie na ten temat, wyczytała tutaj na forum, domysliła się, wyczuła
      oraz wyniosła z jednej rozmowy z psychiatrą kilka dni temu. Nie było
      żadnej "głębszej analizy psychologów", ponieważ nie było jej stać na wizytę, a
      ty zawsze miałeś ważniejsze sprawy i wydatki.
      3. "Mała", w przeciwieństwie do ciebie uważa, że świat nie zaczyna się i nie
      kończy na seksie, dlatego awantur i chłodnej atmosfery w domu nie łączy
      bezpośrednio z seksem, ale z wieloma innymi problemami swoimi, twoimi oraz
      wspólnymi.
      4. "Mała" nie ma szans, żeby traktować cię jako: tura do roboty (gdyż właściwie
      nie pracujesz), sponsora (patrz poprzedni nawias) oraz gospodyni domowej (gdyż
      jedyne co robisz w domu, to raz na tydzień zmywasz naczynia - po szczelnym
      zasłonięciu okien coby sąsiedzi przypadkiem nie zobaczyli jaki z
      ciebie "pantoflarz")
      5. To, co nazywasz u siebie depresją, "mała" zdiagnozowałaby raczej jako ucisk
      plemników na mózg. O zdiagnozowanej ostatnio rzeczywistej depresji u "małej"
      oczywiście tutaj nie wspomniałeś, bo po co?
      6. "Mała" pomimo, że sex kojarzy jej się wyłącznie z bólem i przymusem, stara
      się zaspokajać cię co najmniej kilka razy w tygodniu, na rózne wymyślne
      sposoby. Bo wie, że tylko wtedy jesteś przez chwilę szczęśliwy. Robi to wtedy,
      gdy czuje się na siłach, a nie wtedy, gdy pstrykniesz palcami. Chociaż wtedy
      także się stara i czasem się udaje.
      7. Owszem, "mała" nie ma właściwie żadnych potrzeb seksualnych od około pół
      roku, a "tyś to uczynił, któryś Bóg jest, czyli miłość" (Żeromski,
      Popioły)"Mała" cię kochała szaleńczo, pragnęła szaleńczo i cudownie jej było z
      tobą, ale ty chciałes więcej i więcej, częściej i zawsze na pstryknięcie,
      wymagałeś od niej omdlewania z rozkoszy na sam twój widok za każdym razem, gdy
      miałeś ochote, czyli prawie zawsze. Gdy "mała" już nie wyrabiała i zaczęła się
      buntować, czyli odmawiać, zacząłeś wypominac jej każdego byłego partnera, każdy
      dotyk z innym, każde słowo, każdy gest, wymyślałes szczegóły co robiła gdzie i
      z kim. "Mała" słyszała w kółko, przez około rok, że z innymi chciała częściej,
      że się puszczała, a z tobą to tylko x razy w tygodniu, y w miesiącu (wyliczone
      co do najmniejszego szczegółu). W awanturze mółwiłeś "małej" że pójdziesz do
      burdelu, bo ona nie daje ci tego, czego chcesz. "Mała" dobrze pamięta każde
      twoje słowo i każdą swoją łzę z tamtych dni, tygodni, miesięcy.
      8. "Mała" zamknęła się, nie ma potrzeb, nie reaguje na twoje zachęty (które
      zresztą polegają tylko na próbie złapania jej za intymne miejsca gdy masz
      ochotę i szybkim zniechęceniu się, gdy intymne miejsca nie dają się złapać. O
      staraniach w postaci wina, świec, muzyki, intymnej atmosfery czy prezentów w
      postaci np ładnej bielizny "mała" może tylko marzyć).
      Dla "małej" bliskośc oznacza ból. Czasami chciałaby przytulić się do ciebie,
      pocałować cię, ale wie, że dla ciebie to będzie oznaczało tylko nadzieję na
      więcej i rozczarowanie, że to "nie to". A "mała" nie jest w stanie teraz ci dać
      tego, czego oczekujesz.
      9. Ale to juz nieważne.
      10. Pomimo, że nazywasz "małą" swoją wyśnioną, wymarzoną, na całe zycie,
      "mała" już wie, że szukasz sobie kogoś za jej plecami. Nawet dosłownie za jej
      plecami...jakiś metr. Serwis randkowy, szukaj: kobieta, Kraków, 18-25
      lat. "Mała" widziała, "mała" zrozumiała, "małej" pewnie pękłoby serce gdyby nie
      była na to przygotowana. Ale była, o czym dobrze wiesz. "Mała" płakała przez
      kilka godzin, nie miała nawet do kogo zadzwonić. W końcu wzięła się w garść,
      zabrała kilka swoich rzeczy, spakowała kota i ułatwia ci szukanie tej nowej, od
      18 do 25 lat, bez pochwicy, bez depresji i zawsze chętnej na to, czego naprawdę
      potrzebujesz.
      Wesołych Świąt.
      • zonaniezona1 Re: Jak brat z siostrą 19.12.05, 21:23
        Musze przyznac ,ze ta wymiana informacji zrobiła na mnie wrażenie!
      • pine81 Re: Jak brat z siostrą 19.12.05, 21:44
        1.Nad tą małą już ktoś kiedyś pracował(specjalista najlepszy w Polsce) ale nie
        była w stanie podjąć próby aby było wreszcie normalnie.
        2.Ta mała za moimi plecami pisała i korespondowała z dzianymi azjatami
        zostawiając sobie furtkę aby w każdej chwili zwiać bo nie traktowała mnie
        poważnie.
        3.Małej zawsze było za mało i zawsze chciała więcej a im więcej dawałem tym
        bardziej była niezadowolona.
        4.To mała ciągle starała się mną manipulować.
        5.Dla małej świat zaczyna i kończy się na diablo2
        6.To mała nie przyszła na moją obronę.
        7.To mała podniosła na mnie rękę.
        8.To mała wytykała mi ciągle że jestem nie taki jakim ona by sobie mnie życzyła
        9.To mała ciągle mnie szpiegowała i próbowała kontrolować każdą moją myśl
        10.To mała przestała o siebie kompletnie dbać i starać się dla mnie
        11.To małej przestało od pewnego czasu wszystko we mnie przeszkadzać i to mała
        odrzucała każdą moją propozycję ad kupna bielizny, wyjścia do restauracji,
        kina, wina, spaceru, kawiarni at.
        12.To mała pisze że kochała, pragnęła, chciała a nie że kocha i pragnie.
        13.To mała podnosiła na mnie głos i nigdy nie chciała rozmawiać na dotyczące
        jej drażliwe tematy.
        14.Również mała wytykała mi że byłem z kimś przed nią i wypytywała co jak i
        gdzie i ile razy.
        15.To zawsze małej sprawy i jej zdanie było najważniejsze od moich, choć by
        świat mi się walił i palił.
        16.To do małej najwierniejsza przyjaciółka odwróciła się plecami pisząc
        jej ,,opamiętaj się nie jesteś pempkiem świata,,
        17.To mała narzucała wszystkim w koło swoje zdanie i nie potrafiła przyznać się
        do błędu.
        18.To przez małą ochłodziły się moje kontakty z rodziną.
        19.To dla małej to wszystko znosiłem bo chciałem by była wreszcie szczęśliwa
        20.Ale to już nie ważne.
        21.To mała powinna wiedzieć że celowo w historii zostawiłem serwisy bo wreszcie
        pozwoliłem jej znaleść to czego tak zawsze szukała. Celowo kryłem się z pisanym
        tekstem żeby wzbudzić jej ciekawość. Wiedziałem że niewytrzyma i przeszuka
        historię.
        22.To już koniec ale i nauczka dla nas na całe życie.
        23.Życzę wszystkim wesołych świąt i aby problemy o których piszą na tym forum
        zakończyły się i bądzcie szczęśliwi bo życie jest krótkie, wystarczy spojrzeć
        za siebie.Choćby dwa lata.
        24.Mała bądź wreszcie szczęśliwa i kochaj-PRAWDZIWIE KOCHAJ!!!


        • dixia Re: Jak brat z siostrą 19.12.05, 21:57
          Człowieku - przestań skomleć!!!! To juz jest niepoważne by uzewnętrzniac się w
          ten sposób! Za grosz honoru czy ambicji - zwykła pyskówka....
          • albacor Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 08:11
            Człeku drogi - pakuj walizę i nie przynoś ujmy facetom. Było, minęło i zdaje
            się musisz się z tym pogodzić. To se ne vrati.
            • dixia Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 08:14
              Tak BTW to zdaje się, że to od niego się wyprowadziła :))) i jeszcze zabrała
              kota ;))
    • dixia Re: Jak brat z siostrą 19.12.05, 12:50
      Mam prośbę do WiL, Evo, Abdula, Marcina i innych szefów Forum by ten watek
      przykleili na dłuższą chwilę, by więcej osób mogło go przeczytać.
      Z drugiej strony podziwiam ludzi, że załatwiają swoje problemy na forum
      publicum... Z drugiej strony - o tempora o mores... :)))
    • sagittarius954 Re: Jak brat z siostrą 19.12.05, 13:03
      Facet, chyba masz coś do zrobienia przed świętami.
      • albacor Re: Jak brat z siostrą 19.12.05, 13:42
        No chyba tylko popływać w wannnie razem z karpiem. Brak kota uniemożliwi
        przytulenie sie do kogokolwiek.
    • zlotyrybek Dialog zwalający z nóg. no txt 19.12.05, 19:49

      • woman-in-love Re: Dialog zwalający z nóg. no txt 19.12.05, 20:11
        a ja własnie zawsze chciałam, żeby tutaj zdarzył sie autentyczny dialog :-)
        • joszka031 Re: Dialog zwalający z nóg. no txt 20.12.05, 01:29
          To się nazywa terapia oczyszczajaca.A tak na serio,do Małej.U którego
          specjalisty byłaś z ta pochwicą i czy choć trochę ci pomógł.Bo ja biegam już od
          półroku i efekty narazie marniutke.Jeśli jestes z Warszawy daj mi namiar do
          któregoś na prywatnego mnie nie stać. Trzymaj się. Jestem z tobą.
    • magi18 Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 07:39
      Mała- zwiewaj od niego i nie daj się nigdy więcej nabrac na słówka o wielkiej
      miłości.
      Ja dałam się nabrac człowiekowi o podobnym sposobie myslenia i wnioskowania i
      zmarnowałam sobie zycie.
      UCIEKAJ !!!!
      • nikita371 Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 10:49
        Zadziwiajace jest to co pisze pine81, z pierwszego postu wynika ze to wprost
        cudowny związek szwankuje jedynie seks, z drugiego zaś wynika, że szwankuje
        dosłownie wszystko, a to co dzieje się w seksie to tylko jeden z czynników
        składowych rozpadu tego związku. Poraz kolejny dałam się nabrać po przeczytaniu
        pierwszego postu, że jakiemuś fantastycznemu facetowi, który kocha i szanuje
        swoją partnerkę trafił się problem z seksem. Prawda niestety wygląda
        inaczej.Trochę się rozpisałam, a w gruncie rzeczy chodzi mi jedynie o to jak
        ludzie potrafią fantazjować, ubarwiać i dopiero prawda wykrzyczana prosto w
        oczy pokazuje prawdziwe oblicze człowieka. Trochę smutne.
        • petar2 Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 11:44
          Uważaj żebyś się nie nabrała po raz kolejny po wypowiedzi "Małej". Nie za
          bardzo wiem jak można się było nabrać na post Pine, jest kuriozalny. Zresztą
          wiedział, że ona czyta to forum więc po co zakładał ten wątek podkładając się
          tak nieudolnie?

          • nikita371 Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 14:36
            Nie jestem aż tak stałą bywalczynią forum i pewnie trochę naiwną, nigdzie też
            nie doczytałam się że "mała" czyta to forum.Nie sądziłam że można tak łgać,
            tylko po to by osiągnąć założony przez siebie cel. Mimo wszystko nie będę
            regygnowała z mojej naiwności,taka już jestem.
          • misssaigon Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 18:11
            właściwie to obydwie historie mogą byc prawdziwe i w związku z tym nikt nikogo
            nie nabiera. Może ta para tak odmiennie postrzega swój były juz związek.
            zapewne za 10 lat obydwoje opowiedzieliby jeszcze zupełnie inną historie o tych
            2 latach spedzonych wspólnie. Dla mnie ten post jest ciekawy z innego powodu -
            bowiem kumuluje w sobie problemy poruszane juz na tym forum w innych wątkach.
            1. Kiedy kobieta ma poważne problemy w sferze psychicznej, które jednoczesnie
            uniemozliwiają jej prowadzenie normalnego pożycia (vide historia partnera
            kobiety, która przezyła gwałt - efekt - rozstanie).
            2. Kwestia składania przysiegi małżenskiej - " na dobre i na złe" - nie
            powinnismy opuścic partnera w chorobie, kłopotach etc
            3. kwestia realizowania wzajemnie oczekiwań w sferze erotycznej przede
            wszystkim - ile możemy wymagac od partnera - ile to jest "za duzo" "za
            mało" "za czesto" " za rzadko"
            4. niemożność porozumienia sie partnerów - albo mówia innym jezykiem albo
            zupełnie o czym innym, i spotykają sie na forum - zwykle juz w ostatniej ,
            schyłkowej fazie związku.
            5. kwestia "dorośnięcia" do związku w ogóle, wziecia odpowiedzialności nie
            tylko za swoje ale i cudze zycie, uczucia - brzmi to moze pompatycznie ale w
            powiązaniu z pkt 1 rodzi niekiedy prawdziwe tragedie.
            Konkludując - uważam , że nie jesteśmy zwykle przygotowani do rozwiązywania
            problemów, które pojawiaja sie w związku, nawet nie myslimy że jakowes moga sie
            pojawić, niedyskutujemy ich wczesniej ze soba - np tego jakbysmy sie zachowali
            w okreslonej sytuacji. A byłoby to ze wszech miar pożadane , żeby wiedziec w
            jakim stopniu możemy na partnera liczyc - zanim jeszcze zaangazujemy,
            zaobrączkujemy czy tym podobne.Potem zwykle staramy sie problemów nie widziec,
            omijąc je, liczac ze sie moze rozejda po kościach - do momentu kiedy sytuacja
            jest juz nie do zniesienia i trudno o jakiekolwiek porozumienie.
            Jaki morał z tej bajki? dla mnie taki żeby jednak duzo czasu na poczatku
            znajomości poswiecić na poznanie partnera , sprawdzic, przetestowac go w
            roznych sytuacjach, dowiedziec sie maksymalnie duzo o jego przeszlosci,
            rodzinie, relacjach z bliskimi, przyjaciółmi - i przede wszystkim
            szukać "dorosłych" partnerów.
            Ps dla zainteresowanych - w swoim zyciu nie zrealizowałam zadnego z powyzszych
            postulatów.


            • petar2 Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 20:08
              > Ps dla zainteresowanych - w swoim zyciu nie zrealizowałam zadnego z powyzszych
              > postulatów.

              Jak i większość z nas. Ci co zrealizowali są starymi kawalerami, pannami albo
              pensjonariuszami zakładów bez klamek. Fantasmagorie pleciesz :-)
              • misssaigon Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 20:48
                moze i fantasmagorie ale raczej "wishful thinking". Poza tym, czy jak ktos jest
                madrzejszy ode mnie albo bardziej pragmatyczny to musi byc od razu
                nieszczęśliwy, samotny czy niespełniony??.
                Poza tym ani kierowanie się rozsądkiem, ani milością przy wyborze partnera
                zyciowego nie gwarantuje sukcesu - nawet obydwoma przesłankami naraz - to
                raczej kwestia szczęscia (któremu trzeba czasami pomagac)
                • petar2 Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 21:11
                  > moze i fantasmagorie ale raczej "wishful thinking".

                  Raczej "non understanding human nature" :-)
                  • misssaigon Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 22:37
                    tia..tylko czyjej? męskiej czy kobiecej czy może swojej???
                    • petar2 Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 23:58
                      swojej przede wszystkim.
                      • dixia Re: Jak brat z siostrą 21.12.05, 08:53
                        A ta swoja to jaka? Nijaka? Nie wiem - czepiam się zapewne ale jakoś nie
                        przekonuje mnie ta ttrzecia możliwość. Jest albo męska albo kobieca - tertium
                        non datum!!!
    • prion40 Re: Jak brat z siostrą 20.12.05, 17:08
      Kurcze! Czemu wy tak bronicie tej kobiety? Przecież ona też nie była ok.
      Przecież koleś prosił tylko o pomoc i postawił posta. Z tego co widzę to on też
      miał problemy a ona to olewała i zajmowała się swoimi sprawami. Nie mówie że
      koleś był jej wart i potrafił z nią żyć ale w takim razie po cholerę spędziła z
      nim 2 lata męcząc siebie i jego? Z tego co napisali oboje wynika że juz dawno
      się nie kochali a najwyżej mieszkali ze sobą. Mam nadzieje że ta historia
      znajdzie dobre zakończenie i oby mieli z kim spędzić Wigilię.
      Wesołych!
    • ewolwenta głuchy telefon 20.12.05, 18:33
      Ta „rozmowa” jest jak wymiana informacji telefonicznej gdy nie ma połączenia.
      Myślę, że w pierwszych postach nikt nie manipulował. Oni –Mała i Mały - tak ze
      sobą pewnie zawsze „rozmawiają” i dlatego związek nie miał szans. Słowa i
      pojęcia mają inne definicje. Oczekiwania względem partnera są niewiadomą bo
      brak wspólnego języka pozwalającego na wzajemne zrozumienie. Mała i Mały nie
      wyrobili zdolności komunikacji i gdy zakochanie minęło świat runął.
      • woman-in-love Re: głuchy telefon 20.12.05, 19:43
        no i dobrze, może znajdą się osoby, które odnajdą siebie w tym "dialogu" gdzie
        nikt nikogo nie słucha, a w dodatku każde mówi innym językiem. To nie takie
        rzadkie - i od tego jest psychologia, żeby tłumaczyć z polskiego na nasze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka