Dodaj do ulubionych

Czy zostać czy odejść?

01.01.06, 04:24
Jestem kobietą dojrzała, mam męża, dzieci. Od wielu lat w naszym łóżku wieje
chłodem. Mój mąż nie jest zupełnie zainteresowany seksem jeśli już dojdzie do
zbliżenia to egoistycznie załatwia co trzeba i odchodzi do innnego pokoju bez
słów. Nieporadna gra wstępna trwa może 1-3 min. Nie mam ochoty nadal tak żyć.
Rozmowy nie skutkują. Poznałam miłego faceta, który ma podobne problemy w
swoim związku. Spotykamy się i rozumiemy. Mam wreszcie z kim pogadać, iśc na
kawę, do kina, na wystawę. Bardzo sie do siebie zbliżyliśmy i obydwoje
pragniemy seksu. On nie nalega a ja nie mogę się zdecydować. Chciałabym bo w
nim widzę przeciwieństwo mojego męża.
To jednak zdrada, ale ja i mój przyjaciel czujemy się rozgrzeszeni. Co o tym
sądzicie.
Obserwuj wątek
    • goldenwomen Re: Czy zostać czy odejść? 01.01.06, 09:25
      to Twoje życie i sama musisz zdecydowac.Ja na Twoim miejscu poszłabym na
      całośc.:DDDD raz sie zyje :)
      • adellante1 Re: Czy zostać czy odejść? 02.01.06, 00:21
        tylko żeby w bramce numer dwa nie było ZONKA :)))
    • witkacy1975 Rozmowy nie skutkują..... a jak rozmawiacie? 01.01.06, 10:22
      Czy to seria wyrzutów, że jest źle, czy dobra rozmowa pokazująca Twoje
      zaangażowanie i zrozumienie dla potrzeb męża?
      Bo ja tak sobie myślę, że to może być kwestia tego w jaki sposób podejmujesz
      temat i w jakiej atmosferze się próbujecie dogadać. Jeśli w atmosferze żądań,
      pretensji itp. to nie osiągniesz sukcesu. Napisałaś, że masz z kim pogadać, iść
      na kawę itp. To znaczy, że nie wieje chłodem tylko w łóżku... A może kochając
      się z mężem nie dajesz mu poczucia, że Tobie jest z nim dobrze, więc
      on "załatwia swoje" no bo po co ma się wysilać, jeśli Ty nie wykazujesz
      podniecenia gdy inicjujecie seks? To może być takie sprzężenie zwrotne. Nie
      byliśmy na kawie, to ja go nie pocałuję namiętnie. Nie pocałowałam go namiętnie
      i daję sygnały, że nie mam ochoty na seks, no to on robi swoje i wychodzi...
      Wiem, że dużo napisałem o przypuszczeniach, być może nie są prawdziwe. Ale
      nieudany seks to często sprawa obu stron.
      • sloggi Re: Rozmowy nie skutkują..... a jak rozmawiacie? 01.01.06, 15:33
        witkacy1975 napisał:

        > Czy to seria wyrzutów, że jest źle, czy dobra rozmowa pokazująca Twoje
        > zaangażowanie i zrozumienie dla potrzeb męża?

        Jakich potrzeb? Przecież wyraźnie jest napisane, że facet nie ma żadnych
        potrzeb. Czy Ty Witkacy uważasz, że całe życie powinno być pasmem poświęceń?
        Katolicki mit o świętości małżeństwa chyba czas wstawić na półkę. Odczuwałeś
        kiedyś długotrwałe niewyżycie seksualne? (ksiądz poradziłby odnaleźć się w
        modlitwie :/)
        • to.ja.kas Re: Rozmowy nie skutkują..... a jak rozmawiacie? 01.01.06, 15:42
          ile sloggi znasz małżeństw o których można powiedzieć, że są święte, dobrane,
          szczęśliwe, trwałe, kochające i satysfakcjonujące dla obu stron?:-)
          Jak ja pomyślę ile i poczytam fora, to...odechciewa mi się ślubu :-)
          • charade Re: Rozmowy nie skutkują..... a jak rozmawiacie? 02.01.06, 14:27
            Wiesz to.ja.kas, gdyby ludzie częściej się pobierali z właściwych powodów, a nie
            np. z: przyzwyczajenia, strachu przed samotnością, strachu przed
            staropanieństwem, bezmyślnego pędu do zakładania rodziny (rodzina, obojętnie
            jaka, ale ma być, bo przecież wszyscy mają), powodów finansowych, itp. itd., to
            by pewnie było więcej świetlanych przykładów.
            • maheda Re: Rozmowy nie skutkują..... a jak rozmawiacie? 02.01.06, 14:32
              !!! ŚWIĘTE SŁOWA !!!
            • sloggi Re: Rozmowy nie skutkują..... a jak rozmawiacie? 03.01.06, 01:36
              charade napisała:

              > Wiesz to.ja.kas, gdyby ludzie częściej się pobierali z właściwych powodów, a
              nie np. z: przyzwyczajenia, strachu przed samotnością, strachu przed
              > staropanieństwem, bezmyślnego pędu do zakładania rodziny (rodzina, obojętnie
              > jaka, ale ma być, bo przecież wszyscy mają), powodów finansowych, itp. itd.,
              toby pewnie było więcej świetlanych przykładów.

              Pięknie napisane.
    • drak62 Re: Czy zostać czy odejść? 02.01.06, 14:34
      Sądzę że szukasz usprawiedliwienia decyzji którą już podjęłaś.
      Takie zbliżenie nie kończy się tylko na satysfakcji (bądź braku satysfakcji)
      seksualnej. Wasz romans będzie sie rozwijał. Będziecie chcieli spotykać się
      cześciej i bywac ze sobą dłużej. Podejmując jakiekolwiek kroki miej swiadomosć
      pewnych konsekwencji które mogą nastąpić. Być moze rozwiążesz swój problem
      seksualny ale wpakujesz swoją i jego rodzinę w pewne komplikacje życiowe.


      • to.ja.kas do charade 02.01.06, 22:22
        Charade masz racje, tylko miłość czasem się konczy. Jakby ludzie potrafili
        rozejsc sie wczesniej niz dopiero wtedy jak jest za poźno i do głosu dochodzi
        nienawiść, świat też wyglądałby inaczej.Ldzie uwielbiają być ofiarami. "Nie
        kocham go, nie pragnę ale nie odejdę", "on jest beznadziejny, ale nie zamierzam
        sobie poepszać i odchodzić", "ona nie chce się kochać (albo chce- różne są
        powody niezadowoenia), mam tego dość, pójdę na dziwki, oszaleje, ale jej nie
        zostawię". A mamy tylko jedno życie. Ani mniej, ani wiecej, jak zmarnujemy je
        sobie i komus to nikt nie da nam drugiego do przezycia
        • charade Re: do charade 02.01.06, 23:04
          Podpisuję się pod każdym słowem, a w szczególności pod ostatnimi dwoma zdaniami
          ! Ale powiem Ci, że jeśli jakieś małżeństwo zostało zawarte, rodzina założona z
          powodów takich, jakie wymieniłam (oprócz miłości) i jest to porażka, to nic nie
          mogę poradzić na to, że mi tych ludzi w ogóle nie żal... Widziały gały, co
          brały, słyszały uszy, co brały, przykro mi. Natomiast umieranie miłości to już
          naprawdę smutna rzecz. Tego się boję najbardziej, bo nie mam na to wpływu.

          to.ja.kas napisała:

          > Charade masz racje, tylko miłość czasem się konczy. Jakby ludzie potrafili
          > rozejsc sie wczesniej niz dopiero wtedy jak jest za poźno i do głosu dochodzi
          > nienawiść, świat też wyglądałby inaczej.Ldzie uwielbiają być ofiarami. "Nie
          > kocham go, nie pragnę ale nie odejdę", "on jest beznadziejny, ale nie
          zamierzam sobie poepszać i odchodzić", "ona nie chce się kochać (albo chce-
          różne są powody niezadowoenia), mam tego dość, pójdę na dziwki, oszaleje, ale
          jej nie zostawię". A mamy tylko jedno życie. Ani mniej, ani wiecej, jak
          zmarnujemy je sobie i komus to nikt nie da nam drugiego do przezycia
          • maheda Re: do charade 03.01.06, 08:05
            Myślisz, że nie masz wpływu? Naprawdę?
            A ja uważam, że jeśli oboje chcą miłość "utrzymać" i oboje nad tym pracuje, to
            miłość co najwyżej przekształca się, ale nie umiera.
            Tylko, że to wymaga nieustannej woli i działania obydwojga kochających ludzi.
    • zonaniezona1 Re: Czy zostać czy odejść? 02.01.06, 23:05
      Tobie nie brajkuje sexu...a uczucia!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka