zona_sama
06.01.06, 23:15
Nie wiem,co robić.Najgorsze,że nie wiem tego od bardzo dawna.Miotam się,jestem
jak na uwięzi.
Mam męża,dziecko,ale jestem samotną kobietą,która dostaje obłędu.Bo to,że od
kilku lat mam depresję,to nie watpię,mój stan zdrowia fizycznego, o tym mówi.
Nikt mnie nie rozumie.Każdy kwituje,to stwierdzeniem,że są gorsze problemy,niż
brak seksu.Ale mnie chodzi o bliskość bardziej niż sam seks.
Mój mąż jest prawdopodobnie homseksualistą,bo jak wytłumaczyć fakt,że mając
kobietę woli zadowolić się sam,a mnie odrzuca.Tysiące razy byłam
odrzucana,poniewierana,wyrzucana z łóżka.
Zawsze jest zmęczony i "nie teraz".
Kiedyś wydusiłam z niego,że kobieta,w sensie,jej fizycznych atrybutów go aż
tak nie kręci.
A teraz ,gdy zaproponowałam mu ,żeby Sylwestra urządzić sobie tylko we dwoje,z
dobrą kolacją,winem,mamy nową piękną sypialnię,swój dom,czego chcieć więcej.
Usłyszałam,że ja to jestem stary onanista i nie potrzebuję.
W rezultacie,zostałam zmuszona do zaproszenia jego znajomych,których musiałam
obsługiwać jak kuchta.
Mam dość wszystkiego,nie chce mi się żyć,z drugiej strony czuję się jak jakaś
dziwka,bo przecież kobiety mają gorsze problemy.
Po co ten człowiek założył rodzinę i zmarnował moje życie,które mam jedno.
Dlaczego?