Dodaj do ulubionych

Rodzice i dzieci - mój błąd

25.03.06, 13:36
wydaje się rodzicom, że dzieci są ich własnoscia. A one sa tylko na pewien
czas dane na wychowanie. Wydaje sie dzieciom, zwłaszcza tym dorastającym, że
rodzice sa ich własnoscią. A rodzic tez człowiek i ma prawo do własnego
szczęścia. Tymbardziej, że - będąc nieszczęśliwym nie jest dobrym wzorem.
Wydaje się żonom, że mąż jest ich własnościa i vice versa. Mój błąd polegał
na tym, że - kiedy juz było wiadomo, że małżeństwo "przekwitło" i nic nie
wróci nam ognia - stwarzałam pozory przed dziecmi. Jakieś inscenizowane
czułości etc. Otóz dzieci nie dadzą się oszukać. Teraz to juz wiem. Dla nich
jestesmy przezroczyści. Możemy sobie darować wszelka mistyfikację.
Obserwuj wątek
    • maheda Re: Rodzice i dzieci - mój błąd 25.03.06, 14:25
      A ja NIE żałuję, że po podjęciu po raz pierwszy decyzji o odeściu od męża,
      zostałam z nim jeszcze na (jak się później okazało) dwa lata, żeby spróbować
      wszystko pokleić.
      Za dziecko/dzieci, jest się odpowiedzialnym. Nie można szukać jedynie własnej
      wygody i łatwości życia, bo to najmniejsza linia oporu, przynosząca oczywiście
      najmniejsze zyski. To, co cenne - wymaga wysiłku.
      Natomiast - odejście od męża/żony nie powinno wiązać się z innymi osobami. Dało
      się słowo i KONIEC. Jeśli okazuje się po latach, że nie można żyć w takim
      związku, bo niesie więcej wszystkim (!) zła, niż dobra - pewnie, że trzeba
      odejść. Ale nie do kogoś innego, tylko sobie gdzieś samemu. Do rodziców, do
      samodzielnie wynajętego/kupionego mieszkania. SAMEMU. Żeby uniknąć
      niepotrzebnych dodatkowych napięć, nieporozumień, zrzucania odpowiedzialności
      na osoby trzecie.
      Oczywiście, większość z nas potrzebuje jednak bliskości drugiego człowieka,
      bycia kochanym. Ale wg mnie odchodzenie z jednego stadła bezpośrednio w drugie
      jest zwyczajnie nieuczciwe wobec obydwu stron dramatu i siebie samego.
      Trzeba dać sobie czas pomiędzy jednym związkiem a drugim. Czas na poukładanie w
      sobie wszystkiego, oddech.

      Zaborczość - owszem - jest zła. Zarówno, gdy dotyczy osób w relacji mąż-żona,
      jak i w każdej innej.
      Wydaje mi się jednak, że wielu osobom przykleja się łatkę zaborczości, gdy
      nawołują drugą stronę do bycia odpowiedzialnym za swoje słowa i czyny.
    • thistle Re: Rodzice i dzieci - mój błąd 25.03.06, 14:47
      dzieci widzą i rozumieją - czym innym jest walka o utrzymanie/zakończenie
      zwiazku, a czym innym sposób informowania o tym dzieci.
      Można Małemu Człowiekowi mydlić oczy(bezskutecznie) ale chyba lepiej jest mówic
      _ Mama jest wkurzona na Tatę, Tata się wścieka, dorośli czasami mają ku temu
      powody, a Was i tak kochamy OBOJE. Każde na swój sposób. A przy Was się nie
      będziemy kłócić.
      Na dłuższą mete(chyba) to działa. Zobaczę za kilka lat.
    • taka_laska Re: Rodzice i dzieci - mój błąd 25.03.06, 15:00
      wydaje się kochankom, ze kochanek jest ich własnością;
      wszystkie dzieci od tych małych po dorosłe przezywają rozstania rodzicow ( poza
      wyjątkami, kiedy jest juz tak źle, ze gorzej byc nie moze );
      wszystkie dzieci chcą miec oboje rodziców razem , w jednym rodzinnym domu;
      kazdy związek, oparty na zasadzie "jakoś to będzie" lub " moze się poprawi"
      przekwita , tylko dzieci szkoda urodzonych w TAKICH zwiazkach.
      • woman-in-love Re: Rodzice i dzieci - mój błąd 25.03.06, 18:51
        zakładamy, ze dzieci biorą się z miłości. Kiedy miłośc sie kończy - dzieci są
        zwyczajnie zrobione w "bambuko". Ale co zrobic, kiedy wszystkie sposoby ratunku
        zawiodą? Udawać, że wszystko cacy? Moje dorosłe dzieci maja żal, ze tak długo
        trwała ta "szopka" pod tytułem Szczęśliwa rodzinka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka