Dodaj do ulubionych

Jak się wyplatać?

18.04.06, 15:50
Sytuacja klasyczna. On starszy, zonaty, dzieciaty , na stanowisku poznaje w
firmie, w której pracuje młodszą, samotną kobietę. Nawiazuje się romans,
wspólna praca, seks w przerwach na lunch. Ona się zakochuje i angazuje. On
uświadamia sobie, ze ten związek choc oparty na wspolnej fascynacji
seksualnej nie ma dalszej przyszłości. Ta sytuacja coraz bardziej mu ciązy,
fajnie jest razem w łóżku, ale co dalej? Ludzie zaczynają się domyslać,
szepczą po kątach, krążą plotki. Ona przypiera go do muru, snuje plany
wspólnej przyszłości, przebąkuje o rozwodzie, o powiadomieniu zony. Ona nie
ma niczego do stracenia, osacza go swą miłością ; ciagle telefonuje, smsuje,
kontroluje, wypytuje, popada w stany schizmy emocjonalnej, kiedy nie mogą być
razem, staje sie nieobliczalna, grozi, błaga, płacze, kaze się zdeklarować.
On już ma serdecznie dosyć tej hustawki jej nastrojów, boi się stracić dom,
rodzinę i pracę. Zona , która do tej pory postrzegał , jako nudną ,
przewidywalną kobietę, teraz staje się dla niego oazą spokoju i zrównowazenia.
Obserwuj wątek
    • morbius1 Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 15:55
      z czego - z kochanki czy z zony? podobno nalezy myslec przedtem a nie potem.
      • ewolwenta Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 15:57
        no bardzo konstruktywna uwaga
        a jaka odkrywcza morbius1
        • morbius1 Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 16:02
          dziekuje za kwiaty;)) niektorym jednak trzeba odslaniac publiczne tajemnice;))
    • j_o_asia Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 16:01
      taa...
      Szkoda, że Pan starszy, żonaty!, dzieciaty, nie pomyślał wcześniej...
      Klasyczne w tej sytuacji to jest to, ze ta "trzecia" chce więcej a "żonaty" no
      cóż... dowiedział się w końcu, że jego żona nie taka zła.



      • morbius1 Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 16:02
        j_o_asia napisała:

        > dowiedział się w końcu, że jego żona nie taka zła.

        bardzo pozytywny aspekt sprawy.
    • blackdevil Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 16:02
      pytasz jak to zakonczyc ?
      po pierwsze musisz powiedziec "zauroczonej" prawde - ze laczyl was seks ale nie
      ma co liczyc na wspolna przyszlosc. Od tego jak ona to przyjmie zalezy dalsze
      dzialanie
      Sprowadza sie to w sumie do 2 rozwiazan
      primo- powiesz zonie prawde. sprawisz jej bol, moze CI wybaczy to co zrobiles
      ale na pewno nie zapomni. zdajesz sie w tym momencie na jej wyrozumialosc
      secundo - za nic nie przyznajesz sie do niczego. przyjmujesz wersje ze jestes
      ofiara, ze "zauroczona" miala na Ciebie ochote, Ty nieopatrznie zgodziles sie
      kiedys z nia zjesc kolacje (tudziez inny czyn) i od tego momentu wasza
      znajomosc byla hmm na stopie przyjacielskiej, sluzyles jej rada i tego typu
      duperele. W kazdym razie nie mozesz sie za nic w swiecie przyznac ze do czegos
      doszlo. Przyjmujesz zasade ze ona po tym jak odrzuciles jej amory zaczela Cie
      szantazowac, ewentualnym posadzeniem o romans.
      OCzywiscie zeby byc wiarygodnym musisz pewne rzeczy ujawnic czyli kilka
      spotkan, moze nawet ze sie z nia calowales w chwili zapomnienia. Ale za nic nie
      przyznawaj sie do seksu.
      Tu tez bazujesz na wyrozumialosci zony, powinna Ci wybaczyc "przyjacielska
      znajomosc". JEsli Cie kocha a przyjmuje ze tak jest powinno zadzialac, choc
      pewnie troche czasu zajmie.

      Uprzedzajac moralizatorow
      Przyjmuje zasade - Klamie kiedy musze, mowie prawde kiedy moge.
    • borys.m Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 16:12
      na poczatku układ wydawał się jasny, ona wiedział, ze on jest zonaty, a związek
      ten to miało być koleżeństwo + seks, nie było mowy o angazowaniu się , ani
      jej, ani jego, a zaszło to wszystko za daleko.
      Ona początkowo twierdziła , ze jest nowoczesną, wyemancypowana kobietą, ze
      teraz jej zalezy na karierze i nie ma zamiaru się wiązać, ani zakładać rodziny,
      chce sobie pozyć
      • blackdevil Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 16:15
        nie wierz nigdy kobietom ;)))
        zwlaszcza samotnym ;))
        coz poradzic - rozwiazania Ci podalem. A dostosowac musisz je do wlasnej
        sytuacji
      • ewolwenta Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 16:19
        To akurat bardzo typowe. Może nawet ona w to wierzyła, ale po czasie okazało
        się, że wyemancypowane koleżanki zaczęły mieć wesela w wianku i z drużbami i
        dzieci już niańczą. A ona? Sama. Nie może się z facetem nawet pokazać u rodziny
        bo jak go przedstawić „kochanek”?. I się odmieniło.

        A w jakiej jesteście relacji w pracy?


      • j_o_asia Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 16:20
        Tak to zwykle się zaczyna... po prostu sex. A później, z biegiem czasu...
        sytuacja (ku zaskoczeniu mężczyzny) nagle się zmienia.
        I ciekawe że dopiero wtedy mężczyzna zaczyna mieć "problem".

        A tak w ogóle to mam pytanie: dlaczego piszesz w osobie trzeciej? Czyżbyś bał
        się wziąć odpowiedzialność za swoje czyny???
      • morbius1 i wierz tu kobiecie;(( 18.04.06, 16:23
      • thistle Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 16:23
        No to podżyje, szczególnie gdy Kochanka poinformuje Zonę....
        Sam tego chciałeś,Grzegorzu Dyndało....
        poczytaj sobie :
        w wersji optymistycznej:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=34598771
        z punktu widzenia zony:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=40118431
        gdy żona już wie:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=40078297
        potencjalne konsekswencje
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=39380458


        i tak dalej...

        ( jak sobie nagrabiłeś,to sobie teraz....czytaj ;P)
        • aska372 Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 17:29
          W samym słowie "wyplątać" jest już manipulacja.Jestem za prawdą- niestety wobec żony- piszę "niestety" świadomie ponieważ dla ciebie zaczną sie sądne dni.Ale zdrowiej jest sie oczyścić, niż miałoby sie to ciągnąć za tobą latami i wybuchnąć w najmniej spodziewanym momencie.Tak bywa, uwierz mi i częściej jest gorsze w skutkach- bo odgrzebane po latach bardziej boli.Znam takie przypadki.Jeżeli dziewczyna grozi lepiej jest miec zone po swojej stronie, niech dowie się od ciebie, a nie w przysłowiowej kolejce po chleb u pani Dziuni za rogiem.Pozdrawiam.
          • ewolwenta Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 18:04
            Co do informowania żony nie mam zdania.
            Ale odpowiedziałabym na tytułowe pytanie:
            *jak najszybciej*
            nim Ci panna zakomunikuje, że jest w ciąży bo pigułki zawiodły.

            Jakoś nie mam szacunku do kobitek chcących budować swoje szczęście na gruzach
            czyjegoś.
    • niebieska_sukienka A dobrze mu tak... 18.04.06, 18:13
      Z czym wojował od tego zginie...niech najpierw pomyśli zanim skrzywdzi tyle osób
      przez zwykłą chuć..
      • ewolwenta to tak w świąteczno-radosnej atmosferze 18.04.06, 18:22
        serdeczne życzenia ślesz?
        Może jest coś jeszcze poza zwykła chucią? Zgubienie albo poszukiwanie
        akceptacji. To głupie ale chyba nie bierze się znikąd.
        Niebieska_sukienka użyj wyszukiwarki, łatwiej będzie zrozumieć.
        • niebieska_sukienka Re: to tak w świąteczno-radosnej atmosferze 18.04.06, 21:09
          A czego tu nie rozumiesz? Chłopczyk się przeraził bo kochanka nie chce siedzieć
          cicho..może było by lepiej gdyby sobie zdradzał żonę, zaspokajał się na boku i
          nikt by nic nie wiedział? Prawda zawsze wychodzi na wierzch. Trafił na
          desperatkę, chciał to ma, za karę zdrady..Gdyby to było zgubienie albo
          poszukiwanie akceptacji to powinien iść do psychologa a nie przyprawiać rogi
          żonie.
      • glamourous Re: A dobrze mu tak... 18.04.06, 21:09
        No to ja dorzuce jeszcze jedno porzekadelko : "Gdzie sie pracuje, tam sie
        ch(...)nie wojuje".
        Moze malo wyszukane i dosc prymitywne w wydzwieku, ale z jakiegos powodu
        (zazwyczaj) trafne...;-P
    • anais_nin666 Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 18:34
      Nie bardzo rozumiem jak mogłes dopuścić do sytuacji, w której ona jest tak
      "zeschizmowana" (jak to okresliłeś), że osacza Cię, wywiera nacisk na Ciebie,
      oczekuje jakis decyzji.
      Objawy jej zaangażowania musiałeś zauważyć znacznie szybciej, tylko to, co
      bawilo wowczas, co podbudowywalo Twe ego, teraz gdy wiesz, ze ona jest na każde
      Twe skinienie zaczyna Cię niepokoic.
      Najuczciwiej byłoby kochance powiedzieć wprost, że nie ma szans na wspolne
      zycie, na dalszy zwiazek w tej, ani w innej postaci. Nie dolowac jej dalsza
      niepewnoscią, nie mamic wspolną przyszlością (masz pewnośc, że wprost i jasno
      jej mowiles, ze chcesz tylko krotkiego rozmansu? nie sugerowales, ze bycie z nia
      byloby pasmem szczescia? bla bla).
      Żonie nic bym nie mówiła, bo TY zrzucisz z siebie ciezar lub inaczej przerzucisz
      z siebie na nia. Tylko, ze to co dla Ciebie bylo piekne przez chwile i na zawsze
      zostanie w pamieci jako cos niesamowitego - mimo niezbyt udanego konca, dla zony
      zawsze bedzie jedynie zadra. Szkoda jej nerwow, lez itd. Lepiej postarac sie
      zrobic wszystko, by zona nie domyslila sie, ani nie dowiedziala od "zyczliwych".
      A w przyszlosci myslec głową, nie główką;)
      I docenic przewidywalnosc zony oraz zastanowic sie nad tym czy zona w identyczny
      sposob nie odbiera Ciebie - jako przewidywalnego nudziarza.
      • tomek_abc Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 18:40
        > Najuczciwiej byłoby kochance powiedzieć wprost, że nie ma szans na wspolne
        > zycie, na dalszy zwiazek w tej, ani w innej postaci.

        Toz dopiero koszmar moze sie zacząc...
        głuche telefony w nocy do domu
        maile do zanjomym w pracy "Pan Borys romansuje w pracy"
        itp

        było o tym kilka filmów
        • anais_nin666 Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 18:48
          Faktycznie, lepiej ciągnąc to dalej, rozwód odkładając na później.
          I tak do starości mu zejdzie z dwomam babeczkami u boku:)
          W sumie fajnie. Pytanie ile kochanka wytrzyma;)
        • niezapominajka333 Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 18:55
          Borys, ty chyba nie piszesz o sobie????
          Pozwolisz, ze zacytuję twoje wypowiedzi z wątku Katy8:
          "...kiedy ty piszesz o godz.1 w nocy swój post, ja śpię u boku
          swojej "starej", ale zadbanej, wykształconej i mądrej zony, której nie mam i
          nie miałem zamiaru zamieniać na nowszy model.
          I co z tego , ze zaliczałem w swym zyciu różne "dupeczki", które same pchały
          mi się do łóżka, żona była, jest i będzie, a o tamtych juz dawno nie pamiętam.
          Pozdrawiam."

          "....Kochankowie są razem dopoki sprawa nie wyjdzie na jaw, wtedy facet musi
          podjąć decyzję , albo zostaje z rodziną , albo rozwod, najczęściej wybiera
          żonę. Żony tez podejmują decyzje. Wybaczają albo wystwiają walizki za drzwi.
          Najmniej do powiedzenia w tym wszytkim ma kochanka.
          Tak, faceci przechodzą do porzadku dziennego nad przelecianymi dupeczkami. Sa
          dorosłe, same dają, więc niech nie maja o nic pretensji, ja im niczego nie
          obiecywałem...."
          "....Są pewne niezbywalne prawa natury, a biologi przecież się nie przeskoczy,
          ze faceci to łowcy, zdobywcy i poligamiści. A ten cały porno przemysł, który
          istnieje od zarania dziejow, to na czyje potrzeby został stworzony?..."

          "...Wspóczesny mężczyzna pracując od rana do zmierzchu jakie ma mozliwości?
          Iść do agencji lub znaleźć sobie kochankę. To drugie jest o tyle "lepsze", choć
          konsekwencje mogą być różne, ze spragnione uczucia samotne panienki łatwo jest
          złapac na lep miłości. Tu wystarczy kilka pięknych słów, kłamstw, aby była juz
          cała twoja. Są też tańsze, bo często same inwestują w taki związek i z
          założenia zdrowsze, choć z tym różnie bywa.
          Petar zapamietaj sobie takie powiedzenie " nie trzeba kupować całego browaru,
          aby napić się piwa". Pozdrówko...."

          "....Odpowiem wprost, jak blondynce;
          miłość do żony to jedno, a "dupczenie" panienki to drugie;
          faceci tak juz mają , bo są tak a nie inaczej skonstruowani, dopoki tego nie
          zrozumiesz zawsze będziesz naiwnie patrzyła na tego typu związki.
          W takich układach to kobiety angazują się uczuciowo i trudno im przyjąć do
          wiadomości, ze służą do tego do czego służą, ze grają rolę , jaką facet jej
          wyznaczy..."
          I pomyślec, ze czasem jakaś kochanka nie zamierza grac roli, jaką wyznaczył jej
          mężczyzna - doprawdy - wprost niesłychane!
          Ale nie martw się, twoja stara, nudna, ale mądra i wykształcona zona pewnie
          zrozumie twoje argumenty, musisz jej tylko dokładnie wytłumaczyc rolę ewolucji
          i genów w postępowaniu mężczyzn. Powodzenia.
          Współczuję, ale jej, nie tobie.

          • kawitator Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 19:26
            niezapominajka333
            Gratuluje pamięci i pracowitości Chylę głowę
            Osobiście czuję jakąś ściemę. Zacytowane przez Ciebie wypowiedzi zupełnie nie
            pasuję według mojego skromnego zadania do tego wątku. Gdzieś ściemnia Może tu,
            moze tam a może w obu wątkach.
            • niezapominajka333 Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 20:38
              Masz rację, mnie też nie pasują, a oto jeszcze jedna :
              "...wychowywałem się w rozbitej rodzinie, ojciec bardzo wczesnie opuscił moją
              matkę, gdy byłem małym dzieckiem, z powodu jej charakteru i niedojrzałosci.
              To jeszcze bardziej pogłębiło jej zachowanie. Ciagle szukała akceptacji u
              męzczyzn , więc przez nasz dom przewijały sie rzesze kochankow, w którym nie
              było miejsca dla mnie, musiałem opuszczac mieszkanie, kiedy przychodzili
              panowie, miałem trudnosci w szkole, posiłki jadłem na tzw. miescie, bo matka
              nie miała czasu zajmować się domem.
              Kiedy kolejny facet ją zostawiał popadała w depresję, brała prochy, piła, a
              dom popadał w ruinę.
              Teraz i ja , dorosły juz mężczyzna, nie potrafie ułozyc sobie normalnych
              relacji z kobietami, sa dla mnie tylko obiektami seksualnymi, nie potrafie
              kochać, być wierny jednej kobiecie, a marzę o prawdziwym domu i rodzinie...."

              Zagadkowa postac....
              • tomek_abc Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 22:03
                zaraz sie popłacze ;) nad losem borysa...
                trdune dziecinstwo, a teraz ta wredna kochanka, co sie nie chce
                odczepic
                • anula36 Re: Jak się wyplatać? 18.04.06, 23:11
                  zawsze mozna jak w nowym filmie W. Allena- z dubeltowki:)
                  Tylko do tego trzeba miec tesciow arystokratow;)
            • borys.m Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 11:36
              ani tu nie jest to ściema , ani tam , poprostu samo życie
              • petar2 Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 12:00
                borys.m napisał:
                > ani tu nie jest to ściema , ani tam , poprostu samo życie

                Też tak myślę. Po wątku "zdrada widziana z sześciu stron" dałeś się poznać jako
                swój chłop biorący życie tak jak leci. Dupoczki to dupoczki, same włażą do
                łóżka. Cóż Ty winien, że tak lecą na Ciebie??
                A że jedna się zaparła? No cóż, mała korekta Twojej teorii, dupuczki nie dość
                że durne i naiwne ale mogą się trafić i upierdliwe.
                Nie przejmuj się, przejdzie jej, a jak żonka albo szef się dowie no to cóż,
                użyjesz swojego uroku osobistego i niewątpliwych zdolności do bajeru, poradzisz
                sobie.
                Nie przejmuj się złośliwcami, oni tak z zazdrości, każdy by chciał mieć takie
                urozmaicenie w przerwie na lunch.
                Howgh!
                • tomek_abc Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 12:58
                  > Nie przejmuj się złośliwcami, oni tak z zazdrości, każdy by chciał mieć takie
                  > urozmaicenie w przerwie na lunch.

                  taaa
                  wszyscy (faceci) zazdrościmy mu tych dupezek, co to sie same pchały do łózka..
                  no moze oprócz tej ostatniej;)
              • alisza1 Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 12:06
                Jeżeli jest tak jak twierdzisz to kochanka,która staje się nieobliczalna może być rzeczywiście zagrożeniem dla twojej rodziny. To ty musisz wykonać pierwszy krok. Współczuję twojej żonie - reakcja będzie zapewne niesamowita. Niczym jej tego nie wynagrodzisz. Zniszczyłeś coś w waszym związku bezpowrotnie. Wprowadziłeś zamęt i niepokój. Zamieniłeś zaufanie w utratę.
                Życzę powodzenia, ale dlaczego nigdy nie zastanawiacie się nad konsekwencjami tego co robicie, a potem ratunku szukacie u osoby której wyrządziliście krzywdę- mam na myśli osobę zdradzanę.
                • borys.m Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 12:13
                  Jaki pierwszy krok on musi wykonać?
                  Nikt nie przewidywał tego typu konsekwencji, to miało byc nieobowiazujące.

                  on nie jest samobojca i nie ma zamiaru informować zony, a kochankę moze uda się
                  przekonac do racjonalnych działań.
                  • niezapominajka333 Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 12:37
                    Jeśli on nie samobójca, to po prostu głupi. Jak mówi stare przysłowie: "gdzie
                    drwa rąbią, tam wióry lecą".
                    Pewne prawdy sa niewygodne, więc sie ich nie bierze pod uwagę.
                    Bardzo fajnie jest się podpierac biologią, żeby usprawiedliwic seks na boku,
                    ale po co zawracac sobie głowę niewygodnymi informacjami, że kobiety częsciej
                    angażują się uczuciowo, chociaż początkowo wcale nie miały takiego zamiaru.

                    A zaangażowana kobieta nie zawsze da sie grzecznie odstawic na boczny tor,
                    żeby tam, jako kolejna naiwna dupeczka wypłakac się w rękaw przyjaciółce.
                    I jeszcze nie wiadomo, co jej moze przyjśc do ślicznej główki. Ona wie, ze
                    kochanek byłby szczęśliwszy z nią, niz z ta nudną żoną. Trzeba tylko zonie
                    uświadomic tę prawdę i po sprawie. A jak się nie uda, to moze mała zemsta...?
                    Tak, żeby złagodzic ból po rozstaniu... Od miłości, do nienawisci czasem bardzo
                    krótka droga.
                    • petar2 Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 13:12
                      > Jeśli on nie samobójca, to po prostu głupi. Jak mówi stare przysłowie: "gdzie
                      > drwa rąbią, tam wióry lecą".
                      > Pewne prawdy sa niewygodne, więc sie ich nie bierze pod uwagę.

                      ee tam od razu głupi. Oczywiście, że takie atrakcje są związane z ryzykiem,
                      trzeba po prostu je minimalizować i kalkulować z korzyściami jakie dostarcza
                      podjęcie ryzyka.
                      Facet tu przeholował, bo nie rozpoznał, że dziewczyna ma nie tylko seks na
                      myśli. Nieroztropnie też wybrał dziewczynę z firmy bo choć korzyść pewna jest
                      (seks podczas lunchu) to jednak ryzyko i komplikacje niewspółmierne.
                      Teraz trzeba przyjąć negatywne konsekwencje ryzyka.
                      • borys.m Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 13:22
                        zawsze jest ryzyko, ale to się wie dopiero po fakcie, bo przed faktem nikt nie
                        jest w stanie przewdziec jak sie rozwinie sytuacja.
                        • niezapominajka333 Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 13:51
                          Swiadomośc istnienia ryzyka trzeba miec przed faktem, a nie po. Po fakcie to
                          już sa konsekwencje.
                          Wiele zależy od tego, jak przeprowadzimy kalkulację korzyści i strat.
                          Gdy człowiek stawia na szali rodzinę, powinien wykazac się większą rozwagą.
                          A facet, który uważa, że kobieta się nie zaangażuje, bo mu powiedziała, ze
                          zależy jej tylko na seksie, cechuje sie podobną naiwnością, jak owe kochanki
                          latami czekajace na to, ze ich facet odejdzie od żony. Co wcale nie znaczy, ze
                          nie dochodzi do takich sytuacji.
                          • blackdevil Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 13:59
                            tu sie z Toba zgodze ;)) to ze uwierzyl ze samotnej mlodej dupce ktora sie
                            rznie ze starszym facetem ktory pewnie jest wyzej w hierarchii firmy - chodzi
                            tylko o seks - swiadczy ze z wiekiem chyba rosnie poziom naiwnosci u niego.
                          • borys.m Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 14:05
                            ryzyko ujawnienia sie zdrady jest brane pod uwagę, ale nie bierze sie pod uwagę
                            tego, ze ta druga strona zacznie nas szantażować.
                            Człowiek ma nadzieje , ze wiąze się z dorosła osobą świadomą tego, czym jest
                            romans.
                            • blackdevil Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 14:15
                              na jakim Ty swiecie zyjesz ;)) ? jak wiazesz sie z samotna babka i liczysz na
                              to ze bedziesz ja stale bzykal a ona sie bedzie cieszyc z samotnych swiat i
                              sylwestrow tudziez innych okazji i nie bedzie liczyla na nic wiecej to wydajesz
                              opinie o swojej naiwnosci.
                              Nie urazajac - ale najbardziej pasuje tu przyslowie: Taki stary a taki glupi.
                              • taka_laska Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 14:24
                                mylisz się blackdevil, co do kobiet, bo jest ogromna rzesza takich, ktore godzą
                                się na odgrywanie roli tej drugiej, czyli kochanki, byleby tylko facet był z
                                nimi, a taki stan rzeczy trwa czasami całymi latami. Tego typu kobiety rodzą
                                swoim kochankom dzieci i same je wychowują.
                                • blackdevil Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 14:34
                                  nie sadze zeby ich byla cala masa to po pierwsze,.
                                  po drugie to ze takie przypadki wystepuja nie zmienia faktu ze naiwnoscia jest
                                  przyjmowac ze ona bedzie rozkladac nogi na jego zawolanie nie oczekujac nic w
                                  zamian czyt. jakiejs formy zwiazku.
                                  Opisywane przez Ciebie przypadki gdzie one rodza im dzieci sa jakas tam forma
                                  zwiazku, a nie tylko zwyklym byzkankiem na ktore mial nadzieje kolega borys.
                                  • ewolwenta Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 14:49
                                    Czy te dzieci są chciane?
                                    Chyba ciązą ma byś sposobem wywarcia presji, często okazuje się że
                                    nieskutecznej.
                                    • blackdevil Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 14:58
                                      moga byc nawet i chciane, w koncu instynkt macierzynski jest dosc silny u kobiet
                                      • glamourous Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 21:34
                                        czyli chciane JEDNOSTRONNIE ;-p
                            • alisza1 Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 15:03
                              W fachowym słownictwie takie działanie nazywa się AUDYT. Niestety w każdej dziedzinie życia, zwłaszcza tego osobistego dobrze jest zrobić swój wewnętrzny audyt, a zwłaszcza wówczas jeżeli chcemy coś spsocić na "boku".
                              • blackdevil Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 15:43
                                a niby w jakim celu taki audyt sie przydaje ? jak cos chcemy na boku to
                                przewaznie decyzja juz podjeta i jest raczej po audycie ;)
                • tartine.au.miel Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 21:28
                  "Fatalne zauroczenie" się kłania...
    • j_o_asia Re: Jak się wyplatać? 19.04.06, 12:19
      Borys, czemu Ty piszesz w trzeciej osobie???
    • taka_laska romanse w pracy 19.04.06, 13:34
      to standard, bo gdzie łatwiej o nawiazanie stosunków damsko-męskich.
      Tak , jak łatwo się te stosunki nawiazuje, tak trudniej sie rozwiązuje, zawsze
      jedna ze stron zostaje poszkodowana, najczęściej jest nią kobieta, ona ponosi
      konsekwencje takich układów z utratą dobrego imienia i pracy.
      Panie , jednak są dzielne i wnoszą pozwy do Sądu Pracy o mobbing i molestowanie
      seksualne, domagając się 50 tys. euro odszkodowania.
      • blackdevil Re: romanse w pracy 19.04.06, 14:00
        mylisz dwie rzeczy - wspolne rzniecie sie w pracy, z wykorzystywaniem
        podleglosci sluzbowej do otrzymywania seksu (mobbing)
        • taka_laska Re: romanse w pracy 19.04.06, 14:26
          to nie jest pomyłka. Kobieta najpierw godzi się na firmowy romans, a potem
          kiedy ona ponosi tego koszty, zgłasza sprwę do sadu oskarzając faceta o mobbing
          i molestowanie seksualne, ze rzekomo ona do tego została przymuszona i nie
          robiła tego z własnej woli.
          • blackdevil Re: romanse w pracy 19.04.06, 14:36
            tylko jak wiesz mobbing i molestowanie jest strasznie trudno udowodnic. a
            zglaszajac cos takiego po pierwsze wystawia sie na dlugi i ciezki boj, po
            drugie sprawia sobie wilczy bilet w kregu zawodowym.
            Zaszkodzic facetowi zaszkodzi ale sama raczej korzysci nie odniesie.
            Dla mnie gra nie warta swieczki
            • abdulian Re: romanse w pracy 19.04.06, 14:43
              :)

              A ja ostatnio rozmawiałem sobie ze znajomym asystentem na temat pracy
              magisterskiej na temat "Motywacja przez mobbing" :)
              • blackdevil Re: romanse w pracy 19.04.06, 14:58
                podobno dziala ale raczej na krotka mete ;)) no chyba ze mobbing dawkowany w
                odpowiednich propocjach to moze na troche dluzej starczyc ;)
                • abdulian Re: romanse w pracy 19.04.06, 15:07
                  Możliwe. Ale praca na ten temat jest niestety dowodem na skalę tego zjawiska,
                  która podobno nie jest mała :/ skończmy na tym ta dyskusję bo odchodzimy za
                  bardzo od tematu...
                  • misssaigon Re: romanse w pracy 19.04.06, 16:01
                    romans w pracy moze miec trudne do przewidzenia konsekwencje...dawno temu moj
                    juz byly maz (ktorego poznalam w pracy) zostal dyrektorem w firmyie, w ktorej
                    pracowal moj byly kochanek (pracowy romans) i zostal szefem tego kochanka..a ze
                    panowie wiedzieli o sobie nawzajem...zrobila sie porzadna afera bo ex kochanek
                    odmowil bycia podwładnym terazniejszego meza swojej bylej kochanki...itd..summa
                    summarum obydwaj szybko odezli z tej firmy...w czym mialam niestety swoj
                    nieskromny udzial
                    moral z tej bajki taki - ze romans w pracy nigdy w napisach koncowych nie
                    bedzie mial "happy end" ;)))))
                    • woman-in-love Re: romanse w pracy 19.04.06, 19:56
                      nie ma zmartwienia, Borys ściemni coś zonie, a ona chętnie kupi... chyba, że ma
                      kogos na boku, - aaaa - to wtedy z przyjemnoscia odpuści Borysia, mając pełne
                      prawo do rewanżu. Sie narobiło....
                      • aska372 Re: romanse w pracy 19.04.06, 20:51
                        Teraz odkryje misio jaką miał cudowna żonę,będzie do rany przyłóż- do chwili gdy sytuacja wróci do normy, a jak nie wróci? Kochanka bee, bo wypadla z roli.Żona dowie się od szalejącej z rozpaczy kochanki prawdy, moze ujawni inne "prawdy"? No strace twarz, pomyśli misio i poszuka "Crying shoulder",czyli zbuduje nowa twarz na ruinach pierwszej w ramionach kolejnej- tej ,która zrozumie.Zagmatwane? Tylko na pierwszy rzut oka. I kwadratura koła :)
                        • merlotka30 Re: romanse w pracy 19.04.06, 21:49
                          Mimo, ze jestem dziewczyna, powiem wam po mesku. Romansowac to trzeba umiec.
                          Zadna rozsadna dziewczyna po jednym dwoch, trzech, numerkach nie nabierze
                          przekonania ze to zwiazek na cale zycie. albo sie jest wytrawnym lowca, albo
                          dupa wolowa z mitomanskimi zapedami. Polechtane meskie ego przeslonilo swiat
                          Jesli facet pozwolil sobie na slabosc trzymania przy sobie dluzej dupeczki
                          liczac, ze mu sie upiecze, to jest "pizda" nie lowca wzbogacony genetycznie. I
                          jeszcze jedno, majac zone i rodzine ,czyli duzo do stracenia, dlaczego nie
                          lepiej (w sensie dyskrecji) wybierac sobie kochanki?
                          Frajer nie kochanek.
                          • blackdevil Re: romanse w pracy 20.04.06, 08:14
                            jak na kobietke to dosc odwazne stwierdzenia ;)) ale w pelni sie zgadzam ;)
                            • alisza1 Re: romanse w pracy 20.04.06, 08:50
                              Przynajmiej ona jedna nazwała rzeczy po imieniu. Nie powinieneś się, aż tak dziwić przecież konstytucyjnie mamy - także - zagwarantowaną wolność słowa.
                              • blackdevil Re: romanse w pracy 20.04.06, 11:22
                                teoria to jedno praktyka to co innego ;)
                          • taka_laska Re: romanse w pracy 20.04.06, 09:04
                            merlotka30 napisała:
                            > Romansowac to trzeba umiec.

                            Fakt, on powinien umieć i ona też się nie urwała z księzyca.


                            > Zadna rozsadna dziewczyna po jednym dwoch, trzech, numerkach nie nabierze
                            > przekonania ze to zwiazek na cale zycie.

                            Po dwóch trzech moze i sie nie nabierze, ale po kilkumiesięcznym już sama
                            planuje "swietlistą" przyszłość we dwoje.


                            > jeszcze jedno, majac zone i rodzine ,czyli duzo do stracenia, dlaczego nie
                            > lepiej (w sensie dyskrecji) wybierac sobie kochanki?

                            A tej odkrywczej teorii to nie rozumiem?
                            Co to znaczy wybierać kochanki w sensie dyskrecji?
                            • petar2 Re: romanse w pracy 20.04.06, 09:27
                              > Fakt, on powinien umieć i ona też się nie urwała z księzyca.

                              Nie ma symetrii. Facet w takim układzie jest w o niebo lepszej sytuacji
                              emocjonalnej, na nim więc spoczywa odpowiedzialność za rozwój sytuacji.
                              Misio po prostu jest mało rozgarnięty i nie zna kobiet skoro wdepnął w romans w
                              pracy i nie zauważył symptomów zakochania i pewnej nierównowagi psychicznej
                              kochanki.

                              > Po dwóch trzech moze i sie nie nabierze, ale po kilkumiesięcznym już sama
                              > planuje "swietlistą" przyszłość we dwoje.

                              To właśnie powiedziała Merlotka.

                              > A tej odkrywczej teorii to nie rozumiem?
                              > Co to znaczy wybierać kochanki w sensie dyskrecji?

                              Nie romansować w firmie, z koleżankami żony, z sąsiadką itd
                              Jednym słowem z nikim z otoczenia zawodowego czy rodzinnego, szczególnie jak
                              się nie zna kobiet (no nikt ich nie zna, ale chodzi mi o taki minimalny "zarys
                              wstępu do paru najistotniejszych cech ...") i nie umie kontrolować związku.
                              • your_and Re: romanse w pracy 20.04.06, 12:15
                                petar2 napisał:
                                > Nie romansować w firmie, z koleżankami żony, z sąsiadką itd
                                > Jednym słowem z nikim z otoczenia zawodowego czy rodzinnego,

                                Chyba że są mężatkami...
                                • petar2 Re: romanse w pracy 20.04.06, 12:36
                                  Romans z mężatką to faktycznie trochę inna para kaloszy ale zalecenie, że
                                  najlepiej z daleka od domu i pracy aktualne.
                                  • tomek_abc Re: romanse w pracy 20.04.06, 13:29
                                    > Romans z mężatką to faktycznie trochę inna para kaloszy ale zalecenie, że
                                    > najlepiej z daleka od domu i pracy aktualne

                                    i dla pewności mężatka powinna mieć przynajmniej 2kę dzieci;)
                                    • alisza1 Re: romanse w pracy 20.04.06, 13:31
                                      Każde z innym kochankiem? :))))
                                      • abdulian Re: romanse w pracy 20.04.06, 13:36
                                        No właśnie - a to dyskusja praktyków czy teoretyków? Bo nie wszystkich znam...
                                        • petar2 Re: romanse w pracy 20.04.06, 13:48
                                          tak na moje oko większość to teoretycy.
                                          • abdulian Re: romanse w pracy 20.04.06, 13:51
                                            Mnie tam to nie przeszkadza :) dyskusje teoretyków bywaja twórcze :D

                                            Niekgo się nie czepiam :) od razu z góry zaznaczam - pytałem tylko i wyłącznie z
                                            wrodzonej diabelskiej ciekawości.
                                            • petar2 Re: romanse w pracy 20.04.06, 13:57
                                              > Mnie tam to nie przeszkadza :) dyskusje teoretyków bywaja twórcze :D

                                              Jakoś nie zauważyłem. Raczej oscyluje w granicach "trzeba było pomyśleć
                                              przed", "tyle skrzywdzonych osób przez zwykłą chuć", "Prawda zawsze wychodzi na
                                              wierzch" itp
                                              • abdulian Re: romanse w pracy 20.04.06, 14:14
                                                :) w tym przypadku pewnie masz petar rację, a mi chodziło o to, że dyskusje
                                                teoretyków bywają twórcze w ogóle, niekoniecznie w tej konkretnej sytuacji :)
                                        • merlotka30 Re: romanse w pracy 20.04.06, 15:58
                                          Ha. Dzien dobry wszystkim.
                                          Jestem jak najbardziej praktykiem. Mialam do czynienia zarowno z lowcami jak i
                                          z jednym ptaszkiem co to lowca nie byl i kosztowalo nas to sporo, stad wiem.
                                          • merlotka30 Re: romanse w pracy 20.04.06, 16:14
                                            A i jeszcze jedno. Kobiety wierza z reguly w to co uslysza. Takze jesli pan
                                            pozostawia miejsce na dwuznacznosci, pani znadinterpretuje to na swoja korzysc.
                                            dlaczego powiedzmy majac romanse z X zonatymi panami, tylko z jednym doszlo do
                                            tragedii? Ja to wiem. Panowie zdaje sie nie, lub nie daja rady sobie odpuscic
                                            rozkochanych oczu jeszcze jednej panienki.
                                            Pozdrawiam, musze leciec :)))
                                    • petar2 Re: romanse w pracy 20.04.06, 13:50
                                      Dla jakiej pewności Tomek?
                                      • tomek_abc Re: romanse w pracy 20.04.06, 14:57
                                        dla pewności, że sytuacja taka jak opisana przez Borysa nie będzie miała
                                        miejsca;)
                                        albo raczej, że bedzie mniej prawdopodobna
                                        • holenderkam Re:z mężatką 20.04.06, 16:26
                                          Nie widzę róznicy między romansem z mężatką a "wolną" kobietą. Seks to nie
                                          tylko czysta biologia (raczej rzadko), ale również więzi emocjonalne. Mężatki
                                          również poddają się uczuciom, a mąż niekoniecznie występuje wtedy w roli
                                          terapeuty.
                                          • your_and Re:z mężatką 20.04.06, 16:38
                                            holenderkam napisała:
                                            > Nie widzę róznicy między romansem z mężatką a "wolną" kobietą.

                                            :-)
                                            Wiele mężatek nie oczekuje zaangażowania, a jedynie dowartosciowania jako
                                            kobieta w meskich ramionach , czułości, czasem i seksu, bo tego zabrakło w
                                            związku. Ale mając zapewnione bezpieczeństwo i poczucie stabilizacji w
                                            małżeństwie i wysoko sobie je ceniąc (bardziej niż mężczyźni w każdym razie)
                                            boją sie je naruszyć i nie oczekują pełnego zaangażowania.
                                            "wolna" kobieta chce pełnego zaangażowania wcześniej czy później...
                                            • holenderkam Re:z mężatką 20.04.06, 16:49
                                              Nie sądzę, że tak jest. Wiele kobiet niestety nie ma oparcia w mężu, żadnego.
                                              Jakie to poczucie stabilizacji, kiedy brak uczuć, czułości, zrozumienia i do
                                              tego seks leży odłogiem ???
                                              Sądzisz, że kobieta, która wysoko sobie ceni poczucie stabilizacji wdaje się w
                                              długotrwały romans?? Nie rozgraniczałabym emocji na te, które
                                              chcarakteryzjują "wolne" czy "związane" kobiety. To sprawa bardzo złożona,
                                              indywidualna. Każda zakochana kobieta, zaangażowana w związek moze przekroczyć
                                              granice, a wtedy to już biada Wam Panowie :)
                                              • merlotka30 Re:z mężatką 20.04.06, 17:02
                                                Nie stan cywilny kobiety sie liczy, ale psychiczny.
                                              • tomek_abc Re:z mężatką 20.04.06, 22:27
                                                Będę sie upierał jednak, że kobieta zamężna ma więcej do stracenia
                                                mąż, dzieci, rodzina, dom
                                                pomijając oczywiscie patologiczne sytuacje typu maż pijak, albo furiat
                                                • holenderkam Re:z mężatką 20.04.06, 22:35
                                                  A może więcej jednak może zyskać? Dlaczego dzieci spisujesz na straty?
                                                  • anais_nin666 Re:z mężatką 20.04.06, 22:52
                                                    Tomek po prostu idzie na łatwiznę;) Cwaniak;)
                                                • taka_laska Re:z mężatką 21.04.06, 10:26
                                                  Tomek ma rację męzatka ma wiecej do stracenia , niz samotna kobieta - ta ma
                                                  tylko do zyskania
    • drak02 Re: Jak się wyplatać? 21.04.06, 08:44
      borys.m napisał:

      > Sytuacja klasyczna. On starszy, zonaty, dzieciaty , na stanowisku poznaje w
      > firmie, w której pracuje młodszą, samotną kobietę. Nawiazuje się romans,
      > wspólna praca, seks w przerwach na lunch. Ona się zakochuje i angazuje. On
      > uświadamia sobie, ze ten związek choc oparty na wspolnej fascynacji
      > seksualnej nie ma dalszej przyszłości. Ta sytuacja coraz bardziej mu ciązy,
      > fajnie jest razem w łóżku, ale co dalej? Ludzie zaczynają się domyslać,
      > szepczą po kątach, krążą plotki. Ona przypiera go do muru, snuje plany
      > wspólnej przyszłości, przebąkuje o rozwodzie, o powiadomieniu zony. Ona nie
      > ma niczego do stracenia, osacza go swą miłością ; ciagle telefonuje, smsuje,
      > kontroluje, wypytuje, popada w stany schizmy emocjonalnej, kiedy nie mogą być
      > razem, staje sie nieobliczalna, grozi, błaga, płacze, kaze się zdeklarować.
      > On już ma serdecznie dosyć tej hustawki jej nastrojów, boi się stracić dom,
      > rodzinę i pracę. Zona , która do tej pory postrzegał , jako nudną ,
      > przewidywalną kobietę, teraz staje się dla niego oazą spokoju i zrównowazenia.
      >

      Czyli obudziłeś sie z ręką w nocniku. Niestety takie ciupciaanie na boku ma
      swoje konsekwencje i własnie je ponisisz. Powodzenia.
    • borys.m Podjął decyzje 21.04.06, 13:38
      i zakomunikował jej, ze to definitywny koniec, znajomość ograniczy sie tylko do
      spraw słuzbowych, a więc bedą to stosunki oficjalne.
      Ona przyjęła to z pozoru spokojnie, kończąc słowmi, ze nie tak łatwo ją
      porzucić i zastanowi się co dalej zrobi.
      Co jej chodzi po głowie?
      • sutra Re: Podjął decyzje 21.04.06, 13:57
        Różne rzeczy mogą chodzić, obejrzyj sobie "Fatalne zauroczenie" :D
      • holenderkam Re: Podjął decyzje 21.04.06, 14:14
        Borys, nie czekaj raczej na smsy będące alegorią Twojej potencji :)
        • taka_laska Re: Podjął decyzje 21.04.06, 14:24
          zraniona kobieca duma jest nieobliczalna; raczej prześle smsy, które
          otrzymywała od niego zonie
        • e.globtrotuar Re: Podjął decyzje 21.04.06, 14:31
          W celu zabezpieczenia sie przed furia odrzuconej, naopowiadaj jej zwyczajowych
          bzdur : " Nie jestem Ciebie wart, nie chce Ci zawiazywac zycia, Ty taka
          mlodziutka..." Najlepiej dziala : "Najpierw musze uporzadkowac swoje zycie...."
          W miedzyczasie pannicy przejdzie.
          • holenderkam Re: Podjął decyzje 21.04.06, 16:47
            Tak, to najlepsze rozwiązanie, więcej tekstów typu: "Ty jesteś taka wspaniała,
            a ja beznadziejny, zasługujesz na kogoś lepszego".
      • katy.8 Re: Podjął decyzje 21.04.06, 14:36
        Witaj borys.m. Przeczytalam Twoją historie i lekko się uśmiechnęłam. Ty taki
        przewidujący, a dałeś się zastraszyć "dupeczce" z Twojego biura? Przecież to
        tylko nic nie znaczący romans,zaliczyłeś,i czas wracać do
        żony, "zadbanej,wykształconej i mądrej,której nigdy nie zamieniłbyś na nowszy
        model". Na szczęście sprawa nie wyszła na jaw i nie musisz podejmować żadnych
        decyzji,ryzykując wystawieniem walizek za drzwi własnego domu ;) Twoja kochanka
        nie ma nic do powiedzenia, Ty jej niczego nie obiecywałeś-jest młoda,ale
        dorosła,nie?Pracujesz od rana do wieczora, wykorzystałeś okazje : "spragnione
        uczucia samotne panienki łatwo jest złapać na lep miłości.Wystarczy kilka
        pięknych słów,kłamstw,aby była cała Twoja". Nie przejmuj się groźbą
        szantażu;zawsze możesz przekupić dziewczynę złotym drobiazgiem albo żonę-nowym
        samochodem,nie?
        Ps.DO KOCHANKI borysa.m : dziewczyno, " szkoda życia i młodości na takie
        układy.To stracony i zmarnowany czas.Zamiast dowartościowywać starszego
        borysa.m , wiecznie czekać,dostosowywać się do jego życia i potrzeb,lepiej
        zadbać o siebie i zainwestować w swoją przyszłość,na miłości świat się nie
        kończy".Pamiętaj,że borys zawsze wróci do żony!
        • taka_laska Re: Podjął decyzje 21.04.06, 15:22
          nieźle napisane, tylko szkoda , ze każda panienka jest taka mądra po fakcie.
      • tomek_abc Re: Podjął decyzje 21.04.06, 18:13
        borys.m napisał:
        > i zakomunikował jej, ze to definitywny koniec, znajomość ograniczy sie tylko
        > do spraw słuzbowych, a więc bedą to stosunki oficjalne.
        > Ona przyjęła to z pozoru spokojnie, kończąc słowmi, ze nie tak łatwo ją
        > porzucić i zastanowi się co dalej zrobi.
        > Co jej chodzi po głowie?

        Można mieć nadzieję, że "służbowo i oficjalnie" nie będziesz jej , że tak powiem
        "wykorzystywał" w przerwie na lunch;)

        A co jej chodzi po głowie?
        Lepiej na dzisiejszą noc wyłacz telefon;)
    • merlotka30 Re: Podjął decyzje 21.04.06, 15:56
      Ja obstawiam, ze lalka nic nie zrobi. Chyba, ze pan sie wyglupi i sie nie
      powstrzyma i puknie ja jeszcze.
      Przepraszam, za nomenklature, ale bohaterowie tej historii jakos nie zyskali
      mojej sympatii.
      Jak mija dzien wielbicielom reality show? :)))
      • naeni Re: Podjął decyzje 21.04.06, 16:14
        "lalka" moze się zemscić, a "pan" juz jej nie "puknie' , bo widac , ze ma tego
        układu serdecznie dosyć.
        • merlotka30 Re: Podjął decyzje 21.04.06, 18:31
          Moze ale nie musi, a pan... panow chyba nie znasz. Ten nosi znamiona
          niedojrzalosci, wiec ja bym taka pewna nie byla.
          Lalki nie sa takie najglupsze, po co jej bagno w pracy? I chyba sie juz
          zorientowala, ze zeby cos jeszcze miec z tego ukladu, nie moze pana straszyc. I
          seks moze sie jeszcze zdarzyc.
          Bo zerwal z nia ze strachu, a nie dlatego, ze nagle przestal mu stawac na jej
          widok.
          Ale, co ja tam wiem :)))
          • katy.8 Re: Podjął decyzje 22.04.06, 01:54
            Borys.m ,ja o godz.2 w nocy piszę mój post, a Ty pewnie śpisz u boku
            Twojej "starej", ale
            zadbanej, wykształconej i mądrej zony.Zaliczyłeś w swym zyciu kolejna laseczkę
            (która z pewnością sama pchała Ci się do łóżka),w planach żona była, jest i
            będzie,ale...coś sie spierniczyło.Rozkochałeś w sobie dziewczynę i zbyt
            lekceważąco podszedłeś do romansu,który dla Ciebie był czystym kupnem ciała,ale
            dla kochanki ważną historią.Nie spodziewałeś sie,że miłość może być obsesyjna.
            Nie,dla Ciebie jakiekolwiek uczucia nie mają prawa bytu.Niestety,balansowałes
            na zbyt cienkiej nici emocjonalnej i doigrałeś sie zemsty
            zranionej,oszukanej,odepchniętej,wyszydzonej dziewczyny. Pogróżki o telefonie
            do żony,smsy,być może listy..nie,nie dojdą jeszcze dziś,nie jutro;może dopiero
            za tydzień,za dwa tygodnie,za trzy.Jest więc szansa na kolejna,nerwową rozmowę
            mijającą się z pojednaniem-czyli głaskaniem kotka-ale przez te siedem lub
            czternaście kolejnych nocy będziesz spał niespokojnie,nasłuchiwał dzwonka
            telefonu,wstawał w środku nocy,by sprawdzić poczte mailową żony.. Zmizerniejesz
            borys.m ,Twój ostatni romans chyba mocno Cie sfrustruje. Gdyby chociaż był w
            imię miłości;dla niej warto cierpiec.Kochając kochankę i będąc przez nią
            kochanym,w razie czego miałbyś gdzie pójść,a tak..żona wystawi Ci walizki i
            pójdziesz waletować do kolegi :(
            A może jednak Ci się upiecze?Daj nam znać jak zakończyła się Twoja historia-
            zauważ, że jest ogromne zainteresowanie tą opowieścią.
            • petra77 Re: Podjął decyzje 22.04.06, 13:13
              Jeśli twoja żona jest naprawdę taka, jak ją opisujesz:zadbana , wykształcona i
              mądra, to jak się dowie, co z Ciebie za gagatek, chyba nie będzie Cię chciała
              więcej widzieć na oczy. Takie kobiety się szanują ... Kiedy już odejdzie,
              zwiążesz się z kochanką, która bardziej do Ciebie pasuje (jesteście siebie
              warci), bo żona najwyraźniej zasługuje na kogoś lepszego.
              Wtedy dopiero zaczniesz sobie pluć w brodę i cała Twoja filozofia życiowa
              rozsypie się jak domek z kart...
              • your_and Re: Podjął decyzje 22.04.06, 13:21
                Myślisz że jak kobieta się szanuje i mądra to droga do wybaczenia zdrady jest
                dla niej zamknięta?
                • petra77 Re: Podjął decyzje 22.04.06, 13:32
                  Gdyby to był jednorazowy incydent, to co innego. Myślę, że mu nie wybaczy. I to
                  będzie nauczka dla faceta, który się chełpił swoimi podbojami, sądząc że żona
                  jest mu dana raz na zawsze i zawsze może do niej wrócić. Jest coś takiego jak
                  ironia losu... Ciekawe jak mu wtedy mina zrzednie?
                  P. S.
                  Gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała :))
                  • vovita Re: Podjął decyzje 22.04.06, 13:36
                    a dlaczego zajmujecie się ty, czy zona mu wybaczy, czy nie, jak ona o niczym
                    jeszcze nie wie i moze sie nie dowie, to i nie bedzie musiała podejmować takich
                    decyzji.
            • holenderkam Re: Podjął decyzje 22.04.06, 13:21
              Oj, Katy, żony nie wystawiają tak szybko walizek swoim mężom...muszą zrobić
              bilans zysków i ewentualnych strat :)
              • your_and bilans zysków i ewentualnych strat 22.04.06, 13:45
                holenderkam napisała:
                > Oj, Katy, żony nie wystawiają tak szybko walizek swoim mężom...muszą zrobić
                > bilans zysków i ewentualnych strat :)

                :-)
                Też tak myśle. Myśle że te mądre wiedzą czasem że mąż coś kręci na boku, z
                pobłażaniem patrzą jak ich mąż cieszy sie jak dziecko z nowej zabawki, wolą to
                niż depresję , wliczają to do rachunku strat i zysków, dopóty nie wpływa to na
                tą część relacji w związku na której im naprawde zależy (po latach)...
                • naeni Re: bilans zysków i ewentualnych strat 22.04.06, 13:55
                  ciekawa jestem, jaki bilans robi kochanka, szantazując faceta i chcąc go
                  zatrzymać za wszelka cenę?
                • petra77 Re: bilans zysków i ewentualnych strat 22.04.06, 13:59
                  > Też tak myśle. Myśle że te mądre wiedzą czasem że mąż coś kręci na boku, z
                  > pobłażaniem patrzą jak ich mąż cieszy sie jak dziecko z nowej zabawki, wolą to
                  > niż depresję , wliczają to do rachunku strat i zysków, dopóty nie wpływa to na
                  > tą część relacji w związku na której im naprawde zależy (po latach)...



                  Nie mądre tylko głupie!
                  • petra77 Re: bilans zysków i ewentualnych strat 22.04.06, 14:00
                    Mądre potrafią sobie znaleźć faceta, a nie dziecko potrzebujące wciąż nowych
                    zabawek!
                    • naeni Re: bilans zysków i ewentualnych strat 22.04.06, 14:02
                      mądre to mają i męża i kochanka
                      • your_and Re: bilans zysków i ewentualnych strat 22.04.06, 14:22
                        > mądre to mają i męża i kochanka

                        :-)
                        A przy odrobinie szczęścia to nawet w tej samej osobie!
                • holenderkam Re: bilans zysków i ewentualnych strat 22.04.06, 22:09
                  Masz na myśli your bilans finansowy??
            • borys.m Katy 22.04.06, 13:50
              reprezentujesz myslenie typowe dla kochanek. On nie balansował na cienkiej nici
              jej emocji; tylko spotkało się dwoje dorosłych ludzi , kobieta i mężczyzna ,
              którzy polubili się i razem uprawiali seks. Z jego strony sytuacja była jasna,
              ona wiedział, ze on ma zonę i nie ma zamiaru się z nią rozstawać. Ona tez
              deklarowała swój stosunek do tego typu znajomości. Czy mężczyzna moze byc
              odpowiedzialny za stany emocjonalne kobiety, z ktorą idzie do łóżka? Wszelkiego
              typu działania z jej strony , bedą tylko świadczyć na jej niekorzyść, ze
              niestety zadał się z nieodpowiednią kobietą, która nie dotrzymuje wstępnych
              ustaleń tego zwiazku.
              Nawet w sytuacji, kiedy zona go wyrzuci , on i tak nie ma zamiaru wiazać się z
              tą osobą, mimo jej zapewnień o wielkiej miłości.
              • merlotka30 borys 22.04.06, 16:11
                Odpowiedzialny jestes za to robisz, a jesli to skutkuje takim a nie innym
                stosunkiem do ciebie, to jestes tez odpowiedzialny za zamet w glowie tej
                dziewczyny. Jesli pozostawiles miejsce na dwuznacznosci, cos wiecej oprocz
                seksu (nie wierze ze nie) to kochanka jest zla. No prosze cie ktora dziewczyna
                roscila by sobie prawa do faceta gdy:
                spotykaja sie tylko na seks
                po seksie rozchodza sie w swoje strony
                zadnych prezentow, kolacji
                rozmow o jej problemach itd i itp
                Nic TYLKO rzniecie i dowidzenia?
                Przyznaj sie przed soba, he?
                Ona wiedziala, dobre sobie, a czy mowiles o zonie, ze kochasz sie z nia tez, ze
                jest najwazniejsza zawsze? Nie, bo to by popsulo atmosfere, cwaniaczku :)))
                Czy nakarmiles dziewczyne glodnymi kawalkami, zgrabnie lawirujac pomiedzy
                faktami? Zwiazku ustalenia? A jaki to zwiazek byl?
                Oboje zadaliscie sie z nieodpowiednimi ludzmi. Nie rozumiem poczucia krzywdy
                akurat z twojej strony.
                Zona cie nie wyrzuci, lalka nic nie zrobi, a ty przynamniej bedziesz mial
                nauczke, bo sie ci dupka ze strachu zmarszyla niezle.
                • katy.8 Re: borys 22.04.06, 23:00
                  merlotko,zupełnie dobrze określiłaś stan rzeczy.Borys jednak nie wyciągnie z
                  tego ani konsekwencji,ani niestety wniosków..To typ osoby,która czuje się
                  pępkiem świata,najmądrzejszy i nietykalny.Niestety,starszawy,biedny
                  borys,znajdzie coraz mniej laleczek gotowych na romans,ponieważ jak sam
                  przyznał -z brzuchatymi,podstarzałymi mężusiami trudno chodzić do łóżka.Moją
                  teorie o ewentualnej miłości zupełnie rozłożył "na łopatki" , więc przestaję
                  obstawać,że dla uczucia można zaakceptować wiele.Dla borysa.m uczuć nie ma i
                  nigdy nie było. Na razie rżnie wszystko,co popadnie,ale żona kiedyś nie
                  wytrzyma. Oj,borys-macho zamieniony w borysa-skulonego pieska to taki żałosny
                  widok :(
                  Ps.borys,czuję się przez Ciebie taka ważna.Na Twój wątek jest ponad sto
                  odpowiedzi a tylko do mnie zwracasz się osobiście.Podoba mi się ten typ
                  znajomości.Zasmucę Cię może jak nadmienię,że będę nieobecna przez kilka dni?
                  Ale wrócę :)
                • taka_laska Dlaczego winicie tylko faceta? 23.04.06, 10:25
                  Dlaczego merlotka i katy odsadzają od czci i wiary tylko mężczyznę?
                  Gdyby nie było takich naiwnych kobiet, to z kim by ci faceci zdradzali?
                  To one kupują ten cały kit, którymi raczą je żonaci , to kazdej z nich wydaje
                  się, ze jej przypadek jest inny i będzie miał inne zakonczenie.
                  To kazda z nich myśli, ze jest tą jedną jedyną , dla której warto rzucać dom i
                  rodzinę.

                  • holenderkam Re: Dlaczego winicie tylko faceta? 23.04.06, 15:07
                    Nie bierzesz pod uwagę, że kochankami są częściej mężatki ?
                    Kazdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie.
                    Po Twoich wpisać można sądzić, że jesteś właśnie taką zdradzaną mężatką.
                    • naeni Re: Dlaczego winicie tylko faceta? 24.04.06, 08:24
                      holenderkam napisała:

                      > Nie bierzesz pod uwagę, że kochankami są częściej mężatki ?
                      > Kazdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie.
                      > Po Twoich wpisać można sądzić, że jesteś właśnie taką zdradzaną mężatką.


                      a po twoich widać, ze jesteś samotną porzuconą kochanką; zonkoś wrócił na łono
                      żony, a ta mu wybaczyła, bo bilans wyszedł na jego korzyść.
                  • merlotka30 Re: Dlaczego winicie tylko faceta? 23.04.06, 16:38
                    Napisalam, ze oboje spotkali niewlasciwych ludzi.
                    Pan borys sie dowiaduje "brutalnie", bo zakladajac watek, strasznie liczyl na
                    takie wlasnie jak twoj wpisy, ktore pozwola mu sie pozbyc tego niewygodnego
                    poczucia winy i obnizyc napiecie spowodowane strachem.
                    Wlasnie dalabys zielone swiatlo calej rzeszy panow, jakbys oczywiscie miala
                    taka sile.
                    I jeszcze jedno, wez pod uwage, ze to z reguly pan wychodzi z systemu rodzina
                    na poszukiwania, naprawde maly jest procent wolnych kobiet samych wchodzacych w
                    malzenstwa,inicjatywa wychodzi od "dzentelmena".
                    • iris_kamila Bo facet <żonaty>przysięgał, nie kochanka 23.04.06, 23:51
                      Mam nadzieję że dostaniesz po d**ie od kochanki i ze narobi Ci smrodu i życzę
                      ci zebyś poczuł że żyjesz.Ale od tej gorszej strony.

                      Tam gdzie jest dwoje ludzi i gdzie zaczyna sie sex zawsze istniej ryzyko że
                      pojawi się zauroczenie o miłosci nie wspominając. Tak mówisz: "dorośli ludzie"
                      chyba jesteś na tyle dorosły zeby wiedzieć ze podjałeś ryzyko któremu nie
                      jesteś w stanie sprostać. Tak wiec widać dorosłym tylko chcesz sie czuć, bo
                      zachowujesz sie jak szczeniak. Współczuję małżonce tej.. starej, wykształconej.
                      • naeni Re: Bo facet <żonaty>przysięgał, nie koch 24.04.06, 08:27
                        oczywiście, ze facet przysięgał zonie, a kochanka niech niczego nie oczekuje,
                        bo jej nie przysięgał, więc dlaczego ma mu narobić smrodu?
                        • iris_kamila Re: Bo facet <żonaty>przysięgał, nie koch 24.04.06, 18:50
                          skoro "kochanka" sie nim zabawiała a on nią, to niech zabawi sie do końca.
                          przynajmniej nauczy go czegoś może nie do końca życia, bo cóż tu można by
                          oczekiwać, ale przynjamniem <mam nadzieje> na najbliższe pięć lat. Niech wie że
                          on jako żonaty facet ryzykuje więcej, bo rodzinę.
                          A widac ze autor wątku nie szczędził sobie przygód.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka