borys.m
18.04.06, 15:50
Sytuacja klasyczna. On starszy, zonaty, dzieciaty , na stanowisku poznaje w
firmie, w której pracuje młodszą, samotną kobietę. Nawiazuje się romans,
wspólna praca, seks w przerwach na lunch. Ona się zakochuje i angazuje. On
uświadamia sobie, ze ten związek choc oparty na wspolnej fascynacji
seksualnej nie ma dalszej przyszłości. Ta sytuacja coraz bardziej mu ciązy,
fajnie jest razem w łóżku, ale co dalej? Ludzie zaczynają się domyslać,
szepczą po kątach, krążą plotki. Ona przypiera go do muru, snuje plany
wspólnej przyszłości, przebąkuje o rozwodzie, o powiadomieniu zony. Ona nie
ma niczego do stracenia, osacza go swą miłością ; ciagle telefonuje, smsuje,
kontroluje, wypytuje, popada w stany schizmy emocjonalnej, kiedy nie mogą być
razem, staje sie nieobliczalna, grozi, błaga, płacze, kaze się zdeklarować.
On już ma serdecznie dosyć tej hustawki jej nastrojów, boi się stracić dom,
rodzinę i pracę. Zona , która do tej pory postrzegał , jako nudną ,
przewidywalną kobietę, teraz staje się dla niego oazą spokoju i zrównowazenia.