Dodaj do ulubionych

a ja byłam po obu stronach

21.04.06, 19:52
to paradoksalne ale tak jest.. kilka lat temu byłam w bardzo długim (9 lat) i
bardzo szczęśliwym związku z fantastycznym facetem. Kochaliśmy się bardzo,
przyjaźniliśmy, mieliśmy swój niepowtarzalny klimat.. prawie sielanka..
prawie bo ja wcale nie miałam ochoty na seks.
Do tej pory nie potrafię wytłumaczyć dlaczego. Chłopak jest przystojny (nawet
bardzo), inne dziewczyny wręcz śliniły się na jego widok a ja nic.. ale
zazdrosna byłam maxymalnie, wydrapałabym oczy każdej zołzie, która na niego
spojrzy ;) (oczywiście trochę przesadzam bo w zasadzie to rozsądna ze mnie
dziewczyna;))
Mój były nie raz, nie dwa sygnalizował mi swoje potrzeby ale ja go zbywałam..
wydawało mi się, że jak raz na dwa tygodnie odbębnię swoje to wystarczy.. w
dodatku seks z nim sprawiał mi przyjemność - nie mówię tu o jakichś totalnych
odlotach ale było dobrze.. dlaczego nie chciałam?? nie wiem.. na prawdę nie
wiem.. bardzo mi się podobał, nigdy nie traktowałam go "jak brata", zawsze
był dla mnie partnerem w związku a nie tylko "przyjacielem"
Po 9 latach związku mój ukochany mnie zostawił. Powiedział mi bardzo
delikatnie, że on poprostu ma większe potrzeby (oczywiście spotkał kogoś, kto
mu te potrzeby zaspokajał;))To był dla mnie szok. Koniec wszytskiego..
Po pół roku związałam się z innym facetem. Pokochałam go też mocno, choć
troszkę inaczej, z większym dystansem.. Przez pierwsze pół roku kochaliśmy
się bardzo często i namiętnie, potem coraz rzadziej i rzadziej..
Mój temperament jest mocno ograniczony ale jego!! W tej chwili kochamy się
raz, dwa razy w miesiącu, zawzwyczaj z mojej inicjatywy, choć zdarzają się
przebłyski jego aktywności.. Gdy już się kochamy jest naprawdę super..
totalny odlot.. mój chłopak ma szaloną wyobraźnię, wie jak sprawić, żebym
poczuła się cudownie, szepcze mi świństewka itp.. a potem... miesiąc
przerwy..:((
Ile to już razy rozmawialiśmy na ten temat, spokojnie, prosiłam go o
wyjaśnienia.. pytałam go czy mu się nie podobam.. jak grochem o ścianę..
dopiero następnego dnia powiedział mi "kochanie to nie tak jak myślisz..." i
to wszystko czego się od niego na ten temat dowiedziałam.
dziewczyny nie myślcie, że to Wasza wina, że źle wyglądacie (patrz przykład
mojego superprzystojnego byłego) Ja na początku wpadłam w kompleksy, zaczęłam
doszukiwać się wad u siebie, a to nos mam niekształtny i to na pewno przez
ten nos, a to może usta zbyt małe itp.. a tak naprawdę jestem zadbaną w miarę
ładną (choć oczywiście zmieniłabym w sobie sto rzeczy;)) i na prawdę bardzo
zgrabną dziewczyną.. większość moich kumpli szepcze mi na imprezach miłe
komplementy.. tylko nie ten, na którym mi zależy..
ech.. życie jest absurdalne..
Ileż to
Obserwuj wątek
    • krakoma Re: a ja byłam po obu stronach 21.04.06, 21:20
      wniosek: absolutne szczescie osiagniemy tylko z mezczyzna o podobnym
      temperamencie...
      • your_and zmiany libido z upływającym czasem 22.04.06, 10:46
        krakoma napisała:
        > wniosek: absolutne szczescie osiagniemy tylko z mezczyzna o podobnym
        > temperamencie...

        Słuszny , ale to olbrzymie uproszczenie.
        Cóż z tego że 18 lat temu mieliśmy taki sam gorący temperament? Przecież
        temperament zmienia się z czasem, wydarzeniami w życiu. Kobiety tracą go
        najczęściej po urodzeniu dziecka na długo, choć przydarza się coraz częściej że
        to właśnie faceci po urodzeniu dziecka nie potrafią spojrzeć już na żonę jak na
        kochankę (efekt maminsynka).
        Działają ukryte urazy wyniesione z dzieciństwa i objawiające się po pewnym
        czasie (dopiero pisałem wpływie DDA) powodujące zahamowania i obniżenie libido.
        Po trzydziestce niekórym kobietom libido osiąga maksimum, a ich facetom w tym
        czasie zaczyna maleć.
        I masa innych spraw.
        Co wtedy?
        Niektórzy radzą sobie biorąc ślub z nową żoną co 6 lat…

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka