a_sally
14.06.06, 02:22
Dziękuję za to forum. Trafiłam tu niedawno i od tamtej pory zaglądam
codziennie. W moim związku to ja jestem osobą zamkniętą na jakiekolwiek
zbliżenie. Mam tak paskudne doświadczenia, że nie potrafiłam, nie chciałam
dostrzegać fizyczności u mojego partnera, a seks sprawiał mi potworny
ból.Pewnej nocy czytałam jakiś wątek, dokładnie nie pamiętam jaki, ale
sytuacja bardzo podobna do mojej. Wypowiadali sie tam także Ci po drugiej
stronie "barykady", którzy mieli inny punkt widzenia. Przeczytałam też
parę "męskich" postów i dzięki temu wszystkiemu zobaczyłam swoją sytuację z
drugiej strony, oczami narzeczonego. Postanowiłam, że nie może być tak, że
nie ma tematu seksu w naszym życiu, ale też że nie mam prawa wciąż oczekiwać
od A., że będzie się starał, tworzył atmosferę, kupował prezenty...Tak bardzo
zapragnęłam sama coś zmienić, spróbować chociaż, pokazać mu, że mnie też
zależy, że nie chcę czekać z założonymi rękami, aż mi się "zachce" lub on
mnie zachęci. Zaczęłam sama próbować, aranżować sytuacje, które mi zawsze
pomagały. Robiłam wspólne kąpiele, przynosiłam filmy, nie chciałam się jednak
zmuszać ani spieszyć. Ciągle miałam blokadę. Od naszego ostatniego stosunku
minął rok i gdybym zrobiła coś za szybko, że znów skojarzyłoby mi się to źle,
zabolało, to pewnie znów bym się zamknęła. Ale starałam się znowu patrzeć na
A. jak na mężczyznę, a nie przyjaciela, brata, towarzysza. Przyznam, że był
bardzo zdziwiony moją zmianą zachowania, ale sam się nie otwierał, chyba się
bał gdzieś w środku, że pewnie i tak nic z tego nie będzie. Zaczęliśmy o tym
znów rozmawiać, mówiłam mu szczerze po co to robię, że tego bardzo pragnę,
tylko, że seks jest dla mnie czymś ciężkim, ale chcę to przezwyciężyć,
mówiłam mu raz jeszcze, co lubię, czego sie boje, co mi nie sprawia
przyjemności, mówiłam o obawach. Zobaczyłam jak bardzo on się juz zamknął
przez ten rok. Zapewnia mnie o miłości, ale nie potrafi powiedzieć, co na
przykład lubi, czy chciałby ze mną robić. Ruszyłam ten temat na
tzw. "przełamkę", dużo mnie to kosztowało, ale kocham go i chcę, aby w tej
sferze też nam się układało. Po kilku tygodniach wspólnych rozmów i
ostrożnych czułości kochaliśmy się w niedzielę. I czuliśmy się tak, jakby to
był nasz pierwszy raz :-)) Mam nadzieję, że dalej pójdzie z górki, choć nadal
chcę i będę nad tym pracować, zarówno dla A. jak i dla siebie.
Chciałam się tym z Wami podzielić, bo to wszystko, co przemyślałam, co
robiłam, to wszystko dzięki Wam! :-)
Pozdrawiam, Sally