Dodaj do ulubionych

Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda....

20.06.06, 20:09
Nie chcę aby ktoś pisał w temacie, że jest jeden orgazm, więć wyjaśniam o co
chodzi. Kobiety z plemienia Bantu są obrzezane (mają wycianą łechtaczkę),
mimo tego wg etnografa, o którym wspomina Michalina Wisłocka w książce Sztuka
kochania przeżywają one tzw. orgazm pochwowy, czyli będący wynikiem tylko
pieszczot pochwy, a nie łechtaczki. Z drugiej strony są oczywiście
doniesienia, że zabieg ekscyzji (wycinania łechtaczki) trwale pozbawia
kobiety możliwości doświadczania orgazmu.

Proszę o podzielnie się swoją wiedzą, doświadczeniami, czy znacie jakieś inne
doniesienia na ten temat, a może macie doświadczenie i doświadczyłyście
orgazmu pochwowego / może wasze partnerki doświadczyły ???

Orgazm pochwowy, istniej czy nie???
Obserwuj wątek
    • thistle Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 20.06.06, 20:11
      Istnieje. Kwestia wprawy.
      • woman-in-love Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 20.06.06, 20:13
        a orgazm prąciowy i żołędziowy istnieje?
        • gwiazdeczka55 Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 20.06.06, 20:16
          woman-in-love napisała:

          > a orgazm prąciowy i żołędziowy istnieje?

          Wg literatury w przypadku kobiet istnieje podział na orgazm pochwowy i
          łechtaczkowy, co już wyjaśniłam w pierwszej wypowiedzi, ale jak widzę co
          niektórzy są nie w temacie....
          • thistle Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 20.06.06, 20:34
            a to nie to samo?
            bo (u mnie na pewno) pochwa i łechtaczkato jednak osobne organy;)
            • gwiazdeczka55 Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 20.06.06, 20:44
              Może żeby nikt nie kłócił się o nazwę, ( bo nie o to chodzi tutaj) wyjaśniam
              jeszcze raz - pytanie sprowadza się do tego czy można osiągnąć orgazm tylko w
              wyniku pieszczot pochwy (bez żadnych pieszczot łechtaczki).
              • woman-in-love Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 20.06.06, 22:24
                a za pozwoleniem - do czego ci potrzebna ta wiadomośc - piszesz doktorat czy
                co??? Czujesz orgazm na swój sposób - po co dzielić go na taki czy owaki? jest
                dobrze - to dobrze, jest średnio - popraw, ale nie rozdzielaj włosa na czworo
                • gwiazdeczka55 Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 24.06.06, 14:07
                  woman-in-love napisała:

                  > a za pozwoleniem - do czego ci potrzebna ta wiadomośc - piszesz doktorat czy
                  > co??? Czujesz orgazm na swój sposób - po co dzielić go na taki czy owaki?
                  jest
                  > dobrze - to dobrze, jest średnio - popraw, ale nie rozdzielaj włosa na czworo

                  Pytam z czystej ludzkiej ciekawości, jeśli chodzi o mnie to jestem zadowolona,
                  a to, że jestem młoda i mało doświadczona nie ma znaczenia, równie dobrze
                  mogłabym pytać o inne dziedziny życia osoby bardziej doświadczone, pytając
                  można się wiele dowiedzieć, niekoniecznie musi to dotyczyć seksu, po prostu
                  cenię sobie wymianę doświadczeń i wiedzy w celu poszerzenia horyzontów.

                  Co do nazwy – faktycznie niefortunna (niestety używana nie tylko przez laików,
                  ale i fachowców) – gdyż jak wspomniałaś jest jeden orgazm, tylko jak trafnie
                  napisał gomory można mówić o orgazmie osiaganym pod wplywem pieszczot pochwy.
              • anna11233 Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 21.06.06, 00:36
                Można - w zaleznosći od tego jak jestem pieszczona mogę miec łechtaczkowy lub pochwowy. Jak ktoś tu napisał - kwestia wprawy.. A moze troche i szczescia ;-)
              • onka75 Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 29.06.06, 14:25
                Oczywiście, że można. I faktycznie jest to kwestia wprawy. Gorzej, że wprawy
                mężczyzny. :)))) No chyba, że pani to sobie sama... :)
    • sagittka Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 21.06.06, 19:48
      Można osiągnąć orgazm bez stymulacji łechtaczki. Są kobiety, które osiągają
      orgazm w trakcie pieszczot piersi (podobno), w trakcie intensywnych ćwiczeń
      gimnastycznych, w czasie snu, podczas seksu analnego (i odczucie szczytowania
      jest bardzo podobne do orgazmu osiąganego przy stymulacji łechtaczki). Dla mnie
      jest to dowód, że łechtaczka nie jest niezbędna.
      • 7em Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 22.06.06, 15:26
        Są kobiety, które osiągają
        > orgazm w trakcie pieszczot piersi (podobno),

        widziałem na własne oczy. potwierdzam

        blog:
    • gomory Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 22.06.06, 10:29
      Nie wiem czy kobiety z plemienia Bantu osiagaja orgazm. Tym niemniej jest on osiagany za posrednictwem bodzcow splywajacych przez nerwy do mozgu. W tym kontekscie orgazm pochwowy NIE ISTNIEJE. Mozna mowic tylko o orgazmie osiaganym pod wplywem pieszczot pochwy. Oczywiscie ta droga jak najbardziej mozliwe jest osiagniecie orgazmu. Tak samo jak za posrednictwem pieszczot innych czesci ciala. Ale twierdzenie ze np. kazda kobieta moze sie nauczyc osiagania orgazmu za posrednictwem stymulowania wylacznie pochwy, jest rownowazne temu ze homoseksualiste mozna nauczyc heteryckich podniet, milosnika bielizny zachwytu nad golizna itd. ;).
    • kifaru24 Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 22.06.06, 10:36
      Kilka wyjasnien:
      1. Nie ma jednego plemienia Bantu-to duza grupa plemion klasyfikowanych jako
      grupa ze wzgledu na pokrewienstwo jezykowe. Nie wszystkie plemiona Bantu
      praktykuja obrzezanie zenskie, z drugiej strony inne grupy plenion np. khoisan,
      czy Niloci tez do dzis maja te praktyke w swojej tradycji.
      2. Pytanie o cel obrzezanie zenskiego - jest wiele roznych teorii, czesto
      bardzo sprzecznych ze soba. Niewatpliwie jednym z glownych bylo oznaczenie
      momentu dojrzalosci plciowej i gotowosci do malzenstwa wraz z przyjeciem do
      grona osob doroslych. Fizjologicznie mialo to ulatwic porod i ULATWIC UZYSKANIE
      ORGAZMU POCHWOWEGO, a raczej przestawienie sie z orgazmu lechtaczkowego (czyli
      glownie uzyskiwanego droga autoerotyzmu) na orgazm pochwowy (czyli taki, ktory
      musi zostac osiagniety droga penetracji, a wiec z udzialem partnera). Tak
      zatem symbolicznie -samozaspokojenie zostaje zastapione zaspokojeniem poprzez
      unie z drugim czlowiekiem. Wydaje sie, ze cel w przypadku ulatwienia porodu
      zostal osiagniety w wielu przypadkach. Wiecej powiklan okolo lub poporodowych
      obserwuje sie u kobiet nieobrzezanych niz obrzezanych.
      Obrzezanie zostalo potepione przez misjonarzy i przedstawicieli wladzy
      kolonialnej, w wielu krajach jest dzis nielegalne i okreslane jako szczegolne
      okrucienstwo i zamach na nietykalnosc cielesna. Tymczasem swiadectwa osob
      zainteresowanych nie potwierdzaja aby bylo to odbierane jako okrucienstwo -
      zabieg byl tak zlozony w swoich znaczeniach (mitycznym, spolecznym, osobistym),
      ze odbierano go jako oczywisty. Skoro byl on oczywisty, rownie oczywisty byl
      bol zabiegowi towarzyszacy - tak jak towarzyszy innym bolesnym lecz oczywistym
      faktom -miesiaczce, porodowi, czy w koncu chorobie.
      3. Czy kobiety obrzezane rzeczywiscie uzyskuja orgazm pochwowy? Trudno
      odpowiedziec na to pytanie. Jak sami wiemy, rowniez fakt posiadania lecztaczki
      nie daje zadnej gwarancji orgazmu, zarowno lechtaczkowego jak i pochwowego. Z
      drugiej strony niektore kobiety uzyskuja orgazm przez stymulacje zupelnie
      innych czesci ciala np. piersi. O jakim wtedy orgazmie mowimy? Chociaz
      zaznaczasz, ze nie chcesz tego sluchac to jednak wydaje mi sie, ze orgazm
      rzeczywiscie jest jeden jako doznanie, ale moze zostac uzyskany przez
      stymulacje roznych czesci ciala, najczesciej lechtaczki lub pochwy. Nieobecnosc
      lechtaczki nie powoduje utraty zdolnosci do jego uzyskania.
      • woman-in-love Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 22.06.06, 11:32
        Warto sięgnąć po książkę Waris Dirie Córka Nomadów Kwiat Pustyni. Dziewczyna
        pisze o swoich przeżyciach ( została obrzezana)
        • justyna302 Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 22.06.06, 14:08
          Czytałam i o ile pamiętam Dirie pisała w tej książce, że obecnie W PEWNYM
          SENSIE czerpie przyjemność z seksu. Wynika z tego, że lubi się kochać, ale tej
          prawdziwej satysfakcji osiągnąć nie może..
      • misssaigon obrzezanie 22.06.06, 11:41
        jesli kobieta bedzie miala tyle szczescia ze przezyje obrzezanie zardzewiala
        zyletka lub kawalkiem szkla - tzn nie umrze z powodu zakażenia krwi to zapewne
        wszystko co nastepnie ja spotka bedzie dla niej pozytywnym wydarzeniem...
      • gwiazdeczka55 Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 24.06.06, 15:03
        kifaru24 napisała:

        > Kilka wyjasnien:
        > 1. Nie ma jednego plemienia Bantu-to duza grupa plemion klasyfikowanych jako
        > grupa ze wzgledu na pokrewienstwo jezykowe. Nie wszystkie plemiona Bantu
        > praktykuja obrzezanie zenskie, z drugiej strony inne grupy plenion np.
        khoisan,
        >
        > czy Niloci tez do dzis maja te praktyke w swojej tradycji.
        > 2. Pytanie o cel obrzezanie zenskiego - jest wiele roznych teorii, czesto
        > bardzo sprzecznych ze soba. Niewatpliwie jednym z glownych bylo oznaczenie
        > momentu dojrzalosci plciowej i gotowosci do malzenstwa wraz z przyjeciem do
        > grona osob doroslych. Fizjologicznie mialo to ulatwic porod i ULATWIC
        UZYSKANIE
        >
        > ORGAZMU POCHWOWEGO, a raczej przestawienie sie z orgazmu lechtaczkowego
        (czyli
        > glownie uzyskiwanego droga autoerotyzmu) na orgazm pochwowy (czyli taki,
        ktory
        > musi zostac osiagniety droga penetracji, a wiec z udzialem partnera). Tak
        > zatem symbolicznie -samozaspokojenie zostaje zastapione zaspokojeniem
        poprzez
        > unie z drugim czlowiekiem. Wydaje sie, ze cel w przypadku ulatwienia porodu
        > zostal osiagniety w wielu przypadkach. Wiecej powiklan okolo lub poporodowych
        > obserwuje sie u kobiet nieobrzezanych niz obrzezanych.
        > Obrzezanie zostalo potepione przez misjonarzy i przedstawicieli wladzy
        > kolonialnej, w wielu krajach jest dzis nielegalne i okreslane jako szczegolne
        > okrucienstwo i zamach na nietykalnosc cielesna. Tymczasem swiadectwa osob
        > zainteresowanych nie potwierdzaja aby bylo to odbierane jako okrucienstwo -
        > zabieg byl tak zlozony w swoich znaczeniach (mitycznym, spolecznym,
        osobistym),
        >
        > ze odbierano go jako oczywisty. Skoro byl on oczywisty, rownie oczywisty byl
        > bol zabiegowi towarzyszacy - tak jak towarzyszy innym bolesnym lecz
        oczywistym
        > faktom -miesiaczce, porodowi, czy w koncu chorobie.
        > 3. Czy kobiety obrzezane rzeczywiscie uzyskuja orgazm pochwowy? Trudno
        > odpowiedziec na to pytanie. Jak sami wiemy, rowniez fakt posiadania
        lecztaczki
        > nie daje zadnej gwarancji orgazmu, zarowno lechtaczkowego jak i pochwowego. Z
        > drugiej strony niektore kobiety uzyskuja orgazm przez stymulacje zupelnie
        > innych czesci ciala np. piersi. O jakim wtedy orgazmie mowimy? Chociaz
        > zaznaczasz, ze nie chcesz tego sluchac to jednak wydaje mi sie, ze orgazm
        > rzeczywiscie jest jeden jako doznanie, ale moze zostac uzyskany przez
        > stymulacje roznych czesci ciala, najczesciej lechtaczki lub pochwy.
        Nieobecnosc
        >
        > lechtaczki nie powoduje utraty zdolnosci do jego uzyskania.

        2) Piszesz o zabiegu ekscyzji jak o czymś co nie ma obecnie miejsca, niestety
        ten okrótny proceder trwa nadal w wielu krajach Afryki. Uważam, że twoje
        wyjaśnienia na ten temat są zbyt mało krytyczne, wręcz chwilami piszesz nie
        prawdę. Dziewczynki w wieku 5 lat ( czy nawet niemowlęta) nie wiedziały co je
        czeka. „Szczegóły tego zabiegu dla młodych dziewcząt pozostają jednak
        tajemnicą. Wiedzą one jednak, iż nadejdzie właściwy moment, kiedy wydarzy się
        coś szczególnego.” Nieprawdą jest także to co piszesz o celu obrzezania
        żeńskiego, gdyż było nie podkreśleniem momentu dojrzałości, a wypędzenia czegoś
        złego co jest między nogami. W Somalii panuje przekonanie, że między nogami
        dziewczyny znajduje się coś złego. Mimo, że dziewczęta przynoszą to ze sobą na
        świat, to coś jest jakoby nieczyste, więc musi zostać usunięte. Praktyka
        obrzezania kobiet sięga czasów starożytnych i była wykonywana w celu ochrony
        dziewictwa oraz zmniejszenia doznań seksualnych. Także jak widzisz nie jest to
        robione celem uzyskania orgazmu pochwowego, a wypędzenia „złych mocy. Owszem
        niby w innych krajach inicjacja ma inny cel, ale wydaje mi się to po prostu
        mocno zawoalowane. Co pozostaje dziewczynie, która żyje w niecywilizowanym
        kraji – że jeśli nie podda się inicjacji nie będzie miała męża ????? Inicjacja
        kobiet Nandi z Kenii stanowi przygotowanie do dojrzałości i do prowadzenia
        gospodarstwa domowego. Żadna kobieta nie może wyjść za mąż, jeśli nie została
        inicjowana. Afrykanki, które nie zostały poddane inicjacji uważne są za dzieci,
        a ich potomstwo je nazywane „dziećmi dzieci". W tych okolicznościach łatwo jest
        zrozumieć psychologiczną ważność obrzędu inicjacji. Póki dziewczyna nie podda
        się temu obrzędowi, faktycznie jest „nikim", jest „niepłodna” i ciągle jest
        dzieckiem. To jest presja psychologiczno – społeczna wywierana na młode
        dziewczynki, zresztą mało powiedziane to terror. Te dziewczynki nie mają
        wyboru, gdyż tak jak ludzie w Korei Północnej żyją w świecie tworzonym przez
        swoich pobratymców. Niektórzy twierdzą, że obrzezywanie popierają i żądają
        afrykańscy mężczyźni, chcący w ten sposób uzyskać potwierdzenie swojej
        wyłączności na czerpanie seksualnych korzyści z żony. Matki godzą się na
        obrzezanie córek ze strachu, że te nie znajdą sobie mężów. Piszesz o unii z
        drugim człowiekiem i podnosisz kwestie zdrowotne – powikłania około lub
        poporodowe – skąd w ogóle masz takie śmieszne informacje ????? Konsekwencje
        ekscyzji szczególnie w przypadku większych ingerencji, obejmują krwawienie,
        tężec, posocznicę, zakażenie HIV, dominujący ból i często śmierć. Zabieg
        ekscyzji – w zależności od stopnia może polegać na wycięciu dziewczynce
        wszystko co zewnętrzne, zaszywa się wejście od pochwy i pozostaje otwór
        wielkości główki od zapałki – konsekwencją oczywiści jeśli przeżyje są bóle
        brzucha podczas menstruacji, problemy z oddawaniem moczu, tak chyba do nocy
        poślubnej, bo podczas nocy poślubnej to już wolę sobie nie wyobrażać na jakie
        sposoby mężczyzna zdoła się przebić przez tą „zapieczętowaną”, niewielką
        dziurkę. Nie jest także prawdą, że zabieg ekscyzji nie jest odbierany jako
        okrócieństwo – przykładem jest chociażby Waris Dirie, o której inni wspominali,
        która walczy o zaprzestanie tego rytuału w Afryce.

        Co do kwestii zdrowotnych to przeczytaj sobie to:

        Wszystko, czyli łechtaczka, mniejsze wargi sromowe i większa część warg
        większych. Zabieg obrzezania doprowadza do usunięcia wymienionych organów, a
        rana jest zaszywana, że po organach płciowych pozostaje tylko blizna z
        niewielkim otworem, przez który uchodzi mocz i krew podczas menstruacji.
        Obrzezania dokonuje znachorka za pomocą noża, żyletki, kawałka szkła, bądź
        kamienia. Po dokonaniu zabiegu najczęściej przy pomocy kolców akacji przekłuwa
        to, co pozostało po zabiegu, a potem przeciąga się grubą białą nić. Siedzącym w
        rozkroku dziewczętom związuje się mocno łechtaczki z wiązadłami, aby zatrzymać
        dopływ krwi, po czym uderza się w to miejsce, parzącymi roślinami, co powoduje
        ich spuchnięcie i odrętwienie. Wtedy operatorka odcina łechtaczkę zakrzywionym
        nożem. Po zakończonej inicjacji dziewczęta żyją w odosobnieniu jako nieczyste
        około 6 miesięcy.
        3) Nie zgadzam się z tym co piszesz, że fakt posiadania łechtaczki nie daje
        gwarancji orgazmu. W moim przypadku daje taką gwarancję. Wobec zabiegu ekscyzji
        jest tyle kontrowersji także dlatego, że pozbawia kobiety możliwości osiągania
        orgazmu, czytając wiele wypowiedzi na forum mógłbyś się dowiedzieć jak silna to
        jest strefa erotogenna u kobiety. Naukowo jest udowodnione, że brak orgazmu u
        kobiety wiąże się z niedopieszczeniem tej strefy. Jak ktoś wspomniał nie każdy
        może się nauczyć orgazmu pochwowego, może to zależy od partnera, szczęścia, czy
        jeszcze innych czynników. Tak więc zabieg ekscyzji – usunięcia łechtaczki
        pozbawia kobietę tej gwarancji orgazmu. Są oczywiście kobiety bardzo pobudliwe,
        które uzyskują orgazm jak napisałeś poprzez pieszczoty piersi, ale jak się
        czytam statystyki to dużo kobiet cierpi na niedopieszczenie ze strony partnera.
        Tak więc w przypadkiem wielu kobiet kończy się
        • gwiazdeczka55 Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 24.06.06, 15:10
          ....kończy się to okaleczeniem i odebraniem możliwości doznawania przyjemności.
    • assured Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 25.06.06, 00:05
      istnieje tylko łechtaczkowy ;-) zależy od faceta
      • waranka Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 25.06.06, 15:05
        nieprawda,istnieja oba, mam to szcescie:):):)najpierw tylko mialam pochwowy...i
        tylko w jednej pozycji go osiagalam.
        • szymanka Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 26.06.06, 21:20
          też potwierdzam że istnieją dwa :-)
          mogę mieć dwa, trzy orgazmy "łechtaczkowe" jeden po drugim natomiast orgazm
          pochwowy tylko jeden, na więcej nie mam sił :-)
    • kifaru24 Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 29.06.06, 11:49

      Droga Gwiazdeczko!
      Oczywiscie istnienie lechtaczki moze byc gwarancja uzyskania orgazmu... w twoim
      przypadku, ale chyba nie chodzilo ci tylko o twoj wlasny przypadek! Dobrze
      wiemy, nawet bez zagladania na to forum, ze nie kazda kobieta ma to szczescie,
      a przeciez wszystkie mamy lechtaczki.
      Sama napisalas, cytujac Wislocka, ktora chyba jest niekwestionowanym
      autorytetem, ze obrzezane kobiety moga przezywac orgazm, wiec dlaczego potem
      piszesz, ze jednak nie moga?
      Ocenianie zachowan kulturowych innych spoleczenstw przez pryzmat naszej wlasnej
      kultury jest zawsze zadaniem ryzykownym.
      Kobiety zyly w spolecznosci stworzonej przez swoich pobratymcow, poniewaz kazdy
      w takiej kulturze zyje. Nie chcesz chyba powiedziec, ze ty nie zyjesz w
      kulturze stworzonej przez twoch pobratymcow! Kultury byly dawniej w wiekszym
      stopniu izolowane, niz jest to dzisiaj, ze wzgledu na powolny wowczas rozwoj
      technologii komunikacji, transportu itd., wszedzie tak bylo. A i Polska jeszcze
      niedawno byla niemal zupelnie odizolowana od swiata. Nie wiedzac jak jest gdzie
      indziej akceptujemy to co znamy i nie jestesmy sobie w stanie wyobrazic jak cos
      moze byc inne. Nawet wiedzac jak jest gdzie indziej bardzo trudno zrezygnowac,
      czy zmienic pewne zachowania, poniewaz kultura ma taki silny wplyw na nasze
      zycie. Trzeba miec wiele odwagi, zeby powiedziec "nie" czemus, co jest w danej
      kulturze norma. Chyba tylko ten, kto taka odwage mial wie jakie to trudne. A
      przeciez byly tacy i takie, co mowili "nie" obrzezaniu.
      Presja wywierana przez spoleczenstwo jest po prostu cecha kazdego
      spoleczenstwa. Nie ma spoleczenstwa, ktore nie wywiera presji. Bez wywierania
      presji nie daloby sie stworzyc zadnej zbiorowosci, zadnych praw, zadnych
      regulacji spolecznych. W naszej kulturze jest to np. przymus chodzenia do
      szkoly. A przeciez nie odczuwa sie tego jako presji, wrecz przeciwnie, traktuje
      sie to jako rzecz najzupelniej normalna!
      Zabieg obrzezania zenskiego dokonywany byl przez tysiace lat wsrod wiekszosci
      plemion Bantu. Jesli byl on czyms tak strasznym, ze piszesz to jak to mozliwe,
      ze te kultury w ogole istnieja? Dlaczego kobiety daza do zblizen, jesli jak
      piszesz pozbawione sa na stale mozliwosci odczuwania przyjemnosci? Dlaczego nie
      decyduja sie na zycie w celibacie, skoro sprawia im to taki straszny bol?
      Pamietajmy, ze mowimy o kulturach, w ktorych zmuszanie do seksu nie bylo nigdy
      akceptowane spolecznie. Seks jest oczywistoscia, a nie obiektem przymusu. Nikt
      nie rozwaza:przymuszac, nie przymuszac, pozwalac, nie pozwalac. Seks jest
      naturalnym elementem zycia, a nie elementem podlegajacym codziennemu wyborowi.
      Kobiety w kulturach afrykanskich sa nie mniej zafascynowane seksem niz w innych
      kulturach. Chyba nie bedziemy twierdzic na powaznie, ze wszystkie stosunki
      wszystkich obrzezanych kobiet byly zawsze wymuszane, nieprzyjemne dla kobiet i
      bolesne. Chyba logiczne, ze kultury w ktorych kobiety zawsze unikalyby seksu
      musialyby w krotkim czasie wymrzec. A przeciez obecnie w kulturach afrykanskich
      jest szybszy przyrost naturalny niz w wielu innych kulturach. Plodnosc zawsze
      byla niezwykle waznym elementem ich kultury, wrecz jednym z najwazniejszych.
      Jesli otwor zostawiany po obrzezaniu mialby byc wielkosci zaledwie kilku
      milimetrow to jasne, ze nawet krew miesiaczkowa by przez niego nie przeszla.
      Jak wyobrazamy sobie porod, jesli jest to prawda? Przeciez musialoby dochodzic
      do powaznych pekniec i w efekcie calkowitego wykrwawienia sie w kazdym
      przypadku porodu. A przeciez wiemy, ze tak nie jest.
      Zakazenie wirusem HIV moze nastapic w przypadku stosunku plciowego, dzielenia
      sie strzykawkami prze narkomanow i przez pokarm matki, a nie przez obrzezanie.
      Jesli prawda jest, ze obrzezanie zenskie to usuwanie czegos zlego, to w takim
      razie co powiemy na obrzezanie meskie? Czy to rowniez usuwanie czegos zlego? W
      takim razie wszyscy jestemy zli - i mezczyzni i kobiety! Kto w takim razie
      kontroluje kogo, skoro wszyscy sa obrzezani? Jesli obrzezanie zenskie to chec
      pozbawienia kobiety przyjemnosci i obrzezanie meskie to chec pozbawienie
      mezczyzny przyjemnosci to w takim razie mamy do czynienia z unikatowa kultura
      kontestujaca jakakolwiek przyjemnosc seksualna. Jaki mialby byc cel pozbawiania
      wszystkich przyjemnosci seksualnej? Jesli wnioskowanie takie jest prawdziwe, to
      nikt nie pownien dazyc do zblizen, bo nikomu nie sprawia to przyjemnosci.
      Proste, ze nikt nie powinien sie rozmnazac, zwlaszcza, ze kobiete przy
      porodzie, przy takiej interpretacji musialaby czekac nieodwolalna smierc a
      przynajmniej trudny do wyobrazenia bol.
      W takiej kulturze musialoby dojsc do calkowitego wymnarcia rowniez wielu innych
      ludzkich uczyc. Co z instynktem macierzynskim, na przyklad? Czy kobieta ma
      dazyc do urodzenia dziecka, skoro czeka ja wykrwawienie przy porodzie i swojego
      dziecka nawet nie bedzie miala szansy wychowac? Zakladajac, ze jednak porod
      przezyje, ale spowoduje on niewyobrazalne katusze -jak kochac dziecko, skoro
      jego urodzenie powoduje cos tak nieziemskiego? Czy mezczyzna, ktory kocha swa
      zone moze ryzykowac wspolzycie, jesli moze sie to konczyc tak tragicznym
      wydarzeniem?
      Czy ktos w ogole moze cieszyc sie zyciem, skoro najprostsze i najoczywistsze
      funkcje zyciowe powoduja niewyobrazalny bol? Przeciez musialoby to powodowac
      serie samobojstw. Kto jest w stanie zyc w nieomal nieustajacym bolu? Chyba
      nietrudno sobie wyobrazic, ze jest to poza mozliwosciami czlowieka.
      Poza tym musielibysmy zalozyc, ze w takich kulturach panuje jakas nieustajaca
      wojna wszystkiech ze wszystkimi -powodujemy nieustajacy bol, kontrolujemy sie
      nawzajem w sposob niezwykle zaawansowany, pozbawiamy sie przyjemnosci. A
      przeciez istnieje instynkt samozachowawczy, ktory eliminuje lub minimalizuje
      wszystko co stanowi zagrozenie dla zycia. Spoleczenstwo, ktore jest zbiorem
      jednostek musi rowniez dysponowac takim instynktem. Jak sobie wyobrazic
      spoleczenstwo, ktore robi wszystko, zeby nie przetrwac. I jak to sie dzieje, ze
      w koncu jednak ciagle istnieje?
      Musimy zgodzic sie, ze nie do konca poznalismy funkcje obrzezania, tak meskiego
      jak i zenskiego, a to dlatego, ze sa to kultury inne niz nasza i wiele rzeczy
      niechetnie wyjawia sie ludziom z innego kregu kulturowego. Nawet jesli czegos
      sie dowiadujemy, mozemy to interpretowac wedlug wlasnych wzorcow kulturowych, a
      wiec czasem nieprawidlowo. Niezaleznie od stanowiska jakie przyjmiemy wobec
      kontynuacji praktykowania tych zwyczajow nie sposob nie zauwazyc, ze musialy
      one sluzyc w dobrym celu. Nie usuwaniu przyjemnosci, lecz jej poglebianiu. Nie
      potegowaniu bolu, ale jego minimalizowaniu. W koncu tradycja robi wszystko,
      zeby umozliwic spolecznstwu przetrwanie, ale powolna smierc.
      Orgazm jest zjawiskiem tak istotnym dla kazdego czlowieka, ze nie sposob go
      ominac. Zarowno obrzezanie meskie jak i zenskie musialo powiekszac szanse jego
      uzyskania. Stad slynny poglad cytowany przez Wislocka, ktory, jestem przekonana
      jest sluszny.
      A ze nie zawsze udaje sie orgazm osiagnac.... to juz zupelnie inna historia.
      Pozdrawiam
      • paula63-63 Re: Orgazm pochwowy - mit i fikcja czy prawda.... 01.07.06, 02:33
        z cała pewnością istnieja rózne drogi do orgazmu. Ale też orgazmy osiągane
        róznymi drogami sa różne, stąd zapewne ten podział. Ten "pochwowy" jest
        zdecydowanie silniejszy, głębszy :), dłużej trwa niż łechtaczkowy". A jak
        jeszcze obie drogi się połączy... Odlocik gwarantowany. (z praktyki piszę
        własnej, nie z książek)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka