Seks przez neta...

30.07.06, 19:53
Przypatkiem przeczytałam wiadomości męża z jakąs kobietą i okazało się że uprawiali seks przez neta,nie wiem co o tym sądzić ,czuje się oszukana i zdradzona.

Co o tym sądzicie??
    • psottka Re: Seks przez neta... 30.07.06, 20:22
      Jak dla mnie seks przez net jest także zdradą... pytanie tylko jakie wnioski chcesz z tego wyciągnąć?
      1/ pogonić faceta z domu
      2/ porozmawiać na temat zmian w sypialni, wpuścić trochę świeżego powietrza
      3/ udawać że nic się nie dzieje i jednocześnie zatruwać sobie życie szpiegowaniem każdego kroku niewiernego gada ;)
      Mnie najbardziej pasuje wariant drugi.. ale to Twoje życie, Twoja sypialnia

      Psottka
      • monia4781 Re: Seks przez neta... 30.07.06, 20:34
        psottka napisała:

        > Jak dla mnie seks przez net jest także zdradą... pytanie tylko jakie wnioski ch
        > cesz z tego wyciągnąć?
        > 1/ pogonić faceta z domu
        > 2/ porozmawiać na temat zmian w sypialni, wpuścić trochę świeżego powietrza
        > 3/ udawać że nic się nie dzieje i jednocześnie zatruwać sobie życie szpiegowani
        > em każdego kroku niewiernego gada ;)
        > Mnie najbardziej pasuje wariant drugi.. ale to Twoje życie, Twoja sypialnia
        >
        > Psottka
        Jeszcze nie wiem co zrobić ale ww naszej sypialni dobrze się zawsze układało.
        • ciekawa-zycia Re: Seks przez neta... 01.08.06, 17:08
          Dla mnie to nie jest normalne. Czulabym upokorzenie i wstret. Ma Ciebie wiec po
          co siega do netu?? To dla mnie jest chore i obrzydliwe. Cos nie gra a Ty musisz
          dzialac. Napewno bym nie siedziala cicho i udawala ze nie ma tematu. Osoby
          ktore w ten sposob sie zaspakaja dla mnie to zboczency. Sorry ale nie popieram
          tego. Jesli zrobil to przez net, skad masz pewnosc, ze nie zrobi tegow realu.
          Nie jest to normalne ale to moje zdanie.
        • romekxx Re: Seks przez neta... 21.08.06, 23:05
          > ale ww naszej sypialni dobrze się zawsze układało.

          czy ON też tak uważa?
    • drak02 Re: Seks przez neta... 01.08.06, 17:20
      POwiedz mu, że jest świnią.
    • searena Re: Seks przez neta... 01.08.06, 21:43
      Taki seks to zwykła masturbacja i niczym się nie różni. Mnie śmieszy określanie
      tego seksem.
      • kolank0 Re: Seks przez neta... 21.08.06, 19:43
        tak, roznica jest tylko taka, ze ktos taki pisze to co sobie wyobraza i czyta
        sobie wyobrazenia innej osoby
    • sparhawk32 Re: Seks przez neta... 01.08.06, 23:49
      Wykasuj mu "niechcący" pliki z komputera związane z tamtą kobietą (adresy e-
      mail, numery gg itp), raczej ciężko mu to będzie odtworzyć a
      jeśli "niechcący" "zepsuje się" komputer (np.przez format twardziela po wcze
      sniejszym zapisaniu na CD swoich ważnych plików) to może odejdzie mu ochota do
      takiego onanizmu (bo cyzm innym jest tzw. seks w necie?)
      • iksik7 Re: Seks przez neta... 02.08.06, 11:42
        przede wszystkim porozmawiaj z nim. wiem, że to moze boleć, ale może był to
        incydent i nie warto kończyć przez to udanego zwiazku (choć szczerze "mówiąc"
        nie wiem jak jak bym na to zareagowała).
        może czegoś mu brakuje w waszym związku. jak z nim nie porozmawiasz to nie
        dowiesz sie dlaczego...
        pozdrawiam
        • wielorak Re: Seks przez neta... 17.08.06, 15:24
          z doświadczenia wiem że zdrada nieunikniona prędzej czy później skoro ktoś przez
          net to robi a nie we wspólnym łózku i w dodatku pozostanie to bez echa to
          pomysli że gdy dojdzie do reala- nic się nie dowiesz, rozmowy nie będzie.

          ja już nie jestem z mężczyzną, który tak sobie hasał po necie- nie był to główny
          powód- tak się po prostu wszystko zaczęło

          a uwierzcie nie było miło
          • tracer81 Re: Seks przez neta... 17.08.06, 16:18
            Ej a jak się uprawia sex przez internet? Kobieta zbliża do kamery swoją pusię a mężczyna "ładuje" w monitor swoje przyrodzenie?
            • misssaigon Re: Seks przez neta... 17.08.06, 18:45
              a pozniej rodza sie male monitorki....
          • e_quazi Re: Seks przez neta... 24.08.06, 10:47
            A moj facet wlasnie tak hasa po necie, wlasnie po randkach wypisujac takie
            rzeczy ze wlos sie jezy. Nie moge uwierzyc w sile internetu.
            Moj zwiazek jest praktycznie juz u schylku egzystencji... Szkoda..
            • sparhawk32 Re: Seks przez neta... 24.08.06, 20:35
              Może zbyt późno zauważyłaś problem a może powodem tego zainteresowania seksem w
              necie przez twojego męża by ly jakieś wasze inne problemy a on to w ten sposób
              zamanifestował? Zawsze szkoda każdego rozpadającego się związku, zwłaszcza
              jeśli trwał długo, ale takie jest życie. Może jednak uda ci się to jakoś
              odwrócić? Pomyśl...
    • monia-67 Re: Seks przez neta... 17.08.06, 22:24
      Najpierw była awantura ,pózniej rozmowa .Obiecał że tego już nie zrobi jak
      spytałam czemu to zrobił to powiedział że dla żartu póżniej ,że z nudów,a
      jeszccze póżniej że ona go rozumiała jak się jej zwierzał.Nie ufam mu i długo
      nie zaufam może wcale.To co zrobił jeszcze mnie czasami męczy,trudno mi o tym
      zapomnieć.
      • chcacy Re: Seks przez neta... 18.08.06, 09:42
        seks przez neta? I oto zrobiłaś mu awanture? To jak masturbacja przy filmie porno.
        • monia-67 Re: Seks przez neta... 18.08.06, 16:50
          chcacy napisał:

          > seks przez neta? I oto zrobiłaś mu awanture? To jak masturbacja przy filmie por
          > no.
          Może dla Ciebie ale to wpłynęło żle na nasze relacje.Miał jej numer w telefonie i umawiali się na spotkanie.W tym przypadku poszło za daleko.
          • sparhawk32 Re: Seks przez neta... 18.08.06, 23:22
            fakt, z taką pornogwiazdką się nie umówisz, choćbyś nie wiem jak tego pragnął :)
    • yoric Re: Seks przez neta... 18.08.06, 18:18
      Uważam, że należy odróznić oglądanie 'filmików' i 'fotek' od cyberseksu, bo to
      daleko nie to samo. Oglądanie porno to tylko odbiór, natomiast cybersex to
      faktyczna interakcja z drugą, realną osobą. Porno można traktować całkowicie
      bezosobowo, cyberseksu nie. Porno mozna bez zahamowań oglądać wspólnie -
      cybersex w trójkącie byłby na zupełnie innych zasadach. Itd. No i przede
      wszystkim, znajomość netowa zawsze jest pewnym wstępem do realnej.
      Zresztą chyba każdy czuje, że nawet internetowy seks w związku, gdzie w tej
      sferze jest OK, nie jest w porządku. Inna sprawa, kiedy w związku jest klapa...

      Rada: o ile się nie mylę psychologowie standardowo w takich sytuacjach radzą -
      porozmawiaj nie używając formy 'ty' i obwiniania, tylko formę 'ja' (co ja czuję).

      Pozdrawiam
      • anula36 Re: Seks przez neta... 18.08.06, 18:20
        bo kiedy w zwiazku jest klapa to jest to ok??
        • yoric Re: Seks przez neta... 19.08.06, 12:28
          > bo kiedy w zwiazku jest klapa to jest to ok?

          Zależy. Jesli w tajemnicy przed partnerem/ką, to też nie do końca. Ale nawet
          wtedy jest to już inna sytuacja, niż kiedy w prawdziwym związku w łóżku jest dobrze.
          Pozdrawiam
      • misssaigon Re: Seks przez neta... 18.08.06, 18:24
        uwazam ze wtedy trzeba jasno okreslic granice w zwiazku...co uwazamy za zdrade
        co za znajomosc a co za wymiane pogladow..
        • sparhawk32 Re: Seks przez neta... 18.08.06, 23:26
          Z tym określaniem granic to lekka przesada. Nie wiem, czy moja partnerka
          uznałaby świntuszenie z kobietą przez neta na zasadzie "ja ci robię to a ty mi
          tamto, ja cię głaszczę tu a ty mnie tam itp" za wymianę poglądów ;) Już prędzej
          uznałaby to za zdradę albo w najlepszym przypadku za wstęp do niej (bo w końcu
          można się spotkać w realu i przejść od słów do czynów)
    • julka1801 Re: Seks przez neta... 18.08.06, 18:36
      kable jeszcze nie zdradziły,mozesz być spokojna,widocznie to jego fantazje
      • wielorak Re: Seks przez neta... 19.08.06, 09:29
        ja rozumie autorkę postu i uważam że to nie jest to samo co film porno.

        najlepiej od razu ustalić granice, jeżeli to ci nie pasuje to mu o tym powiedz.

        zaufanie jest bardzo trudno później odbudować a przecież bez tego związek może
        szybko się rozpaść.
        będziesz teraz podejżliwa i będziesz się męczyć i on będzie się męczyć

        tym bardziej sprawa jest poważna że doszło do wymiany tel.
        • monia-67 Re: Seks przez neta... 19.08.06, 12:44
          wielorak napisała:

          > ja rozumie autorkę postu i uważam że to nie jest to samo co film porno.
          >
          > najlepiej od razu ustalić granice, jeżeli to ci nie pasuje to mu o tym powiedz.
          >
          > zaufanie jest bardzo trudno później odbudować a przecież bez tego związek może
          > szybko się rozpaść.
          > będziesz teraz podejżliwa i będziesz się męczyć i on będzie się męczyć
          >
          > tym bardziej sprawa jest poważna że doszło do wymiany tel.
          Itak właśnie jest , bardzo się męcze.
    • kolank0 Re: Seks przez neta... 21.08.06, 19:41
      czy fantazjowanie to tez zdrada?? zamykam oczy i fantazjuje tak sobie ...
      • sparhawk32 Re: Seks przez neta... 21.08.06, 21:23
        Samo fantazjowanie nie, ale jeśli dzielisz się z kimś tymi fantazjami a po
        jakimś czasie fantazjujecie wspólnie o sobie wzajemnie to zauważ, że od tych
        fantazji do realu już tylko malusieńki kroczek. To tak jak w matrixie :) tam
        sobie też coś wyobrażasz i to się staje ;)
        • wielorak Re: Seks przez neta... 22.08.06, 09:25
          a poza tym jeżeli facet fantazjuje przez neta to nie robi tego z kompem tylko z
          drugą osobą. podczas tych fantazji nie myśli o swojej partnerce tylko o tej X
          która siedzi po drugiej stronie kompa
    • harvey_x Re: Seks przez neta... 22.08.06, 14:12
      hehe
      Strasznie mnie śmieszą te śmiertelnie poważne o oburzone głosy. Jeśli drogie
      panie tak was to oburza to co robicie na tym forum plotkując o seksie????!!!!
      Czy czasem nie jest to brak zaufania: ja znam granicę, ale jemu od netu wara?

      Nie tak dawno przeczytałem opinię kobiety, która "całowała się pod kontrolą".
      Inna, mężatka dawała swojemu przyjacielowi badać się językiem (ale eufemizm
      heh - ale nie chcę pisać wprost) i nie widziała w tym nic złego "bo przecież
      nie wsadzał".

      Jednocześnie mąż ma być szczytem wierności.

      Szpiegowanie to niszczące zajęcie - głównie dla szpiegującego.
      pozdrawiam,
      harvey_x
    • zonaty26 Re: Seks przez neta... 22.08.06, 14:33
      moim zdaniem poprostu czegos mu w łóżku brakuje (znam to z doświadczenia) więc
      znalazł sobie bezpieczny sposób na urozmaicenie życia "seksualnego" -
      fantazjuje. Może ty nie lubisz czegoś co go pociąga, może wydaje cie się ze
      znasz jego temperamant i w wystarczającym stopniu go zaspokajasz. Najlepiej
      porozmawiaj z nim szczerze, czego mu brakuje. Jeśli moja kobieta nakryłaby mnie
      na cyberseksie, powiedziałbym jej czego mi brakuje ..... poraz kolejny,
      niestety.
      • wielorak Re: Seks przez neta... 22.08.06, 15:21

        Pytanie, na które nie ma odpowiedzi, ma zazwyczaj najwięcej wyjaśnień

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=42317
    • lapyprecz Re: Seks przez neta... 22.08.06, 21:15
      ciekawe, ty tez tak szybko skonczyl jak w realu?
      a moze przedwczesnie?

      pewnie zaraz "po" odwrocil sie na bok i zasnal :)
      • albert31-wawa Re: kobiety są chyba zazdrosne.. 24.08.06, 10:56
        jak czytam komentarze kobiet na tym poście to odnosze wrażenie że kobiety są
        troszke zazdrosne że to nie im się to przytrafiło.

        pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja