28.08.06, 00:56
Po awanataurze o............
O mycie rak w kuchni.
W domu mojej zony nie myje sie rak w kuchni, bo jak ktos chce umyc rece to
myje w laziece (opinia zony i tesciowej, tesciu sie nie odzywa).

Czyli jak robici sobie kanapki i pobrudzicie sobie rece np ryba to co idzicie
do lazienki czy myjecie w kuchni. Rozumiem ze przed jedzeniem mozna umyc rece
w laziece, ale czy w trakcie mam isc do lazienki, obsmarowac olejem wszystkie
klamki a potem wrocic???

Piszcie bo mam wrazenie ze zaczynam wariowac.
Obserwuj wątek
    • menk.a Re: W kuchni 28.08.06, 02:02
      szaleństwo po prostu
    • mreck Re: W kuchni 28.08.06, 07:47
      kalka mamusi. ale zdobądź się na trochę wysiłku i myj ręce w łazience. w zamian
      zarzadaj, żeby w Boże Narodzenie było tak jak u ciebie w domu.
      • eriga Re: W kuchni 28.08.06, 08:06
        Współczuję Ci.
    • misssaigon jasne ze w kuchni 28.08.06, 08:11
      przy zlewie stoi mydlo w plynie i wisi recznik do wycierania rak...
      zeby wychodzenie do lazienki z myciem rak mialo sens nalezalo stsowac
      rozwiazania z "zakladow zywienia zbiorowego" tzn wahadlowe drzwi bez klamek do
      kuchni i lazienki a najlepiej jeszcze bezdotykowe krany jak w szpitalu....


      nadgorliwosc i pedantyzm sa gorsze od faszyzmu
      • ksenia23 Re: jasne ze w kuchni 28.08.06, 09:50
        Oczywiscie ze w kuchni!
        Umyjesz rece w lazience, wytrzesz recznikiem na ktorym sa wlosy. Feee
        • petar2 Re: jasne ze w kuchni 28.08.06, 10:14
          O żesz ta perony, czyśta powariowali???
          To przed chałupę wyjść i umyć nie łaska?
          A co za różnica jak i tak ze studni trza przynieść?
          A czem to panienki tak se te rączki ubrudzom, hę?
          Miastowe to pogupieli już całkiem, śwagier gadał co niektóre to nawet 2 kible
          majo, ino ten drugi jakoś bidok nazywajom ...
    • katechina Re: W kuchni 28.08.06, 10:42
      > zaczynam wariowac.

      Chyba tak.
      Miejsce mycia rąk to wyimaginowany problem.

    • agnwil w kuchni... 28.08.06, 10:44
      no ja myję ręce w kuchni... jeżeli robię coś do jedzenia... nie latam w te i
      spowrotem...
    • aniolki21 Re: W kuchni 28.08.06, 13:46
      no ja myje rece w kuchni, mam tam nawet mydlo i recznik:)
      '> W domu mojej zony nie myje sie rak w kuchni, '

      to Wy mieszkacie z jej rodzicami czy sami?
      Jak mieszkacie u tesciow i to jest ich dom to jeszcze w jakims tam stopniu
      jestem w stanie zrozumiec to ze wymagaja od Ciebie zebys rece myl w lazience.
      Bo jak to dom tesciow i tesciowa ma prawo ustalac zasady w nim panujace, mniej
      wazne czy dobre czy zle.
      Jak mieszkacie sami a zona ma takie zasady jak mamusia to wsploczuje. Wtedy
      problem jest troche glebszy niz tylko gdzie myc rece...
      • xapur Ot i sedno problemu. 28.08.06, 14:00
        Osobiście wolę myć ręce w kuchni, ale przejście się do łazienki nie stanowi
        większego kłopotu. Bardziej istotne jest tu to, co napisała aniolki21.
        • your_and Re: Ot i sedno problemu. A tak 28.08.06, 14:44
          >Bardziej istotne jest tu to, co napisała aniolki21

          Istotne jest co innego...

          >W domu mojej zony nie myje sie rak w kuchni, bo jak ktos chce umyc rece to
          >myje w laziece (opinia zony i tesciowej, tesciu sie nie odzywa).

          Istotne jest że siedzisz w układzie rodzinnym despotycznej teściowej i
          wycofanego z życia teścia, a twoja żona powiela ten wyuczony schemat z tobą.
          Bo do mężczyn którzy pozwolili się zdominować ich kobiety jednocześnie nie czuja
          popędu, pożadania, nie wiecej w każdym razie niż do niegrzecznego dziecka. Taki
          mężczyzna przestaje byc partnerem - i społecznie i seksualnie i użalanie się
          przed żoną tylko ten stan pogłębi, może wzbudzi litość ale zabije do końca
          pożądanie.
          To typowa zależność wielokrotnie poruszana na tym forum.

          Co do życia z teściami, zwłaszcza z teściową co chce ustalać zasady życia
          młodych to mam jedno zdanie - to nie może się udać. Od rodziców trzeba sie umieć
          oderwać i żyć własnym życiem.

          Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną
          tak ściśle, że stają się jednym ciałem.
          • xapur Właśnie to miałem na myśli. 28.08.06, 14:47

            • frania333 Re: Właśnie to miałem na myśli. 28.08.06, 15:03
              W kuchni powinien być obowiązkowo płyn i ściereczka do garów oraz mydło i
              ręcznik. Jak się małżonce nie podoba, to niech sama gotuje. W końcu to także
              Twoje mieszkanie. Moja matka zawsze pokazywała mi palcem jak mam sprzątać. Po
              latach terroru jeden raz powiedziałam zdecydowanie: Jak ja sprzątam, to po
              swojemu. Jak ci się nie podoba, sprzątaj sama. I od tej pory mam "przywilej"
              robienia jak uważam.
          • lucusia3 Re: Ot i sedno problemu. A tak 28.08.06, 15:53
            Siedzisz w układzie, jak pisze your_and, ale sam posuwasz sie też do chwytów. Po co napisałes na to forum? Ja myślę, żeby pokazać żonie i mamusi, że są nienormalne i mają chore fanaberie. Fakt, mają, mój post tez możesz pokazac na dowód, ale myślę, że ten sposób załatwiania sprawy nigdzie Cię nie zaprowadzi. Tu jest próba sił, a nie próba znalezienia kompromisu i zgody.Jeżeli to Twój dom, to mamusia nie ma nic do gadania, a żonie wytłumacz, że modele rodziców były dobre dla rodziców, a niekoniecznie są dla was. Możesz pozwolić się zastanowić żonie czy podoba jej się model życia jej rodziców i pokazać, że winna NIGDY nie jest jedna strona. Problem jest, jeśli jej się ten model podoba. Wtedy albo się dostosujesz, albo wydarzy sie cud i kochająca żona ustąpi - stanie się samodzielnie myśląca, albo poszukasz sobie nowej żony.
            Ja myślę, że ten kran w kuchni, to czubek góry lodowej, tak więc chyba szkoda życia na wdawanie się w walkę o dooperele.
            • anais_nin666 Re: Ot i sedno problemu. A tak 28.08.06, 17:21
              Ale w duperelach tkwi siła Lucusia3. Gdy sie ich nagromadzi, takich własnie
              drozbiazgów, niby nic nie znaczących, zaczyna sie prawdziwa jazda. I to
              koszmarne wrażenie, że się zaczyna dostawać korby... Brrr.
              A że wierzchołek góry lodowej? No jasne. Sonner nie pierwszy raz na tym forum
              pisze...;)
              • mpingo Re: Ot i sedno problemu. A tak 28.08.06, 19:05
                Samo pojawienie się konfliktu o taką bzdurę świadczy raczej o tym
                że nie o mycie rąk chodzi.
                Czasem ludziom odbija palma. Sytuacja z dziś: smażę naleśniki, baba
                przyszła i nalała wyraźnie zbyt duzo oliwy na patelnię. Sama to zauważyła
                i odlała nadmiar gorącej oliwy do porcelanowej miseczki stwierdzając
                żebym wykorzystał go później. Wszelako nie wykorzystałem ani kropli
                bo naleśniki smażyły się doskonale bez lubrykantu. :)
                Skończyłem smażenie, ona wchodzi do kuchni, spogląda w miseczkę i wrzeszczy
                że NA PEWNO używałem oliwy z butelki a tej z miseczki UMYŚLNIE nie użyłem.
                Wszelkie próby przekazania prawdy są bezskuteczne.
                To jest właśnie KORBA!
                • karol.01 Re:to nie jest KOBRA, 28.08.06, 19:20
                  to czystej krwi MEGIERA :).

                  Ale pociesz się, nie ty jeden tak masz :)

                  mpingo napisał:

                  > Wszelkie próby przekazania prawdy są bezskuteczne.
                  > To jest właśnie KORBA!
                  • wolfinka Re:to nie jest KOBRA, 28.08.06, 20:45
                    Chłopie, po prostu sie Ciebie czepiają.Nie daj sie wpuszczać w maliny. Zeby z
                    głupiego mycia rąk robić aferę. Współczuję Ci czepialskiej żony , a jeszcze
                    bardziej władczej teściowej. Jak sie nie będziesz bronił to Cie zdominują do
                    końca.Nie daj się.
    • przchy Myj w kuchni na złość im i olewaj to, co mówią 28.08.06, 21:59
      Powodzenia :-)
    • karol.01 Re: W kuchni 29.08.06, 11:20
      Idź z kumplami na piwo/gorzałkę i jak przyjdziesz narąbany wieczorem do domu to
      umyj nogi w zlewozmywaku i jeszcze możesz rzucić pawia, też do zlewozmywaka :)
    • lolant Re: W kuchni 29.08.06, 12:24
      Pomijając wszystko - czy nie mają nic ważniejszego na głowie , że tak bacznie
      śledzą wszelkie Twoje czyny :)) ?
      Oczywiście , że mycie rąk w kuchni to najzupełniej normalna sprawa , najlepiej
      gdyby mogły troszkę pobyc w cudzych kuchniach , może by sie o tym na własne
      oczy przekonały.
      A swoją drogą to ja wiem jak się czujesz , bo moja mama też się tak nieraz
      czepia mojego męża , z tą tylko różnicą , że ja nie .

      Wiadomo teściowa normę musi wyrobić , ale żona powinna być po Twojej stronie.
    • maja5952 Re: W kuchni 29.08.06, 14:16
      Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że biegam ciągle do łazienki myć ręce podczas
      gotowania obiadu. To jakaś bzdura... Ale może np. zaproponujesz wstawienie
      kuchenki do łazienki ;-) Skoro można myć ręce w łazience podczas gotowania, to
      może da się gotować podczas kąpieli :-)
      Moja mamuśka nigdy się nie wtrąca "bezpośrednio". Zawsze niby to przypadkiem coś
      mi tam wspomni na temat zachowania mojego męża podczas jego nieobecności. Bronię
      go i czasem mam przez to z nią problemy :-) Ale chyba taka rola oddanego
      współmałżonka..
      • ewolwenta Re: W kuchni 29.08.06, 16:38
        Przecież tu nie chodzi o kuchnie i mycie tak, a postawy i relacje
        międzyludzkie. To była paskudna próba sił i podporządkowania sobie osób
        bliskich. Nie roztrząsajmy idiotyczności samej sytuacji, bo wszyscy się
        zgodzimy ż Sonnerem, że powód kłótni był absurdalny. To jej rzeczywista
        przyczyna jest sednem problemu.
        • maja5952 Re: W kuchni 29.08.06, 16:53
          Myślę, że wszyscy doskonale wiemy o co w tym problemie naprawdę chodzi.
          Absurdalny powód kłótni jest najlepszym dowodem na to, że relacje w rodzinie nie
          są najlepsze. Postawienie wszystkich spraw jasno przed swoją "drugą połówką" to
          jedyne wyjście z sytuacji.
    • rruda Re: W kuchni 30.08.06, 09:41
      bez sensu!!! Specjalny galop do łazienki - przesada.
    • mirgl Re: W kuchni 30.08.06, 09:49
      kobiety tak mają czasem chodzi oto a czsem np o cos innego a to nie liż noża
      itp.
      • petar2 Czym się różni posiłek faceta od posiłku kobiety? 30.08.06, 10:02
        Facet myje naczynia przed jedzeniem, kobieta po.
        • drobiazg Re: Czym się różni posiłek faceta od posiłku kobi 30.08.06, 10:10
          petar2 napisał:

          > Facet myje naczynia przed jedzeniem, kobieta po.

          Kobieta przygotuje 20 kanapek, jednym nożem, na jednej desce, ułoży je na
          jednym półmisku i każda może wyglądac i smakować inaczej i podzieli się nimi z
          mężem i synem. Facet do jednej kanapki potrafi użyć czterech noży, trzech
          desek, upaćkać trzy talerze, blat, majonez keczapem i odwrotnie. Po czym
          siadjąc przed telewizorem z tym czymś co on nazywa kanapką patrzy na Ciebie i
          pyta ze zdziwieniem w głosie 'Też jesteś głodna? Chcesz gryza ?"
          • petar2 Re: Czym się różni posiłek faceta od posiłku kobi 30.08.06, 10:51
            Ale za to co za dzieło sztuki ta kanapka!
            Na masełku soczysta szynka (no chyba, że ze zdrowej żywności albo własnej
            roboty to podeszwa), gruby plaster sera, obłożone to wszystko bukietem warzywek
            obficie posypanych dostępnymi przyprawami i ociekających sosem majonezowo-
            keczupowym ...

            Wysokość zapewne uniemożliwia odgryzienie przez latorośl lub małżowinę więc
            można bezpiecznie na chwile zostawić lecąc po browar do lodówy a potem
            konsumować, podnosząc się na duchu oglądaniem "Świata wg Bundych".
    • nikkka5 Re: W kuchni 30.08.06, 11:27
      Przypomina mi sie "Cialo obce" Ziemkiewicza.Serdecznie polecam, nie tylko Sonerowi.
      Jednak z kobitami czsami trzeba ostro postepowac, wybzykac tak ostro , zeby
      nawet nie miala sily pisnac...Przynajmiej potem ma inne problemy, a nie
      rozladowywuje zlosci i nie traci energii na glupoty.
    • sonner Re: W kuchni 30.08.06, 13:54
      Tak mieszkam z tesciami (jeszcze kilka miesiecy). Nie uwazam jednak ze w tym
      przypadku lamie zasady DOMU. Ja im nie kaze myc rak w kuchni, niech chodza sobie
      dalej do lazienki.
      Kupilem mydlo w plynie z napisem "MYDLO KUCHENNE" - jako zywy dowod tego ze
      jednak niektorzy ludzie myja rece w kuchni.
      • lolant Re: W kuchni 30.08.06, 14:05
        sonner napisał:

        >> Kupilem mydlo w plynie z napisem "MYDLO KUCHENNE" - jako zywy dowod tego ze
        > jednak niektorzy ludzie myja rece w kuchni.

        Nie niektórzy , a zdecydowana większość :)
        >
        >
        >
        >
      • ewolwenta Re: W kuchni 30.08.06, 15:33
        A zapytałeś, czemu mycie rąk w kuchni jest niewłaściwe ich zdaniem?

        Skoro nie łamiesz zasad to była próba podporządkowania Ciebie? Może jednak
        jakiś domowy przesąd?

        Ciotka mojej znajomej na zasłonięcie okna reaguje bardzo nerwowo i robi od razu
        awanturę. Wyjaśniono mi, że to efekt traumy z dzieciństwa, kiedy spędziła pod
        gruzami parę dni. Może coś takiego się za tym kryje, nie koniecznie musi to być
        aż tak dramatyczne ale...?
      • misssaigon Re: W kuchni 30.08.06, 16:55
        sonner...ale pomysl sobie - jak sie wyprowadzisz - zaprosisz tesciow z wizyta -
        bedziesz mogl wtedy robic wszystko o co sie czepiaja, najlepiej na ich oczach -
        i jakie szczescie...
    • e1114 Re: W kuchni 30.08.06, 16:33
      Kochany - utnij sobie w końcu te ręce!!! Wtedy temat przerzuci się na nogi -
      stworzymy następny wątek. Całuski dla teściowej.
    • e1114 Re: W kuchni 30.08.06, 22:08
      Wersja soft: zacznij myć w kuchni nogi - przy szanownej mamusi. Jak nie pomoże,
      spróbuj z innymi częściami ciała; zaproponuj mamusi wspólną kąpiel (jak duży
      macie zlew w kuchni?).

      Ogólnie: nie przejmuj się. Bywają rzeczy gorsze - jak poniższa scenka:
      Wiele lat temu, zatłoczony do granic przytomności autobus linii 62. Stoi w
      korku. Tata z malutkim synkiem przy środkowych drzwiach. Synek nudzi się, więc
      marudzi - tato, daj mi cukierka. - Nie teraz - odpowiada tata, z ciałem
      wygiętym w "S" i stojąc na jednej nodze. I tak się powtarza. Wreszcie synek nie
      wytrzymuje: jak mi nie dasz cukierka, to powiem mamie że sikałeś do zlewu.
      Zapada cisza. Autobus stoi w korku, upłynie jeszcze dużo czasu, zanim będzie
      można wysiąść...
      • lolant Re: W kuchni 30.08.06, 22:28
        Jak dla mnie - bomba ;)
    • mam6lat Re: W kuchni 03.09.06, 15:51
      tez predzej czy poźniej bedziesz mył włazience i nie dyskutował
      • e1114 Re: W kuchni 03.09.06, 19:52
        O i mamusia z nami jest..? :-))
    • gacusia1 Re: W kuchni 10.09.06, 05:32
      Przedjedzeniem,po jedzeniu,po siusianiu i nie tylko-w lazience!!!
      Podczas przygotowywania posilkow-w kuchni.
      Ciekawe,czy zoneczka piekac ciasto,lata co 3min do lazienki,bo raczeta w mace
      cale,a tu trza jeszcze z szafki foremki do ciasta wyjac?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka