Dodaj do ulubionych

Odeszłam od męża

23.09.06, 12:41
Kiedyś pisałam na tym forum pod podobnym nickiem (aktualnie zajęty, bo dłużo
nie korzystałam z konta).
Moja historia znalazła prawdopodobnie zakończenie.:(
Po miesiącach czekania, wściekania się, próśb, gróźb i tłumaczeń, zmusiałm
męża do wyprowadzki.
Mam poczucie porażki. Odrzucona jako kobieta, sprowadzona do roli matki i
kuchty, zaczełam mieć stany depresyjne na zmianę z falami agresji. Nigdy nie
marzyłam o tym aby być samodzielną matką ale w takim układzie czekało mnie
albo samobójstwo albo ciągła frustracja i niespełnienie.
Jestem obwiniana przez otoczenie o rozbicie rodziny: mąż nie pił, nie szalał
z kolegami, pomagał w domu, pracował... szkoda tylko, że olewał mnie totalnie.
Stało się, jest mi przykro, mam poczucie zmarnowanych lat.
Obserwuj wątek
    • ewolwenta Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 12:44
      Nie wiem czy Ci współczuć czy gratulować decyzji.
      Żal Ci straconych lat czy końca związku?
      • dosia.samosia1 Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 12:54
        Gratulować, bo w końcu odważyłam się przerwać błędne koło i zamiast tylko gadać
        coś zrobiłam. Boję się co będzie dalej, boję się w przyszłości reakcji córki,
        mam kiepsko z finansami, ale im dłużej to trwało tym bardziej ogarniała mnie
        niemoc.
        Współczuć straconych nerwogodzin, zawiedzionych nadziei na fajny związek.
        Żal mi tego, że związek się skonczył, żal mi siebie i ostatnich ponad dwóch lat
        szarpaniny. Chyba potrzebuję pomocy psychologa, żeby mi pomógł poukładać
        wszystko w środku.
        • ewolwenta Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 13:16

          W ogóle nie piszesz, o żadnych pozytywnych uczuciach do męża odkąd pamiętam – a
          chyba od początku śledzę Twoje wątki.
          O ile dobrze mi się układa w głowie to widzę sytuację, w której on sobie nie
          poradził z rolą męża silnej kobiety, widział w Tobie tylko matkę, Ty przestałaś
          kochać, on stał się bierny też uczuciowo.
          Kochałaś? Czy tylko seks był problemem? Jak z odpowiedzialnością względem
          dziecka? Psycholog chyba dobra myśl. Bo potrzebujesz pewnie to poukładać.

          Pozostało tylko zrozumieć swój błąd by znów go nie popełnić.
          • dosia.samosia1 Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 13:22
            Nie wiem czy przestałam kochać.;) Serio, nie wiem.
            Powiedział mi, że się mną brzydził jak byłam w ciąży. Brzydził się współżycia.
            Nie widział w tym problemu, ja owszem, bo w ciązy miałam ogromną ochotę. Po
            urodzeniu dziecka uznał, że ona nas najbardziej potrzebuje i trzeba jej
            poświęcić całą energię, uczucia itd. Potem go zniechęcałam swoimi pretensjami,
            wyrzutami, zlością.
            Poza seksem doszedł problem wspólnego spędzania czasu a konkretnie komputer u
            męża. Zero innej aktywności lub wymuszona, wyproszona. Moim zdaniem facet się
            uzależnił od kompa - całe wieczory, całe weekendy, nic go poza tym nie
            interesowało.
            Co do odpowiedzialności względem dziecka to jedno jest pewne - nie mogę żyć
            szarpiąc się non stop tylko po to żeby córa miała formalnie pełną rodzinę.
            • ewolwenta Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 13:40
              Więc to on potrzebował i nadal pewnie potrzebuje pomocy psychologa.


              Co do dziecka to myślę, że masz rację.
              • dosia.samosia1 Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 13:44
                Do psychologa byiśmy umówieni, czekałam na tą wizytę półtora miesiąca i barzdo
                mi zależało, żeby iść. Tego akurat dnia mąż wrocił zbyt późno z pracy.
                • ewolwenta Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 14:10
                  Zaskakujące w tych kilku postach podałaś więcej rzeczowych informacji o
                  problemie niż w tych trzech czy czterech wątkach, które pisałaś w emocjach.
                  Dystans przychodzi, aż tak szybko?
                  Czy ta Twoja żywiołowość emocji nie była w Twoim związku problemem, kiedy
                  trafiłaś na faceta zamkniętego w sobie i żyjącego w odrealniony świecie?’
                  Problem nie w Was a w nieumiejętności znalezienia wspólnego języka... i wyszedł
                  banał, jak zawsze.

                  Z mężczyzną co dusi w sobie uczucia (brak reakcji po informacji o zdradzie) i
                  nie widzi problemu (zaprzecza, że żle mu z niechęcią do seksu z żoną), bardzo
                  trudno jest się dogadać emocjonalnej kobiecie, bo kompletnie brak jej informacji
                  zwrotnej. Zresztą jeśli ta informacja jest to i tak jakby spowolniona. Ona się
                  wścieka i sięga do co raz silniejszych bodźców.

                  Co on, zamknięty w sobie facet, robi kiedy przestaje sobie radzić? Wypiera ze
                  świadomości (nie ma problemu, minie), ucieka (posiedzi przed komputerem lub w
                  pracy, gdzie go konfrontacja nie dosięga) a wreszcie się broni nie dając seksu.

                  Wielokrotnie analizowany na forum schemat.

                  Rada ogrzać faceta, ochłodzić kobietę. Jak to zrobić? W pojedynkę się nie da.
                  Albo chcą oboje albo się wszystko sypie.
    • misssaigon Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 12:53
      mozliwe, ze twoj maz pomimo tego, ze jak piszesz "olewal cie" tak naprawde
      martwil sie o ciebie i wasze dziecko/dzieci - nie chcial cie zostawic samej z
      tak powaznymi problemami psychicznymi, ktore moga tez zagrazac waszemu dziecku.
      czy jesres w stalym kontakcie z psychiatra?
      • dosia.samosia1 Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 12:56
        Żartujesz? Nie jestem w kontakcie z psychiatrą, nie biorę leków
        antydepresyjnych ani żadnych używek. Mój zły stan psychiczny zaczął się
        poprawiać natychmiast po wyprowadzcce męża - zniknęły napady wsciekłości,
        poranne płacze, trudności z zasypianiem. Obecność męża i jego stosunek do mnie
        był źródłem stresu.
        • adulka30 Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 14:47
          Jak widac podjęłaś właściwą decyzję. Wyprowadzka męża to jeszcze nie koniec
          związku, może potrzebny jest wam ten okres samotności. Zobczycie czy lepiej jest
          Wam razem czy jednak osobno. Życzę powodzenia :))
          • dismutase_and_catalase Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 15:21
            Czasami jeżeli w związku istnieją bardzo gwałtowne emocje psychoterapeuci sami
            proponują chwilowe rozstanie tylko, że ono ma być połączone z psychoterapią,
            najpierw osobną a następnie wspólną. Moim zdaniem możecie to jeszcze poukładać,
            ale sami musicie do pewnych rzeczy dojść czyli do decyzji, że jest to wam
            potrzebne. Jak opadną emocje spróbuj jeszcze pogadać z mężem, jeżeli tlą się
            jeszcze jakieś pozytywne uczucia i jakaś miłość to warto spróbować.
            • dosia.samosia1 Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 16:43
              Generalnie uważam, że warto spróbować, nie wiem natomiast jak do tego podchodzi
              mąż. Różne wersje są prawdopodobne:
              - pojawi się szybko inna pani rozumiejąca i pocieszy
              - skorzysta z pomocy psychologa sam z siebie a nie pod moją presją
              - będzie bierny jak dotąd i oleje wszystko
              Zależy mi na związku w którym moje potrzeby będą zauważane, szanowane i
              spełniane. Te podstawowe: seks, robienie czegoś razem, rozmowy nie tylko o tym
              co kupić i dotyczące dziecka.
              Zależy mi żeby facet dostrzegł, że tylko rola matki, garkotłuka i pracownicy
              (zawowodo) nie satysfakcjonuje mnie i chcę się czuć kobietą.
              • dismutase_and_catalase Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 18:14
                Jeżeli znajdzie nawet pocieszenie w ramionach innej kobiety, to wydaje mi się
                jednak, że przejdzie podobną ścieżkę. Żeby stworzyć z kimś dobry związek trzeba
                sobie poradzić z własnymi demonami. A ludzie czasami wychodzą ze swojego
                dzieciństwa mocno pokiereszowani i mimo wszystko pozostają w środku dziećmi.
                Sam trafiłem na taką osobę (sam kiedyś taką osobą byłem), ale miłość kazał mi
                wierzyć, że uda się to wszystko posklejać. Nic bardziej błędnego. Z takimi
                osobami ciężko stworzyć zdrowy związek. Też z jednej strony cierpię, ale z
                drugiej czuję pewną ulgę. Na razie mija pierwsze kilka dni "samotności" i póki
                co jest wszystko dobrze.

                > Zależy mi na związku w którym moje potrzeby będą zauważane, szanowane i
                > spełniane. Te podstawowe: seks, robienie czegoś razem, rozmowy nie tylko o tym
                > co kupić i dotyczące dziecka.
                Potrzeby nie zawsze będą spełniane, trzeba umieć czasami sobie z tym poradzić. U
                Ciebie te braki były permanentne i chyba stąd te problemy. Ale wydaje mi się, że
                w dobrym związku jeżeli jest problem, to można sobie poradzić, odbić od dna, i
                że te chwilowe braki i problemy nie trwają miesiącami i latami.

                > Zależy mi żeby facet dostrzegł, że tylko rola matki, garkotłuka i pracownicy
                > (zawowodo) nie satysfakcjonuje mnie i chcę się czuć kobietą.
                Myślę, że dla wielu facetów jest to zrozumiałe. Głowa do góry, jeszcze taki Cię
                znajdzie.

    • yoric Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 13:32
      Brawo!
      A ja gratuluję i podziwiam!
      Zawsze podobała mi się Twoja zdecydowana postawa; teraz tylko mieć nadzieję, że
      szybko się wszystko ułoży. Głowa do góry!
      Pozdrawiam
    • sagittka Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 14:49
      Pamiętam twoje stare posty. Zastanawiałam sie wtedy nad tym, jak potoczą się
      twoje losy małżeńskie. Pamiętam, że nie chciałaś z powodu postawy męża
      rezygnować z seksu i pojawił się kochanek. Byłam ciekawa, czy mąż się zmieni i
      czy ty będziesz umiała i chciała wrócić do małżeńskiego łoża. Cóż, zakończenie
      chyba najbardziej prawdobodobne.

      Napisz, jesli możesz, czy mąż dowiedział się o ówczesnym kochanku i czy to
      zrobiło na nim jakiekolwiek wrażenie.

      Pozdrawiam bardzo serdecznie.
      • ewolwenta Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 14:56
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=34065819&a=34065819
        • sagittka Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 14:58
          Dzięki, aż tak dokładnie nie pamiętałam postów dosi, zapomniałam że juz o tym
          pisała.
          • ewolwenta Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 15:00
            A i tak, byłoby ciekawe jak dziś te wydarzenia z przed pół roku ocenia.
            • dosia.samosia1 Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 16:37
              Jak oceniam? Nie żałuję ale koszt emocjonalny był duży. Teraz już nie mam siły
              ani ochoty na taki podwójny układ.
    • unhappy_tonight Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 15:09
      Powiem ci, że jestem z ciebie w pewien sposób dumna, trzymam za ciebie kciuki.
      Wierzę że można sobie ułożyć życie...ja też myślę już od dobrych kilku miesięcy
      od odejściu od męża, ale jak sama wiesz na pewno nie jest to łatwa decyzja,
      tymbardziej że mąż mnie kocha i ja jego (choć już inaczej niż kiedyś), jest
      wspaniałym ojcem, inteligentnym człowiekiem. Jednak ja jestem nieszczęśliwa, że
      mnie przez tyle lat zaniedbywał w łóżku, już się nie kochamy. Rodzina
      oczywiście stoi za mną, ale z drugiej strony mówi ciągle o pratycznych,
      rodzinnych i materialistycznych aspektach.
      NIe chcę co noc płakać w poduszkę.
      • anula36 Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 19:06
        trzymam za ciebie kciuki!!! Podjelam podobna decyzje ( bez dziecka i kochanka -
        choc myslalm o tym) z perspektywy roku ( ponad) dziekuje opatrznosci ze
        zebralam sie w sobie. Mysle ze niektorzy ludzie nie sa stworzeni do
        samobiczujacego trwania w zwiazku bez milosci, wspolnoty przywania i
        dzialania , jakiejkolwiek aktywnosci partnera, bez seksu.
        Dasz sobie rade bo jestes silna i zdecydowana kobieta.
        To tez sprawdzian dla meza- jesli choc troche mu jeszcze zalezy cos podziala -
        jesli nie...to juz wszystko wiadomo.
        Psycholog nigdy nie zaszkodzi, chocby dla samego siebie i wzmocnienia
        przekonania o wlasnej sile i mozliwosciach.Potrzeby psychiatry nie widze.
        Bedzie dobrze, musi;)
        • dosia.samosia1 Re: Odeszłam od męża 23.09.06, 22:00
          Rodzina jako spółka do rozrodu i wspólnego gospodarstwa mnie nie interesuje a
          szkoda, byłabym szczęsliwsza.D
          Jak piszesz, dokładnie tak uważam, albo coś szanownego męża ruszy w mózg i
          obudzi się z bierności albo nie. Jeśli nie to im szybciej podjęłam taką decyzję
          tym lepiej.
          • yoric Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 01:51
            O nie!

            Jest jeszcze jeden, znacznie gorszy wariant.
            Mąż się obudzi, zawalczy o Ciebie, Ty wreszcie dasz się przekonać, po czym...
            wszystko się jakoś tak 'uleży' do stanu poprzedniego i zostaniesz w dawnej
            sytuacji, starsza o rok i bogatsza o długie dni męczenia się z decyzją i rozstaniem.

            Właśnie przerabiam ten scenariusz i jestem w połowie, więc mam nadzieję, że
            będzie bez tego czarnego zakończenia :).

            Pozdrawiam
            • niezapominajka333 Re: Odeszłam od męża 25.09.06, 13:52
              Yoric - czyżby rozstanie nie było definitywne?
    • misssaigon Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 13:12

      a dla mnie to wszystko jest dziwne i wcale nie tak jednoznaczne moralnie jak dla
      was - zbyt czarno-biale
      dobra zona versus zly maz...
      tylko dlaczego ta dobra zona przygruchala sobie kochanka? wiadomo -
      usprawiedliwiona bo zly maz był i zly maz jest jedyny winny rozpadowi malzenstwa -
      zgodny forumowy chorek popiera dosie .
      tylko dlaczego ja w to wszystko nie wierze???????
      • anula36 Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 13:35
        Mnie tam wystarczy do rozstania fakt ze sie czlowiek w zwiazku meczy.Zycie na
        to za krotkie.
        Sama w koncu zamienilas model na lepszy i forumowy chorek sie nie zastanawia
        kto byl w tamtym ukladzie ten zly, a kto ten dobry.
      • ewolwenta Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 14:21
        > dobra zona versus zly maz...

        Miss, ze wszystkich wątków Dosi o mężu nic złego się nie dowiesz poza tym, że
        jest bierny i nie chce seksu. Natomiast o niej samej dowiesz się wiele i nie
        wynika z tego wcale, że jest dumna z siebie. Raczej szuka rozwiązania i świadoma
        jest, że nie wszystko, co robi jest takie dobre.

        Trudno potępiać kogoś, kto realnie ocenia siebie. Dosia pisze, że nie jest
        idealistką ani romantyczką i jasno formułuje potrzeby. Mamy udawać, że egoizm
        nie istnieje? Albo, że jest całkowicie zły? Że potrzeby własne zawsze trzeba
        ignorować w imię miłości?

        A za chwilę, w wątku obok, skrytykujemy jakąś inną dziewczynę za postawę
        cierpiętnicy. Powiemy jej „zrób coś z tym”!

        Dosia zrobiła i też jest źle.

        Taka jest i nie trzeba pochwalać ani ganić tej postawy. Dla nie tu nie ma
        fałszu, dlatego trudno mi nie powiedzieć, że jest konsekwentna i spójna w swych
        wyborach.
        • misssaigon Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 14:36
          anula - obydwoje bylismy tymi "zlymi" i do zlego sie wzajemnie nakrecalismy..
          ewo - o dosia wiemy tyle ile ona sama napisala - a jak takie informacje moga byc
          mylace wiemy chociazby z watku mojejnogi -
          jak dla mnie dosia jest maksymalnie skupiona na swoich negatywnych emocjach w
          stosunku do meza i tylko przez ten pryzmat ocenia jego osobe...czy potrafi sie
          wzniesc ponad to ? - nie wiadomo, w kazdym razie z jej obecnej postawy to nie
          wynika...
          ja najchetniej dowiedzialbym czym podyktowana byla "wewnetrzna ucieczka " jej
          meza..czy tylko tym, ze problem go przerastal? ze chcial zminimalizowac wybuchy
          agresji ze strony swojej zony?...
          w tym przypadku rozejscie sie jest oczywiscie rozwiazaniem a problem i
          generujace go przyczyny pozostaly - zamiast jednej wspolnej kuli u nogi teraz
          kazde z nich bedzie ciagnac swoja wlasna...
          jeszcze jedna znaczaca kwestia - jaki obraz ojca bedzie dosia przekazywac swojej
          corce ? taki jaki ona ma sama?
          • anula36 Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 15:07
            Ja tez coraz czesciej lapie sie na tym ze bardzo chcialabym poczytac historie
            opowiedziana przez druga strone.
            Niestety drugie strony az tak czesto sie tu nie pojawiaja ( albo nie
            wypowiadaja), wiec w wiekszosci jestesmy skazani na domysly.
        • yoric Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 14:55
          Zgadzam się z Misss (choć nie przeczę Ewolwencie).

          Nie oceniamy sytuacji i nie wydajemy wyroków. Jest więcej, niż prawdopodobne, że
          ta historia opowiedziana przez męża wyglądałaby inaczej. Żona neurotyczka, albo
          wiecznie niezadowolona, albo coś. Albo nimfomanka, niewierna, itd.
          W sumie zgoda z Ewolwentą: nie wydajemy temu rozwodwoi 'orzeczenia o winie' ;),
          ale jesli ludzie się ze sobą męczą, to lepiej chyba się rozejść?
          Pozdr
          • anula36 Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 15:00
            jesli ludzie się ze sobą męczą, to lepiej chyba się rozejść?
            SDokladnie tak!!! Przerobilam na wlasnej skorze.
            • sagittarius954 Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 15:31
              ...i nigdy nie widać światełka w tunelu? Żadnego , żadnej nadziei , nic , siup
              rozstanie i jest lepiej ? Się tylko pytam .
              • anula36 Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 16:43
                zalezy jaki to rodzaj nadziei:) Jesli z gatunku " smierc was wyzwoli" to ja
                dziekuje:)
              • dosia.samosia1 Światełko w tunelu;) 24.09.06, 18:26
                Jasne, że jest światełko w tunelu.
                Może się zdarzyć nagły cud i oboje ulegniemy odmianie.
                Może pomóc terapia małżenska jeśli oboje na nią trafimy.

                Rozstanie jest dla mnie szansą na zmianę sytuacji. Sytuacji w ktorej czułam się
                fatalnie. Mogłam oczywiście karmić się nadzieją i czekać jeszcze parę lat.
                Tyle, że nie mam zadatków na męczennicę i nie mam ambicji dostania medalu za
                wytrwałość.
    • ewolwenta Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 16:21
      Miss oczywiście masz rację istnieje zawsze ta druga strona i absolutnie temu nie
      przeczę.
      • misssaigon Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 18:12
        jakze latwo ulegamy pokusie szybkich i kategorycznych osadow, temu wspolczujemy
        , tamtemu przyganimy...a ja sprawdzilam w zyciu, ze historia opisana w necie i
        potem opowiedziana w realu to czesto sa dwie zupelnie rozne historie - bo bardzo
        istotny jest rowniez odbior niewerbalny autora - to czego tutaj nie mozemy
        doswiadczyc...
        • ewolwenta Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 23:22
          Właśnie nie staram się osądzić a jedynie zrozumieć motywy i w tym przypadku
          przemawiają do mnie argumenty Dosi w kontekście tego co pisze o sobie. Sama
          takiej drogi nie obrałabym, ale to już inna kwestia.
    • fajnaret Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 19:11
      I to sa według pani powody odejścia od męża? Niedna by takiego męża chciała!
      Czy pani zadawała sobie sprawe z tego co pani narobiła? Dla mnie jest to szok
      by z takich "błachych" powodow rozbic zwiazek! Oby to sie tylko przeciwko pani
      nie obróciło! Ja wcale nie groże! Szkoda mi tak naprawde tego faceta.
      • dosia.samosia1 Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 20:46
        Kpisz czy o drogę pytasz?
        Być może wielu kobietom by taki facet odpowiadał, mnie niespecjalnie.
        Jak ktoś pisze, że tkwi w syfie od lat i nic nie robi to mu dają odpowiedź:
        zrob coś. Jak coś zrobi też jest źle najwyraźniej.
        Lepiej byłoby użalać się nad sobą piętnaście lat? Jedno życie mam.
        • marabr Re: Odeszłam od męża 24.09.06, 22:45
          CZeść.Od pewnego czasu myslę o rozstaniu z mężem. Tylko jakoś nie mogę się
          odważyć żyjąć z nadzeją że bedzie dobrze.Jestem rok po ślubie i mamy 7 m-nego
          synka.Mam dosc już tego małżenstwa i takiego życia.Prawie nie rozmawiamy nie
          śpimy ze sobą.W sumie on nawet mne nie traktuje.Kłucimy się czesto.Myślę tu o
          synku bo na razie nie wiele rozumie ale zaraz podrośnie i nie chce żeby patrzył
          na takich rodziców,iwem że mogłabym sobie poradzić sama i do najgorszych nie
          nalezę.Ale odwaga.Gdzie ona jest.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka