dosia.samosia1
23.09.06, 12:41
Kiedyś pisałam na tym forum pod podobnym nickiem (aktualnie zajęty, bo dłużo
nie korzystałam z konta).
Moja historia znalazła prawdopodobnie zakończenie.:(
Po miesiącach czekania, wściekania się, próśb, gróźb i tłumaczeń, zmusiałm
męża do wyprowadzki.
Mam poczucie porażki. Odrzucona jako kobieta, sprowadzona do roli matki i
kuchty, zaczełam mieć stany depresyjne na zmianę z falami agresji. Nigdy nie
marzyłam o tym aby być samodzielną matką ale w takim układzie czekało mnie
albo samobójstwo albo ciągła frustracja i niespełnienie.
Jestem obwiniana przez otoczenie o rozbicie rodziny: mąż nie pił, nie szalał
z kolegami, pomagał w domu, pracował... szkoda tylko, że olewał mnie totalnie.
Stało się, jest mi przykro, mam poczucie zmarnowanych lat.