Dodaj do ulubionych

Zdradziłem żonę

    • mis_fozzie Re: Zdradziłem żonę 04.11.06, 11:57
      I Ty siebie śmiesz nazywac katolikiem? Coz za hipokryzja...
    • lemonna Re: Zdradziłem żonę 04.11.06, 19:32
      wedlug mnie dobrze robisz bo nikogo nie krzywdzisz a skoro rozmawialiscie i sie
      nic nie zmienilo to znaczy ze twoja zona jest niereformowalna, w ogole to jakas
      paranoja seks na 3 miechy. szczerze mowiac to wedlug mnie to juz nic sie nie
      zmieni w twoim malzenstwie, bo twoja zona pokazuje ze nie chce nic zmieniac, a
      do tanga trzeba dwojga. wspolczuje ci z tym seksem ale dobrze ze przynajmniej
      teraz wiesz jak smakuje. zycze ci szczescia, choc moze jest w tym troche
      hipokryzji, no ale ktory katolik nie jest hipokryta??? hahaha
    • sweetty A może tak ... 07.11.06, 13:23
      Spójrz proszę na ten "problem" z tej strony: może to jest dla Ciebie twoja
      życiowa próba, swego rodzaju test, przed którym Bóg cię stawia - albo wybierasz
      pieprzenie (tak jak ci tu doradzają współżyjący z każdym i
      wszędzie "popędowcy" - ależ prymityw !) albo wzniesiesz się ponad to i
      pozostaniesz wierny swoim zasadom, żonie i ...Bogu, nie ulegając, chyba trochę
      na fali buntu, pokusom. Pamiętaj co powiedział Jezus: "kto chce iść za mną,
      niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i idzie za mną
      dźwigając go każdego dnia" - być może to jest właśnie Twój krzyż?
      I nie przejmuj się poradami typu: "człowieku czyś ty z choinki spadł? co to za
      żona?" itp. - rzeczywistość jest taka, że większość z tych ludzi może tylko
      pomarzyć o rodzinie takiej jak Twoja (dar Boga !). Poza tym "nie rzucaj pereł
      przed wieprze, bo je stratują"
      pozdrawiam
      ps. też kiedyś byłem w takiej sytuacji jak twoja, też upadłem, ale dostrzegłem
      bezsens tego i mój bunt, a to nie są atrybuty Boga. Trzeba zrobić z pokorą tak
      jak powiedział Jezus, a jeśli nie jesteś w stanie lub nie chcesz tego krzyża
      nieść, to nie jesteś Go (Jezusa) godzien
      • abdulian Re: A może tak ... 07.11.06, 13:43
        Piperzenie, popędowcy, prymityw... Człowieku, zejdź na ziemię. A co do religii -
        brzmisz bardzo ortodoksyjnie, nie chodzi mi o wiare, tylko o ortodoksyjne
        przedstawianie stanowiska kościoła katolickiego, co wg mnie jest bzdurą. Ale
        każdy może sobie wierzyć w to na co ma ochotę, reprezentować stanowisko takie
        jakie chce. Jego sprawa.
        • petar2 Re: A może tak ... 07.11.06, 13:57
          Abdulian, 2 razy użyłeś słowa "ortodoksyjnie" i nazywasz takie podejście bzdurą.
          Możesz wyjaśnić co złego w ortodkosyjnym podejściu do religii katolickiej i
          dlaczego to bzdura?
          • abdulian Re: A może tak ... 07.11.06, 14:43
            Nie podoba mi się użycie słów "wybierasz pieprzenie (tak jak ci tu doradzają
            współżyjący z każdym i wszędzie "popędowcy" - ależ prymityw !)", co według mnie
            wskazuje na ortodoksyjne (w sensie skrajne, zbyt ścisłe przestrzegające reguł)
            poglady w kwestiach seksu (przepraszam - współżycia) służącemu jedynie prokreacji.

            Stanowisko kościoła katolickiego w temacie seksu, antykoncepcji i wielu innych
            kwestiach jest według mnie (co zaznaczyłem w poście) bzdurą - nie zgadzam sie z
            tym i tyle. Moja sprawa, mam do tego prawo.

            Oczywiście nie zmienia to faktu, że ktoś może mieć takie a nie inne poglądy i
            daleki jestem od tego, żeby jego poglądy piętnować. Ktoś może ściśle
            przestrzegać nauki kościoła katolickiego - jego sprawa, może to robić. Ja tego
            nie robię, z ta nuką się nie zgadzam, chociaż nie jestem ateistą.

            W ortodoksyjnym podejściu do religii katolickiej nie ma nic złego - wydaje mi
            sie, że to nieco zbyt daleko idący wniosek, jak patrzę na swój poprzedni post.
            Nie miałem nic takiego na myśli.
            • petar2 Re: A może tak ... 07.11.06, 15:01
              > Nie podoba mi się użycie słów "wybierasz pieprzenie (tak jak ci tu doradzają
              > współżyjący z każdym i wszędzie "popędowcy" - ależ prymityw !)", co według
              > mnie wskazuje na ortodoksyjne (w sensie skrajne, zbyt ścisłe przestrzegające
              > reguł)poglady w kwestiach seksu (przepraszam - współżycia) służącemu jedynie
              > prokreacji.

              Dla mnie w tekście "wybierasz pieprzenie (tak jak ci tu doradzają współżyjący z
              każdym i wszędzie "popędowcy" - ależ prymityw !)" nie ma nic ortodoksyjnego ani
              wykluczającego inny cel seksu niż prokreacja.

              > Stanowisko kościoła katolickiego w temacie seksu, antykoncepcji i wielu innych
              > kwestiach jest według mnie (co zaznaczyłem w poście) bzdurą - nie zgadzam sie
              > z tym i tyle. Moja sprawa, mam do tego prawo.

              Wcześniej obruszyłeś się na konkretne słowa więc też pozwolę sobie na
              komentarz. Niezgadzanie się z czymś a nazwanie tego bzdurą czyni znaczną
              różnicę.
              A tak a'propos antykoncepcji, seksu i KK to najmniej dotkniętą w Afryce (chyba
              poza krajami arabskimi) plagą AIDS jest Uganda, która jednocześnie jest
              najbardziej katolickim krajem tego kontynentu. Ot, przypadek.
            • sweetty Re: A może tak ... 08.11.06, 11:24
              Witaj
              nie obrażaj się a postaraj zrozumieć! - podobnie uważałem że w życiu
              najważniejszą z rzeczy jest seks, moja żona też. Potem oczywiście przyszedł
              seks poza małżeństwem (najpierw z jej strony). Aż oboje obudziliśmy się z ręką
              w nocniku - rozpadło się małżeństwo, rozpadła się rodzina i w ostatecznym
              rozrachunku cierpi na tym dziecko.
              Co chciałem powiedzieć to to, że dzisiejszy styl życia pełen jest
              tzw. "okazji" a teraz wiem, że pułapek, które na dłuższą metę czynią
              człowiekowi więcej zła niż dobra.
              Natomiast szansą na ich uniknięcie jest słuchanie Jezusa,
              pozdrawiam
      • blablablabla1 Re: A może tak ... 27.02.07, 16:33
        bóg nas stworzył ze wszystkimi naszymi cechami, umiejętnościami, potrzebami.

        mamy potrzebę życia, opieki, przyjażni, tworzenia, miłości, seksu

        stworzył nas także abyśmy uprawiali miłość fizyczną, przeżywali momenty
        niesamowitego zbliżenia, bo tak się jakoś dzieje, że seks potrafi niezwykle
        zbliżyć emocjonalnie dwoje ludzi. miłość fizyczna nie może być wstrętna bogu,
        to część człowieczeństwa. gdzie jest napisane : przez wyparcie miłości
        fizycznej zbliżysz się do jezusa?
    • mag333 Re: Zdradziłem żonę 07.11.06, 14:07
      a po co byłeś w Paryżu? na targach?
    • blaszany_dzwoneczek Re: Zdradziłem żonę 07.11.06, 14:12
      Dla mnie to wszystko kupy się nie trzyma. Zwłaszcza niewzruszone przekonania
      religijne żony i te daleko posunięte pieszczoty, zakończone oragazmem, przed
      ślubem...
      • mreck Re: Zdradziłem żonę 07.11.06, 14:58
        trzyma się kupy i to jeszcze jak.
        jego historia to jakby kalka pierwszych lat mojego byłego małżęństwa. tylko
        przyczyny nieco inne. to były kwestie pozareligijne, a z mojej strony raczej
        brk okazji do zdrady niz chęci.
        ale pozostły scenariusz ten sam.
        ona dotknęła mnie reka i zaraz leciała sie umyć.
        ognista nie była.
        jak chcesz wiedzieć co moze byc dalej to - od rzemyczka do koniczka, poczytaj
        sobie moja historię. zdrada, rozwód i życie w rozdarciu, miedzy dwiema
        kobietami które kocham i z których mogę byc tylko z jedna.
        nawiazujac do innego watku myślę, ze seksualna wstrzemięźliwość przed ślubem,
        nie spróbowanie, brak jakichkolwiek alternatywnych doswiadczeń może prowadzić
        na manowce.
        i zegnajcie złudzenia.
      • maripel Onanista pisze bajki 15.11.06, 10:16
        To jakis onanista wymyslil te cala historie.
        Qwy nawet bulgarskie nie maja cienia watpliwosci kto mial zaplacic.


    • sweetty TEST DLA TWOJEJ WIARY 07.11.06, 16:18
      ot taki sobie test dla Twojej wiary - czy jest ona coś warta czy się złamiesz
      (gdy np z żoną nie po bożemu nie jest ok ?)
    • yunaszek [...] 14.11.06, 00:04
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • pantarejka Bajkopisarz n/t 14.11.06, 19:26
      • india_27 Re: Bajkopisarz n/t 06.12.06, 13:28
        Po przeczytaniu tej opowieści nie mogę uwierzyć,że na prawdę w dzisiejszych
        czasach istnieją jeszcze kobiety o takim podejściu do sexu! Twoja żona wydaje
        mi się żywcem wyciągnmięta ze śradniowiecza,a przecież ma wyższe
        wykształcenie,co innego gdyby była zacofaną babą z jakiejś zapadłej wiochy,choć
        i tam jest takich coraz mniej...
        • prostak78 Re: Bajkopisarz n/t 06.12.06, 14:13
          Wyższe wykształcenie?? Pytanie jakiej uczelni? Może tej w Lublinie?? To też
          ponoć jedna z najlepszych uczelnia w kraju
    • life_ever Re: Zdradziłem żonę 08.02.07, 15:25
      Boszesz ty mój, z jednej strony wykształceni ludzie, z drugiej taka ciemnota i
      zaścianek. :(
    • milaczek-k1 Re: Zdradziłem żonę 08.02.07, 21:16
      b.burgund napisał:....bzdury bzdury bzdury..
      live_ever wyciągnął Twój październikowy post.Post wewnętrznie sprzeczny.Pisany
      przez absolwenta renomowanej uczelni.Ja się grzecznie pytam czego Cie tam
      nauczyli.Składni ? Logiki wywodu?A może rozumienia czegoś ze związku w którym
      się znalazłeś?Tak.. tam nic nie trzeba umieć.Tam można dyplom i podyplomki za
      gęsi,czy raczej za barrrrrany zdobyć.Tak, do Ciebie jak ulał pasuje określenie
      zarezerwowane dla niektórych : może nawet studia skończyć, lecz nic przez to
      mądrzejszy nie będzie.Być może po jakiejś ciotuni dostałeś w spadku dom.Być
      może jeździsz na delegację do Pcimia Górnego,gdyż w Dolnym straż miejska takich
      głupoli i fantastów(bułgarka powinna Ci zapłacić!!!!) nie wpuszcza za
      rogatki.Ty"bywalcu"!? Nie nie znasz nawet realiów Paryża.Najtrafniej okresliła
      Cię chyba bajzel- mama.Natomiast bardzo się dziwię,że ok 30 uczestników
      dyskusji dało się nabrać na Twoje wypociny.Niektórzy nwet Ci wspólczuli?!!!

      • life_ever Re: Zdradziłem żonę 08.02.07, 21:35
        Jestem kobietą. :-)
        Dość uważnie przeglądałam Forum w poszukiwaniu inspiracji i odpowiedzi.
        Naprawdę wiele można na tym Forum przeczytać o niespełnieniu i zwykłej ludzkiej
        krzywdzie. Ale ten wątek mnie kompletnie zaskoczył. To tak, jakby ci ludzie
        żyli w zupełnie innym świecie, innych czasach.
        Trzeba umieć odróżnić religijność od zwykłego zacofania.
        Owoce są takie, że świątobliwy małżonek wylądował u rozkosznej bułgareczki.
        A w domu nadal odmawia różaniec.
        To ci dopiero religijność.
        • milaczek-k1 Re: Zdradziłem żonę 08.02.07, 21:59
          life_ever napisała:
          > Jestem kobietą. :-)Nie wiedziałem Przepraszam

          > Owoce są takie, że świątobliwy małżonek wylądował u rozkosznej bułgareczki. <

          U jakiej bułgareczki? To indywiduum to jakieś trzepiprącie,fantasta jakiś,
          mieniący się być człowiekiem wierzącym .Zapomina jednak,że cechą tej wiary jest
          miłość i m.in. wynikająca z niej otwartośc na potrzeby partnera.On nawet z
          żoną,z którą spłodził troje dzieci?!!!! nie może się porozumieć.On nie zna
          podstaw płciowości.To jakiś bufon nie wierzę w jego opowieść. Pzdr
          >.
      • glamourous Re: Zdradziłem żonę 16.02.07, 12:18
        milaczek-k1 napisał:

        > b.burgund napisał:....bzdury bzdury bzdury..

        Ale dlaczego Waszym zdaniem sa to bzdury? Dlaczego niemozliwy jest wyjazd na
        delegacje do Paryza? Dlaczego autor watku nie moze znac tamtejszych realiow?
        Nie chce sie powtarzac, polecam wiec milaczkowi-k1 przeczytanie mojego
        powyzszego postu skierowanego do "bajzel-mamy"

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=51025387&a=57452269
        Powiem jedno, czepiacie sie ludziska!
        • milaczek-k1 Re: Zdradziłem żonę 16.02.07, 15:16
          glamourous napisała:
          >powiem jedno, czepiacie się ludziska!<
          Tak, cytuję> poleciłaś< mnie nawet zapoznanie się z Twoja polemiką z
          postem "bajzel-mamy" .Zrobiłem to. Przeczytałem powtórnie moje posty dotyczące
          wątku. Nie zmieniam zdania n t b.burgund ,to bufon i co tam jeszcze wcześniej
          napisałem.
          Absolwenci renomowanych uniwersytetów są najpierw ich studentami, a ponieważ
          nie mieli kłopotów finansowych, uczestniczyli w życiu studenckiej braci. Tam
          musieli się spotkać się z różnymi sposobami realizowania własnej płciowości.
          Jeśli są osobami silnie wierzącymi, a za takich się podaje burgund to
          uczestniczyli w akademickim duszpasterstwie .A tam musieli się zapoznać się z
          możliwościami realizowania własnej seksualności w ramach, nie poza naukami
          kościoła. Ja mimo, że cechują mnie inne poglądy(ateizm), niż prowadzących
          duszpasterstwa (znałem ich kilku) jestem pełen podziwu dla wiedzy ,umiejętności
          wpływania na grupę, mówienia na „trudne” tematy. Mało prawdopodobne by mógł
          się w takich grupach uchować "kosciołuch". Jest dla mnie oczywiste, że
          absolwenci renomowanych uniwersytetów, czegoś na studiach się nauczą. Np
          samooceny, realizacji celów, wpływania na własne życie czy osoby im
          najbliższe. Jeśli z jakiś przyczyn tego nie wynieśli to wiedzą, gdzie się z
          problemami „nierozwiązalnymi” dla nich udać.
          (10 LAT NIEDANEGO POŻYCIA) A co robi nasz wątkowicz???? Udaje się do burdelu.
          No jasne tam wszystko mu wytłumaczą, wyjaśnią, tam przeżyje 2 orgazmy i
          fellatio. O Boshe! Aż 2 (słownie dwa) W wieku 30lat?Co to za profesjonalistki
          były? A może burgund skąpy . Jakim trzeba być bufonem by po kilku miesięcznej
          wstrzemięźliwości uwierzyć, że może się zaspokoić „profesjonalistkę”
          (Swego czasu koleżanki ,żony marynarzy żaliły się mnie, ze ich mężowie po
          takiej abstynencji są zdolni do ich zaspokojenia przez penetrację dopiero po 2
          tygodniach)
          Jak ten bufon radzi sobie w pracy gdzie na co dzień musi się spotykać z
          działaniami „marketingowymi” min jak piszesz, polegającymi na pochlebstwach i
          kłamstewkach szytych grubszą lub cieńsza nicią . Może Ty takiego fantastę
          posłałabyś na negocjacje(?),zakupy(? )do Paryża . Ja nie .Przecież taki firmę
          w 5 minut potrafi doprowadzić do bankructwa .Ten opis sauny, jacuzi ,masażu. To
          jakiś karawanseraj czy burdel ?Ach sorki to przecież >renomowana agencja
          towarzyska< To co powyżej napisałem to tylko mały fragment
          nieprawdopodobieństw ,który nam serwuje forumowicz .Fakty i sposób ich
          przedstawienia , stawiają jego post na granicy zerowej wiarygodności. Nie wiem
          glamourous czy Cię mój wywód przekonał, jeśli nie to przesyłam pozdrowienia
          mimo różnicy zdań.milaczek-k1

          • glamourous do milaczka 16.02.07, 18:05
            milaczek-k1 napisał:

            < To co powyżej napisałem to tylko mały fragment
            > nieprawdopodobieństw ,który nam serwuje forumowicz .Fakty i sposób ich
            > przedstawienia , stawiają jego post na granicy zerowej wiarygodności.

            Milaczku, byc moze burgund troche ubarwil swoja opowiesc. Moze nie byl w
            burdelu w Paryzu tylko w Poznaniu na przyklad ;-))))Ale nie powiedzialabym ze
            wszystko rowno zmyslil.

            Przeciez nawet ten Paryz w koncu wcale nie taki nieosiagalny, a burdele
            paryskie "ekskluzywne" (bo w takowym ponoc byl autor watku) jak przypuszczam sa
            luksusowo wyposazone i placac np 500€ za 2 godziny mozna miec pelny wypas a
            wiec i Bulgarke i saune i jaccuzi ;-)

            Co innego konfabulacja, a co innego naiwnosc. Nasz bohater jest niewatpliwie
            super naiwny - swiadczy o tym jego swiete przekonanie ze "dal" prostytutce 2
            orgazmy w ciagu 2 godzin. Wszyscy wiemy, jak wyglada prawda (twoj przyklad zon
            marynarzy - zgadzam sie) ale zapewniam Cie ze istnieje cala rzesza facetow,
            wcale nieglupich zreszta, ktorzy byliby w stanie uciac sobie reke i glowe (oraz
            pewnie intymne czesci ciala ;-), ze nigdy, ZADNA z ich lozkowych partnerek nie
            udawala orgazmu! I jezeli poddasz w watpliwosc ich twierdzenie, to jak
            polemizuja! Na pazury i piesci! Kiedys jeden z moich znajomych, ceniony
            prawnik, wmawial mi na przyklad ze jedna z jego partnerek osiagala 10 orgazmow
            pochwowych w ciagu jednego stosunku. I to jak sie zapieral! Twierdzil
            zaperzony, ze przeciez LICZYL i jest pewien ze tak bylo, a w ogole to po kiego
            grzyba miala udawac?!!! Biedaczek nie potrafil nijak przyjac do wiadomosci, ze
            padl ofiara standardowej kobiecej manipulacji.

            Przeciez naiwnosc niekoniecznie jest domena ludzi niewyksztalconych. Naprawde
            nie spotkales nigdy zyciowej ciapy z tytulem magistra? Bo ja wielokrotnie.

            > Jak ten bufon radzi sobie w pracy gdzie na co dzień musi się spotykać z
            > działaniami „marketingowymi” min jak piszesz, polegającymi na pochl
            > ebstwach i
            > kłamstewkach szytych grubszą lub cieńsza nicią . Może Ty takiego fantastę
            > posłałabyś na negocjacje(?),zakupy(? )do Paryża . Ja nie .Przecież taki firmę
            > w 5 minut potrafi doprowadzić do bankructwa .

            Inteligencja "utylitarna" na potrzeby pracy zawodowej to jedno, a brak
            doswiadczenia z kobietami i wyplywajaca z tego pewna naiwnosc i nieporadnosc to
            drugie....

            >Jest dla mnie oczywiste, że
            > absolwenci renomowanych uniwersytetów, czegoś na studiach się nauczą. Np
            > samooceny, realizacji celów, wpływania na własne życie czy osoby im
            > najbliższe. Jeśli z jakiś przyczyn tego nie wynieśli to wiedzą, gdzie się z
            > problemami „nierozwiązalnymi” dla nich udać.

            Zapewniam Cie ze roznie bywa z ta samoswiadomoscia absolwentow tzw.
            renomowanych uczelni. Widzisz, ludzie sa tylko ludzmi, to nie jest tak, ze na
            studiach wklada sie ich do jakiejs matrycy i formatuje, tak ze wychodza z niej
            superinteligentni, oswieceni pod kazdym wzgledem i z gotowa odpowiedzia na
            kazdy egzystencjalny problem.

            Pozdrawiam
            Glam


            • milaczek-k1 do glamourous 16.02.07, 19:03
              glamourous napisała:
              > Milaczku, byc moze burgund troche ubarwil swoja opowiesc. Moze nie byl w
              burdelu w Paryzu tylko w Poznaniu na przyklad ;-))))Ale nie powiedzialabym ze
              wszystko rowno zmyslil. Przeciez nawet ten Paryz w koncu wcale nie taki
              nieosiagalny, a burdele paryskie "ekskluzywne" (bo w takowym ponoc byl autor
              watku) jak przypuszczam sa luksusowo wyposazone i placac np 500€ za 2 godziny
              mozna miec pelny wypas a wiec i Bulgarke i saune i jaccuzi ;-)<

              Glam jestem wzruszony.Od dawna nikt mi nie przyznał racji w tak pięknie
              zawoalowany sposób.
              Pozwolę sobie zrewanzować się Tobie w sposób mniej zawoalowany, by nie
              powiedzieć jawny:
              cyt>zapewniam Cie ze istnieje cala rzesza facetow,> wcale nieglupich zreszta,
              ktorzy byliby w stanie uciac sobie reke i glowe (oraz pewnie intymne czesci
              ciala ;-), ze nigdy, ZADNA z ich lozkowych partnerek nie udawala orgazmu! I
              jezeli poddasz w watpliwosc ich twierdzenie, to jak polemizuja! Na pazury i
              piesci! Kiedys jeden z moich znajomych, ceniony prawnik, wmawial mi na
              przyklad ze jedna z jego partnerek osiagala 10 orgazmow
              (co Ty nie powiesz? 10 ??????)
              pochwowych w ciagu jednego stosunku. I to jak sie zapieral! Twierdzil
              > zaperzony, ze przeciez LICZYL i jest pewien ze tak bylo, a w ogole to po
              kiego grzyba miala udawac?!!! Biedaczek nie potrafil nijak przyjac do
              wiadomosci, ze padl ofiara standardowej kobiecej manipulacji.<
              Tak przyznaję, że można ukończyć studia ,magisterium,podyplomki i nic z tego
              powodu mądrzejszm nie być.Pozdrawiam.
              Milacz.
              PS.
              A teraz zgodnie zacytujmy (z pamięci):
              ...są na świecie rzeczy o których się filozofom nie śniło...
    • dariap16 Re: Zdradziłem żonę 15.02.07, 12:02
      a co zrobić jeśli to mąż żony nie zaspakaja
    • glamourous Re: Zdradziłem żonę 16.02.07, 15:41
      Ja tam wychodze z moze niezbyt poprawnie politycznego zalozenia, ze jak sobie
      poscielesz tak sie wyspisz. Konkretnie w tym przypadku chodzi o zone autora
      watku. Skoro swiadomie oferuje swojemu mezowi tak zastraszajaco ubogie zycie
      seksualne, to nie powinna sie dziwic (ani nikt z nas tym bardziej) ze w koncu
      zrobil to co zrobil. Bo to tylko konsekwencja takiego stanu rzeczy ktory musial
      znosic przez lata - a zona generalnie miala to w nosie.

      Uwazam ze w zwiazku dwojga ludzi seks powinien byc zdrowym odruchem zarowno z
      jednej jak i drugiej strony. Jezeli ktoras ze stron seksu nie dostarcza, albo
      dostarcza, ale jakis szczatkowy, wybrakowany i kompletnie niesatysfakcjonujacy
      (pomijajac oczywiscie bezzasadne czepianie sie nieistotnych szczegolow oraz
      problemy zdrowotne) i z tego powodu druga strona naprawde cierpi, no to
      niestety, ale w tym momencie (sorry ze tak trywialnie napisze, i to z taka
      niezbyt mila handlowa konotacja ;-) w jakis sposob "umowa kupna" wygasa.

      I niech w takiej sytuacji strona odmawiajaca seksu nie ma pretensji ze partner
      radzi sobie jak moze, zeby nie zwariowac. Nie wymagajmy od niego zeby sie
      zamknal, zacisnal zeby i byl wierny po grob. Skoro ktos sie nie wywiazuje
      z "umowy" ktora w domysle zostala zawarta (nawet podczas slubu katolickiego
      ksiadz mowi o tym ze maz i zona staja sie "jednym cialem") to jego partner TEZ
      nie ma obowiazku umartwiac sie cale zycie w imie czyjegos niechciejstwa,
      lenistwa czy niereformowalnosci. I nie ma ZADNEGO prawa wymagac od niego
      wiernosci, poniewaz sam nie jestem wobec niego w porzadku!

      I wtedy moim zdaniem "umowa" albo wygasa (rozstanie), albo, jezeli obie strony
      z jakichs powodow sobie tego nie zycza, trzeba umowe zmodyfikowac, zawrzec
      jakis aneks ;-)

      Np : skoro ja ci nie daje seksu i nie potrafie tego zmienic to prosze bardzo,
      radz sobie sam jak chcesz, ale ze wszytskimi konsekwencjami (bo zazwyczaj kto
      sieje burze zbiera wiatr).

      I nie miec pretensji ze maz zdradza, tylko spojrzec samokrytycznie na siebie,
      bo akcja rodzi reakcje.

      PS. Pewnie znow ktos mi tu zaraz napisze ze jestem cyniczna brutalna realistka
      i ze nie ma we mnie "kobiecej miekkosci" ;-DDD
      • glamourous Re: Zdradziłem żonę 16.02.07, 15:45
        glamourous napisała:

        > Ja tam wychodze z moze niezbyt poprawnie politycznego zalozenia,

        oczywiscie mialo byc "niezbyt poprawnego politycznie" ;-))))
        • menk.a Re: Zdradziłem żonę 16.02.07, 16:23
          zgadzam się w całej rozciągłości;)
          ba , może jeszcze mnie tej kobiecości we mnie;)))))))))))
        • avide Re: Zdradziłem żonę 19.02.07, 17:34
          I ja się z Tobą Glam zgodzę w całej rozciągłości.
          A osoby używające przysięgi małżeńskiej jako "łańcucha" odsyłam do lektury
          biblii gdzie to jeśli dobrze pamiętam w Księdze miłości stoi jako żywo że jedno
          drugiemu ciała swojego odmawiać nie będzie. Taki biblijny obowiązek małżeński
          :))))))) żeby nie było. Zatem... kochajcie się mili moi jako rzeczą przykazania
          boże ...:)))
          Pozdrawiam serdecznie.
          Avide
    • deenzeel Re: Zdradziłem żonę 17.02.07, 04:48
      O naiwny...
      wpuściłeś się sam w maliny i to jakie...
      mogłeś dotrwać-nie zdradzić i być wielkim...
      teraz Tyś malutki i za każdym razem będziesz mniejszy...
      zagubisz się w tym wszystkim pewne jak 2x2...
      następnym razem powiedz kurwie (nie studentce) ześ rolnik....
      przyjechałeś kupić traktor....
      tak powiedz koniecznie...
      znowu będziesz ten najlepszy wyśniony jedyny...
      znowu zostaniesz trąbnięty w banbuko...
      najgorsze to to że już zawsze będziesz to robił...
      za każdym razem zginiesz w swoich oczach...
      przepadniesz...
      aniestety w domu będziesz zwiędniętym facetem...
      żona się zmieni lecz na gorsze...
      bosze jak się strasznie wpierdoliłeś ...
      a najgorsze to to że myślisz...
      tylko jedna rada nigdy ale to przenigdy się nie przyznaj...
      jak Cię złapią za rękę to powiedz,że nie Twoja ręka...
      teraz będziesz miał z górki...
      ale co to za z górki gdy już nigdy nie będzie tak jak wcześniej...
      seks bez miłości to wielkie gówno...
      wreszcie przestanie ci dygać-bo co to za radość bez miłości...
      a zdrugiej strony co to za życie po misjonarsku...
      równia pochyła...
      tak mi Ciebieżal - trzymam kciuki...
      wspólczuję...
      pozdrawiam...
      szkoda,że wcześniej Wam w życiu nie wyszło....
      oki przestaję się mądrzyć bo to jest łatwe...
      trzymaj się brachu coś zgubiłeś...
      twoja wina...
      ale z drugiej strony....
      jak prawiczek...
      bosze taka łatwowierność...
      i to studentce? czego? odpadam...
      sorry - może za ostro- ale dlaczego nie...
      przecież już nie żyjesz co za różnica...
      malinowy chruśniak jak u Leśmiana a tu potrzeba
      Emili Dickinson i kamienia na kamieniu...
      • killarney5 Re: Zdradziłem żonę 17.02.07, 10:05
        deenzeel napisał:

        > O naiwny...
        > wpuściłeś się sam w maliny i to jakie...
        > mogłeś dotrwać-nie zdradzić i być wielkim...
        Chyba wielkim głupkiem ofiarą. Jestem kobietą, ale według mnie mężczyna, który
        pozostaje wierny żonie odmawiającej mu seksu, nie jest do końca prawdziwym
        mężczyną. Dla mnie mężczyna to zdobywca, a nie pokorny niewolnik znoszący
        wszelkie warunki narzucane przez szanowną małżonkę. Jesli je znosi w pokorze, a
        nie huknie pięścią w stół i nie powie: albo jesteś dla mnie żoną, albo do
        widzenia - to nie mam dla niego szacunku. Pewnie to niezgodne z polityczną
        poprawnością na tym forum, ale ja tak uważam.
      • glamourous Re: Zdradziłem żonę 17.02.07, 12:15
        deenzeel napisał:
        > O naiwny...

        No, piekna inwokacja...;-)
        Czy to mial byc bialy wiersz? ;-DDD Jestem doprawdy wzruszona i pod wrazeniem
        ;-DDD jakie to poetyckie, no ale coz sie dziwic, Lesmian sie autorowi postu
        marzy (chociaz patos i dekadencja jak z Pasikowskiego ;-))))

        A tak na powaznie - tak wielkiej ilosci egzaltacji, zadęcia, a jednoczesnie az
        takiej pogardy dla drugiego człowieka juz dawno tu na forum nie widziałam. Brrr...

        > sorry - może za ostro- ale dlaczego nie...
        > przecież już nie żyjesz co za różnica...

        A tutaj to juz, Kolego Egzaltowany, pojechałes na całego ;-D

        Jejku, jak ja nie cierpie takich zdewociałych pseudomoralistow, osądzających
        innych wedlug swoich małodusznych kryteriow i głoszących "jedynie słuszną prawde".
        Nie wiadomo czy sie smiac z takiego podejscia, czy płakac...;-/
    • korlewna Re: Zdradziłem żonę 28.02.07, 16:05
      ...co z tego, ze to pewnie podpucha.... diablenie podoba mi się ten tekst!!
      • milaczek-k1 Re: Zdradziłem żonę 28.02.07, 18:22
        >korlewna napisała: ...co z tego, ze to pewnie podpucha.... diablenie podoba mi
        się ten tekst!!<
        Który? Jest ich 112.Zacytuj autora ,fragment tekstu, potem oceniaj tzn potępiaj
        chwal itd.Przynajmiej wiadomo będzie do jakiego fragmentu wątku "pijesz"



    • olka119 Re: Zdradziłem żonę 06.03.07, 18:01
      przepiekny list.cudowny maz .i popieram tez bym tak postapila.
    • dana.m93 Re: Zdradziłem żonę 30.01.21, 09:55
      Jak czytam te komentarze święcie oburzonych niewiast to śmiać mi sie chce. Sorry ksiezniczki ale zyjemy w XXI wieku i zwiazek sklada sie z mezczyzny i KOBIETY. Ktora ja tez jestem tak nawiasem mówiąc. I przynajmniej ja uwazam ze dbac o zwiazek musi i facet i KOBIETA tak samo. Coz za niespotykany model myslowy. Dla mnie absolutnie zadnym zaskoczeniem nie jest to o czym przeczytalam. Facet jak nie ma w domu to znajdzie gdzie indziej. Tak jest skonstruowany a zona narzeczona czy dziewczyna jesli nie ma czegos z glowa (pomijam religie to sprawa kazdego czlowieka) to z wielkim samozadowoleniem bedzie serwowac mu swoja dupe i nawet do glowy jej nie przyjdzie bac sie ze jej facet pojdzie szukac u sasiada. Bo nie bedzie mial tam czego szukac. Pomijam kwestie zdrad z zaangazowaniem emocjonalnym bo to zupelnie co innego. Jesli juz jednak mamy tu kwestie wiary to powiem tylko: jest takie przykazanie nie cudzoloz, owszem. Ale jak ta zona nie chce zrobic czegos co w kosciele nazywa sie podobno obowiazkiem malzenskim to ja sie pytam Z KIM TEN MAZ MA TO ROBIC? Kazdy tu rzuca frazesami - no taki kochajacy a i tak poszedl i zdradzil. Tylko dziewczynki postawcie sie na jego miejscu. Ile WY wytrzymaly byscie z wlasna tylko reka? Niestety nie jestesmy istotami boskimi i tak samo jak u mezczyzny tak i u kobiety dupa rzadzi.
    • obrotowy zdarza sie w najlepszych rodzinach. 01.02.21, 22:05
      zachowac to dla siebie i cieszyc sie z przezytej przyjemnosci.

      i to wwzystko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka