blond_inka
02.01.07, 23:21
Kiedy poznalam mojego meza do glowy mi nie przyszlo, ze reszte zycia spedzimy
razem, wiec powiedzialam mu, ze jest fantastycznym kochankiem (co z prawda nie
ma absolutnie nic wspolnego), zeby podbudowac jego ego, bo jest dosc
niesmialy. Od slubu mina niedlugo cztery miesiace (przetrwalam je dzieki
wibratorowi, ktory maz mi kupil na urodziny i jego kolekcji porno) i niedawno
zebralam sie na odwage, zeby powiedziec mu, ze z tym 'fantastycznym
kochankiem' to byla nie do konca prawda. W miedzyczasie wyszlo tez na jaw w
dosc zenujacych okolicznosciach, ze maz bierze czasem Cialis (mimo ze nie
potrzebuje). Jak bierze te tabletki, to czasem gorzej widzi na jedno oko, co
prawdopodobnie oznacza, ze ma problemy z cisnieniem w galce ocznej i ze to sie
moze zle skonczyc, wiec prosze go, zeby z Cialisem skonczyl.
Teraz dlaczego maz fantastycznym kochankiem bron boze nie jest:
1) stosunek trwa 30 - 180 sekund
2) zawsze w jednej pozycji (od tylu)
3) gry wstepnej nie ma nigdy
4) jak zaczynam sie do meza dobierac, to maz mowi, ze to on jest mezczyzna i
seks bedzie jak on powie, ze jest seks
Ogladalismy ostatnio jakis glupkowaty serial w TV, akurat bylo o udawaniu
przez kobiety orgazmow. Maz zapytal sie 'udawalas kiedys?' tonem wskazujacym,
ze dalej wierzy, ze jest bogiem seksu. Odpowiedzialam 'no jasne' i na tym
rozmowa sie skonczyla. Chcialam pociagnac temat dalej, porozmawiac o tym, bez
oskarzania go, delikatnie, z wyczuciem... Maz zupelnie nie wykazal
zainteresowania tematem, poszedl do lodowki po owoce...
Mam bardzo duze potrzeby seksualne, oddzielam seks od milosci, ale nie mam
zamiaru meza zdradzac. Przytualmy sie duzo, tak wiec na brak bliskosci nie
narzekam. Jednakowoz MARZE o tym, zeby on dotknal moich piersi, calowal moja
szyje, plecy, zeby stosunek trwal dluzej i zebym mogla mu patrzec w oczy
podczas seksu... Nie wspominajac juz o milosci francuskiej (ktora on ode mnie
dostaje codziennie, ja od niego dwa razy i to baaaardzo dawno temu). Dodatkowo
facet, z ktorym bylam przed mezem byl BOGIEM SEKSU - to mnie dobija...
Jakies dwa tygodnie temu powiedzialam mu w sposob taktowny i z wyczuciem, ze
przydalaby sie czasem gra wstepna. Niby dotarlo, ale gry wstepnej jak nie bylo
tak nie ma. Probuje sprowokowac rozmowy o seksie, ale z jego strony nie ma
rekacji...
Wyslac do seksuologa? Przeciez jego ego tego nie przezyje...
Zaspakajac sie wibratorem i pornosami do konca zycia?
Znalezc kochanka? (odpada)
Buuuu buuu buuuu buuuu buuuu chlip buuuu...
Zastapic seks jedzeniem? Alkoholem? Narkotykami? Jazda konno? Pieczeniem
ciast? BUUUUU!