Dodaj do ulubionych

Sama sobie zrobilam na zlosc

02.01.07, 23:21
Kiedy poznalam mojego meza do glowy mi nie przyszlo, ze reszte zycia spedzimy
razem, wiec powiedzialam mu, ze jest fantastycznym kochankiem (co z prawda nie
ma absolutnie nic wspolnego), zeby podbudowac jego ego, bo jest dosc
niesmialy. Od slubu mina niedlugo cztery miesiace (przetrwalam je dzieki
wibratorowi, ktory maz mi kupil na urodziny i jego kolekcji porno) i niedawno
zebralam sie na odwage, zeby powiedziec mu, ze z tym 'fantastycznym
kochankiem' to byla nie do konca prawda. W miedzyczasie wyszlo tez na jaw w
dosc zenujacych okolicznosciach, ze maz bierze czasem Cialis (mimo ze nie
potrzebuje). Jak bierze te tabletki, to czasem gorzej widzi na jedno oko, co
prawdopodobnie oznacza, ze ma problemy z cisnieniem w galce ocznej i ze to sie
moze zle skonczyc, wiec prosze go, zeby z Cialisem skonczyl.
Teraz dlaczego maz fantastycznym kochankiem bron boze nie jest:
1) stosunek trwa 30 - 180 sekund
2) zawsze w jednej pozycji (od tylu)
3) gry wstepnej nie ma nigdy
4) jak zaczynam sie do meza dobierac, to maz mowi, ze to on jest mezczyzna i
seks bedzie jak on powie, ze jest seks
Ogladalismy ostatnio jakis glupkowaty serial w TV, akurat bylo o udawaniu
przez kobiety orgazmow. Maz zapytal sie 'udawalas kiedys?' tonem wskazujacym,
ze dalej wierzy, ze jest bogiem seksu. Odpowiedzialam 'no jasne' i na tym
rozmowa sie skonczyla. Chcialam pociagnac temat dalej, porozmawiac o tym, bez
oskarzania go, delikatnie, z wyczuciem... Maz zupelnie nie wykazal
zainteresowania tematem, poszedl do lodowki po owoce...
Mam bardzo duze potrzeby seksualne, oddzielam seks od milosci, ale nie mam
zamiaru meza zdradzac. Przytualmy sie duzo, tak wiec na brak bliskosci nie
narzekam. Jednakowoz MARZE o tym, zeby on dotknal moich piersi, calowal moja
szyje, plecy, zeby stosunek trwal dluzej i zebym mogla mu patrzec w oczy
podczas seksu... Nie wspominajac juz o milosci francuskiej (ktora on ode mnie
dostaje codziennie, ja od niego dwa razy i to baaaardzo dawno temu). Dodatkowo
facet, z ktorym bylam przed mezem byl BOGIEM SEKSU - to mnie dobija...

Jakies dwa tygodnie temu powiedzialam mu w sposob taktowny i z wyczuciem, ze
przydalaby sie czasem gra wstepna. Niby dotarlo, ale gry wstepnej jak nie bylo
tak nie ma. Probuje sprowokowac rozmowy o seksie, ale z jego strony nie ma
rekacji...

Wyslac do seksuologa? Przeciez jego ego tego nie przezyje...
Zaspakajac sie wibratorem i pornosami do konca zycia?
Znalezc kochanka? (odpada)

Buuuu buuu buuuu buuuu buuuu chlip buuuu...

Zastapic seks jedzeniem? Alkoholem? Narkotykami? Jazda konno? Pieczeniem
ciast? BUUUUU!
Obserwuj wątek
    • justysialek Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 02.01.07, 23:37
      Ja proponuję tak:
      kup jakis pejczyk i kajdanki i wytłumacz mu dobitnie, że teraz czas na zamianę
      i seks bedzie wtedy, gdy ty powiesz, że jest seks i tak jak ty chcesz!!!
    • zk140t Zgadzam się. Sama sobie zgotowałaś ten los. 02.01.07, 23:38
      Skrzywdziłaś siebie, ale też niesłusznie dowartościowałaś swojego wówczas
      chłopaka i wyhodowałaś sobie szlachcica ("...Mąż zupełnie nie wykazał
      zainteresowania tematem, poszedł do lodówki po owoce...").
      Myślę, że delikatnymi sugestiami nic nie wskórasz. Jemu potrzebne jest
      trzęsienie ziemi i albo wóz albo przewóz. Sądzę, że nie ma trzeeciej drogi.
      • blond_inka Re: Zgadzam się. Sama sobie zgotowałaś ten los. 02.01.07, 23:55
        Ha, milosc jest slepa:) Sadzilam, ze potrafie zyc bez fantastycznego seksu, ale
        najwyrazniej jednak nie potrafie.
        Nie wydaje mi sie, zeby maz byl w stanie uprawiac seks w inny sposob - cuda sie
        zdarzaja, ale nie znaczy to, ze nalezy na nie liczyc:)))
        Odwagi, zeby mu powiedziec wprost i zdecydowanie o co chodzi tez nie mam, bo to
        moze byc zbyt okrutna prawda - jak juz pisalam, jest niesmialy i nie do konca
        pewny siebie, bardzo podbudowalam go 'fantastycznym kochankiem' - czesto sie do
        tego odnosi://///
        • zk140t Skoro tak to może zaproponuj mu 03.01.07, 00:17
          na początek jakieś środki na opóźnienie wytrysku ("Orgazm stop"). To wydłuży
          jego aktywność do kilkunastu minut. Wówczas będziesz mogła przekonać go
          do "zmiany frontu". Jak w końcu poczuje Twój zapach, smak i przyjemnie kłującą
          krótko ostrzyżoną Świątynię Twojej kobiecości, to napewno Wasze problemy zaczną
          znikać jeden po drugim.
          Wiem coś o tym.
          • blond_inka Re: Skoro tak to może zaproponuj mu 03.01.07, 00:21
            Brzmi interesujaco! Zaproponowac, to mu nie zaproponuje, ale podstepnie dosypac
            do herbaty lub cos w tym stylu to i owszem:)))))

            • zk140t Może być z tym problem. 03.01.07, 00:54
              Obawiam się, że te środki są tylko w maści lub aerozolu.
              Zatem dosypanie do herbaty może nie być możliwe.
              • blond_inka Re: Może być z tym problem. 03.01.07, 01:00
                Oj, to rzeczywiscie nie bardzo dosypac do herbatki:))

                Zaproponowac wprost nie zaproponuje, bo musialabym mu powiedziec, ze nie dosc,
                ze jest kiepski technicznie, to jeszcze czasowo. Nie potrafie tego zrobic.

                Boze, czemu ja jestem taka beznadziejna????
                • zk140t Czy Ty czasem sobie "nie dodajesz"? 03.01.07, 01:18
                  Dziewczyno. Zawsze obwiniasz siebie o wszysko co złe na tej planecie?
                  Pożądanie, seks i seksualność są po Twojej stronie. W sensie fizycznym ten
                  problem Cię nie dotyczy. To jego problem (ale tylko właśnie w sensie fizycznym).
                  Niestety, w sensie emocjonalnym i społecznym (małżeństwo) to już jest WASZ
                  problem. Wyżej masz napisane co robić dla ratowania (poprawienia jakości
                  choćby) Waszego związku. Daj mu to czego pragnie każdy (prawie każdy) facet.
                  Naucz go tego. Niech poczuje smak i zapach Twojej .... . Niech przyjemne kłucie
                  Twojej ... przypomina mu się przy każdym goleniu. Niech w końcu doceni takie
                  techniki, w trakcie których zobaczy Twoje piersi falujące w rozkosznym rytmie.
                  Niech widzi krople potu cieknące od Twojej szyi poprzez Twoje piersi, spadające
                  na jego ciało.
                  Wówczas staniesz po drugiej stronie barykady i z kobiety z problemami
                  małżeńskimi staniesz się doradczynią na tym forum. Wiele kobiet przeszło tu
                  metamorfozę.
                  Sukcesów życzę.
        • justysialek Re: Zgadzam się. Sama sobie zgotowałaś ten los. 03.01.07, 00:28
          > Nie wydaje mi sie, zeby maz byl w stanie uprawiac seks w inny sposob - cuda
          sie zdarzaja, ale nie znaczy to, ze nalezy na nie liczyc:)))

          Nie przesadzaj! Po prostu nie nauczony jest - a jak go nie nauczysz - to
          faktycznie, na cuda nie licz!

          > Odwagi, zeby mu powiedziec wprost i zdecydowanie o co chodzi tez nie mam, bo
          to moze byc zbyt okrutna prawda - jak juz pisalam, jest niesmialy i nie do konca
          > pewny siebie, bardzo podbudowalam go 'fantastycznym kochankiem' - czesto sie
          do tego odnosi://///

          Mój ukochany też był nieśmiały i słabo doświadczony. Udawałam orgazmy na
          początku, żeby go podbudować i udało się - przynajmniej dochodziło do pełnych
          stosunków z wytryskiem. Potem przestałam udawać, a on nie wiedział czemu nagle
          przestało mi sie podobać!
          Nie ma innego wyjścia w tej sytuacji - tylko powiedzieć prawdę - ja tak
          zrobiłam (po kilku latach dopiero). Na początku trochę go to zbiło z tropu, ale
          wytłumaczyłam mu dokładnie o co chodzi i teraz jest super. Nawet lepiej - jest
          bosko! Nie tylko pojawiły sie moje orgazmy ale ogólna jakość seksu się
          poprawiła, wyrafinowane zabawy, pieszczoty, spełnianie fantazji. Ogólnie -
          bardzo nas to zbliżyło i jestem zadowolona, że mu prawdę wyznałam!!!
          • blond_inka Re: Zgadzam się. Sama sobie zgotowałaś ten los. 03.01.07, 00:39
            Boje sie, ze zruinuje wszystko, jak mu powiem prawde. Ja mam 22 lata, on ma 37.
            I tak sie boi, ze go zostawie. Wie, ze ja potrzebuje duzo seksu - ale sadzi, ze
            mnie zapsakaja. Jak mu powiem, ze mnie zupelnie nie zaspakaja to sie zupelnie
            zalamie, bo pomysli ze odchodze/mam kochanka/cokolwiek innego.
            Plus co ciekawe - fantazjuje o seksie z NIM, sni mi sie ON, pozadam go... To
            jest straszne!!!!
            • justysialek Re: Zgadzam się. Sama sobie zgotowałaś ten los. 03.01.07, 00:50
              Uuuu... To on taki niedoświadczony nie jest - tylko niewrażliwy jakiś! No bo z
              kim to wcześniej robił? Raczej niewiele kobiet lubi taki seks...

              Jak mu powiem, ze mnie zupelnie nie zaspakaja to sie zupelnie
              > zalamie, bo pomysli ze odchodze/mam kochanka/cokolwiek innego.
              > Plus co ciekawe - fantazjuje o seksie z NIM, sni mi sie ON, pozadam go... To
              > jest straszne!!!!

              Jejku - to mu to powiedz: że nie odchodzisz i że ci się śni po nocach jak ci
              robi to i tamto!
              Spróbuj mu powiedzieć, że masz ochotę na coś zupełnie innego, że taki seks ci
              już nie wystarczy, że ci się znudził. Powiedz, że masz ochotę na... i na...
              A jak tym razem nie zadziała, to powiedz jasno: "czy dziś nie mozemy kochac sie
              tak jak ja chcę?!" jak powie znów, że to on decyduje itd - to ostrzej możesz
              powiedzieć: "nie będziesz miał o czym decydować, jeśli ja nie będę miała ochoty
              na seks!"
    • fuzzystone Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 03.01.07, 00:12
      Strasznie przepraszam ale:
      - widziały gały co brały
      - jest dla mnie niepojete, jak ktos dorosly, swiadomy i majacy bardoz dobre
      doswiadczenie seksualne oraz duze potrzeby jest w stanie zadowolic sie takimi
      "ochlapami". Bo to co opisalas jest dla mnie nedznymi popluczynami seksu. Nie
      bylabym w stanie isc do lozka gdyby facet nie bral pod uwage moich piersi, nie
      calowal mnie i zabranial mi dobierania sie do siebie. Po prostu - nie
      potrafilabym zyc z kims takim, nie mam gigantycznych wymagan ale pewne minimum
      istnieje jesli facet oczekuje ode mnie seksu to musi owo minimum spedzic.
      Seksu, skoro jest dla ciebie wazny i juz mialas go w wersji de luxe nie
      zastapisz niczym - ciala nie oszukasz. To, ze ktos jest niesmialy nie oznacza ze
      ma prawo zachowywac sie jak lozkowym egoista. Poza tym, taki niesmialy i
      delikatny ale seks oralny w kobiecym wykonaniu to lubi. Skoro minely cztery
      miesiace, a jest az taka bryndza, to co bedzie za rok? Przy takich potrzebach?
    • bomba44 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 03.01.07, 00:20
      1. Dlaczego za niego wyszłaś za mąż?
      2. Dlaczego odpada znalezienie kochanka?

      Pozdrawiam,
      • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 03.01.07, 00:29
        Wyszlam za niego za maz, bo:
        - go kocham, bo:
        1)nigdy nikomu tak bardzo nie ufalam
        2)czuje sie przy nim bardzo kobieco (duzo mnie przytula, mowi, ze kocha, mowi,
        ze pieknie wygladam, mowi, ze jestem wspaniala zona i ze bede wspaniala matka)
        3)bo mamy podobne slabosci
        4)bo sie uzupelniamy - ja jestem dobra w organizowaniu, on jest dobry w dzialaniu
        5)bo mamy podobne poglady na funkcjonowanie rodziny
        6)bo oprocz tego, ze jestesmy miejscami podobni, to jestesmy zupelnie rozni a
        przez to zafascynowani soba
        dlugo mozna by jeszcze pisac...

        A kochanek odpada, bo:
        1)zaufanie to bardzo istotna rzecz
        2)on by mnie takiego numeru nie wywinal, wiec ja jemu tez nie potrafilabym
        3)w malzenstwie nie ma miejsca na zdrade - cos za cos:/
        • bomba44 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 03.01.07, 01:41
          Skoro ma kolekcję porno, to znaczy, że się tym interesuje. Nie rozumiem więc,
          dlaczego, jak piszesz:

          1) stosunek trwa 30 - 180 sekund
          2) zawsze w jednej pozycji (od tylu)
          3) gry wstepnej nie ma nigdy
          4) jak zaczynasz sie do meza dobierac, to maz mowi, ze to on jest mezczyzna i
          seks bedzie jak on powie, ze jest seks

          Przecież w filmach porno TAK NIE JEST, więc co innego powinno go podniecać, i
          powinien wiedzieć, że coś innego pewnie Ciebie podnieca.

          Poza tym ten tekst, że to on jest mężczyzną i seks będzie jak on powie, że jest
          seks, to przecież zwykłe chamstwo i brak empatii i jakoś mi zupełnie nie pasuje
          do Twojego opisu, że jest taki czuły, miły.

          Na tej podstawie, szczerze mówiąc to Twój post wygląda mi na podpuchę, bo to
          się nie trzyma kupy.

          A jeśli nie jest podpuchą, to radzę wspólnie z mężem usiąść, obejrzeć to jego
          porno, i powiedzieć, że Ty też byś tak chciała i zacząć dawać mu wskazówki. 99
          procent facetów zareagowałaby entuzjastycznie.

          Poza tym nie obawiaj się powiedzieć mu prawdy. Tylko nie mów mu od razu, że
          jest do niczego, ale owiń to trochę w bawełnę. Powiedz mu na przykład, że
          chciałabyś w pełni korzystać z seksu i dawaj mu wskazówki w celu dalszego
          udoskonalenia jego umiejętności w dawaniu Ci rozkoszy. Znowu: 99 procent
          facetów zareagowałoby entuzjastycznie.

          I zrób to jak najszybciej. Im dłużej zwlekasz, tym dalej w to brniecie, a
          później będzie Ci jeszcze trudniej o tym mówić. Lepiej zrób coś już teraz,
          natychmiast, chociażby wydawało Ci się że będzie źle. Tkwienie w kłamstwie nie
          ma sensu, bo on się w nim tylko utwierdza, i gdy kiedyś się zorientuje, że coś
          przez cały czas było nie tak, to dopiero będzie tragedia.

          Pozdrawiam,
          • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 03.01.07, 02:09
            Tez sadzilam, ze skoro kolekcja taka bogata, to bedzie wiedzial, o co chodzi w
            te klocki...
            Tekst, ze on jest mezczyzna i to on decyduje, kiedy bedzie seks jest mowiony pol
            zartem, pol serio.
            Czego to ja nie probowalam, zeby go jakos zachecic... Do rozmowy czy do
            dzialan... Seksowna bielizna, wlaczanie pornosow w przerwie na reklamy, glosne
            zastanawianie sie nad tym, gdzie jest wibrator - aaaaaargh!!!!
            Jest mozliwosc, ze on ma glebszy problem z seksem - skoro zawsze robimy to od
            tylu (eliminacja kontaktu wzrokowego) i nigdy nie ma w tym zadnej czulosci (a w
            innych sytuacjach czulosci jest mnostwo)... Mozliwosci jest kilka:
            1)Skoro tyle pornosow obejrzal, to zdaje sobie sprawe, ze sam jest kiepski - bo
            nie dosc, ze czasowo kiepski, to takze musi sie czasem wspomagac cialisem:/ A
            skoro ja jestem relatywnie mloda (i co mogl sobie uroic - niedoswiadczona) to
            moze sie nie poznam na tym, ze jest kiepski i dlatego sam sie przed soba nie
            przyznaje ze jest kiepski. (sic!)
            2)Seks woli ogladac niz uprawiac (ale 'kochamy sie' prawie codziennie)
            3)Moze nalezy do tych ludzi, ktorzy uwazaja, ze seks jest 'be' i jak najszybciej
            chce to miec za soba...

            Sama nie wiem...

            Przedwczoraj przy okazji glupiego serialu, w ktorym bylo o udawaniu przez
            kobiety orgazmu, byla fantastyczna okazja to szczerej rozmowy - ale on nie
            chcial... NIE CHCIAL!!!

            • romulus11 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 03.01.07, 05:08
              Jak tak szybko jestes na tym forum to problem pecznieje.Mozesz mowic cudenka
              ale to poczatek konca.Niestety.Im predzej to zrozumiesz tym wiecej zyskasz.Im
              pozniej strata bedzie coraz wieksza a nawet nie do odrobienia.A
              pozniej....stracone zycie.
            • niezapominajka333 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 03.01.07, 07:11
              Do takiej rozmowy potrzebny jest odpowiedni klimat.
              Będzie mu trudno przełknąc informację, ze nie jest tak dobry w te klocki, jak
              go zapewniałaś. Zastanów się, jak ty przyjęłabyś wiadomośc, że po stosunku twój
              partner jest niezaspokojony, że nie uważa tego za zbyt przyjemne, chociaż
              zapewniał cie wcześniej, że jesteś wspaniałą kochanką.
              Może on czuje, ze z seksem jest coś nie tak, ale woli udawac, ze wierzy w
              twoje zapewnienia, niż stanac oko w oko z problemem.
              Włączanie pornosów w przerwie na reklamy, pytanie o wibrator - to są
              komunikaty, które w świetle twoich wcześniejszych zapewnień mogą zostac
              zupełnie błędnie odebrane.
              Wiem, że szczera rozmowa jest tu różnie oceniana, ale polecam spokojne
              wyjaśnienie sprawy. Tylko do takich rozmów potrzebny jest odpowiedni klimat,
              chwila spokoju i bliskości, ale bez oczekiwania natychmiastowej poprawy.
              Było już kilka wątków o podobnym problemie i może Ewolwenta je wyciągnie z
              archiwum.
              Sama też popełniłam taki błąd, jak ty. Musiało minąc kilka lat, zanim go
              naprawiłam, ale udało się. Powodzenia :)
        • san1 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 03.01.07, 09:40
          Nie wierze ci że sa tacy faceci.Jest to niemożliwe aby facet nie dotykal swojej
          ukochanej żony w trakcie seksu.
    • wredna_zmija rrrany! 03.01.07, 11:03
      Skuj go - obojetne czy bedzie siedział czy leżał... i wykorzystaj... jak mały
      nie zadziała (w co nie wierzę) to go spryskaj czymś na podtrzymanie... ujeżdżaj
      go... zrób sobie nim sama dobrze.... albo zacznij się przy nim onanizować, o!
      Nie wierzę, by takie cuda go nie podkręciły...

      Rrety! Kobieto - jeśli faktycznie to nie żart - zadziałaj, temperament swój
      marnujesz... za chwile odpłyniesz w zgorzknienie...
      • blond_inka Re: rrrany! 03.01.07, 13:28
        Hihihi rzucilam sie raz na niego i chcialam zgwalcic, ale mi nie wyszlo, bo
        zaczelam sie za bardzo smiac jak zobaczylam jego wybitnie zdziwiona-przerazona
        mine:)
        Nigdy jeszcze mi sie nie zdarzylo, zebym musiala sie PROSIC o seks (co
        oczywiscie jest w pewnym stopniu podniecajace, ale jak juz sie doprosze, to i
        tak jest beznadziejnie).
        Dziekuje za rady i porady, moze sie w koncu zbiore w sobie i wyloze kawe na lawe
        (po inaczej sie z nim nie da) - jak tego nie zrobie, to malzenstwo i tak padnie...
      • zk140t I o to chodzi. 03.01.07, 21:14
        Jak nie chce po dobroci to może na siłę polubi i się nauczy.
    • mrdebo Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 03.01.07, 21:14
      Zapytam żony. Ona najlepiej wie czym zastąpić sex.
    • mrdebo Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 03.01.07, 21:17
      > Zastapic seks jedzeniem? Alkoholem? Narkotykami? Jazda konno? Pieczeniem
      > ciast? BUUUUU
      Zapomniałem zacytować
      • blond_inka Powiedzialam mu... 04.01.07, 17:28
        Niepotrzebnie zreszta, bo jak sie okazalo, on nie potrafi innaczej uprawiac seksu.

        Gra wstepna byla... okolo 45 sekund i beznadziejnie.

        A potem 'jak zwykle'

        A potem sie rozplakalam



        Jedyne, co mnie uratuje, to kochanek... :/
        • mrdebo Re: Powiedzialam mu... 04.01.07, 18:47
          romulus11 ma absolutną rację. Narazie jedynie Ty cierpisz i jeśli to przerwiesz
          nie zniszczysz nikomu życia, nawet jeśli tak Ci się zdaje. Jeżeli pojawi się
          dziecko (a rozumiem, że są takie plany), to w przypadku Waszego rozejścia się
          ucierpi ktoś jeszcze. W dodatku niewinny i nieświadomy. A to już jest zbrodnia.
        • bomba44 Re: Powiedzialam mu... 04.01.07, 23:21
          blond_inka napisała:

          > Jedyne, co mnie uratuje, to kochanek... :/

          A wcześniej pisałaś, że kochanek nie wchodzi w rachubę. Skąd ta zmiana?
    • coill Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 04.01.07, 18:41
      takiem u trzeba poprostu prosto z motu powiedziec ze jest do dupy,inaczej nie dotrze do gamonia zapatrzonego w siebie egoisty.Sex wtedy gdy on powie? Ok,.wiec pamietaj-Nie ma gry wdtepenej - nie ma sexu;)
      • mrdebo Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 04.01.07, 18:50
        A jeśli nie zależy mu na seksie ? U mnie tak jest, tylko w drugą stronę. Dla
        mojej żony seks mógłby nie istnieć.
        • mutemuja Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 04.01.07, 19:24
          Chyba jednak mu zależy na seksie, bo:
          - jednak seks jest, wprawdzie wtedy, kiedy/jak długo/w jaki sposób on chce, ale jest
          -ma kolekcję filmów
          -używa/używał wspomagaczy

          Hm, myślę, że powinien trochę od Ciebie i w ogóle od seksu odpocząć. Nie mówię,
          żeby go od razu szantażować, ale niech Cię poboli trochę głowa, albo co ...
          Ty jego codziennie pieściłaś. Przestań to robić. Wbij zęby w ścianę i na razie
          przestań. Zobaczysz czy i jak długo wytrzyma. Może się stęskni i potem on w
          Ciebie te zęby ...nooo, przynajmniej troszkę dłużej ;))
          • mrdebo Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 04.01.07, 19:39
            "Przestań to robić. Wbij zęby w ścianę i na razie przestań. Zobaczysz czy i
            jak długo wytrzyma. Może się stęskni i potem on w Ciebie te zęby "

            Ja próbowałem tego sposobu na mojej partnerce. Długo wytrzymałem ale ona
            niestety jeszcze dłużej
        • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 04.01.07, 19:27
          Na pewno nie jest tak, ze sek moglby dla niego nie istniec - 'kochamy sie'
          prawie codziennie. Dlaczego jest tak totalnie beznadziejny w te klocki...?
          Wydaje mi sie, ze czesciowo jest to spowodowane faktem, ze jest to najmlodszy z
          czworki braci, zadnych siostr. A wiadomo, jak chlopcy rozmawiaja miedzy soba o
          dziewczynach i seksie - no i klops:/ Czym skorupka za mlodu nasiaknie... :)

          Sytuacja jest totalnie beznadziejna, bo moja frustracja osiaga poziom krytyczny,
          jego wczorajsza 45 sekundowa gra wstepna (polegajaca na dotykaniu okolic mojej
          lechtaczki) mnie dobila. POZADAM NAMIETNEGO, DLUGIEGO, SPONTANICZNEGO SEKSU!!!
          Najchetniej z moim mezem... Ale on nie jest w stanie mi tego zapewnic...

          Niech to szlag...

          • wolfinka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 04.01.07, 20:12
            Nie zaspakaja się głodu byle jakim baranem !!
          • bomba44 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 04.01.07, 23:30
            blond_inka napisała:

            > Dlaczego jest tak totalnie beznadziejny w te klocki...?
            > Wydaje mi sie, ze czesciowo jest to spowodowane faktem,
            > ze jest to najmlodszy z
            > czworki braci, zadnych siostr. A wiadomo, jak chlopcy rozmawiaja miedzy soba o
            > dziewczynach i seksie - no i klops:/ Czym skorupka za mlodu nasiaknie... :)

            No nie, tym tekstem to mnie po prostu rozbroiłaś. Czyli według Ciebie faceci
            całą wiedzę i wszystkie umiejętności w sprawach seksu nabierają od swoich
            sióstr??? No to dziewczyny, strzeżcie się jedynaków albo facetów, którzy mają
            tylko braci!!! Na pewno w sprawach seksu są beznadziejni, bo nie mieli sióstr,
            które mogłyby ich tego nauczyć!!!

            A teraz przedstawię Ci moje zdanie na ten temat. Otóż według mnie, źródłem
            wiedzy o seksie u mężczyzn są bardzo rzadko ich siostry, a znacznie częściej na
            przykład literatura fachowa, artykuły w czasopismach, filmy, a przede wszystkim
            ICH PARTNERKI. Tak że przestań biadolić nad sobą i weź się do roboty i naucz
            go, jak ma to robić. A jeśli on nadal nie będzie skory do nauki, to albo się
            rozstańcie, albo znajdź kochanka, bo nie ma sensu marnować życia.

            Pozdrawiam,
            • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 05.01.07, 01:05
              omba44 napisał:

              > blond_inka napisała:
              >
              > > Dlaczego jest tak totalnie beznadziejny w te klocki...?
              > > Wydaje mi sie, ze czesciowo jest to spowodowane faktem,
              > > ze jest to najmlodszy z
              > > czworki braci, zadnych siostr. A wiadomo, jak chlopcy rozmawiaja miedzy s
              > oba o
              > > dziewczynach i seksie - no i klops:/ Czym skorupka za mlodu nasiaknie...
              > :)
              >
              > No nie, tym tekstem to mnie po prostu rozbroiłaś. Czyli według Ciebie faceci
              > całą wiedzę i wszystkie umiejętności w sprawach seksu nabierają od swoich
              > sióstr??? No to dziewczyny, strzeżcie się jedynaków albo facetów, którzy mają
              > tylko braci!!! Na pewno w sprawach seksu są beznadziejni, bo nie mieli sióstr,
              >
              > które mogłyby ich tego nauczyć!!!
              >
              > A teraz przedstawię Ci moje zdanie na ten temat. Otóż według mnie, źródłem
              > wiedzy o seksie u mężczyzn są bardzo rzadko ich siostry, a znacznie częściej na
              >
              > przykład literatura fachowa, artykuły w czasopismach, filmy, a przede wszystkim
              >
              > ICH PARTNERKI. Tak że przestań biadolić nad sobą i weź się do roboty i naucz
              > go, jak ma to robić. A jeśli on nadal nie będzie skory do nauki, to albo się
              > rozstańcie, albo znajdź kochanka, bo nie ma sensu marnować życia.
              >
              > Pozdrawiam,

              To, ze napisalam, ze uratuje mnie jedynie kochanek nie implikuje, ze z opcji tej
              skorzystam.

              Nie napisalam, ze faceci czerpia wiedze o seksie od swoich siostr. Napisalam
              jedynie, ze towarzystwo trzech starszych braci moglo negatywnie wplynac na
              postrzeganie przez mojego meza seksu. Rozmawialam z jego bracmi, jeden z nich mi
              powiedzial, ze 'nie mial dupy od dwoch lat', opowiedzial mi ze szczwegolami o
              'swoim pierwszym kawalku dupy' itd. Tak wiec jezeli moj maz ciagle slyszal, ze
              seks, to 'branie kawalka dupy' 'rzniecie' 'posuwanie' i takie tam rozne, to
              moglo mu sie to bardzo silnie zakodowac w glowie:P Jak juz pisalam w innych
              sytuacjach jest czuly, mily, kochany, opiekunczy i wszystko, co najlepsze, wiec
              tylko z podejsciem do seksu cos jest nie tak!

              Czytaj troche uwazniej, to co pisze!
              • coill Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 05.01.07, 12:05
                sliuchaj no,.
                Mialam takiego delikwenta 4 lata,takze nie latwo bylo powiedziec odrazu bo nie chcialam ranic, i podobny blad do Ciebie popelnilam na poczatku.Ale jkos potrafilam sobie dac z nim rade, i sex stal sie SEXEM(Prawie!!!! bo pewnych fizycznych aspektow nie zmienisz nigdy w 250%:). gdy Ciebie czytam - rece mi opadaja. Czy Ywoim sposobem na naprawe tego jest pisanie na forum,bo w realu umiala s tylko pisnac pare slow,jak cicha myszla pod miatla? He, no to sie nie dziw,do konca zycia dobrego sexu sie nie doczekasz skoro tak,czego Ci nie zycze.
                Naczucz sie walczyc o swoje,odmawiac. Jezeli robi to az tak zle - naucz - przeciez jestes taka dobra w tym,doswwiadczona,takiego dobrego kochanka mialas,wiec chyba potrafisz nauczyc czegos slabszego od siebei co? No chyba ze Ty taka sama jak on,tylko wymagasz wielkiej rozkoszy a tak naprawde wypinasz pupe,zeby mogl jak zawsze przeleciec Ciebie od tylu i tyle.Dlaczego on ma robic inaczej? Skoro to robisz i w dodatrku udawalas ze Ci dobrze!! Swoją drogą jaki on glupi moze byc ze w to uwierzyl po tym co oferuje w lozku...bo chyab nie ma Ciebie az tak w dupie przeciez:))

                I wazna rzecz, dlaczego awsze od tylu chcial? Pomysl, niektorzy tak maja bo trudniej im "trafic" w innej pozycji,niestety szai takie "istoty".Mozer to dlatego? Pozatym ta pozycja wiekszosc b.podnieca,moze w innyj bedzie mniej szybki? Niby oni sie dobreze kontroluja wlasnie w takiej.ale z mojego dosc.wynika,ze wielu ma na odwrot;)Podnieca ich ta wypieta pupa do ktorej maja zasieg i tyle,widza Cala Ciebie.Wez to pod uwage,zmien wreszcie pozycje,naprawde nie rozumiem gdzie tu problem w zmianie...naprawde dziwna musisz byc.Wiecej inicjatywy kobieto,badz stanowacza.

                Nie zachodz moze w ciaze za predko,bo co jak on na zawsze taki bedzie? Pomysl, 30(albo wiecej)lat takiego i tylko takiego sewxu. Naprawde wytrzymasz?Bo to plomienne uczucie kiedys mija,sex jest czyms co pomaga mu sie lekko palic,a jesli bedziesz z niego tak nie zadowolona to co wtedy??
                Stworz sobie asekuracje,i nie zachodz w ciaze poki nie bedzie dobrze,bo potem moze byc tylko problem,nie mozna tak latwo odejsc gdy jest pelna rodzina.
                • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 05.01.07, 14:45
                  Wyzalanie sie na forum powstrzymuje mnie przed wyzalaniem sie przed
                  przyjaciolmi, ktorzy meza znaja (co byloby nienajlepszym pomyslem).

                  Probowalam zrozbic wiecej niz pisnac kilka slow, ale jak grochem o sciane...
                  Bardziej obrazowe byloby porownanie 'jak pierzem o sciane bunkra'.

                  Nie wiem dlaczego, ale jak z kims jestem, to najpierw mysle o tej drugiej
                  osobie, a dopiero pozniej o sobie, stad moja obecna frustracja:/

                  O ciazy nie ma mowy dopoki nie skoncze studiow.

                  Nie moge zmienic pozycji, bo to nie jest jednostronna decyzja:))))

                  A bylo to tak...

                  NIGDY nie 'kochalismy sie' w lozku. Przedwczoraj, korzystajac z okazji, ze
                  wczesniej rozmawialismy o grze wstepnej, seksie blablablabla oraz ze akurat
                  lezal na lozku i odpoczywal (co rzadko sie zdarza, bo zazwyczaj odpoczywa na
                  kanapie) polozylam sie obok niego i zaczelam patrzec mu prosto w oczy - co z
                  kazdym innym facetem mialoby efekt taki, ze by sie na mnie rzucil. Ale nie moj
                  maz. Tak wiec leze i sie frustruje coraz bardziej. NIC. Przusywam sie do niego i
                  zaczynam calowac. Calujemy sie troche, maz byl rozebrany, ja w garniturze (z
                  krawatem:))). Sugeruje delikatnie, ze moze sie rozbiore. Zdjelam ubranie
                  WSLASNORECZNIE, maz w tym czasie zdazyl zejsc z lozka i czekal az ja rowniez z
                  niego zejde i bedzie 'jak zwykle'. Ale ze sfrustrowana bylam do granic, siedze
                  na lozku i patrze sie wyczekujaco. On stoi, ja siedze, patrzymy sie na siebie i
                  NIC. Przyblizylam sie do krawedzi lozka i zaczynam go calowac po szyi i takie
                  tam. Entuzjastycznej reakcji brak. 'Zaprosilam' go z powrotem do lozka -
                  odmowil!!!! Final byl taki, jak juz chyba pisalam wczesniej, ze seksu nie bylo,
                  ale sie poplakalam.

                  Watpie, zeby sie go dalo 'naprawic'. Brakuje mu zmyslowosci i namietnosci.

                  Kiedys powiedzial mi, ze latwiej mu sie uprawia seks z kims, kogo nie darzy
                  szacunkiem - a jako jego zona pod ta kategorie nie podpadam.

                  Wydaje mi sie, ze sytuacja jest beznadziejna:/
                  • blaszany_dzwoneczek Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 05.01.07, 15:01
                    Myślę sobie, że twój mąż ma jakiś głębszy problem psychiczny, i wątpię czy Tobie
                    samej uda się to wyprostować, jeśli w ogóle to możliwe. Psycholog, seksuolog?
                    Ale jak namówić na to męźa, nie wiem. W każdym razie powinnaś przestać robić
                    dobrą minę do złej gry. On musi zrozumieć, że jest problem.
                  • mutemuja Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 05.01.07, 22:13
                    blond_inka napisała:


                    > Kiedys powiedzial mi, ze latwiej mu sie uprawia seks z kims, kogo nie darzy
                    > szacunkiem - a jako jego zona pod ta kategorie nie podpadam.

                    No, to się trochę rozjaśniło. Są mężczyźni, którzy tak szanują swoje żony, że
                    uprawianie z nimi seksu uważają za upokarzający je, strącający z piedestału
                    boskości i takie tam. Inne kobiety, a i owszem, są do tego, ale nie własne żony,
                    matki swoich dzieci.
                    Widocznie zbyt Ciebie kocha, szanuje, wręcz wielbi, aby robić z Tobą "takie
                    brudne rzeczy". Tu pomoże tylko specjalista.
    • renebenay Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 05.01.07, 21:14
      Pokaz mu co napisalas.
    • bomba44 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 05.01.07, 22:58
      blond_inka napisała:

      > Czytaj troche uwazniej, to co pisze!

      Wierz mi, czytam bardzo uważnie. Ale jeśli chcesz, to postaram się czytać
      jeszcze uważniej. Tobie jednak radzę też przyjrzeć się uważnie temu co sama
      napisałaś.

      > Nie napisalam, ze faceci czerpia wiedze o seksie od swoich siostr. Napisalam
      > jedynie, ze towarzystwo trzech starszych braci moglo negatywnie wplynac na
      > postrzeganie przez mojego meza seksu.

      Jesteś rozbrajająca w swoim uporze i naiwnym przekonaniu, że to męskie
      rodzeństwo Twojego męża (a jak napisałaś w poprzedniej wiadomości to brak
      żeńskiego rodzeństwa) jest odpowiedzialne ze nieudolność Twojego męża w
      seksie. Powtórzę więc jeszcze raz: przestań próbować szukać przyczyny w
      rodzeństwie, bo zapewniam Cię, że to nie od tego zależy. Jestem przekonany, że
      jest wielu facetów, którzy mają tylko braci, a są wspaniałymi kochankami.
      Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

      Mogę Cię też zapewnić, że większość z doskonałych kochanków jest doskonałymi
      kochankami między innymi dlatego, że na swojej drodze spotkali kobiety, które
      nie udawały, nie okłamywały ich, że są świetni, gdy w rzeczywistości nie byli,
      kobiety, które dawały im wskazówki, otwarcie komunikowały swoje potrzeby, i
      (może nie bezpośrednio, ale jednak) nauczyły ich jak je zaspokajać. Twoja
      postawa udawania, że wszystko jest w porządku, gdy naprawdę nie jest, nie daje
      Twojemu mężowi żadnych szans na rozwój, postęp.

      Także proszę, pożuć rozważania na temat braci i sióstr, a zastanów się, co Ty
      możesz zrobić, aby sytuację polepszyć. Wielu życzliwych ludzi na tym forum
      dało Ci wiele wskazówek.

      Pozdrawiam,
    • bomba44 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 05.01.07, 23:54
      Blond_inko, wydaje mi się, że spodziewasz się, że on się wszystkiego domyśli.
      Jesteś w błędzie myśląc, że Twoje sygnały są jednoznaczne. Twój mąż może je
      odbierać zupełnie inaczej niż Ty myślisz. Oto kilka przykładów:

      > polozylam sie obok niego i zaczelam patrzec mu prosto w oczy - co z
      > kazdym innym facetem mialoby efekt taki, ze by sie na mnie rzucil.

      Czy Ty naprawdę myślisz, że na podstawie tych dwuznacznych, lub nic nie
      znaczących gestów, Twój ukochany powinien się wszystkiego domyśleć? Więc
      spróbuję wyprowadzić Cię z błędu. To nie prawda, że Twoje patrzenie prosto w
      oczy u każdego faceta miałoby efekt taki, że by się na Ciebie rzucił. Niby
      dlaczego miałby to zrobić? Dlatego, że mu się patrzyłaś w oczy?

      > Tak wiec leze i sie frustruje coraz bardziej. NIC.

      Może zamiast leżeć i się frustrować, powinnaś mu na przykład po prostu
      powiedzieć o co chodzi. Czy może oczekiwałaś, że jak leżysz i się frustrujesz,
      to on to odbierze jako zachętę do wyrafinowanych pieszczot i porządnego seksu.

      > Ale ze sfrustrowana bylam do granic, siedze
      > na lozku i patrze sie wyczekujaco. On stoi, ja siedze, patrzymy sie na siebie
      i
      > NIC.

      Czy patrzenie się wyczekująco to kolejny afrodyzjak, i wskazówka, że coś jest
      nie tak?

      > Przyblizylam sie do krawedzi lozka i zaczynam go calowac po szyi i takie
      > tam. Entuzjastycznej reakcji brak 'Zaprosilam' go z powrotem do lozka -
      > odmowil!!!! Final byl taki, jak juz chyba pisalam wczesniej, ze seksu nie
      bylo,
      > ale sie poplakalam.

      Twój mąż nie potrzebuje "takiego tam". Twój mąż potrzebuje informacji, że
      sposób w jaki się z Tobą kocha nie jest dla Ciebie satysfakcjonujący. Dopóki
      będziesz wysyłała mu takie dwuznaczne sygnały, on będzie myślał, że wszystko
      jest w porządku. On Twoje sygnały może odbierać jako potwierdzenie, że
      wszystko jest w porządku. Wszak okazujesz mu tylko, że go pożądasz, i że
      chcesz, żeby się na Ciebie rzucił. A oczekujesz, że on domyśli się zupełnie
      czego innego. Faceci nie domyślają się. Faceci odbierają sygnały bardzo
      wprost. Jeśli patrzysz mu się głęboko w oczy, to on nie odbierze tego jako
      sygnału, że chcesz zmiany w waszym życiu seksualnym. On po prostu pomyśli, że
      patrzysz mu głęboko w oczy.

      Tak że jeszcze raz powtórzę swoją radę: porozmawiaj z nim i powiedz WPROST, o
      co Ci chodzi. Lepiej zrób to teraz, mimo, że pierwsza reakcja może być bardzo
      negatywna. Pomyśl, że im dłużej będziesz czekać, tym ta pierwsza reakcja
      będzie bardziej dotkliwa. Tak że nie ma na co czekać.
      • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 00:23
        jejq... Toz przeciez napisalam, ze powiedzialam mu, iz nie do konca
        satysfakcjonuje mnie nasze pozycie i ze dobrze by bylo gdyby pojawila sie w nim
        gra wstepna. Niby zrozumial, ale efekt byl praktycznie zaden. Powiedzialam, ze
        moglby na przyklad calowac moja szyje seigajac reka do moich spodni. I co? I
        NIC. On nie chce uprawiac seksu w lozku, ne chce uprawiac seksu w innej pozycji,
        jak dla mnie to on zupelnie nie chwyta idei stojacej za seksem - dla niego to
        czynnosc fizjologiczna jak jedzenie, spanie, kichanie, ziewanie czy cokolwiek
        innego. ZERO NAMIETNOSCI, PASJI I FANTAZJI.
        Tego sie nie da wytlumaczyc. Jakby wiedzial, o co chodzi, to juz dawno by zaczal
        to wprowadzac w zycie.

        A co do mojego patrzenia prosto w oczy - to specjalne spojrzenie, mowiace 'BIERZ
        MNIE', ktore jeszcze nigdy mnie nie zawiodlo - DZIALALO ZAWSZE I WSZEDZIE I Z
        KAZDYM!!!
        Jezeli ja sie do niego przyblizam i zaczynam go calowac i dotykac to chyba jest
        to zupelnie jednoznaczny sygnal, ze CHCE SIE Z NIM KOCHAC...
        • oohwee Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 01:54
          jezeli faceta w wieku 37 nie kreci 22 letnia cizia, to wybacz...ale:
          1.nigdy nie zmieni.sex najwyrazniej zawsze byl mu obcy.czy aby przypadkiem nie bylas jego pierwsza kobieta?
          2.(o zgrozo!) robi to bo musi.wie ze ma mloda zone a zony trzeba zaspokajac.
          wiec bierze tablety bo inaczej nie dalby rady.

          wg mnie nie wytrzymasz dlugo, najlepiej juz teraz odwiedz psychologa i wylecz sie poczucia winy,znajdz kochanka i przypomnij sobie jak fantastyczny jest sex.a jemu dawaj dalej codziennie i pielegnuj w nim prawdziwego samca i bedziecie na zawsze szczesliwi.
        • leesiczka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 10:09
          > A co do mojego patrzenia prosto w oczy - to specjalne spojrzenie,
          mowiace 'BIERZ MNIE',

          Przecież on Cię stale bierze!

          > ktore jeszcze nigdy mnie nie zawiodlo - DZIALALO ZAWSZE I WSZEDZIE I Z
          KAZDYM!!!

          No działa, nawet z nim.


          > powiedzialam mu, iz nie do konca
          > satysfakcjonuje mnie nasze pozycie

          NIE DO KOŃCA?! Cóż to może oznaczać? Przecież nam napisałaś, że jest
          beznadziejny. Zacznij wyrażać swoje zdanie W NORMALNY SPOSÓB. Nie jakieś
          infantylne głębokie patrzenie w oczy, maślane przytulanki, półsłówka rozumiane
          tylko przez Ciebie i wyklucz kłamstwa, które już raz sprawiły, że jesteś
          nieszczęśliwa. Między wami jest 15 lat różnicy, facet bierze odpowiednik
          viagry, ma po nim pół godziny na stosunek, robi dokładnie to, co sprawia, że
          zawsze dochodziłaś - czego Ty się dziewczyno spodziewasz?
          Podstawowy problem to brak szczerości i absolutna nieumiejętność wyrażania
          swoich potrzeb.
          Twój mąż młodszy już nie będzie, co prawda na naukę nigdy nie jest za późno ale
          nie tylko on wymaga kilku lekcji. Tobie potrzebna jest nauka komunikowania się
          i asertywności. "Sama sobie zrobiłam na złość" - zgadza się i ja osobiście mam
          poważne wątpliwości czy uda Ci się odkręcić ten stan. Na miejscu Twojego męża
          czułabym się podle. Na kłamstwie nie da się daleko zajechać, a w związku
          partnerskim to niedopuszczalne... Teraz musisz pracować najpierw nad sobą
          następnie nad mężem.
        • niezapominajka333 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 11:44
          Blondinko, twoja sytuacja nie jest prosta.
          Z tego, co napisałaś, wynika, ze gdy poznałas swojego męża, nie wiązałas z nim
          nadziei na długi związek. Doszło do seksu i powiedziałaś mu, że jest
          fantastycznym kochankiem, żeby go dowartosciowac, bo był nieśmiały. Skończyło
          sie małżeństwem. On sądził, że wreszcie trafił na dziewczynę, dla której jest
          bogiem seksu, ty miałas nadzieję, ze inne zalety zrównoważą brak
          satysfakcjonujacego seksu, a w przyszłosci może się coś poprawi.
          Teraz jesteś w ślepej uliczce.
          Z jednej strony chcesz poprawic jakośc seksu, z drugiej strony nie chcesz mu
          powiedziec, ze było i jest źle.
          Oj nie bedzie to łatwe...
          Seksuolog nie, bo się załamie. Prawda prosto w oczy nie, bo mu będzie przykro i
          też sie załamie. Ciągnac dalej tak jak jest, już ne dajesz rady ...

          Z twoich wypowiedzi mozna sobie jakiś obraz sytuacji stworzyc, ale wymaga on
          uzupełnienia.W zwiazku z tym mam kilka pytań.
          Napisałaś:
          "Od slubu mina niedlugo cztery miesiace (przetrwalam je dzieki
          wibratorowi, ktory maz mi kupil na urodziny i jego kolekcji porno) i niedawno
          zebralam sie na odwage, zeby powiedziec mu, ze z tym 'fantastycznym
          kochankiem' to byla nie do konca prawda..."
          Skad pomysł kupienia wibratora na urodziny? Twoje zyczenie? On to wymyślił?
          Nie, żebym była pruderyjna, ale mozna to różnie interpretowac. Bo jeśli do
          urozmaicenia wspólnych igraszek, to takowych chyba nie ma. Jeśli to pomysł
          męża, to jakiś cel w tym miał...
          Jak zareagował, gdy powiedziałas mu, ze z tym fantastycznym kochankiem to nie
          do końca prawda?
          Dlaczego bierze Cialis? Chce sprostac twoim potrzebom?
          Jakie miał wcześniejsze doświadczenia? Ile partnerek? Jak długo trwały związki?

          "... Przytualmy sie dużo, tak wiec na brak bliskosci nie
          narzekam. Jednakowoz MARZE o tym, zeby on dotknal moich piersi, calowal moja
          szyje, plecy, zeby stosunek trwal dluzej i zebym mogla mu patrzec w oczy
          podczas seksu... Nie wspominajac juz o milosci francuskiej (ktora on ode mnie
          dostaje codziennie, ja od niego dwa razy i to baaaardzo dawno temu)...."

          Napisałaś, ze nie narzekasz na brak bliskosci, bo dużo sie przytulacie. A
          pieszczoty? Nie jako częśc seksu, ale tak w trakcie przytulania?

          Napisałaś, ze on nie pozwala(jest przestraszony ?) na twoją inicjatywę, ale
          jednocześnie dostaje od ciebie codziennie miłosc francuską i nie ma nic
          przeciwko... Próbuję sobie wpasowac ten fakt w pewien schemat waszych zbliżen i
          nie bardzo mi sie to udaje...
          Może jego strach jest spowodowany tym, że martwi sie tym, czy "stanie na
          wysokosci zadania', gdy tobie przyjdzie ochota na seks. Może nie trzeba się
          rzucac na niego, ale przejśc delikatnie od miłości francuskiej do pozycji np.na
          jeźdźca ...Jeśli wczesniej, niby dla zabawy, zasłonisz mu oczy i niby
          zartoblwie powiesz, że teraz on ma słuchac bo ty tu dzisiaj rządzisz.... może
          nie czując presji da się oswoic z takim rodzajem seksu...
          Myślę, ze na razie osiagnęłaś to, ze facet jest zdezorientowany. Pozycja od
          tyłu wyklucza obserwację reakcji partnerki, wyrazu jej twarzy.... W ten sposób
          utwierdza sie w pzrekonaniu, ze jest ci z nim dobrze. Twoich mniej lub bardziej
          delikatnych aluzji uwag może nie rozumiec, lub nie chciec rozumiec. Może jego
          ego broni się w ten sposób przed nieprzyjemnymi faktami.
          Jeśli chcesz oszczędzic mu brutalnej prawdy, to pozostaje ci powolna zmiana
          jego podejscia do seksu, a to wiąże się z delikatnym oswajaniem i uczeniem go.
          Łatwiej ci będzie, gdy zrozumiesz, jakie przyczyny kryją sie za jego "egoizmem"
          w tych sprawach. Nie sądzę, zeby zmieniła to jedna, czy dwie rozmowy, nawet
          najbardziej szczere.
          • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 15:03
            Powaznych zwiazkow w zyciu mial 3, mniej powaznych bardzo duzo:) Z jedna kobieta
            mieszkal przez piec lat.
            Kiedys mu powiedzialam, ze chodzilo mi po glowie w przeszlosci kupienie
            wibratora, ale ze nie mialam odwagi wejsc do seks shopu. Wibrator mial byc
            zabawnym dodatkiem do prezentu:)
            Cialis bierze, bo twierdzi, ze lepsze odczucia ma po tym oraz bo jest leniwy i
            latwiej brac cialis niz rzucic palenie i sie zdrowo odzywiac:))
            Przytualmy sie duzo, ale pieszczot w tym nie ma.
            • niezapominajka333 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 16:59
              Powaznych zwiazkow w zyciu mial 3, mniej powaznych bardzo duzo:) Z jedna kobiet
              > a
              > mieszkal przez piec lat.
              Jak na nieśmiałego faceta to całkiem spore doswiadczenie....
              • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 17:18
                Moze nienajlepszego sformulowania uzylam - moze nie tyle jest to niesmialosc,
                ile niepewnosc siebie - plus jest tego swiadomy, wiec z tym walczy, chcialam mu
                pomoc.
    • sagittka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 16:36
      "On nie chce uprawiac seksu w lozku, ne chce uprawiac seksu w innej pozycji,
      jak dla mnie to on zupelnie nie chwyta idei stojacej za seksem..."

      a jak dla mnie, to on cię nie kocha i ma gdzieś twoje potrzeby.
      Powtarza jeden nudny scenariusz, który mu odpowiada i z głowy. Jesli to prawda,
      że mówisz mu o tym, czego potrzebujesz i on nawet się nie stara zrozumieć, to
      znaczy, że albo ma to gdzieś, albo chciałby coś dla ciebie zrobić, ale nie
      potrafi, nie może się przemóc, itp (wtedy potrzebna jest pomoc specjalisty).

      Jeśli on nawet nie chce z tobą porozmawiać, to znaczy że albo temat dla niego za
      trudny albo nie traktuje cię jak partnerki. Jesteś tylko ładną młodą żoną,
      dodatkiem do jego życia, ale nie partnerem życiowym (więc i seksualnym).

      Czy ty w ogóle w waszym małżeństwie możesz o czymkolwiek decydować? Masz prawo
      do swojego zdania? Studiujesz, jeszcze nie zarabiasz, może on raczej chce się
      tobą opiekować i decydować o wszystkim, co ciebie dotyczy. Czy wiesz jaką rolę
      odgrywała jego matka w jego domu rodzinnym zdominowanym przez 5 mężczyzn?

      Jeśli jednak się mylę i jesteś dla niego partnerem, to zdobądź się na rozmowę.
      Nie roztrząsaj na razie tego co było, powiedz że wasze pożycie robi się nudne,
      więc proponujesz zmiany. Ponieważ na razie jeszcze nie jesteście dopasowani, to
      w ramach wzajemnego uczenia się będziecie na zmianę realizować swoje potrzeby i
      ujawniać oczekiwania. Raz będziecie sie kochać, tak jak on lubi najbardziej
      (wtedy oczywiście nie wybrzydzaj, nie krytykuj, możesz mówić, że lubisz sprawiać
      mu przyjemność, bo to cudowne gdy można ukochanej osobie dac to czego
      potrzebuje). Następny raz ma należeć do ciebie, czyli ty zdecydujesz jak to
      zrobicie. Można to zrobić w formie zabawy, niech będzie twoim lokajem, który ma
      spełniać twoje zachcianki.
      Oczywiscie to wszystko ma sens, jeśli jemu zależy na tobie, a jest jedynie
      niedouczony, zahamowany. Może się okazać, że facet jest już na to za stary
      (mentalnie, bo wiek nie ma znaczenia) i seks traktuje jako przykry obowiązek.
      Cóż, wtedy ci współczuję i przy okazji przestroga dla młodych: decyzja o
      małżeństwie w wieku 22 lat, bez wcześniejszego seksualnego dopasowania się z
      partnerem jest niedojrzała i bywa ryzykowna.
      • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 17:16
        Zawsze jak sie z kims wiazalam, na dluzej, czy na krocej, to bardzo duza wage
        przywiazywalam do seksualnego 'dopasowania' a i tak predzej czy pozniej konczylo
        sie katastrofa:/ Tym razem doszlam do wniosku, ze seks najwazniejszy w zyciu nie
        jest i ze sa rzeczy wazniejsze. Plus glupkowato ludzilam sie, ze pewnego
        pieknego dnia luby mnie milo zaskoczy:-) Owszem, naiwna jestem nieprzecietnie.

        A teraz - uwaga - dzisiaj byl seks w innej pozycji, tak, ze moglismy sobie
        popatrzec w oczeta:) Oczywiscie gry wstepnej nie bylo, juz chyba zapomnial, ze w
        ogole o cczyms takim rozmawialismy. Z erekcja tez byly problemy jak sie okazalo,
        ze nie zamierzam sie ruszyc z lozka ani nie zamierzam sie odwrocic do niego
        tylem:) A stosunek sam w sobie byl... dziwny?
        Maz mial wyraz twarzy, jakiego nigdy u niego nie widzialam - wygladal, jakby
        mnie nienawidzil. Nie dotykal mnie w ogole. Zaczal wygadywac brutalne
        sprosnosci... A potem mnie sciagnal z lozka i odwrocil a potem to juz 'jak zwykle'.

        I co Wy na to?
        • blaszany_dzwoneczek Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 17:32
          Jeden wujek mojego męża opowiadał kiedyś na imprezce rodzinnej o jakimś
          sąsiedzie z rodzinnej wsi, który z zoną robił TO od tyłu - i opowiadał o tym jak
          o straszliwym zboczeniu, z komentarzem "jak zwierzęta"... Oboje z mężem
          uśmialiśmy się z tego, by my czesto robimy TO "jak zwierzęta" i bardzo tak
          lubimy, mi chyba ta pozycja (te pozycje) w ogóle najbardziej odpowiada. Ale w
          twoim przypadku to nie jest wcale śmieszne, i zaczynam myślec, że może wujek,
          choć wybitnie moherowy, jeśli tak można powiedzieć, nie oburzał się na
          preferowaną przez sąsiada pozycję, może to też był jakiś skrzywiony facet. Bo
          niewątpliwie twój mąż ma jakieś skrzywienie pod tym względem. Brzmi to
          przerażająco: wyraz nienawiści z powodu seksu w innej niż zwykle pozycji?
          brutalne sprośności? Co on takiego mówił? I czy jakoś skomentował to wszystko
          już po fakcie (ten seks inaczej i to jak sie zachowywał)?
          • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 17:37
            Ten totalnie dziwny wyraz twarzy nie byl spowodowany seksem w innej niz zwykle
            pozycji - mozna by to opisac 'Ty glupia suko a teraz to ja cie zerzne' lub
            'Glupia pipo dawaj dupy'. Szok. Az mi glupio o tym wszytskim pisac, nigdy sie z
            czyms takim nie spotkalam... Zaczal mowic, ze przyprowadzi mnostwo facetow i
            wszyscy mnie zerzna... (SIC!). Byl jak w amoku... A po fakcie - udajemy, ze nic
            sie nie stalo.
            • blaszany_dzwoneczek Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 17:46
              Udajesz, że nic się nie stało? Dziewczyno, no nie wiem, odpowiada Ci takie
              zachowanie męża? Chyba nie, z tego co piszesz, ale nie reagując dajesz mężowi
              sygnał, że Ci to odpowiada. Nie rozumiem relacji jaka jest między Wami.
              Koniecznie wróć do tego, zapytaj czemu tak mówił do Ciebie, co się działo z nim,
              że tak się zachowywał. Jeżeli ma jakiś problem, a ewidentnie ma, to nie można
              tego problemu traktować jak zgniłe jajko, bo odkładane wciąż na bok tylko będzie
              śmierdzieć coraz bardziej. Gdyby ze mną mąż się zaczął kochać (chyba to nie
              najlepsze słowo w tej sytuacji...) z wyrazem nienawiści na twarzy i wygadywac
              takie rzeczy - przerwałabym to.
              • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 17:55
                Wybralam taktyke zdystansowania sie do sprawy:) Patrze na to z boku, z pewna
                fascynacja, bo z czyms takim sie jeszcze nie spotkalam. Mysle, ze naogladal sie
                za duzo pornosow:)

                Nie wzielam tego do siebie, bo to nie jego wina, ze jest skrzywiony. Poczekam,
                co sie bedzie dzialo, tego sie nie da naprawic natychmiast, jezeli w ogole sie
                da...

                Przynajmniej zaczyna byc smiesznie - jakies 10 minut po 'seksie' pilam kawusie i
                czytalam njusy, maz zszedl na dol, odstawil moj kubek z kawa, przytulil,
                ucalowal i powiedzial 'Kocham Cie, Bubu' (Bubu i Yogi) :)))))

                • blaszany_dzwoneczek Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 18:10
                  Ja bym się temu tak biernie nie przyglądała. To nienormalne. I wykracza daleko
                  poza nieśmiałość, nieporadność, naoglądanie się pornosów... A jak to się zacznie
                  nasilać, a jak w którymś takim amoku zrobi Ci krzywdę jakąś?
                  • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 18:12
                    Nie sadze, zeby mial mi krzywde kiedykolwiek zrobic:)
                    Jezeli jest niezdolny do uprawiania normalnego seksu, to malzenstwo i tak nam
                    nie wyjdzie, natomiast bardzo ciekawa jestem, co ciekawego jeszcze zobacze:))))
                    • blaszany_dzwoneczek Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 18:18
                      No cóż, jeśli taka jesteś wesolutka mimo świeżego męża, który okazuje się
                      psycholem, tudziez wizji rychłego rozpadu ledwie zawartego małżeństwa, z
                      człowiekiem którego niby kochasz - to co Ty tu robisz na tym forum i po co
                      zawracasz nam wszystkim głowę. Rozumiem, że problemu nie ma, a tylko masz
                      ciekawy obiekt do obserwacji w domu. Zatem obserwuj go dalej, powodzenia.
                      • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 18:25
                        Staram sie zachowac dystans, wpakowalam sie w glupia sytuajce, ale nie bede sie
                        z tego powodu dolowac i zalamywac. Shit happens. Uznaje skrzywienie meza za vis
                        maior . Bubu chcialby, zeby malzenstwo przetrwalo dlatego nie szuka kochanka,
                        nie sklada pozwu o rozwod, tylko czeka, obserwuje i ma nadzieje, ze jakos sie to
                        wszystko wyprostuje.
      • exekutor41 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 11.01.07, 11:33
        aż się zbulwersowałeł.....tym co powiedziała sagittka...Cóż, wtedy ci współczuję
        i przy okazji przestroga dla młodych: decyzja o
        > małżeństwie w wieku 22 lat, bez wcześniejszego seksualnego dopasowania się z
        > partnerem jest niedojrzała i bywa ryzykowna.

        guzik prawda delikatnie mówiąć....jestem żonaty 10 lat .. prawdziwe uczucie nie
        patrzy na dopasowanie jakieś tam ...głupota...seks do dodatek który scala i
        dopełnia uczucie...
    • zlakobieta Podpucha jak nic n/txt 06.01.07, 18:08

      • blaszany_dzwoneczek Re: Podpucha jak nic n/txt 06.01.07, 18:11
        No może i masz rację, bo beztroska reakcja blondinki jest bardziej zdumiewająca
        niż zachowanie jej męża...
        • blond_inka Re: Podpucha jak nic n/txt 06.01.07, 18:15
          Nie na darmo blondynka jestem :)

          Przeciez to on ma powazny problem z podejsciem do seksu, a nie ja.

          Malzenstwem jestesmy od czterech miesiecy, dzieci nie ma, majatku wspolengo nie
          ma, albo sie cud zdarzy, albo rozwod.

          Czas mam, nigdzie mi sie nie spieszy, poczekam, zobacze... A nuz...
      • nabali Re: Podpucha jak nic n/txt 06.01.07, 18:13
        wiesz inka, to wygląda tak jakby inicjację przeżyl w sytuacji zbiorowego
        gwaltu, gdzie poniża się kobietę i mu to siedzi pod czaszką
        albo naoglądal się pornosów
        kiedyś też kochalam się z bardzo czulym mężczyzną, który w lóżku robil rzeczy,
        których się nie spodziewalam za pierwszym razem i drugiego już nie bylo, bo się
        zestrachalam
        • mutemuja Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 18:55
          A ja myślę, że wychodzi na jaw, jakiego seksu chce i przy jakim odczuwa
          prawdziwą satysfakcję. Tak, jak pisałam wcześniej, być może traktuje Ciebie jak
          "świętą",być może, jak niedoświadczoną,niewinną, młodziutką kobietę, nie chce
          Cię wystraszyć, zniechęcić lub po prostu pokazać swojej prawdziwej twarzy i
          robił, to jak robił (beznamiętnie, szybko, fatalnie), a teraz przez chwilę mógł
          być sobą. Wszystko teraz zależy, jak Ty do tego podejdziesz i co o tym myślisz,
          czy zgodzisz się na taki seks.
          • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 19:07
            Hehehehe nie mam nic przeciwko temu, zeby sobie gadal od rzeczy czy nawet mnie
            pociagnal za wlosy albo przygryzl tu i owdzie, potrzeba mi NAMIETNOSCI
            (romantycznej albo zwierzecego pozadania), potrzeba mi zeby mnie zaczal
            dotytkac, zeby w tym byla jakas pasja, zebym czula POZADANIE (jego, bo swoje
            czuje:)

            Czas pokaze, co sie z tego wykluje...
            • karmelek21 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 20:37
              Podczytuje sobie forum i dziwią mnie niektóre wypowiedzi. Szczególnie Panów.
              Myśle, że teksty w stylu "musisz mu czarno na białym pokazać o co Ci chodzi"
              są bez sensu. Mój facet nie ma problemów z odczytywaniem moich sygnałów.
              Jeśli kobieta patrzy na faceta z pożądaniem w oczach to chyba nie jest to
              tak ciężko zauważyć. Mój nieraz odczytuje takie sygnały z których ja sobie
              nie zdaje sprawy. Naprzykład w życiu bym nie wpadla na to że po tym jak
              sobie przygryzam delikatnie dolną wargę on może wyczuć, że go pragnę.
              Dopiero jak mi to uświadomił to zaczełam się na tym łapać i miał racje.

              Nie róbmy z facetów idiotów, większość potrafi doskonale odkryć czego kobieta
              potrzebuje i kiedy ma na niego ochotę.

              Blond_inko, trzymam za Ciebie kciuki. Powalcz chociaż raz z nim o dominacje.
              Usiądź na nim i nie pozwalaj mu protestować. Mój też jako typ "dominator"
              nie potrafił na początku przeboleć, że to ja mam ochotę przejąć
              inicjatywe, teraz sam mówi (wzrokiem oczywiście;) bierz mnie i rób co
              chcesz ja i tak zaraz pozwole Ci odczuć kto jest mężczyzną w tym związku;))

              Pozdrawiam
              • justysialek Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 06.01.07, 21:28
                Dobre, nie powiem.

                jakbym była facetem, to sama bym zastosowała taka technikę:
                przelecieć kobietę znienacka, a potem sie tłumaczyć - tak wymownie wydęłaś te
                usta myjąc zęby!!! Wiedziałem o co ci chodzi!!! sama sie poobserwuj, to
                zobaczysz, że zawsze tak robisz jak masz ochotę he he he...
                • karmelek21 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 07.01.07, 08:03
                  Nie no przecież najromantyczniej jest jak facet Ci to powie. Kawa na ławe,
                  kochanie szykuj się bo jak przyjde z pracy to cię przelece... Zdecydowanie
                  wole spontaniczny sex, gdy nie jestem w stanie przewidzieć wszystkich ruchów
                  partnera.
          • pafryk Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 11.01.07, 13:30
            ja też mam podobny problem tyle ze zaczęlam mówić mu o tym za nim sie pobralismy
            wiedzialam ze nie jest tak jak powinno byc (tez mialam wczesniej faceta który
            naprawdę wiedzial na czym rzecz polega)i stalo sie zaszlam w ciaze, myslalm ze
            moze zmeni sie cos zaczelam mu mówic ze seks z nim nie sprawia mi satysfakcji
            ze on sobie robi dobrze a JA. Nigdy nie mialam z nim orgazmu minęly juz dwa
            lata, i wciaz mysle jak to cudowinie bylo mi z poprzednim facetem, a moj maz
            uwaza ze wszystko jest ok. Teraz dopiero moge powiedzic ze dobry seks jest
            naprawde wazny w małżenstwie bo jak go nie ma wszystko sie wali tym bardziej ze
            wczesniej przezywało sie z kims wspaniałe orgazmy....
    • not_at_all Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 07.01.07, 11:09
      Takie zachowanie blisko 40-letniego mężczyzny świadczy o głęboko utrwalonym
      (uwarunkowanym) wzorcu osiągania podniecenia seksualnego. Są małe szanse na jego
      modyfikację, a już zwłaszcza w amatorskich warunkach, a nie w gabinecie seksuologa.
      • coill Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 07.01.07, 14:56
        swxuolog,psycholog,psychiatra(?)

        Porozmawiqj z nim op tym problemie(ja by manwet berzczelnie pokazala mu te posty na forum,niech o sobie poczyta.)Kiedy ja ostro poweidzialam duzo prowdy,to to cos dalo.
        lUCHAJ JEZELI ON nic NIE CHCE z tym zrobic,nawet pojsc do lekarza to na co Ci taki maz?
        w yWSPOLNIRE mieliscie budowac wasze zycie,by dla obu stron bylo udane.A jesli on nie chce sobie pomoc(a tym samym TOBIE)to znaczy ze nie chce budowac tego co powinien.To daje Ci wrecz prawo do oznajmienia ze odejdziesz skoro tak,bo jesli nie chce pomoc to pokazyje tym samym zer tka mu nie zalezu na Tobie jak na czubku jego nosa.(nie mowie ze masz odejsc,ale w takiej sytuacji maila bys prawo powiedziec o takiej mozliwoesci_Niech sie baran obudzi,bo wg mnie jesli tak bedzie,to i tak odejdziesz:)Kiesys,ale to nie przetrwa,wiecej lez,zalu,nieudany sex wkoncu przelozy sie na inne dziedziny zycuia,to daje duzy odzwiek.Konsekwencje niebeda szczesliwe,i winny bedzie on.
        • coill Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 07.01.07, 15:06
          a tak swoja drogą;)
          Opisuj niusy,bo fajnie mi sie to czyta,naprawde:) No i jestem na serio b.ciekawa co on dalej bedzie robic, i jak reagowac na Twoje kolejne nowe proby(bo pewnie beda)a szukac wyjscie metoda prob i bledow powinnas,odwaznie- jak nie ta to inna metoda,pokolei i obserwowac efekt(albo jego brak)
          • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 07.01.07, 19:39
            Postow mu nie pokaze, bo po po polsku zna tylko slowa 'Polak, Polska, Polka,
            kielbaska' :-)))))
            Jesli zas chodzi o nasze pozycie seksualne, to postep pewien jest :) Niewielki,
            bo niewielki, ale zawsze:)
            Zaczelam zdecydowanie odmawiac seksu i nie wykazuwac zadnego entuzjazmu.
            Przypomnial sobie, ze mam piersi:))) Nawet lechtaczke znalazl:)))) Pewien
            entuzjazm zaczelam okazywac po jakichs 4-5 minutach:) Checi mial dobre,
            probowalismy w pozycji misjonarskiej, ale niestety erekcji nie bylo:/ (cialis
            sie skonczyl hehehe). Widac bylo, ze nic z tego nie bedzie w tej pozycji, a on
            sie tylko zdenerwowany robil, wiec sie zlitowalam, wzielam sprawy w swoje rece
            (a konkretnie usta) i potem juz jak zwykle... :/
            Coz, czasu mam duzo, nigdzie mi sie nie spieszy, szanse ze wsio sie wyprostuje sa...

            • coill Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 08.01.07, 02:48
              heh no widzisz,egoista, nie dostal to sie odrazu postaral. Cierpliwa jestes:D heh ale serio on chyba cos sobie w glowe wbił ze tak ma. Moj jeden ktorego mialam(i wlasnie taki pokraka)uwazal ze mu nie stanie napewno(!)drugi raz,dopiero za pare godzin.I Dobrac sie do niego i postawic to byla tragikomedia..i wiele innych heehe


              a nie boisz sie ze zanim przestanie miec problemy z potencja) to juz bedzie zxa stary na sex?
    • bomba44 To jest troll. n/t 08.01.07, 15:51
      • blond_inka Re: To jest troll. n/t 08.01.07, 16:13
        Kilka razy juz mi sie zdarzylo, ze zupelnie na serio zalozylam jakis watek i
        zostalam oskarzona o bycie prowokatorem:)))
        Nie wiem, czy sie cieszyc, ze zycie mam takie ciekawe, ze ludzie az nie wierza,
        czy sie dolowac, ze zycie mam tak popie****, ze ludzie az nie wierza:))))

        • kriss_7 Re: To jest troll. n/t 10.01.07, 19:33
          Zasadniczo, zastanów się po co w ogóle to piszesz.
          Oświadczenie, że sama sobie zafundowałaś tę frajdę powinno wystarczyć.
          Jestem bliski uznania, (jak kilku innych forumowiczów)że to podpucha.
          • blond_inka Re: To jest troll. n/t 10.01.07, 21:35
            Pisalam to wszytsko, gdyz jako czlowiek, a wiec istota spoleczna, odczuwam
            czasami potrzebe przedyskutowania pewnych kwestii z innymi ludzmi, w przypadku
            tej dosc intymnej kwestii - z ludzmi obcymi i anonimowymi.
            Nie bardzo wyobrazam sobie, ze opowiadam to wszytsko mamusi lub siostrze lub
            babci tudziez przyjaciolce.
            • kriss_7 Re: To jest troll. n/t 10.01.07, 22:07
              Rozumiem, że wiele osób, szczególnie piszacych na tym forum ma (tak jak i ja )
              jakieś problemy.
              Nie każdy jednak, wyłuszcza je z podobną precyzją lub niedoskonałością,
              jednocześnie oczekując "złotego środka" na bóle.
              Czy to, że ktoś podaje Tobie jakieś "porady" przynosi Ci jakąś ulgę, zrozumienie
              czy coś podobnego, czy tylko masz
              satysfakcję, że: "znowu ktoś mi doradza, a sam pewnie nie może poradzić sobie z
              własnym życiem i problemami".
              I to Tobie chwilowo wystarcza.
              Bez ciągu dalszego.
    • exekutor41 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 11.01.07, 11:28
      tak sobie myslę rozwiedź się i ożeń ze mną ;) bo jam sytuację odwróconą...ale
      tak na poważnie wiem jak sie głupio czujes znam to z autopsii....i jeszcze
      podjełaś krok nawiazania kontaktu..rozmowy...jakie wyjście..usiąć przy winie z
      nim i spróbuj jeszcze raz pogadać...bo nie ma innego wyjścia ... zdrada
      wszystkiego nie rozwiąże a wręcz skomlipuje..a onanizm...no ile można ;) może
      być jako dotatek a nie jako zamiast :) jak pod bokiem jest bliska osoba....która
      jest obojętna...swoją drogą coś musi mieć w sobie że wyszłaś za niego...
      • coill Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 11.01.07, 22:13
        exekutor41 napisał:.a onanizm...no ile można ;) może
        > być jako dotatek a nie jako zamiast :) jak pod bokiem jest bliska osoba....któr
        > a
        > jest obojętna...swoją drogą coś musi mieć w sobie że wyszłaś za niego...


        1."onanizm " jak ja do cholery nie lubie tego slowa hehehe(taka mala dygresja)
        2.a ciekawe Co on ma:) Moze porpotu zakochala sie i tyle,czesem nie trzeba czwegos wielkiego miec,zeby ktos to cos w Tobie zauwazyl;)
        • blond_inka Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 12.01.07, 16:03
          Sytuacja sie zmienila, ale niekoniecznie na lepsze. Seksu nie bylo od dosc dawna
          (kilka dni, ale dla mnie to jak miesiace:).
          Dlaczego za niego wyszlam to juz pisalam:) Seks wiedzialam, ze najlepszy nie
          jest, ale w poprzednich zwiazkach seks byl super a wszytsko i tak sie predzej
          czy pozniej sypalo...
          Czekam dalej na przelom, nigdzie mi sie nie spieszy, a gra jest warta swieczki :-)


          • vrf Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 12.01.07, 19:46
            Gra nie jest warta świeczki, nie z nim.
            Krzywdzicie siebie na wzajem, wątpię byś coś mogła zmienić. Ma prawie
            czterdziestkę na karku, w tym wieku łatwiej zmienić obiekt seksu niż sposób seksu :P
            Za rok albo pięć Ty doprawisz mu rogi do podłogi, on Cię znienawidzi do końca.
            Skończ te studia na jego koszt, odwzajemniając się tym, co lubi. A potem, jeśli
            nic się zmieni, idź w swoją stroną, znajdź faceta, który potrafi i ukochać, i
            spojrzeć w oczy, i przytulić porządnie.
            • wojtec100 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 12.01.07, 20:45
              vrf napisał:
              > Gra nie jest warta świeczki nie znim.
              > Skończ te studia na jego koszt, odwzajemniając się tym, co lubi. A potem,
              jeśli
              > nic się zmieni, idź w swoją stroną, znajdź faceta

              Gratuluje Twojemu facetowi wyboru vrf.
              Nie zdziw sie gdy pewnego wieczoru zaproponuje Ci ekscytujacy sex
              z zawiazanymi oczami w blasku swiec
              i sie na ciebie wysra.






              • coill Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 12.01.07, 21:47
                vrf napisał:

                > Gra nie jest warta świeczki, nie z nim.
                > Krzywdzicie siebie na wzajem, wątpię byś coś mogła zmienić. Ma prawie
                > czterdziestkę na karku, w tym wieku łatwiej zmienić obiekt seksu niż sposób sek
                > su :P
                > Za rok albo pięć Ty doprawisz mu rogi do podłogi, on Cię znienawidzi do końca.
                > Skończ te studia na jego koszt, odwzajemniając się tym, co lubi. A potem, jeśli
                > nic się zmieni, idź w swoją stroną, znajdź faceta, który potrafi i ukochać, i
                > spojrzeć w oczy, i przytulić porządnie.



                Wyrafinowana do szpiku kosci. I dziwic się,ze potem tylu mezczyzn ma obiekcje do nowo poznanych kobiet i zaufac im nie moze. Chcialabys tak,zeby facet sobie zaplanowal,ze za 5 lat Cie zostwi bo mu zle ciągniesz,ale najpierw poczeka az splacisz jego sługi za samochód albo zafundujesz jakies kierownicze stanowisko?
    • kkkxxxkkk Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 15.01.07, 15:27
      U mnie to samo, ale z żoną.

      -------------------
      www.jednomiejsce.pl
    • manix7 Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 15.01.07, 16:25
      jedno zycie
      • victta Re: Sama sobie zrobilam na zlosc 15.01.07, 16:39
        Blond_inko,a moze on ma upodabanie w strone SM i tradycyjny sex go nie kreci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka