Dodaj do ulubionych

Bawić się w to czy nie?

08.01.07, 18:07
Witam wszystkich. Mam pewien dylemat. Od jakiegoś czasu jestem wolną osobą,
rozstałam się z narzeczonym, więc nie mam zobowiązań. Podoba mi się pewien
facet. Jest żonaty więc dałam sobie spokój. On jednak daje mi do zrozumienia,
że ja też mu się podobam. Pewnie myślicie sobie, że kolejna zastanawia się
cze romansować czy nie, ale to nie o to chodzi. Wracając do sedna sprawy.
Chodzi o to, że przedstawił mi jakiś czas temu swoją żonę(atrakcyjna i
sympatyczna babeczka), nie bardzo wiedziałam dlaczego to zrobił. Wczoraj
zapytał czy nie chciała bym się do nich przyłączyć. Czyli zaprosił mnie
do trójkąta. Mówił, że bardzo spodobałam się jego żonie i chcieli by
spróbować miłości w trójkę. Niby mnie też to kiedyś kręciło, ale boje się
że mogę się źle psychicznie z tym czuć. I pytanie brzmi: warto czy nie warto?
Obserwuj wątek
    • ewolwenta Re: Bawić się w to czy nie? 08.01.07, 18:08
      Pytanie tak w temacie forum? Myślałam,że małżeństwo to relacja dwojga ludzi i na
      trójkąty miejsca nie ma.
    • agatelek2 Re: Bawić się w to czy nie? 08.01.07, 18:21
      A niby skąd mamy o tym wiedzieć czy warto?Sama musisz sobie
      odpowiedzieć.....Myślę,że gdybyś naprawdę chciała nie pytała bys dziewczyn na
      forum tylko po prostu to zrobiła.
      • iskierka1985 Re: Bawić się w to czy nie? 08.01.07, 18:31
        wydaje mi się, że są tu osoby z różnymi doświadczeniami?
        • agatelek2 Re: Bawić się w to czy nie? 08.01.07, 18:35
          Są ale to co sprawdziło się u kogoś niekoniecznie sprawdzi się u Ciebie.Sama
          musisz podjąć decyzję w tej sprawie,niestety.
          • agatelek2 Re: Bawić się w to czy nie? 08.01.07, 18:39
            Już się nie odzywam bo doświadczenia nie mam.Pozdr...
          • iskierka1985 Re: Bawić się w to czy nie? 08.01.07, 18:39
            czasami warto uczyć się na błędach innych;-) No i zastanawia mnie jak to
            wygląda z drugiej strony. Czy to napewno było by dobre dla związku tych
            moich znajomych
            • mutemuja Re: Bawić się w to czy nie? 08.01.07, 18:59
              Ty się nimi tak nie przejmuj i daj sobie spokój, bo sobie wielką krzywdę zrobisz.
              • mrdebo Re: Bawić się w to czy nie? 08.01.07, 19:14
                A poza tym istnieje ryzyko, że jak Ci się spodoba, to nie będzie Cię już
                cieszył seks we dwoje ( K + M )
    • misssaigon Re: Bawić się w to czy nie? 08.01.07, 21:10
      a/ aspekt materialny - wynajecie panienki z agencji kosztuje pare PLnów,
      tymczasem "młoda" pojdzie sama z ciekawości
      b/ czy warto zaczynac swoje doswiadczenia seksulanego od "hardcorowej" wersji,
      co potem? sado -acho, orgietki, etc?
      c/ aspekt moralny - z zonatym co to to nie, ale z zoantym i mezatka mozna?

      ale na serio - masz ochote, probuj ale pamietak o srodkach zabezpieczajacych -
      fakt, ze to seks we trojke nie znaczy ze "bezpieczniejszy"
    • dziewczynka1979 Re: Bawić się w to czy nie? 08.01.07, 22:23
      jeśli cię to kręci i oni tego chcą to czemu nie???
      nikogo nie krzywdzisz;)
    • justyna302 Re: Bawić się w to czy nie? 08.01.07, 23:54
      Powiedz, po co ci to? Naprawdę potrzebujesz już teraz takich mocnych wrażeń?
      Sądząc z nicku jesteś taka młodziutka, nie wchodź na taki grząski grunt.. Oni są
      już być może lekko znudzonym małżeństwem, ale Ty? Masz wszystko przed sobą!!
      Powyżej ktoś napisał, zrób to, przecież nikomu krzywdy nie robisz. To nieprawda,
      przecież możesz łatwo zrobic krzywdę sobie. Co będzie jeśli się wbrew sobie
      zaangażujesz? Uzaleznisz od tego? A przynajmniej może Ci na długo zostać niesmak
      i kac moralny. Być może za rogiem czeka na Ciebie nowe uczucie, prawdziwy
      związek, czy nie warto na to poczekać i nie bawić się w niebezpieczne zabawy?
    • aretuza Re: Bawić się w to czy nie? 09.01.07, 00:13
      Wiesz, co Ci powiem z pozycji osoby, która lubi eksperymentowac?:) Kazde
      doświadczenie zmienia, czy chcesz , czy nie, bedzie to miało na Ciebie wpływ,
      juz nie bedzie tak samo jak przedtem. A często jest tak,że jak sie powie a, to
      sie mówi b..itd, i czasami nie wiadomo kiedy sie zatrzymac, i czy w ogole sie
      mozna zatrzymac:) Jasne,że nieznane kusi, ale jesli znane jest fajne, to po
      zaglądać tam, gdzie nie wiadomo co nas czeka?:)
      Z czego to jest cytat, bo nie pamietam?:)"Jak zajrzysz w otchłań to i ochłań
      zajrzy w Ciebie"?:)
      Oczywiście ten cytat jest cokolwiek demoniczny, sytuacja wcale taka nie jest..
      ale mysle,że pewne posunięcia w życiu warto przemyslec:)
      Pozdrawiam i życzę tylko słusznych wyborów.
      • gomory Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 08:24
        > Z czego to jest cytat, bo nie pamietam?:)"Jak zajrzysz w otchłań to i ochłań
        > zajrzy w Ciebie"?:)
        > Oczywiście ten cytat jest cokolwiek demoniczny, sytuacja wcale taka nie jest..

        Uwazam, ze cytat jest demoniczny ale i niosacy w sobie wiele prawdy.
        To zdanie z "Tako rzecze Zaratustra" (albo Zoratustra bo mi sie czesto myli :P) - Fryderyka Nietzsche'go. Ten caly traktat uznalbym za obrazoburczy zbior wszelakich sentencji ;).
    • bomba44 Czemu nie? 09.01.07, 01:58
      Według mnie, jeśli masz ochotę, i Cię to kręci, to korzystaj z okazji i
      spróbuj. Prawdą jest to co napisali moi przedmówcy, jaki to może mieć na
      Ciebie wpływ. Ale jest też druga strona medalu. Moim zdaniem takie rzeczy
      powinno się robić (powtarzam jeszcze raz: jeśli się ma na nie ochotę) w tedy,
      gdy ma się na nie ochotę i możliwości. Jeśli tego nie zrobisz teraz, to
      kiedy? Gdy będziesz miała wiele lat, męża, dzieci, i nikt nie będzie Cię do
      takiego układu chciał? Wtedy te Twoje pragnienie będzie się mogło wydawać
      żenujące, a próba realizacji może przynieść krzywdę wielu ludziom. Wtedy
      ryzykować będziesz mogła znacznie więcej.

      Znam wielu ludzi, którzy eksperymentowali w młodym wieku i wcale tego nie
      żałują. Wręcz przeciwnie, czują się spełnieni, i nie pociągają już ich takie
      eksperymenty.

      Z drugiej strony znam wielu ludzi, którzy teraz niemalże wariują, bo nie
      wyszumieli się w młodym wieku, a teraz by bardzo chcieli, ale już z różnych
      względów nie mogą.

      Jeżeli jednak masz jakiekolwiek wątpliwości, i nie masz na to ochoty, to
      absolutnie tego nie rób. Absolutnie nie warto.

      Pozdrawiam, i życzę trafnej decyzji.
    • chcacy Idź na całość 09.01.07, 10:42
      taka okazja może się nie zdarzyć w życiu trzeba zdobywać doświadczenia.
      Nie słuchaj tych co piszą że możesz zrobić sobie krzywde, niby jak? Jeśli
      będziesz miała sama na to chęć krzywdy sobie nie zrobisz najwyżej Ci się nie
      spodoba i wiecej nie spróbujesz.
      • sonia765 Re: Idź na całość 09.01.07, 11:13
        Chcący, piszesz o tym tak lekko i po prstu, jakby chodziło o wyjazd na
        stypendium do Stanów, albo o zgłoszenie sie na casting do filmu.
        Sprawa jest trochę delikatniejsza, nie sądzisz?
        • chcacy Re: Idź na całość 09.01.07, 14:59
          sonia765 napisała:

          > Chcący, piszesz o tym tak lekko i po prstu, jakby chodziło o wyjazd na
          > stypendium do Stanów, albo o zgłoszenie sie na casting do filmu.
          > Sprawa jest trochę delikatniejsza, nie sądzisz?

          NIe sadze, chodzi o dobra zabawe. Albo ta zabawa jej się spodoba albo nie
          • mreck Re: Idź na całość 09.01.07, 15:17
            gdyby rzecz miała sie sprowadzić spróbowania, to włsciwie dlaczego nie. miło
            było, ale cześć.
            lecz:
            co moze byc jak sie któres zaangazuje? i jak zaczniecie sie spotykać za plecami
            tego trzeciego?
            wszak oni są małżeństwem.
            a gdyby nie byli? czy to cos zmieniałoby w twoim zapatrywaniu się na taki
            trójkacik?
            • tamaryszek4 Re: oj uwazaj!!! 09.01.07, 16:43
              kiedyś spróbowałam,bardzo dawno a do dziś żałuje,czuje nie smak i zle mi z tym
              jak jasna cholera i wcale nie było miło!!!
              • iskierka1985 Re: oj uwazaj!!! 09.01.07, 17:31
                Tamaryszek a powiedz mi czy miałaś występować z tej samej pozycji co ja?
                Jeśli tak to jak dobrze znałaś te osoby?

                Dzisiaj umówiłam się na spotkanie z tym moim znajomym. Sam poprosił o rozmowę.
                • xibit9 Re: oj uwazaj!!! 09.01.07, 17:35
                  Iskierko czy traktujesz to jako jednorazową przygodę i czy widujesz się z tym
                  facetem codziennie (pracujecie razem)? Bo jesli tak to sprawy mogą faktycznie
                  się skomplikować.
                  • iskierka1985 Re: oj uwazaj!!! 09.01.07, 17:47
                    W sumie pracujemy w tej samej firmie, ale w filiach oddalonych od siebie
                    o 20km. Widujemy się raz, dwa razy w tygodniu. Nie pytaj jak to traktuje
                    bo narazie mam mętlik w głowie i sama nie wiem
                    • xibit9 Re: oj uwazaj!!! 09.01.07, 17:52
                      oczywiście nie zamierzam tutaj prawić morały co powinnaś zrobić a co nie.
                      Dzisiaj i tak idziesz się z nim spotkać i porozmawiacie a decyzja i tak należy
                      tylko do Ciebie. Pozdrawiam
                • tamaryszek4 Re: oj uwazaj!!! 09.01.07, 18:28
                  tak,i znałam te osoby bardzo dobrze i do tej pory mamy kontakt ze sobą tylko
                  juz nie taki o jakim piszemy
                  • mrdebo Re: Bawić się w to czy nie ? 09.01.07, 18:53
                    Bawiliśmy się w to kilka razy z żoną. Liczyłem, że ją to rozrusza. Były układy
                    2 + 2 i 2M + 1K. Niestety nie dane mi było spróbować 1M + 2K. Podobało mi się
                    ale zrobiłem 1 błąd. Nie powinniśmy byli tego robić w trójkącie więcej niż raz
                    z jedną osobą. Może się potem wkraść zazdrość z byle jakiego powodu albo bez
                    powodu. I tak było w moim przypadku. Zonie też się podobało ale z powyższego
                    powodu zrezygnowała ( zaznaczam, ona ) a ja, choć często o tym myślę nie
                    namawiam jej już.
    • gomory Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 08:38
      Moim zdaniem warto jesli naprawde ma sie ochote. Oczywiscie wczesniej wypadaloby spokojnie usiasc i dokonac malego wgladu w siebie: czy czujemy sie lodka unoszona uczuciami po rzece zycia, czy mamy od tego wiosla. Jesli czujesz, ze mozesz miec z tym psychiczne obciazenia, to w dluzszej perspektywie spora szansa, iz bedziesz miala z tego powodu klopoty. Sama to musisz osadzic.
      Druga sprawa: do takich ekscesow, najlepiej nie wciagac swoich znajomych. Gdyby cokolwiek zaczelo sie ukladac niewlasciwie, moga powstac niezreczne sytuacje pelne emocji, szantazow, pomowien z ktorych cholernie trudno sie wyplatac. Rzutowaloby to np. na Twoja prace. Skoro masz ochote na takie doswiadczenie, a nie tych ludzi, to przeciez mozesz sie tak zabawic z innymi sympatycznymi osobami, z ktorymi latwo bedzie zerwac znajomosc gdyby nie przypadli Ci do gustu. To tez niezly test czy faktycznie masz predyspozycje do takiego hedonizmu ;).
      • iskierka1985 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 08:56
        Zdecydowałam się po wczorajszej rozmowie. Mówił, że bardziej zależy mu na tym
        by spełnić fantazje żony, bo wie, że czasami po nocach jej się śni sex z
        kobietą, mówił, że jeśli ja nie wyraże zgody to on tylko popatrzy i nawet
        mnie nie dotknie(byłam kiedyś w związku przez pół roku z dziewczyną i on wie,
        że mam doświadczenie). Powiedział mi, że jego żona od kiedy mnie poznała to
        ciągle o mnie myśli. Ja też nie mogę przestać myśleć o tym jak może być
        wspaniale (tylko co potem?). No nic zobaczymy, umówiłam się z nimi na piątek.
        • xibit9 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 09:20
          no widzisz, więc decyzja zapadła. Wszyscy tego chcecie więc życzę wpsaniałych
          chwil i nie myśl teraz co może być potem. Pozdrawiam
          • selfmademan Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 10:07
            No i w ten sposób iskierka rozpaliła żywy ogień zainteresowania ( nie tylko
            swoim wątkiem...) Aby do piątku, a potem niech się dzieje wola nieba, z nią się
            zawsze zgadzać trzeba ;-) (też cytat, ale rodzimego wieszcza ).
            Nieatpliwie ciąg dalszy wątku nastąpi - no, chyba że autorka zaniemówi ( np. ze
            szczęścia....) po weekendzie ;-)
            • tamaryszek4 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 11:07
              albo strzeli sobie w łeb
              • wojtec100 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 11:15
                tamaryszek4 napisała:

                > albo strzeli sobie w łeb
                Sperma w twarz, czy jak?
                To ze Tobie bylo zle to nie znaczy ze jej bedzie.
                Swoja droga to w trojke moze lepiej najpierw pojsc na kregle, potem na basen
                czy kina, a nie do lozka.

                • mreck Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 11:22
                  żeby dobrze sie bawic w łóżku trzeba sie kochać poza łóżkiem.
                  zeby dobrze sie bawić poza łóżkiem wystarczy kieliszek wina.
                  na zdrowie.
                  • petar2 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 11:54
                    > żeby dobrze sie bawic w łóżku trzeba sie kochać poza łóżkiem.

                    Kwestia poziomu doznań.

                    Trójkącik, orgietka to realizacja fantazji, atrakcyjność nowością i ferią
                    doznań, głownie wzrokowych. Coś jak zjedzenie egzotycznej potrawy z
                    przystawkami, dodatkami i deserami w przypadkowym barze. Dużo, oszałamiające
                    smaki i szybko.

                    Seks z kochanką to wspólne przeżycie rozkoszy z z bliską kobietą w której się
                    zauroczyliśmy, zakochaliśmy. Przypomina wykwintną kolację w dobrej restauracji
                    z muzyką, tańcem i niepowtarzalną atmosferą.

                    Seks z żoną to potwierdzenie bliskości i zespolenia. Coś jak wspólne upichcenie
                    ulubionego dania w zaimprowizowanej, trochę eksperymentalnej wersji w leniwej,
                    żartobliwej i nastrojowej atmosferze przy blasku świecy i głosie Norah Jones.

                    Doznania i przyjemność w pierwszym przypadku ogranicza się do smaku potrawy, w
                    pozostałych smak mało wpływa na doznania wieczoru.
                    • mreck Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 12:50
                      czemu nie porównasz seksu do jazdy samochodem?

                      duze silne auto dające swobode poczucie luzu i silne doznania - samogwałt.

                      ładny kabiolecik, żółto czerwone opony i podziw innych kierowców - seks z
                      kochanka(kiem)

                      pikap z oberwna plandeką, ale niezawodny, usłuzny wygodny funkcjonalny -
                      małżeński,

                      autobus z przyczepą, - seks we trójkę.
                      ani sie wygodnie prowadzi ani wygodnie jedzie.

                      • europa63 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 12:59
                        > czemu nie porównasz seksu do jazdy samochodem?

                        Mreck, samochody to moja działka:)

                        Ale porównania...no,no...

                        A jazda sporym wozem z automatyczną skrzynią i tempomatem???? to by pod co
                        podpadało?

                        Seks podczas jazdy z osobą płci przeciwnej - to jest dopiero coś!
                        I nieważne - żona, kochanka...Tylko wielokątów nie polecam - z powodów
                        technicznych:)
                        • wojtec100 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 13:20
                          > A jazda sporym wozem z automatyczną skrzynią i tempomatem???? to by pod co
                          > podpadało?

                          Pod seks malzenski po 40 latach pozycia, gdzie zona kladzie sie na lozku w
                          szlafroku, cieplych skarpetkach i mowi do meza popijajac ziolka:
                          Nasmaruj mnie tym olejkiem rozgrzewajacym na reumatyzm ale nie odrywaj tego
                          plastra na plecach i mozemy robic seks.
                      • petar2 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 13:14
                        Można i motoryzacyjnie.

                        Masturbacja to spacer na własnych nogach. Nie specjalnego ale zawsze do
                        dyspozycji, nie trzeba tankować, robić przeglądów i wyrabiać prawka.

                        Seks z kochanką to druga, obok auta rodzinnego, bryczka. Często wypasiona,
                        jakaś terenówka albo auto służbowe. Nie każdego stać.

                        Seks z żoną to poczciwy kombiak rodzinny. Znamy wszystkie wady i zalety więc
                        możemy osiągać optymalne przebiegi. Jesteśmy jedynym użytkownikiem, wieszamy
                        więc sobie proporczyki tylko wybranych klubów i ulubiony odswieżacz.

                        Orgietka to wyścig na motodromie albo udział w rajdzie (wieki temu byłem
                        pilotem na paru, najzabawniejsi byli weterani z NRD w udekorowanych trabantach,
                        co to nie doczytali że raid sportowy a nie turystyczny). Dużo adrenaliny jak
                        ktoś lubi ale i trochę ryzyka.
                        • wojtec100 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 13:27
                          >Seks z żoną to poczciwy kombiak rodzinny. Znamy wszystkie wady i zalety więc
                          > możemy osiągać optymalne przebiegi. Jesteśmy jedynym użytkownikiem....

                          Czlowiekiem wielkiej wiary jest kolega, chyba ze mowimy o chwilach wizyt w
                          serwisie, a dokladniej kasie tego serwisu.
                          • petar2 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 13:45
                            > > możemy osiągać optymalne przebiegi. Jesteśmy jedynym użytkownikiem....
                            >
                            > Czlowiekiem wielkiej wiary jest kolega, chyba ze mowimy o chwilach wizyt w
                            > serwisie, a dokladniej kasie tego serwisu.

                            To nie kwestia wiary tylko wiedzy. Oczywiście wiedzy w wymiarze ludzkim a nie
                            absolutnej.

                            Postaram się to koledze wytłumaczyć na przykładzie motoryzacyjnym.
                            Jedynym użytkownikiem mojego samochodu jako kierowca jestem ja. Auto
                            zabezpieczone, kluczyków nigdzie nie posiałem ani nie pożyczałem. Wiem gdzie
                            zostawiam, nie zauważyłem nigdy żadnych śladów używania, ubytku benzyny,
                            uszkodzeń, dziwnego zachowania czy informacji kolegi, ze widział wczoraj moje
                            auto tu i tu. A obserwatorem jestem nienajgorszym.

                            Auto więc nie było używane przez nikogo bez mojej wiedzy. I nawet jeśli się
                            mylę co do tego to moje możliwości poznawcze nie dają mi żadnych podejrzeń ani
                            skutków takiego użycia. Więc dla mnie wiedza absolutna jest bezużyteczna bo
                            nieosiągalna oraz nie ma wpływu na moje zycie.

                            Wszystko zależy od możliwości poznawczych. Kolega zapewne nisko ocenia swoje
                            więc podważa moje :-)
                            • kici10 Re: Bawić się w to czy nie? 15.01.07, 22:34
                              Swoją drogą to ciekawe jak kombiak zamienia się w terenówkę przy innym
                              kierowcy. HI hi hi.
          • europa63 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 11:29
            dajcie spokój dziewczynie,zdecydowała, to i tak zrobi.

            Jej wybór. Może jej to szczęsliwe chwile da...

            pozdrawiam odbierających poczte:)
            • tamaryszek4 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 11:35
              sory iskierka,poniosło mnie
              • karmelek21 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 14:06
                Ta dyskusja o motoryzacji jak dla mnie sprowadza kobiety do uprzedmiotowienia.
                Może gdybyście panowie porównali kobiety do istoty żywej, było by wam
                łatwiej? Nie rozumiem w niektórych sprawach mężczyzn :/
                • blaszany_dzwoneczek Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 14:19
                  Ależ nie porownuja kobiet do samochodow, tylko doznania wynikajace z seksu z
                  kobietą, w ktorej pozostaja w danej relacji, do doznań wynikających posiadania
                  konkretnego rodzaju samochodu, tak to zrozumialam - i jeżeli juz nawet sie
                  uprzeć, że uprzedmiatawiają tym kobiety, to uprzedmiatawiają takze mezczyzn, bo
                  do tanga trzeba dwojga, a nawet wiecej w kontekście tego wątku :-)
                  • raqu46 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 14:23
                    tak namarginesie, zaczęło sie od kuchni a ja tylko chciałem pokazać
                    absurdalność takich porównań. niby, ze seks we troje to te wyszukane danie. no
                    nie. a moze kaszanka z gazety?
                    • blaszany_dzwoneczek Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 14:27
                      nie, tam chyba było, że to egzotyczne danie w przydrożnym barze, a nie
                      wyszukane. Wyszukane to bylo z kochanką :-) A ja tam lubię takie porównania :-)))
                    • europa63 Re: Bawić się w to czy nie? 10.01.07, 14:34
                      A ja wolę kaszankę:)
                      Zdecydowanie.......
    • chcacy Hej iskierka 13.01.07, 10:42
      dzis sobota i co? działo sie cos wczoraj? Byłaś u nich? Mam nadzieje, że to
      nagraliście bo chetnie obejrze
      • mreck Re: Hej podglądaczu! 13.01.07, 10:46
        ale jak masz jakies nagranie to wtnij twarze i podeslij na priva.
        • iskierka1985 Re: Hej podglądaczu! 13.01.07, 19:39
          Było spotkanie, było dużo alkoholu i było fajnie. Swoją drogą to nie
          wierze "żonie", że nigdy kobiety nie miała:)
          • mrdebo Re: Hej podglądaczu! 14.01.07, 09:41
            Jeśli macie zamiar dalej się w to bawić, to najlepiej będzie jak umówisz się z
            nimi, że nie będzie żadnych spotkań sam na sam ani z nim ani z nią ( nawet na
            kawę ), żadnych telefonów, sms - ów, mailów bez wiedzy partnera i każde
            przypadkowe spotkanie na ulicy kończyć się będzie po max. 2 zdaniach. Wierz mi.
            To jedyne wyjście, żeby nie doszło w końcu między nimi do podejrzeń i
            zazdrości. Najlepiej powiedz im, że o każdą otrzymaną wiadomość, telefon
            będziesz później pytać drugą stronę. Zazdroszczę i życzę wspaniałej zabawy.
            • iskierka1985 Re: Hej podglądaczu! 14.01.07, 10:10
              Rady jak najbardziej słuszne. Jednak sprawy można powiedzieć, że się
              trochę skomplikowały (będę ich nazywać Marek i Iza, bo tak będzie łatwiej).
              Marek ma na luty zaplanowany wyjazd służbowy. Nie będzie go prawie miesiąc.
              Z tego co dał do zrozumienia to chciałby żebym przez ten czas "odwiedzała"
              Izę. Mówił, że chciał by byśmy się zaprzyjaźniły. Dalej mam dylematy.
              Ehhh... Czy to normalne by facet pchał żonę w ramiona koleżanki? A może
              chce się pozbyć wyrzutów sumienia bo np sam ma kogoś na boku??
              • mrdebo Re: Hej podglądaczu! 14.01.07, 10:57
                Pcha bo go to rajcuje, że jak wróci posłucha relacji żony. Ale nie wie tego, co
                ja już przeżyłem. Potem, kiedy 2, 3 razy z rzędu będzie ją bolała głowa (
                naprawdę, albo nie będzie ją już kręcił seks tylko z nim ) bedzie szukał
                powodu. I jednym zpowodów będziesz Ty. Na początku będzie to spychał wgłąb
                siebie ale później może to urosnąć do takiego problemu, że będzie śledził żonę,
                sprawdzał jej wiadomości, zostawiał na noc zapałki we framudze drzwi kiedy
                będzie wychodził do pracy, sprawdzał czy ślady na wycieraczce są śladami butów
                żony, czy Twoich. I w końcu oprócz tego, że skończy się dobra zabawa, ich życie
                zamieni się w nieustającą kłótnię na conajmniej kilka miesięcy ( jeśli nie
                dłużej ). Lepiej przeczekać ten miesiąc. A może właśnie w ciągu tego miesiąca
                poznasz kogoś przez kogo zrezygnujesz z trójkąta. A jeśli będziesz spędzać czas
                tylko z Izą, to jak to ma się zdarzyć ?
                • drak02 Re: Hej podglądaczu! 15.01.07, 17:36
                  ZAstanawiam się czy bedąc kompletnie trzeźwa, też byś uczestniczyła w tych
                  kombinacjach. Jakos bez entuzjazmu wspominasz te wydarzenia.
                  • wojtec100 Re: Hej iskierka 15.01.07, 19:59
                    Ile teraz placa w rozowych pisemkach za takie niby HOT historyjki.
    • chcacy Szczegóły 17.01.07, 10:53
      czekam na jakies szczegóły? Jak rozpoczeliscie jak przebiegało i jak sie skończyło?
      • iskierka1985 Re: Szczegóły 18.01.07, 10:28
        Przepraszam bardzo, ale po co Ci to??
        • wojtec100 Re: Szczegóły 18.01.07, 11:54
          iskierka1985 napisała:
          > Przepraszam bardzo, ale po co Ci to??

          Chcielibysmy sie popodniecac i przy okazji zaoszczedzic pare groszy na Twoj
          Weekend.

          A po co zaczelas te historie na forum?

          Zaloz watek np "O tajnym obozie amerykanskich komandosow" co cwicza nieopodal w
          lesie i wynajmuja pokoje u Ciebie w domu. A ty 3 lata po rozwodzie. No i
          pokojowki prosza sie Ciebie o prace chociaz placisz 400zl na miesiac.

          • iskierka1985 Re: Szczegóły 18.01.07, 12:05
            po to by poznać opinę osób które mogą coś na ten temat wiedzieć.
            I osiągnełam to co chciałam. Nie mam zamiaru opowiadać o szczegółach, bo
            nie o to mi chodziło
            • chcacy Re: Szczegóły 18.01.07, 15:27
              Powiem tak że urzekła mnie Twoja historia. Moja żona na taki krok nie pójdzie
              więc jestem ciekaw i pytam osoby, która ma juz takie doswiadczenie na swoim koncie.
              • guarana6 Re: Szczegóły 18.01.07, 16:32
                myślę ze nie kazdy o tym chzcialby mówic nawet dlatego że obowiązuje pewna
                dyskrecja a wiadomo jakie mamy spoleczenstwo mozna nieraz zidentyfikowac te
                osoby a po co? Ja juz mam to poza sobą tzn pierwsze kroki bylo to dokladnie rok
                temu wiec moge cos powiedzieć, bylismy z męzem na nartach swietnie sie
                bawilismy poznaliśmy nieco starszego kolege był bardzo symaptyczny no i
                przstojny pewnego wieczora przy alkoholu zaczęliśmy sobie opowidac takie rózne
                seksowne kawałki i w pewnej chwili cała trójka byla zgodna, ale wbrew moim
                jakmś niedowierzaniom okazalo sie że mamy na taka zabawe wszyscy ochote,
                słuchajcie był odlot poprostu cudownie panowie mili taktowni doskonale
                wiedzieli jakie są moje potrzeby kochalismy sie chyba do rana, w sumie seks we
                trojke uprawialismy trzy razy i kazdy był cudowny, pożniej rozjechalismy sie do
                domow nieraz pogadmy sobie przez telefon i tyle, teraz planujemy poznac jakas
                mila dziewczyne i tez we trójke uprawiac seks ale w innej konfiguracji.
                • iskierka1985 Re: Szczegóły 18.01.07, 21:41
                  guarana6 napisała:

                  > myślę ze nie kazdy o tym chzcialby mówic nawet dlatego że obowiązuje pewna
                  > dyskrecja a wiadomo jakie mamy spoleczenstwo mozna nieraz zidentyfikowac te
                  > osoby a po co?

                  Nie chodziło mi właściwie o to, bo ja akurat żyje od kilku lat za granicą.
                  Nie chciała bym zostać oskarżona rozpowszechnianie jakiejś.... hmmm sama
                  nie wiem jak to nazwac "perwersji". Różnie tu ludzie reagowali na temat
                  który akurat poruszyłam.
                  • iskierka1985 Chcacy spr pocztę n/t 18.01.07, 21:58

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka