14.02.07, 13:16
od jakiegoś czasu czytam sobie to forum ale uznałam, że zamiast czytać warto
wziąść aktywny udział i zamiast " podglądać " innych samemu się przedstawić .
Co niniejszym czynię.
A jesli chodzi o tematy przedstawiane na forum to mój problem jest
nastepujacy : On chce ( prwie ) zawsze i wszędzie a ja ....no cóż rzadko mam
ochotę co mnie sama wkurwia na maksa - dlatego odwiedzam forum, moze dowiem
się czegos o przyczynach swojej niechęci ( przejściowej mam nadzieję ) oraz
pdowiem się jak inni sobie radzą.......
pozdrawiam wszystkich :-)
Obserwuj wątek
    • rumcajs-wrocek Re: Witam.... 14.02.07, 13:22
      Witamy wśród swoich .;))
      I lepiej coś rób, zanim chłop znajdzie drugą .
      • malinakalina Re: Witam.... 14.02.07, 13:29
        Ten mój jest z " porządnej katolickiej " rodziny i zdrada to dla niego
        najgorsza rzecz pod słońcem.....
        Kręgosłup moralny to on ma taki że sama mu zazdroszczę bo ja jestem jakby
        bardziej tolerancyjna.....
        na razie zakładam walkę o poprawę w ramach tego co jest :-) On twierdzi że
        kocha i wogóle i poczeka - tylko ile mozna czekać ?! Nawet temu mojemu sie
        znudzi, frustracja go dopadnie..No nic...zobaczymy jak bedzie może forum pomoże
        i ja sama tez ostro myślę jak by to poprawic....
        • abdulian Re: Witam.... 14.02.07, 14:05
          To zamiast myśleć zacznij działać.

          Jeżeli będziesz siedzieć i dumać co by tu zrobić, to do niczego dobrego nie
          doprowadzi - zacznij robić cokolwiek, bo to lepsze niż zastanawianie się nad
          sensem życia... Chłop bedzie czekał, czekał, czekał (nawet jak jest super
          cierpliwy i ma choćby nie wiem jak mocny kregosłup moralny) to w końcu pęknie -
          niekoniecznie zdradzi, ale pęknie. A jakakolwiek inicjatywa z Twojej strony
          zostanie odebrana przynajmniej jako gest dobrej woli i chęć poprawy zaistniałej
          sytuacji. To wpłynie na pewno na jego stan poprawiając go znakomicie. A jest
          szansa, że znajdziesz jakieś rozwiązanie po przez praktykę.

          To nic wielkiego, ale wg mnie jest to lepsze niż samo rozmyślanie.

          pozdrawiam i powodzenia :)
          • malinakalina Do Abddulian! 14.02.07, 14:32
            Zgadzam się - w tym temacie działanie to podstawa.
            moje myslenia dotyczy co by zrobic żeby działanie było naturalne, spontaniczne
            no krótko mówiąc żeby było lepiej....nie tylko pod wzgledem ilosci ale równiez
            jakości.
            A z drugiej strony problem polega właśnie na tym że czasem totalnie nie mam
            ochoty działać - w sumie to częściej niż do czasem, ostatnio to nawet często
            nie mam ochoty " działać " a zmuszanie się to kiepski pomysł i kiepski
            efekt.....i dla mnie i dla niego....
            • abdulian Re: Do Abddulian! 14.02.07, 14:56
              Naturalnie,

              I najgorsze jest to, że prawdopodobnie obydwoje mamy rację. Zmuszanie się do
              czegokolwiek nie przynosi zwykle dobrych efektów, a jednocześnie samo myślenie
              może poprowadzić do grzechu zaniechania.

              Jednak zwróć też uwagę na jedną rzecz - jeżeli będziesz o tym tylko myśleć, to
              zaczniesz się sama "wkręcać" w stan, w którym bedziesz co raz więcej o tym
              myślała, co raz bardziej nie będzie Ci się chciało, potem zaczniesz myśleć o tym
              jak bardzo Ci sie nie chce, potem nadejdzie obrzyczenie do samego myślenia o tym.

              Zalecam jakieś zdecydowane kroki, jakiś impuls, be teraz jeszcze jesteś na
              cudowany wręcz etapie "wiesz że jest problem, masz świadomość jego istnienia i
              chcesz działać" nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak wiele mozliwości to daje.
              Moja eks-narzeczona, była na etapie "uświadamiania jej problemu, ale nie
              przyjmowała go do siebie i w związku z tym natrualną konsekwencją był brak
              dizałania" skończyło się to rozstaniem po blisko 5 latach bycia razem.

              Niestety, poążadania i ochoty na seks nie wywołasz pstrknięciem palców. Ani u
              siebie, ani u drugiej osoby.

              Usiądź zastanów się, wyłączając schematyczne myślenie, zaplanuj coś i zadziałaj.
              Wierz mi, jeszcze chwilę i przestanie Ci się chcieć, po tem przejdziesz do stanu
              totalnego zobojętnienia w kwestii problemu, na końcu zacznie Cie denerować sama
              myśl o nim, będzie frustracja etc. A potem nie wiem czy jest droga odwrotu - ja
              jej nie znalazłem.

              Powodzenia i daj znać co i jak poszło :)
              • malinakalina Re: Do Abddulian! 14.02.07, 15:30
                Taaa.....No nic dodać nic ująć....Tylko wiesz myśle ze Ja chyba bardziej sie
                tym przejmuję niż on, ostatnio stwierdził że dla niego wszystko jest super
                gdybym tylko chciała trochę częściej....a widzisz problem zaczyna sie przy
                planowaniu jakiejs akcji - trochę inne klimaty nas kręcą....Ja uwielbiam jak on
                dobiera sie do mnie w windzie, samochodzie itp. a dla niego to jest peszące (no
                chyba że jest wstawiony )Mnie na maksa kręci jak wiem że ogladał sobie jakieś
                gołe laski w necie, albo że jechał na tzw.recznym - no nie wiem o co chodzi ale
                mnie kreci.Może potrzebuje czuc konkurencję, no sama nie wiem..ale on jest
                wtedy mega speszony i zapomnij o seksie a nastepnego dnia to ja juz moge
                zapomniec o seksie i tak to trwa....
                choc oczywiscie nie zawsze tak jest :-)
                • abdulian Re: Do Abddulian! 14.02.07, 15:58
                  A więc zaczynając zdanie od "a więc":

                  W moim przypadku, jak już mówiłem o tym, że wszystko jest OK, byle tylko
                  częściej, oznaczalo to że już byłem tak zrezygnowany, że zapomniałem o
                  wszystkich fantazjach, o wszystkich marzeniach, o tym wszystkim co w seksie
                  fajne, żeby tylko chociaż trochę, chociaż odrobinę było częściej.

                  Nie wiem czy taki jest mechanizm u wszystkich facetów, ale u sporej częsci
                  właśnie tak jest. Twoje postępujące zrezygnowanie, bo zmierzasz od "co by tu
                  nowego zrobić, żeby było w seksie ciekawiej" do "co by tu zrobić, żeby seks był
                  w ogóle" więc wg mnie czas najwyższy zacząć działać. Ale moge równie dobrze się
                  mylić.

                  Nie bardzo wiem co Ci zaproponować, co mogłoby rozkręcić was Oboje. Nie możecie
                  porozmawiac otwarcie o tym co was kręci? Albo zrobić listę na zasadzie: duża
                  lista pytań o różne rzeczy, z zakresu wspólnego igraszkowania (np. striptiz,
                  klapsiki, wiązanie do łóżka, zasłanianie oczu) i konkurs na zasadzie czy Twój
                  partenr odpowiedziąłby na to pytanie tak / nie. Może coś was natchnie. Nie mam
                  pojęcia.

                  Ale lepiej robic coś niż nie robic nic, poszukać jakiegoś wpsolnego mianownika,
                  jakiegoś punktu zaczepienia, czegokolwiek... Próbowaliście?

                  powodzenia :)
                  • malinakalina Re: Do Abddulian! 14.02.07, 16:32
                    Wiesz czasem czuje ze zabrnelismy w tych rozmowachw slepa uliczke....choc
                    czasem zdarza nam sie cos ustalic...On - striptiz i najchetniej zebym w domu
                    chodzila bez bielizny - no ok nie sa to wymagania ktorym nie podołałabym
                    tylko......zawsze sa jakies przeszkody....( z mojej strony - niestety )

                    I czasami mam wrazenie ze jemu to juz wszystko jedno byle cos - czyli sprawdza
                    sie to o czym piszesz....ale ja to wyczuwam i czasem wkurza mnie to bo widze po
                    nim nastawienie na zlapanie troche seksu a nie na jakosc a zdrugiej strony nie
                    chce dac sie wpedzic w poczucie winy.....Bo wydaje mi sie ze Ja sporo robie w
                    tej sprawie zwlaszcza jakosci a on bardziej idzie na ilosc ze sie tak wyraze...

                    Choc oczywiscie nie do konca moge miec do niego pretensje w koncu on tez ma
                    swoje potrzeby - to jasne....Eeeecchh zycie...
                    • avide malinakalina 14.02.07, 18:11
                      Że sie tak wtrącę...

                      Jak dla mnie po tym co napisałaś wyraźnie aż bije w oczy że jesteście zupełnie
                      różni w oczekiwaniach, przynajmniej w seksie, a przecież o tym mowa.
                      Ty wyglądasz na duzo bardziej perwersyjną osobę, i wbrew pozorom otwartą na nowe
                      bodźce, i doznania, podniecają cie inne rzeczy, inne sytuacje. Może on jest
                      wspaniałym człowiekiem, będzie świetnym ojcem, dobrym mężem ale wygląda na to że
                      kochankiem raczej nie... nie dla Ciebie. No ... chyba że się przełamie. Inna
                      może by się w jego ramoinach rozpływała ale nie Ty. Tak a nie inaczej CIe natura
                      ułozyła że pozycja klasyczna czy klasyczna odwrócona może zupełnie na Ciebie nie
                      działa. On jako dobry kochanek powinien próbować spełniać Twoje zyczenia bo co
                      poradzisz na to właśnie Cię podnieca to a nie co innego co podnieca jego.
                      Abdulian miał zupełnie inną sytuacje, i postąpił słusznie w moim przekonaniu ale
                      jego nażyczona wcale nie potrzebowała zbliżeń.
                      Wygląda na to że Ty potrzebujesz tylko nie tak jak on lubi. Po prostu
                      potrzebujesz faceta który pokocha cię tak jak Ty lubisz.
                      Powiem Ci że nie rozumiem co to znaczy: "nie kieruj mną bo wybijasz mnie z rytmu
                      "... ?????? Ja żonę wręcz zachęcam do tego by mną kierowała. W kocu nie jesteśmy
                      jasnowidzami i możemy się jedynie domyślać co kręci drugą stronę. Moze na
                      początku staci sie "impet" ale jak juz się nauczy CIe pieścić nagroda = Twoja
                      satysfakcja spowoduje iż uzna że warto było. Czasami warto sie tak dotrzec :)))
                      nawet po latach.
                      Żeby nie było, sam również jasno i wyraźnie mówię żonie co mnie kręci. Dłuuugo
                      się opierała, tak jakby nie słyszała. Kiedyś wręcz wziąłem jej rękę i pokazałem
                      jak ma mnie i gdzie dotykać. Czynność powtórzyłem jeszcze nie raz. Teraz już
                      wie. Czasami jeszcze sie opiera ale wystarczy ze puszcze jej aluzje i przede
                      wszystkim będzie jej się chciało (bo troszke leniuszek jest :)) ) i potrafi
                      naprawdę miło zaskoczyć. Podobnie było z oralem. Kiedyś powiedziałem, tutaj tak
                      a tam tak. I tego samego oczekuję od niej. W końcu seks jest po to by ona
                      zrobiła dobrze mi a ja jej, czyli żebyśmy sobie wzajemnie dogodzili TAK JAK MY
                      LUBIMY a nie jak wydaje się naszemu partnerowi że tak lubimy!!!!!!!!!!!!!1

                      Pozdrawiam serdecznie.
                      Avide
                      • malinakalina Re: malinakalina 14.02.07, 18:45
                        Avide!

                        He, he, .....Jak pytałam co go kręci to mówił że tak poprostu gołe kobiece
                        ciało ,gołe piersi - no fajnie ale jak odniosłam się do tego z
                        niedowierzaniem....( tzn. zapytałam i co i tylko tyle?! ) To jakos nie umiał mi
                        powiedzieć.
                        Na pewno ma jakies swoje marzenia tylko u licha Ja tam wróżką nie jestem i nie
                        zgadnę...Ja mu powiedziałam jakie mam fantazje - chociaż niektórych z nich nie
                        wprowadzie w czyn i zostana tylko fantazjami :-)

                        Jak zaraz na początku naszego związku próbowałam zrobic mu dobrze ustami to sie
                        wzbraniał ale ja wyczułam pismo nosem i kapnełam sie ze poprostu żadna mu
                        wcześniej nie zrobiła ale jak juz poczuł to pokochał :-)

                        Ale będąc sprawiedliwą to duzo się nauczył i mnie też nigdy nie oszczędza w
                        pieszczotach ustami, ręka - co chcę....
                        A z ta roznica w oczekiwaniach no to sama nie wiem - w koncu to ja od dluzszego
                        czasu mam male potrzeby a on duuzo większe i to mnie wpedza w deprechę ...

                        Marwi mnie tez to ze sama sie zabawiam zamiast rozpalona czekac na niego w
                        domu - a potem jak on sie do mnie dobiera to ja juz nie chce - sama jestem na
                        siebie wsciekla za taka głupotę . Nie wiem to chyba pojscie na łatwiznę wiem ze
                        sama sobie zapewnie przyjemnosc a z nim to raczej niepewne....
                        Ostatnio postanowiłam ze bede czekac na niego i zadne samodzielne zabawy -
                        zobaczymy mam nadzieje ze wplynie to na czestotliwosc
                        Chyba jestem jakas zdrowo pokrecona....
    • renebenay Re: Witam.... 14.02.07, 13:34
      Prawdopodobnie nie masz zadnego problemu bo poprostu swego partnera nie kochasz
      a tylko Tobie jest z nim przyjemnie i dobrze,mysle ze tu tkwi cale sedno.
      • malinakalina Renebenay ! 14.02.07, 13:38
        Gdyby to było takie proste!
        ale niestety nie jest.......Kocham go i dlatego chce zeby on tez byl szczesliwy
        ze mna...i tylko ze mną !!!!
        • renebenay Re: Renebenay ! 14.02.07, 13:46
          Czy moge Ci cos podeslac na priwa.
          • malinakalina Re: Renebenay ! 14.02.07, 13:53
            Pewnie :-)
            czekam.
    • jaonmy nuda? 14.02.07, 16:07
      Malina, a czy twoj maz cie po prostu troche nie nudzi a lozku? Tak mi sie
      skojarzylo po twoim poscie o tym co cie kreci a czego on sie troszke wstydzi…
      Taki seks moze byc dla ciebie przwidywalny, malo podniecajacy, po prostu po
      latach bycia ze soba potrzebujesz nieco swiezego powietrza w sypialni bo
      zaczelo tracic schematem a nie ma nic bardziej zabojczego dla pozadania od
      rutyny i stad to zniechecenie.
      Bo niby czym masz sie podniecac jak z gory znasz scenariusz i on ci sie dawno
      przejadl..
      Co sadzisz o takiej wersji?
      • malinakalina Re: nuda? 14.02.07, 16:23
        Hmmm......Tak prawde mówiac to biorę to pod uwagę, ale Ja też mam swoje
        zahamowania..a z drugiej strony jak wyjdziemy choc troche ponad standard to
        zwykle jest super....choc bardzo rzadko sa to jeskies szczyty przyjemnosci.
        Ja dopiero jakis czas temu dojrzałam do przyjemnosci odkryłam siebie i to co
        mnie sprawia przyjemnosc - moze trochę pózno ale w końcu tylko chyba nie bardzo
        potrafie mu to przekazac :-(
        Jak mu mowie w trakcie to wkurza sie ze to zabija w nim namietnosc ze nim
        dyryguje a jak rozmawiam po tzn. nastepnego dnia to jakos gorzej do niego
        trafia lub trafia słabo i czasami wydje mi si ee on jest wkurzony tym ze nie ma
        jednego magicznego mechanizmu, guzika co wciskasz i jedziesz...Jak mu
        powiedzialam ze to chyba dziwne ze sama sprawiam sobie przyjemnosc kiedy
        chetnego faceta mam w domu i ze jestem jakas ostro pokrecona to on stwierdzil
        ze skoro on nie moze dac mi przyjemnosci to moze nawet lepiej....no rece czasem
        opadaja......
        • jaonmy Re: nuda? 14.02.07, 17:04
          A podrzucic mu tak jakas literature? Albo film? Potem skomentowac ze to ci
          baaaardzo dziala na wyobraznie…. W trakcie moze nie dyrygowac tylko mu
          poprowadzic reke samej i zaczac sie piescic jego reka, malymi krokami i
          stopniowo, za kazdym razem nieco dalej. Obydwojgu mogloby to pomoc sie
          przelamac i otworzyc.
          • renebenay malinakalina 14.02.07, 17:17
            Chcialem Tobie przeslac jeden super artykul ktory jeszcze przedwczoraj
            czytalem,poprostu nie moge go odnalezc i jednoczesnie przepraszam.
            • malinakalina Re: malinakalina 14.02.07, 18:47
              Nie ma problemu :-)
              Jak znajdziesz, moze jeszcze przez przypadek wpadnie Ci w rece to wyslij
              Dzieki.
          • malinakalina Re: nuda? 14.02.07, 18:27
            z tym dyrygowaniem to fakt, każdy mógłby się zniechęcić....tylko ja jestem dość
            stanowczą i pewną siebie osoba i co tu kryć lubię komenderować ale rozumiem ze
            dla niego to może byc wkurzające czy rozpraszające. A z tym prowadzeniem ręki
            to nie działa - jak nie powiem dokładnie o co mi chodzi to raczej
            subtelnie "poprowadzenie " jest bez szans.
            A co do literatury czy filmiku - no cóż ...lubimy co innego Ja lubię duzo
            bardziej pieprzne filmy ( porno ) a on delikatny erotyk - chociaż moze
            wspólny lekki erotyk coś by dał...hmmmm no kwestia do rozważenie...
    • kitek_maly Re: Witam.... 14.02.07, 17:43
      eh ja mam podobny problem.. a raczej mialam, bo moj zwiazek sie niedawno
      skonczyl i to pewnie byl jeden z powodow, ale na pewno nie glowny.

      nie wiem sama co ze mna jest :( moj facet mnie bardzo pociagal, jak bylo
      bzykanko to bylo mi cudownie i czesto sobie o tym myslalam i wspomialam itd..
      ale wlasnie, seks byl tylko wtedy kiedy on zaczynal. nigdy mu nie odmawialam,
      ale jakos sama nie potrafilam tego zainicjowac. moze nie nigdy, ale byly to
      przypadki jednostkowe :(( czulam sie z tym okropnie i wiedzialam, ze w ten
      sposob go krzywdze :( najgorsze jest to, ze ja zdawalam sobie sprawe, ze jest
      problem, wiedzialam na czym polega, ale nie moglam jakos sie przemoc, zeby to
      zmienic. a naprawde chcialam.. bardzo.. jesli on zaczynal sie do mnie dobierac
      to nie lezalam jak kloda, dawalam z siebie duzo, bylam niegrzeczna itd, nawet
      czasem bardziej niz on :)

      zdarzaly sie takie sytuacje, ze nie widzielismy sie dosc dlugo i w tym czasie
      byly gorace smski, rozmowy. marzylam o tym co bedziemy robic w lozku jak tylko
      wroci i mialam na niego taka ochote, ze wydawalo mi sie, ze jak tylko go
      zobacze to od razu zaciagne go do sypialni. a potem on przyjezdzal i znowu
      czekalam az on zacznie :(

      sama nie wiedzialam co jest grane i szukalam i szukam nadal przyczyn tej
      blokady. czasami wydawalo mi sie, ze nie czuje sie dowartosciowana,
      wystarczajaco ladna dla niego.. myslalam tez, ze powodem sa tabletki
      antykoncepcyjne.. a moze boje sie, ze ja bede chciala a on nie bedzie mial
      ochoty i jeszcze bardziej sie zablokuje.. ale nie raz rozmawialismy o tym i on
      mowil, ze zawsze jest dobry moment :)

      czulam sie zaspokojona, uwielbialam to uczucie 'po' - blogie lezenie i
      spelnienie, on mnie bardzo pociagal i jak tylko mnie dotykal to od razu
      wiedzialam, ze chce go miec.. eh :(

      moze ktos mial taki sam problem? co moze byc przyczyna? jak z tym sobie
      poradzic?
      • kitek_maly Re: Witam.... 14.02.07, 17:47
        napisalam, ze powodem moga byc tabletki- w sensie, ze je bralam czyli spadek
        libido.

        pytanie o przyczyne jest glupie- skoro ja nie wiem, to jak Wy mozecie mi
        pomoc? :) no, ale moze ktos kiedys mial taka 'przypadlosc' i cos moze o tym
        powiedziec. albo chociaz jak to co zwalczyc..
        • zeltia A propos tabletek 15.02.07, 13:27
          Kiedyś też zwalałam na tabletki zmniejszenie libido i suchość pochwy. Aż kiedyś
          odkryłam, że się robię napalona i mokra, że się tak dosadnie wyrażę, tylko
          rozmawiając z takim jednym kolegą. I wcale to nie musiały być rozmowy o seksie.
          Wtedy sbie uświadomiłam, że to w moim związku tkwi proble, nie w tabletkach.
          • kitek_maly Re: A propos tabletek 15.02.07, 13:57
            ;)
            hmm mi sie wydaje, ze w moim przypadku nie chodzilo o to, ze chcialam miec
            kogos innego. i nie zwalalam tego na tabletki, szukalam po prostu przyczyny i
            wydawalo mi sie, ze to moze byc jedna z nich, ale chyba nie byla.
    • victta Re: Witam.... 14.02.07, 21:51
      Uwazam,ze oboje jestescie niedoswiadczeni,z ta roznica ,ze Ty masz zadatki na
      dobra kochanke,a Twoj partner nie bardzo.I stad caly problem.Cecha dobrej/go
      kochanki/a jest pokora wzgledem partnera,gotowosc nauki,proba poznania swoich
      potrzeb i dotarcie do potrzeb partnera.Z tego co przeczytalam,jestes idealna
      kandydatka:czytasz forum,poszerzajac swoja wiedze,widzisz problem,wiesz co Cie
      kreci i jestes ciekawa potrzeb sexualnych partnera.Twoj partner problemu nie
      dostrzega(uwaza ze,jesli kreci Cie masturbacja,bardziej niz sex z nim ,to on
      probelemu nie widzi),nie poznaje swoich potrzeb(gole cialo i piersi-to wszystko
      co ma do powiedzenia),ani nie jest ciekawy Twoich(musisz mu sila wbijac pewne
      prawdy do glowy-wybacz).Z tego wyciagam jeden wniosek-Ty masz ochote na sex,ale
      nie z nim.Potrzebny Ci albo pokorny i pilny uczen albo doswiadczony nauczyciel,a
      nie facet,ktory z racji ,ze ma penisa i wie gdzie go wsadzic uwaza ,ze juz
      nieczego wiedziec nie musi.Oczywiscie,byc moze sie myle.;-))).Pozdrawiam
      • malinakalina Re: Witam.... 15.02.07, 09:01
        Prawdę mówiąc mam nadzieje że nie masz racji :-)
        Bo kocham go bardzo i chciałabym miec super seks własnie z nim..
        No nic, bede walczyc o lepsze seksualne jutro - rowniez przy waszej pomocy.
        Dziekuje i pozdrawiam.
        • jaonmy Re: Witam.... 15.02.07, 12:50
          malina, ja mysle ze troche prawdy jest w tym co napisala victta, z ta roznica,
          iz wydaje mi sie ze mozesz sprobowac zawalczyc i twoj maz moze okazac sie
          jeszcze reformowalny. zwrocilabym jednak uwage na jeden drobny (!) szczegol,
          wspomnialas ze on jest gorliwym katolikiem, nie lubi pornoli, bywa wstydliwy
          itd i jego ignorancja wcale nie musi wynikac z braku zainteresowania twoimi
          potrzebami. On moze byc porzadnie zablokowany, gdzies gleboko w glowie mu
          siedzi, ze pewne rzeczy nie przystoja dobremu katolikowi, ze sa brudne i
          grzeszne. Nawet nie musi do konca zdawac sobie z tego sprawe.
          Chodzi o to aby sie przelamal, aby sobie zakodowal ze seks jest czescia milosci
          i nikt nie ma prawa narzucac wam jak sie macie bzykac…wszystko jest ok, tak
          dlugo jak nikomu nie sprawia przykrosci.
          Mysle, tak jak victta, ze obydwoje jestescie mlodzi i dopiero wyrabiacie sobie
          wasze upodobania, odkrywacie fantazje.. nie ma sensu przekonywac go na sile,
          lecz malymi krokami pokazywac mu ze cos jest ok i wcale nie taki diabel
          straszny. Podejdz go sposobem, podsuwaj wypowiedzi autorytetow, odpowiednia
          literature… cos pobudzjacego wyobraznie, na poczatek niech beda te lekkie
          erotyki, stopniowo mozesz sie posuwac dalej. Jak nie chcesz go speszyc, to
          zostaw mu cos “przypadkiem” i daj zapoznac sie z trescia jak bedzie sam..
          Malina, mysle ze przeciez znasz sowjego meza, kochasz go, napewno jestes w
          stanie wymyslic jakis fortel a nie walic mu z grubej rury pornola, zadac
          recenzji i zaprezentowania w praktyce nabytej wiedzy..
          • malinakalina Re: Witam.... 15.02.07, 13:03
            No tak..tylko to nie jest takie proste ( jak zwykle zreszta :-)

            Widzisz, mysle ze on jest zablokowany tylko w niektorych rzeczach....Pieszczoty
            oralne wzajemne baardzo mu sie spodobaly i NIGDY nie robil z tym problemu,
            wrecz pali sie do tego :-)Jak kiedys wspominalam cos o seksie analnym to
            stwierdzil ze wlasciwie czemu nie..( ostatecznie nie zdecydowalam sie ale z
            jego strony : " no problem " )
            Nie czekalismy do slubu :-) z seksem...wiec to nie jest takie oczywiste...
            I jakos caly czas wydaje mi sie ze to we mnie w moim braku checi jest jakis
            problem...
            Mam teraz kilka dni wolnego i tak dumam....
    • witkacy1975 <wziąć> zamiast <wziąść> 15.02.07, 20:21
      • anais_nin666 Re: <wziąć> zamiast <wziąść> 15.02.07, 21:20
        A to Ci purysta;)
        • witkacy1975 Re: <wziąć> zamiast <wziąść> 15.02.07, 22:49
          a to ci pu szek :))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka