Dodaj do ulubionych

Załamany..

06.04.07, 17:58
Zaglądam na to forum od jakiegoś czasu, mam podobny problem co większość
forumowiczów,pod wieloma wątkami mógłbym sie podpisać obiema rękoma...
Niestety czytanie tego forum wpędza mnie w jeszcze większego doła,rodzi
dodtakową frustrację i zniechęcenie.. W moim małżeństwie ( rok stażu małż, 3
znajomości) seks praktycznie nie istnieje,nie dobraliśmy sie zupełnie pod tym
względem...Dobija mnie juz nawet czytanie postów zrozpaczonych kobiet, które
stają na rękach żeby zainteresować partnera, ile bym dał żeby mieć taką
kobietę, która wykaże odrobine poomysłowości i zainteresowania.. Ktoś powie-
wiedziałes co brałes, teraz nie narzekaj jak przez 3 lata byliście razem.
Półtora roku temu poznałem inną kobietę, z która miałem roczny gorący romans
i dopiero wtedy zobaczyłem róznice, los chciał jednak że moja obecna żona
zaszła w ciążę. W chwili obecnej myśle tylko o rozwodzie, wiem że żadne
rozmowy nic nie pomogą, w tej dziedzinie trzeba sie po prostu dobrać, mi oczy
otworzyła dopiero inna kobieta, a teraz jest za późno, zarabiam mało, abym
mógl sam wynająć mieszkanie, zapłacic alimenty itp., a z każdym dniem staje
sie coraz bardziej przygnębiony, dobiją mnie nawet posty typu - "co robicie
żeby podniecić faceta" itp.- dla mojej żony jest to temat odległy jak
supernova..
Obserwuj wątek
    • biust_halt Re: Załamany.. 06.04.07, 19:03
      jak ja cię rozumiem ... :(
      też nie mogę czytać tego forum ...
      • bugbuddy Re: Załamany.. 06.04.07, 20:16
        Proponuję więc utworzyć podgrupę forumowiczów w podobnej sytuacji. Tzn. tych, którym brakuje seksu, a partner w różny sposób odmawia im tego. Nie żeby się wzajemnie dołować, ale 'pocieszać' w podgrupach ;-)

        Sytuacja równie klasyczna co patowa: małżeństwo, dziecko, zupełne niedopasowanie małżonków, połączone z wzajemnymi kłótniami, brak wiary i chęci w naprawienie sytuacji. Każde wyjście jest złe. Stawiam jednak na to, że najlepsze jest właśnie odreagowanie na boku. Więc, zapraszam ;-)
    • milaczek-k1 Re: Załamany.. 06.04.07, 20:20
      joker7979 napisał..... i tym podobne bzdety.
      Muszę przyznać,że żadko kto mnie tak p....ił.(wnerwił)
      Gdybyś chociaż część Twojego czasu poświęconego na myślenie o d...czeniu, zużył
      na myślenie o Tym jak zarobić pieniądze na alimenty dla Twojej,przecież krwi.
      Na ułożenie swojego dalej zapewnie niedopasowanego pożycia,(bo Ty Przez małe t
      nic już się zapewne,nie nauczysz w tej materii) to nie pisałbyś takich głupot
      na forum.Czysty negat.
      • malgoska13 dokładnie 06.04.07, 20:53
        /
        • milaczek-k1 Re: dokładnie 06.04.07, 21:00
          malgoska13 napisała:

          Gocha dziękuję za wsparcie.Widzę ,że nie jestem osamotniony w tym sposobie
          myślenia.A to już dużo w świetle moich przedmówców.M


      • joker7979 Re: Załamany.. 06.04.07, 21:11
        Nie będe z Tobą polemizował, ale życzę Ci zebys kiedys znalazł sie w trudnej
        życiowo sytuacji, czy to rodzinnej, czy ekonomicznej czy zdrowotnej, zapewne
        znajdzie sie chór co zacznie wytykać Ci ze jednak to Twoja wina, że mogłes
        myslec,uniknąć itp.
        P.S - "żadko"
        • milaczek-k1 Re: Załamany.. 06.04.07, 22:55
          joker7979 napisał:P.S - "żadko"
          Sorki!Oczywicie - rzadko
          Widzisz jak mnie spieniłeś!Skoro takie rzeczy postrzegasz to nie jest tak źle.
          >życzę Ci zebys kiedys znalazł sie w trudnej życiowo sytuacji, czy to
          rodzinnej, czy ekonomicznej czy zdrowotnej <
          Byłem i to nieraz .Teraz z całą mocą stwierdzam ,że mężczyzna to nie ten
          osobnik, któremu coś sterczy w spodniach, lecz ten który potrafi wziąć
          odpowiedzialność za siebie i swoich bliskich.Za takim kobiety wodzą oczami i
          takim wybaczają potknięcia.Przestań być satyrem a zacznij być mężczyzną.To
          czasami trudne.Ja myślę,że warto.Teraz już mi wypada pozdrówki Św. posłać.M.
    • gardenersdog Re: Załamany.. 06.04.07, 23:22
      "los chciał jednak że moja obecna żona
      zaszła w ciążę"
      Już tak się zdystansowałeś od własnego życia? Naprawdę na nic nie masz wpływu?
      • biust_halt Re: Załamany.. 07.04.07, 13:13
        milaczek-k1 ty to sobie chyba z czystej przekory taki nick wybrałeś ;)
        też mnie już dawno nikt tak nie po...wił jak ty właśnie
        nie lubię i nie toleruję takiej agresji u ludzi
        facet jest w takiej sytuacji teraz i o tym napisał bo tak czuje - teraz.
        nie wiesz co będzie jutro
        jak poradzi sobie z tym problemem ale ty już go oceniłeś i skreśliłeś.
        LIPA

        bugbuddy -> podgrupy świetny pomysł
        pocieszanie na boku niekoniecznie :) wolę radykalne rozwiązania niewygodnych
        sytuacji

        pozdrawiam świątecznie
        • milaczek-k1 Re: Załamany.. 07.04.07, 18:11
          biust_halt napisała:
          > milaczek-k1 ty to sobie chyba z czystej przekory taki nick wybrałeś ;)

          Nie ,obiecywałem sobie, że na tym forum będę miły,zgodliwy, niekonfliktowy.
          Stąd milaczek.I takie były raczej moje dotychczasowe posty. Dlaczego tak
          gwałtownie zareagowałem? Ano popatrzmy:
          joker7979 pisze ” rok stażu małż, 3 znajomości“a także ”Półtora roku temu
          poznałem inną kobietę, z która miałem roczny gorący romans.”
          Czy teraz już zauważasz? Poznał kobietę z którą mu się nie układało (ja nie
          wnikam z jakiej przyczyny.Np. mógł nie wiedzieć jak ma być właściwie)Był z nią
          1,5 roku poznał inną dowiedział się co to znaczy udany seks. Dla mnie logiczne
          w tym momencie, że ucieka od nieudanego ,niedobranego związku ,gdzie pieprz
          rośnie. A joker7979 co robi? Ano żeni się z tą, którą mu nic nie wychodzi.
          Dlaczego bo los tak chciał, że ona zachodzi w ciążę. Rozumiesz bo LOS TAK
          CHCIAŁ Należy się cieszyć, że nikogo autem nie potrącił(może nie ma) ,nikomu
          młotka na paluch nie spuścił, on nie winien .To los tak chciał. Trochę dużo
          tych błędów. Nic to. Ten nie robi błędów, co nic nie robi. joker7979 podjął
          decyzję .Zostaje przy żonie. Zostaje ojcem. Wychowują razem (?)dziecko. Jego
          decyzja. Nie mnie ją chwalić czy potępiać. Jemu się jednak dzieje krzywda. Żona
          nie chce z nim współżyć. A jemu udany seks należy się jak pańszczyźnianemu
          chłopu ziemia. Ja rozumiem, że obowiązkiem kobiety ciężarnej jest cieszyć się
          że, mąż ma romans (gorący ) na boku, a gdy kochanka go porzuci zastąpić ją z
          ochotą. Jako kobieta też to chyba doskonale rozumiesz, bo piszesz„jak ja cię
          rozumiem ” Niestety tak nie rozumuje żona joker7979 .Prawdopodobnie połykane z
          upokorzenia łzy zostawiły trwały ślad na jej psychice. Po prostu ma go dość.
          Sytuacja patowa. Rozsądek nakazuje rozpoczęcie życia bez siebie. A joker7979
          co robi ?Bierze się w garść? Usiłuje znaleźć jakieś rozwiązanie? Skierować
          swoją energię zamiast na seks na zdobycie środków finansowych lub innych? Ależ
          skąd. On się żali. Widzi tylko swoją krzywdę. On przecież nie współżyje a ma
          obok siebie zonę. Żali się, że nie ma pieniędzy na wynajęcie mieszkania, na
          alimenty. Zauważasz? Na alimenty, czyli środki na utrzymanie własnego dziecka,
          traktuje jak bilet do kina ,czy benzynę do samochodu na które można mieć
          pieniądze, ale niekoniecznie. Ja swój negat uzasadniłem. Dla takiego typu
          postępowania nie znajduję zrozumienia .Mało tego wskazanie drogi wyjścia nic
          nie daje bo:
          “ale życzę Ci żebyś kiedyś znalazł się w trudnej życiowo sytuacji, czy to
          rodzinnej, czy ekonomicznej czy zdrowotnej” Czyli on nie winien. Winna sytuacja
          w której się znalazł,los tak chciał. Jemu skrzywdzonemu przecież przez los, nie
          przez własne postępowanie, należy się zrozumienie, współczucie i wsparcie.
          Wiesz biust_halt tu nie słowo LIPA ciśnie się na usta. Natomiast b. chętnie
          przeczytam, bo wiedzy nigdy dosyć, uzasadnienia słów:„jak ja cię rozumiem ”
          Różnice w poglądach nie przeszkadzają przesłać pozdrówek świątecznych.M.








          • biust_halt Re: Załamany.. 07.04.07, 20:33
            nie lubię się rozpisywać i drążyć zbytnio
            nie wnikam kiedy kogo poznał i nie mi oceniać to co z kimś robił a czego nie
            fakt jest taki że dziś ma facet problem i cóż z tego że być może na własne
            życzenie ? ale jakie to ma teraz znaczenie ?
            że swego czasu postawił na rodzinę i nie zostawił kobiety która zaszła z nim w
            ciąże to chyba plus dla niego prawda ? a że nie podołał ? jakoś potrafię to
            zrozumieć i nie krytykuję
            co do "los tak chciał" trudno jest mi zająć stanowisko bo nie znam autora wątku
            i nie wiem czy ma skłonności do zrzucania skutków swojego postępowania na los
            czy tylko użył takiego niefortunnego sformułowania odnośnie wpadki
            nikomu nie należy się udany seks jedynie wielu chciałoby taki mieć - ty nie ?
            bo ja bardzo :) dlatego napisałam że go rozumiem i że podobnie jak on nie mogę
            czasami czytać tego forum bo mnie skręca ;)
            to były dwa lajtowe zdanka
            a tu proszę mam teraz za karę ;) analizę przypadku :)

            milaczek-k1 napisał:
            Ja rozumiem, że obowiązkiem kobiety ciężarnej jest cieszyć się
            > że, mąż ma romans (gorący ) na boku, a gdy kochanka go porzuci zastąpić ją z
            > ochotą. Jako kobieta też to chyba doskonale rozumiesz,

            co do tego kawałka twojej wypowiedzi to przykro mi ale się nie odniosę bo nie
            reaguję na złośliwą ironię

            milaczek-k1 napisał:
            On przecież nie współżyje a ma
            > obok siebie zonę.

            też mam obok siebie męża haha

            Żali się, że nie ma pieniędzy na wynajęcie mieszkania, na
            > alimenty. Zauważasz?

            zauważyłam ale nie odebrałam tego jako żalenie
            facet przedstawił swoją sytuację a że taką ma akurat to jest właśnie ten problem
            do poziomu życia i możliwości zachodniej europy jeszcze daleka droga przed nami
            to że zastanawia się czy sprosta finansowo czy stać go będzie na alimenty to o
            odpowiedzialności świadczy raczej

            milaczek-k1 napisał:
            Mało tego wskazanie drogi wyjścia nic
            > nie daje

            milaczku nie wskazałeś mu drogi tylko zjechałeś tyłek ;)

            dalej napisałeś bo:
            > “ale życzę Ci żebyś kiedyś znalazł się w trudnej życiowo sytuacji, czy t
            > o
            > rodzinnej, czy ekonomicznej czy zdrowotnej”

            tu ci przyznam rację że trochę się joker zapędził - nie znoszę złorzeczeń
            dlatego wesołych świąt ci życzę bo :
            > Różnice w poglądach nie przeszkadzają przesłać pozdrówek świątecznych.M.

            :)))

          • naiwna52 Re: Załamany.. 08.04.07, 16:04
            Gratuluję wypowiedzi. Szkoda, że nie wszyscy mężczyźni postepują tak jak Ty
            piszesz - ale czy Ty tak postępujesz jak piszesz?
    • tomek_abc Re: Załamany.. 07.04.07, 15:00
      joker7979 napisał:


      > Półtora roku temu poznałem inną kobietę, z która miałem roczny gorący romans
      > i dopiero wtedy zobaczyłem róznice, los chciał jednak że moja obecna żona
      > zaszła w ciążę.

      Nie los chciał, tylko jednak seks był i sprawca jest znany



      >a teraz jest za późno, zarabiam mało, abym
      > mógl sam wynająć mieszkanie, zapłacic alimenty itp., a z każdym dniem staje
      > sie coraz bardziej przygnębiony,

      dziwne że twoim głównym problemem jest "skąd wziąc kasę na alimenty"
      to mniej wiecej problem na tym smaym poziomie co "jak podzielimy majątek"

    • kici10 Re: Załamany.. 07.04.07, 18:45
      Joker, czy Ty jesteś na utrzymaniu żony? Mieszkasz w jej mieszkaniu? Bowiem ani
      razu nie zastanowiłeś się, czy Twoja żona (rozumiem na urlopie macierzyńskim)
      będzie miała środki na utrzymanie siebie i dziecka. Raczej zastanawiasz się jak
      bezbolesnie się samemu ustawić. Narzekasz na brak seksu z żoną, a czy nie jest
      tak, że swoje siły skierowałeś na kochankę, i na żonę po prostu już ich nie
      miałeś? Dałbyś radę porządnie obsłużyć dwie kobiety? Oszukiwałeś dwie kobiety i
      dostałeś po łapach, ponieważ ciąża przytrafiła się nie z tą, z którą byś wolał.
      A teraz trzeba wypić to piwko. Zakasać rękawy, wziąc się do roboty i poukładać
      swoje życie. Jak facet, a nie jak szczeniak.
      • bakoma1 Re: Załamany.. 07.04.07, 19:56
        a ja sobie myslę, czy wam kiedys ktos konsekwentnie domawial seksu moi panowie,
        tak jak pani zona autorowi tekstu? ile da sie tak wytrzymac? to co am zrobic,
        zakmnac oczy scisnac jajka i udawac ze nie ma ochoty? męczyc sie tak do konca
        zycia? polsko katolickie katowanie sie. bez sensu, produkuje sie
        nieszczesliwych sfrustrowanych facetow. jakim on bedzie ojcem, powiecie mi
        moze, jesli nie bedzie mial udanego zycia łózkowego? jakim czlowiekiem? a kto
        powiedzial ze bez seksu zyje sie fajnie? chyab ci co ten seks mają na kazde
        zawołanie.nie macie pojęcia jak to jest. onanizowanie sie w lazience naprawde
        jest chore jak sie ma 40 lat. faect w tym wieku powienien miec super seks
        kazdego wieczora. nie dajcie sobie panowie wmowic ze to niewazne. BARDZO
        WAZNE.a te wszytskie kretynki oziębłe niech szlag trafi. mam 35 lat i troche
        juz w zyciu widzialam. mam przyjaciela w takiej sytuacji, od 8 lat zabiegał,
        prosił, walczył, płakał, organizował romantyczne wieczory , kupował bieliznę. i
        nic. no i znalazł sobie kogos i jest szczęśliwy. i ja cieszę się razem z nim.
        bo to wspaniały człowiek i nie ma powodu dla ktorego ta idiotka pozbawiac by go
        miała przyjemnosci, czułosci i miłości (bo w seksie tez i o to chodzi). a ze
        nie zostawia zony z dzieckiem to jest bardzo odpowiedzialne. tylko 20letni
        chłystek moze napisac zeby sie teraz z nia rozwodził. zobaczymy jacy bedziecie
        mocni jak was trafi, jak sie zakochacie a zona bedzie w ciazy. bo prosze
        panstwa obraczka na reku serca i oczu nie zamyka. ale to tzreba troche pozyc
        zeby to zrozumiec. autora wątku serdecznie pozdrawiam.
      • milaczek-k1 Re: Załamany.. 07.04.07, 21:23
        kici10 napisała:

        > Joker, czy Ty jesteś na utrzymaniu żony? Mieszkasz w jej mieszkaniu? Bowiem
        ani razu nie zastanowiłeś się, czy Twoja żona (rozumiem na urlopie
        macierzyńskim) będzie miała środki na utrzymanie siebie i dziecka. <
        kici10, wspaniale!Dodaj jeszcze by wszystko było jasne> Jego dziecka<
        >Oszukiwałeś dwie kobiety i dostałeś po łapach, ponieważ ciąża przytrafiła się
        nie z tą, z którą byś wolał.<
        kici10 Jestem pełen uznania .Zauważyłaś nowy motyw!!.

        > A teraz trzeba wypić to piwko. Zakasać rękawy, wziąc się do roboty i poukładać
        swoje życie. Jak facet, a nie jak szczeniak< Dzięki kici10. Myślimy tak
        samo.Ty piszesz facet,ja piszę mężczyzna.:)pozdrówki.M.
    • misssaigon los zły, wredny 08.04.07, 16:49
      załamany joker - nick joker to chyba dowcip - polecam "looser"
      polecam równiez myslenie - zwłaszcza przed a nie po...
      looser joker - stawiasz sie na pozycji ofiary losu
      los tak chcial - tak kobiete spotkales - co to sie nie dobraliscie
      potem los tak chciał, ze spotkales taka co sie dobraliscie ale zlosliwy los
      znowu sprawil, ze twoja niedobrana zaszla w ciaze..a teraz jeszcze wredniejszy
      los chce zebys nie zostawil zony i dziecka i blokuje ci droge kariery...

      pociesze cie - los cie jednak troche oszczedzil - pomysl skad bys wzial na
      alimenty dla dwojki - gdyby twoja kochanka rowniez zaszla w ciaze...
    • joker7979 Re: Załamany.. 08.04.07, 21:12
      Dzięki za wszystkie odpowiedzi, nie zgodze sie jednak z forumowiczami,
      wytykającymi mi zwrot "los tak chciał" - użyłem kolokwializmu, żeby oddać duch
      sprawy, a nie po to żeby zrzucić z siebie odpowiedzialność...Fakt jest taki, że
      żona zaszła w ciążę, kiedy mój romans był jeszcze w powijakach.Z biegiem czasu
      uzmysłowiłem sobie że żona mnie już nie pociąga,a nie było to związane z ciążą,
      a jak sięgnąłęm pamiecia wstecz,to nigdy nie była seks bombą, ale po prostu
      wtedy mi to nie przeszkadzało, problem pojawił się gdy poznałem kochankę, dodam
      że ona ma męża i małe dziecko,i generalnie mówiąc nasz romans wpłynął
      destrukcyjnie na jej małżęństwo, z tych samych powodów co na moje..

      Jest to dla mnie dramat, jestem między młotem a kowadłem, kocham córeczkę i
      chciałbym żyć w normalnej ( czyli gdzie miezy rodzicami "iskrzy" ), ale nie
      wiem co robić, bo jakiekolwiek alternatywy zawsze zostawią ból i poczucie
      krzywdy któreś ze stron... Nie chcę tutaj robić z siebie męczennika, nie jestem
      też ofiarą jak pisze 'misssaigon' i 'milaczek' - mam mieszkanie, pracę ,
      samochód , mam relatywnie dużo wolnego, nie tyram od świtu do nocy, ale tak
      ułozyło sie moje życie,a akurat to forum jest odpowiednie żeby o tym napisać


      • libovitz jak ja 08.04.07, 22:50
        nie cierpię takich facetów,którzy nie wiedzą jak dalej mają żyć
      • ambx Dla jokera - "joking advice" 09.04.07, 15:23
        jedyna szansa dla ciebie i nowej miłości, to poznanie twojej żony i męża twojej
        kochanki - może się polubią? Może przejdzie im niechęć do seksu? Niech więc
        wspólnie chowają dzieci, które zdążyliście z nimi spłodzić i powić, a wy -
        róbcie sobie wspólne dzieciaki. I tak daleko wam do 2,1 dzidzi na pare;-) Dwa
        mieszkania, dwie pary... I jak materiał na scenariusz komedii (nie)obyczajowej:-
        ))). A tak na serio to twoja połowica dobrze wiedziała co robi podkładając ci
        jajeczko gotowe do zapłodnienia... Zagrała o pełną stawkę i... pat?
      • kici10 Re: Załamany.. 09.04.07, 19:28
        a jak sięgnąłęm pamiecia wstecz,to nigdy nie była seks bombą, ale po prostu
        wtedy mi to nie przeszkadzało, problem pojawił się gdy poznałem kochankę

        Tego pana już nie interesuje ta pani, bo temu panu robi teraz dobrze inna pani.
    • gerwaz Re: Załamany.. 08.04.07, 23:14
      misiek!
      co to za historia, co?
      prawdziwa niby?
      zbyt wiele niepowodzeń na współczucie jak dla mnie

      pozdr
      • libovitz czyż nie jest to 09.04.07, 07:12
        odpowiedż dotycząca tematu depilacji całości chłopa? przypomnijcie sobie moje
        panie słowa piosenki Danuty Rinn gdzie te chłopy ......no gdzie?....
    • polld74 Re: Załamany.. 27.06.07, 01:50
      No to dałeś ciała i tyle. Trzeba było popróbować a nie od razu się hajtać i
      jeszcze dzieci robić. Teraz to i dziecka szkoda, więc najlepiej żyć w separacji
      seksualnej (zakładając że twoja żona nie ma kogoś), a tobie zostają agencje
      towarzyskie, a jak i na nie cię nie stać to napęd ręczny.
      • teklat Re: Załamany.. 29.06.07, 21:57
        "a jak sięgnąłęm pamiecia wstecz,to nigdy nie była seks bombą, ale po prostu
        wtedy mi to nie przeszkadzało, problem pojawił się gdy poznałem kochankę"

        Tak się zastanawiam... im słabszy i marniejszy facet, tym większe wymagania. Na
        alimenty Cię nie stać, na zwykłą przyzwoitość chyba też nie.
        Seksbomba... To już zwykła kobieta nie wystarczy?
        No i niestety z rachunków wynika, ze jednak z tą nieseksbombą się sypiało
        podczas romansiku z seksbombą...Żałosne.

        Gościu, weź się opamiętaj trochę, masz żonę, dziecko, a ty sobie śnisz o
        fantastycznym seksie i przy okazji rozwalasz czyjąś rodzinę. I nie skarż się na
        okrutny los, tylko zacznij z większą rozwagą planować swoje życie.
        • czerwone_wytrawne Jocker, niech zgadnę: jesteś nauczycielem??? 30.06.07, 09:47
          j.w
    • glosatorr Dołamię do reszty... JAK NIGDY! 30.06.07, 10:53
      joker7979 napisał:

      > Zaglądam na to forum od jakiegoś czasu, mam podobny problem co większość
      > forumowiczów,

      Witaj.
      Masz rację - masz problem, ale nie jak większość Forumowiczów, ale jedna z grup
      forumowiczów.

      > Niestety czytanie tego forum wpędza mnie w jeszcze większego doła,rodzi
      > dodtakową frustrację i zniechęcenie..

      Ja swoim wpisem będę chciał Tobą potrząsnąć. Nie liczę na zrozumienie, ale liczę
      na dobry Los, że zaczniesz po przeczytaniu mojego i jeszcze kilku innych osób
      myśleć.

      > W moim małżeństwie ( rok stażu małż, 3
      > znajomości)

      Czyli masz za sobą DOPIERO początek. To żaden staż. I wiesz, jak to czytałem, to
      mnie na początku szlak trafił - wstałem, poszedłem zapalić i zastanowiłem się.
      Ja mam za sobą 10 lat małżeństwa (już nieistniejącego ani w historii ani na
      papierze) ale psuć się wiesz kiedy zaczęło? Po 3 latach małżeństwa.
      Jak się komuś tak psuje tak naprawdę po ślubie, to znaczy to jedno - jest sam
      sobie winien.

      > seks praktycznie nie istnieje,nie dobraliśmy sie zupełnie pod tym
      > względem...

      Czyli nie dobraliście się zupełnie po 3 latach znajomości i roku małżeństwa.
      Ja będę to przytaczał parokrotnie, byś pamiętał o tym czytając mnie dalej.

      >Dobija mnie juz nawet czytanie postów zrozpaczonych kobiet, które
      > stają na rękach żeby zainteresować partnera, ile bym dał żeby mieć taką
      > kobietę,

      A czytałeś posty Pań, które na głowie stają a Panowie latają na boki?
      Albo nie dostrzegają ich zupełnie? Olewają to, że są piękne, seksowne i
      pociągające wykpiwując się byle g... od tego, by je przytulić, dać im odlotowy
      seks? I jak im mówię - wiecie drogie Panie, ten wasz Partner, Mąż - to gdzieś
      sobie lata na boki a Wy go kochacie nierozumiejąc, że On Was nie kocha.
      I wiesz? Ja w tym co piszę - widzę właśnie takiego męża i nie wykluczone, że
      tutaj wśród piszących i czytających kobiet może być Twoja żona.

      > która wykaże odrobine poomysłowości i zainteresowania..

      A jaką Ty się pomysłowością wykazałeś? W stosunku do żony? Czy przez te 3 lata
      nie było jakiś czas odlotowo, dla Ciebie idealnie? Przecież nikt nie jest z
      kimkolwiek wbrew sobie? Ty postanowiłeś być takim Mahatmą Ganhi i być z kobietą,
      z którą Ci nie było dobrze? Której nie kochałeś? Którą zdradzałeś?

      To po jaką cholerę się tutaj użalasz?!!!

      > Ktoś powie-
      > wiedziałes co brałes, teraz nie narzekaj jak przez 3 lata byliście razem.

      I ja to powtórzę Drogi Mahatma! Nie narzekaj!

      > Półtora roku temu poznałem inną kobietę, z która miałem roczny gorący romans

      Świetnie, po prostu odlot na maksa.
      Liczymy - znasz się z żoną 3 lata, rok temu wziąłeś z nią ślub, czyli pół roku
      przed ślubem już zdradzałeś narzeczoną. Romans z kochanką trwał już przed okres
      całego małżeństwa z kobietą, z którą nie byłeś zadowolony.
      Czy Ty masz ludzi tutaj za Idiotów? Obrażasz naszą Inteligencję?
      Bo moją obraziłeś! A z tego co widzę to jeszcze paru osób.
      CZEMU DZIECKO ZROBIŁEŚ NIEKOCHANEJ ŻONIE ZAMIAST WIDZĄC, ŻE Z NARZECZONĄ CI ŹLE
      ZROBIĆ JE KOCHANCE!!!!! I OŻENIĆ SIE Z KOCHANKĄ!?

      Wiesz niewiele piszesz o swojej żonie - ja rozumiem, że nie chcesz być
      rozpoznany. Ale coś czuję podskórnie - że hajtnąłeś się z kobietą wyłacznie dla
      kasy. Że to Twoje małżeństwo jest takim świstkiem papieru, takim mezaliansem dla
      poprawienia sobie życia, prawda? I to tego materialnego. Może intuicja mnie myli
      - ale gdybyś Ty miał kasę, to zostawiłbyś tę swoją żonę z dzieckiem Twoim i dał
      dyla do takiej, co by Ci dawać chciała i tyłka i kasę!

      > i dopiero wtedy zobaczyłem róznice,

      ZOBACZYŁEŚ RÓŻNICE przed ślubem i WZIĄŁEŚ ŚLUB!???
      Normalnie Geniusz jesteś!
      A czego nie zobaczyłeś?
      Że np. związki bez Miłości kończą się szybko?

      > los chciał jednak że moja obecna żona
      > zaszła w ciążę.

      LOS CHCIAŁ! JAK ja kocham te Forum! I takie wpisy - Cynik, obudź się - masz robotę!

      LOS - po prostu Los przystawił Ci kałacha do czoła i powiedział: Rżnij walenty
      albo kula w łeb?
      Los gdy chodziłeś po domu z wzwodem spowodowanym podnieceniem podłożył Ci nogę i
      Ty łapiąc równowagę niechcący, przypadkiem wbiłeś się w wypiętą pupę małżonki i
      to wystarczyło, że miliardy wygłodzonych plemników dokonały dzieła stworzenia Ci
      potomka?

      Nie zwalaj na los - w równiej mierze bzykałeś kochankę i żonę i pewnie to co
      podpadło i rżnąc nie myślałeś! A tu wpadka i nieszcżęscie? Nie - żaden los.
      Wybrałeś, dokonałeś wyboru i masz konsekwencje do udźwignięcia.
      Żona Cię utrzymuje - więc nie uciekniesz! Musisz udawać mężusia, bo się chłopie
      na golca nawet pod mostem nie utrzymasz. A która Cię będzie chciała gołego? Tak
      niezaradnego? Tak potwornie nieodpowiedzialnego?
      Pewnie jakaś inna koleżanka spod mostu i to z WIEEEEEEEElkim sercem i małym rozumem!

      >W chwili obecnej myśle tylko o rozwodzie,

      A czemuś Ty chłopie nie myślał o rozstaniu przed ślubem?
      Albo przed zapłodnieniem swojej ślubnej małżonki!
      ????
      Dlaczego teraz nie?
      Bo co - liczysz, że po rozwodzie to Ona Tobie będzie płacić alimenty?
      Nie myśl o rozwodzie, bo sobie rady nie dasz. Teraz będziesz płacił alimenty i
      mało tego - to Ty będziesz temu winny, że Twoje małżeństwo to fikcja. Ja się
      tylko jednej rzeczy dziwię - czemu Cię ta Twoja żona na męża wzięła!
      Czy Ty tak dobrze oszukujesz? Czy ona gdzieś indziej oczy miała!

      > wiem że żadne
      > rozmowy nic nie pomogą, w tej dziedzinie trzeba sie po prostu dobrać, mi oczy
      > otworzyła dopiero inna kobieta,

      PAMIETAJ - OTWORZYŁA CI TE ŚLEPKA KIEDY?! PÓŁ ROKU PRZED ŚLUBEM. BZYKAŁEŚ SIE
      JUŻ PÓŁ ROKU PRZED ŚLUBEM I TO WCALE NIE Z NARZECZONĄ ALE Z KOCHANKĄ!
      I wtedy trzeba było zrezygnować ze ślubu - tak postępuje uczciwy facet!
      Ale czemu wziąłeś ślub? Bo wpadłeś z żoną? Narzeczoną? NIEEEEE
      Bo----> tu cyt.:" a teraz jest za późno, zarabiam mało, abym
      > mógl sam wynająć mieszkanie, zapłacic alimenty itp.,

      Czyli to Nie Ty utrzymujesz swoją żonę, przyszłe dziecko - rodzinę - to ŻONA
      UTRZYMUJE CIEBIE! i wiesz, jak to sobie uzmysłowiłem - to myślę, że nie masz nic
      wspólnego z większością Forumowiczów i powiem więcej - DOBRZE CI TAK!
      Nigdy tego tutaj nie napisałem, ale Tobie napiszę - MASZ TO CZEGO NIE PRZEWIDZIAŁEŚ!
      I słusznie - bo ja Głupców nie żałuję!

      > a z każdym dniem staje
      > sie coraz bardziej przygnębiony, dobiją mnie nawet posty typu - "co robicie
      > żeby podniecić faceta" itp.- dla mojej żony jest to temat odległy jak
      > supernova..

      I powiem Ci - żałuj, czytaj dalej, wnerwiaj się, zazdrość tym, którzy mają
      dobrze i uwierz, że żadna kobieta tutaj, jeśli ma chociaż iloraz inteligencji na
      poziomie 80, nie pójdzie z Tobą do łózka - nawet dla samego seksu.
      Bo kobiety także myślą, szczególnie te, które wyszły za mąż za faceta do d....
      I nie zrobią kolejnego błędu nawet z takim jak Ty.
      Zacznij myśleć Głową - tą na karku a nie tą w spodniach.
      I zrozum - że wszystkiemu co Cię teraz dobija - nie jest winny los,
      ale Twoja głupota.
      Mądrzej - może nie zmarnujesz innym jeszcze życia. Sobie również
      • miedzianakonefka Re: Dołamię do reszty... JAK NIGDY! 30.06.07, 11:36
        >mnie na początku szlak trafił - wstałem, poszedłem zapalić i zastanowiłem się.>

        Glosatorr ty palisz fajki ? Pogrążasz się chłopie. Może jeszcze walisz
        browary ? Eh. Zupełnie nie w modzie i UE zapuka kiedyś do twoich drzwi. Jakbym
        siebie widział. A wracając do tematu to masz rację, autor dał ciała tylko to
        nie jest takie do końca proste. Mnie kiedyś ważna dla mnie osoba (mama bo
        ojciec się wyniósł jak byłem szkrabem) nauczyła żebym brał odpowiedzialność za
        to co robię, no to wziąłem. Jak jeszczenieślubna była w ciąży. Małżeństwo
        teściowie inne sprawy , Tylko jak na to patrzę z perspektywy lat to uwżam że
        to "branie odpowiedzialności" to była największa chała jaką ktoś mi kiedyś
        wcisnąl do głowy. Trzeba było alimenty płacić i znaleźć sobie fajną żonę a nie
        wylądować na tym forum z podwójnym życiem, kłopotami i wiecznym rozdwojeniem
        jaźni.

        Alleluja i do przodu...
        • glosatorr Ciężar odpowiedzialności a konsekwencka głupoty... 30.06.07, 12:39
          miedzianakonefka napisał:

          > >mnie na początku szlak trafił - wstałem, poszedłem zapalić i zastanowiłem
          > się.>
          >
          > Glosatorr ty palisz fajki ?

          Wstyd przyznać - ale ograniczyłem i ograniczam. Palę jak już muszę!
          No właśnie z powodu takich listów czasami zapalam :)))

          > Pogrążasz się chłopie. Może jeszcze walisz
          > browary ? Eh.

          Nie walę, generalnie preferuję drinki - najlepiej zaś mój drink,
          który nazwałem glosator fresh minde: 1/2 szklanki martini, 1/4 vódki, wyciśnięta
          limonka plus fresh hortexu z kostką lodu - polecam.
          Browar to tylko w plenerze, zimny na upały :)))

          > Zupełnie nie w modzie

          Konefka, ja wogóle nie jestem halo trendy, foto moto :_))
          Przy mnie kobietki się czerwienią!

          > i UE zapuka kiedyś do twoich drzwi.

          Niech se puka :) Jak mnie obudzi, to dostanie w kły (współczuje UE od razu)
          A jak wejdzie nieproszone do mnie, to nie tylko w kły dostanie ale jeszcze
          zrzucę to UE z 11 piętra. Ono będzie lecieć a ja będe podziwiał widoki z tarasu ;))

          >Jakbym
          > siebie widział. A wracając do tematu to masz rację, autor dał ciała tylko to
          > nie jest takie do końca proste.

          Nic nie jest proste poza życiem - życie jest proste, tylko ludzie je komplikują.
          Wal...

          > Mnie kiedyś ważna dla mnie osoba (mama bo
          > ojciec się wyniósł jak byłem szkrabem) nauczyła żebym brał odpowiedzialność za
          > to co robię, no to wziąłem. Jak jeszczenieślubna była w ciąży. Małżeństwo
          > teściowie inne sprawy , Tylko jak na to patrzę z perspektywy lat to uważam że
          > to "branie odpowiedzialności" to była największa chała jaką ktoś mi kiedyś
          > wcisnąl do głowy. Trzeba było alimenty płacić i znaleźć sobie fajną żonę a nie
          > wylądować na tym forum z podwójnym życiem, kłopotami i wiecznym rozdwojeniem
          > jaźni.
          >
          Wiesz Konefka - Współczuję ci z całego serca. Ale wiesz... pomimo tego, że ta
          odpowiedzialność - to jak kula u nogi bo generalnie nieodpowiedzialni, głupi i
          nieuświadomieni, to mają w sumie niby lżejsze życie (idioci mają jeszcze
          lżejsze, bo nawet nie wiedzą co czynią) - to jednak dzięki odpowiedzialności
          unikam dzisiaj wielu problemów. Podam przykład. Spotkałem się z fajną, wysoką,
          piękną kobietą (wszystko ma na swoim miejscu, tak, że koledzy co mi z roboty
          zamiast do żon wrócić weszli do knajpki i się popili patrząc smętnie jak ich
          moja koleżanka olewa a ze mną nawija), rozmawialiśmy dobre 3 godziny. Podoba mi
          się jak nic, ja podobam się jej. Ale spotkaliśmy się tylko porozmawiać.
          Rozstajemy się, ja wracam na te swoje 11 pietro przy Alejach z widokiem na
          piękne warszawskie horyzonty a tu przychodzi sms od niej. "Wiesz, siedze sobie
          sama i myślę o tym co powiedziałeś i brakuje mi rozmowy z Tobą".
          Odpowiedzialność mówi: Chłopie, jesteś sam - fakt, ale jutro o 6:00 rano do
          biura idziesz a dziewczyna Ci zaufała. Bądź odpowiedzialny. Nie poddawaj się
          pokusie. Stracisz to co może kiedyś zyskasz! Cierpliwości i spać!

          A ta mroczna strona mnie, ten samiec i neandertal we mnie mówi: Chłopie - nicto,
          żeś przez 9 miesięcy żył jak mnich w celibacie, co Ci po tej cholernej
          odpowiedzialności - Dzwoń, zaproś i masz do rana nie tylko rozmowę! Nie bądź
          idiota Glosator - wal i kuj póki żelazo gorące.

          I wiesz co ja zrobiłem Konefka? Wygrała odpowiedzialność.

          Rano budząc się i widząc rozpięty namiot Tuchuj-beja kląłem na tę moją
          Odpowiedzialność tak, iż większość podglądających ten post, za głowę by się
          chwyciło, co może sam sobie facet w czterech ścianach nawrzucać.
          Ale potem kiedy po prysznicu, postawieniu pomnika Leninowi, odświeżony i
          pachnący stanąłem na Alejach - Uśmiechnąłem się. Że się nie rozmieniłem na
          drobne, że nie dałem się ponieść niezaspokojonym emocjom i pragnieniom.
          Im może kiedyś ta, lub inna kobieta - to właśnie co we mnie buduje moje poczucie
          Odpowiedzialności szarpiąc mnie i nadwyrężając moje męskie instynkty - doceni
          czując się przy mnie bezpieczna.

          A to co Ciebie spotkało Konefka - nie gniewaj się, to nie było poczucie
          odpowiedzialności, ale konsekwencja głupoty. Przecież to, że wpadłeś nie oznacza
          nigdy, że to wystarczający powód do ożenku! Wiesz czemu teraz wielu ludzi
          dostaje tzw. stwierdzenie nieważności małżeństwa? Bo ich przymuszono, (sami się
          zmusili) by poślubić tę, której nie kochali a która zapylili. Czy Ty sobie
          zdajesz sprawę Konefka, że w świetle przepisów prawa kanonicznego - Twój związek
          małżeński, który zawarłeś nie dlatego, że kochałeś ślubną, ale dlatego, ze
          czułeś się odpowiedzialny za to, żeś był nieodpowiedzialny idąc do łózka z
          niekochaną kobietą i to niezabezpieczony - jest wystarczającą przesłanką
          stwierdzającą nieważność związku? Bo z definicji małżeństwo jest ważne - jeśli
          zostało zawarte pomiędzy osobami w pełni!!! (na 100%) świadomymi i dojrzałymi
          odpowiedzialności za związek, KOCHAJĄCYCH SIE na dobre i złe, nie zmuszonych
          okolicznościami zewnętrznymi! Czyli zawarli związek w sposób w pełni świadomy i
          w pełni DOBROWOLNY! ślub bo była wpadka - podpada pod jedną z przeszkód
          zrywających! Więc czemu Ty się Konefka jeszcze męczysz, jeśli tak naprawdę Twoje
          małżeństwo to fikcja i go nie ma nawet w tym złym dla wielu kościele katolickim?
          Wybacz Konefka - ale bycie ojcem to jedno a bycie mężem to drugie - co to ma
          wspólnego z odpowiedzialnością! Ty nie jesteś odpowiedzialny ale konsekwentny w
          głupocie! Nie gniewaj się, bo piszę otwarcie wiedząc, żeś mądry facet i Cię
          chłopie naprawdę polubiłem! Nie męcz siebie, dziecka! Ustaw swoje życie na nowe
          tory a nie mnóż problemów!

          Że ty o jednej rzeczy nie znałeś!
          A takiego starego prawa, pochodzącego z zamierzchłych czasów i które przetrwało
          już tylko w średniowiecznych pismach mistyków. Zacytuję je dosłownie a Ty sobie
          zapamiętaj - przydaje się, bo pozwala uniknąć łańcucha błędów:

          Jeśli coś spowodowało, że popełniłeś jeden błąd - nie rób nic do czasu aż nie
          będziesz wiedział czemu to zrobiłeś. Jeśli zrobiłeś to z głupoty - zmądrzej i
          wtedy podejmij następne decyzje. Jeśli zostałeś do tego zmuszony - uwolnij się i
          wolny decyduj. Jeśli zrobiłeś to bo ktoś Ci to poradził - nigdy więcej go nie
          słuchaj. Nie podejmuj bowiem nigdy decyzji, jeśli czujesz się do niej nawet w
          niewielkim stopniu zmuszony. Bo będziesz jej zawsze żałował.

          To co zrobiłeś, to konsekwencja braku przewidywania skutków swojego działania.
          A to nie jest odpowiedzialność Konefka. To konsekwencja złych decyzji.

          Uścisk dłoni i cieszę się, że się znów pojawiłeś
          :-)

          > Alleluja i do przodu...

          o tego mi brakowało ;)))
          • miedzianakonefka Re: Ciężar odpowiedzialności a konsekwencka głupo 30.06.07, 14:10
            Raz lejesz miód na me zbolałe serce a następnie dajesz solidnego (zasłużonego)
            kopniaka w mój obolały życiowy zadek ;) Ale nie mam za złe bo może nie
            napisałem nigdzie że jestem w trakcie przestawiania zwrotnicy na inny tor :)
            W każdym razie jakby mi się trafiło że chwilowo opuszczę krakowską stolice
            dążąc śladem Zygmusia z trzema wazami to wcześniej będę chciał umówić się z
            toba na ten "glosator fresh minde". Może się przekonam do tych smaków chociaż
            preferuję browary i wyborową.

            Alleluja i do przodu...
            • misssaigon niby madrze 30.06.07, 18:55
              glosatorr prawisz..ale jednak....nie zawsze tak jest z tymi decyzjami, do
              ktorych nas cos, lub ktos zmusza..inercja, brak zdecydowania czesto sa gorsze
              niz podjecie decyzji nawet pod przymusem..
              lepiej przeplynac przez sztorm niz ugrzeznac na mieliznie...

              np w moim przypadku wziecie odpowiedzialnosci i pozostanie z ojcem mojego
              nieplanowanego dziecko skonczylo sie ... w miare udanym malzenstwem i kolejna
              dwojka przychowku...nie wszystko ukjlada sie idealnie - ale ja nie wierze w
              idealne malzenstwa:D...w kazdym razie podjelam te decyzje pod duzym przymusem i
              to przejawiajacym sie w rozny sposb...ale jestem zadowlona, ze ja podjelam,nawet
              gdyby skonczylo sie kolejnym rozwodem
              • sylwiamich Re: niby madrze 01.07.07, 13:13
                Czytam was i serce mi rośnie...a już myślałam że dziwna jestem i w łeb sobie
                chciałam strzelić.Macie rację.Wszyscy.Popełniamy błędy, ponosimy
                odpowiedzialność...mam nadzieję że uczymy się....ponarzekamy sobie, poryczymy,
                podnosimy się i idziemy do przodu.Glossar(chyba)...ja z Toba bym się
                zaprzyjażniła chyba...taki opierdalacz by mi się przydał wsród
                znajomych...ostatnio wszyscy mi słodzą :)))
                • tomasz304 Re: niby madrze 01.07.07, 15:18
                  powiec co robić jak jedna strona jest kiepska ale tylko w sexie a co z życiem
                  cała reszta???
                  • glosatorr Musisz rozszeżyć pytanie 02.07.07, 20:14
                    tomasz304 napisał:

                    > powiec co robić jak jedna strona jest kiepska ale tylko w sexie a co z życiem
                    > cała reszta???

                    Najpierw sobie odpowiedz czemu uważasz, że jedna strona jest kiepska w sexie!?
                    Na czym ta "kiepskość" polega. Acha i od razu proszę - ile ma lat strona
                    niekiepska a ile ma strona kiepska. Może wtedy coś się poradzi.
                • glosatorr Zastanów się dobrze :-) 02.07.07, 20:13
                  sylwiamich napisała:

                  > Glossar(chyba)

                  Glosator - po prostu - ja nie Glossar, ale Glosator,
                  to bylu tacy rzymscy sprawdzacze - obserwatorzy, patrzący
                  czy ludzie nie robią głupot stanowiąc prawo i wymyślając zakazy i nakazy :)

                  >...ja z Toba bym się
                  > zaprzyjażniła chyba...

                  Musisz być po pierwsze zdecydowana - Chyba byś się zaprzyjaźniła? - nie ma w
                  moim słowniku słowa chiba ;)))
                  Po drugie zastanów się o co prosisz - zakumplować się prosta sprawa,
                  ale Ty chcesz ojca duchowego :)))

                  >taki opierdalacz by mi się przydał wsród
                  > znajomych...ostatnio wszyscy mi słodzą :)))

                  ALe ja jestem Cyniczny w tym opieprzaniu. Więc się zastanów.
                  :-)) Ja nie słodzę, bo od słodzenia mnie mdli :))
              • glosatorr Re: niby madrze 02.07.07, 20:25
                misssaigon napisała:

                > glosatorr prawisz..ale jednak....nie zawsze tak jest z tymi decyzjami, do
                > ktorych nas cos, lub ktos zmusza..

                Missaigon - no pewnie, ludzie przecież i w gułagach i obozach i łagrach
                potrafili przeżyć.

                >inercja, brak zdecydowania czesto sa gorsze

                Są równie złe

                > niz podjecie decyzji nawet pod przymusem..
                > lepiej przeplynac przez sztorm niz ugrzeznac na mieliznie...
                >
                Wszystko cudownie wygląda w poetycznym ujęciu, ale mówmy o konkretach :-)

                > np w moim przypadku wziecie odpowiedzialnosci i pozostanie z ojcem mojego
                > nieplanowanego dziecko skonczylo sie ... w miare udanym malzenstwem

                No to jesteś szczytnym wyjątkiem od reguły. Ale to słowo w "miarę" pokazuje, że
                idealnie nie było. No więc każdy ma tak naprawdę inny przypadek - ja mówię o
                sytuacji, kiedy ludzie się bzykają, nie kochają i jest dziecko. Nie ma uczuć
                wogóle. Jeśli między Wami było chodź odrobinę uczuć - wszystko mogło potoczyć
                się trudniej, pod górkę, ale w dobrym kierunku.
                Jednak zasada jest taka - że niewolnicy nie są szczęśliwymi ludźmi - nawet jak
                mają dach nad głową i pełną michę codziennie.
                Miłęgo...
            • glosatorr Re: Ciężar odpowiedzialności a konsekwencka głupo 02.07.07, 20:22
              miedzianakonefka napisał:

              > Raz lejesz miód na me zbolałe serce a następnie dajesz solidnego (zasłużonego)
              > kopniaka w mój obolały życiowy zadek ;)

              Konefka - no niestety takie życie - zacytuję tu powiedzenie mojego Wujka, który
              wracając z rejsów siadał i w zamyśleniu na bujanym fotelu mówił:
              "Och życie, życie. Czemu ty mnie tak chlaszczesz swoją szanowną prawicą po
              pysku. Tyle lat mnie pieściło a teraz po pysku wali! Ot, życie..."

              >Ale nie mam za złe bo może nie
              > napisałem nigdzie że jestem w trakcie przestawiania zwrotnicy na inny tor :)

              Lepiej później niż wcale.

              > W każdym razie jakby mi się trafiło że chwilowo opuszczę krakowską stolice
              > dążąc śladem Zygmusia z trzema wazami to wcześniej będę chciał umówić się z
              > toba na ten "glosator fresh minde".

              Nie ma sprawy - w Rock caffe w Złotych tarasach serwują ;))

              > Może się przekonam do tych smaków chociaż
              > preferuję browary i wyborową.
              >
              Możn a spróbować i tego i tamtego :)_))

              > Alleluja i do przodu...
              >
              Amen

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka