Dodaj do ulubionych

brak wspólnego orgazmu

22.05.07, 13:05
Witam Was!

właśnie jestem po lekturze najświeższych wątków z forum...wiele ciekawych
(niekiedy zabawnych:) textów tu przeczytałem.
Ale do rzeczy...
Jesteśmy z żoną w związku już od ponad dwóch i pół roku. Kochamy się z
częstotoliwością zapewne przeciętną - a to kilka razy w ciągu dnia, czasami
raz w tygodniu. Generalnie odnoszę wrażenie, że żona jest zadowolona z seksu,
wielokrotnie mnie o tym zapewniała. Ja również jestem szczęśliwy - żona jest
naprawdę świetną kochanką, czasami odnoszę wrażenie, że ma niewyczerpaną
ochotę na seks. Jedna rzecz nie daje mi jednak spokoju - w czasie tych dwóch
i pół roku tylko raz, może dwa razy, udało nam się osiągnąć wspólny orgazm.
Żeby tego było mało, nigdy nie udał mi się doprowadzić mojej żoneczki do
szczytu podczas hmmmm....normalnego stosunku. Wychodzi mi to jedynie za
pomocą palców lub języka. Czuję się z tym głupio, czasami wydaje mi się, że
chyba nie jestem takim ogierem ;) jak mi się wydaje. Żona zapewnia mnie, że
taki orgazm daje jej pełną rozkosz i że nic jej do szczęścia już nie
potrzeba, ale może tylko tak mówi....
Zwracam się głównie do Pań - czy rzeczywiście tak jest/może być, że
zaspokajanie tylko w takiej formie jest dla Was satysfakcjonujące?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • gomory Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 13:18
      No drogie panie, smialo - przekonujcie mikrego, ze jest ogierem, bo mi nie uwierzy ;).
      • glosatorr Też jestem ciekaw co Panie powiedzą.... 22.05.07, 13:31
        Bo tak na prawdę by wspólnie dojść to i wspólnie trzeba się postarać ;))
        Ale z tego co kolega napisał, to tego sprzężenia w czasie nie ma i pewnie nie
        będzie poza tymi wyjatkowymi sytuacjami >:-)
        Czego to ludzie nie wymyślą, by komplikować takie proste w sumie sprawy, ech...
      • eeela Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 13:40
        Okej, nie ma sprawy.

        Po pierwsze - wspolny orgazm jest prawdziwa rzadkoscia i wdle wszelkiej
        dostepnej mi wiedzy, nie ma takich par, ktorym udawaloby sie osiagac wspolnie
        orgazm regularnie. Zdarz si od czasu do czasu, przypadkowo raczej.

        Kobiecy orgazm jest o wiele bardziej zlozony niz meski, i czesto o wiele
        bardziej trzeba sie o niego wystarac. Nie tylko mezczyzna ma sie o niego starac
        - kobieta rowniez. Pierwszym punktem w staraniach kobiety jest po prostu
        umiejetnosc przezycia orgazmu wraz z aprtnerem (a nie w wyniku autostymulacji w
        samotnosci) - powinienes sie cieszyc, ze twoja partnerka w ogole osiagnela to
        stadium.

        Z twoich opisow wynika, ze twoja partnerka szczytuje pod wplywem stymulacji
        lechtaczki, a stymulacja pochwy ma funkcje jedynie dodatkowa. To bardzo czeste u
        kobiet. Orgazm lechtaczkowy nie jest gorszy, jest po prostu inny, i dopoki
        kobieta potrafi osiagnac go ze swoim kochankiem, jest bardzo dobrze.

        Jest szereg cwiczen i metod pobudzania sie tak, aby nauczyc sie orgazmu
        pochwowego, ale ni kazdej kobiecie dane jest ten etap osiagnac. Niemniej warto
        sprobowac. Po pierwsze i najwazniejsze, niech cwiczy miesien kegla - to ten
        miesien, ktory zaciska sie, kiedy chce sie siku, a nie za bardzo jest gdzie
        zrobic :-) Zeby go dokladnie zlokalizowac i nauczyc sie jego swiadomej obslugi,
        kobieta powinna cwiczyc powstrzymywanie strumienia moczu podczas wizyty w
        toalecie - wielokrotnie. Poczatkowo cwiczenia te sa bardzo wyczerpujace i trudno
        jest dlugo pracowac miesniem bez odczuwania bolu. Z czasem staje sie to coraz
        latwiejsze i przyjemniejsze. Nastepnym stadium cwiczenia miesnia jest zaciskanie
        go podczas koitacji. Mezczyzna jest tym zachwycony, gwarantuje :-) To podobno
        bardzo przyjemne uczucie, takie miarowe zaciskanie sie pochwy na czlonku.
        Cwiczyc, cwiczyc i cwiczyc - orgazm pochwowy uzyskuje sie wlasnie dzieki tym
        uciskom, a rozpoznaje sie go po tym, ze tracimy panowanie nad tym miesniem,
        zaczyna sie on w gwaltownym, nieregularnym tempie zaciskac, dajac nam
        niesamowite i czesto o wiele dluzsze niz przy orgazmie lechtaczkowym uczucie.

        Oprocz cwiczen - relaks. Do seksu trzeba przystapic zrelaksowana, spokojna,
        czujaca sie z partnerem pewnie, swobodnie, majac do niego zaufanie. Wyprobowanym
        przeze mnie sposobm jest rowniez penetracja natychmiast po uzyskaniu orgazmu
        lechtaczkowego - pochwa wowczas jeszcze kurczy sie samoczynnie jako odruch
        powstaly w wyniku orgazmu. Ta droga dostepuje sie naprawde wyjatkowych przezyc.

        Nie nalezy skupiac sie na punkcie docelowym - orgzmie - a na biezaco odczuwanej
        przyjemnosci. Nie patrzec naprzod, skupic sie na tym, co teraz.

        Mnie dobrze zrobilo, gdy zaczelam ogladac erotyke i porno. Z glowy wyfruwaja
        codzienne troski, a zaczyna sie myslec tylko o dostepie do zrodla rozkoszy;
        latwiej jest cieszyc sie kazda chwila przyjemnosci, kiedy swoj umysl nastawimy
        tylko i wylacznie na nia, problemy, troski i spiecia pozostawiajac poza sfera
        przynalezna wspolzyciu.
        • mikra_ Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 13:55
          Dzięki za odzew!
          Z tym ćwiczeniem to już słyszeliśmy, żona nawet próbowała, ale albo robi to za
          rzadko, albo po prostu nie może/nie potrafi. Kiedyś w czasie stosunku chyba
          próbowała to robić i zapytała się mnie co czuję. Troche zbaraniałem, bo nie
          widziałem o co jej chodzi ;) Nie czułem w zasadzie nic (ponad to, co zwykle
          oczywiście).
          W sumie to bardziej chodzi mi o to, czy żona z tego powodu może czuć sie
          zawiedziona? Tyle się tu naczytałem to beznadzieji kobiet, które nie osiągaja
          orgazmu w czasie stosunku, że mocno zwątpiłem. Chyba źle zatytułowałem wątek....

          PS Odpowiadając na post <gomory> - nie chodzi mi o to, żebyście mnie przekonały
          o tym, czy jestem ogierem czy nie. To taki żart miał być....
          • eeela Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 14:23
            Ona moze czuc sie troche zawiedziona, a moze nie. Ja ze swoim bylym partnerem
            czulam sie calkowicie zaspokojona i usatysfakcjonowana swoim zyciem seksualnym,
            mimo ze bylam swiadoma, ze teoretycznie czegos tam brakowalo, ale ze w ogole nie
            mialam bladego pojecia, jak to, czego mi brakuje, wyglada, nie zaprzatalam sobie
            tym zbytnio glowy. Potem dopiero odkrylam szerszy zestaw doznan, podejrzewam, ze
            glownie dzieki temu, iz tym razem czulam sie z partnerem o wiele pewniej i
            spokojniej. To nie znaczy, ze twoja zona nie czuje sie przy tobie pewnie i
            spokojnie - jak mowilam, kwestia kobiecego orgazmu jest skomplikowana i nie da
            sie jej wsadzac pod jeden strychulec.

            Nie powinienes jednak naciskac na zone w tej kwestii, bo mozesz doprowadzic do
            tego, ze tak sie skupi na sciganiu nieosiagalnego orgazmu pochwowego, ze zapomni
            o calej przyjemnosci ze wspolzycia, ktora ma teraz. Co mozesz zrobic sam - dbac,
            zeby byla spokojna i zrelaksowana, wlaczyc jej porno, kochac sie z nia od razu
            po tym, jak osiagnie orgazm lechtaczkowy i wyrazac glosny entuzjazm dla uczuc,
            jakie doznajesz, gdy pochwa sie zaciska - to ja moze zmobilizowac do czestszych
            cwiczen. Ty przy jej probach nie poczules nic prawdopodobnie wlasnie dlatego, ze
            nie przykladala sie do cwiczen i nie potrafi tego jeszcze zrobic odpowiednio
            silnie.
        • aandzia43 Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 16:06
          Eeela, chyba nie taka rzadkość. Mam jednoczesny orgazm co najmniej w połowie
          zbliżeń (raczej więcej niż w połowie) z obecnym partnerem, a jak sięgnę
          pamięcią w zamierzchłą przeszłość, to z poprzednimi panami też tak było. Młoda
          wtedy byłam, więc nie jest to kwestia wycwiczenia z wiekiem, chyba po prostu
          bozia tak dała.
          Zebrałam pospiesznie z pamięci zwierzenia koleżanek i wyszło mi, ze kilka z
          nich też mówiło o częstym orgazmie jednoczesnym (szczere dziewczyny, nie
          ściemniały).
          Fakt,że mięsnie Kegla mam bardzo silne, może te koleżanki też. Musze je wypytać
          przy najbliższej okazji. Może tu pies pogrzebany?
          • eeela Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 16:54
            Mozliwe. Mnie sie zdarza coraz czesciej, poniewaz powoli zaczynam instynktownie
            reagowac silniejszymi skurczami na zblizajacy sie orgazm partnera. Ale nie
            sadze, zebys ty i twoje otoczenie mogly stanowic podstawe do twierdzenia, ze to
            nie rzadkosc. Podreczniki i poradniki mowia, ze jest to nieczeste, i sklonna
            jestem im bardziej wierzyc, a nie obserwacji jednej osoby na waskim gronie
            swoich znajomych.
            • aandzia43 Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 17:13
              Hmm....masz rację, to tylko moja mała ankieta w wąskim gronie. A swoją drogą,
              przyjrzę się temu gronu uważniej.
    • sagittka Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 17:00
      W ciągu 15 lat pożycia zdarzało się czasem, ale przyznaję, że ja nigdy nie
      potrafiłam tym sterować. Albo był to przypadek albo mężowi się udawało zgrać ze
      mną, z tego co mówił, to czasem sam fakt mojego dochodzenia (widok, odgłosy)
      pobudzał go tak silnie, że przyspieszało to od razu jego finisz.
    • miedzianakonefka Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 17:08
      Łowcy orgazmów... Dobrze że jeszcze nikt nie wydał poradnika "orgazm we dwoje"
      z przepisami typu : Tutaj ugryź, tu naciśnij, tutaj pogłaszcz, a wspólny orgazm
      gwarantowany.

      Alleluja i do przodu...
    • jonmalevolt Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 17:14
      Mikra najpier lekki kopas w dupas:

      oczywiście, że kłamie, ze język jej wystarcza- proponuje obejrzeć "drżące Ciało"
      i to wystarczy za komentarz- w końscu reżyser kobiet się wypowiedzial tym filmem

      No i coś dla poprawienia humoru: jask by jej było źle nie robiłaby tego z tobą
      tak częśt. Tak, tak. skoro czytałeś to wiesz, że jesteśmy tutaj i tacy, którzy
      nie mieli okazji być dopuszczeni przez bardzo dłuuuugo :)

      Pozdrawiam- radzę wzmocnić mięsnie pośladków i do boju. Musisz nadrabiac
      statystykę za nas nierobów
      • mikra_ Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 18:35
        A co mają do tego mięśnie pośladków?
        Bo jeśli chodzi o długość stosunku i różne pozycje, to niestety, przez ten dość
        długi czas bycia razem nie znalazłem żadnej prawidłowości. Czy robimy to szybko
        i baardzo namiętnie, czy długo i subtelniej, od przodu, od tyłu, jednym słowem
        róznie - kwadratowo i podłużnie - NIC. Tylko nieceniony palec/język :\
        Może się niepotrzebnie martwię, jak to jeden z formuowiczów napisał, staram się
        być łowcą orgazmów, ale ja raczej dmucham na zimne...Teraz jest ok, ale
        wiadomo, czy z czasem moja ukochana nie zacznie za tym tęsknić? Chciałbym jej
        dać maksimum rozkoszy (trochę z egoizmu - bardzo mnie to podnieca jak się wije
        i jęczy ;) Juź nawet nie chodzi o ten wspólny orgazm - chodzi w ogóle o
        orgazm "stosunkowy".....
        • miedzianakonefka Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 18:54
          Ja tam nic nie wiem ale jeżeli mimo półgodzinnego "ciupania" twoja pani nie ma
          orgazmu to można na zakończenie 69 i będziecie mieli jednocześnie.
          Nauka zna różne przypadki :P i jeżeli będzie to wam razem sprawiało przyjemność
          to można i w ten sposób mieć normalny seks. W końcu chodzi o to żeby obojgu
          było wspaniale nieprawdaż ?

          Alleluja i do przodu...
        • eeela Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 19:07
          Mikra, pamietaj tez, ze normalnej, zdrowej i otwartej kobiecie sprawia radosc i
          przyjemnosc sam stosunek, nawet jesli nie nauczyla sie osiagac przy tym orgazmu!

          Jesli ci tak bardzo zalezy, probuj ja dyskretnie do tej nauki naklonic, ale po
          pierwsze nie naciskaj zbytnio, bo ja wpedzisz jeszcze w jakies kompleksy, po
          drugie musisz pamietac, ze to moze dlugo trwac, zanim ona sie tego nauczy, ze
          nie moze wyczuwac zadnego nacisku, pogniania, pytania 'i co, czy tym razem?...'
          Ona sama musi zachciec, sama ja to musi zaciekawic. Orgazm pochwowy u kobiety od
          partnera moze w zasadzie zalezec tylko o tyle, o ile moze ona sie przy nim czuc
          bezpiecznie i swobodnie. Calej reszty musi sie nauczyc sama. Niektorym kobietom
          taka nauka przychodzi sama z siebie instynktownie, inne sie musza napracowac. Ja
          ten nieszczesny miesien z pierwszym partnerem ( z ktorym bylam 4 lata) cwiczylam
          i cwiczylam, i nigdy nie osiagnelam takiego rezultatu, jak przy zaledwie trzecim
          stosunku z obecnym :-)
          • mikra_ Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 19:22
            No to mnie pocieszyłaś ;) wychodzi na to, że moje Kochanie osiągnie szczyt
            dopiero z następnym albo jeszcze następnym faciem...
            A poważniej - nie to, żeby MI zależało - JA czuję się usatysfakcjonowany, kiedy
            zrobię jej dobrzez ręką lub językiem, ale czy ONA jest naprawdę
            usatysfakcjonowana...
            Nie mam zamiaru jej naciskać, namawiać ani broń boże do niczego przymuszać.
            Trzymam się tego co mówi - że jest jej dobrze i nie pragnie więcej. Tylko
            podświadomie czuję, że jednak chciałaby to przeżyć. A ja tak bardzo chciałbym
            jej to dać....:( No nic, bedziemy próbować :)
            Dzięki za wszystkie posty!
          • miedzianakonefka Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 19:26
            > z pierwszym partnerem ( z ktorym bylam 4 lata) cwiczylam i cwiczylam, i nigdy
            nie osiagnelam takiego rezultatu, jak przy zaledwie trzecim stosunku z
            obecnym :-)<

            No to dopiero pojechałaś chłopakowi po bandzie hehehehe :P

            Alleluja i do przodu...
            • eeela Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 19:28
              Pierwszy egzemplarz nie sprzyjal relaksowi i poczuciu bezpieczenstwa ani na jote ;-)
              • miedzianakonefka Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 19:31
                RANY! Lepiej już nic nie pisz bo gość się załamie :P
                <żart>

                Alleluja i do przodu...
                • mikra_ Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 19:38
                  spoko wodza :)
                  na szczęście nie mam powodów, aby się załamywać, po prostu byłem ciekaw Waszych
                  opinii...
                • eeela Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 19:42
                  Poza tym pewnie jakbym nie cwiczyla przy pierwszym, to przy drugim nie byloby
                  znow wcale tak latwo ;-) Uczucie jest fantastyczne, wiec naprawde warto sie
                  starac, ale dopoki sie uczucia nie zna, to latwo sie zniechecic.

                  Najblizsze doznania dostarcza stosunek natychmiast po orgazmie lechtaczkowym,
                  wiec radze tego sprobowac :-)
                  • mikra_ Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 19:54
                    eeela napisała:

                    > Najblizsze doznania dostarcza stosunek natychmiast po orgazmie lechtaczkowym,
                    > wiec radze tego sprobowac :-)
                    >
                    a to akurat praktykujemy bardzo często :)
    • miedzianakonefka Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 19:45
      Moim skromnym to jakieś dziwne rozważania. To przecież nie jakieś hokus-pokus i
      czary-mary. Normalnie jak widziałem że partnerka zaczyna fiksować i za
      chwilę "odleci" to też dawałem sobie spokój z "trzymaniem formy" i powtarzaniem
      w pamięci wyników ligi hokeja w mozambiku tylko wrzucałem na luz i dołączałem
      do rzeczonej. Było zawsze fajnie :)

      Alleluja do przodu...
      • miedzianakonefka {errata} 22.05.07, 19:53
        Żle mi się podpięło, to oczywiście nie dotyczy głównego wątku gdzie problem
        jest inny. Przepraszam

        Alleluja i do przodu...
      • eeela Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 20:08
        Hmmm, no ja jednak lubie, jak ten moj policzy ten mozambik za pierwszym czy
        nawet drugim razem... jest na tyle taktowny, ze zazwyczaj tak czyni, chyba ze
        jest zmeczony :-)
        • miedzianakonefka Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 20:14
          I to się chwali... Ja mam w zanadrzu mozambik a potem szwedzką ligę piłki
          nożnej czasami wspieraną ostatnimi wynikami żużlowej tabeli. Chociaż nie jestem
          kibicem to każda metoda jest dobra żeby zobaczyć kilka "wstrząsów" u partnerki.
          To bardzo miłe :) MHO nie ma nic fajniejszego jak dawanie :)

          Alleluja i do przodu...
          • tasmania69 Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 21:53
            Można powiedzieć, że "jestem z tych dziewczyn co Twoja żona" i ani trochę nie
            przeskadza mi to w jaki sposób osiągam orgazm. Ważne,że w ogóle dochoszę, bo
            niektórym kobietom nie udaje się to w żaden sposób. Oto masz odpowiedź na
            pytanie.
            • miedzianakonefka Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 22:02
              Chociaż nie bardzo łąpię (wybacz jestem głupim samcem)o co chodzi z "moim
              pytaniem" to gratuluję udanego pożycia, tak trzymać i nie popuszczać :)

              Alleluja i do przodu...
              • tasmania69 Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 22:15
                To była odpowiedź na pytanie nr. 1 w tym wątku czyli pytanie Mikry,,,,
                • tasmania69 Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 22:17
                  Pytanie brzmiał: czy zaspokojenie takiej w formie ( język/palec jak piasał
                  MIKRA ) jest dla nas kobiet satysfakcjonujące
                  • romulus11 Re: brak wspólnego orgazmu 22.05.07, 22:55
                    Mikra,wpadles chlopie.Mialem tak z poprzednia.Porazka totalna.Moglem cuda robic
                    i nic.Baba do d..y.Z nastepna oczy mi sie otworzyly.Jest super.I wspolny orgazm
                    w 90procentach.Sorry ze Cie zdolowalem.pozdrawiam
                    • jonmalevolt Re: brak wspólnego orgazmu 23.05.07, 01:00
                      Reasumując porady przedmówców: szukaj nastepnej. biologia zlustrowała was
                      negatywnie ;)
                      • mikra_ Re: brak wspólnego orgazmu 23.05.07, 08:45
                        chyba Was pogięło ;) ja ją kocham a biologia niech lustruje tych, którzy mają
                        prawdziwe problemy (a z tego co się tu naczytałem, jest ich sporo). Ja w kazdym
                        bądź razie jestem zadowolony i nie mam powodu aby zmieniać dobre na lepsze.
                        Chciałbym jedynie pomóc swojej żonie (o ile to możliwe).
                        Pozdrawiam.
                        • kici10 Re: brak wspólnego orgazmu 23.05.07, 10:28
                          Mikra, a czy Ciebie czasami trochę nie pogięło? Z jaką tolerancją chcesz zgrać
                          ten orgazm? Co do minuty, skundy, dziesiątej części sekundy? Jakie to ma
                          znaczenie, czy dokładnie w tym samym czasie? Orgazm, to orgazm. Stawiając takie
                          wymagania tylko zestresujesz partnerkę, tak że wogóle nie będzie w stanie go
                          osiągnąć. Prawie jednoczesny zdarza się czasami, ale w sumie dość rzadko. Ale
                          czy jest to powód, żeby się dołować. Pisząc tak, właśnie chcesz zamienić dobre
                          na lepsze. Wyobraż sobie, że oboje najedliście się grochu i chcecie się zgrać w
                          puszczaniu bąków. Na ile to jest możliwe?
                          • mikra_ Re: brak wspólnego orgazmu 23.05.07, 10:54
                            uff...sam sobie nawarzyłem...;)
                            Źle zatytułowałem wątek - OK?
                            Problem jest w orgazmie w czasie stosunku (którego nigdy nie było), jednoczesny
                            zostawię sobie na później ;p
                            Nie dołuję się - czy wszyscy, którzy o coś tu zapytają, muszą być zdołowani? Ja
                            po prostu chcę podnieść jakość naszego współżycia (ale to zabrzmiało ;) Jeśli
                            się nie uda - trudno, i tak jest fajnie :)
                            Wymagań też żadnych nie stawiam.
                            • anula36 Re: brak wspólnego orgazmu 23.05.07, 11:06
                              masz typowe objawy kochanka ktory nie ma prawdziwych problemow lozkowych wiec sobie wynajdujesz sztuczne,zeby czasem nie byc za bardzo zadowlonym z (po)zycia. Wyluzuj troche bo tylko uprzykrzysz zycie zonie swoimi uwagami co do orgazmu i odziezy- kobeity sa dosc emaptyczne i czasem czuja nawet to co neiwypowiedziane, taka mala pretensja wiszaca w powietrzu.
                              • mikra_ Re: brak wspólnego orgazmu 23.05.07, 11:18
                                wiesz, w pewnym sensie masz rację :) Zaczytałem się w tym forum i stwierdziłem,
                                że się zapytam, jak to wygląda u innych. Czy to coś złego?
                                I jeszcze raz podkreślam - nie naciskam! to o czym tu piszę, to tylko takie
                                moje przemyslenia. Nigdy nie dałem żonie odczuć (bo tak też tego nie odbieram),
                                że nasze pożycie jest przez to uboższe.
                                Ot, dążenie do perfekcji, pewnie niepotrzebne...
                                Właśnie przed chwilą przeglądałem straszy wątek o podobnym temacie i coraz
                                bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że po prostu muszę cierpliwie "pracować"
                                i czekać. Jak to ktoś tu ujmuje - alleluja i do przodu.
                                EOT
                                Pozdrawiam
    • trzydziestoletnia Mam rozwiazanie 23.05.07, 13:14
      Skoro zona osiaga orgazm lechtaczkowy i chcielibyscie, by miala orgazm podczas stosunku dopochwowego, to nalezy podczas penetracji dodatkowo pobudzac lechtaczke, np pociarajac palcami. Praktykowane przeze mnie osobiscie :)
      • mikra_ Re: Mam rozwiazanie 23.05.07, 13:35
        Przez nas też ;) Tylko dzięki temu udało nam sie osiągnąć te nieliczne wspólne
        orgazmy. Ale czy wtedy to jest ten słynny o. pochwowy. Po lekturze forum
        zaczynam już wątpić, czy on w ogóle istnieje, zdania jak widze są podzielone.
        • anula36 Re: Mam rozwiazanie 23.05.07, 18:31
          istnieje i oczywiscie jak ogolnie wiadomo jest lepszy:P
        • eeela Re: Mam rozwiazanie 23.05.07, 18:55
          Istnieje, ale nie kazdej kobiecie jest dane go doswiadczac w czystej postaci.

          Techniczna strona orgazmu jest w jednym punkcie ta sama, niezaleznie od tego,
          jak sie go wywolalo: gwatowne skurcze miesni pochwy. Subiektywne odczucia sa
          jednak dosc odmienne w zleznosci od tego, ktore miejsce jest stymulowane.
          Dlatego czesto trudno powiedziec, jaki to byl u licha orgazm, jesli stymulowane
          sa naraz sutki, lechtaczka i pochwa, prawda? Sek jedynie w tym, ze niektore
          kobiety potrafia osiagnac rozkosz przy stymulacji tylko jednego z tych miejsc,
          inne potrzebuja bogatszego zestawu.
        • miedzianakonefka Re: Mam rozwiazanie 23.05.07, 19:52
          Nie chcę Cię dołować ale słyszałem że kobiety jak im jest bardzo fajnie
          potrafią mieć wytrysk jak mężczyzna. Może nad tym się zastanowisz ? Jakby co to
          na goglach się szuka po słowie squirt :P Zawsze to coś nowego do zamartwiania
          się :P

          Alleluja i do przodu...
          • jakniejatokto Re: Mam rozwiazanie 27.05.07, 21:20
            Hehe, potwierdzam, kobietom zdarza sie miec wytrysk jak mezczyzna :p ;)
        • trzydziestoletnia Re: Mam rozwiazanie 24.05.07, 13:04
          mikra, to w koncu zalezy Ci na rownoczesnym orgazmie, na jej orgazmie podczas stosunku czy na orgazmie pochwowym? ;) Pewnie wszystko na raz, co? :)
          Ja mialam w swoim 33letnim zyciu, doslownie kilka orgazmow pochwowych, i to z polowe w sposob samoistny, podczas snu. Sprawe rozwiazalismy wlasnie poprzez stymulacje lechtaczkowa. Ale tak tu fajnie dziewczyny pisza o tym orgazmie pochwowym, ze zaczynam cwiczenia - bo rozumiem, ze przez cwiczenia miesni kegla mozna sie nauczyc orgazmu pochwowego?
          • eeela Re: Mam rozwiazanie 24.05.07, 14:40
            bo rozumiem, ze przez cwiczenia miesni kegla mozna
            > sie nauczyc orgazmu pochwowego?

            Mozna, ale gwarancji na to nie ma :-)
            Moim zdaniem jednak naprawde warto probowac. Tyle ze z luzem i relaksem, bez
            niepotrzebnego napiecia i denerwowania sie, i oczekiwania, bo wtedy to kicha
            moze byc :-)

            Ot, po prostu pamietac o cwiczeniach i praktykowac je przy kazdej okazji, a
            przede wszystkim na partnerze. Ich skutecznosc mozna obserwowac na partnerze w
            stanie tuz po koitacji, kiedy ma sie go jeszcze w srodku - jak wydaje dzwieki,
            znaczy, ze cwiczenie zostalo przeprowadzone poprawnie ;-)
    • ibsz Re: brak wspólnego orgazmu 24.05.07, 12:40
      Ja nie mam problemu ze wspólnym orgazmem chciaż mój trwa zdecydowanie dłużej niż
      męża tylko że też nam się nie udawało osiągnąć go wspólnie do póki nie nauczyłam
      sie stymulować łechtaczki podczas stosunku. Robię to albo w pozycji klasyczej ,
      albo od tyłu i praktycznie zawsze razem kończymy. Niektóre kobiety mają tak że
      wolą stymulację ręką niż stosunek ale nie ma się czym przejmować ja na przykłąd
      mam też rożne orgazmy ale ten jak się stymuluję i partner jest we mnie w środku
      jest decydowanie najlepszy :-)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka