Dodaj do ulubionych

czarna rozpacz:(

12.08.07, 01:41
ok kilku miesiecy podczytuje to forum-jak widac nie bez przyczyny.
powiem tak-mam powazny problem
pol godziny temu w akcie totalnej desperacji,frustracji,rozpaczy i
żalu przeprowadzilam z mezem rozmowe na temat tego co dzieje sie w
naszym zwiazku.
ale po kolei-od roku jestesmy małżeństwem-razem mieszkamy od 3,5
lat.Odkąd sie znamy mąz pracuje za granicą-trzy miesiące jest poza
domem,okolo dwa miesiące w domu.
Na poczatku naszej znajomosci kochalismy sie praktycznie codziennie-
z czasem dwa razy w tygodniu.diametralną roznice z naszych
zbliżeniach "odkryłam" kilka kilka miesiący temu w czasie
dwutygodniowych wakacji(ale jak dokladnie przeanalizuje sytuacje
niejasne akcje pojawialy sie juz od ponad pol roku).Otóż z czasie
tych dwoch tygodni kochalismy sie raz.a po powrocie i do czasu
wyjazdu meza do pracy-w ogole(okolo 1,5 miesiąca).Praktycznie nigdy
wczesniej cos takiego sie nie zdarzylo.Myslalam ze to chwilowe i ze
po powrocie wszystko wroci do normy.Mąż wrocil tydzien temu do domu-
i znowu praktycznie nic-(raz i koniec),dzisiaj to samo-buziaczek i
dobranoc.Sobota wieczor-praktycznie jeden z dwoch wieczorow ktore
mozemy miec w tygodniu tylko dla siebie a tu klapa.Moj facet obraca
sie na boczek i pa.Strasznie mnie to uderzylo-chcialam odpuscic ale
w sumie-dlaczego?zapytalam wprost co sie dzieje.Ze widze roznice ,ze
jezeli cos sie stalo mam prawo wiedziec.Czy kogos ma,czy go nie
kręce?
A on na to,ze takze widzi roznice,ze od prawie DWOCH lat nie ma juz
ochoty na sex.Ze podobam mu sie ale z jego obserwacji to ja z czasem
mam wieksze potrzeby.Sex dla niego moglby nie istniec.Zapytalam
wprost -co z jego popedem i czy sie masturbuje-przyznal,ze tak-
praktycznie codziennie,co drugi dzien okolo poludnia-podobno wtedy
ma najwiekszą ochote-mnie nie ma a on nie moze czekac.Przyznajcie,ze
to nie trzyma sie kupy.Dostalam obuchem w głową po tym co mi
powiedzial.Czy bylam az tak slepa?Zaczelam szukac w pamieci co
wydarzylo sie dwa lata temu-otoz skonczylam studia i zaczelam
prace.nie wiem,ze to moglo tak wplynac na nasze zblizenia-a raczej
ich brak?
Wiem,ze jestem bardziej nerwowa i mam mnostwo obowiazkow ale czy to
główny powod?
Powiedzial,ze mnie kocha,ze bardzo chce ze mna byc ale nie czuje
potrzeby uprawiania seksu.Wystarczy ze sie poprzytulamy,on wie ze
jestem blisko i ze mi na nim zalezy.Az sama nie wierze w to co tutaj
pisze.Dla mnie seks nigdy nie byl najwazniejszy ale dostarlo do
mnie ,ze nie wyobrazam sobie bez tego normalnego funkcjonowania.
Nie wiem co robic-bardzo go kocham,praktycznie oprocz tego
nieszczesnego seksu wszystko nam razem wychodzi.Lubimy spedzac razem
czas-ogolnie jest ok.do tej pory uwazalam nas na supre pare.Nie wiem
co robic.Czy to wszystko da sie jakos odkrecic?a moze ja jestem
kiepska partnerka?on jest moim pierwszym facetem.Po dzisiejszej
rozmowie chyba nie zasne-mam nadzieje,ze nie zostawicie mnie na
pastwe losu i cos doradzicie...
Obserwuj wątek
    • jutrzenkaonly Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 01:46
      ps.moze ktos z was moze polecic mi dobrego seksuologa ze szczecina
      lub okolic?
      • gomory Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 08:23
        W tej kwestii to chyba mam niespecjalne wiesci:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=66593584&a=66699150
        W Szczecinie chyba lepiej wybrac sie po prostu do psychologa. Ale jesli bedziesz miala inne koncepcje to pochwal sie :).
    • kosmopolitka71 Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 02:26
      ech...strasznie mi smutno jak to czytam, =gdyz przypomnina mi sie
      sytuacja , gdzy pierwszy raz uslyszalam od meza, ze juz nie chce sie
      ze mna kochac....ze wygaslo w nim pozadanie.... Owszem , podobam mu
      sie, lubi mnie przytulac, poglaskac, ale nic wiecej. Potem bylo
      setki rozmow, placz, moje upokorzenie....aacha - a bylam wtedy w 4
      miesiacu ciazy.. A teraz jak jest -zobacz moj watek
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=67267603
      Co moge ci poradzic...sprobuj namowic go(moze nie trzeba bedzie
      namawiac) na terapie u seksuologa.
      Nam nie pomoglo, ale moj maz to twarde zawodnik, moze wam pomoze.....
      Trzymaj sie
      moj nr gg 9969994, gdybys chciala pogadac....
      • jutrzenkaonly Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 09:17
        wiem,zabrzmi to tragicznie-ale dobrze,ze moja sytuacja nie jest
        odosobniona.
        Najgorsze jest to,ze chcemy miec dziecko i powiem szczerze nie
        wyobrazam sobie sytuacji,ze zaczynam teraz kogos szukac.Na karku mam
        prawie 30.-moj mąz odpowiada mi praktycznie pod kazdym
        względem.Zastanawiam sie tylko czy dlugo tak wytrzymam-juz teraz
        czuje sie ponizona-bo jak w takim ukladzie mozna sie czuc?chwilke
        temu wstalam-a on obrucil sie na tylko plecami-wiem,ze nie spi-
        Widze,ze jemu tez spadl kamien z serca bo nie musi sie juz z niczym
        kryc na zasadzie- ja juz wiem jak jest -wiec o co chodzi?Jest to dla
        mnie szok-nie wiem jak i czy w ogole mozna poukladac to sobie w
        glowie.Nie wiem,czy są jakiekolwiek przypadki gdzie pomoc
        psychologa/seksuologa pomogla w takiej sprawie.Przeciez nie mozna
        zmusic kogos do uprawiania seksu.Nie wiem co robic.
        -Kosmopolitka-odezwe sie na pewno ale na razie musze złapać pion
        • krucha.piana Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 09:37
          Witaj.Mam za soba kilkanascie lat malzenstwa. To, co piszesz,
          wzbudza gleboki niepokoj. DWA lata? Nie ma ochoty na seks - z Toba?
          Ale pobudzenie, ochota na wytrysk - jak najbardziej jest, tylko ze
          wystarcza mu samoobsługa...Wydaje mi sie ze sp[rawa ma dwa aspekty.
          1. Zakladajac ze mąz mowi (całą) prawde - czyli masturbacja wyparła
          mu ochote na seks z realna kobieta. Na tym forum ta sprawa
          niejednokrotnie byla poruszana, skoro je czytasz, na pewno
          pamiętasz. Dość jednogłosnie doszli wszyscy do wniosku, ze
          masturbacja jest cacy ale gdy zaczyna sie z jej powodu unikac seksu
          z partnerem - juz nie. Rzzeczywiscie - jestescie regularnie skazani
          na separacje z powodow zawodowych, ale... tu moze wypowiedza sie
          osoby z podobnymi doswiadczeniami? z cala pewnoscia nie jest regułą,
          ze sie mezom po 3 miesiacach niewidzenia zon i masturbacji - tych
          zon odechciewa.
          2. To, co mowi maz, to tylko wykret. I tu przychylam sie do
          przedmowcy. Fascynacja jednym ciałem potrafi zablokować ochote na
          inne ciała, zapewne i ukobiet i u meżczyzn. Ktoś tu na tym forum
          kiedyś napisał , że TAK DŁUGI brak ochoty nie może być tłumaczony
          ani zmeczeniem, ani tym, ze akurat ma sie ochote w poludnie, kiedy
          żony nie ma, wiec wystarcza rączka. W obu wypadkach wydaje mi się,
          że trzeba spróbowac dociec PRAWDZIWYCH przyczyn. Wzajemna ochota na
          siebie jest chyba jednym z fundamentów sensownego malzenstwa??

          • jutrzenkaonly Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 09:47
            "Wzajemna ochota na
            siebie jest chyba jednym z fundamentów sensownego malzenstwa??"
            tez tak uwazam dlatego tu jestem-
            co do wspomnianych dwoch lat-ja zauwazyla to cztery miesiące z tego
            trzy moj facet byl poza domem.
    • miedzianakonefka Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 09:23
      Widocznie radośnie załatwia swoje potrzeby poza domem a jako że
      diabeł tkwi w szczegółach to zwróciłbym uwagę na to "on jest moim
      pierwszym facetem" Było być mądrzejszą i przetestować paru przed
      związkiem a nie głupio wierzyć w boski palec przeznaczenia który
      wskazał tego jedynego.

      Alleluja i do przodu...
      • jutrzenkaonly Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 09:48
        "Było być mądrzejszą i przetestować paru przed
        związkiem a nie głupio wierzyć w boski palec przeznaczenia który
        wskazał tego jedynego"-teraz to wiem ale co z tego?
        • krucha.piana Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:01
          Czy Twoj mąz zdaje sobie sprawe jakw sumie nieporadnie takie
          tłumaczenie brzmi? 'mam ochote wyłącznie o tej i tej godzinie, a ze
          Cie wtedy nie ma, to załatwiam sprawy sam, a ciebie wieczorem moge
          co najwyzej poprzytulac'... to sie kupy nie trzyma. Czy on sam
          przyjąłby cos takiego od Ciebie? Gdyby, dajmy na to, zaistniała
          sytuacja identyczna ale odwrotna??
          Musisz dojsc prawdziwej przyczyny, inaczej bedziesz sie zadreczac, a
          Twoja samoocena... szkoda słow.
          Jesli rzeczywiscie jest to wina nawyku masturbacji - to chyba tylko
          terapeuta i to biegiem. Jesli ma kogos - coz. jesli ma kłopoty ze
          zdrowiem... ale kiedy sam ze soba sie bawi ma i ochote i hydraulika
          działa wiec? Czy moze zdarzyło sie cos, za co Twoj maz chciałby Cie
          ukarac racjonowaniem seksu? (moze to brzmi jak herezja ale to akurat
          z autopsji i wcale nie takie rzadkie zjawisko)
          • jutrzenkaonly Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:11
            dzieki za kilka mądrych rad i wnioskow.Tak jak napisalam wczesniej-
            wiem,ze jego tłumaczenie nie trzyma sie kupy.Mysle,ze nie chodzi o
            inna kobiete czy zdrowie.Musze to wszystko przemyslec.Nawyk
            masturbacji to pewnik-ale co jeszcze za tym stoi?czuje jakby
            wrzucono mi na plecy sto kilo
        • miedzianakonefka Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:04
          Nico. Od Ciebie zależy czy coś z tym zrobisz czy zostaniesz młodą
          cierpiętnicą jak z poezji słowackich czy innych tam mickiewiczów.
          Podobno można jakieś terapie uskuteczniać ale z mojego własnego
          doświadczenia wiem że jak ktoś ma w poważaniu to mu żadna terapia
          nie pomoże. Zaciągnięcie faceta na tzw. przymus "pójde bo niech juz
          mi głowy nie zawraca" też g***o daje.
          Wszystko zamyka sie w tym czy partnerowi zależy. Ale to sama musisz
          ocenić patrząc bez różowych okularów z wypisanym słowem "ZWIĄZEK"

          Alleluja i do przodu...
          • jutrzenkaonly Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:15
            masz racje-
            co do terapi-sam to zaproponowal-podobno mu zalezy-ale w tym
            momencie-jak prawdziwa cierpienica-nie wierze juz w nic
            • miedzianakonefka Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:25
              Ta rozpacz nie jest taka czarna :P Jako roczna mażonka bezdzietna
              chyba ? możesz spokojnie rozwiązac ten węzeł i znaleźć kogoś
              odpowiedniego. Pomyśl o tych którzy dorobili się potomków i tylko
              dlatego tkwią po dziesięć czy dwadzieścia lat w nieudanym związku.
              to jest dopiero CZARNA ROZPACZ.

              Alleluja i do przodu...
              • jutrzenkaonly Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:34
                chyba w tym wszystkim najgorsze jest to ze z tym jednym wyjątkiem on
                we wszystkim mi odpowiada.Gdyby bylo inaczej juz by mnie nie bylo.
                • krucha.piana Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:44
                  Fajnie ze zareagował. Moze czas na konkrety? 'zaradzimy' - ale
                  konkretnie JAK? Postaram sie - swietnie, ale konkretnie w JAKI
                  sposob?
                  Nie od wczoraj wiadomo, ze jak nas gryzą wyrzuty sumienia, to
                  swietnie robi przekonanie samego siebie ze sprawa nie jest w sumie
                  powazna, a problemu własciwie nie ma...

                  • jutrzenkaonly Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:50
                    masz racje-konkrety-powiedzial,ze z masturbacją koniec ale czy mozna
                    w to wierzyc?ja chyba nie wierze.mysle ze w domu "da rade"ale co z
                    wyjazdami-nie bede sie oszukiwac- w sumie to on mnie oszukiwal nie
                    mowiac nic przez tyle czasu.
                    • jutrzenkaonly Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:51
                      jestem tak rozgoryczona ze szkoda słów
                    • krucha.piana Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 11:05
                      Z masturbacja koniec... ale czy to na pewno o to chodzi? a jak on
                      niby ma wytrzymac bez tego w czasie waszej rozłaki? Gdzies tu byl
                      wątek zony marynarza, ktorej mąz nie umiał dojsc w niej , bo sie
                      masturbując przyzwyczaił do silniejszych bodzcow... Tyle tylko, ze
                      on o ile pamietam, mial ogromna ochote na nia jako kobiete, tylko
                      techniczne trudnosci z dojsciem. A tu sprawa wyglada na nieco inną...
                      • jutrzenkaonly Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 11:27
                        rzeczywiscie sytuacja nieco inna ale podobna.
                        co do nas-nie wiem jak sie zachowywac-w tej chcwili na mysl o seksie
                        robi mi sie slabo-kto by pomyślał,ze kilka zdan potrafi tak
                        skutecznie ostudzić
                • miedzianakonefka Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:51
                  MHO to jedna z ważniejszych spraw jeżeli nie najważniejsza. Przez
                  seks nawet państwa upadały. A! Zapomniałem. Dalej będzie tylko
                  gorzej.

                  Alleluja i do przodu...
                  • jutrzenkaonly Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:51
                    dzieki
    • krucha.piana Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:17
      Ty sama najlepiej wiesz jak jest między wami. Przeciez seks to nie
      tylko 'ochota' na niego w stanie czystym. To wypadkowa innych
      waszych relacji. Zyczę aby sie wszystko wyjasniło i ułożyło. Wygląda
      na to, że Wy jesteście jeszcze na etapie(nieługo po slubie, jeszcze
      bez dzieci) w którym jasne postawienie sprawy ' jest to dla mnie
      problem, nie wystarcza mi przytulanie, kocham Cie i chce to
      realizować m in przez seks, tak jak jest w tej chwili - byc nie
      moze' ma szanse pomoc. choc oczywiscie są na forum tu przypadki
      wieloletniej megarozbiezności oczekiwań, i tez jakos swoje
      małzenstwa ciągną, obrośli w dzieci itede.
      Pozdrawiam
      • jutrzenkaonly Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 10:32
        analizując sprawe-dobrze ze doszlo do takiej rozmowy-wlasnie wstal-
        powiedzial,ze mnie kocha,ze postara sie-cokolwiek to znaczy,ze to
        jego wina i takie tam blublanie.Ze nie widzi problemu i jakos
        temu "zradzimy".Wszystko jak w tanim filmie.Płakac sie chce
        • coldsong Re: czarna rozpacz:( 12.08.07, 11:27
          Miałam kilka lat temu podobny problem, też w rozjazdach, słyszałam
          podobne teksty (przytulanie jest ważniejsze niż seks, to wyższa i
          dużo lepsza forma okazywania uczuć, sam się często masturbował,
          etc.). Od samego początku nie ukrywałam, że mam inne zdanie i
          rozmawialiśmy o tym problemie ze sobą, szczęśliwie nie było przy tym
          żadnych kłótni. Opis zachowań Twojego małżonka bardzo przypomina mi
          zachowania mojego wybranka (takie same teksty i uniki). Nie chcę
          tutaj doradzać nie wiadomo czego, nie wiem, czy to się sprawdzi w
          Twoim przypadku, w moim pomogło. Otóż przez długi czas mój mąż był
          gotowy współżyć tylko wtedy, gdy jeszcze przed grą wstępną jego
          penis był w pełnym wzwodzie, nie wiem o co do końca chodziło, pewnie
          to dla niego był konieczny dowód męskości, bez tego czuł się chyba
          upokorzony, po drodze były też problemy z utrzymaniem erekcji, czyli
          dość częsty problem...., po długich miesiącach udało mi się go
          przekonać, że ja całkowicie akceptuję ten stan rzeczy (co w łóżku
          prowadziło do stosowania innych metod, mieliśmy też przerwy,
          najdłuższa 1 miesiąc), z czasem zgodził się, bym robiła mu loda, gdy
          jego członek leży niewzruszony, wczesniej nie do pomyslenia. I
          najważniejsze, udało mi się go w koncu przekonać, że bardzo mnie to
          podnieca. Nie zawsze z tego byly jakies efekty, ale po kilku
          miesiacach w koncu sie odblokowal i teraz jest dużo lepiej. To jest
          moja historia, pewnie dość typowa, może w Waszym przypadku jest
          podobnie? Pozdrawiam i życzę cierpliwości.
    • pawcio-po-prostu-pawcio Re: MAM TAK SAMO !!! - POMOCY 12.08.07, 14:01
      Jutrzenka u mnie odwrotnie - ja jestem facetem !!! Mam 27 lat i nie
      wiem co będzie dalej. Na wstępie sorry za byki byłem wczoraj na
      weselu u kolegi i jeszcze mnie alkohol trzyma. Tam z resztą poznałem
      kogoś (ale o tym dalej) Moja historia: Młode małżeństwo - 2 lata po
      ślubie, brak dzieci. Przed ślubem kochaliśmy się często oraz w
      różnych miejscach. UWAGA: Pociąg seksem był również jednym z
      głównych (oprócz miłości) powodów dla których poprosiłem małżonkę o
      rękę. To była moja pierwsza (w sensie seksu) kobieta. Uważałem
      że "trafiłem" - to ta jedyna ! Ale po ślubie ... Chryste jest coraz
      gorzej ! Dalej się bardzo kochamy, lubimy spędzać ze sobą czas,
      wspólnie wychodzić, oglądać filmy, całować się, itd. Jednak w
      kwestii seksu to tragedia ! Kochamy się ok 2 razy na miesiąc, może 3
      i tyle, A i to z poświęceniem żony (czasami mam wrażenie, że myśli w
      trakcie seksu "kiedy on skończy") ? Właściwie już przed ślubem
      zaczęło się psuć. Narzeczona mówiła, że chce mnie przetrzymać do
      ślubu abym po ślubie był zachwycony. OK nie robiłem większych
      problemów. Po ślubie kochaliśmy się rzadko, coraz rzadziej a w
      końcu ... Muszę się masturbować po kryjomu abym rozładować napięcie
      seksualne ! :( Inaczej bym ku***a oszalał chyba. Nie mogę powiedzieć
      żonie, że w ten sposób muszę się zaspokajać, ponieważ ona uważa to
      za czyn "obrzydliwy" i "odpychający" Sama również siebie nie
      dotknie, pomimo moich częstych próśb - np. w trakcie gry wstępnej
      lub różnych pozycji seksualnych. A mnie to strasznie kręci ! Tym
      bardziej że z niej straszna laska ! Jakby nie znała, lub nie
      akceptowała swojego ciała. Powiedzcie BŁAGAM ! CZY JA JESTEM JAKIŚ
      ZBOCZONY ŻE MAJĄC SUPER ŚLICZNĄ I KOCHAJĄCĄ ŻONĘ, ZACZĄŁEM SIĘ
      ONANIZOWAĆ Z BRAKU SEKSU ?! Chyba to normalne ale przeraża mnie ten
      fakt, a przecież kolegów nie zapytam i nie pogadam o tym, że "walę
      konia" bo żona nie chce się kochać. I proszę dajcie mi znać czy to
      jest normalne ?! Na początku myślałem, że to może moja wina. Może
      przestałem ją podniecać, pociągać. Kupiłem poradnik "jak być dobrym
      kochankiem". Czytałem czasami po o nastroju, grze wstępnej, o
      posprzątaniu pokoju, tak aby nic nie rozpraszało uwagi kobiety (np.
      leżące skarpetki ghe ghe), muzyczce teraz to mi się wydaje śmieszne.
      Po iluś tam próbach dałem sobie spokój. Nie zauważyłem żadnych zmian
      czy jest klimat czy nie. Jedyne to to, że wtedy daję jej do
      zrozumienia, że TO JEST TEN MOMENT kiedy chcę się kochać. Ale ja mam
      w dupie czy to jest rano, południe czy 4 w nocy. Zawsze na nią mogę
      lecieć - no chyba, że jakaś nieciekawa sytuacja w pracy czy w
      rodzinie - wtedy normalka, że nie emogę się odprężyć. Pamiętałem, że
      robiliśmy to w różnych miejscach i było cudownie: w akademiku pod
      prysznicem, na klatce schodowej, w samochodzie nad jeziorem, cholera
      kochaliśmy się nawet jak za ścianą rodzice TV oglądali !!!
      Zamieszkaliśmy razem po ślubie we własnym mieszkaniu. Myślałem no
      teraz nikt nam nie będzie przeszkadzać. Rozwiniemy swoje figle,
      pokombinujemy troszkę, itd. Myliłem się. Coraz rzadziej się
      kochaliśmy aż doszliśmy do takiego stanu jak opisywałem powyżej - ok
      2-3 razy w miesiącu. Teraz myślę, że przestałem może być dla niej
      atrakcyjny fizycznie (po ślubie przytyłem trochę) - wiecie co ? -
      ODCHUDZAM SIĘ. Chcę zrzucić jakieś 9 kilo, więc jakimś wielkim
      wielorybem nie jestem bo przy wzroście 182 cm ważę 93 kg. Kasy mamy
      dużo, nie chcę żeby to zabrzmiało infantylnie, ale kobiety uważają
      mnie za atrakcyjnego i fajnego mężczyznę. Z resztą wczoraj, bez żony
      mogłem się o tym przekonać. Chyba nie miałbym problemu rozwinąć
      jakiejś "znajomości". Ale ja bardzo bardzo mocno kocham swoją żonę i
      Nigdy jej nie zdradziłem i nie chcę tego zrobić ! Byłem na weselu
      wczoraj (niestety bez żony) poznałem dziewczynę, brzydka, ale
      zgrabna, z dużym dekoltem, ładnymi piersiami i fajnym tyłeczkiem.
      Gdybym nie miał żony ... Dopowiedzcie sobie sami resztę. Zdałem
      sobie sprawę, że oglądam się za ładnymi babkami. E tam nawet nie
      ładnymi - za takimi, o których myślę, że moglibyśmy być udaną parą w
      pożyciu małżeńskim. Rozmawialiśmy ostatnio o dziecku. Żona mówiła,
      że może po porodzie sytuacja z seksem by się zmieniła. Jeszcze
      niedawno chciałem mieć malucha. Ale ostatnio ZA NIC W ŚWIECIE !!!
      Uważam, że maleństwo tylko ugruntowałoby naszą patową sytuację. Żona
      mówi, że ją boli w trakcie stosunku i że musi być bardzo podniecona
      aby i jej to sprawiało satysfakcję. Była już dawno u ginekologa-ma
      tylne zgięcie macicy czy coś nie pamiętam. Aby nasze pożycie
      seksualne buło jednak udane ginekolog zrobił jakiś delikatny zabieg -
      coś jej naciął, poszerzył. Chyba nie do końca rozerwaną błonę
      dziewiczą z tego co pamiętam (niestety albo stety żona miała
      partnera przede mną) Nic się nie zmieniło. Dalej ją boli. I odbija
      się to również na mnie, bo w trakcie kochania muszę uważać, aby jej
      nie zrobić krzywdy, powoli go wsuwać, czekać aż się na chwilkę
      odpręży, itd. Oczywiście musimy być do cholery w łóżku bo inaczej
      nie da się kochać z tym problemem, A JA PO PROSTU CHCIAŁBYM JĄ WZIĄĆ
      TU I TERAZ !!! Jak przechodzi obok, schyli się po coś, zaświeci mi
      tym swoim ładniutkim tyłeczkiem przed oczami, w kuchni, na balkonie,
      w GALERII HANDLOWEJ w przymierzalni, w łazience itd. KU**A jaka
      monotonia się zrobiła ja pierdzielę !!!!!!!!! Nie przechodzić
      rytuału kąpieli, mycia, przygotowania sypialni, położenia się do
      łóżka. OK facet musi być czysty ale wy chyba nie kochacie się tylko
      w łóżeczku po umyciu co dziewczyny? Gdzie spontaniczność ? Marzę,
      żeby sama się do tego kiedyś przekonała, a nie robiła to dla mnie. W
      pewnym momencie myślałem, że może chodzi o mój członek. Chociaż
      nigdy nie było z nim problemów, Ale wszystko jest ok. To nie jest
      jakiś mega bohater - w zwodzie nie za duży nie za mały w sam raz,
      lekko pochylony w bok :) u facetów to normalne. Żona jest drobnej
      budowy, więc dla niej to czasami aż nadto. Mówi że jest dla niej
      super, co mnie z resztą jak każdego chyba faceta nieźle
      dowartościowuje :) Jestem zrozpaczony bo jak pisałem kocham żonę i
      nie chciałbym ją zranić czego z resztą NIGDY nie zrobię bo
      straciłbym do siebie jakikolwiek szacunek. Nie chcę jej również
      stracić. Ale są przecież inne kobiety. Chryste jak to piszę to mam
      łzy w oczach, że 2 lata po ślubie a ja czasami myślę o rozwodzie.
      Nie wiem może ona ma innego a ja o tym nic nie wiem ?! Ostatnio
      często o tym myślę. Chociaż z drugiej strony na każdym kroku daje mi
      dowody swojej miłości i martwi się, że np. nie dzwonię itp. A może
      rzeczywiście seks kojarzy jej się z bólem i brakiem przyjemności.
      Straciła temperament, który miała przed ślubem. Rozmawiałem tydzień
      temu na kawalerskim z kolegami o ich układach z partnerkami. Może to
      były tylko męskie przechwałki ale nie mają z tym większych
      problemów. Ja milczałem a zapytany ... co mogłem odpowiedzieć aby
      nie stracić twarzy w cholernym męskim gronie? Powiedziałem, że jest
      OK i nie rozwijałem tematu. Jestem załamany. Przecież nie będę jej
      ciągle katował o tym ginekologu. Nie chcę jej stracić ale nie wiem
      co mam robić. JUTRZENKO - przepraszam, że tak się rozpisałem, ale w
      miarę pisania to wyznanie zamieniło się w swego rodzaju spowiedź i
      trochę mi lepiej. Dziękuję również za twój wątek. Uzmysłowiło mi to,
      że są dziewczyny z temperamentem, np. takie jak ty. Z chęcią
      zamieniłbym nasze problemy. Swojej żonie dałbym siebie z podejściem
      twojego partnera a sam chciałbym moją małżonkę z Twoim podejściem !
      Życzę wam dużo miłości i zrozumienia. Nie wiem co mogę wam radzić,
      Chyba tylko: Zmieńcie swój charakter pracy abyście mogli ze sobą
      przebywać. Mam też małą radę co do masturbacji twojego faceta, ale
      pewnie uznalibyście ją za durną to zatrzymałem dla siebie.
      POZDRAWIAM. ODPISZCIE PROSZĘ NA MOJE PYTANIE DUŻĄ CZCIONKĄ NAPISANĄ
      POWYŻEJ.
      • jutrzenkaonly Re: MAM TAK SAMO !!! - POMOCY 12.08.07, 18:25
        masakra-przed chwila znowu poruszylismy wspomniany wczesniej
        wątek.Nic juz nie rozumiem-teraz mowi ze go pociagam jak nikt inny i
        takie tam.Ze nie chce mnie starcic,ze kocha.Jak mam uwierzyc w chec
        zmiany i w to ze nie bedzie robil niczego na siłe.Na domiar zlego
        mamy teraz gosci-i niespecjalne warunki do wyjasniania
        czegokolwiek.w kazdym razie powiedzial,ze pojdzie do lekarza-w tym
        tygodniu i ze juz znalazl w necie nr do poradni.dowiedzialam sie tez
        ze kiedys bylam w tych sprawach ostrzejsza i ze bardziej mu sie to
        podobalo.Ze od dawna nie serwuje mu wieczorow w podwiazkach etc.Nic
        juz nie wiem.Nie wiem czy on nie chce zrzucic na mnie winy.Podobno
        na jego męskosc wplywa takze bardzo stersująca praca-nie
        wiem.Poprosil zebym dala mu troche czasu i byla cierpliwa.
        • milywarszawiak Re: MAM TAK SAMO !!! - POMOCY 12.08.07, 18:45
          hmm, wiele wątków, smutnych wątków. Cóż nie wygląda to ciekawie u
          Ciebie. Jeżeli mąż nie ma ochoty teraz to trudno prorokować, że
          będzie miał ochotę później. Oczywiście warto próbować. Zależy mu na
          ostrzejszym, to na tyle na ile masz ochotę ... zrób to. Przecież nie
          ma nic straszniejszego w seksie niż nuda. A eksperymenty ... są jak
          najbardziej wskazane, oczywiście nie każde. To sama powinnaś
          wiedzieć na ile możesz sobie pozwolić (na ile chcesz). Ale spróbować
          zawsze warto. Dziwne, że próbuje zwalać na Ciebie ten "ciężar".
          Uważam, że to problem obojga, ale ni można za swoje "braki" zwalać
          wszystkiego na partnerkę/ partnera.
          Cóż życie nas jakoś nie rozpieszcza.
          Powiem szczerze, że ja jestem długo w związku małżeńskim i jak tu
          wcześniej napisali przedmówcy "zasiedziałem się". Nie widzę jakiegoś
          jasnego wyjścia z sytuacji: dzieci, dom, brak jasnych perspektyw co
          dalej ... nie umiem i chyba nawet nie chcę tego zmieniać. Mam
          idealny kontakt ze swoimi dziećmi i tak naprawdę one mnie
          potrzebują, a ja potrzebuję ich. Wcale nie wystarczy mi widywanie
          ich raz na długi, długi czas (wspólne weekendy, wakacje to dla nas
          zdecydowanie za mało).
          Ale z żoną ... coraz mniej nas łączy.
          I tu może moja reflekcja, może bardzo smutna, ale prawdziwa.
          Moja żona nie pociąga mnie wcale. Jestem z nią bo ... nie widzę
          innego wyjścia. Co nie znaczy, że jej nie lubię. Bardzo lubię bardzo
          szanuję, jest świetną matką, dobrze opiekuje się domem, bardzo dba o
          mnie i dzieci. Dlatego jestem jej wdzięczny za to wszystko. Co
          sprawia, że spokojnie mogę się z nią tulić, dużo rozmawiamy. Dużo
          trudniej mi się z nią całować (to już trudniejsze), a najgorzej
          kochać (troszkę to tak jakbym się sprzedawał: za spokój, ciszę,
          wiem, że przynajmniej dwa razy w miesiącu muszę to zrobić i ...
          tyle).
          Tyle, że ja mam duże potrzeby i naprawdę inne kobiety mnie
          podniecają. Z tym nie byłoby problemu. Tyle, że ... sam jeszcze póki
          co nie zdecydowałem co i jak do końca. Pewnie bardzo bym chciał mieć
          kochankę, ale to nie tylko taką do łóżka. Ale i przyjaciółkę z którą
          bym porozmawiam ... itp. Czyli tradycyjnie, że tak powiem.
          Póki co takiej nie ma :-) (to tyle o mnie).
          Ale tu widzę, niestety, pewne podobieństwa ... skoro on tak nie
          chce ... to może faktyznie jemu już na Tobie jako kobiecie nie
          bardzo zależy .... soki, że Ci to mówię. Naprawdę bym chiał, aby Wam
          się ułożyło.
      • malinowy000 Re: MAM TAK SAMO !!! - POMOCY 12.08.07, 22:38
        no to stary współczuje ci, trzymaj się
      • xleilax Re: MAM TAK SAMO !!! - POMOCY 12.08.07, 22:45
        pawcio-po-prostu-pawcio napisał:
        Powiedzcie BŁAGAM ! CZY JA JESTEM JAKIŚ
        > ZBOCZONY ŻE MAJĄC SUPER ŚLICZNĄ I KOCHAJĄCĄ ŻONĘ, ZACZĄŁEM SIĘ
        > ONANIZOWAĆ Z BRAKU SEKSU ?!

        Nie jestes zboczony!!Tak jak napisałeś wyładowujesz swoje napięcie
        seksualne.Przykre jest tylko to,ze musisz to robić,majac u boku
        wspaniała zonę,z która sex zawsze był taki "ciekawy",nie jedna para
        mogłaby pozazdrosćić ...tyle miejsc,wrażeń,,,uu,ja zadzroszcze mój M
        jest od jakiegos czasu za granicą,i nie kocałam sie juz ponad
        2miesiące,tooootalna porazka dla nszego związku,ale radzimy sobie
        miedzy innymi w taki sposób jak opisałeś,tyle,ze staramy sie
        pobudzać jednocześnie w rozmowach i wyobrażamy sobie siebie nasze
        seksy za nim wyjechał(nic innego nam nie pozostaj:()Wracając do
        twojego pytania,jak byłam w ciaży,a ciaza była zagrożona,to będąc w
        domu zawsze starałam sie zadawalać M,czasami nie moglismy
        współżyć,ale są na to inne metody..jednak leżałam czesto w szpitalu
        i pod moja nieobecnosć M też się sam zaspakajał i byłam zmuszona
        uznać to,za coś naturalnego,nie ukrywam,ze cieszyłam sie,że mi o tym
        mówi,nawet chwilami kręciło mnie i rekompensowałam mu to gdy
        wracałam do domu.
        Jeśli chodzi o apetyt na sex,to gdy ja go czasami nie miałam(a
        szkoda,co bym teraz dała za sex w jakiejkolwiek postaci..ach...na
        sama myśl jest mi miło)to nie kręciło mnie gdy M dobierał sie do
        mnie ,dotykał mnie itd,denerwowało mnie to,więc sposobem okazywał
        sie nasz bliski kontak,gdy np oglądaliśmy film,przytulał
        mnie,masował,relaksował i powoli odblokowywałam się i krok po
        kroczku i byliśmy tylko dla siebie.

        • pawcio-po-prostu-pawcio Re: MAM TAK SAMO !!! - POMOCY 12.08.07, 23:08
          Dzięki - dodało mi to otuchy ! Nie poznaję siebie - rano jakoś totalnie się
          rozkleiłem od nadmiaru wódeczki. Biorę sprawy w swoje ręce. Jutro poważna i
          szczera rozmowa z żoną. Zapytam jakie są jej oczekiwania i czy jest jej tak samo
          dobrze jak kiedyś ? Jeśli tak to dlaczego to tak rzadko robimy ? Jeśli nie - to
          dlaczego - co się zmieniło ? Jeśli problem będzie głębszej natury o podłożu
          psychicznym to zaciągnę ją do seksuologa. Dam wam znać. PS. A co słychać u
          założycielki tego wątku ?
          • jutrzenkaonly Re: MAM TAK SAMO !!! - POMOCY 12.08.07, 23:11
            zalozycielka zaraz idzie pod prysznic-nie wiem co czeka mnie potem-
            mąz bedzie probowal zalagodzic sprawe i dobierze sie do mnie czy
            nadal nic.nie wiem co lepsze.w kazdym razie bez
            psychologa/psychiatry/seksuologa sie nie obejdzie.Trzyma kciuki
            takze za Was pawciu -jutro sie odezwe
            • jutrzenkaonly Re: MAM TAK SAMO !!! - POMOCY 13.08.07, 09:06
              wiec tak-seksu zero ale powiem szczerze-nie spodziewalam sie
              fajerwerkow i sama po tym co wczoraj uslyszalam nie mialam na niego
              ochoty.Przespalam sie z tematem i nie wiem co myslec o tym
              wszystkim.Nie zamierzam go nachodzic ani blagac.Wczoraj moj facet
              stwierdzil ze moze jest chory-nie wiem.Najgorsze ze przez łózkowe
              sprawy nie moge sie skupic-siedze w pracy a w glowie milion
              mysli.Klapa na wszystch frontach...
              • coldsong Re: MAM TAK SAMO !!! - POMOCY 13.08.07, 09:49
                Nie przejmuj się, zdarzają się tacy faceci, tekst o bardziej
                seksownej bieliźnie też słyszałam, typowa próba zwalenia
                odpowiedzialności na partnerkę i wygodny sposób utrzymywania się w
                przekonaniu, że z jego męskością nie jest tak źle... Wydaje mi się,
                że jesteś znacznie dojrzalsza od niego, więc jeśli ta sytuacja Cię
                jeszcze nie przerosła, pozwól mu na takie tłumaczenia (tymczasowo),
                ważne, że stwierdził, że przydałaby się mu pomoc lekarza, więc nie
                jest tragicznie. Moim zdaniem jedyny ratunek w takich sytuacjach to
                bezustanne pielęgnowanie jego poczucia męskości (wiem, że to brzmi
                strasznie, szczególnie po tych Twoich nieprzyjemnych przeżyciach),
                ale niestety tacy są faceci - wrażliwi w tych kwestiach i jak
                dzieci, reszcie musi zaradzić lekarz, Ty możesz zrobić na razie
                tylko tyle - rozmowa bez żadnych nacisków, pełna akceptacja wpadek
                łóżkowych, no i rzeczywiście może jakieś nowości w łóżku. Jeśli go
                kochasz i on kocha Ciebie, to wyjdziecie z tego małego kryzysu (to
                naprawdę mały kryzys, poważny problem ma milywarszawiak i jego zona -
                jesli to dla Ciebie jakies pocieszenie). Pozdrawiam.
          • barracuda7 Re: MAM TAK SAMO !!! - POMOCY 13.08.07, 14:23
            Odpowiadałem PAWCIO-PO-PROSTU-PAWCIO. Nie wiem czemu zniosło mnie
            na sam koniec.

            Ale innym też może się przydać!
      • barracuda7 Re: MAM TAK SAMO !!! - POMOCY 13.08.07, 14:18
        ZDECYDOWANIE NIE JESTEŚ ZBOCZONY! Masturbują się mężczyżni (kobiety
        też) także w całkowicie udanych związkach.
        Jedną z przyczyn bolesności może być tyłozgięcie macicy. Bolesność
        mogą przeżywać również mężczyżni. Powodem może być zaburzenie...
        funkcjonowania tarczycy! Wiedziałeś o tym? Nie! To i dobrze.
        Kiedy czytam strony o braku seksu, przeraża mnie głęboka niewiedza,
        wręcz analfabetyzm piszących (także "doradców"). Rozwijać tematu
        nie mogę, bo to niesłychanie rozległa dziedzina. Symptomatyczne, że
        sprawie bolesności, o której powiedziała Ci żona, poświęciłeś
        zaledwie kilka słów. Przy konstrukcji psychiczno-umysłowej Twojej
        żony takie wyznanie to bohaterstwo!!! Ta dolegliwość może trwać już
        od dawna, tylko nie mogła z siebie tego wydusić. Trzeba koniecznie
        zająć sie tym poważniej. Bylejaki ginekolog nie wystarczy.
        Poza tym: odwiedź biblioteki, księgarnie i poducz się!!! Żonie też
        może się przydać. Jej zaściankowe poglądy, że coś jest obrzydliwe
        i odpychające - należy wykorzenić. Prowadzi do tego zdobycie
        choćby podstawowej wiedzy. Pisząc to opierałem się na ZNAKOMITEJ
        książce: MIŁOŚĆ EROTYCZNA, PORADNIK DLA MĘŻCZYZN. Autorzy: Maurice
        Yaffe & Elizabeth Fenwick. Jest podobny PORADNIK DLA KOBIET. Ale
        też wiele innych.
        Zapamiętaj: miłości trzeba się uczyć! Również fizycznej!!!
        Pozdrawiam i życzę miłej, a przede wszystkim owocnej lektury.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka