jutrzenkaonly
12.08.07, 01:41
ok kilku miesiecy podczytuje to forum-jak widac nie bez przyczyny.
powiem tak-mam powazny problem
pol godziny temu w akcie totalnej desperacji,frustracji,rozpaczy i
żalu przeprowadzilam z mezem rozmowe na temat tego co dzieje sie w
naszym zwiazku.
ale po kolei-od roku jestesmy małżeństwem-razem mieszkamy od 3,5
lat.Odkąd sie znamy mąz pracuje za granicą-trzy miesiące jest poza
domem,okolo dwa miesiące w domu.
Na poczatku naszej znajomosci kochalismy sie praktycznie codziennie-
z czasem dwa razy w tygodniu.diametralną roznice z naszych
zbliżeniach "odkryłam" kilka kilka miesiący temu w czasie
dwutygodniowych wakacji(ale jak dokladnie przeanalizuje sytuacje
niejasne akcje pojawialy sie juz od ponad pol roku).Otóż z czasie
tych dwoch tygodni kochalismy sie raz.a po powrocie i do czasu
wyjazdu meza do pracy-w ogole(okolo 1,5 miesiąca).Praktycznie nigdy
wczesniej cos takiego sie nie zdarzylo.Myslalam ze to chwilowe i ze
po powrocie wszystko wroci do normy.Mąż wrocil tydzien temu do domu-
i znowu praktycznie nic-(raz i koniec),dzisiaj to samo-buziaczek i
dobranoc.Sobota wieczor-praktycznie jeden z dwoch wieczorow ktore
mozemy miec w tygodniu tylko dla siebie a tu klapa.Moj facet obraca
sie na boczek i pa.Strasznie mnie to uderzylo-chcialam odpuscic ale
w sumie-dlaczego?zapytalam wprost co sie dzieje.Ze widze roznice ,ze
jezeli cos sie stalo mam prawo wiedziec.Czy kogos ma,czy go nie
kręce?
A on na to,ze takze widzi roznice,ze od prawie DWOCH lat nie ma juz
ochoty na sex.Ze podobam mu sie ale z jego obserwacji to ja z czasem
mam wieksze potrzeby.Sex dla niego moglby nie istniec.Zapytalam
wprost -co z jego popedem i czy sie masturbuje-przyznal,ze tak-
praktycznie codziennie,co drugi dzien okolo poludnia-podobno wtedy
ma najwiekszą ochote-mnie nie ma a on nie moze czekac.Przyznajcie,ze
to nie trzyma sie kupy.Dostalam obuchem w głową po tym co mi
powiedzial.Czy bylam az tak slepa?Zaczelam szukac w pamieci co
wydarzylo sie dwa lata temu-otoz skonczylam studia i zaczelam
prace.nie wiem,ze to moglo tak wplynac na nasze zblizenia-a raczej
ich brak?
Wiem,ze jestem bardziej nerwowa i mam mnostwo obowiazkow ale czy to
główny powod?
Powiedzial,ze mnie kocha,ze bardzo chce ze mna byc ale nie czuje
potrzeby uprawiania seksu.Wystarczy ze sie poprzytulamy,on wie ze
jestem blisko i ze mi na nim zalezy.Az sama nie wierze w to co tutaj
pisze.Dla mnie seks nigdy nie byl najwazniejszy ale dostarlo do
mnie ,ze nie wyobrazam sobie bez tego normalnego funkcjonowania.
Nie wiem co robic-bardzo go kocham,praktycznie oprocz tego
nieszczesnego seksu wszystko nam razem wychodzi.Lubimy spedzac razem
czas-ogolnie jest ok.do tej pory uwazalam nas na supre pare.Nie wiem
co robic.Czy to wszystko da sie jakos odkrecic?a moze ja jestem
kiepska partnerka?on jest moim pierwszym facetem.Po dzisiejszej
rozmowie chyba nie zasne-mam nadzieje,ze nie zostawicie mnie na
pastwe losu i cos doradzicie...