fortunefaded
20.08.07, 11:38
Twierdzi, ze mnie kocha, ale po roku jego wymigiwania sie od seksu
wydusilam z niego gorzka dla mnie prawde. Przysiega, ze nie ma
nikogo innego. Po prostu mu sie nie chce i go nie krece. Jest
zapracowany, zestresowany. Oraz przeszkadzaja mu moje pociazowe
kilogramy, jest ich dziesiec, ale startowalam z wagi 55kg, wiec
teraz nie jestem jakims monstrum.
Owszem, mam zamiar je zrzucic, ale cos sie we mnie buntuje.
Przeciez nie moge byc na zawsze mloda i ladna. Mam 35 lat i chocbym
na glowie stanela, nie bede juz nigdy wygladac jak 20 latka.
I dlaczego mialabym tego chciec. Wiem, ze atrakcyjnosc fizyczna jest
wazna, ale przeciez nie tylko modele i modelki uprawiaja seks?
Dodam, ze moj maz rowniez wyglada inaczej niz 12 lat temu (tyle
jestesmy razem), nie uprawia zadnych sportow a jego ulubiona
rozrywka jest siedzenie samotne przed telewizorem po nocach,
chrupanie czipsow i popijanie coca-cola.
Nie slyszalam z jego ust zadnego komplementu od lat. Nie zaprosil
mnie do kina czy na kolacje tylez samo czasu. Mamy male dzieci wiec
malo mozemy wychodzic, ale jesli juz, to on idzie sam z kolegami
(znam ich, dwaj zonaci faceci, watpie, zeby na laski chodzili).
Jestem tym wszystkim znuzona, nie wiem co dalej robic.
Pewnie to poczatek konca. Sama zaczynam miec watpliwosci co do niego
czuje i obawiam sie, ze to poczatek konca.