bragas
21.08.07, 15:22
Witajcie :)
Potrzebuje sie chyba po prostu wygadac, wiec przyjmijcie mnie z
wyrozumialoscia :)
Jestem z moim mezem od szesiu lat, w tym cztery po slubie. Wczesniej przez
kilka lat bylam w zwiazku z kobieta. Jako ze przedstawiciele obu plci sa dla
mnie rownie pociagajacy seksualnie :), liczy sie dla mnie czlowiek, jego
charakter i stosunek do mnie, no, krotko mowiac, jak sie zakochuje, nie ma
znaczenia, czy to mezczyzna, czy kobieta. A poniewaz jestem z natury wierna
monogamistka, wszystkie zwiazki traktuje powaznie. Za pierwszym razem nie
wyszlo (moze bylysmy za mlode), teraz wszystko jest ok, maz kochajacy,
oddany, super-tata dla naszego dziecka. A gdzie problem? :)
Otoz decydujac sie na slub zdecydowalam sie na wiernosc mezowi, czyli brak
kontaktow homoseksualnych. I trwam w tej decyzji, ale po tych szesciu latach
lapie sie na patrzeniu kobietom w dekolt (mam slabosc do piersi) i
fantazjowaniu w tym kierunku. Pozycie malzenskie :) jest dla mnie jak
najbardziej satysfakcjonujace, a maz ma swiadomosc moich upodoban. Podjelam
decyzje o zyciu z nim z pelna swiadomoscia konsekwencji, tylko... mam chwile
slabosci i musze sie wyzalic. Tylko nie piszcie mi o trojkatach, bo nie
uwazam tego za dobry pomysl :)
Pozdrawiam wszystkich