Dodaj do ulubionych

Dołączam do Was... co robić...

29.08.07, 10:27
Od kilku miesięcy nie sypiamy ze sobą. Czasem jakiś wymuszony oral.
Nic więcej. Strasznie mi z tym. Jestem załamana. To dobry człowiek a
ja? Sama nie wiem dlaczego tak się zachowuję. Nawet nie umiem tego
wyrazić. Jestem lekko podłamana i czuje strach...
Obserwuj wątek
    • gomory Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 10:32
      A masz jakiekolwiek podejrzenia dlaczego tak sie dzieje?
    • vegalew Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 10:52
      Nie wiem co jest grane i co się stało. Poznalismy się w sumie dzięki
      wielkiemu poządaniu jakie do siebie czuliśmy. Byłam szczęśliwa bo
      wiedziałam że z nikim nigdy nie miał tak super jak ze mną. Cieszyło
      mnie to. Poza tym okazało sie że jestesmy dla siebie super kumplami.
      Rozumiemy się i wspierwmy mimo trudnych "charakterków" [dwa
      zodiakalne Lwy ;-)] Do dzis wszystko robimy razem: rower, kurs
      językowy, rozmowy na różne tematy... tylko seks klapa totalna. Tzn
      ja wiem że oboje umiemy byc ze sobą i że może być miło. Ale mam
      poczucie krzywdy bo uważam go za lenia w tych sprawach. Zazdroszczę
      kobietom które maja mężów z pomysłami. Mój facet (nie jesteśmy
      małżeństwem) jest jakiś ociężały.
      Problem na pewno nie tkwi w braku atrakcyjności mojej w jego oczach
      bo on chce! Ale ja nie mam chęci. Wkurzaja mnie jego zdania
      wypowiadane gdy prawie śpię: "no tak, w sumie to czego miałem sie
      spodziewać. dobranoc".
      Ostatnio się zaczęłam zastanawiac nad wszystkim i analizować nasz
      układ. Po 6 latach "chodzenia" i czterech mieszkania razem wiele
      spraw się zmieniło. Ale żyje mi się z nim dobrze. Tylko nie mam na
      niego ochoty. No, chyba że po 4 lampkach wina. Dodam że nie zdradzam
      go choć coraz częściej mnie nachodzi na to chęć. Ale postanowiłam
      wytrzymać i ufam że zostanie mi to jakoś wynagrodzone.
      Bardzo bym chciała żeby znów nam się udało żyć jak na poczatku ...
      • gomory Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 11:09
        > Ale postanowiłam
        > wytrzymać i ufam że zostanie mi to jakoś wynagrodzone.

        Zlosliwcy by napisali: Alleluja, nie martw sie pojdzisz do nieba ;).
        No i wychodze na zlosliwca.
        • vegalew Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 11:12
          nieee, nie wyszedłeś/wyszłaś na złośliwca ;-)

          Co do alleluja to jestem ateistką więc opcja nieba odpada ;-)

          Miałam na myśli fakt że zdrada to ostateczność. Nie chcę póki co
          korzystać z tej opcji. Chcaiałabym jakoś zawalczyć bo mi (jeszcze)
          zalezy.

        • a_nonim Re: Dołączam do Was... co robić... 01.09.07, 15:06
          gomory napisał:
          >nie martw sie pojdzisz do nieba ;).

          Wszyscy chcą iść do nieba - tylko nikt nie chce umierać :)

          --
          Kłamię kiedy muszę , mówię prawdę kiedy mogę .
      • marek_kolomanski Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 11:12
        vegalew napisała:

        Byłam szczęśliwa bo
        > wiedziałam że z nikim nigdy nie miał tak super jak ze mną. Cieszyło
        > mnie to.

        A jak Ty miałaś z nim?


        Ale mam
        > poczucie krzywdy bo uważam go za lenia w tych sprawach. Zazdroszczę
        > kobietom które maja mężów z pomysłami. Mój facet (nie jesteśmy
        > małżeństwem) jest jakiś ociężały.

        Tak myślałem, twój facet Cię po prostu nie zaspokaja...

        > Problem na pewno nie tkwi w braku atrakcyjności mojej w jego oczach
        > bo on chce! Ale ja nie mam chęci.

        Być może chęci nie masz z tego powodu bo "się nawet nie opłaca majtek zdejmować"

        Wkurzaja mnie jego zdania
        > wypowiadane gdy prawie śpię: "no tak, w sumie to czego miałem sie
        > spodziewać. dobranoc".

        Skoro tak mówi to znaczy, że również jest mocno wkurwiony brakiem chęci z Twojej
        strony



        > Ostatnio się zaczęłam zastanawiac nad wszystkim i analizować nasz
        > układ. Po 6 latach "chodzenia" i czterech mieszkania razem wiele
        > spraw się zmieniło. Ale żyje mi się z nim dobrze. Tylko nie mam na
        > niego ochoty. No, chyba że po 4 lampkach wina. Dodam że nie zdradzam
        > go choć coraz częściej mnie nachodzi na to chęć. Ale postanowiłam
        > wytrzymać i ufam że zostanie mi to jakoś wynagrodzone.
        > Bardzo bym chciała żeby znów nam się udało żyć jak na poczatku ...

        Obydwoje musicie się postarać - bez gwarancji, że się uda...:(
        • vegalew Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 11:15
          kurcze... mądre słowa. Co do tych majtek i tego że się nie opłaca
          ich ściągac to czasem tak myślę. Nigdy tego nie mówię ale często się
          przyłapuję na myślach: nie ma sensu się wygłupiac bo i tak niewiele
          dostanę.
          Kurcze!!! Zla jestem!!!
          • lilyrush Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 11:23
            Wypisz wymaluj ja i mój jeszcze-maż. JA potrzebowaąm seksu, on
            potrebował seksu. On chciał ze mna, mnie odrzucało. Tylko u mnie
            waliło sie tez wszytko poza.
            Albo zaczniesz sie zastanawiac dlaczego przestało Ci ise z nim
            chciec i cos w tym temacie zrobicie, albo stopniowo cały zwizek
            zaczie sie sypać...
            • vegalew Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 11:32
              u nas poza seksem wszystko gra. Bardzo się lubimy i rozumiemy. Coś
              czuje że czaka nas długa rozmowa i "program naprawczy" ;-)
              A żeby wszystko było bardziej pokręcone to dodam, że ostatnio
              kupiliśmy sobie w sieci kajdanki z futerkiem ;-) Paradoks!!!
          • marek_kolomanski Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 11:32
            Ty musisz przestać odmawiać a on musi rżnąć tak jak lubisz - żebyś odlatywała.
            Musicie pogadać o tym, inaczej się nie domyśli.
            • vegalew Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 11:54
              hahaha, zabawnie to brzmi ale może jest w tym więcej mądrości niż
              się można spodziewać ;-)
              Ale jak mam mu to powiedzieć? Przecież nie moge mu wprost wywalić że
              jest leń ;-) a z drugiej strony on sie nie szczypie i mówi mi bez
              ogródek to i ja mogę chyba ;-) Nie chcę go w żaden sposób urazić. I
              nie chce żeby się chłop zblokował. Bo potem nie odkręcimy tego a
              szkoda by było.
              • lilyrush Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 12:47
                vegalew napisała:

                > Ale jak mam mu to powiedzieć? Przecież nie moge mu wprost wywalić
                że
                > jest leń ;-) a z drugiej strony on sie nie szczypie i mówi mi bez
                > ogródek to i ja mogę chyba ;-) Nie chcę go w żaden sposób urazić.
                I
                > nie chce żeby się chłop zblokował. Bo potem nie odkręcimy tego a
                > szkoda by było.


                Nie, no zdecydowanie nic mu nie mów a nóz widelec bidactwo poczuje
                sie dotkniety....no proszę...on moze a Ty nie? A ptem sie same
                kobiety skarżymy, ze faceci z jajami już wygineli...
                • vegalew Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 12:50
                  wiesz dlaczego nie chcę tak prosto z mostu!? Bo jak powiem co mi
                  lezy na watrobie to może być róznie a ja nie chcę go dołować. Czytam
                  fora i potem się okazuje że facet ma problemy bo mu babka
                  powiedziała że jest kiepskim kochankiem. A on pewnie póki co widzi
                  problem we mnie a nie w sobie! Jak powiem A to musze powiedzieć B.
                  Wiesz jakie moga być konsekwencje powiedzenia mu wprost!!! Nawet nie
                  chcę myśleć!
                  No i nie wiem jak z nim gadać?
                  • lilyrush Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 12:57
                    vegalew napisała:

                    > Wiesz jakie moga być konsekwencje powiedzenia mu wprost!!! Nawet
                    nie chcę myśleć!
                    > No i nie wiem jak z nim gadać?


                    Pomóc Ci myśleć? Obrazi sie biedactow i tyle. No dobrze, jest wersja
                    pesymistyczna, ze nawt wymknie mu sie słówko o rozstaniu. To dla
                    Ceibie koniec świata?
                    Nie bój się, nie odejdize tak od razu, skoro cały czas razem
                    jesteście i on poza narzekaniem tematu nie rusza.
                  • avide Re: Dołączam do Was... co robić... 18.09.07, 16:31
                    Vegalew kurde czytałem spokojnie aż sie zagotowałem po jednym zdaniu.
                    KJM jak sie facet kiepsko stara wal mu goła prawda po oczach.
                    Jako facet napisze Ci że zedydowanie wolałbym żeby mi partnerka taka nagą,
                    bolesną dla męskości prawde powiedziała żem leń, po czy powiedziała co i jak
                    lubi żebym mógł sie zrehabilitować.
                    teraz milczysz bo nie chcesz go urazić. KJM co za koszmar. Wyglada to tak.
                    Ty sie boczysz bo on sie nie domyśla a on sie nie domyśla czemu ty się boczysz.
                    Kawa na ławe Alleluja i do przodu !!!!!!!!!!!!
                    I bzykajcie się jak Pan Bóg przykazał mimo iż ateistka jesteś.

                    Tylko powiedz mu to co nam albo daj do przeczytania to co napisałaś. Jest miedzy
                    wami klasyczne niedomówienie.
                    Pzdr.
                    Avide.

                    PS. nie zgodzę się że Lew to trudny charakter. jestem klasyczny zodiakalny Lew
                    ze wszystkimi charakterystycznymi cechami dla tego znaku ale wcale trudny we
                    współżyciu bynajmniej nie jestem :)))).
              • marek_kolomanski Re: Dołączam do Was... co robić... 29.08.07, 12:50
                Nie musisz mówić, że jest leń tylko wytłumacz mu co lubisz i chcesz aby zrobił...
                • marek_kolomanski Jak z nim gadać? 29.08.07, 12:52
                  Przy tych czterech lampkach wina, które wypijacie:)
                  • vegalew Re: Jak z nim gadać? 29.08.07, 12:57
                    ok, wezme sobie do serca Wasze rady. Marku - do Ciebie wysyłam
                    szczególnie ciepły uśmiech ;-) Bardzo bym chciała żeby wyszło. A
                    wiem że muszę cos zrobić bo on jest taki zatwardziały chłop i wiele
                    od niego nie nalezy wymagać. Nie umie mówic o uczuciach... taki
                    Shrek ale dobry człowiek.
                    No cóż. Wleję w siebie to winko a potem w niego i zobaczymy co się
                    wydarzy. Może się uda. A jak się uda to będę pracowała nad trwałymi
                    efektami i jakąs poprawą naszych stosunków.
                    Czytając inne posty widze że nie jest aż tak źle bo on chce, i to
                    bardzo. I wiem że jak sprowokuję go do jakieś zabawy to mnie nie
                    odrzuci.
                    Tzrymajcie kciuki ;-)
                    • vegalew Re: Jak z nim gadać? 29.08.07, 12:58
                      i tak się rodzi alkoholizm ;-)
                      • vegalew Dziwne to wszystko 30.08.07, 10:08
                        Opowiem od początku. Otóż wczoraj wrócilam z pracy a tam w lodówce
                        wino ;-) Dodam że chcąc ratować nasze intymne relacje wysłałam mu
                        smsa kilka dni temu że proponuje party i że on stawia wino ;-) Od
                        tego smsa zaczęła sie dyskusja niemiła gdyz ja poszłam spać (no bo
                        nie było wina) haha
                        Wczoraj wracam, jego nie było w domu. Patrzę a w lodówce wino .
                        Pomyślałam... achaaa, kombinuje cos. Ucieszyłam sie ale nie
                        wierzyłam w wiele...
                        Jak wrócił do domu to mi powiedział że ładnie pachnę - nie wiem czy
                        kiedykolwiek tak powiedział. A dodam że pachne tak samo jak tydzień
                        temu czy miesiąc. Nie zmieniałam perfum ;-) Myślę... kombinuje na
                        maxa. I się znowu ucieszyłam.
                        W ciagu dnia pytał kiedy pijemy wino. Czy przed czy po, ale nie
                        wspominał po czym ;-) No to ja pytam czy chodzi o nauke słówek (bo
                        kujemy angielski) a on że oczywiście!!! Haha
                        Nie chciało mi się z nim bawić wcale! Ale pomyślałam że jak nie
                        pozwolę to nici (posłuchałam kolegi który mi tu radził) i
                        pozwoliłam. Tzn poszłam za nim do tej sypialni.
                        Spytał o te kajdanki co to kupiliśmy je kilka dni temu. Zaczął mi je
                        mierzys niby dla zabawy. Ale wypbraźcie sobie że na tym sie
                        skończyło.
                        Wiedziałam że juz się rozkręcała fajna zabawa ale on znów tego
                        leniucha uskutecznił. No to znów myślę - musze działać bo nici z
                        zabawy. I powiedziałam że srawdzimy czy na niego pasują. Nie
                        ponował! No to go przykułam do łóżka. Koszulkę mu założyłam na twarz
                        żeby odkryć tylko klatę i się zaczęłam nad nim znęcać! Pieściłam go
                        ale delikatnie. trwało to dość długo ale jak się rozkręciłam to
                        zaczął mi grozić że jak nie przestane to pożałuję.
                        Jakos mu zdjęłam te kajdanki i okazało się że lenia nie ma ;-)
                        Nie wspomnę że było miło. Jak za dawnych czasów. "Po" chciało mi się
                        płakać. Nie wiem czemu. ALe nie zrobiłam tego.

                        A dzis rano mnie obudził... i nie była to kawa ;-)

                        Kurcze. Może uda się to jakoś dłużej utrzymać ;-)
                        • marek_kolomanski Re: Dziwne to wszystko 30.08.07, 11:00
                          vegalew napisała:

                          > Nie chciało mi się z nim bawić wcale! Ale pomyślałam że jak nie
                          > pozwolę to nici (posłuchałam kolegi który mi tu radził) i
                          > pozwoliłam. Tzn poszłam za nim do tej sypialni.
                          > Spytał o te kajdanki co to kupiliśmy je kilka dni temu. Zaczął mi je
                          > mierzys niby dla zabawy. Ale wypbraźcie sobie że na tym sie
                          > skończyło.
                          > Wiedziałam że juz się rozkręcała fajna zabawa ale on znów tego
                          > leniucha uskutecznił.



                          Myślę, że wcale leniucha w tym przypadku nie uskutecznił. Tylko nie zauważył w
                          Tobie entuzjazmu i postanowił zrezygnować. Pamiętaj - aby coś otrzymać trzeba
                          najpierw coś z siebie dać.


                          No to znów myślę - musze działać bo nici z
                          > zabawy.


                          O właśnie! O to chodzi...


                          I powiedziałam że srawdzimy czy na niego pasują. Nie
                          > ponował! No to go przykułam do łóżka. Koszulkę mu założyłam na twarz
                          > żeby odkryć tylko klatę i się zaczęłam nad nim znęcać! Pieściłam go
                          > ale delikatnie. trwało to dość długo ale jak się rozkręciłam to
                          > zaczął mi grozić że jak nie przestane to pożałuję.
                          > Jakos mu zdjęłam te kajdanki i okazało się że lenia nie ma ;-)


                          No widzisz? Efekt przyszedł szybko:)

                          > Nie wspomnę że było miło. Jak za dawnych czasów. "Po" chciało mi się
                          > płakać. Nie wiem czemu. ALe nie zrobiłam tego.


                          Mam nadzieję, że to ze szczęścia:)


                          >
                          > A dzis rano mnie obudził... i nie była to kawa ;-)
                          >
                          > Kurcze. Może uda się to jakoś dłużej utrzymać ;-)

                          Powodzenia:)
                        • lilyrush Re: Dziwne to wszystko 30.08.07, 11:17
                          vegalew napisała:
                          >
                          > Kurcze. Może uda się to jakoś dłużej utrzymać ;-)


                          To ja mogę potrzymać kciuki :-)
                          • vegalew Re: Dziwne to wszystko 31.08.07, 09:40
                            Wczoraj wieczorem wrócilismy późno do dmu i zasnęłiśmy grzecznie.
                            Ale dzień był miły. Zero wymówek czy dwuznacznego docinania sobie
                            wzajemnie. chyba napięcie sie rozładowało. Rano wstał szybko do
                            pracy i zwiał ;-) Ale wieczorem mamy gości... jak pójda o pewnie...
                            opowiem po weekendzie ;-)
    • glamourous Re: Dołączam do Was... co robić... 31.08.07, 11:19
      Vegalew, przeczytalam wszystkie posty i nie bardzo roumiem o co tu
      biega.

      1) To Ty nie masz ochoty na seks, czy on??? Bo z Twoich postow
      wynika, ze to Ty nie masz na niego ochoty - ale jednoczesnie to
      Tobie bardziej na tym seksie z nim zalezy (wywnioskowalam to po
      opisie tej akcji z kajdankami ;-)

      2) Piszesz, ze Ci sie nie chce, bo jest kiepskim kochankiem. A na
      czym wlasciwie ta jego kiepskosc polega? Czy potrafisz konkretnie
      sprecyzowac swoje oczekiwania i to co on konkretnie robi zle, ze Ty
      tracisz ochote?

      3) Jak to sie dzieje, ze on o seks nie zabiega, a ma do Ciebie
      pretensje typu "no tak, czego sie moglem spodziewac"? kiedy Ty
      grzecznie zasypiasz? Moze on ma ten sam syndrom, ktory ja mam z
      mezem - w pewnym momencie kompletnie przestalam inicjowac seks, bo
      sie boje ze znow uslysze "nie teraz kochanie", ale czekam na jego
      Teraz jestem otwarta, ale biernie czekam az on zainicjuje - a jesli
      tego nie robi (pomimo moich ewidentnych sygnalow) zdarza mi sie
      zareagowac tak jak zareagowal wlasnie Twoj facet, czyli sarkazmem.

      On chyba juz tak przestal wierzyc w Twoje pozadanie do niego, ze
      strasznie sie asekuruje (tak jak ja z mezem) bo nie chce zostac
      zraniony kolejna odmowa. Stad fakt, ze do lozka z tymi kajdankami i
      winem musialas go wlasciwie ciagnac. Ja mam dokladnie tak samo z
      mezem. Nie okazuje mu swojego pozadania dopoki nie zobacze "czarno
      na bialym" ze on tez ma ochote na seks i ze bedzie ciag dalszy, a
      nie tylko zabawa zakladaniem kajdanek na raczki i wspolne glaskanie
      na nich futerka ;-)
      • vegalew Re: Dołączam do Was... co robić... 04.09.07, 13:23
        Już odpowiadam:

        1) W sumie to ja nie bardzo mam na niego ochotę. Tzn ogólnie
        chciałabym poszalec ale jak widze jego postawe to mi się odechciewa.
        Tzn wiem że on chce seksu ale zaczepia mnie w sposób który mi nie
        odpowiada. Skraca wszystko do minuty a ja się zniechęcam.

        2) Jest kiepskim kochankiem - tak napisałam bo według mnie dobrze by
        było gdyby facet wiedział że kobieta potrzebuje pieszczot itd a nie
        łapania gdzie popadnie przy byle okazji ;-)

        3) on o seks ZABIEGA. I oprócz tego, poniewaz ja odmawiam, ma do mnie
        pretensje typu "no tak, czego sie moglem spodziewac"?

        kurcze, wszystko co piszesz na końcu by się zgadzało. Bo podczas
        powaznych rozmów jak prosze o inicjowanie to mówi że go odrzucam to
        on juz nie wie jak próbować!!!

    • yoric Re: Dołączam do Was... co robić... 01.09.07, 15:24
      IMO banalna sprawa. Wszystko wskazuje na typowy scenariusz: czujesz do niego
      "affection" (przywiązanie uczuciowe), a nie "attraction" (pożadanie).

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=63847890
      Piłeczka jest po jego stronie. Nie chodzi o to, żeby raz kupić wino i przez
      tydzień było fajnie. Musiałby się zmienić jako facet.

      Pozdrawiam
      • glamourous yoric !!!!! 01.09.07, 19:33
        Zaintrygowales mnie bardzo tym swoim rozgraniczeniem na affection i attraction.

        Piszesz o tych roznicach w kontekscie kobiecym, ale... czy faceci nie maja
        czasami podobnie. To by moglo wyjasniac na przyklad (sorry za monotematycznosc
        ;-) meski onanizm przed kompem : facet kocha, zalezy mu, jest mu z nia cudownie,
        wybiera ja na matke swoich dzieci i planuje wspolna przyszlosc, ale to jest
        glownie affection. A attraction chadza swoimi drogami i niekoniecznie moze mu
        sie trafic 2 w 1 ???

        Ciekawe...
        • yoric Re: yoric !!!!! 01.09.07, 20:36
          IMO to nie działa w ten sposób.
          Może od początku. Ten podział jest z Davida DeAngelo, który mówi głównie o
          poznawaniu kobiet, a nie związkach.
          Ja uważam, że w związkach też ma to zastosowanie.
          Jak jest z pożądaniem mężczyzn - nie wiem, ale IMO na pewno nie będzie
          analogicznie, bo samiec ma inne strategie reprodukcyjne.

          Testem pożądania faceta do partnerki jest to, czy z nią chodzi do łóżka, a nie
          czy ogląda porno. W ogromnym skrócie: samica może być w ciąży naraz tylko z
          jednym samcem, a facet *teoretycznie* z wieloma. Jesli samica ma partnera, to
          seks z kolejnym nic jej nie da - chyba, że ten nowy ma lepsze geny. Jesli samiec
          ma choćby najbardziej atrakcyjną partnerkę, to zapładniając kolejną zawsze
          zyskuje (ewolucyjnie). Dlatego, w dużym uproszczeniu, generalnie faceci będą
          oglądać porno niezależnie, czy mają atrakcyjną seksualnie partnerkę, czy nie.

          Pozdrawiam
          • vegalew Re: yoric !!!!! 04.09.07, 13:26
            To by się zgadzało bo ja go bardzo lubię. Jest mi z nim super i nie
            chcę tego zmieniać. Jakos sobie nie wyobrażam innego scenariusza niż
            zycie z nim. Jedni to nazwa miłością, inni przyjaźnią. Ale nie o
            słowa tu chodzi. Faktycznie czuję do niego "affection" a
            z "attraction" jest troche kiepsko. Nooo, chyba że juz uda nam sie
            przeskoczyć ten moment do którego nic się nie chce.

            • vegalew Re: yoric !!!!! 18.09.07, 10:37
              Dawno mnie nie było. Ale póki co jest dobrze a ostatni tydzień to
              nawet cudownie. Po ostatnich zabawach nastąpił spokojniejszy czas
              ale nie oznacza to że nic. Pieszczoty oralne i super zabawa.
              Zdarzyło się kilka razy że podczas miłego wieczoru i wygłupów we
              dwoje doszło do miłych chwil ;-) W weekend na grzybach w lesie była
              mała zabawa w "lizanie grzybka" [w sumie w lesie bylismy, na
              grzybach, prawda? ;-)]. W poniedziałek jazda na całego! Wczoraj mi
              powiedział że przeze mnie miał cały dzień niekontrolowane wzwody ;-)
              Super! A wczoraj mi powiedział że proponuje mała zabawę. On mi kupi
              taki lakier do paznokci jaki tylko zechce a ja mam w zamian zrobić
              mu to co wieczór wczesniej. Dzis idziemy po lakier ;-)
              Poza tym d kilkunastu dni jak wstaję rano to czeka na mnie talerz
              owsianki i kakao. W nocy tuli mnie jak nie wiem kiedy. W dzien jest
              miły. Nadrabia zaległości w pracach domowych ;-) Zabawne ale facet
              to jest w sumie mało skomplikowany chyba.
              I jest nam cudnie póki co. Nie wierze jak czytam to co wczesniej
              pisałam!
              • gomory Re: yoric !!!!! 18.09.07, 10:51
                Pozostaje tylko zyczyc by ostatni tydzien byl najgorszym Twojego przyszlego zycia.
                • vegalew Re: yoric !!!!! 18.09.07, 11:00
                  kurcze, nie wiedziałam że to takie proste. Życie we dwoje jest jak
                  hustawka. Raz totalny dół a potem szczęście które może przyćmic
                  wszystko!
                  czytałam wypowiedzi w różnych postach i coś mi przyszlo do głowy.
                  Zmieniłam kilka miesiecy temu pracę. W tej nowej jest kolega który
                  pisze do mnie czasem smsy bo jest wiecznie w rozjazdach. Nic
                  wielkiego, zwykły kumpel. Pomyślałam że może mój facet poczuł się
                  zazdrosny i to też ma jakis wpływ na to polepszenie stosunków ;-)
                  • sunflower30 Re: badź czujna 18.09.07, 20:03
                    Moje gratulacje. Miło czytać takie wpisy. Ale....życie we dwoje jest
                    jak huśtawka, święte słowa. W moim małżeństwie jest dokładnie tak
                    samo, raz cudownie, ze az nudno, kiedy indziej znowu mam ochotę
                    rzucić męża w cholerę, bo juz nie mogę z nim wytrzymać. Cieszę się
                    każdą szczęśliwą chwilą, ale mam się na baczności i tylko czekam,
                    kiedy sie to skończy. Nie wiem, czy to mój wrodzony pesymizm, czy
                    cynizm.
              • aandzia43 Re: yoric !!!!! 18.09.07, 10:59
                Kurcze, jak miło coś takiego z rana przeczytać!!!!!!!!!!!
                Oby tak dalej :-))))))))))))))))))
                (Lizanie grzybka, no,no ;-D)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka