Dodaj do ulubionych

Witam i pytam

01.09.07, 13:53
Podczytuję to forum od dawna i nie powiem,podniosło ono moje
samopoczucie bo wiem ,że nie byłam sama jedna z tym problemem.
Byłam męzatką,tzn dalej jestem ale już nie mieszkamy razem ,17 lat.
Patrząc z perspektywy czasu powinnam rozstac się z moim meżem już
około roku po slubie o ile nie po tzw nocy poślubnej.
Wiem,że teraz byłabym mądrzejsza ale wtedy myślałam,ze to chwilowe
niedomaganie ,ze się polepszy.
Moje pytanie do Was: czy u Was ten brak seksu pojawił się nagle ,czy
było tak od zawsze i też mieliście nadzieję,że kiedyś bedzie dobrze
w tej sferze ?
Obserwuj wątek
    • gomory Re: Witam i pytam 01.09.07, 14:50
      Co czlowiek to historia. Bywa, ze od razu jest kiepsko.
      Ale jednak najczesciej posrod forumowych wynurzen kryzys pojawia sie w trakcie trwania zwiazku.
      • nail_enamel Re: Witam i pytam 01.09.07, 22:21
        ciekwy wątek. sama jestem zainteresowana żeby okreslic swoją
        przyszłosć....

        u mnie też zaczeło się zaraz po ślubie. przed slubem było wszystko
        ok.póki nie mieszkalismy razem. jak sie spotykaliśmy w domu to seks
        był po kilka razy nawet. po slubie zaraz nagle się odmieniło. nawet
        podróz poślubna nam nie wyszła. myslałam ze nie bedziemy wychodzić z
        łóżka, a tu tak jakos mało tego seksu...
        a potem coraz mniej i mniej... aż sie dziwię skąd my dzieci mamy.

        a teraz jestem na etapie zastanwiania się czy to naprawdę bedzie juz
        tak zawsze. po siedmiu latach czas na jakies podsumowania.
        • gomory Re: Witam i pytam 01.09.07, 22:30
          > aż sie dziwię skąd my dzieci mamy.

          Moze to nie z nim masz ;)?
          • nail_enamel Re: Witam i pytam 02.09.07, 22:11
            gomory napisał:

            > > aż sie dziwię skąd my dzieci mamy.
            >
            > Moze to nie z nim masz ;)?
            :))))))
            dobre.
            oczywiście ze z nim i wiem nawet dokładnie kiedy zostały poczęte.
            seks był z taka czestotliwościa że nie trudno to było ustalic. tak
            sobie czasem żartuję ze co seks to dziecko u nas :)
            ale tak naprawdę to mi z tym nie do śmiechu wcale, tylko czasem na
            siłe staram sie to obrócic w żart.
    • glosatorr Re: Witam i pytam 02.09.07, 22:41
      U mnie braki z seksem pojawiły się, kiedy moja już "była żona" zaczęła mnie
      zdradzać (to się dowiedziałem już po fakcie).
      Kiedy odkryłem zdradę - seks się zakończył.
    • aaaster Re: Witam i pytam 02.09.07, 22:44
      U mnie brak seksu pojawił się nagle, wiem nawet jaka to była data -
      bo to był dzień ślubu. Niestety... I dłuższą mam perspektywę czasu
      tym wyraźniej sie ten przełom rysuje. Przed ślubem było nawet
      całkiem nieźle, chociaż mojej przyszłej żonie sporo brakowało do
      innych dziewczyn z którymi byłem. Wmówiłem sobie (o ja głupi) że to
      nie jest najważniejsze i się rozkręci, a planując przyszłoiść
      myślałem że inne cechy sa ważniejsze. Jakże się myliłem... To
      żałosne, ale nie miałem nawet nbocy poślubnej, odmówiła. Potem to
      już tylko równia pochyła w dół, totalna porażka.... Szkoda, że dałem
      się tak wpiep....ć...
    • glamourous Re: Witam i pytam 03.09.07, 17:55
      A nie przyszlo Wam do glowy, ze za nisko stawiacie poprzeczke -
      sobie, partnerowi i zwiazkowi?

      Gdybym zyla w takim kompletnie frustrujacym seksualnie zwiazku, na
      pewno dalabym partnerowi jasno i szybko do zrozumienia, ze tak dalej
      byc nie moze. Zwlaszcza, ze na poczatku zwiazku (a o trudnych
      seksualnych poczatkach pisza zarowno bylominelo jak i aaaster) mozna
      o wiele wiecej rzeczy rozkrecic, wyperswadowac czy wynegocjowac niz
      po ilus-tam latach, kiedy kazde z partnerow zaskorupi sie juz w
      swojej roli.

      Zaznaczam ze piszac "poczatek zwiazku" nie mam na mysli pierwszysch
      tygodni czy miesiecy, tylko pierwsze LATA bycia razem. Jest to
      okres, kiedy ludzie sie poznaja, docieraja i kiedy z reguly baaardzo
      im na sobie zalezy. To okres, kiedy oboje partnerzy sa troche jak
      plastelina, daja sie dosc latwo modelowac drugiej osobie i sami
      staraja sie modelowac siebie tak, zeby wszystko "gralo". Wiec jezeli
      na tym etapie postawi sie zwiazkowi dosc wysoko poprzeczke, wiele
      rzeczy moze sie udac.

      Natomiast, jesli NIC z tym niedopasowaniem nie daloby sie zrobic i
      byloby naprawde tragicznie, to, jako zwolenniczka zasady,
      ze "wszystko albo nic" - chyba wybralabym rozstanie, nawet po 17
      latach malzenstwa.
      • nail_enamel Re: Witam i pytam 04.09.07, 16:44
        glamourous napisała:

        > A nie przyszlo Wam do glowy, ze za nisko stawiacie poprzeczke -
        > sobie, partnerowi i zwiazkowi?
        >
        > Gdybym zyla w takim kompletnie frustrujacym seksualnie zwiazku, na
        > pewno dalabym partnerowi jasno i szybko do zrozumienia, ze tak
        dalej
        > byc nie moze.

        ok. masz rację. tylko że pewnie nikt z nas nie myslał ze tak
        zostanie zawsze.
        ja np zawsze miałam na co zgonic wine. a to niedospane noce, bo
        praca i szkoła, a to ciąza i dziecko i znów niedospane noce, a to
        znów ciąża (no troszkę tego seksu było, ale baaardzo mało, jak już
        pisałam wyżej) itp. a teraz mąż zaniemógł.
        a ja np jestem z tych co to będą płakac w poduszke a sie nie
        rozwiodą. choć ostatnio poczyniłam krok i uswiadomiłam mężowi że
        hormony mi szaleją i ma coś z tym zrobić.
        na razie poprawy nie widac. poczekam jeszcze troszkę a potem po
        prostu w końcu "się puszczę" :)
        • undostres Re: Witam i pytam 04.09.07, 21:21
          od pierwszego razu, ale ja uwierzylam, ze te problemy sa przejsciowe
          i z nerwow i w ogole...
          a teraz zaluje... trzeba bylo uciekac, no ale wtedy to bylo
          zakochanie, moze teraz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka