justysialek
12.09.07, 23:55
No właśnie, długo nie pisałam, ale nadal nic się nie zmieniło.
Prawie nic, poza moim nastawieniem.
Krótkie przypomnienie:
Pisałam, że nie osiągam orgazmów podczas seksu z mężem - wielkie O
zdarzyło się tylko kilka razy, co przy współżyciu minimum kilka razy
w tygodniu jest żałosnym wynikiem. Lubię seks, lubię eksperymenty,
mam bujną wyobraźnię, libido w normie, bardzo kocham męża i pragnę
go. Jednak ja mam jakieś zakichane zahamowania i nie mogę dojść przy
nim, a on znowu ma za mało umiejętności i może chęci też za mało.
Dodam, że masturbując się dochodzę w kilka minut - jak jestem sama
oczywiście.
Dawaliście mi dużo fajnych rad i próbowałam je wcielać w życie ale...
no właśnie - ale!
Chyba byłam za dobra, za mało egoistyczna. Nigdy nie odmawiałam
seksu, w ogóle niczego nie odmawiałam (w imię nie reglamentowania
seksu). Zawsze spełniałam jego fantazje, zachcianki. I teraz mam za
swoje. Po licznych rozmowach - niektóre były dość dramatyczne - NIC
SIĘ NIE ZMIENIŁO!!! Nadal te same sposoby (nie działające zresztą),
tak samo krótki czas gry wstępnej, stosunku, ZERO inwencji własnej.
Jak już powiem: "teraz połóż mi rękę na lewym udzie" - to może i
położy na chwilę, a potem znowu to samo.
I nie mówcie, że on nie wie, co ma robić. Mówiłam. Mówiłam co jest
nie tak (delikatnie), co chciałabym zmienić, czego spróbować - to
raz jeden mam dane ale zwykle za krótko, a poza tym, jak wiem
dokładnie co on zrobi - bo sama mu powiedziałam, co ma robić - to
już nie jest takie podniecające.
Była kolejna rozmowa. Popłakał się i obiecał, że zrobi wszystko... i
wiecie co? Dziś znowu to samo. Po - przypomniałam mu, że przecież
obiecał, a on na to: wydawało mi się, że dziś było inaczej
(zdziwiony)!?
Jestem zdesperowana. Odmówić mu seksu, żeby zrozumiał? Przerwać w
trakcie i powiedzieć: zobacz jak to miło nie dochodzić?! On wcale
nie jest jakimś egoistycznym kretynem - jak wynika z tego opisu.
Jest mądry, kochany, czuły, wrażliwy i słodki - co mam więc zrobić,
żeby zrozumiał?!
Przepraszam, że tak długo wyszło.
P.S. Jak wróciłam z łazienki to już słodko spał - nie ma to jak
orgazm przed snem - a ja siedzę przed kompem niezaspokojona.