Dodaj do ulubionych

Czy jestem złym człowiekiem?

06.10.07, 09:20
Czytam Waszą grupę często i chciałbym się podzielić z Wami moim problemem i
niejako poddać się Waszej ocenie. Nie musicie mnie oszczędzać.
Otóż, jestem w związku od 13 lat, a od 8 lat systematycznie zdradzam żonę.
Przy czym odbywa się to najczęściej w agencjach towarzyskich albo zamawiam w
wieczornych godzinach call girls do swojego biura, kiedy już nikogo nie ma.
Żona nic nie wie i niczego nawet (chyba) się nie domyśla. Ona ma niewielkie
potrzeby i jest dość nieskomplikowana w łóżku, niechętnie eksperymentuje,
widzę, że zmusza się do wielu rzeczy, takich jak: seks oralny czy inne
mocniejsze rzeczy. Dla niej to wszystko są perwersje, a ja lubię na przykład
seks analny, do którego jej nie mogę i nie chcę przekonywać. Często zamawiam
na przykład dwie kobiety, bo mnie to kręci. Jej nawet w żartach nie
zaproponowałbym takiego trójkąta.
Nie uważam, że tym płatnym seksem ją zdradzam, zapewniam jej dom, godziwe
życie i sporo pieniędzy na różne drobiazgi. Nic jej nie brakuje pod względem
materialnym. Często wysyłam ją z dziećmi, których mamy dwójkę (11 i 9 lat) na
wakacje do dalekich ciepłych krajów. Ona sama pracuje tylko prowadząc małą
kawiarnię, do której nb. dopłacam, ale ma zajęcie, a ja cieszę się że ma
zajęcie. Lubię nawet kiedy wyjeżdża, wtedy nie muszę wracać na noc do domu.
Teraz jednak pojawił się problem, od jakichś dwóch miesięcy, spotykam się
regularnie z kobietą, która u mnie pracuje. Ona jest mężatką, też ma
ustabilizowane życie i wiemy oboje co i jak. Rozmawiamy sporo i to konkretna
kobieta, wiemy obydwoje, że to tylko seks, ale gada nam się tez fajnie o
różnych rzeczach. Żadne z nas nie chce rozbijać swoich i cudzych rodzin, ale
zauważyłem, że taki układ jest dla mnie świetny. I tu mam pewne wątpliwości.
Czy nie robię świństwa mojej żonie, którą przecież kocham?
Z drugiej strony moja kochanka zaspakaja moje potrzeby w pełni i to nie tylko
seksualne, ale i intelektualne. Jest otwarta, nawet spróbowaliśmy trójkącika z
prostytutką we trójkę. Wprawdzie było nieco sztywno, trochę drętwo, ale myślę,
że się rozkręcimy, bo oboje jesteśmy chętni.
Moja koleżanka (kochanka?) twierdzi, że to nic złego, że mam prawo do swojej
przyjemności, a skoro żona mi tego nie zapewnia, to jej problem. Gdyby się
starała, to przecież nie szukałbym przygód poza domem. Ona widzi to prosto, że
gdyby żona nie gotowała albo nie sprzątała, to zatrudniłbym sprzątaczkę albo
kucharkę. I ma trochę rację, bo jadamy w restauracjach. Więc niejako płacę za
gotowanie.
Powiedzcie co o tym myślicie, bo czasem jak spoglądam na żonę to miewam
wyrzuty sumienia. Czy to co robię jest złe? Czy normalne? Dobrze mi tak, ale
podczas weekendów nachodzą mnie wątpliwości.
Byłbym wdzięczny za Wasze opinie w sprawie.
Pozdrawiam serdecznie
Franz
Obserwuj wątek
    • marek_kolomanski Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 09:42
      Układ masz super. Natomiast wyrzuty sumienia to skutek uboczny, który zawsze się
      pojawia jeśli kochasz. Niestety coś za coś:)
      Czy jesteś złym człowiekiem? To zależy dla kogo...
      • wielorak Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 11:05
        wiesz, mam szacunek dla wszystkich z tego forum, którzy mają podobne pronlemy z
        niedobraniem tempetamentu ze swoim partnerem a jednak próbują rozwiązać swój
        problem a nie od niego uciec jak ty i zaspokajać tylko swoje potrzeby.
        typowy samiec.
        kłamca, zdrajca i wszystko co najgorsze.
        szkoda mi ciebie i twojej żony, twoich dzieci
        • wielorak Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 11:09
          jeszcze jedno- w odpowiedzi na twoje pytanie czy jesteś złym człowiekem. nie,
          nie jesteś zły, jesteś podły, egoistyczny narcyz, facet, który nie myśli głowa
          tylko główką, ty piszesz że kochasz swoją żonę? jak można kochać żonę i urządzać
          sobie po pracy hardcore?
          życzę, aby ciebie kiedyś też ktoś tak okłamał, poniżył i abyś poczuł to co
          osoba, którą się zdradza.
          sory ale nie znoszę zdrady a ludzie którzy są do tego zdolni to według mnie
          sięgają dna i nie są nic warci
        • poote Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 04:16
          Facet ma się przez cale życie męczyć i rozładowywać swoje potrzeby w pojedynkę
          pod prysznicem?? To w zakonach i więzieniach tak jest!
          A ty wielorak uważasz że powinien robić to pod prysznicem?
    • zonaniezona1 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 11:38
      To co piszesz to jakiś koszmar...Albo prowokacja...

      Odpowiem tak ... Jesteś wyjątkowo przyzwoitym człowiekiem, godnym szacunku
      mężem... Wierzysz w to?

      A tak naprawdę ....w mojej ocenie Twoje zachowanie to zachowanie na wskroś
      zdeprawowanego satyra...

      A wyrzuty sumienia... a po co sumienie... wszak wg ciebie wszystko jest ok....


      • syriana Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 12:37
        rech rech
        no rozkoszne pytanie po prostu

        zastanów się więc, czy byłbyś złym człowiekiem w identycznej sytuacji, ale nie
        dysponujący taką gotówką by wysyłać dzieci do ciepłych krajów, a żonie dotować
        kawiarenkę?

        bo zdaje się, że kasa Ci lekko świat przysłania i jest Twoim alibi
    • trzydziestoletnia Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 13:31
      Czy masz jakiś własny system wartości? Nie oparty na tym co sądzą inni? Bo opierajać się na innych możesz uzyskać skrajnie różne opinie - inną dostaniesz od kochanki a inną od żony. Na pewno opieranie się na słowach kochanki jest raczej szukaniem potwierdzenia słuszności niż szukaniem rzeczywistej odpowiedzi, wiadomo co od niej usłyszysz.
    • vocativa Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 14:42
      >Czy to co robię jest złe? Czy normalne?
      To co robisz jest złe i nienormalne.Normalnie,jeśli się kogoś kocha
      i pojawią się problemy próbuje się je rozwiązać a nie ucieka się w
      zdradę.Skoro mówisz,ze kochasz żonę, to przestań ją zdradzać,poświęć
      jej więcej czasu i spróbujcie ponaprawić to co jest między Wami nie
      tak.Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia w rozwiązaniu tego problemu.
    • yoric Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 14:44
      Taaa

      czy to nie te same osoby, które na co drugi wpis tutaj odpowiadają "znajdź sobie
      kochankę/kochanka"?

      > a jednak próbują rozwiązać swój
      > problem a nie od niego uciec jak ty i zaspokajać tylko swoje potrzeby.

      Pani Wielorak, żeby była jasność, ja do zdrady stosunek mam podobny.
      Ale skoro naskakujesz na gościa z takimi tekstami, to może zaproponujesz mu
      jakieś wyjście? Jakąś SKUTECZNĄ alternatywę? Może pokażesz jeden przykład osoby,
      która tu faktycznie próbuje coś rozwiązać, tak jak piszesz? Bo sorry, generalnie
      sytuacja jest taka, że ludzie tutaj *nic nie próbują rozwiązać*, tylko marudzą,
      użalają się, i czasem jeszcze opowiadają sobie kawały, jak im się znudzi.
      Właśnie oni uciekają od problemów, a Franz-ka znalazł rozwiązanie.
      Fakt, że rozwiązanie nieuczciwe - więc krytyka słuszna - tylko po co ta demagogia?

      Pozdrawiam
    • glosatorr Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 15:21
      franz-ka napisał:

      > Czytam Waszą grupę często

      Witaj.
      A mnie zastanawia jedno - czy czytasz tę grupę ze zrozumieniem. Bo wiem, iż są
      ludzie, którzy sobie czytają to Forum i czasami wyciągają z niego właściwe
      wnioski. Ty swoim listem chcesz uzyskać rozgrzeszenie. Prawda?

      >i chciałbym się podzielić z Wami moim problemem i
      > niejako poddać się Waszej ocenie.

      Ok - ponieważ prosisz to masz.

      > Nie musicie mnie oszczędzać.

      Obiecuję - że nie będę.

      > Otóż, jestem w związku od 13 lat, a od 8 lat systematycznie zdradzam żonę.

      OK. Liczymy, bo mamy już sporo faktów. Masz dwójkę dzieci w wieku 11 i 9 lat.
      Czyli w 2 roku związku mieliście pierwsze dziecko a drugie dwa lata później.
      Czyli zdradzać zacząłeś po roku od urodzenia drugiego dziecka. Od razu mówię -
      czy idziesz z dziwką do łóżka, czy robisz to na biurku, czy masz kochankę
      koleżankę - postaw się na chwilę w sytuacji Twojej żony. Pomyśl sobie jak Ty byś
      się czuł, gdyby Twoja żona bzykała się bo Ty jesteś kiepski w łóżku i Ci się
      niczego nie chce. Kupujesz wszystko - spokój żony (kawiarnia, by się miała czym
      zająć i Ci za przeproszeniem dupy nie zawracać), seks (bo przecież
      usprawiedliwia Cię to, że masz potrzeby, których żona nie zaspokaja). A ja się
      zastanawiam czy kiedykolwiek pomyślałeś o czymś innym. Oto Twoja żona ma na
      głowie kawiarnię, która nie jest dochodowa. Ma też dwójkę dzieci, którymi należy
      się zajmować, wychowywać. Z tego co piszesz, jesteś gościem w domu - wracasz
      pewnie późno. I teraz się pytasz - czy robisz dobrze? Odpowiedź jest jednoznaczna.
      Nie robisz nic dla małżeństwa dający tylko kasę. Skazując się na kochanki, dałeś
      sobie całkowicie luz. Nie mówiąc, że możesz najzwyklej w świecie zarazić swoją
      żonę jakimś syfiastym choróbskiem. I jedynym uzasadnieniem jest to, że masz
      ochotę na trójkąciki, balety, seks analny a Twoja żona mówi nie.
      Powiem Ci jedno. Twój związek jest czystą fikcją, Ty jesteś zerowym facetem, nie
      masz jaj a masz tylko chuć, z umysłem i wiedzą życiową jesteś po prostu na
      poziomie standardowego samca. Nie umiesz walczyć o małżeństwo, jesteś wygodnym
      facetem, który bierze i jak daje to tylko by mieć spokój. Nie - nie jesteś zły -
      bo nie ma złych ludzi.
      Ale nie ciesz się - jesteś po prostu w swej szczerości żyiowo rozbrajająco głupi
      - tak samo zresztą jak Twoja koleżanka - kochanka.
      Czemu jesteś głupi?
      Bo mądry człowiek postępuje odwrotnie. Zastanawia się nad tym czemu zdrowa
      kobieta nie ma takich potrzeb jak Ty. Dochodzi do słusznych założeń, że po
      prostu ma inne potrzeby albo jest tak zmęczona, zabiegana - że jej potrzeby i
      libido opadło. Czyli zamiast likwidować przyczyny, dla których Twoja żona ma
      taki stosunek do Ciebie jaki opisałeś - wybrałeś ucieczkę. Tu widać, że nie masz
      jaj.
      A teraz dalej - seks analny - seks analny jest cudowny, jeśli się do tego w
      związku ludzie przygotowują, jeśli między kobietą a facetem jest wielka
      bliskość. W tym trzeba zasmakować ale do tego trzeba kobietę przygotować,
      nakręcić i dać doświadczyć powolutku, etapami, ewolucyjnie, ile frajdy jest z
      tego rodzaju seksu. Co do trójkątów. Pomysły na trójkąty mają wyłącznie faceci
      nie mający szacunku dla partnerki. Więc słusznie, że nie poruszyłeś tego tematu
      z żoną.
      Brak szacunku - to podstawa Twojego listu. Rozbrajające jest to mówienie o żonie
      "żonka". I Twoje pomysły. Ja myślę, że tu leży podstawa Twoich niepowodzeń w
      małżeństwie. Podsumowując - bo szkoda słów na gadanie po próżnicy.
      Rozstań się z żoną i bzykaj się do woli. To dobra rada również dla Twojej
      kochanki. Bo pasujecie do siebie jak ulał. Rozwiedźcie się i gzijcie się na
      wszelkie możliwe sposoby. A to, że jak przyjdzie starość to Tobie i kochance
      zostanie wyłącznie masturbacja bo na siebie patrzeć nie będziecie mogli - więc
      odradzam wejście w drugi związek. Nie masz żadnych predyspozycji do życia w
      związku. Żadnych!
      Jesteś niedojrzałym, egocentrycznie nastawionym na branie dupkiem.
      I Tak na przyszłość - to co najlepsze w życiu - czego nie doświadczyłeś - nie da
      się kupić za pieniądze. Więc cokolwiek robisz kupując - to jest to nic nie warte.
      I wbij sobie do głowy - Ty nie kochasz swojej żony. To co opisujesz nie ma nic
      wspólnego z miłością. Jest jej totalnym zaprzeczeniem. Ale pisząc, że kochasz
      żonę - pokazujesz jak wielkim jesteś głupcem. W oszukiwaniu doszedłeś do
      perfekcji. Nawet siebie oszukujesz mówiąc, że kochasz żonę. Nie - nie kochasz
      żony. Ktoś kto kocha żonę walczy o nią, walczy by było jej dobrze, by razem było
      dobrze i nie dopuszcza do wspólnego życia żadnych osób trzecich, nie chodzi na
      dziwki, nie ma kochanki w pracy (już nie mówiąc, że to twoja podwładna).
      A swojej kochance powiedz to co powiedziałem Tobie. Jak ktoś zaczyna mieć
      kochanki, to znak, że czas zakończyć jeden związek. "Nie czyń drugiemu co Tobie
      niemiłe" podstawowa zasada Miłości ludzi do ludzi - łamana jest przez Ciebie, i
      twoją kochankę. Twoja kochanka niestety kłamie. To co robicie oboje to coś
      bardzo złego. To Wasz problem, że Wasi współmałżonkowie są przez Was oszukiwani
      i z jakichś powodów nie poświęcają Wam siebie. I nad tym się razem z kochanką
      zastanówcie.
      Prawo do przyjemności mają wyłącznie Ci - którzy sami potrafią sprawić
      przyjemność swoim ukochanym osobom. Jeśli nie potrafią tego zrobić -sami tracą
      prawdo do przyjemności.
      Także Franz - to, że płacisz za kolacje i nie masz w domu w żonie kucharki - nie
      znaczy, że żona zasługuje na takie życie. Może jej wygodnie - może ma swoją
      knajpkę, kasę i dzieci i to ty masz rogi?
      Zastanawiałeś się nad tym? Zastanów się też nad inną rzeczą.
      Jakim ty jesteś facetem, jeśli nie potrafisz swojej własnej żony rozpalić, zaś
      za seks płacisz? Przecież Twoja kochanka do łóżka z Tobą poszła nie dlatego, że
      jesteś w łóżku boski - tylko dlatego, że ona sama nie jest zaspokojona i ma
      profity dając d... szefowi? :-))

      Ale bagno... idę przepłukać usta.
      • trzydziestoletnia Re: Czy jestem złym człowiekiem? 07.10.07, 16:29
        glosatorr napisał:

        > (..) Pomysły na trójkąty mają wyłącznie faceci nie mający szacunku dla partnerki.

        Glasattor, jak zwykle uprosciles rzeczywistosc na podstawie swoich wymyslow. Zreszta, jak zawsze, w calym poscie roi sie od "pewnikow" i jedynie slusznych stwierdzen tego typu.

        > Ale bagno... idę przepłukać usta.

        A mozesz to zrobic tak, by mialo wplyw na kolejne Twoje posty? ;)
        • glosatorr Re: Czy jestem złym człowiekiem? 07.10.07, 17:08
          trzydziestoletnia napisała:

          > glosatorr napisał:
          >
          > > (..) Pomysły na trójkąty mają wyłącznie faceci nie mający szacunku dla pa
          > rtnerki.
          >
          > Glasattor, jak zwykle uprosciles rzeczywistosc na podstawie swoich wymyslow.

          To nie są wymysły - ale odniesienie do konkretnego przypadku. Tu był już temat o
          facecie z marzeniami, więc by się nie powtarzać - skróciłem.


          > Zr
          > eszta, jak zawsze,

          Nie jak zawsze, bo jak zawsze, to jak Ty się odnosisz do moich tekstów, to
          zawsze masz jakieś pretensje. Sama napisz coś mądrzejszego a potem krytykuj.

          > w calym poscie roi sie od "pewnikow" i jedynie slusznych stw
          > ierdzen tego typu.
          >
          No i co? Mam być jak Ty pełny watpliwości i niesłusznych twierdzeń?
          No trudno, nie moja wina, że nie rozumiesz tego co ja napisałem nie do Ciebie
          ale do przedmówcy. I wiem, że mogę Cię denerwować mając przekonania i własne
          ugruntowane zdanie, odmienne od Twojego. Ok - przyjmijmy to jako pewnik -
          różnimy się w patrzeniu na świat. I od razu Ci będzie lepiej. :-)

          > > Ale bagno... idę przepłukać usta.
          >
          > A mozesz to zrobic tak, by mialo wplyw na kolejne Twoje posty? ;)
          >
          Nie mogę i przyzwyczajaj się do mojego pisania - wpisuję Cię na listę osób,
          którym moje posty się nie podobają. :-)

          Ustal więc z osobami, których moje posty się podobają, z czego mogą zrezygnować,
          ok? Dojdźcie do jakiegoś consensusu ;))

          A do tego czasu pozwolisz, że będę pisał tak ja ja myślę (a nie Ty), tak jak ja
          uważam (a nie ty) i w sposób taki jaki mi leży (a nie Tobie),ok?

          Ukłony
          • trzydziestoletnia Re: Czy jestem złym człowiekiem? 07.10.07, 18:37
            glosatorr napisał:

            > (..) I od razu Ci będzie lepiej. :-)

            Glosatorze, jak zawsze wiesz lepiej kiedy kobiecie bedzie dobrze - nawet jesli ona ma wlasne zdanie :>

            > A do tego czasu pozwolisz, że będę pisał tak ja ja myślę

            Musisz sie liczyc z tym, ze bzdury - jak zawsze - nie beda akceptowane, nawet jesli zostana litosciwie przemilczane ;)
      • p_k_79 :))) 29.10.07, 20:50
        Ja to się tylko zastanawiam, czy Ty jesteś Bogiem, który z niebiesi
        nam zstąpił, czy jedynie doskonalszym niż Jezus za pobytu
        ziemskiego, Człowiekiem:)
        Z całą pewnością masz się za hipermoralnego, co pozwala Ci jeździć
        po Forumowiczach i sypać niewybrednymi inwektywami pod
        przykrywką "odpowiedź" i wywalać frustrację w kilometrowych
        kazaniach. I to byłoby może nawet zabawne, gdyby nie mały szczegół..
        Niktórzy mogą to z racji formy wziąć za pewnik, przyjąć do
        wiadomości i uwierzyć - a to już śmieszne nie jest, niestety.

        Wiesz, co robi średniointeligentny Człowiek, gdy Mu kilka Osób
        zwróci uwagę, że jest pijany? Kładzie się, zamiast siadać za
        kółkiem. Przemyśl to na tle uwag, które Ludzie pod Tobą umieszczają,
        bo dziwnym trafem zastrzeżenia się powtarzają.. Ale Komu ja to
        piszę:))

        Aha.. i chyba powinieneś sobie wbudować sygnaturkę:
        ROZWÓD NAJLEPSZĄ DROGĄ DO SZCZĘŚLIWEGO ŻYCIA
        - bo to stały refren Twoich "rad" w większości przypadków. Chyba to
        spora frajda dla Ciebie widzieć, że nie tylko Twój Związek szlag
        trafił, przez co nigdy nie widzisz możliwości rozwiązania problemów,
        a zawsze jedynie ich rozcięcie. Smutny Człowieczek z Ciebie.. A Twój
        przykrywający ten smutek oblicza śmiech - żenujący..
        • proces7 Re: :))) 29.10.07, 23:14
          p_k_79 napisała:

          > Ja to się tylko zastanawiam, czy Ty jesteś Bogiem

          Skąd u Ciebie takie podejrzenia?

          > Wiesz, co robi średniointeligentny Człowiek, gdy Mu kilka Osób
          > zwróci uwagę, że jest pijany?

          Brzmi to nieco dwuznacznie. Bo co robi człowiek, który jest bardzo inteligentny?
          Braciom Wright więcej niż kilka osób mówiło, by nie próbowali latać i
          produkowali rowery. Latanie jest niebezpieczne.
          • p_k_79 Re: :))) 30.10.07, 09:07
            > Skąd u Ciebie takie podejrzenia?

            Z poczucia nieomylności przebijającego przez słowa rzeczonego Pana:)

            > Brzmi to nieco dwuznacznie. Bo co robi człowiek, który jest bardzo
            inteligentny
            > ?

            No właśnie tu jest większy problem, bo bardzo inteligentnym brak
            pokory dopuszczającej możliwość, że jednak nieomylni nie są. Jeśli
            do tego dochodzi, nie daj Bóg, "doświadczenie własne" i "przeżyłem
            lat...", to już klapa kompletna, bo pole widzenia zawęża się jedynie
            do własnych racji:) Pocieszne, ale i niebezpieczne dla Innych,
            niedoświadczeniem naiwnych, którzy chłoną jak gąbka największe
            bzdury ubrane w długą, pobrzmiewającą pewnością siebie i tonem
            nieznoszącym sprzeciwu, formę.

            > Braciom Wright więcej niż kilka osób mówiło, by nie próbowali
            latać i
            > produkowali rowery. Latanie jest niebezpieczne.

            Bracia Wright igrali ze śmiercią własnym życiem, nie Czyimś -
            On "radzi" innym Ludziom. Dostrzegasz "drobną" różnicę?

            Jak Ktoś któryś raz z rzędu gdzieś wpiera kolejnej Kobiecie
            powiedzmy prawie 40letniej, z dwójką Dzieci, że natychmiastowy
            rozwód przeniesie Ją z piekła do krainy wiecznej szczęśliwości i
            nieograniczonych możliwości, to mogę się tylko popukać w czoło,
            czytając. Albo żyje na Księżycu, albo jest kompletnie oderwany od
            polskich realiów, w jakich żyją samotne Matki w wieku średnim. A to
            tylko jeden przykład, jeśli chodzi o "rady" w.w. :)
            • proces7 Re: :))) 30.10.07, 10:31
              Tak sobie myślę, że jeśli uważasz, że ktoś nie ma racji, nie zna realiów, udziela złych rad, Ty o tym wiesz, a inni czerpią z jego doświadczenia, myląc się, to Ty samotnie stawiasz się w pozycji autorytetu. Rozwodząca się kobieta szkodzi bądź ewentualnie pomaga sobie i swoim dzieciom w stopniu znacznie mniejszym niż ryzykujący facet. Bo jeśli szaleniec, ewentualnie wizjoner zabije się, to jakież znaczenia ma wtedy rozwód z nim? To tak a propos Wright's.

              Wierzysz e to, że ktoś podejmuje decyzję, na przykład o rozwodzie, na podstawie porad forumowych? Na dodatek 40 latka z dziećmi? Mała wiara w mądrość ludzką w Tobie. I duża w Twoją wiedzę zarazem.
              • p_k_79 Re: :))) 30.10.07, 10:46
                > Wierzysz e to, że ktoś podejmuje decyzję, na przykład o rozwodzie,
                na podstawie
                > porad forumowych?

                Wierzę, znam przypadek osobiście, niestety. Nie ma to nic wspólnego
                z mądrością/głupotą, tylko ze stanem psychicznym i emocjonalnym, w
                jakim znajduje się taka Osoba. Trzeźwo myśląc Ty wiesz, jak i ja,
                jak i Ktoś inny, że to "tylko Forum". W sytuacji skrajnej myślenie
                trzeźwe się wyłącza, docierają bodźce zewnętrzne, które kierują
                krokami.



                > I duża w Twoją wiedzę zarazem.
                >
                Żadna, dlatego ja nigdy nie operuję pewnikami i zawsze piszę, że coś
                może być takie, ale może być i inne. To róznica między nami.

                btw. zabawa w wielonickowość mnie nie kręci, wybacz:) Miłego dnia:)
                Przyjmij do wiadomości, że jeśli coś piszesz na Forum, to Ktoś ma
                prawo to kwestionować - będzie Ci "lżej";) Zwłaszcza, jeśli piszesz
                z pozycji "wiem lepiej":)
                • p_k_79 Re: :))) 30.10.07, 10:54
                  żeby nie zostawić niedomówienia..

                  Co do wielonickowości nie chodziło mi o to, że Ty to Glos, bo się na
                  tyle nie przyglądałam i nawet nie chce mi się tego robić - wszak,
                  jeśli nawet, to nie moja sprawa. Jedynie o echa na innych Forach na
                  temat nicku "proces7". Mam niemiłe doświadczenia z Osobami, które
                  jednocześnie używają kilku nicków, dlatego wolę unikać wchodzenia z
                  Nimi w dialogi. Nie ppodejrzewam Cię o nic złego, bo Cię nie znam,
                  ale wolę być ostrożna - takie moje ograniczenie;) Pozdrawiam:)
                  • proces7 Re: :))) 30.10.07, 11:04
                    p_k_79 napisała:

                    > Mam niemiłe doświadczenia z Osobami, które
                    > jednocześnie używają kilku nicków

                    A tego nie zabrania Regulamin Forum? Myślałem, że używanie więcej niż jednego
                    nicka jest niezgodne z regulaminami, netykietą i Konwencją Genewską.
                    Ja zaś znam osoby, które piszą w kilka na jednym loginie. Masz z takimi jakieś
                    niemiłe doświadczenia?
                    Nie podejrzewam bym był Glosem, nawet go nie czytałem. Ale pewności mieć nie mogę.
                    • p_k_79 Re: :))) 30.10.07, 13:06
                      Nie znam. Ale myślę, że daje się wyczuć styl (m.in. dlatego wiem, że
                      ppewna osoba, z którą kontaktów unikam, przyjmuje nowy nick) i jeśli
                      Komuś (grupie Ludzi) odpowiadałaby taka rozrywka, musieliby pisać
                      dość bezosobowo i nijako, żeby to były wypowiedzi spójne i
                      odbierane, jako "głos" jednej i tej samej Osoby.
    • loppe Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 15:37

      Proponuję odczytanie tego tekstu na najbliższej spowiedzi (i przekaż
      nam jaka padła odpowiedź na Twe pytania). Ja nie podejmuję się osądu
      Twojej postawy
    • cyjanokobalamina Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 15:55
      Hmmm, a moze problem w tym, ze zona nie jest zainteresowana seksem z
      Toba? Wspominasz sporo o Waszej dobrej sytuacji materialnej. Moze
      jej jest wygodnie zyc tak jak zyje, ale Ty jako mezczyzna przestales
      byc dla niej atrakcyjny? Moze nawet nigdy nie byles? Kto wie, byc
      moze ona odplaca Ci pieknym za nadobne, a zadne z Was o tym nie
      rozmawia, poniewaz oby dwoje jestescie zaspokojeni na boku...

      Pomijajac to, co napisalam powyzej, uwazasz brak przyzwolenia na
      seks analny czy trojkaty za wystarczajaco dobry powod do zdrady?
      Wielu mezczyzn miewa takie fantazje, ktore ze wzgledu na partnerke
      na zawsze pozostaja tylko fantazjami. W ogole ten Twoj zwiazek jakos
      nie wyglada mi jak zwiazek. Z kolezanka nawet lepiej Ci sie rozmawia
      niz z zona.

      • woman-in-love Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 16:11
        Nie chciałabym mieć z kimś tak cynicznym nic wspólnego. Boże chroń.
        • herbatka.jasminowa Re: Czy jestem złym człowiekiem? 06.10.07, 21:37
          Rozbawił mnie ten post, mysle sobie tez ze to moze byc zwykła prowokacja.
          Piszesz ze kochasz zonę? Chyba nie , bo ten co kocha to nie zdradza.
          No i po 8 latach masz jeszcze wyrzuty sumienia? nie mozesz ich miec z prostego powodu - ty chłopie nie masz sumienia.
          Pogratulowac kolezanko-kochanki... obrzydliwa
          • felixs Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 10:47
            Prowokacja czy nie, ja znam jednego podobnego japiszona, z taką tylko różnicą,
            że ma on krótszy staż małżeński i jedno dziecko...
    • yoric WYZYWAM WAS 07.10.07, 03:40
      WYZYWAM WSZYSTKICH, którzy tak ostro krytykują tego gościa - proszę mi pokazać
      skuteczną alternatywę, albo proszę zacytować choć jeden przypadek z tego forum
      gdzie facet faktycznie zmienił stosunki z żoną tak, że ta zaczęła go zadowalać w
      łóżku. Jeden przypadek.

      Pozdrawiam
      • kici10 Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 10:01
        proszę mi pokazać
        > skuteczną alternatywę

        Bardzo proszę. Powinien się rozwieść z żoną i ożenić z obecną
        kochanką. Nie będzie płakał z powodu seksu. A że będzie płakał z
        innych powodów, cóż, wszystko ma swoją cenę.
        • matthiolavaria Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 10:16
          Proszę bardzo: mój przykład. Po trzech latach bezseksia (ja
          odmawiałam) od roku powrót do stanu "przed" czyli wrzenia. Jeszcze
          nie dojrzałam do tego, żeby swoją historię opisać.
          • matthiolavaria Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 10:20
            I jeszcze coś: cały ten post wydaje mi się wyssany z palca. Nie jego
            treść, bo w takie historie łatwo mi uwierzyć. Natomiast nie bardzo
            wiarygodne wydaje mi się, żeby ktoś, kto czyta regularnie to forum,
            miał wątpliwości jak taka historia zostanie tu przyjęta. Chociaz,
            cholera wie, może chłop chciał się w ten sposób ukarać?
            • menk.a Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 11:49
              matthiolavaria napisała:

              > I jeszcze coś: cały ten post wydaje mi się wyssany z palca. Nie
              jego
              > treść, bo w takie historie łatwo mi uwierzyć. Natomiast nie bardzo
              > wiarygodne wydaje mi się, żeby ktoś, kto czyta regularnie to
              forum,
              > miał wątpliwości jak taka historia zostanie tu przyjęta. Chociaz,
              > cholera wie, może chłop chciał się w ten sposób ukarać?

              Wątpię. To raczej tania prowokacja.;)
          • minsi Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 13:55
            matthiolavaria napisała:

            > Proszę bardzo: mój przykład. Po trzech latach bezseksia (ja
            > odmawiałam) od roku powrót do stanu "przed" czyli wrzenia. Jeszcze
            > nie dojrzałam do tego, żeby swoją historię opisać.

            trzy lata bezseksia? I ty kobieto wierzysz w garbate aniołki, że twój facet nie
            miał żadnej dupy na boku?
            swoją drogą, chyba musisz być piękna jak Angelina Jolie, bo w przeciwnym razie
            każdy zdrowy facet rozstałby się z kimś tak beznadziejnym, zamiast czekać na cud.
            • matthiolavaria Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 15:47
              Nie chcę zaśmiecać wątku a należałoby tu opisać dokładnie moją
              sytuację. Nie wierzę w garbte aniołki. Oczywiście, że mój mąż miał
              dupę na boku a nawet, podobnie jak autor wątku wiele. Najpierw
              prostytutki a potem kolezanke z pracy. Nie czuję się beznadziejna,
              bo nie odmawiałam seksu dla kaprysu, ale zostałam doprowadzona do
              stanu, w którym miałam mdłości na samą myśl o nim. Potrzeba było
              czasu i poważnego wstrząsu, żeby facet zrozumiał, gdzie spieprzył a
              ja, do czgo może prowadzić brak seksu. Cała historia jest znacznie
              bardziej skomplikowana.
              Stanęłam do wyzwania Yorica: Jest szansa na udany seks. Co do
              przyszłości samego zwiazku to nie wiem, ale tą sferę da się
              naprawić, jeśli osoba odmawiajaca nie jest oziębła a jedynie reaguje
              w ten sposób na jakies zachowania drugiej osoby. Glosatorr niżej
              ciekawie opisuje historię swojego kolegi. Dla mnie to taka
              ilustracja do częstej sytuacji, w której facet w typowo
              egocentryczny sposób widzi problem. Nie syuka pryzcyznz w sobie,
              tylko rozwiazania poza sobą. A potem wypłakuje się kumplom jaką to
              ma oziębłą żonę. Żeby tak wszyscy trafili na Glosatorra...
              • minsi Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 16:11
                nie chciałbym być złym prorokiem, ale istnieje tzw. point of no return, po
                przekroczeniu którego związki nie mają szans da dłuższe i zadowalające obie
                strony istnienie, no ale może twoj (wasz) jest jakimś chwalebnym wyjątkiem.
                Podobnie jak po urwaniu nogi raczej nie będzie z ciebie dobry piłkarz, tak samo
                po przebyciu za dużej ilości złych słów, upokorzeń etc związek jest raczej
                skazany na klęskę.
                Co było u Ciebie- nie wiem, ale domyślam się że używałaś seksu jako instrumentu
                nagradzania bądź karania partnera- jest to jedna z łatwiejszych dróg do
                zniechęcenia się seksem w ogóle. Tylko że wielu facetów wybiera łatwiejszą
                opcję, jaką jest posilanie się na mieście.
                Tak niestety jest, że zawsze za problemy w związkach są w pewien sposób
                odpowiedzialne dwie osoby. Rzadko jest to odpowiedzialność 50/50 % swoją drogą.
                A co do Ciebie droga koleżanko forumowa, to może napisz nam tutaj za rok-dwa
                jak się Twoje relacje układają, na razie to jest tak że usiłujesz sobie a może i
                inszym udowodnić, że reanimowany trup jakim jest związek po 3 latach bezseksia
                będzie żyw ;)
                Życze Ci tego, ale nie wierze w powodzenie...
                • matthiolavaria Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 17:47
                  Nie wiem skąd takie wnioski? Przecież nie napisałam, że nasz związek
                  ma się świetnie, przeciwnie, żyjemy cały czas na krawędzi. Nigdy nie
                  używałam seksu jako narzędzia wychowawczego. Nie przyszło mi to
                  nawet do głowy. Skąd taki pomysł? Nie sądzę, by ktoś myślący miewał
                  takie. Oceniasz mnie, nie mając doświadczenia w takiej sytuacji.
                  Napisałam to chyba mało czytelnie, spróbuję więc jaśniej: seks można
                  naprawić, związek - nie wiem. Obiecuję, że jeśli będę jeszcze za dwa
                  lata na tym forum, napiszę jak na spowiedzi. Jeszcze raz: nasz
                  związek nie jest reanimowanym trupem, jest trupem i już. Mam małe
                  nadzieje na zmartwychwstanie. Co będzie dalej, nie wiem, ale po
                  moich doświadczeniach niczego nie traktuję jako pewnik w zwiazku.
                  Może w tym nawet tkwi sekret udanego seksu - brak pewności, co
                  będzie jutro, cieszenie się chwilą.
          • m125 Re: WYZYWAM WAS 29.10.07, 14:33
            opisz, prosze!!! nareszcie cos konstruktywnego sie pokaze...
      • nail_enamel Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 12:30
        yoric napisał:

        >proszę zacytować choć jeden przypadek z tego forum
        > gdzie facet faktycznie zmienił stosunki z żoną tak, że ta zaczęła
        go zadowalać
        > w
        > łóżku. Jeden przypadek.

        nie zacytuje ci dokładnie, ale nie tak dawno był post ze facetowi
        sie udało bo okazało sie ze żonie libido hamowały tabletki
        antykoncepcyjne. po odsatwieniu było im super. poza tym kilku innym
        osobom tez się udało poprawić małzeńskie stosunki (np. alta_rica).
        wiec nie chrzan ze się nie da. jak komuś zależy i kocha to stara sie
        coś zrobić zeby było lepiej. do zdrady dochodzi w skrajnych
        przypadkach. autor postu nie napisał że próbował z żoną porozmawiac.
        wyszedł z zalozenia że ona nie lubi i nie polubi, to on skorzysta
        z "restauracji" i bedzie fajnie. a życie nie jest takie proste!
        i tak jestem przekonana że ten post to prowokacja.
        • proces7 Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 12:53
          nail_enamel napisała:

          > i tak jestem przekonana że ten post to prowokacja.

          No ale kogo i do czego miałby ten list sprowokować? Bo niespecjalnie rozumiem.
          Ja gościa doskonale rozumiem i uważam, że póki wszyscy są zadowoleni, to w czym
          problem? A że ma nieco wyrzutów? No cóż, płaci za pewne "luksusy" i tyle.
          • kici10 Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 13:58
            No jeśli pytał żony, i ta mu powiedziała, że zadowolona, to nie ma
            sprawy.
          • nail_enamel Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 21:46
            proces7 napisał:

            >
            > No ale kogo i do czego miałby ten list sprowokować? Bo
            niespecjalnie rozumiem.

            sprowokowac zwyczajnie do dyskusji. moze ktos potrzebuje jakiś
            artykuł napisac czy cos i robi sobie taki poscik, zbiera opinie
            różych ludzi a potem to analizuje czy opisuje. zdarzyło sie juz tak
            na tym forum (jakies badania ktoś przeprowadzał).
            bo tak generalnie to takie nierealne to co pisze ten gość. chyba że
            to rzeczywiscie jest tak ze żona ciagnie od niego kasę, ma kogoś na
            boku i tak sobie żyją i im pasuje, tylko kogos w koncu zaczeło
            dreczyc sumienie. i nie da mu ono spokoju, az w koncu związek sie
            rozpadnie.
            • proces7 Re: WYZYWAM WAS 08.10.07, 00:09
              nail_enamel napisała:

              > sprowokowac zwyczajnie do dyskusji.

              Wolisz listy, które prowokują do dyskusji czy takie, które do niej wcale nie
              zachęcają?
              • nail_enamel Re: WYZYWAM WAS 08.10.07, 18:12
                proces7 napisał:


                > Wolisz listy, które prowokują do dyskusji czy takie, które do niej
                wcale nie
                > zachęcają?

                generalnie lubie sobie podyskutowac na forum dlatego odezwałam się
                i tutaj, jadnak uważam że wątek jest zbyt drastyczny. no ale mniej
                drastyczne nie skłaniją do tak intensywnych refleksji! i dlatego
                uważam że to zwykła prowokacja coby różni ludzie - w tym i ja -
                mogli wylac swoje żale. wszak autor postu sam się o to prosi. facet
                jest draniem (jezli przyjmiemy że napisał prawdę) i tyle.
                • proces7 TWA 08.10.07, 22:31
                  nail_enamel napisała:

                  > jadnak uważam że wątek jest zbyt drastyczny.

                  Zapewniam Cię, że wielu facetów tak postępuje. W przeciwnym razie nie byłoby
                  takiej ilości agencji towarzyskich. To raczej banalna historia, a nie drastyczny
                  list. Nie ma pewnie dobrych i wykonanych na reprezentatywnych grupach wykonanych
                  badań i statystyk. Znam tylko kilku facetów, którzy nie zdradzają żon.
                  Przynajmniej nigdy się do tego nie przyznali.
                  Wyobraź sobie sytuację:
                  Jest męska impreza, w firmie, spotkanie w barze, trochę alkoholu albo całkiem
                  dużo alkoholu i pada propozycja: dzwonimy po panienki?
                  Zapewniam Cię, że 95 na 100 mężczyzn powie: jasne. Zrobią to choćby z
                  kumpelskiej solidarności. No i teraz zależy. Jeśli facet przeżyje coś fajnego
                  (przeważnie takie zabawy po imprezach w agencjach są beznadziejne, ale nie będę
                  się rozpisywał dlaczego) to zrobi to jeszcze raz. Ale na pewno przekroczy już
                  pewien Rubikon. Jasne, że może być uczciwy i wyspowiadać się z wszystkiego
                  żonie. Tylko po co? I komu to cokolwiek da?

                  P.S.
                  Widzę, że to Forum jest opanowane przez kilka loginów, które każdą, normalną,
                  życiową sytuację, która nie pasuje do ich wizji świata, traktują jako prowokację
                  czy fikcję.
                  Otóż: świat jest pełen zdrad, prostytutek, podłych facetów, kłamstw, żądz,
                  brudnego seksu. Jest wypełniony nieuczciwością i podłością. I ludzie z tym żyją,
                  większość ma to w nosie, nie wszyscy piszą o tym akurat na tym Forum. Nie
                  jesteście jakąś reprezentatywną próbką społeczeństwa. "Inny" musi być
                  podszywaczem, prowokować albo konfabulować. W innym razie, temu lokalnemu,
                  forumowemu TWA zostałby zburzony świat. Wypielęgnowanych ogródeczków, czystych
                  uliczek, a nade wszystko świata, w którym rozwiązuje się problemy dyskusją i
                  kompromisami.
                  Przeciętnego gościa uważacie za okaz ptaka, który należy zamknąć w klatce.
                  • nail_enamel Re: TWA 08.10.07, 22:45
                    proces7 napisał:


                    >
                    > Zapewniam Cię, że wielu facetów tak postępuje. W przeciwnym razie
                    nie byłoby
                    > takiej ilości agencji towarzyskich.

                    moze i tak jest, ja takich nie znam. wolę żyć w swoim swiecie, w
                    którym z agencji towarzyskich korzystają albo niewyzyci kawalerowie,
                    albo niewyżyci nastolatkowie, albo faceci, których małazenstwa to
                    fikcje, gdzie zona jest tylko do tego żeby sobie była, nie ważne
                    gdzie i z kim. autor watku pisze że ją kocha. a ja nalezę do tych co
                    wierzą w miłość (jeszcze!). jeśli sie kocha to sie tak nie
                    postepuje. dla mnie to jest jasne. mam kolegę który owszem zdradza
                    żone, ale przyznał się że jej nie kocha. i nie powiem tu ze na to
                    przyzwalam, bo przeczyłabym sama sobie, ale w takim przypadku wole
                    nie komentowac po prostu. dziwię sie po prostu dlaczego jeszcze z
                    nią jest w małzenstwie.

                    ale nie rozmumiem nadal jak można traktowac seks jak usługe typu:
                    ugotuj obiad, posprzataj. jak to można porównywac?!
                    • proces7 Re: TWA 20.10.07, 20:51
                      nail_enamel napisała:

                      > moze i tak jest, ja takich nie znam. wolę żyć w swoim swiecie

                      Rozumiem Cię, każdy woli żyć w świecie iluzji, w którym nie ma przemocy,
                      pornografii, korupcji i brzydkich, grubych kobiet.
      • glosatorr Re: WYZYWAM WAS 07.10.07, 12:51
        yoric napisał:

        > WYZYWAM WSZYSTKICH, którzy tak ostro krytykują tego gościa - proszę mi pokazać
        > skuteczną alternatywę,

        Ależ proszę uprzejmie.
        Mam kolegę, który miał podobny problem. Ciągle mi się skarżył, że jego żona to
        zimna ryba. Rozmawialiśmy dużo przy każdym wyjściem na papierosa. Poprosiłem go
        by mi opisał dzień codzienny, co robi jego żona i tak od nitki do kłębka
        doszliśmy do prostego wniosku - on po prostu był egoistyczny w łóżku. Tak -
        zrobił swojej żonie dobrze i uważał, że jak jemu jest dobrze to jej także jest.
        Nie rozumiał zupełnie, że to, iż żona mówi mu: Jestem zmęczono, chodźmy spać -
        było z jej strony po prostu takim okazaniem swojego stosunku do niego. Kiedy mu
        powiedziałem, że powinien chodź raz spróbować zapomnieć o sobie w trakcie seksu,
        że powinien żonę przytulać, obejmować, zapytać się czasami czy w czymś jej nie
        pomóc - on się dziwił: "Przecięż ona może mnie zawsze zapytać, że czegoś chce -
        jak nie pyta, oznacza dla mnie, że niczego nie potrzebuje".
        Faceci są ślepi, leniwi i czasami jak mija pierwsze szaleństwo zapominają, że
        trzeba dbać o kobietę nie w postaci dawania jej kasy i wolnego czasu, ale by
        ona po prostu poczuła, że facetowi na niej zależy. Że kobieta po prostu chce być
        zdobywana - także w łóżku.
        Potem kiedy mu powiedziałem co ma zrobić swojej żonie - zaskoczyło.
        To był dla niego szok, kiedy po którymś orgaźmie, on nagle odkrył, że jego
        podnieca to, że ona jest podniecona. I chciał - jak to mówi - cały czas utrzymać
        ją w tym orgiastycznym uniesieniu i to ona w końcu przejęła inicjatywę. "Prawie
        mnie zgwałciła" - powiedział paląc mocno papierosa. Są do dzisiaj wspaniałym
        małżeństwem a jemu pomysły ze skokiem w bok minęły.
        Związek to umiejętność dawania i brania - ale dawania tego co druga strona
        potrzebuje i brania tego co druga strona daje. Jeśli daje za mało - to trzeba
        sprawić, by dawała więcej - a to można uzyskać w jeden sposób, dając to czego
        inni dać nie mogą. Trzeba kombinować, główkować i na chwilę zapomnieć o sobie.
        To zawsze owocuje - no chyba, że nie ma już miłości a jest wyłącznie
        sublokatorstwo i biznes...

        >
        > Pozdrawiam
    • misssaigon Re: Czy jestem złym człowiekiem? 07.10.07, 16:35
      historyjka wprost na nudne niedzielne popoludnie - zeby sie troche rozruszac - i
      chyba nie przypadkowo w tym watku pojawil sie proces 7:)))
    • zlakobieta Re: Czy jestem złym człowiekiem? 07.10.07, 16:52
      Wyrzuty sumienia? Nieee, dlaczego?
      Myślę, że Twoja żona jest zadowolona z tej sytuacji. Ma swoja pracę,
      ma pieniądze na wyjazdy i najprawdopodobniej udany seks gdzieś na
      boku.
      Nie przypuszczam, żeby w jakimkolwiek stopniu interesowało ją Twoje
      życie wewnętrzne. Mnie na jej miejscu by nie interesowało.
      Także spoko.

      PS: uchachałam się z Twojej kochanki/pracownicy, która "trochę
      drętwo", ale uczestniczyła w trójkąciku z prostytutką.
      Rany, Ty naprawdę musisz być kasiasty. Biedna kobieta :D
    • yoric Re: Czy jestem złym człowiekiem? 07.10.07, 17:01
      Kici:
      ja się zgadzam, że to jedyne uczciwe wyjście.
      Tu próbujemy jednak chwycić byka za rogi, czyli rozmawiamy o alternatywie
      *wewnątrz* małżeństwa. :)

      Nail:
      Najpierw zdrada - nieprawda, że zdrada to skrajne przypadki, bo niestety jest
      ona powszechna i do tego jest tu na forum otwarcie promowana. Dlatego tym
      trudniej mi zrozumieć dlaczego autorowi tak się oberwało. Może chodzi o
      sfeminizowanie forum i o fakt, że tym razem zdradził facet.

      Naprawa sytuacji - owszem, czasem zdarza się, że chodzi jedynie o piguły lub o
      podobne rzeczy typu poziom prolaktyn, ale zwykle sprawa jest bardziej
      skomplikowana. I wtedy, jak widać po forum, powrót namiętności praktycznie się
      nie zdarza. Jeśli już, to są to przypadki zupełnie odosobnione i bardzo możliwe,
      że poprawa jest w nich tylko chwilowa. A i to najczęściej wiążą się ze zdradą
      (jak matthiolavaria, czy choćby założyciel forum), więc doprawdy trudno
      powiedzieć, że są dla zdrady kontrprzykładem.

      Więc proszę mi tu nie wciskać takich pierdół, że staranie się, okazywanie
      uczucia, itd. cokolwiek pomoże. To szlachetne i zasługuje, by być prawdziwe ---
      tyle tylko, że nie jest.

      Pozdrawiam
      • kici10 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 07.10.07, 20:49
        Więc proszę mi tu nie wciskać takich pierdół, że staranie się,
        okazywanie
        > uczucia, itd. cokolwiek pomoże. To szlachetne i zasługuje, by być
        prawdziwe ---
        > tyle tylko, że nie jest.

        Pewnie, że samo staranie się, bez rozpoznania potrzeb na niewiele
        się zda. Co byś powiedział na taką sytuację, że partnerka przynosi
        Ci codziennie 5 kg gwożdzi. Stara się, traci czas w sklepie, dźwiga
        do domu, a Ty niezadowolony. Ona myśli, że tymi gwożdziami okazuje
        Ci uczucie, a Ty myślisz, na cholerę mi te gwoździe. Jedni
        potrzebują kolacyjek, świeczek, i tych innych pierdół, a inni
        potrzebują siły. Świąteczne kolacyjki, jeśli są codziennie też mogą
        obrzydnąć. Najbardziej atrakcyjna jest chyba własna, odrębna
        osobowość.
        Co do poruszanego wątku, to facet wcale nie pyta jak ratować własne
        małżeństwo, on pyta, czy aby nie jest sukinsynem, bo gdzieś go tam
        sumienie uwiera. Inaczej mówiąc, podejrzewa, że tym sukinsynem jest
        i chce, żeby go ktoś wyprowadził z błędu, a wtedy będzie dalej to
        robił, mając dobre zdanie o sobie.
        Facet swoje partnerki traktuje jak towar. Kupuje sobie rodzinę,
        kupuje sobie kochanki. Ale transakcja jest nieuczciwa, bo rodzina
        nie wie, że jest kupowana. I kiedy się wszystko rypnie, nie wiem czy
        starczy mu pieniędzy, by znowu kupić sobie ich uczucie. Raczej
        wątpię.
        Co do libido i tzw. oziębłości. Człowiek zwykle nie unika rzeczy,
        które sprawiają mu przyjemność. Chyba, że ma bardzo silny bodziec,
        aby tego unikać, lub nie ma przyjemności. A który facet ma tyle
        cierpliwości, żeby tego bodźca szukać, albo uczyć się jak sprawić
        przyjemność tej konkretnej kobiecie ( a nie jakiejś statystycznej).
        Woli uznać, że jakaś felerna mu się trafiła. Można wtedy spokojnie
        usiąść sobie z piwkiem przed telewizorem lub przed kompem.
        Poprawić libido Yoricu można, oj można, jeśli się ktoś z głową
        zabierze do rzeczy.
        I na koniec zdanie Casanovy: najlepszy kochanek, to taki, który
        potrafi sprawić, że kobieta czuje się dobrze sama ze sobą.
        • yoric Re: Czy jestem złym człowiekiem? 07.10.07, 23:44
          > Poprawić libido Yoricu można, oj można, jeśli się ktoś z głową
          > zabierze do rzeczy.

          Przykłady?
          • gomory Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 00:11
            To ja sie wtrace: w ksiegarniach lezy ksiazka autorstwa Lwa-Starowicza "Ona i On o seksie". Jest wypelniona przypadkami nieporozumien lozkowych z ktorymi zetknal sie autor w swojej pracy. Dzieki najrozniejszym metodom (leki, wizualizacja, projekcja, hipnoza, rady praktyczne itd.) wielu zwiazkom pomaga odzyskac / uzyskac seksualny wigor.
            To chyba dobre przyklady. Nawet mimo tego, ze niemalo jest tez przypadkow gdy zwiazki sie rozpadly, lub tez nic sie nie zmienilo.
            • yoric Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 00:34
              Przykłady dobre. Ratowanie dobrego związku to jak lekarstwo na raka: nawet 1%
              szansy jest warte spróbowania.
              Ja jestem raczej sceptyczny ze względu na moje uprzedzenia wynikające z pewnej
              perspektywy teoretycznej :). Uważam, że trwałe ODzyskanie utraconego wigoru w
              związku wymaga czegoś więcej, niż hipnozy, a i to jest bardzo bardzo trudne. Nie
              będę się kłócił z klinicystą mającym 40 lat praktyki zawodowej :). Więc może
              zerknę do książki, żebym mógł wyrazić votum separatum ze spokojnym sumieniem.

              Pozdrawiam
              • kici10 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 08:40
                Przykłady?

                Yoricu, co Ci po przykładach, jak są dla Ciebie nie weryfikowalne.
                Albo wierzysz komuś na słowo, albo nie.
                Jedynym przykładem, którym mogę służyc to przykład własny.
                Libido bywa czasami uśpione lub zepsute przez faceta.
              • gomory Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 12:38
                > Ja jestem raczej sceptyczny ze względu na moje uprzedzenia wynikające z pewnej
                > perspektywy teoretycznej :). Uważam, że trwałe ODzyskanie utraconego wigoru w
                > związku wymaga czegoś więcej, niż hipnozy, a i to jest bardzo bardzo trudne.

                Zawsze mozna tez sie uczepic, ze prawdziwe wnioski bylyby gdyby do tych zwiazkow wrocic za np. 40 lat i sprawdzic czy sa jeszcze razem i czy oceniaja swoje pozycie jako udane.
                Trzeba miec tez swiadomosc, ze terapeuta moze pomoc gdy ludzie po prostu maja jakis problem, ktorego usuniecie przywraca / poprawia jakos seksu. Moze pomoc na brak wzwodu, orgazmu, czy uzaleznieniu od pornografii. Ale to nie czarnoksieznik ktory zahipnotyzuje malzonka by sie zakochal w zonie, i przestal marnowac kase na dziwki ;).
                Zreszta i z ocena jakosci seksu mozna miec watpliwosci. Pamietam przypadek kobiety ktora z mezem kochala sie zawsze w 1 pozycji, no taki sredniourozmaicony i bez "wodotryskow". Trafil sie jej przypadkowy seks - poniosly ja emocje, oral, anal, roznorodne pozycje, wielokrotne orgazmy, parogodzinny "seans". Kobieta byla przerazona i w ogole nie chciala by cos takiego ja spotkalo znowu - oceniala to wydarzenie negatywnie. A kazdy na forum by pewnie pisal, ze wlasnie dotarla do swojej prawdziwej natury ;).
                Oczywiscie historie mocno uproscilem i pominalem tlo.
                No dobra, a masz swoje przemyslenia czego potrzeba, dla odzyskania utraconego wigoru? Bo sie zaciekawilem :).
                • yoric Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 13:41
                  Uważam, że przekonanie, iż do przywrócenia libido wystarczy zrozumienie, miłość
                  itd. to przykład myślenia życzeniowego; a mówienie w ten sposób jest po prostu
                  szkodliwe. Mi także proszę wierzyć na słowo :).

                  Jak *moim zdaniem* odzyskać utracony wigor?
                  Należy dokładnie sprawdzić kwestie hormonalne (pigułki, prolaktyna). I jeśli
                  problem leży gdzie indziej, to raczej nie da się nic zrobić. Ale jeśli czegoś
                  próbować, to tego:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65134637
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=63847890
    • eeela Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 00:15
      Jestes oszustem i wolisz isc na latwizne niz podejmowac wyzwania. Jakim
      czlowiekiem cie to czyni, powinienes sam umiec odpowiedziec na to pytanie.
    • poote Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 04:11
      Większość mężczyzn tak żyje i postępuje właśnie, a hipokryci i mohery będą się
      oburzać. Ich prawo.
      • eeela Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 12:07
        Nie znam w swoim bezposrednim otoczeniu zadnego mezczyzny, ktory by tak czynil.
        POdejrzewam, zemoj dziadek w swoim czasie zdradzal babcie na potege, ale on z
        pewnoscia nie musial placic za seks.
        • anais_nin666 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 19:34
          eeela napisała:

          > Nie znam w swoim bezposrednim otoczeniu zadnego mezczyzny, ktory by tak czynil.

          Sądzisz, że ten który zdradza mówi o tym wprost? Nie sądzę.
          Gdy ktoś zdradza świetnie się z reguły kamufluje.
          • eeela Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 20:05
            Wyjawszy jednorazowe wyskoki z rzadka, takie praktyki rzadko uchodza uwadze osob
            bliskich - wyjawszy moze partnerki zdradzajacych panow, ktore po prostu chca nie
            widziec, co sie dzieje.
            • anais_nin666 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 09.10.07, 20:37
              eeela napisała:

              > Wyjawszy jednorazowe wyskoki z rzadka, takie praktyki rzadko uchodza uwadze
              osob > bliskich

              Znam naprawdę wiele par, w których ktoś zdradza (często bywam powierniczką...) i
              nie są to jednorazowe wyskoki, a romanse pełną gęba i mąż/żona nie maja o tym
              pojęcia i nie dlatego, że nic nie chcą widzieć, a dlatego, że małżonek/a
              świetnie zaciera ślady. Z czasem dochodzi sie do perfekcji.
              Inna sprawa, że gdy dochodzi do zdrady, w związku osoby zdradzającej
              (najczęsciej, choć tez nie zawsze) jest juz na tyle źle, że partnerowi wiele
              spraw umyka...
              • anais_nin666 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 09.10.07, 20:43
                Aaaa, jeszcze musze dodać (z obserwacji) - w ukrywaniu romansu do absolutnej
                perfekcji dochodzą kobiety. Mężowie naprawdę nie maja cienia podejrzeń.
                Mężczyźni częściej wpadają, ale tez kobiety bywają bardziej wyczulone na detal,
                na niuanse i zauważają zmiany w zachowaniu, zapachu, ubiorze. Faceci niekiedy po
                tygodniu zauważają, że np.żona zmieniła kolor włosów z blond na rudy, wiec cóż
                się dziwić, że nie widzą innych zmian.
      • aandzia43 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 21:41
        Każdy ma swój matrix, Poote. Pewnie w twoim świecie postępowanie założyciela
        wątku to norma obyczajowa. W moim nie. Ja się nie oburzam, ja jestem
        zniesmaczona. Nie jestem moherem, hipokrytką, ani naiwną dziewczynką. Jeśli
        jesteś chłopcem - współczuję przynależności do wybitnie interesującej grupy
        "wszystkich mężczyzn", jeśli dziewczynką - współczuję przynależności do takiego
        świata.
        Ale może niepotrzebnie współczuję. Jak już napisałam, każdy ma swój matrix i
        zazwyczaj jest z niego zadowolony. Ja tam sobie cenie świat facetów brzydzących
        się płatnym seksem. Do innego nie zamierzam przechodzić.
        • eeela Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 21:58
          Moim zdaniem nie ma sie czym brzydzic. Platny seks sam w sobie jest stary jak
          swiat, jst czescia ludzkiej natury. Moze byc rozwiazaniem dla chorobliwie
          niesmialych prawiczkow, dla nie bedacych w zwiazku hulakow, dla mezczyzn, ktorzy
          - wyczerpawszy wszelkie srodki i starania wzgledem zony, szukaja rozwiazania dla
          swoich seksualnych potrzeb, zarazem ceniac zone jako przyjaciolke czy po prostu
          dobra partnerke w interesie zwanym malzenstwem. Kazdy ma swoja wizje swiata.
          Czym sie moim zdaniem mozna brzydzic w przypadku autora watku, to nie samym
          faktem, ze korzysta z platnego seksu, tylko tym, ze jest nieuczciwy, ze jest
          leniem i ze jest hipokryta.
          • kici10 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 22:29
            Kazdy ma swoja wizje swiata.

            No właśnie zawsze mnie interesowało, czy w tej prywatnej wizji
            świata znajduje się miejsce na przyzwolenie podobnych działań w
            wykonaniu partnerki. Jak to jest szanowny autorze wątku, czy
            dopuszczasz możliwość podobnych zachowań swojej partnerki, czy jej
            nie wolno? Może wypowiedzą się również inni amatorzy cudzego
            ogródka. Czy jest to całkowita tolerancja, czy tylko połowiczna?
        • kici10 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 22:19
          Ja tam sobie cenie świat facetów brzydzących
          > się płatnym seksem

          Chyba większość z nas to sobie ceni. Tyle, że niektórzy myślą, że są
          w realnym świecie, a tymczasem są w matrixie, który zafundował im
          partner.
          • gomory Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 22:34
            > Chyba większość z nas to sobie ceni. Tyle, że niektórzy myślą, że są
            > w realnym świecie, a tymczasem są w matrixie, który zafundował im
            > partner.

            Wszyscy zyjemy w realnym swiecie. Kazdy sam sobie funduje partnera i rzeczywistosc. Nawet jesli chce ja traktowac jako matrixowy prezent slubny ;).
            • kici10 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 22:59
              Przeciwnie. Wszyscy żyjemy w matrixie własnych wyobrażeń.
              • aandzia43 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 09.10.07, 10:07
                Pisząc o matrixie miałam na mysli nie tyle świat wyobrażeń, co świat
                wykreowany. Kształtujemy naszą rzeczywistość w stopniu wiekszym lub
                mniejszym. Mamy wpływ na nasze życie. Przyłaczamy się z własnej woli
                (choć nie zawsze świadomie) do tej czy innej grupy ludzi i zyjemy z
                nimi i z ich wartościami. Wydaje nam sie, że nasz światek to cały
                świat i "wszyscy tak mają". Stad potem uogólnienia, które wprost
                uwielbiam: wszyscy mężczyźni to świnie, wszyscy mężczyźni zdradzają,
                wszyscy faceci to pijaki, kobietom nie zalezy na seksie, wszystkie
                kobiety to kurwy (oprócz mojej matki, oczywiście;-) i inne takie
                kwiatki.

                W moim świecie faceci nie chodzą na kurwy, tzn. bliscy mi duchowo i
                mentalnie mężczyźni z mojego najbliższego otoczenia maja taki
                właśnie system wartości. Nie jestem naiwna i wiem, że na obrzeżach
                mojego świata bytuja sobie różne typy. Ale z rozmysłem trzymam ich
                na obrzeżach. Wiem, że są inne światy. Staram się w nich nie bywać,
                a jeśli już, to nie przebywac dłużej, niz wymaga tego konieczność.

                Nie mogę jednak wykluczyć, że mój własny matrix kiedys mnie
                zaskoczy ;-)
                • kici10 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 09.10.07, 18:51
                  Dokładnie chodziło mi o świat wykreowany przez własną percepcję.
                  Przez własne postrzeganie tego co nas otacza. Nie wszystko jest
                  takie, jakie się nam wydaje. Np. ktoś ma wyobrażenie o własnej
                  szczęśliwej rodzinie, a tu okazuje się, że partner na boku zdradza,
                  bo dla niego ta rodzina nie jest szczęśliwa. Albo, że facetowi żona
                  nie daje, bo jest zimną suką, a ona jest całkiem gorąca, tylko, że z
                  faceta cham i prostak. Albo, że facet nie bzyka żony, bo jest
                  leniem, a facet nie lubi bzykać się z generałem w spódnicy, który
                  robi z sypialni poligon. Itd. Dlatego napisałam, że każdy żyje w
                  swoim matrixie.

                  W moim świecie faceci nie chodzą na kurwy
                  Lub tak się tylko Tobie wydaje. Mądra z Ciebie Andzia baba, ale
                  zaręczać możesz tylko za siebie.
    • serret Nieeeeee... jesteś bardzo dobrym człowiekiem... 08.10.07, 07:53
      ... a żona pewnie sie niczego nie domyśla i
      raduje się na spotkanie ze swoim chłopiną po
      każdym dniu ciężkiej pracy, kiedy to pies
      z kulawą nogą jej w niczym nie pomógł...

      ...jesteś bardzo dobrym i poczciwym facetem
      i na pewno zakładasz, że niczego nieświadoma
      żona jest wobec ciebie fair - jeśli jest, to
      mam nadzieję, że długo z tobą nie wytrzyma,
      a jeśli nie jest to cóż - podziękuj sobie...

      ... nie jesteś złym człowiekiem, w końcu co to
      za zdrada, skoro płacisz prostytutce, żeby cię do
      siebie dopuściła - no nieeee, skądże znowu,
      żadna... ale ta koleżanka... proponuję odstawić
      koleżankę i przerzucić się z powrotem na
      dziwki i będziesz dalej fair w stosunku do żony...

      podsumowując: myślę, że każda z kobiet na tym forum
      marzy o tym, żeby mieć takiego cudownego męża,
      jakim jesteś ty...


      słów brak
      • herbatka.jasminowa Re: Gdzie się podział autor wątku??? 08.10.07, 09:55
        Czy stoi za rogiem i smieje się do rozpuku, ze jego prowokacyjny post tyle emocji wzbudza? Dajcie spokój , on nie jest wart naszego czasu.
        Proponuje skasować ten durny post.
        • gomory Re: Gdzie się podział autor wątku??? 08.10.07, 11:57
          Posty bedace jawna prowokacja, moga byc przyczynkiem do ciekawych dyskusji "okolotematycznych".
          Nawet oczyszczajace przeniesienie moze zadzialac. Ludzie ktorzy maja w danym temacie nagromadzona frustracje maja szanse ja wylac. Niemalze widzac w prowokatorze osobe ktorej naprawde chcieli przywalic. Zobacz jakie sazniste posty niektorzy wyprodukowali :).
          Wiec ja proponuje nie kasowac tego durnego posta ;).
          • novalijka1 Re: Gdzie się podział autor wątku??? 08.10.07, 17:43
            Jesli to jest prawdziwa historia(w co watpie)w a nie bajka to nie
            warto nawet odpisywac na posty takiego zalosnego jebaka.
            Takiego to najlepiej wykastrowac albo urwac mu.Moze wtedy sie czegos
            nauczy.
            • eeela Re: Gdzie się podział autor wątku??? 08.10.07, 17:47
              'Zalosnego jebaki'.

              Kastrowac to moze i nalezy gwalcicieli i niepowstrzymanych milosnikow dziatek,
              ale dopoki facet mieczykiem swym wojuje z chetnymi jemu przeciwniczkami, metoda
              taka na zwalczanie mezowskiej niewiernosci jest odrobine zbyt drastyczna. Cos ty
              taka rozgoraczkowana?
    • yoric Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 18:24
      Widzę, że niezłe stadko rzuciło się na faceta z propozycją kastracji.

      A tuż obok inne stadko solidarnie dopinguje Forumowiczkę do znalezienia sobie
      kochanka:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=69965110
      Może szanowne Panie z tego wątku wezmą udział w dyskusji tam i zaproponują
      jakieś oceny tej potencjalnie niewiernej kobiety, no i oczywiście co jej zrobić
      jak już dojdzie do wykroczenia.

      Pozdrawiam
      • eeela Re: Czy jestem złym człowiekiem? 08.10.07, 18:46
        Yoric, zwroc uwage, ze w tamtym watku kobieta pisze o swoich staraniach,
        zabiegach, zeby w malzenstwie bylo lepiej, o pragnieniu wobec swojego meza.
        Widzisz cos takiego w tym watku?

        Nie zebym pochwalala rozwiazania w postaci szukania seksu poza zwiazkiem. Wydaje
        mi sie, ze nigdy bym nie zdecydowala sie na takie rozwiazanie i wolala raczej
        rozwiazac nieudana relacje, zanim wejd w nastepna. Ale nie wszyscy uwazaja to za
        dobre rozwiazanie.

        Autor tego watku nie wspomina o zadnych podjetych wzgledem zony staran o
        rozbudzenie jej, nawiazanie prawdziwej intymnej relacji. Poszedl na latwizne.
    • memento1970 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 09.10.07, 00:24
      Tak jesteś zepsuty i nie chodzi tu o twoje zabawy, przecież przysięgałeś żonie
      jeśli nie miłość, to wierność i uczciwość małżeńską. Moim zdaniem powinniście
      razem porozmawiać o twoich problemach i nie traktować żony jak
      kucharko-pokojówki. Jeśli jest ci z nią źle to jej o tym powiedz i zacznij sam
      życie od początku.
    • kici10 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 09.10.07, 18:53
      Po tych wpisach autor pewnie poszedł się rzucić na tory.
      • herbatka.jasminowa Re: Czy jestem złym człowiekiem? 09.10.07, 21:00
        albo rechota przy piwku
    • zelm71 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 09.10.07, 22:41
      To że lubisz to czy coś innego jest OK. Sex analny jest przyjemny
      tylko z żoną. To co robisz jej to faktycznie świńswo i jeśli masz
      wyrzuty sumienia to nigdy jej prosto w oczy nie spojrzysz. Nie
      słuchaj przyjaciółek. Masz jaja to słuchaj siebie. Z żoną możesz się
      dogadać i może być tak że ona jak się rozkręci to nikt jej nie
      dorówna. Przypuszczam, że idziesz na łatwiznę. Prawdopodobnie
      problem leży także po twojej stronie-idziesz na łatwiznę. Za
      pieniądze to nie sex-brakuje tej szczypty chilli-miłości. Ale taka
      papryczka chilli sama się nie uwalnia-tu tżeba dwojga. Ja to mówię
      facet z jajcami. Nie wspomnę o zagrożeniach: aids, szantaż kochanki
      i mafii, i innych organizacji legalnych czy nie legalnych, które
      kontroluje wszystko. Po co ryzykujesz kłopoty. Z żoną może być
      zajebiście. A jak popracujesz to sama koleżankę przyprowadzi - nie
      próbowałem. Zobacz jakie wyzwanie przed tobą. Płacisz masz-OK ale to
      banalne i taka ci powie "byłeś suuuppper!!!"-wierzysz w to? A
      spróbój z żoną. I gdy ona powie "...byłeś suuuppper..." Komu
      uwierzysz?
    • franz-ka Re: Czy jestem złym człowiekiem? 12.10.07, 20:41
      Serdecznie dziękuję za Wasze wypowiedzi. Wszystkie uważnie przeczytałem.
      Zasadzie to ja nie szukam rozwiązania problemu, bo dla mnie sprawa jest prosta,
      mam trzy możliwości:
      1)Zostawić wszystko jak jest i cieszyć się życiem i pozwolić cieszyć się innym.
      2)Opowiedzieć o problemie żonie, nie przyznając się do zdrad i próbować z nią
      jakoś zamknąć me seksualne sprawy i nie mieć nic na boku, ale ja tego nie chcę.
      3)Opowiedzieć jej o zdradach i moim podwójnym życiu i zasmucić ją, skrzywdzić,
      bo wiem, że ona mnie kocha i nie odejdzie ode mnie. Będzie to znosić.

      Bardzo kocham żonę i dzieci i nie powiem jej o niczym, nie będę krzywdził
      najbliższej mi osoby. A nasz związek ma się dobrze i nie potrzeba go ratować, bo
      widzę, że chyba nie dość jasno się wyraziłem albo niektórzy nie zrozumieli.
      W przyszłym tygodniu kupię jej nowy samochód, a jutro wyskoczymy gdzieś z
      dzieciakami, zrobię im frajdę i zakupy. Poszalejemy. A i wyrzuty miną.
      Dzięki za szczere, mam nadzieję, rady i oceny.
      Pozdrawiam
      Franz
      • nail_enamel Re: Czy jestem złym człowiekiem? 12.10.07, 20:59
        franz-ka napisał:

        > Zasadzie to ja nie szukam rozwiązania problemu, bo dla mnie sprawa
        jest prosta,

        to po co w ogóle ten post?

        na poczatku pytałes czy nie robisz swinstwa żonie.
        otóż robisz i to wielkie.
        ale chyba nie bardzo cie to obchodzi.
        masz rację - kup jej samochód.
        albo kilka! najlepiej tyle, ile wieczorów poswieciłeś zamiast jej to
        jakimś prostytutkom!
      • oczy.czarne Re: Czy jestem złym człowiekiem? 12.10.07, 21:02
        "A nasz związek ma się dobrze i nie potrzeba go ratować,(...).
        W przyszłym tygodniu kupię jej nowy samochód, a jutro wyskoczymy
        gdzieś z
        dzieciakami, zrobię im frajdę i zakupy."

        Zastanawiam sie, czy kiedykolwiek dotrze do Ciebie prawda, ze
        prostokatne kawalki papieru z nadrukowanymi portetami slawnych
        ludzmi nie sa bynajmniej rownowartoscia uczuc i zasad takich jak
        wiernosc.

        Bo jasno widac, ze dla Ciebie najwyzsza forma okazania uczuc sa ...
        zakupy.

        A co do systemu wartosci - widze, ze masz niezle stunningowany.
        Jeszcze tylko niepotrzebnie wlacza sie alarm, kiedy malzonka w
        weekendy podchodzi za blisko, ale i z ta usterka pewnie zreczne
        raczki kolezanki kochanki dadza sobie rade, za odpowiednia doplata,
        oczywiscie...
        • franz-ka Re: Czy jestem złym człowiekiem? 12.10.07, 21:47
          Miłość to nie seks. Widzę, że się nie rozumiemy. Ja wyraźnie oddzielam te dwie
          sprawy. Nie musimy wcale sypiać z żoną, bym ją bardzo kochał.
          Seks jest tylko nieistotnym dodatkiem do miłości. Jak kokardka do kwiatów.
          • zlakobieta Jest taka piosenka... 12.10.07, 21:56
            Skarżyła mi się wujenka,
            że jak kocha wuj, to męka.
            Zadręczały
            ją te szały
            i brewerie.
            Za to radość niepomierną
            niosła jej wuja niewierność,
            bo jej całą
            zawdzięczała
            biżuterię.
            Hop, hop, hejże ha!
            Całą biżuterię.

            Złotą broszę za tę Olę,
            co z nią młócił wuj w stodole.
            Bransoletę
            za konkietę
            madame Lili.
            A ten pierścień ze szmaragdem
            to wuj wujnie dał za Magdę,
            gdy go w życie
            z nią o świcie
            wykosili.
            Hop, hop, hejże ha!
            W życie wykosili.

            Cud pektorał wuj na święta
            kupił wujnie za bliźnięta,
            co z nim wzięła
            i poczęła
            panna Zocha.
            Krzyżyk z kości i emalii –
            za tę praczkę, co do balii
            głową wpadła,
            gdy wuj z nagła
            wuj pokochał.
            Hop, hop, hejże ha!
            Z nagła wuj pokochał.

            Wachlarz z pereł i szylkretu –
            za chanteuse’ę z kabaretu.’
            A egretkę
            za subretkę
            Teklę Pośpiech.
            Brylantową aureolę
            wuj dał wujnie za pacholę,
            gdy zabronił
            mu kanonik
            kobiet w poście.
            Hop, hop, hejże ha!
            Ksiądz kanonik w poście.

            Aż szafując zdrowiem bujnem
            wuj odumarł Hanię – wujnę.
            Pewnej doby
            wpadł w choroby
            na ostatek.
            A gdy zapalała świce,
            to wuj jeszcze...zakonnicę...
            Po czym – Haniu –
            szepnął – za nią
            to już spadek.
            Hop, hop, hejże ha!
            Wieczny odpoczynek.


            Tak, Starsi Panowie znali życie ;)
          • nail_enamel Re: Czy jestem złym człowiekiem? 12.10.07, 23:17
            franz-ka napisał:

            > Miłość to nie seks. Widzę, że się nie rozumiemy. Ja wyraźnie
            oddzielam te dwie
            > sprawy.

            ponawiam pytanie - to po co ten post?
            • aurel600 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 12.10.07, 23:45
              a ja człowieka rozumiem. Ma swoje potrzeby, a jak go żona nie
              rozumie, musi sobie z tym radzić. Myślę, że tak jak słonia nie da
              sie nauczyć tanczyć na rzęsach, tak rozmowy nie mają sensu. Seks
              oddzielony od miłości dla mężczyzny to powiedzmy norma, gorzej gdy w
              grę wchodzą emocje i zaangażowanie emocjonalne, wówczas tragedia
              jest blisko, bo na dłuższą metę układ będzie wysoce niestabilny,
              spychając żonę i życie "przykładnego męża" w głeboki cień. Niestety
              życie pokaże, że owa kochanka po kilku latach związku i fascynacji
              może wcale nie lubić seksu analnego, ani innych pomysłów na nudne
              życie erotyczne, bo jak każda fascynacja ona pewnie również minie,
              niestety różowe okulary ma się tylko chwilę, raz dłuższą raz
              krótszą. Więc po co poświęcać to co się ma, dla tego co się będzie
              BYĆ może mieć. Sam jestem facetem, który miewa tego typu dylematy,
              na szczęście narazie tylko dylematy, po 7 latach małżeństwa rózne
              rzeczy przychodzą do głowy. Ale chyba warto zawsze ratować to co
              wspólnie razem stworzyliśmy, a wszelkie układy spoza pozbawiać
              emocji i zaangażowania, lub po prostu postarac sie ich unikać
    • kalina1970 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 12.10.07, 23:51
      A ja sie dziwie:)po co tyle odpowiedzi dla czlowieka,ktory wybral
      kurewskie zycie(zakladajac,ze to nie prowakacja),to wrecz szkoda
      marnowac wlasnych palcow...wiem..teraz je marnuje:)
    • artemisia_gentileschi Zrob testy na syfa 13.10.07, 10:43
      btw nie ma ozieblych kobiet, sa tylko faceci, ktorzy sa do dupy w
      lozku.
      • kawitator Re: Zrob testy na syfa 13.10.07, 10:50
        btw Nie ma facetów unikających seksu są tylko kobitki fizycznie i psychicznie kostki lodu z dziurka
      • proces7 Re: Zrob testy na syfa 15.10.07, 01:22
        artemisia_gentileschi napisała:

        > btw nie ma ozieblych kobiet, sa tylko faceci, ktorzy sa do dupy w
        > lozku.

        Tak prawdę mówiąc to sądzę, że prostytutka chyba dba o swój "warsztat pracy",
        nie? Nie wiem, jakie są statystyki zakażeń chorobami przenoszonymi drogą
        płciową, jednak logika podpowiada mi, że gdybym był prostytutką to dbałbym o te
        sprawy, tak jak pianista dba o dłonie czy dżokej o wagę.
        Myślę też, że sprawa bycia "do dupy w łóżku" tyczy obu płci.
        Dobrze, że tego forum nie czytają feministki, bo by Ci powiedziały, że proporcje
        są wyrównane w kwestii oziębłości i złej łóżkowej jakości. Mam kilka koleżanek-
        feministek, ale zlituję się nad Tobą i nic im nie powiem. Kobieta ma takie samo
        prawo być kiepska w łóżku jak facet, zapamiętaj.
        • sylwiamich Re: Zrob testy na syfa 15.10.07, 07:42
          Zdadzam się w całej rozciągłości.Kurde...nikt nie musi być dobry we
          wszystkim.
          • sylwiamich Re: Zrob testy na syfa 15.10.07, 07:45
            Poza tym miałam w łóżku juz raz oziębłego faceta.I uważasz że nie
            potrafiłąm nim zakręcić?Może nie potrafiłam.Tym jednym nie.I dlatego
            z nim juz nie jestem.I nie czuję się przez to mniej atrakcyjna,
            gorsza.
        • aandzia43 Re: Zrob testy na syfa 15.10.07, 09:20
          > Tak prawdę mówiąc to sądzę, że prostytutka chyba dba o swój "warsztat pracy",
          > nie? Nie wiem, jakie są statystyki zakażeń chorobami przenoszonymi drogą
          > płciową, jednak logika podpowiada mi, że gdybym był prostytutką to dbałbym o te
          > sprawy, tak jak pianista dba o dłonie czy dżokej o wagę.

          Niby logiczne, ale nie wszystkie prostytutki, nawet w naszym cywilizowanym kraju
          ;-(, wykonują swoje zajęcie z własnej woli, w godziwych warunkach, w
          poszanowaniu "warsztatu pracy". Ponieważ duża ich część to niewolnice, logiczne
          więc, że są to wyeksploatowane na maksa, zaniedbane zdrowotnie sztuki. Jak
          rozmnażane dwa razy do roku suki, jak przymusowy robotnik w kopalni uranu w
          głębokiej Rosji, jak galernik przykuty do wioseł do końca swego żywota. Aż
          zdechną, lub właściciel je zastrzeli, po kilku latach przyjmowania trzydziestu
          klientów dziennie.
          Wszystkim panom życzymy miłych wrażeń z pobytu w burdelach.
        • artemisia_gentileschi Spokojnie. 15.10.07, 13:37
          To tylko takie zgryzliwe powiedzonko, skierowane bylo do zalozyciela
          watku, jako ze osoby tego typu wywoluja u mnie niekontrolowane
          odruchy obrzydzenia az do mdlosci. Ze jeszcze inni sie poczuli - no
          comments. Do feminizmu mam stosunek ambiwalentny, mozesz spokojnie
          pokazac kolezankom moje posty:)
          Co do warsztatu pracy - prostytutki i narkomani sa najbardziej
          podatna na zarazeniem HIV (i nie tylko, syfilisem, rzezaczka, WZW C
          itp) grupa spoleczna. Uswiadom mnie, jak mozna "dbac o swoj
          warsztat" jak przyjmuje sie paru klientow dziennie, a prezerwatywa
          zabezpiecza przed chorobami w jakis 60 - 70%. Sadzisz ze prostytunka
          ktora nawet zrobila sobie testy i wykryto u niej HIV dobrowolnie
          zrezygnuje z pracy i pojdzie zebrac?
          Wyrazy wspolczucia dla Pani Franzowej.
          • your_and Re: Spokojnie. 15.10.07, 14:55
            artemisia_gentileschi napisała
            > zabezpiecza przed chorobami w jakis 60 - 70%. Sadzisz ze
            prostytunka
            > ktora nawet zrobila sobie testy i wykryto u niej HIV dobrowolnie
            > zrezygnuje z pracy i pojdzie zebrac?

            Cynicznie mówiąc zrezygnuje bo martwi się o zdrowie i życie jak nie
            o swoje to o rodziny. Bo "ludzie z miasta" brutalnie pilnują żeby w
            jakiś nagłośniony przypadek nie psuł im milionowego biznesu.

            Chyba nie uświadamiacie sobie jakie to są pieniądze i jaka to
            olbrzymia grupa część meskiej populacji korzysta z płatnego seksu,
            gdyby było jak piszesz to naród byłby chorobami zdziesiatkowany
            dawno.

            Korzystanie z płatnego seksu (procent mężczyzn, według województw)

            Dolnośląskie 7,4 Kujawsko-Pomorskie 9,8 Lubelskie 4,3 Lubuskie 11,4
            Łódzkie 17,2 Małopolskie 5,7 Mazowieckie 16,3 Opolskie 6,5
            Podkarpackie 4,8 Podlaskie 10,3 Pomorskie 16,9 Śląskie 7,3
            Świętokrzyskie 9,4 Warmińsko-Mazurskie 14,3 Wielkopolskie 11,6
            Zachodniopomorskie 5,4 Źródło: badanie OBOP, grudzień 2005
            • proces7 No i konkretnie 15.10.07, 15:14
              your_and napisał:

              > Korzystanie z płatnego seksu (procent mężczyzn, według województw)

              O, super, że to dałeś i gratuluję bystrości. Nie wpadłem na to, by poszukać. Dzięki.
              Nie będę tu spekulował czy dane są wiarygodne i jak reprezentatywna była próba,
              bo to jak z ankietami tyczącymi zdrady czy masturbacji. Obstawiam, że w takiej
              anonimowej ankiecie mężczyźni mówili prawdę, o ile myślę jak przeciętny facet.
              Z jednej strony faceci lubią zawyżać swoje dane tyczące obszarów erotycznych, z
              drugiej zaś, seks za pieniądze jest może trochę "niemęski". No bo cóż to za
              facet, który musi płacić za te rzeczy?
              De facto i tak zawsze płaci.
            • kici10 Re: Spokojnie. 15.10.07, 16:37
              Cynicznie mówiąc zrezygnuje bo martwi się o zdrowie i życie jak nie
              > o swoje to o rodziny. Bo "ludzie z miasta" brutalnie pilnują żeby
              w
              > jakiś nagłośniony przypadek nie psuł im milionowego biznesu.

              Tak rozumując można dojśc do wniosku, że burdele są bardzo
              bezpieczne (o wiele bezpieczniejsze od stałych związków). Tak więc
              hulaj dusza, piekła nie ma.
              Widzę tu tylko jedną, taką malutką nieścisłość. Nie zawsze jest tak,
              jak się wydaje, że powinno być. Wystarczy, że jedna w mieście
              panienka ukryje swoją chorobę (z rozmaitych przyczyn), albo załatwi
              sobie lewe świadectwo lekarskie i wtedy "na kogo wypadnie, na tego
              bęc". Ale bądżmy dobrej myśli i wierzmy, że mamy troche tego
              szczęścia w życiu. I bawmy się. Aż do zatracenia. Przecież HIV nie
              istnieje. A jeśli już, to z pewnością nie w tym burdelu, nie w tym
              mieście, nie w tym kraju. Róbta co chceta, tylko na litość,
              oszczędźcie swoje partnerki, co by miał kto wychować wasze dzieci.
              • your_and Re: Spokojnie. 15.10.07, 17:34
                > bęc". Ale bądżmy dobrej myśli i wierzmy, że mamy troche tego
                > szczęścia w życiu. I bawmy się. Aż do zatracenia. Przecież HIV nie
                > istnieje.

                Kici, nie zamierzam bronić burdecholizmu bo jest mi obojętny, ale
                bądźmy realistmi nie ma sensu uprawiać tu propagandy i udawać że
                świat jest inny niż naprawdę.
                Według oficjalnych danych jest wszystkich 10tys nosicieli HIV w
                Polsce z czego 18% to zarażenia hetero w dodatku głównie przygodne
                kontakty niezabezpieczających się prezerwatywą małolatów z dyskoteki
                i wakacji a nie prostytutki.
                Rocznie na drogach ginie 5 tyś osób (Tusk upiera sie że 7tyś).
                Czy wsiadając do auta przechodzi cię dreszcz strachu sie tym że to
                ty możesz mieć tego pecha i trafić na pijaka lub hojraka z
                przeciwka? Nie wpływa to na Ciebie żeby wsiąść w pociąg zakładam,
                podobnie jak innych. A prawdopodobieństwo o ile wieksze bo ogólem
                wszystkich zmarłych na aids to 800 osób od 1985.

                Jakkolwiek o szkodliwości parafialnej propagandy która tu padła że
                prezerwatywa nie zabezpiecza całkowiecie przed aids wiec nie ma
                sensu jej stosować to już nawet nie chce mi sie gadać.
                Jeszcze 10 lat temy faceci zakładali ją z tej obawy 2 razy częściej
                przy okazji tak zwanych przygodnych kontaktów. Nie sądzisz że to
                wieksze zagrożenie?
                • kici10 Re: Spokojnie. 15.10.07, 21:59
                  Według oficjalnych danych jest wszystkich 10tys nosicieli HIV w
                  > Polsce z czego 18%

                  Nie będę polemizowała z oficjalnymi danymi, jednak czy ktoś badał
                  dane nieoficjalne? Znając naszą ogólną niechęć do wszelkich badań,
                  można przypuszczać, że te nieoficjalne trochę by się różniły.
                  Zwłaszcza, że od zakażenia do pełnoobjawowego Aids mija trochę czasu.

                  Jestem realistką i wiem, że burdele istniały i istnieć będą, czy mi
                  się to podoba czy nie. Jednakże zakładanie, że są bezpieczne z
                  powodu profesjonalizmu pań tam pacujących i ich opiekunów jest chyba
                  trochę naiwne. Ani burdel, ani przygodny kontakt, ani nawet własny
                  mąż nie są 100% bezpieczni. Są tacy, co nie lubią w gumie. Płacą za
                  to extra. A potem przychodzą do żony. Wątpię, aby po każdym takim
                  incydencie robili badania i czekając na wynik nie tykali partnerki.
                  Nie walczę z burdelami, ale z poczuciem, że tam bezpiecznie.
      • franz-ka Re: Zrob testy na syfa- zrobiłem zgodnie z radą 23.10.07, 21:22
        Tak jak mi tu doradziliście poszedłem się zbadać, czy nie mam jakichś chorób.
        Zrobiłem sobie test na HIV i szereg innych badań. Nie mam wprawdzie żadnej
        choroby przenoszonej droga płciową, ale mam kamicę nerek i nadciśnienie.
        Dobrze, że tu napisałem, bo w innym razie nie wiedziałbym nic o tych chorobach,
        które w sobie noszę.
        Poza tym zdarzyło się coś, co zmienia nieco postać rzeczy i sądzę, że już
        wyrzutów miał nie będę. Otóż przez przypadek dowiedziałem się, że żona ma
        kochanka. Zupełnie przypadkowo zatrzymałem się przed stacją benzynową u wylotu
        miasta, tam zobaczyłem ją wychodząca z motelu i wsiadającą do nowego samochodu,
        który właśnie jej kupiłem. Była z facetem. Właściciel motelu i stacji to mój
        kumpel ze szkoły, więc mi powiedział. Powiedział mi sporo, bo akurat odebrałem
        wyniki tych badań i byłem nieco przygnębiony, więc poszliśmy się napić. Przy
        wódce opowiedział mi, że moja małżonka spotyka się z tym gościem już od ponad
        roku i regularnie 2- 3 razy w tygodniu wynajmują u niego pokój na kilka godzin.
        Nie miałem zamiaru nigdy z nią gadać na ten temat, a teraz już bardziej jestem
        utwierdzony w tym przekonaniu.
        Aha, wczoraj moja kochanka ze mną zerwała. Dzięki Wam za porady. Idę się napić.
        • kolonistka Re: Zrob testy na syfa- zrobiłem zgodnie z radą 24.10.07, 11:28
          no chyba zaczne chlopa zalowac <rechocze jeszcze glosniej>
    • caline-czka78 Re: Czy jestem złym człowiekiem? 13.10.07, 11:32
      Mysle ze ta sytuacja ma cos w zwiazku z syndromem zw.syndromem dziwki i
      madonny-czy jakos tak,czytałam to juz na forum.
      Osobiscie uważam cie za człowieka bez uczuć,któremu pieniadze w pewnym momencie
      zycia "uderzyły" do głowy i uwierzył że za wszystko można płacic i ze
      wszystkiego można sie wykupić!!Pewnie twoja żona domysla sie wszystkiego i tylko
      ze wzgledu na wygodne życie,dzieci albo i strachu przed toba-jakos to znosi i
      nie odchodzi.Albo tez ma kogos na boku i te twoje wyjazdy są jej na reke.
      A kolezanka-no pogratulować-zwyczajna dziw...skoro ma jeszcze czelnosc
      usprawiedliwiać ciebie przed samym sobą.
    • pietruszka98 DO MATTHIOLAVARIA !!!!! 13.10.07, 21:35
      bardzo proszę jeśli możesz odezwij się. Zainteresowało mnie bardzo
      Twoje zdanie
      "Nie czuję się beznadziejna,
      bo nie odmawiałam seksu dla kaprysu, ale zostałam doprowadzona do
      stanu, w którym miałam mdłości na samą myśl o nim."
      Chodzi mi o słowo mdłości. Czy mogłabys napisac z jakiej przyczyny
      miałaś te mdłości i jak sie ich pozbyłaś?
      Interesuje mnie to, bo mam takie same uczucia do męża...
      Bardzo prosze odezwij się. Jak możesz to na pocztę gazetową.
      • matthiolavaria Re: DO MATTHIOLAVARIA !!!!! 15.10.07, 11:30
        Chętnie Ci napiszę, ale poczta krzyczy, że adresat nieznany. Może
        podaj jakiś inny namiar.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka