brenka
08.10.07, 09:43
Witam.
Moja historia jest banalna,pewnie dużo tu takich.
Jesteśmy małżeństwem 17 lat. Mamy 3 dzieci. Mój mąż od jakiegoś
czasu nie chce ze mną sypiać.
To prawda psuło się między nami od dawna. Mamy chyba inne
temperamenty. Mąż większe potrzeby, ja mniejsze. .... Potem trudna
ciąża - zagrożenie życia dziecka i mojego- było naprawdę blisko. Po
urodzeniu dziecka oświadczył, że nie czuje więzi, nie ma żony,
dzieci, rodziny. Nie czuje nic do nikogo- po prostu przestał czuć
Nie może ze mną sypiać, bo nie chce mnie ranić jeszcze bardziej. NIe
dotyka mnie, nie przytula. Mam wrażenie, że to już chyba koniec.
Zadaję sobie pytanie, czy można coś zmienić. Sama nie wiem, czy
próbować , starać się - kolacja przy świecach itd. Czy sobie
odpuścic i nie zwracać na niego uwagi.
Bardzo proszę o poradę wszystkich, a w szczególności Panów.
Psycholog mi powiedział, że taki stan mógł i bardzo często się
zdarza po bliskim zetknięciu się ze śmiercią i możliwością straty.
Nie wiem co o tym myśleć.