Dodaj do ulubionych

swingowanie

10.04.08, 22:51
Mój małżonek ostatnio wyjawił swoje pragnienia,czyli chciałby
uprawiać sex z parą.Mówi,że to jest modne,że strasznie się napalił
(36L),chce poczuć dreszczyk emocji itp,mnie to nieodpowiada,tym
bardziej,że nasz sex też jest kiepski i wogóle pożycie.Czytałam,że
takie coś może zniszcyć związek.Ja się na to nie godzę,a co wy
myślicie?
Obserwuj wątek
    • gomory Re: swingowanie 10.04.08, 23:14
      Kazdy rozsadny czlowiek powinien odmowic seksu ktory nie sprawia mu przyjemnosci.
      P.S. Oczywiscie nie mam na mysli spelniania byc moze uciazliwych, ale nie odpychajacych zachcianek partnera. Sprawianie komus radosci tez jest mile :).
    • marek_gazeta Re: swingowanie 11.04.08, 09:10
      Żaden normalny facet nie pozwoli, aby kobietę, którą kocha, jakiś inny facet p...

      Cosik mnie się zdaje, że Twój mąż ma po prostu ochotę na "rozszerzenie erotycznych horyzontów" i bzykanie innych kobiet.
      • crazyh Re: swingowanie 11.04.08, 10:10
        marek_gazeta napisał:

        > Żaden normalny facet nie pozwoli, aby kobietę, którą kocha, jakiś
        inny facet

        Tak ci się tylko wydaje ! I nie definiuj pojęcia normalności za
        innych.

        • hic.cup Re: swingowanie 11.04.08, 10:15
          no proszę, mnie ktoś z "normalnościąą" uprzedził
          wiec by nie zachowac sie monotematycznie dla odmiany nie wspomnę nic
          :)))

          są różne fantazje nie tylko na tle seksualnym
          takie jak swingowanie sa zazwyczaj nie tolerowane
          co nie znaczy, że o pieprzeniu należy od razu..
          po co kogoś obrażac bo lubi psa podczas gdy ja wolę kota..
          • glamourous Re: swingowanie 11.04.08, 11:37

            hic.cup napisała:


            > po co kogoś obrażac bo lubi psa podczas gdy ja wolę kota..


            Pewnie, ze co czlowiek to podejscie :-)
            Niemniej fakt, ze facet spokojnym okiem bedzie patrzyl jak inny
            samiec bzyka mu zone swiadczy niestety o poluzowaniu wiezi z jego
            strony. Jak zwal tak zwal i mowcie co chcecie, ale intensywnemu
            zaangazowaniu emocjonalnemu i erotycznemu zawsze towarzyszy jakies
            tam (mniejsze lub wieksze) uczucie zazdrosci o partnera/ke. Jezeli
            facet go zupelnie nie odczuwa, to nalezy sie zastanowic czy mu na
            kobiecie naprawde zalezy.
            Ja na przyklad - mowie oczywiscie wylacznie w swoim imieniu -
            doskonale wyobrazam sobie swingowanie jezeli mialabym u boku
            mezczyzne ktory po prostu niezobowiazujaco mi sie podoba. Nie
            mialabym wtedy najmniejszego problemu zeby ogladac go uprawiajacego
            seks z obca kobieta. Faceta ktorego kocham i na ktorym mi zalezy nie
            wyslalabym dobrowolnie w niebezpieczne ramiona jakiejs innej laski.
            Toz to bomba z opoznionym zaplonem - bo nie da sie przeciez
            wszystkiego w zyciu przewidziec i kontrolowac partnera od poczatku
            do konca. Lepiej nie budzic demonow...
            • crazyh Re: swingowanie 11.04.08, 12:19
              glamourous napisała:

              Miło, że w sposób normalny i wyważony wypowiadasz się na ten temat
              mimo krytycznego stosunku...


              > Niemniej fakt, ze facet spokojnym okiem bedzie patrzyl jak inny
              > samiec bzyka mu zone swiadczy niestety o poluzowaniu wiezi z jego
              > strony.

              Nie sądzisz, że drugą możliwością wyjaśnienia tej sytuacji są tak
              silne więzi, że bzykanie przez innego samca albo bzykanie innej
              samicy przez partnerów może być traktowane wyłącznie w kategoraiach
              rozrywki i zabawy ? Mając pewność, że nie naruszy to integralności
              związku.
              Poza tym bzykam się nie dlatego, że mi to sprawia przyjemność tzn.
              to nie jest główny powód, ale dlatego ze mojemu partnerowi sprawia
              przyjemność, że bzykam ...

              > Jak zwal tak zwal i mowcie co chcecie, ale intensywnemu
              > zaangazowaniu emocjonalnemu i erotycznemu zawsze towarzyszy jakies
              > tam (mniejsze lub wieksze) uczucie zazdrosci o partnera/ke. Jezeli
              > facet go zupelnie nie odczuwa, to nalezy sie zastanowic czy mu na
              > kobiecie naprawde zalezy.

              Mit. Można nie odczuwać zazdrości i może bardzo zależeć. Pisze to na
              bazie swoich doświadczeń....

              • glamourous Re: swingowanie 11.04.08, 15:07
                crazyh napisała:

                > Nie sądzisz, że drugą możliwością wyjaśnienia tej sytuacji są tak
                > silne więzi, że bzykanie przez innego samca (...) nie naruszy
                integralności
                > związku.


                Arogancja jest juz samo twierdzenie ze "nigdy" i ze "na pewno". Dzis
                byc moze nie naruszy, jutro wiele rzeczy moze sie wydarzyc... Wiele
                par postrzega siebie jako wyjatkowe (typowe myslenie "innym sie to
                przytrafia, nam przenigdy"), tymczasem wszystkimi rzadza te same
                hormony i te same biologiczne prawidlowosci. No, chyba ze
                znajdujecie sie w szczesliwym procencie wyjatkow od reguly.


                > Mit. Można nie odczuwać zazdrości i może bardzo zależeć. Pisze to
                na
                > bazie swoich doświadczeń....


                Z tym akurat nie polemizuje, bo kazdy ma indywidualne podejscie do
                sprawy wynikajace z wrazliwosci. Zawsze jednak zgadzalam sie z teza,
                ze zazdrosc jest uwarunkowana biologicznie : w normalnym wydaniu
                oraz w rozsadnych proporcjach jest zdrowym odruchem obronnym majacym
                na celu zabezpieczenie naszych genow przed "reprodukcyjnym
                frajerstwem" :-) Widocznie miescicie sie w kilkuprocentowym wyjatku
                od reguly. Jezeli wiec dobraliscie sie pod tym wzgledem i oboje
                macie identyczny poglad na sprawe, to super, czegoz chciec wiecej -
                w koncu nie ma uniwersalnej i jedynie slusznej recepty na szczesliwy
                zwiazek...
                Pozdrawiam :-)
              • szklany_klosz Re: swingowanie 13.04.08, 12:24
                Nie sądzisz, że drugą możliwością wyjaśnienia tej sytuacji są tak
                > silne więzi, że bzykanie przez innego samca albo bzykanie innej
                > samicy przez partnerów może być traktowane wyłącznie w kategoraiach
                > rozrywki i zabawy ? Mając pewność, że nie naruszy to integralności
                > związku.

                Crazyh, jam ani nie alfa, ani nie omega, ale jakoś właśnie nie sądzę, że owo
                bzykanie przez innego samca tudzież bzykanie innej samicy to rozrywka zaledwie,
                niewpływająca na integralność związku. Jak w takiej sytuacji uniknąć niezdrowych
                porównań? Zdrowa zazdrość jest, moim zdaniem, wpisana w związek, dlatego jej
                całkowity brak uważam za coś dziwnego.

                Poza tym bzykam się nie dlatego, że mi to sprawia przyjemność tzn.
                > to nie jest główny powód, ale dlatego ze mojemu partnerowi sprawia
                > przyjemność, że bzykam ...
                Sprawianie przyjemności partnerowi to supersprawa. Dla mnie to jednak noszenie
                wyuzdanej bielizny, która podnieca mojego lubego, kochanie się w pozycjach, za
                którymi może nie do końca przepadam, zrobienie mu loda, kiedy mam okres i nie
                tylko... Oczekuję, że on, żeby mi sprawić przyjemność, następnym razem będzie
                chciał się kochać tak, jak ja najbardziej lubię itp., a nie że zaprosi do naszej
                sypialni trzecią czy czwartą osobę. Niby wszystko jest dla ludzi, ale...
                Dla mnie to nie ożywczy powiew, ale właśnie zagrożenie dla integralności
                związku. Tradycjonalistka, konserwatystka ze mnie?

                • crazyh Re: swingowanie 14.04.08, 08:15
                  Ja nie uprawiam swingowania czyli wymiany partnerów. To co czasem
                  robimy, to kochamy się razem z innym partnerem. Wspólnie. Podczas
                  seksu my jesteśmy razem, stanowimy zespół (w przenośni rzecz
                  jasna...) i jest to zawsze układ my dwoje + on/ona. Ten trzeci/ta
                  trzecia jest wtedy takim samym partnerem dla nas obojga. Od strony
                  emocjonalnej, tak naprawdę, to standardowy układ 1+1 gdy z naszej
                  strony występujemy jako para, ale jedynka !. To zresztą zdarza się
                  sporadycznie i z pewnościa nie na tym opiera sie nasz związek. Jeśli
                  coś nie trafia w upodobania partnera - nigdy tego nie forsujemy.

                  Nie zgodzę się, że hormony, biologia mjają na nas identyczny wpływ.
                  To byłoby okropne. Przeświadczenie o swojej wyjątkowości nie jest
                  chyba niczym złym pod warunkiem, że nie powoduje to gorszego czy
                  dyskryminującego postrzegania innych.
                  Brak zazdrości jest dla mnie o tyle naturalny, że jesteśmy wzajemnie
                  i dla siebie bardzo szczególni, wyjątkowi i pewni. Związani
                  charakterami. To był proces trwający latami. Jak w tej sytuacji
                  mysleć czy czuć się zagrożonym konkurencją z zewnątrz ? Jeśli widzę
                  atrakcyjna dziewczynę sama zwracam na to uwagę mojemu facetowi
                  wiedząc, że sprawi mu to wizualną przyjemność. I co z tego ? Jeśli
                  on się podnieci - podnieca to mnie. Więcej - obcy facet który się za
                  mna ogląda jest dla mojego partnera fajnym potwierdzeniem mojej
                  obiektywnej atrakcyjności. To trochę płaskie - typu podziwiajcie
                  jaki mam super samochód - ale tak to u nas działa.
                  Dziecinne i naiwne są dla mnie zachowania samców, którzy z zazdrości
                  np. nie pozwalaja opalać się toples swoim kobietom, albo wystąpić w
                  przejrzystej bluzce bo uważają się za właścicieli ich ciał.
                  Nadmierna zazdrość jest wynikiem niepewności, kompleksów i
                  faktycznie - częściowo wynikająca z charakteru. Normalną zazdrość
                  rozumiem, chociaż nie uważam że ma działanie pozytywne utrzymując
                  partnera w tzw. lekkiej niepewności a w domyśle: musisz się cały
                  czas starać.
                  Zapewne moje zachowanie czy myślenie jest nietypowe. Z pewnością nie
                  twierdzę, że jest to wzór do naśladowania. Tak jak to fajnie
                  napisaliście - każdy ma swoją drogę do szczęścia.

                  glam, szklany - pozdrawiam
                  • aandzia43 Re: swingowanie 14.04.08, 14:15
                    Jeśli widzę
                    > atrakcyjna dziewczynę sama zwracam na to uwagę mojemu facetowi
                    > wiedząc, że sprawi mu to wizualną przyjemność. I co z tego ? Jeśli
                    > on się podnieci - podnieca to mnie. Więcej - obcy facet który się
                    za
                    > mna ogląda jest dla mojego partnera fajnym potwierdzeniem mojej
                    > obiektywnej atrakcyjności.

                    Mam tak samo, ale swingu nie wyobrażam sobie kompletnie. Mój mąż
                    też. Ja nie mam nic przeciwko temu, by mój mężczyzna oglądał sobie z
                    upodobaniem piekne kobiety (w telewizji, kinie, czy na spacerze,
                    pornografia mało go interesuje), on wie, że wielbię z podtekstem
                    erotycznym Jeremy'ego Ironsa i Tima Rotha i paru naszych znajomych
                    płci męskiej. Ale żadne z nas nie wychodzi poza ramy bardzo
                    delikatnego flirtu towarzyskiego, nie slini się ostentacyjnie na
                    widok ładnej koleżnaki/egi, a perspektywa osoby trzeciej w łóżku
                    jest nei do przyjęcia. Często dyskutujemy (w cztery oczy), kto się
                    komu podoba, co się w nim podoba, dlaczego kręci nas właśnie ten
                    aktor czy koleżanka, ale na miłej (i cennej ze względów poznawczych)
                    dyskusji koniec.
                    Czy nasza pobłażliwość w kwestii podziwiania przez partnera
                    interesujących okazów płci przeciwnej jest jakimś pierwszym stopniem
                    skali, na końcu której jest swing, czy to zupełnie inna bajka? Może
                    ktoś mi podpowie, bo już sama nie wiem.
                    • gomory Re: swingowanie 15.04.08, 07:25
                      > Czy nasza pobłażliwość w kwestii podziwiania przez partnera
                      > interesujących okazów płci przeciwnej jest jakimś pierwszym stopniem skali, na końcu której jest swing, czy to zupełnie inna bajka? Może ktoś mi podpowie, bo już sama nie wiem.

                      Podstawowym wymogiem kazdego zachowania jest wlasna akceptacja. Bez tego nie dokona sie zadnego kroku. Czesto bywa, ze swiadomie nikt nie rozpoczalby zabawy o ktorej moglby co najwyzej pomarzyc lub wrecz wypiera takie mysli. Tak mozna cale zycie w szczesciu przezyc :).
                      Niekiedy jednak splot okolicznosci moze wydobyc rozne sklonnosci (to sie odnosi do roznych form seksu, nie tylko swingu). Zabawa, akceptujace srodowisko, kochanek, uzywki, sytuacja pokrywajaca sie z fantazjami itd. moga byc iskra zapalna od ktorej wszystko sie zacznie. Ale plomien ktory wybuchnie wcale nie musi byc pozniej oceniany pozytywnie.
                      Pierwsza zawsze jest mysl ktora sobie moze kielkowac nawet latami. Ty odpowiadasz tylko za siebie. Wiesz, ze Twoja fascynacja mezczyznami w typie Ironsa jest czysto wirtualna i nie wyewoluuje w romans na wczasach. Tak jak patrzymy na siebie, tak tez patrzymy na innych (a im ktos blizszy tym bardziej). Wg mnie to blad.
                      Nie jestes w stanie zajrzec do glowy meza, i nie wiesz co w jego myslach wzrasta. Akceptacja zachwytu partnera innymi osobami niesie wlasnie takie ryzyko, ze podswiadomie mu sie przekazuje idee... "nie tylko ja jestem atrakcyjna". Dla jednych to doprawdy niewinne mysli. Ale innym budzi rozne ochoty. Wiele par probujacych swingowac rozpoczelo nie dlatego, ze mialy orgiastyczne sklonnosci. Chcialy ubarwic nude pozycia, zdrada jest obciazajaca psychicznie a seks w trojke mniej (w zasadzie to bardziej ale z innych wzgledow). Znam kobiety ktore byly przeciwne (tutaj mozna wpisac wszystko od najniewinniejszych pieszczot do hardcorowo wyuzdanych), a jednak im sie odmienilo.
                      Zaznaczam, ze nie jestem wrogiem szczerych relacji z partnerem! Poznanie swoich potrzeb umozliwia tak lepsze dostosowanie pieszczot jak i przeciwdzialanie sklonnosciom ktore nam sie nie podobaja. Lepiej wiedziec gdzie rzucony kamien moglby uruchomic lawine ktora by nas zgniotla. I nie rzucac tam kamieniami ;).
                      • crazyh Re: swingowanie 15.04.08, 08:50
                        Zacznę od tego, że spełnianie pewnych perwersyjnych fantazji aby nie
                        było działaniem negatywnym dla związku wymaga spełnienie całego
                        szeregu warunków. Na pewno musi być to związek długotrwały, stabilny
                        i związany mocnym uczuciem. Czas, wspólne doświadczenia życiowe,
                        wspólne sukcesy i porażki i doprowadzenie do własnej i
                        nienaruszalnej konstrukcji związku są tu priorytetem. Kolejny
                        warunek to absolutnie udane życie łóżkowe z partnerem. Szukanie
                        nowych doznań i atrakcji nie może być tylko sposobem na nudę,
                        wzmocnienie reakcji. Partnerzy muszą być przekonani, ze seks we
                        dwójkę jest dla nich wystarczający i kompletny. Dodatkowy
                        partner/partnerka to tylko fajna opcja a nie cel. Z pewnością ktoś
                        kto odczuwa nadmierną zazdrość czy ma kompleksy odnośnie swojej
                        atrakcyjności w stosunku do partnera nie jest dobrym kandydatem na
                        tego rodzaju eksperymenty. Niezbędna jest też pewna wspólna
                        nienormalność charakteru, konstrukcja psychiczna, odstępstwo od
                        standardu – dla większości osób widok partnera uprawiającego seks z
                        kimś innym jest nie do zaakceptowania. Ważne - oboje muszą pragnąc
                        tych doznań – próba wykorzystania czy przymuszania drugiej osoby to
                        kompletna porażka.


                        gomory napisał:

                        > Zabawa, akceptujace srodowisko, kochanek, uzywki, sytuacja
                        > pokrywajaca sie z fantazjami itd. moga byc iskra zapalna
                        > od ktorej wszystko sie zacznie. Ale plomien ktory wybuchnie wcale
                        > nie musi byc pozniej oceniany pozytywnie.

                        Absolutna zgoda. To zabawa nie dla wszystkich

                        > Nie jestes w stanie zajrzec do glowy meza, i nie wiesz co w jego
                        > myslach wzrasta. Akceptacja zachwytu partnera innymi osobami
                        > niesie wlasnie takie ryzyko, ze
                        > podswiadomie mu sie przekazuje idee... "nie tylko ja jestem
                        > atrakcyjna". Dla jednych to doprawdy niewinne mysli. Ale innym
                        > budzi rozne ochoty

                        Tu mam inne zdanie. Fakt, że nie tylka ja/on w tłumie jesteśmy
                        atrakcyjni jest tak oczywisty i naturalny, ze próba jego maskowania
                        jest niepoważna. Rodzaj chowania głowy w piasek. Przeciętny facet
                        oglądając się fajną laską na plaży i tak pomyśli...wiadomo co. Nie
                        zmniejszam swojej atrakcyjności sama wskazując tą dzewczynę mojemu
                        parnerowi czy komplementując jej cechy anatomiczne. Wręcz przeciwnie
                        wskazuję, że jestem pewna siebie i nie boję sie konkurencji. Tu
                        raczej chodzi o przekazanie idei "są inne bardzo atrakcyjne
                        seksualnie osoby, ja o tym wiem, ty o tym wiesz ale numerem jeden
                        możesz być tylko Ty"
                        • gomory Re: swingowanie 16.04.08, 00:14
                          Naprawde nic nie mam do swingersow, bylbym hipokryta gdyby bylo inaczej ;). Wrecz ochoczo przyklasne takim zachowaniom jesli w nich spelniaja sie malzonkowie.
                          Tym niemniej Tobie caly czas wychodzi epistola pochwalna swingu. A watek zainicjowal wpis o jednak dosc smutnej wymowie. Co do tego oboje jestesmy zgodni: namawianie niechetnej partnerki na takie zabawy to chybiony pomysl. A to wlasnie mialo miejsce. Wiec nazbyt entuzjastyczne pisanie o przyjemnosciach plynacych z trojkatow, w tej sytuacji wydaje mi sie nienajfortunniejsze ;).

                          > >Akceptacja zachwytu partnera innymi osobami niesie wlasnie takie ryzyko, ze podswiadomie mu sie przekazuje idee... "nie tylko ja jestem atrakcyjna".

                          Tu raczej chodzi o przekazanie idei "są inne bardzo atrakcyjne seksualnie osoby, ja o tym wiem, ty o tym wiesz ale numerem jeden możesz być tylko Ty"
                          XXXX

                          Zwroc uwage na kontekst tego do kogo adresowalem swoje slowa.
                          Wy nie petacie siebie seksualna wylacznoscia. Wiec to, ze podsuwasz mezowi inne kobiety podlane sosem erotycznego komentarza nie jest dla Ciebie tragedia. Jesli ta zmyslowa ochota bedzie sie u niego rozbudzala to ja po prostu zaspokoicie.
                          Ale andzia nie jest w Twojej sytuacji, i nie zamierza poszerzac swojego malzenstwa o zaden bok wiecej. Ludzie nim zaprosza kogos dodatkowego do swojego lozka wczesniej dosc frywolnie sobie o tym poczynaja w rozmowach. Wypowiedzenie na glos tego co skrywane powoduje w czlowieku osmielenie do dzialania.
                          Dlatego przestrzegam: nie chcesz zobaczyc diabla to go nie wywoluj ;).
                          • aandzia43 Re: swingowanie 17.04.08, 14:36
                            Mówiąc do męża:"Patrz, jaka piękna kobieta" wyrażam swój zachwyt nad
                            urodą tego świata. Tak samo zachwycam się kwitnącym krzakiem
                            mirabelki, chmurami przed burzą, utworem muzycznym czy słodkim
                            szczeniaczkiem na trawniku. Gdybym nie mogła tego robić, to byłabym
                            bardzo nieszczęśliwa, bo ograniczona w swojej ekspresji. Gadam tak
                            od dwudziestu lat i niespodzianka w postaci propozycji swingowania
                            mnie nie spotkała. A dodać muszę, że małż, jak czegoś potrzebuje, to
                            daje do zrozumienia i dąży do realizacji. Ja się chyba czuję numerem
                            pierwszym dla niego i dlatego nie odczuwam zagrożenia z powodu
                            takich rozmów. Nie przeszkadza mi świadomość, że nie jestem
                            najatrakcyjniejszą kobietą swiata i, że mój mężczyzna widuje
                            codziennie kobiety piekniejsze (w ramach jego typu oczywiście). Ja i
                            tak jestem najwspanialsza;-) I bezczelna.

                            Myślę, że odmiany bardziej poligamiczne w działaniach niż mój
                            mężczyzna mogłyby rzeczywiście poszybować wyobraźnią w rejony
                            niekoniecznie przez żony chętnie odwiedzane. Takim pobudliwcom może
                            faktycznie nie należy serwować opowieści o urodzie mijanej na ulicy
                            pani, bo potraktują to jako zachętę do zdrady albo swingu.
    • balbinka1001 Re: swingowanie 11.04.08, 11:37
      powiem tak :
      uwazam ze wszystkiego nalezy w zyciu sprobowac oczywiscie jesli tego
      chcemy i jest to zgodne z naszymi zasadami
      - do waszego zwiazku wkradla sie rutyna i nic dziwnego ze facet chce
      jakichs wrazen , przezyc i uniesien , nie obraz sie ale faceci lubia
      urozmajcenia a kobiety przewaznie osiadaja na laurach i nic nie
      inicjuja w sypialni
      - radzila bym ci najpierw poeksperymentowac z mezem moze zaskocz go
      czyms milym (tancem + kolacja i muzyczka) nie wstydz sie byc
      niegrzeczna dziewczynka ,przewaznie faceci lubia jak kobieta na
      codzien jest rozwazna a wieczorem wylania sie z niej demon sexu
      - to ze on chce spotkania z inna para wcale nie znaczy ze on cie
      juz nie kocha , kocha cie na pewno i szanuje ufa bo ci powiedzial o
      swoich pragnieniach a nie poszedl na lewo sam
      - ja pomimo tego ze kocham meza czasem tez mam taka fantazje ze
      chciala bym z jakas mila para sie spotkac ale nie mam odwagi, chodzi
      o to ze to sa tylko nasze fantazje
      - wiesz lepsze jest to ze on chce pary niz samej kobiety a tak to
      jesli ty bys sie zgodzila to ty tez bedziesz miec jakas przyjemnosc
      z tego i ja nie uwazam aby byla to zdrada bo wkoncu oboje tego chca
      a czasem moze sie tak zdazyc ze jednak wyobrazenie o sexie z inna
      para przerosnie go i nie zdecyduje sie na to, albo po fakcie okaze
      sie ze ylko ty mu sprawiasz przyjemnosc ja bym zaryzykowala i
      sprobowala ale oczywiscie decyzja nalezy do ciebie
    • miloja Re: swingowanie 11.04.08, 14:42
      No tak,masz rację Balbinko,u nas jest rutyna,ale nie sądzę,żeby
      lekarstwem na to było eksperymentowanie z inną parą.Z tego co
      czytałam i tak myślę to jest bardzo niebezpieczne dla stałego
      związku,bo przecież może np spodobać mu się ta kobieta i potem
      umawiać solo,może potem się uzależnić od takiego sexu i już ze mną
      nie będzie chciał tego robić..itp.
      Owszem ja też miewam różne fantazje,ale raczej nie zgodzę się na
      to.Już rozmawiałam z mężem,powiedziałam co myślę i się nie
      zgadzam.Przyjął to ok,że nic na siłę.Trochę mnie tylko zabolało
      to,jak powiedział,że ze mną choćby nie wiadomo ile razy i jak to
      robi to zawsze będzie tak samo a on chciał poczuć dreszczyk emocji
      właśnie na takim spotkaniu.
      • balbinka1001 Re: swingowanie 12.04.08, 12:11
        ja bym ci radzila cos zmienic jakos pokombinowac , kup sobie jakies
        fajne przebranko np pokojowki albo jakas kusa koszulke i kiedy twoj
        mezczyzna przyjdzie z pracy i bedzie siedzial wygodnie w foteliku ty
        wyskocz i zacznij sprzatac tak aby on sie podniecil , albo zabierz
        go w jakies fajne miejsce nie koniecznie osamotnione zaszyj sie w
        jakims pomieszczeniu z nim i kochaj sie , dobierz sie do niego moze
        wlasnie tego mu trzeba badz bezpruderyjna nie wstydz sie wkoncu to
        twoj ukochany i nie masz czego wstydzic a uwiez mi ze warto
        ekspeymentowac , przypomnij sobie jak bylo cudownie jak sie
        poznawaliscie , wiadomo ze zawsze jest pewien dreszczyk emocji jak
        sie z kims kochasz pierwszy raz bo go poznajesz a potem to tylko
        staje sie to rutynom , a dobry i udany sex to podstawa. a moze jak
        no bedzie wracal z pracy to zastanie ciebie naga na stole
        wysmarowana czekolada lub bita smietana i owocami obok szampan i juz
        moze byc swietna zabawa w oblizywanie , czasem faceci lubia jak
        kobieta sie zmienia np kolor wlosow styl ubierania , zachowanie
        nowe menu w kuchni moze warto zaryzykowac?
    • zalotnica_niebieska Feministycznie 13.04.08, 12:51
      Zastanawiam się , bo po może nieuważnej lekturze poprzednich postów,
      mam wrażenie, ze to tylko Ty masz coś robic. Byc niegrzeczna,
      rozwiązła dziewczynką bezpruderyjną i napaloną.. A może to Twoj maz
      zrobiłby coś dla Ciebie? Moze on spełniłby jakies Twoje fantazje.
      Zamiast narzekac,ze z Tobą zawsze jest tak samo. Jak on to robi że
      zawsze jest tak samo? to chyba jemu fantazji brak. Najławiej szukać
      podniet na zewnątrz. Nie mysle, by naginanie się do tego na co nie
      masz zgody o choty ( bynajmniej na ten moment) było dla związku
      czymś dobrym. Sprawianie komus przyjemności, owszem. Ale nie kosztem
      naduzycia i "poświecania się", by mąz odczył dreszczyk. I co to za
      argument: bo to modne...
    • ewciaa1234 Re: swingowanie 18.04.08, 12:43
      to chory pomysl. mozna pofantazjowac ale rzeczywistosc to zupelnie cos innego
    • lucynkkaa Re: swingowanie 19.04.08, 00:18
      skupilabym sie na tym dlaczego ten wasz seks jest kiepski, moze tu
      jest "pies pogrzebany"
      • songo3000 Re: swingowanie 19.04.08, 10:24
        No tak. Tylko, że szanowna autorka już w poprzednim wątku nie wyraziła zainteresowania w drążeniu tego tematu. Lepiej nadstawić plecki do poklepywania i zapewnień jaki to mężulek jest wredny a ona biedna :)

        Z tego, co już napisała wynika, że w łożu wielej nudą jak halny na kasprowym. Mąż chce jakiś urozmaiceń (vide 'gadżety') - źle, bo JEJ tak jest dobrze. Mąż chce ją ('legelnie' hehe) zmienić na bardziej interesujący model (vide 'swingowanie') - to już lament jaka z niego paskuda. Co żonusia zrobi, coby było lepiej? A nic, dalej będzie siedziec na dupsku i się użalać.

        Przykre to wszystko. Jeśli prześledzić forum to ekstrapolacja tego, co bedzie dalej jest dosyć prosta. Mąż zrobi jej 'swingowanie' - bez jej wiedzy, i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka