Dodaj do ulubionych

"Dziewczyny wolą podłych drani"

26.06.08, 17:11
wyborcza.pl/1,75476,5337897,Dziewczyny_wola_podlych_drani.html
Byle jakie, ale jednak empiryczne świadectwo w stronę psychologii ewolucyjnej
oraz ludzi z "seduction community", np. uwielbianego przeze mnie Davida DeAngelo.

I oczywiście pewna wskazówka dla mężczyzn, którym kobiety mówią "nie".

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 26.06.08, 17:51
      ..a moim zdaniem, w toku ewolucji tacy mężczyźni nie wyparli
      grzecznych chłopców z zupełnie innego powodu. Zresztą, liczebności
      ich podbojów miłosnych też doszukiwałabym się w bardziej prozaicznym
      wytłumaczeniu - triada cech wpływa na podejście do kobiet, seksu i
      wierności. Właśnie z takiego zestawu cech wynika, że mają gdzieś
      normy moralne i etyczne i "biorą, co zechcą" - grzeczny chłopiec
      będzie miał dylemat, czy zdradzić ukochaną kobietę, czy zarwać na
      jedną noc laskę przyjaciela, czy szarżować, ryzykując stanowisko w
      pracy, romansem z szefową. Niegrzeczny chłopiec nie ma takich
      dylematów, więc i znacznie więcej podbojów "miłosnych" zaliczy w
      życiu ;))

      Wracając do ewolucji.. jest i drtuga strona medalu. Kobiety chętnie
      romansują z takimi B(ł)ondami, ale.. niechętnie się z nimi wiąża ;P
      My też posiadamy instynkt samozachowawczy i - choć chętnie i z
      premedytacją ulegamy czarowi Czarusia - to grzecznego chłopca wolimy
      na co dzień w domu.. takiego, co to wierny nam będzie, o dziecko
      zadba, zamiast wciąż wiercić oczami coraz to krótszą i "młodszą"
      spódniczkę ;))

      Napisano jak najbardziej w powiązaniu z niejaką empirią ;P
      • glamourous Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 26.06.08, 18:02
        flamenco_night napisała:


        to grzecznego chłopca wolimy
        > na co dzień w domu.. takiego, co to wierny nam będzie, o dziecko
        > zadba, zamiast wciąż wiercić oczami coraz to krótszą i "młodszą"
        > spódniczkę ;))

        ...chcemy go miec, ale niekoniecznie go pragniemy (jak wynika z
        obserwacji oraz z czytelnictwa roznych forow). Albo nawet jesli
        pragniemy, to okazuja sie oni doopami w lozku.

        PS. To "nie pragniemy" napisalam w imieniu wiekszosci, nie w swoim.
        Mnie to nie dotyczy, bo jakos klasyczni bad boye nigdy mnie nie
        pociagali, wrecz odwrotnie - zawsze czulam miete do takich wlasnie
        dobrych, ulozonych i rodzinnych. I wlasnie z takim dobrym i
        ulozonym, ale doopowatym w lozku uzeram sie teraz niemilosiernie w
        kwestii seksualnosci :-/
        • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 26.06.08, 18:05
          ..o pożądaniu nic nie było.. gdyby byli ogierami, to niegrzeczni nie
          mieliby szansy na romas z nami;))
    • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 26.06.08, 18:12
      To wszystko jest przesadzone. Kobiety w większości nie preferują mężczyzn
      podłych, tylko mężczyzn niezależnych. Doskonale to rozumiem. W pierwszym związku
      miałam mężczyznę podłego, ale zawsze emocjonalnie i fizycznie dostępnego. Teraz
      mam niezależnego i chodzącego własnymi ścieżkami, ale dobrego. I zdecydowanie
      ten drugi model jest bardziej ekscytujący i utrzymujący moje zainteresowanie.
      • anais_nin666 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 26.06.08, 18:14
        POdpisuję sie obiema rękami pod postem Eeeli. Niezależnośc kręci. Pobudza
        wyobraźnie. Cwaniaczkowatość i podłośc odstręcza. Myślę, że to działa w obie strony.
        • aandzia43 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 26.06.08, 20:26
          A ja ręcami i nogami. Się podpisuję.
          Kręcą mnie mężczyźni SILNI. To znaczy niezależni wewnętrznie i na
          formu społecznym, pewni swojej wartości, a więc nie ujadający bez
          potrzeby i nie popychający słabszych, zdolni do wchodzenia w
          dojrzałe relacje miedzyludzkich, odpowiedzialni. Czy to są podłe
          dranie? To są raczej nieco nudnawi, zasadniczy, sieriozni
          panowie. "Drani" zostawmy może niepoukładanym emocjonalnie siksom.
    • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 00:01
      yoric napisał:

      > wyborcza.pl/1,75476,5337897,Dziewczyny_wola_podlych_drani.html
      > Byle jakie, ale jednak empiryczne świadectwo w stronę psychologii ewolucyjnej
      > oraz ludzi z "seduction community", np. uwielbianego przeze mnie Davida DeAngel
      > o.
      >
      > I oczywiście pewna wskazówka dla mężczyzn, którym kobiety mówią "nie".
      >
      > Pozdrawiam

      Wg mnie to albo artykuł w Gazecie jest do bani albo ta praca naukowa o której
      piszą jest do bani.
      Same "podboje miłosne" mają się nijak do sukcesu ewolucyjnego, tu trzeba było by
      prześledzić czy to przekłada się na ilość potomstwa.
      I jak to piszesz, stawiam dolary przeciwko orzechom :) (czy jakoś tak) że wielka
      triada nie daje żadnych większych szans na przekazanie genów tylko na większą
      ilość stosunków. Jeśli byłaby tak rewelacyjną strategią to inne by już dawno
      zostały wyparte i śladu by nie było po pantoflarzach i intelektualistach.
      pzdr.
      • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 08:26
        Otóż to! Tak spłyconej i kiepsko rozumiane teorii ewolucji dawno nie
        widziałam.
        Sukces reprodukcyjny, to nie bzyknięta panna, tylko POTOMSTWO
        ODCHOWANE DO JEGO (POTOMSTAWA!) WIEKU REPRODUKCYJNEGO (ufff, ale
        mnie wkurza takie wycieranie sobie niedouczonej gęby biologią, jak w
        tym artykuliku).
        I to jest przyczyna sukcesu i sporej liczby "pożądnych" facetów.
        Dbają oni o swoje rodziny, dbają o swoje dzieci.
        Co do mnie, to jak widzę narcyza- mam odczyn alergiczny.

        Lubię owszem, jak dziewczyny pisały: silnych i umiarkowanie;)
        niezależnych facetów (bo rokują, że sobie w niejednej sytuacji
        poradzą), ale... taka nutka nieśmiałości czy też delikatności, którą
        niektórzy panowie mają rozkłada mnie na łopatki.
        • urquhart Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 09:08
          krissdevalnor100 napisała:
          > I to jest przyczyna sukcesu i sporej liczby "pożądnych" facetów.
          > Dbają oni o swoje rodziny, dbają o swoje dzieci.

          Pożądanie podpowiada jedno ale rozsądek drugie.
          W naturze wszystko ma sens. Mrówki robotnice są przecież masowo potrzebne, ale ich geny już nie.
          Pięknie to jakby nie było pasuje do tego wątku o manowcach pożądania, którego babka nie akceptuje ale i nie może kontrolować.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=79430504&a=80095402
          Podły drań kręci, a słodki tatuś przy dzidzi już nie.

          I podobnie jak niektórzy homoseksualiści którzy nie chcą tacy być i chcieliby prowadzić normalne życie w rodzinie, jedynie co mogą zrobić to tłumic swoje pożądanie w ogóle, ale na inne tory go nie przestawią.
          • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 12:32
            urquhart napisał:

            > krissdevalnor100 napisała:
            > > I to jest przyczyna sukcesu i sporej liczby "pożądnych" facetów.
            > > Dbają oni o swoje rodziny, dbają o swoje dzieci.
            >
            > Pożądanie podpowiada jedno ale rozsądek drugie.

            Zarówno "pożądanie" jako i "rozsądek" są jakby drogą do sukcesu w kategoriach
            ewolucyjnych. To nie są ani wykluczające się drogi ani konkurencyjne. No i też
            nie jedyne.
            Homo sapiens odniósł tak niewiarygodny sukces ewolucyjny ze względu na niezwykła
            plastyczność strategii która w dużej mierze spowodowana jest dużą plastycznością
            umysłu.
            Człowiek ma możliwość dostosowania swojej strategi konfrontując ją stale z
            bodźcami jakie dostaje ze świata.

            > W naturze wszystko ma sens.

            Nie można tak powiedzieć.
            Wiele rzeczy w naturze nie ma sensu i jeśli nie przeszkadza to się prześlizguje
            niejako do następnych generacji a jeśli przeszkadza to ten brak sensu w końcu
            unicestwia taką strategię/cechę/geny.

            > Mrówki robotnice są przecież masowo potrzebne, ale
            > ich geny już nie.

            Biologia ewolucyjna pokazuje że jeśli coś nie jest dobre dla genów to nie jest
            dobrą strategią i jako taka zanika.

            Akurat mrówki robotnice mają takie same geny jak mrówki królowe.
            Nie wdając się w szczegóły robotnice pracują dla dobra _takich_samych_genów_ jak
            własne, więc wszystko się zgadza.

            > Pięknie to jakby nie było pasuje do tego wątku o manowcach pożądania, którego b
            > abka nie akceptuje ale i nie może kontrolować.
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=79430504&a=80095402
            > Podły drań kręci, a słodki tatuś przy dzidzi już nie.
            >
            > I podobnie jak niektórzy homoseksualiści którzy nie chcą tacy być i chcieliby p
            > rowadzić normalne życie w rodzinie, jedynie co mogą zrobić to tłumic swoje pożą
            > danie w ogóle, ale na inne tory go nie przestawią.

            Homoseksualizm jest raczej offtopiczny dla tego forum ale jak już się pojawił to
            wspomnę o jednej z hipotez, która mówi, że tak naprawdę to homoseksualizm jest
            ekstremalnym biseksualizmem. I tak można wytłumaczyć paradoks "skąd się biorą
            homo skoro się nie rozmnażają".

            pzdr.
    • alicja_z Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 09:34
      Czysto gazetkowe spekulacje na poziomie cosmo. Próbka 200
      przebadanych sztuk ma się tak do empiryzmu jak pięść do nosa. A
      prawda jest taka prosta - my lubimy tych facetów, którzy nas po
      prostu tylko i aż kochają...
    • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 09:58
      Narcystyczni,agresywni mężczyźni pociągają owszem ale,tzw."grzeczne
      dziewczynki",którym imponują te cechy ,ponieważ one same zostały ich najczęściej
      w dzieciństwie pozbawione.Kastracja Animusa u dziewczynek jest niestety ciągle
      powszechna,stąd myślę wynik badania.
      Dojrzałe emocjonalnie kobiety,którym udało sie odzyskać swoją siłę takimi macho
      zwyczajnie sie brzydzą.
      • meg303 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 10:12
        Idealnie byłoby mieć obu:) Kmicica za męża a Bohuna za kochanka.
        Władczy i dominujący facet może fascynować w łozku, w codziennym życiu
        niekoniecznie.
      • urquhart Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 10:15
        Re: "Dziewczyny wolą podłych drani"
        > Dojrzałe emocjonalnie kobiety,którym udało sie odzyskać swoją siłę takimi macho
        > zwyczajnie sie brzydzą.

        To tak jak z facetami. Podniecają ich najbardziej kobiety dziwki którymi się
        jednocześnie brzydzą.
        • meg303 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 10:26
          Dziwka w sypialni, dama w salonie;)
      • aandzia43 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 10:26
        victta napisała:

        > Narcystyczni,agresywni mężczyźni pociągają owszem ale,tzw."grzeczne
        > dziewczynki",którym imponują te cechy ,ponieważ one same zostały
        ich najczęście
        > j
        > w dzieciństwie pozbawione.Kastracja Animusa u dziewczynek jest
        niestety ciągle
        > powszechna,stąd myślę wynik badania.
        > Dojrzałe emocjonalnie kobiety,którym udało sie odzyskać swoją siłę
        takimi macho
        > zwyczajnie sie brzydzą.

        Pięknie napisane:-) Wykastrowane dziewczynki może i miękną w
        kolanach na widok tanich drani. Dojrzałe tygrysice (bez względu na
        wiek) oddzielają ziarno od plew i w kontakcie z takim tanim Bondem
        nie czują niczego ekscytującego w okolicach łonowych. Jak się ma
        swoją siłę nie leci się na namiaski siły u faceta. Leci się na
        naprawdę silnych facetów. A tacy autentyczni siłacze na pewno nie są
        nadpobudliwi i narcystyczni.
        A tak na marginesie: narcyzy są fatalnymi kochankami.
        • meg303 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 10:28
          Zgadzam się. Albo są skoncentrowani na sobie albo cały czas pytają: dobrze było,
          miałaś już?
          • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 11:22
            Eeee, tutaj już powtarzacie wy z kolei mity. Miałam narcyza za kochanka i był
            wcale wcale, jak na tak młody wiek i moje nierozbudzenie.
            Rzeczywiście nazbyt egoistyczny w łóżku, ale z konkretnymi umiejętnościami.
            • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 11:32
              Czekałam, aż zabrzmi jakiś głos rozsądku.. narcyz, żeby być
              narcyzem, musi mieć ku temu podstawy - a chełpienie się swoimi
              umiejętnościami w dogadzaniu Paniom pompuje samcze ego, jak mało
              co ! ;)
              • aandzia43 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 16:46
                Narcyz nie musi mieć absolutnie żadnych podstaw do bycia
                skoncentrowanym tylko na sobie. Bo do napompowanego ego, braku
                empatii i postrzeganiu świata z perspektywy czubka własnego nosa nie
                upoważniają nikogo żadne zalety. A tym bardziej takie zupełnie
                przeciętne walory, albo ich kompletny brak, jak u większości
                dotkniętych tą przypadłością ludzi. Rzeczywiste walory nie mają tu
                nic do rzeczy.
            • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:00
              Czy narcyz może być dobry w łóżku? Hmmmm.... Technicznie pewnie tak,emocjonalnie
              jak najbardziej nie.
              Idąc tym tokiem rozumowania,najlepszym kochankiem powinien być wibrator.
              Narcyz w łóżku mnie nie podnieca,bo ja chce czegoś więcej od mężczyzny niż
              super techniki.
              • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:35
                Narcyzowi również zależy na przyjemności kobiety. Właśnie bardzo mu zależy, bo
                potrzebuje słów podziwu i zachwytu, potrzebuje widzieć wyraźnie dowody na to,
                jaki jest wspaniały. Dlatego do kobiety podchodzi z zapałem i uwagą. Problemy z
                autentycznym narcyzem (a nie pyszałkiem) w łóżku są takie, że nie toleruje on
                pomysłu, aby swój nadmierny potencjał skierować chociaż czasami na autoerotyzm,
                bo jego ego by na tym ucierpiało. Jest to kłopotliwe, kiedy kobieta ma mniejsze
                potrzeby. Narcyz nie toleruje odmowy. Potrzebuje ciągłego potwierdzenia jego
                umiejętności. Z takim narcyzem dochodzi do tego, że seks uprawia się bez
                autentycznej ochoty, i - co za tym idzie - chwilami z niepełną przyjemnością. A
                żeby sprawić, aby narcyz się odczepił, najlepiej udać orgazm, aby ukoić jego
                narcystyczną potrzebę podziwu.

                Taki właśnie mechanizm doprowadził mnie do niegdysiejszego udawania orgazmów.
                Ale nie znaczy to, że w ogóle nie czerpałam z tamtego pożycia przyjemności.
                Narcyz bardzo zabiega o to, aby widzieć w swojej kobiecie autentyczną pasję i
                pragnienie jego ciała.
                • aandzia43 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 16:55
                  Się zgadzam mniej więcej. Tylko te starania u co bardziej
                  wysublimowanych narcyzów takie są patetyczne, wyżyłowane, jak biceps
                  na siłowni. U mniej wysublimowanych zaś starań nie ma zupełnie. No i
                  ten brak rzeczywistego kontaktu emocjonalnego. Do dupy z takim.
                  Niańczyć go trzeba, żeby się biedak nie obraził i nie rozsypał w
                  konsekwencji tego zabójczego dla niego obrażenia się.
                  To nie jest seks z mężczyzną, to jest utulanie do snu płaczącego
                  dziecka. Ja pierniczę taką pedofilię.
                  • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 21:42
                    No i
                    > ten brak rzeczywistego kontaktu emocjonalnego.

                    No i utrafiłaś w samo sedno :-)
                    • aandzia43 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 22:57
                      No i dlatego mówię, że nie kręcą mnie narcyzy. Wiem, czym śmierdzą.
                      Mleczkiem mamusi, a ja pedofilką nie jestem.

                      Druga wymieniona w arykule cecha podobno pożądanych, na krótką
                      chwilkę chociażby panów, to skłonność do wykorzystywania innych. To
                      z kolei cecha psychopatyczna. Psychopaci też mnie nie kręcą. Powiem
                      więcej, zwęszę takiego/taką z daleka i umykam, gdzie pieprz rośnie z
                      wstętem niejakim.

                      Trzecia cecha to skłonność do ryzyka. No i tu przyznać się muszę do
                      pociągu do panów wykonujących ryzkowne zawody i uprawiających sporty
                      ekstremalne:-) Oj, jak mi się błogo zrobiło.

                      Jedna cecha na trzy. Za mało by zostać jedną z samiczek Bonda z
                      artykułu;-)
    • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 11:58
      Chyba nie do końca chwycił przekaz, który ja - i jak się zdaje, Urquhart -
      widzimy w tej notce.

      Tak o tym pisze mój ulubiony Klasyk:

      "The question isn’t “What do women want?”, but “What do women RESPOND to?”
      Everyone knows that if you ask a woman “What do you want in a guy?”
      she’ll answer with something like, “I want a NICE guy who comes from a good
      family… honest, stable, dependable… etc.” Right? But we also know that a lot of
      really attractive women on this planet seem to be found with guys who are
      exactly the opposite. Let’s look at some of the top models of all time. Why is
      it that all the super-models seem to date violent, drug addicted, unstable, wild
      rock stars?...
      My point is that there’s a HUGE difference between what women *say they want*
      and what women are *attracted to*. Women have many conflicting drives going on
      inside. And in many cases women RESPOND to completely illogical things – which
      are often very different than what they say that they “want”.

      "But as for the brutes, assholes and jerks, it's not a method per se. It's a
      side effect... Women aren't attracted to jerks because they like abuse - it's
      because they like something else - and it just so happens that jerks and bad
      boys tend to possess these other attractive qualities. You can learn to develop
      these other qualities without the abuse and attract women the way jerks do
      without being a jerk. Don't be a wuss or her little boy—be the MAN her
      unconscious wants."

      Pozdrawiam
      • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 12:12
        yoric napisał:

        > Chyba nie do końca chwycił przekaz, który ja - i jak się zdaje, Urquhart -
        > widzimy w tej notce.
        >
        > Tak o tym pisze mój ulubiony Klasyk:
        >
        > "The question isn’t “What do women want?”, but “What do
        > women RESPOND to?”
        > Everyone knows that if you ask a woman “What do you want in a guy?”
        > she’ll answer with something like, “I want a NICE guy who comes fro
        > m a good
        [ciach]

        Wszystko się zgadza (z grubsza) do tego miejsca:
        "Jak twierdzi dr Jonason, to bardzo efektywna strategia rozsiewania własnych genów"

        Poza tym to znaczy zwrot "kobiety preferują"? czy coś w tym stylu?
        To co? wśród kobiet nie ma _różnych_ strategi ewolucyjnych tylko jedna? przecież
        nie można tak uogólniać, bo to nie jest już wtedy język nauki tylko język
        artykułów pozujących na naukowe zamieszczanych w kolorowych magazynach.
        pzdr.
        • urquhart Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 12:24
          druginudziarz napisał:
          > "Jak twierdzi dr Jonason, to bardzo efektywna strategia rozsiewania własnych ge
          > nów"
          > Poza tym to znaczy zwrot "kobiety preferują"? czy coś w tym stylu?
          > To co? wśród kobiet nie ma _różnych_ strategi ewolucyjnych tylko jedna?

          Bo co przyciąga kobiety do opiekuńczych czułych zaangażowanych mężów i ojców to
          niby wiadomo. Że oni potrafią zadbać o swoje potomstwo, to tez jasne. Jakim
          cudem mogą geny w swoich plemnikach ci podli dranie?

          Naukowe przyznanie że chociaż babki deklarują ze ich marzeniem jest opiekuńczy
          tatuś dla dzidzi, ale na myśl o seksie z nim mają od razu migrenę, ale
          jednocześnie cipka im się mokra robi w kontakcie z zimnym podłym draniem to jest
          jakieś odkrycie.
          • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 12:29
            urquhart napisał:


            >
            > Naukowe przyznanie że chociaż babki deklarują ze ich marzeniem
            jest opiekuńczy
            > tatuś dla dzidzi, ale na myśl o seksie z nim mają od razu migrenę,
            ale
            > jednocześnie cipka im się mokra robi w kontakcie z zimnym podłym
            draniem to jes
            > t
            > jakieś odkrycie.

            Dla kogo? :)) To chyba akurat odkrywcze nie jest, za to logiczne -
            owszem ;)
          • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 12:46
            urquhart napisał:

            > druginudziarz napisał:
            > > "Jak twierdzi dr Jonason, to bardzo efektywna strategia rozsiewania własn
            > ych ge
            > > nów"
            > > Poza tym to znaczy zwrot "kobiety preferują"? czy coś w tym stylu?
            > > To co? wśród kobiet nie ma _różnych_ strategi ewolucyjnych tylko jedna?
            >
            > Bo co przyciąga kobiety do opiekuńczych czułych zaangażowanych mężów i ojców to
            > niby wiadomo. Że oni potrafią zadbać o swoje potomstwo, to tez jasne. Jakim
            > cudem mogą geny w swoich plemnikach ci podli dranie?
            >
            > Naukowe przyznanie że chociaż babki deklarują ze ich marzeniem jest opiekuńczy
            > tatuś dla dzidzi, ale na myśl o seksie z nim mają od razu migrenę, ale
            > jednocześnie cipka im się mokra robi w kontakcie z zimnym podłym draniem to jes
            > t
            > jakieś odkrycie.

            Od "mokrej cipki" do dzidziusia którego dochowamy do wieku dojrzałego jest
            jeszcze bardzo długa droga.

            Pomijam fakt że jest jest grupa kobiet, która na widok tego typu menów raczej
            dostają pochwicy niż wilgotnieją ale cóż, pewnie ta takie dr Jonason nie trafił
            w swoich badaniach.

            Chęć spółkowania nie jest u człowieka (a i u zwierząt też nierzadkie) tym samym
            czym chęć posiadanie dziecka. I właśnie to przemilczenie w artykule jest
            zasadniczym jego mankamentem. Zresztą to jest jedno z wytłumaczeń skrytej
            owulacji u człowieka.

            pzdr

        • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 12:27
          to nie jest już wtedy język nauki tylko język
          > artykułów pozujących na naukowe zamieszczanych w kolorowych
          magazynach.


          Albo polityka - dobieranie argumentów wedle kłucza: słuszne =
          potwierdzające moją tezę.

          Zgadzam się.

          Zresztą z zastrzeżeniem także, co wcześniej napisałam. O ile kobiety
          (ich część, nawet spora) chętnie romansują z "bondami", to robią to
          jednak świadomie, nie 'popadając w ciąże'. Dlatego trudno tu mówić o
          rozsiewaniu genów PRAKTYCZNYM.
          Chyba, że teoretyzujemy i bierzemy pod uwagę jedynie zakodowane w
          genach informacje (stosunek = oczęcie) - wszak do pewnego czasu tacy
          lovelasi rzeczywiście płodzili namiętnie wszem i wobec ;)
          • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 12:54
            flamenco_night napisała:

            > to nie jest już wtedy język nauki tylko język
            > > artykułów pozujących na naukowe zamieszczanych w kolorowych
            > magazynach.
            >
            >
            > Albo polityka - dobieranie argumentów wedle kłucza: słuszne =
            > potwierdzające moją tezę.

            Albo "byt określa świadomość".
            Jesz codziennie ryż to i Ci się wydaje, że na całym świecie jedzą tylko ryż.

            > Zgadzam się.
            >
            > Zresztą z zastrzeżeniem także, co wcześniej napisałam. O ile kobiety
            > (ich część, nawet spora) chętnie romansują z "bondami", to robią to
            > jednak świadomie, nie 'popadając w ciąże'. Dlatego trudno tu mówić o
            > rozsiewaniu genów PRAKTYCZNYM.
            > Chyba, że teoretyzujemy i bierzemy pod uwagę jedynie zakodowane w
            > genach informacje (stosunek = oczęcie) - wszak do pewnego czasu tacy
            > lovelasi rzeczywiście płodzili namiętnie wszem i wobec ;)

            Też niekoniecznie.
            Zauważ, że "kiedyś" samotna matka nie miała praktycznie szansy na odchowanie
            dziecka, a przecież tacy lovelasi "tylko płodzą a nie wychowują".
            Tak więc kobieta która inwestowała czas (=energię) w ciążenie z lovelasami
            traciła _swoje_ dzieci i w rezultacie umierała bezpotomnie. Czyli strategia
            "lovelasi są świetni!" umierała wraz z nią.
            Oczywiście opisałem ekstremum.
            W naturze obserwuje się raczej strategie mieszane.

            pzdr.
            • urquhart Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 13:10
              druginudziarz napisał:
              > Tak więc kobieta która inwestowała czas (=energię) w ciążenie z lovelasami
              > traciła _swoje_ dzieci i w rezultacie umierała bezpotomnie.

              E tam. Wiąże się ze statecznym i opiekuńczym dla dzieci, ale na boku trochę
              seksu z prawdziwej namiętności zamiast nudnego obowiązku małżeńskiego wprowadza
              geny partyzanta pod opiekę tego pierwszego :)
              • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 13:20
                urquhart napisał:

                > druginudziarz napisał:
                > > Tak więc kobieta która inwestowała czas (=energię) w ciążenie z lovelasam
                > i
                > > traciła _swoje_ dzieci i w rezultacie umierała bezpotomnie.
                >
                > E tam. Wiąże się ze statecznym i opiekuńczym dla dzieci, ale na boku trochę
                > seksu z prawdziwej namiętności zamiast nudnego obowiązku małżeńskiego wprowadza
                > geny partyzanta pod opiekę tego pierwszego :)

                Zapominasz o tym że proporcja płci u człowieka to mniej więcej 1:1.
                Czyli że Ci "stateczni i opiekuńczy" są już zajęci.
                W interesie tych "statecznych" jest właściwie oceniać sytuację i niedopuszczać
                do inwestowania w nieswoje dzieci.
                No ale wiadomo jak jest, jedne ptaszki potrafią rozpoznać kukułcze jajko inne
                nie. Te które nie potrafią no niestety nie mają w ostateczności własnych dzieci
                i ich geny przepadają.
                Dlatego u człowieka tak wielką namiętnością jest zazdrość.

                I tak dochodzimy właśnie o strategii mieszanej :)

                pzdr.
                • urquhart Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 13:40
                  > I tak dochodzimy właśnie o strategii mieszanej :)

                  Zgadzam się że to strategia mieszana namiętności z rozsądkiem..
                  Tylko z jakiś tam ewolucyjny przyczynek do postów na forum dążących do ideału
                  mężów ojców których żony odwalają seks jedynie z musu, podczas gdy jakaś tam
                  strategia ewolucyjna kieruje ich fantazje i motylki w kierunku "podłych zimnych
                  drani".

                  I absolutnie ślepy zaułek dla typowych babskich porad dla tych statecznych i
                  opiekuńczych: powinieneś jeszcze bardziej o nią dbać , jeszcze bardziej
                  rozpieszczać, być jeszcze bardziej zaangażowanym ojcem... itp. Dupa zbita.
                  Chcesz żeby zapaliła się iskierka pożądania, stań się zimnym draniem!
                  • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 13:57
                    urquhart napisał:

                    > > I tak dochodzimy właśnie o strategii mieszanej :)
                    >
                    > Zgadzam się że to strategia mieszana namiętności z rozsądkiem..
                    > Tylko z jakiś tam ewolucyjny przyczynek do postów na forum dążących do ideału
                    > mężów ojców których żony odwalają seks jedynie z musu, podczas gdy jakaś tam
                    > strategia ewolucyjna kieruje ich fantazje i motylki w kierunku "podłych zimnych
                    > drani".
                    >
                    > I absolutnie ślepy zaułek dla typowych babskich porad dla tych statecznych i
                    > opiekuńczych: powinieneś jeszcze bardziej o nią dbać , jeszcze bardziej
                    > rozpieszczać, być jeszcze bardziej zaangażowanym ojcem... itp. Dupa zbita.
                    > Chcesz żeby zapaliła się iskierka pożądania, stań się zimnym draniem!

                    Ale też coś jest nie tak z Twoją radą!
                    Z jednej stony mówisz kobietom "nie da się złamać natury!" (=porządaj
                    lovelasów), a z drugiej mężczyznom "przełam swoją naturę!" (=udawaj lovelasa).
                    W obu przypadkach mamy dysonans.

                    Ale jest jeszcze jedna możliwość - wewnętrzne przewartościowanie, to czasem się
                    udaje. Niektórzy po prostu dojrzewają innym potrzebna jest jakaś psychoterapia
                    (niekoniecznie w gabinecie!).

                    Większość ludzi sobie jednak ostatecznie radzi z myślą "eee, no to kupię jednak
                    tego forda" pomimo że pożąda lexusa.

                    Nie zgadzam się że nie da się skutecznie wyprzeć instynktu.
                    Przecież na codzień nie rozwiązujemy konfliktów za pomocą maczugi choć często
                    mamy na to ochotę, a dzieci tak najczęściej robią.
                    Nie sikamy pod płotem gdy nam się zachce, choć niektórzy tak robią :) a
                    dzieciom to uchodzi.

                    OK. chyba EOT bo zaczynam przynudzać ;)
                    pzdr.
                    • urquhart Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:09
                      druginudziarz napisał:
                      > Z jednej stony mówisz kobietom "nie da się złamać natury!" (=porządaj
                      > lovelasów), a z drugiej mężczyznom "przełam swoją naturę!" (=udawaj lovelasa).

                      Seksuolodzy piszą że łóżkowe przebieranki są poniekąd oszukiwaniem poligamicznej natury że mamy do czynienie z inną osobą niż zakodowana partnerka w świadomości i to właśnie zwiększa pożądanie, wiec jakoś tą podświadomość można oszukiwać, byleby wiedzieć w jakim iść kierunku.

                      > Większość ludzi sobie jednak ostatecznie radzi z myślą "eee, no to kupię jednak
                      > tego forda" pomimo że pożąda lexusa

                      O ile wielu facetów ma seks z żoną myśląc jedynie o modelkach, czy innych seksualnych fetyszach odzielając seks od bliskości i mają wtedy super erekcje i szybciej dochodzą, to podobno kobietom ten numer "mam forda ale pomyśle że jadę lexusem" przychodzi znacznie trudniej i wydaje się że to całkiem zimne ryby, a one jedynie jadą po prostu fordem z rozsądku :)
                      • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:30
                        urquhart napisał:

                        > druginudziarz napisał:
                        > > Z jednej stony mówisz kobietom "nie da się złamać natury!" (=porządaj
                        > > lovelasów), a z drugiej mężczyznom "przełam swoją naturę!" (=udawaj lovel
                        > asa).
                        >
                        > Seksuolodzy piszą że łóżkowe przebieranki są poniekąd oszukiwaniem poligamiczne
                        > j natury że mamy do czynienie z inną osobą niż zakodowana partnerka w świadomoś
                        > ci i to właśnie zwiększa pożądanie, wiec jakoś tą podświadomość można oszukiwać
                        > , byleby wiedzieć w jakim iść kierunku.
                        >
                        > > Większość ludzi sobie jednak ostatecznie radzi z myślą "eee, no to kupię
                        > jednak
                        > > tego forda" pomimo że pożąda lexusa
                        >
                        > O ile wielu facetów ma seks z żoną myśląc jedynie o modelkach, czy innych seksu
                        > alnych fetyszach odzielając seks od bliskości i mają wtedy super erekcje i szyb
                        > ciej dochodzą, to podobno kobietom ten numer "mam forda ale pomyśle że jadę lex
                        > usem" przychodzi znacznie trudniej i wydaje się że to całkiem zimne ryby, a one
                        > jedynie jadą po prostu fordem z rozsądku :)

                        Eee, nie tylko po sobie wiem, że faceci też mogą się przyzwyczaić do myśli że "w
                        sumie ford też jest niezły, w każdym razie dużo lepszy od poloneza" :) Jak jest
                        do końca z paniami to nie wiem, nie znam zbyt wiele kobiet, które by były chętne
                        na szczere rozmowy na te tematy.
                        W każdym razie zakładam, że jednak całkiem sporo wsiadając do posiadanego forda,
                        również nie myśli o nim z obrzydzeniem.
                        I tylko część trafia ostatecznie na forum pt. "Brak lexusa w życiu" z pytaniem
                        "jeżdżę syreną, jak mam z tym skończyć?".
                        Tak na marginesie - przypuszczam, że dostała by odpowiedź w stylu "zezłomuj w
                        końcu syrenę, kup lexusa" po czym frustracja by jeszcze wzrosła, bo na koncie
                        debet a już druga rata za mieszkanie nie spłacona.
                        pzdr.
                        • urquhart Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:35
                          druginudziarz napisał:
                          > sumie ford też jest niezły, w każdym razie dużo lepszy od poloneza" :) Jak jest
                          > do końca z paniami to nie wiem, nie znam zbyt wiele kobiet, które by były chętn
                          > e
                          > na szczere rozmowy na te tematy.

                          Dlatego to forum jest tak cenne :)
            • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 13:19
              druginudziarz napisał:

              > Też niekoniecznie.
              > Zauważ, że "kiedyś" samotna matka nie miała praktycznie szansy na
              odchowanie
              > dziecka, a przecież tacy lovelasi "tylko płodzą a nie wychowują".
              > Tak więc kobieta która inwestowała czas (=energię) w ciążenie z
              lovelasami
              > traciła _swoje_ dzieci i w rezultacie umierała bezpotomnie. Czyli
              strategia
              > "lovelasi są świetni!" umierała wraz z nią.
              > Oczywiście opisałem ekstremum.
              > W naturze obserwuje się raczej strategie mieszane.
              >

              Pomyślałam o tym już po napisaniu. W końcu nie od dziś wiadomo, że
              wielu ojców chowa cudze dzieci. Mężatki, im bardziej "kapciowatych"
              mężów mają, tym chętniej wdają się w romanse za ich plecami.
              Niektóre świadomie chcą zmieszać swoje geny z innym mężczyzną, niż
              mąż. Innymi kieruje instynkt - nawet wychudzony artysta może być
              obiektem romantycznych uczuć i dobrym ojcem "przysposobionym", ale
              to kipiący testosteronem "byczek" da lepsze geny kandydatowi na
              silnego mężczyznę ;) Dlatego, choć nie chiałybyśmy takiego zatrzymać
              na dłużej (a i jego nie interesuje posadka monogamisty
              zakontraktowanego), to dawcą materiału genetycznego bywa (z
              naciskiem w dalszym ciągu na "bywa" mimo wszystko ;)).. obróbką tego
              materiału zajmie się znacznie bardziej wyważony "doskonały tatuś" -
              wiadomo, na całokształt ma wpływ nie tylko pula genów, ale i
              wychowanie, środowisko, autorytety i wzorce osobowości, które w
              jakiejś mierze naśladujemy i przyjmujemy dla siebie (w tym te
              pierwsze - rodzice).

              pzdr.;)
              • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 13:34
                flamenco_night napisała:

                > druginudziarz napisał:
                >
                > > Też niekoniecznie.
                > > Zauważ, że "kiedyś" samotna matka nie miała praktycznie szansy na
                > odchowanie
                > > dziecka, a przecież tacy lovelasi "tylko płodzą a nie wychowują".
                > > Tak więc kobieta która inwestowała czas (=energię) w ciążenie z
                > lovelasami
                > > traciła _swoje_ dzieci i w rezultacie umierała bezpotomnie. Czyli
                > strategia
                > > "lovelasi są świetni!" umierała wraz z nią.
                > > Oczywiście opisałem ekstremum.
                > > W naturze obserwuje się raczej strategie mieszane.
                > >
                >
                > Pomyślałam o tym już po napisaniu. W końcu nie od dziś wiadomo, że
                > wielu ojców chowa cudze dzieci. Mężatki, im bardziej "kapciowatych"
                > mężów mają, tym chętniej wdają się w romanse za ich plecami.

                Kapciowatość też ma różne formy.
                Jest kapciowatość permanentna wynikająca z życiowej inercji. Podejrzewam, że
                taki mężczyzna będzie miał żoną również bierną i w związku z tym zagrożenie ze
                strony "lovelasów" jest żadne. (Znam kilka takich par).

                Jest też np. kapciowatość z wyrachowania - "zgadzam się na ustępstwa, być może
                część moich dzieci nie jest moja, ale to co mam i tak jest wystarczające".
                (Takich też znam, aczkolwiek pewności że dziecko jest z lewego łoża to nie mam).

                Oczywiście można sobie też wyobrazić kapciowatość "beznadziejną", taką jak w
                piosence Staszeskiego "Baranek", no ale nie jest tajemnicą że za głupotę się
                płaci słono. Jestem ślepy -> tyram i wychowuję cudze dzieci -> umieram
                bezpotomnie. (To raczej znam tylko z literatury)

                > Niektóre świadomie chcą zmieszać swoje geny z innym mężczyzną, niż
                > mąż. Innymi kieruje instynkt - nawet wychudzony artysta może być
                > obiektem romantycznych uczuć i dobrym ojcem "przysposobionym", ale
                > to kipiący testosteronem "byczek" da lepsze geny kandydatowi na
                > silnego mężczyznę ;) Dlatego, choć nie chiałybyśmy takiego zatrzymać
                > na dłużej (a i jego nie interesuje posadka monogamisty
                > zakontraktowanego), to dawcą materiału genetycznego bywa (z
                > naciskiem w dalszym ciągu na "bywa" mimo wszystko ;)).. obróbką tego
                > materiału zajmie się znacznie bardziej wyważony "doskonały tatuś" -
                > wiadomo, na całokształt ma wpływ nie tylko pula genów, ale i
                > wychowanie, środowisko, autorytety i wzorce osobowości, które w
                > jakiejś mierze naśladujemy i przyjmujemy dla siebie (w tym te
                > pierwsze - rodzice).

                Jest jeszcze np. taki aspekt który należało by przeanalizować: jaki jest
                potrzebny nakład inwestycyjny potrzebny do odchowania dziecka "lovelasa" i
                "pantoflarza". Ale model można komplikować jeszcze wielokrotnie.

                Ogólnie sprawa jest bardzo złożona, na pewno prowadzi się na takie
                tematy ekscytujące badania, ale to co podano w artykule w gazecie jest jakąś
                karykatura.

                pzdr.
                • urquhart Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 13:50
                  > Ogólnie sprawa jest bardzo złożona, na pewno prowadzi się na takie
                  > tematy ekscytujące badania, ale to co podano w artykule w gazecie jest jakąś
                  > karykatura.

                  Raczej wielkie uproszczenie udowadniania tezy że słabość do zimnych drani nie
                  jest przypadkowa, jedynie ludzką głupota, naiwnością czy brakiem rozeznania
                  kobiet, ale siedzi gdzieś głęboko i rozsądek sobie a seksualny zew natury sobie.
                  • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:08
                    urquhart napisał:

                    > > Ogólnie sprawa jest bardzo złożona, na pewno prowadzi się na takie
                    > > tematy ekscytujące badania, ale to co podano w artykule w gazecie jest ja
                    > kąś
                    > > karykatura.
                    >
                    > Raczej wielkie uproszczenie udowadniania tezy że słabość do zimnych drani nie
                    > jest przypadkowa, jedynie ludzką głupota, naiwnością czy brakiem rozeznania
                    > kobiet, ale siedzi gdzieś głęboko i rozsądek sobie a seksualny zew natury sobie
                    > .

                    Uproszczenie=karykatura czyż nie? :)
                    Nie, nie jest przypadkowa, to oczywiste. Ale nie jest też kluczową determinantą,
                    w każdym razie artykuł tego nawet nie próbuje uprawdopodobnić, pomimo że tak
                    twierdzi :)
                    Wg mnie tytuł powinien brzmieć np. "niektóre dziewczyny podniecają podli
                    dranie, po czym czasem dochodzi do spółkowania, ale i tak z tego nie ma wiele
                    dzieci" :))
                    No ale kto by to przeczytał.
                    • urquhart Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:18
                      druginudziarz napisał
                      > Wg mnie tytuł powinien brzmieć np. "niektóre dziewczyny podniecają podli
                      > dranie, po czym czasem dochodzi do spółkowania,

                      O ile dzieki yoricowi na tym forum to nie jest specjalna rewelacja, dla
                      statystycznego czytelnika gazety to może być odkrywcze :)
                      • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:34
                        urquhart napisał:

                        > druginudziarz napisał
                        > > Wg mnie tytuł powinien brzmieć np. "niektóre dziewczyny podniecają podli
                        > > dranie, po czym czasem dochodzi do spółkowania,
                        >
                        > O ile dzieki yoricowi na tym forum to nie jest specjalna rewelacja, dla
                        > statystycznego czytelnika gazety to może być odkrywcze :)

                        aaaaa, no chyba że tak :))
                        wiesz, mam jednak taką obserwację, że w przypadku głębokich problemów z samym
                        sobą ludzie (sporo ludzi) mają tendencję do uciekania w mitologizowanie.
                        tak więc, nie jestem wcale zwolennikiem tezy że "powszechna edukacja jest drogą
                        do szczęśliwości".
                        Mnie akurat wiedza daje spokój, innym wiedza ten spokój burzy.
                        pzdr.
                        • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:40
                          druginudziarz napisał:

                          > nie jestem wcale zwolennikiem tezy że "powszechna edukacja jest
                          drogą
                          > do szczęśliwości".
                          > Mnie akurat wiedza daje spokój, innym wiedza ten spokój burzy.
                          > pzdr.

                          Nie od dziś wiadomo, że niewiedza jest błogosławieństwem, dlatego
                          większość naszych praprababek żyła i umarła nieświadomie, podczas
                          gdy my - kobiety sukcesu (hehe) - samodzielne, waleczne i pewne
                          siebie zmagamy się z garbem szeroko rozumianej równości płci
                          (niepopularna w tym miejscu jestem - wiem, wiem ;)), będąc często
                          bezradnymi w sprawach życiowo oczywistych (a w ostatnich
                          dziesięcioleciach przerośniętych do rangi nauk psychologicznych!),
                          które dla nich były oczywistym biegiem wartko płynącego
                          strumienia "życia rodzinnego" ;)

                          Jasne, że przerysowuję, ale.. chodzi o ogólny zarys :)
                  • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:27
                    Może uściślijmy,bo dla mnie egoistyczny drań to facet ,który po stosunku mówi:
                    Spieprzaj dziwko,w razie ciąży na mnie nie licz i poproś Ale bo czeka za
                    drzwiami.To dla mnie zadufany narcyz.
                    Poważnie? podniecają Was tacy faceci?Ale chyba tylko w fantazjach seksualnych,
                    podobnych do fantazji o zbiorowym gwałcie.
                    Bo facet ,który mówi:"Dobra zrobiłem Ci dziecko,będę je wychowywać,ale nie licz
                    ,że całkowicie zrezygnuje ze swego życia,pasji i rozwoju" to dla mnie normalny
                    ,zdrowy człowiek.I taki mnie jak najbardziej podnieca.
                    • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:35
                      > Może uściślijmy,bo dla mnie egoistyczny drań to facet ,który po
                      stosunku mówi:
                      > Spieprzaj dziwko,w razie ciąży na mnie nie licz i poproś Ale bo
                      czeka za
                      > drzwiami.To dla mnie zadufany narcyz

                      A czytałaś artykuł? ;P

                      Bo raczej nie o ten gatunek "kFFiatuszka" chodzi jednak ;)
                      • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:42
                        Czytałam
                        Cyt
                        "Toksyczni faceci,Chodzi o zestaw cech, który bywa nazywany czarną lub ciemną
                        triadą-narcyzm, wybuchowość, skłonność do wykorzystywania innych."
                        To o jakich chodzi?
                        • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:46
                          Jest też m.in. żartobliwe porównanie do Bonda.. czy on był chamem w
                          stosunku do kobiet? Nieeeee.. był wyśmienitym kochankiem,
                          gentlemanem, uwodzicielem "w pigułce" (nie tracił czasu na
                          tasiemcowe zaloty, bo go nie miał - działał szybko i skutecznie ;))
                          który dzięki takim właśnie cechom był wspominany
                          przez "jednorazówki" z zachwytem nad klasą, z jaką był owym "słodkim
                          draniem" ;) Dostawał, czego zapragnął i.. szedł po następne ;)
                          • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:54
                            Słodki uwodziciel?
                            Słodki uwodziciel to dla mnie cham w białych rękawiczkach,który nigdy nie powie:
                            spieprzaj dziwko,ale zgodnie z tą zasadą działa.
                            Takimi podniecają sie emocjonalnie nieustabilizowane panienki.
                            • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:59
                              Wyluzuj, "dojrzała i stabilna" kobieto (szczególnie po
                              klasyfikowaniu, kto na co 'leci' widać tę dojrzałość.. ;)).
                              Tu jest mowa o romansach - korzystają obie strony, mają fajny seks i
                              nikt nie traktuje nikogo, jak dziwki (niezależnie od płci), a
                              jedynie jako 'wspólnika' w świetnych seksualnych igraszkach, choćby
                              i jednorazowych.. kombinujesz i się jeżysz inwektywami co najmniej
                              tak, jakby Ci "taki" pół życia zmarnował.. ciekawe, czemu ;P
                              • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 15:17
                                Jestem jak najbardziej wyluzowana i nie zauważyłam ,żebym rzucała
                                inwektywami,czy kogoś personalnie oceniała.

                                Nie twierdze też ,że słodcy uwodziciele nie podniecają kobiet,ludzi przecież
                                podniecają różne rzeczy-lateks,stopy,wiązanie i słodcy uwodziciele.

                                > Tu jest mowa o romansach - korzystają obie strony, mają fajny seks

                                No właśnie, utrzymywanie romansu jest niczym innym jak niedojrzałością,nie
                                umiejętnością zmierzenia sie z własnym Ja.
                                A czy niedojrzałość jest zła?Hmmm jeśli jest wstępem do rozwoju zła nie
                                jest,jeśli pławi sie w samozadowoleniu to raczej toksyczna.
                                • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 15:23
                                  No tak.. teksty o niedojrzałych laskach, niestabilnych panienkach, i
                                  takie tam bynajmniej nie są klasyfikacją i oceną ;)) na takie, co
                                  nie lecą, ergo - są dojrzałe i mądrzejsze oraz takie, co są
                                  głupiutkie i niedojrzałe, BO lecą.. gratuluję DOJRZAŁOŚCI ocen ;D

                                  No właśnie, utrzymywanie romansu jest niczym innym jak
                                  niedojrzałością,nie
                                  > umiejętnością zmierzenia sie z własnym Ja.


                                  A gdzie tę 'prawdę objawioną' możemy znaleźć, poza twoimi
                                  założeniami, że TAK JEST i basta!? ;)

                                  > A czy niedojrzałość jest zła?Hmmm jeśli jest wstępem do rozwoju
                                  zła nie
                                  > jest,jeśli pławi sie w samozadowoleniu to raczej toksyczna.

                                  ..i jakże łatwe rozwinięcie 'prawdy objawionej', czyt. TWPOJEJ
                                  TEZY :)) Zapewne też niewiele mające wspólnego z ocenianiem i innymi
                                  oznakami.. NIEdojrzałości :)
                                  • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 15:33
                                    flamenco_night napisała:

                                    > No tak.. teksty o niedojrzałych laskach, niestabilnych panienkach, i
                                    > takie tam bynajmniej nie są klasyfikacją i oceną ;)) na takie, co
                                    > nie lecą, ergo - są dojrzałe i mądrzejsze oraz takie, co są
                                    > głupiutkie i niedojrzałe, BO lecą.. gratuluję DOJRZAŁOŚCI ocen ;D
                                    [ciach]

                                    Prosiłbym Drogie Panie o większą rezerwę, czyli wrzućcie looz proszę
                                    :)
                                    Piszecie o czymś innym (takie mam wrażenie).
                                    Prawdą jest że będąc niedojrzałym łatwiej o pomyłkę i nadzianie się na coś
                                    niefajnego pomimo że fajnym się wydawało.
                                    Prawdą jest też że przyjemnym może być obcowanie z kimś kto coś udaje ale w
                                    gruncie rzeczy ma tez i swoje prawdziwe walory.
                                    Czyż nie?

                                    P.S.
                                    W realu nigdy nie odważyłbym się wejść pomiędzy sprzeczające się kobiety :))
                                    • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 15:39
                                      > P.S.
                                      > W realu nigdy nie odważyłbym się wejść pomiędzy sprzeczające się
                                      kobiety :))

                                      Przed dobrnięciem do tego zdania miałam wrażenie, że trafiłam na
                                      mężczyznę pozbawionego instynktu samozachowawczego, albo na
                                      zdeterminowanego samobójcę ;DD

                                      Masz Pan rację.. a ja wybitnie dokuczliwy dziś PMS i burzę szalejącą
                                      za oknem.. pora na melisę ;P
                                  • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 21:21
                                    Flamenko,ja oceniam postawy i poglądy,bardzo sie staram nie oceniać jednak
                                    konkretnych ludzi.Gdybyśmy byli pozbawieni ocen i uważali ,ze wszystko jest
                                    relatywne jakakolwiek wymiana poglądów byłaby niemożliwa.


                            • urquhart Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 15:06
                              victta napisała:
                              > spieprzaj dziwko,ale zgodnie z tą zasadą działa.
                              > Takimi podniecają sie emocjonalnie nieustabilizowane panienki.

                              To mniej więcej takie banialuki jak to że prawdziwy mężczyzna powinen myśleć o
                              godnej wartościowej matce i wiernej dla swoich dzieci gdy tymczasem fantazja
                              posuwa te wyuzdane wulgarne puszczalskie i wtedy twardnieje dopiero jak ze
                              stali! :)
                              • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 15:17
                                urquhart napisał:

                                > victta napisała:
                                > > spieprzaj dziwko,ale zgodnie z tą zasadą działa.
                                > > Takimi podniecają sie emocjonalnie nieustabilizowane panienki.
                                >
                                > To mniej więcej takie banialuki jak to że prawdziwy mężczyzna powinen myśleć o
                                > godnej wartościowej matce i wiernej dla swoich dzieci gdy tymczasem fantazja
                                > posuwa te wyuzdane wulgarne puszczalskie i wtedy twardnieje dopiero jak ze
                                > stali! :)

                                No i tym człowiek różni sie np. od jelenia gdzie z grubsza wiadomo, że jak ma
                                lepsze poroże i lepiej idzie mu na rykowisku to będzie miał więcej żon i dzieci ;)
                                Aczkolwiek jak czytałem to pozostałe samce też czasem przydybią jakąś łanię w
                                zagajniku więc też karty nie do końca są rozdane.

                                "Słodki uwodziciel w białych rękawiczkach"? To też strategia. Ale też nie
                                gwarantująca 100% pewności, co i widać, po wypowiedziach. Jedne panie zaryzykują
                                i polecą, bo a nóż to nie jest przebieraniec tylko prawdziwy książę, inne będą
                                ostrożne i w rezultacie nigdy nie trafią na coś lepszego.
                                pzdr.
                              • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 21:29
                                > To mniej więcej takie banialuki jak to że prawdziwy mężczyzna powinen myśleć o
                                > godnej wartościowej matce i wiernej dla swoich dzieci gdy tymczasem fantazja
                                > posuwa te wyuzdane wulgarne puszczalskie i wtedy twardnieje dopiero jak ze
                                > stali! :)

                                PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA myśli o wartościowej matce,wiernej partnerce i
                                bezpruderyjnej kochance w jednej osobie,bo chyba te sprawy nie muszą sie wykluczać?
                                A fantazjować może o wyuzdanej wulgarnej puszczalskiej,tak jak kobiecie zdarza
                                sie fantazjować o seksie z owłosioną bandą 40-stu rozbójników.
                                • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 21:38
                                  Przepraszam,źle podpiełam.To było do Urquhart.:-))))
                    • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 14:45
                      victta napisała:

                      > Może uściślijmy,bo dla mnie egoistyczny drań to facet ,który po stosunku mówi:
                      > Spieprzaj dziwko,w razie ciąży na mnie nie licz i poproś Ale bo czeka za
                      > drzwiami.To dla mnie zadufany narcyz.
                      > Poważnie? podniecają Was tacy faceci?Ale chyba tylko w fantazjach seksualnych,
                      > podobnych do fantazji o zbiorowym gwałcie.
                      > Bo facet ,który mówi:"Dobra zrobiłem Ci dziecko,będę je wychowywać,ale nie licz
                      > ,że całkowicie zrezygnuje ze swego życia,pasji i rozwoju" to dla mnie normalny
                      > ,zdrowy człowiek.I taki mnie jak najbardziej podnieca.

                      Ach, ale co jak to są tylko słowa?
                      A w praktyce i tak miał na myśli "spieprzaj dziwko"?
                      Zresztą skąd wiesz co powie po? i jak będzie za miesiąc? za rok?
                      No właśnie artykuł o tym mówi. Że nie wiesz jak będzie ale i tak podnieca. I z
                      tym się mogę zgodzić. Z resztą - już nie.

                      Idźmy dalej - opisałaś bardzo dobrego partnera. Takich bardzo dobrych jest
                      niewielu. Jeśli czegoś jest niewiele to i popyt duży. Mówiąc inaczej - możesz
                      się do takiego cudownego nie dopchać. Cześć kobiet w istocie pochłonięta jest
                      poszukiwaniami i walką, inna część "spuszcza z tonu" i zadowala się czymś nie
                      tak atrakcyjnym ale realnym i dostępnym a czas który zaoszczędza inwestuje
                      szybciej w potomstwo.
                      To taki sobie kolejny model.
                      pzdr.
                      • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 21:50
                        Ale my nie dyskutujemy o strategii kobiet w układaniu sobie zycia.
                        Tylko staramy sie dowieść tezy czy kobiety wolą drani,czy tacy je bardziej
                        podniecają.

                        Ja twierdze,że owszem podniecają ,ale kobiety niedojrzałe.
                        Mądra kobieta nie inwestuje w bawidamka,kobieciarza,flirciarza,czarnego
                        Tulipana,Bonda itp,bo żal jej czasu i energii.

                • flamenco_night chyba kończąc? ;) 27.06.08, 14:33
                  druginudziarz napisał:

                  > Ogólnie sprawa jest bardzo złożona, na pewno prowadzi się na takie
                  > tematy ekscytujące badania, ale to co podano w artykule w gazecie
                  jest jakąś
                  > karykatura.


                  Podejrzewam, że to z założenia miała być karykatura - patrz: język,
                  którym napisano artykuł ;)


                  Acz przychylam się do zdania o złożoności, jak i możliwości
                  niezliczonych wariacji w temacie - należy przecież brać pod uwagę,
                  że na ewolucję zachowań, także i w tym przypadku, ma znaczący wpływ
                  każde kolejne odkrycie.. coś, co było do czasu jedynie kwestią
                  instynktu, odkryte będzie używane świadomie, celowo, a nawet z
                  premedytacją ;) I to przez wszystkie.. trzy 'strony' ;)
                  • poprostuanka Re: chyba kończąc? ;) 27.06.08, 15:10
                    A na koniec ...to mnie właśnie kręci taki podły drań i ...wybijam go
                    sobie z głowy, serca i...
                    • flamenco_night Re: chyba kończąc? ;) 27.06.08, 15:13
                      poprostuanka napisała:

                      > A na koniec ...to mnie właśnie kręci taki podły drań i ...wybijam
                      go
                      > sobie z głowy, serca i...


                      oj.. serce, to ostatnie miejsce na parking dla takiego gentlemana..
                      • urquhart Re: chyba kończąc? ;) 27.06.08, 15:18
                        flamenco_night napisała:
                        > oj.. serce, to ostatnie miejsce na parking dla takiego gentlemana..

                        Serce może nie... ale tak na moment wpuścić między nogi, nie oczekiwać
                        nierealistycznie że potem ten porządny i opiekuńczy ma wzbudzać takie same
                        motylki i nie karać go brakiem seksu w małżeństwie na przykład?
                        • flamenco_night Re: chyba kończąc? ;) 27.06.08, 15:25
                          Proszę mi tu nie powielać mojego patentu ;P
                        • poprostuanka Re: chyba kończąc? ;) 27.06.08, 17:04
                          urquhart napisał:

                          > flamenco_night napisała:
                          > > oj.. serce, to ostatnie miejsce na parking dla takiego
                          gentlemana..
                          >
                          > Serce może nie... ale tak na moment wpuścić między nogi, nie
                          oczekiwać

                          oj tak tak....
                          > nierealistycznie że potem ten porządny i opiekuńczy ma wzbudzać
                          takie same
                          > motylki i nie karać go brakiem seksu w małżeństwie na przykład?
        • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 23:21
          druginudziarz napisał:
          >
          > Poza tym to znaczy zwrot "kobiety preferują"? czy coś w tym stylu?
          > To co? wśród kobiet nie ma _różnych_ strategi ewolucyjnych tylko
          jedna? przecie
          > ż
          > nie można tak uogólniać, bo to nie jest już wtedy język nauki
          tylko język
          > artykułów pozujących na naukowe zamieszczanych w kolorowych
          magazynach.
          > pzdr.

          Lejesz miód na moje serce poddenerwowane powierzchownym
          biologizowaniem wszystkiego- taka ostatnio moda i nie oparło się jej
          i to forum. Najgorsze, że w gazetach tyle wiedzą o genach, że SĄ.
          Oczywiście, że wśród kobiet nie ma jednej strategii, bo w ogóle w
          jakimkolwiek bardziej skomplikowanym aspekcie strategii jest zawsze
          wiele. To prawda też, że człowiek tym się m.in. wybił i wyróżnił, że
          taki jest elastyczny i nie tylko w grupie ludzi, ale nawet w jednym
          mogą "siedzieć" rozmaite srategie ujawniajace się w różnorodnych
          warunkach.
          Fakt, że narcystyczni i gburowaci mają swój "target" nijak nie
          upoważnia twierdzenia, ze KOBIETY ich lubią. Niektóre kobiety wręcz
          za nimi szaleją. Innym kły się same odsłaniają na widok takiego
          typa.
    • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 15:41
      Często zdarza mi się komentować 'naukowe' artykuły z Gazety na innym forum. I
      zazwyczaj jest tak, że problem nie jest z badaniem, tylko z raportem w GW (np. w
      BBC robią to o wiele rzetelniej). Z drugiej strony GW to pismo popularne a nie
      naukowe, więc trudno spodziewać się wykresów, median i ostrożnych konkluzji.

      Ze strategiami oczywiście jest sprawa bardziej złożona. Każdy z nas musi być
      jakoś tam elastyczny. Nie ma podziału zerojedynkowego na wiernych i zdradzaczy
      (choć niewątpliwie są większe/mniejsze inklinacje genetyczne). Trzeba
      elastycznie dostosowywać się do sytuacji. W jednym środowisku możesz być koło
      końca drabinki, ale w drugim, jak akurat nie ma nikogo silniejszego, będziesz
      samcem alfa ze wszystkimi tego konsekwencjami.

      W każdym razie jest kilka głównych strategii kobiecych i męskich. W ogóle Buss
      to dobrze podsumował w "Psychologii ewolucyjnej", więc jak coś to tam odsyłam
      (chociaż pewnie nie potrzeba). Jedną z nich jest "na seksownego syna", kiedy
      kobieta podejmuje ryzyko, że sama wychowa dziecko, ale samiec-dawca genów jest
      tak dobry, że warto spróbować.
      Nie zgadzam się, że "drań" podnieca tylko "niektóre kobiety", albo tylko te
      "niedojrzałe emocjonalnie". Podnieca wszystkie. Taki jest gatunkowy (właściwie
      "płciowy") mechanizm pożądania. Kobieta chce się seksić z gościem, który ma
      dobre geny.
      Uściślijmy, że to nie jest tak, że podnieca "draństwo" samo w sobie, a "drań" to
      synonim dobrych genów. To ogromny skrót myślowy. Jak w cytacie z DeAngelo wyżej
      - dranie przy okazji mają te cechy, które podniecają kobiety. Pewność siebie,
      skłonność do ryzyka, itd. W szczególności - tendencja do pakowania się w
      kłopoty. Bycie "draniem" jest więc strategią kosztowną i ma swoje oczywiste
      minusy i właśnie dlatego nie jest strategią jedyną - dlatego w społeczeństwie
      mamy stabilną proporcjami mieszankę "drani" i "grzecznych".

      Pozdrawiam
      • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 17:50
        yoric napisał:

        Jakbyś miał kilka chwil czasu na dyskusję to poniżej skąd się biorą moje
        wątpliwości.

        > W każdym razie jest kilka głównych strategii kobiecych i męskich. W ogóle Buss
        > to dobrze podsumował w "Psychologii ewolucyjnej", więc jak coś to tam odsyłam
        > (chociaż pewnie nie potrzeba). Jedną z nich jest "na seksownego syna", kiedy
        > kobieta podejmuje ryzyko, że sama wychowa dziecko, ale samiec-dawca genów jest
        > tak dobry, że warto spróbować.
        > Nie zgadzam się, że "drań" podnieca tylko "niektóre kobiety", albo tylko te
        > "niedojrzałe emocjonalnie". Podnieca wszystkie. Taki jest gatunkowy (właściwie
        > "płciowy") mechanizm pożądania. Kobieta chce się seksić z gościem, który ma
        > dobre geny.

        1. Że podnieca wszystkie to trzeba dopiero wykazać. Ale załóżmy że to już jakoś
        przeskoczono.
        2. Po drugie jeśli podnieca to jak odróżnić "uwarunkowania głębokiego tła
        ewolucyjnego" od świeżego efektu kulturowego?
        3. Załóżmy, że jednak w jakiś wyrafinowany sposób wykazano, że jest to stare
        uwarunkowanie ewolucyjne (jak np. ślinienie się na widok żarcia. OK wiemy więc
        że "_wszystkie_ kobiety podniecają się na widok tego typu mężczyzn". Teraz
        jednak zauważ że obserwacja ta wygenerować może _wiele_ hipotez., to że chciały
        by mieć z nim dzieci to tylko jedna z nich. Na poczekaniu wymyśliłem kilka, np.
        taka: "podniecę, się bo i tak gwałt jest nieunikniony a będzie mniej bolało".
        Albo: "rozładuje się chłop, pobędzie ze mną chwilkę to może i obroni przed
        jakimś innym brutalem".

        > Uściślijmy, że to nie jest tak, że podnieca "draństwo" samo w sobie, a "drań" t
        > o
        > synonim dobrych genów.

        4. No jasne, że to nie "draństwo" pociąga tylko to co się "wspólnie z tym
        segreguje".
        Ale. Nie ma bezwzględnie "dobrych genów".
        Są tylko takie które akurat teraz się sprawdziły.
        W sytuacji gdy niezbędne była by pomoc męża w wychowaniu dzieci, ta strategia
        szybko przegra. Bo cóż z tego że dzieciak zdrowy jak nie ma co do garnka włożyć?

        5. Tak więc strategia "lecę na niego go zdrowy chłop z niego" implikuje
        kontrmechanizm "powoli, powoli, bo to może być oszustwo". Czyli że nie dość "że
        sie nie zaopiekuje to jeszcze jednak chorowity się okazuje". Zauważ że każda
        "mocna" strategia implikuje mechanizmy jej "podrobienia".

        > To ogromny skrót myślowy. Jak w cytacie z DeAngelo wyżej
        > - dranie przy okazji mają te cechy, które podniecają kobiety. Pewność siebie,
        > skłonność do ryzyka, itd. W szczególności - tendencja do pakowania się w
        > kłopoty. Bycie "draniem" jest więc strategią kosztowną i ma swoje oczywiste
        > minusy i właśnie dlatego nie jest strategią jedyną - dlatego w społeczeństwie
        > mamy stabilną proporcjami mieszankę "drani" i "grzecznych".

        Skoro zostajemy z taką słuszną konkluzją to dlaczego:
        1. nie ma jej w gazecie?
        2. koncentrujemy się na mechanizmie jednym z wielu, sugerując do tego że to
        motor człowieczeństwa?

        pzdr., PB


        • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 03:35
          Druginudziarz: IMO ogólnie masz sporo racji, ale zdaje się, że Twoje wątpliwości
          dotyczą raczej kruczków i nie kwestionują ogólnego przekazu.

          > 1. Że podnieca wszystkie to trzeba dopiero wykazać. Ale załóżmy że to już
          jakoś przeskoczono.

          generalnie z badaniem tego (tj. różnych odmian 'attraction') jest IMO większy
          problem, niż z badaniem kwantów. Po pierwsze jest stygmat, że to niepoważny
          obszar. Po drugie jak to zrobić metodologicznie? Zgadzam się, że metoda
          kwestionariuszowa jest do bani. Ale jakoś trzeba próbować to ugryźć.

          > Na poczekaniu wymyśliłem kilka, np. taka: "podniecę, się bo i tak gwałt jest
          nieunikniony a będzie mniej bolało". Albo: "rozładuje się chłop, pobędzie ze mną
          chwilkę to może i obroni przed jakimś innym brutalem".

          one nie mają większych konsekwencji ewolucyjnych. Np. genom jest obojętne, czy
          ich pojemnik (ciało ludzkie) będzie bolało, czy nie, ważne, żeby je dobrze
          przekazać. Gwałcącemu samcowi jest obojętne, czy samica jest podniecona. Itd.
          Generalnie kobieta czuje pożądanie do konkretnego gościa po to, by aktywnie
          szukać z nim seksu, aby zostać zapłodnioną. (Choć zapłodnienie to oczywiście nie
          jedyny motyw seksu).

          > > Ale. Nie ma bezwzględnie "dobrych genów".
          > Są tylko takie które akurat teraz się sprawdziły.

          Dokładnie - dobre to dokładnie te, które się sprawdziły (zbudowały zdrowego,
          silnego samca ze zdolnościami społecznymi, przywódczymi, dobrze pozyskującego
          zasoby). Oceniamy po fenotypie.

          > W sytuacji gdy niezbędne była by pomoc męża w wychowaniu dzieci, ta strategia
          szybko przegra.

          dlatego strategia 'na dostarczyciela zasobów' jest tak popularna. Ale samica od
          takiego gościa chce ZASOBY, a nie GENY. Mieć z takim dzieciaka to dla niej żaden
          interes. Tyle to ona może mieć w każdej chwili. O wiele lepiej od dostarczyciela
          mieć zasoby, a geny wziąć od "drania". To oczywiście ryzykowna strategia, bo jak
          dostarczyciel się dowie, może zabrać zasoby. Ale jak widać po modelu zachowań
          współczesnych kobiet, ewolucyjnie gra była warta świeczki.
          Poza tym jeśli dawca genów jest naprawdę super, warto te geny wziąć. Dzieciaka
          może da radę jakoś odchować na spółkę z siostrą, babką i bratem; a wyrośnie z
          niego seksowny syn, który dopiero rozpleni te geny :).

          > Zauważ że każda "mocna" strategia implikuje mechanizmy jej "podrobienia".

          To prawda. Ale im kosztowniejsza strategia, tym trudniej podrobić. Np. strategia
          "skłonności do ryzyka" jest bardzo kosztowna (można oberwać nie na żarty). Jeśli
          samiec ma skłonność do ryzyka i nadal żyje (i członki ma w komplecie, i ogólnie
          ma się dobrze), znaczy, że sobie radzi. I jest duża szansa, że jego dzieciak też
          sobie poradzi. Więc z punktu widzenia samicy ma sens, by to był wspólny dzieciak :).

          > Skoro zostajemy z taką słuszną konkluzją to dlaczego:
          > 1. nie ma jej w gazecie?
          > 2. koncentrujemy się na mechanizmie jednym z wielu, sugerując do tego że to
          motor człowieczeństwa?

          taka specyfika gazety. Gdzieś tam mam link do artykułu z GW cytującego badanie,
          w którym udało się 'naprawić' kawałek hipokampa; tytuł tekstu: "Zbudowano
          sztuczny mózg!".

          Pozdrawiam
          • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 11:49
            yoric napisał:

            > Druginudziarz: IMO ogólnie masz sporo racji, ale zdaje się, że Twoje wątpliwośc
            > i
            > dotyczą raczej kruczków i nie kwestionują ogólnego przekazu.

            Może dlatego, że nieraz się przekonałem, że przyroda mieści w sobie wszelką
            różnorodność :)
            Aczkolwiek jestem sceptyczny do prac w tym polu, bo większość z nich jest
            powierzchowna a wnioski kategoryczne i niosące głębokie konsekwencje społeczne.


            > > Na poczekaniu wymyśliłem kilka, np. taka: "podniecę, się bo i tak gwałt j
            > est
            > nieunikniony a będzie mniej bolało". Albo: "rozładuje się chłop, pobędzie ze mn
            > ą
            > chwilkę to może i obroni przed jakimś innym brutalem".
            >
            > one nie mają większych konsekwencji ewolucyjnych. Np. genom jest obojętne, czy
            > ich pojemnik (ciało ludzkie) będzie bolało, czy nie, ważne, żeby je dobrze
            > przekazać. Gwałcącemu samcowi jest obojętne, czy samica jest podniecona. Itd.
            > Generalnie kobieta czuje pożądanie do konkretnego gościa po to, by aktywnie
            > szukać z nim seksu, aby zostać zapłodnioną. (Choć zapłodnienie to oczywiście ni
            > e
            > jedyny motyw seksu).

            Niekoniecznie nie ma to znaczenia.
            Np. dotąd nie wiadomo do końca skąd sie wziął orgazm i jakie ma znaczenie.
            Nie wiemy dlaczego u kobiet jest skryta owulacja.
            Wiele kluczowych spraw czeka na rozwiązanie.
            Poza tym gwałt "na sucho" rodzi niebezpieczeństwo uszkodzeń, zakażeń co przecież
            obniża fitness.
            Nie, oczywiście to była forma prowokacji z mojej strony, ale powiem, Ci że nie
            takie przewrotne hipotezy się testuje ;)

            > > > Ale. Nie ma bezwzględnie "dobrych genów".
            > > Są tylko takie które akurat teraz się sprawdziły.
            >
            > Dokładnie - dobre to dokładnie te, które się sprawdziły (zbudowały zdrowego,
            > silnego samca ze zdolnościami społecznymi, przywódczymi, dobrze pozyskującego
            > zasoby). Oceniamy po fenotypie.

            Już o tym wspomniałeś - jest to kosztowna strategia!
            "Będę miała niesamowite, zdrowe (fizycznie) dzieci, ale ile z nich dożyje do
            wieku rozrodczego skoro są takimi ryzykantami?
            Może lepiej aby były trochę słabsze, ale nie będą się rozbijać i jakoś dociągną
            do dojrzałości?"

            Po wtóre: nie można zapominać że rodzą sie też dziewczynki :)
            Pytanie: jakie cechy na córka takiego supersamca? jakiej jest jej fitness?
            Bo na sukces reprodukcyjny trzeba patrzyć przez pryzmat całości.

            Idźmy dalej.
            Owszem, w interesie samicy jest "otrzymać" dla dzieci dobre geny _jakiegoś_
            supersamca.
            Ale w interesie supersamca jest by samica powiła dziecko właśnie _z_jego_ genami
            a nie z genami jego superkolegów.
            To implikuje konieczność konkurencji pomiędzy supersamcami, bo cóż z tego że w
            wielkim wysiłku, mam tysiące stosunków skoro prawdopodobieństwo że urodzi się
            właśnie _moje_ dziecko a nie kumpli jest niemal zerowe?

            Idźmy jeszcze dalej. Przecież kobieta też może mieć lepsze albo gorsze geny.
            "Mam niezłe geny, mam średniego faceta (ale na stałe) moje dzieci w sumie też
            będą niezłe a co nie bez znaczenia - mam niemal pewność, że dzieci odchowam.
            Mogę oczywiście szukać jeszcze lepszych genów dla moich dzieci ale wiąże się z
            tym konkretne ryzyko i chyba nie warto".

            Myślę że konsekwencją takiej strategii jest konkluzja jednej z pań, że tacy
            lowelasi są raczej dla nieustabilizowanych emocjonalnie panienek (= które i tak
            nic w sumie nie ryzykują).


            > dlatego strategia 'na dostarczyciela zasobów' jest tak popularna.
            > Ale samica od takiego gościa chce ZASOBY, a nie GENY.
            > Mieć z takim dzieciaka to dla niej żaden interes.
            > Tyle to ona może mieć w każdej chwili.
            > O wiele lepiej od dostarczyciel a mieć zasoby
            > a geny wziąć od "drania". To oczywiście ryzykowna strategia
            > bo jak dostarczyciel się dowie, może zabrać zasoby.

            Może niepotrzebnie znów przypominam że proporcja płci to ok. 1:1 :)
            co powoduje, że ten model nie jest już tak atrakcyjny.
            Jeśli w populacji jest grupa luźnych "supersamców" to jest też część kobiet,
            które w ogóle nikogo na stałe nie mają i mieć nie będą.
            A wszyscy potencjalni "dostarczyciele dóbr" są zajęci i pilnowani.

            Poza tym wyobraźmy sobie skrajny przypadek: wszystkie samce to supersamce, nie
            ma ciap którzy dostarczają zasoby. Układ ten jest trwały, tylko w przypadku
            łatwodostępnych w środowisku zasobów, przy ich deficycie wszyscy giną w
            przeciągu pokolenia.

            Zdaje się że u niektórych kotowatych tak jest: samiec kompletnie nie
            współuczestniczy w wychowaniu potomstwa, samica mnóstwo energii wkłada w to by
            wybrać najlepszego samca i to w sumie jedyne co może zrobić.

            > Ale jak widać po modelu zachowań
            > współczesnych kobiet, ewolucyjnie gra była warta świeczki.
            > Poza tym jeśli dawca genów jest naprawdę super, warto te geny wziąć. Dzieciaka
            > może da radę jakoś odchować na spółkę z siostrą, babką i bratem; a wyrośnie z
            > niego seksowny syn, który dopiero rozpleni te geny :)

            Na poważnie się zastanawiam, czy czasem te cechy, które w dorosłości dają
            "supersamca" w dzieciństwie nie nazywają się "nadpobudliwość psychoruchowa" (ADHD).

            pzdr.
            • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 12:03

              > Na poważnie się zastanawiam, czy czasem te cechy, które w dorosłości dają
              > "supersamca" w dzieciństwie nie nazywają się "nadpobudliwość psychoruchowa" (AD
              > HD).

              Już bez przesady. Nie wiem, jak panie ogólnie, ale ja nie lubię nadpobudliwych
              ryzykantów. Kto robi większe wrażenie, leniwie ziewający lew czy obszczekujący
              go psiak? Nie trzeba być nadpobudliwym skoczkiem na bungee, żeby robić dobre
              wrażenie na kobietach. Mnie, wręcz przeciwnie, zawsze podobali się mężczyźni w
              typie 'ziewający lew' ;-)
            • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 12:34
              Bardzo mi się podoba to, co piszesz, bo widać w tym naprawdę dobre
              zrozumienie tematu:)
              I dodam od siebie:

              druginudziarz napisał:
              > Poza tym wyobraźmy sobie skrajny przypadek: wszystkie samce to
              supersamce, nie
              > ma ciap którzy dostarczają zasoby. Układ ten jest trwały, tylko w
              przypadku
              > łatwodostępnych w środowisku zasobów, przy ich deficycie wszyscy
              giną w
              > przeciągu pokolenia.

              No właśnie. Ludzie często zapominaja, ze ewolucja nie "dzieje się" w
              ciagu ostatnich 300 lat ani nawet w ciągu ostatnich 3000. Trzeba
              dobrze przemyśleć jakie były warunki wychowywania dzieci i (nie
              zapominajmy!) donaszania 9-miesiecznej ciąży, w epoce, kiedy się
              naprawdę nasze obecne cechy kształtowały. Nazwijmy to sobie mało
              dokładnie "kamień łupany" i możemy zapomnieć w ogóle o odchowywanych
              dzieciach, bo kobieta w zaawansowanej ciąży pozbawiona niezbędnej
              opieki nie dożyłaby nawet porodu. Tak właśnie "wyewoluowało"
              małżeństwo... ;)
              • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 13:06
                > No właśnie. Ludzie często zapominaja, ze ewolucja nie "dzieje się" w
                > ciagu ostatnich 300 lat ani nawet w ciągu ostatnich 3000.

                Trochę jednak się dzieje ewolucyjnie w przeciągu trzech tysięcy lat. Dwa tysiące
                lat temu ludzie w Europie byli na przykład ogólnie niżsi niż dzisiaj, a świnie
                to jeszcze w czternastym wieku były grubo obrośnięte szczeciną, niemal jak
                dziki. Jasne, że siedzi w nas wiele zchowań wkodowanych dziesięć tysięcy lat
                temu, ale nie należy nie doceniać tego, co stało się z nami jako gatunkiem w
                ciągu ostatnich pięciuset, oj, nie.
                • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 14:20
                  Świnie to zwierzęta hodowlane- nie stanowią niestety żadnego
                  odniesienia dla ewolucji jako takiej.
                  W ciagu 3000 lat mamy, licząc bardzo "z grubsza", jakieś 120 pokoleń
                  ludzi. To wyjątkowo mało na rozpowszechnienie, ustabilizowanie i
                  utrwalenie jakiejś cechy w ogóle populacji człowieka. A takie cechy
                  jak średnia wzrostu odnoszą się wprost do opieki medycznej i
                  składników/jakości wyżywienia i chyba nikt nie odważy się
                  powiedzieć, ze 2000 lat temu w Europie była wspaniała opieka
                  medyczna od neonatologii poczynając, wszyscy jedli dostatecznie dużo
                  białka i witamin przez okrągły rok, czy inne takie:)
                  • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 14:49
                    wszyscy jedli dostatecznie dużo
                    > białka i witamin przez okrągły rok, czy inne takie:)

                    O, jestem pewna, że wielu starożytnych Rzymian jadało zdrowiej niż przeciętny
                    obywatel amerykańskiej working class.
                    • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 29.06.08, 15:03
                      Ale też nie porównujesz w swojej wypowiedzi niektórych ze
                      starozytnych Rzymian z przeciętnym obywatelem USA, tylko mieszkańców
                      Europy (jedziemy pocałości!!! nie bierzemy samych rzymskich VIPów,
                      tyko wszelekie plemiona, w tym żyjące w głebokiej puszczy a w Rzymie
                      także niewolniów, chłopów i wszystko co się człowiek nazywa) z...
                      mieszkańcami Europy (!)
                      Ela, nie przemyślałaś tego wpisu...
                      :)
                      • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 29.06.08, 15:19
                        Którego, o żywieniu się Rzymian, czy o nielekceważeniu pięciuset lat w historii
                        ewolucji?

                        O żywieniu się Rzymian przyznaję, nie zastanawiałam się długo. Miało być
                        zabawnie i zaczepnie, a nie merytorycznie ;-) Natomiast jeżeli chodzi o 500 lat
                        w ewolucji, to nadal uważam, że nie należy ich lekceważyć. Muszki owocówki w
                        warunkach laboratoryjnych już po kilku pokoleniach nabywają nowe zestawy cech.
                        My co prawda nie żyjemy w warunkach laboratoryjnych, ale też nie do końca w
                        warunkach naturalnych przynajmniej od jakichś trzech tysięcy lat - mnożąc się
                        wedle sztucznie utrwalanego statusu społecznego i według sztucznie utrwalanych
                        praw.
                        • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 29.06.08, 15:44
                          Muszki je nabywają, bo je eksperymentator poddaje presji mutacyjnej
                          i krzyżuje w baaaaardzo ograniczonej liczebnie populacji:)))

                          Status społeczny nie jest sztuczny. Jest wypadkową utrwalonych
                          ewolucyjnie potrzeb psychologicznych ludzkiego gatunku:) Mają go i
                          zwierzęta stadne...
                          • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 29.06.08, 16:02
                            Nie napisałam, że status społeczny jest sztuczny. Napisałam, że jest sztucznie
                            utrwalony. To jest różnica. To, w jaki sposób definiujemy i realizujemy w
                            społeczeństwie status społeczny, dobieranie się w celu rozmnażania i wszelkie
                            inne społeczne relacje, jest od kilku lat sztucznie normalizowane i wytwarza
                            pseudolaboratoryjne warunki rozwoju naszego gatunku. Prościej rzecz ujmując:
                            tworząc kulturę i normy, sami tworzymy sobie swoje własne laboratorium.
                            • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 29.06.08, 16:03
                              > inne społeczne relacje, jest od kilku lat sztucznie normalizowane i wytwarza

                              Od kilku tysięcy lat chciałam napisać :-D
                              • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 29.06.08, 19:23
                                Jednakże innych dowodów, poza "wrażeniem, że to dużo" na ewolucję
                                zachodzącą w ciagu 500 lat nie ma? Napiszę poważnie: jeśli potrafisz
                                przytoczyć wiarygodne obserwacje odnoszące EWOLUCJĘ gatunków długo
                                żyjących (nie mówimy np. o bakteriach) do takiego okresu jak 500
                                lat, to czapka z głowy i posypię te głowę popiołem. Ale to musi być
                                konkret, nie intiucyjna genetyka populacyjna ;)
                                Idąc bowiem tym intuicyjnym tropem: załóżmy, że masz całkowitą rację
                                i o ewolucji na przestrzenie kilkuset lat faktycznie można mówić.
                                Aborygeni pojawili sie w Australii jakieś 60 tysięcy lat temu. To
                                dokładnie 120 razy więcej niż te nasze 500 lat. Do dziś powinni więc
                                już być odrębnym gatunkiem ssaka...
                                :DDD
                                • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 29.06.08, 19:58
                                  Ja nie twierdzę, że powstają wyraźne, zauważalne różnice w ciągu pięciuset lat.
                                  Twierdzę, że zmiany ewolucyjne zachodzą CIĄGLE i POWOLI. To żadne rewolucyjne
                                  stwierdzenie przecież, tylko jasna oczywistość. Każde pięćset lat z osobna
                                  odgrywa rolę w tych zmianach. W ciągu każdego z tych pięciuset lat mamy
                                  kilkanaście pokoleń, które zazwyczaj rozmnażają się w ścisłych,
                                  pseudolaboratoryjnych warunkach kulturowej normalizacji.

                                  Chcesz konkretu? Proszę. Współczesna ludność na Wyspach Brytyjskich pochodzi
                                  głównie od ludów Anglów, Sasów i Jutów, przybyłych tam półtora tysiąca lat temu,
                                  oraz Normandczyków, przybyłych tam niecały tysiąc lat temu. Mieszkając na
                                  Wyspach łatwo dostrzec, że fizjonomie ich mieszkańców są często dość podobne, o
                                  podobnym kształcie, ust, zębów, kości policzkowych, łuków brwiowych. To samo
                                  dotyczy wszelkich innych regionów w Europie - jednych mniej, drugich bardziej,
                                  zależy od stopnia historycznej izolacji lub jej braku. A przecież ludy Europy na
                                  dobre zasiedziały się tam, gdzie siedzą, dopiero między piątym a piętnastym wiekiem.
                                  • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 07:26
                                    To prawda, ale żaden konkret w temacie- pisałyśmy nie o
                                    podobieństwach, tylko o zmianach...
                                    (O ewolucji, która pozwala na to, aby nowa cecha czy wręcz zespół
                                    cech się utrwalił w populacji. Aby sie utrwalił, najpierw musi w
                                    ogóle zaistnieć, potem się rozprzestrzenić i osiagnąć jakiś stan
                                    równowagi z innymi cechami. Kilkanaście pokoleń- to NIC na takie
                                    ambitne zadanie, chyba, ze mamy hodowlę wsobną kilkunastu osobników.)
                                    Mam więc obecnie wrażenie, że poprostu skaczesz z zagadnienia na
                                    zagadnienie, jak z tymi Europejczykami popartymi bez żenady
                                    przykładem z USA:)
                                    Pozdrawiam:)
                                    • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 12:17
                                      > (O ewolucji, która pozwala na to, aby nowa cecha czy wręcz zespół
                                      > cech się utrwalił w populacji. Aby sie utrwalił, najpierw musi w
                                      > ogóle zaistnieć, potem się rozprzestrzenić i osiagnąć jakiś stan
                                      > równowagi z innymi cechami.

                                      Rozumiem, że brytyjskie łuki brwiowe i kształt kości policzkowych to nie są
                                      według ciebie cechy, które się utrwaliły ( w ciągu ostatnich 1500 lat) i które
                                      są rozpowszechnione w populacji brytyjskiej.

                                      Kilkanaście pokoleń- to NIC na takie
                                      > ambitne zadanie, chyba, ze mamy hodowlę wsobną kilkunastu osobników.)


                                      Napisałam, że w ciągu klkunastu pokoleń też coś się dzieje w kwestii ewolucji,
                                      nie że jest natychmiast po kilkunastu pokoleniach widoczne. Ale jak widać po
                                      historii migracji ludów w Europie, wcale nie trzeba dziesiątek tysięcy lat, aby
                                      pewne cechy fizjonomiczne utrwaliły się w danej grupie społecznej/narodowościowej.

                                      tymi Europejczykami popartymi bez żenady
                                      > przykładem z USA:)

                                      Żadnych Europejczyków żadnym przykładem z USA nie popierałam. 'Poparcie' to
                                      bardzo nieszczęśliwie użyte słowo w tym kontekście. Aż nachodzi mnie myśl, że
                                      nie do końca umysł twój pojął, co twoje oczy czytały.
                                      • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 13:06
                                        Spróbuję wesprzeć (jak potrafię) merytorycznie ten lekko już zbaczający, wątek :)

                                        1. Zmiana wzrostu w Europie w ciągu raptem 1-2 pokoleń nie jest odpowiedzią
                                        ewolucyjną a reakcją genotypu na zmianę warunków. Gdyby moi pradziadkowie żyli
                                        tak jak też mieliby 180 cm wzrostu. O ile się orientuję to głównie chodzi o
                                        drastyczny wzrost konsumpcji cukru i białka. Archeologia dostarcza dowodów, że i
                                        przed tysiącleciami były ludy o wzroście 180 cm i więcej.
                                        Tak swoją drogą zastanawiam sie jaka będzie odpowiedź ewolucyjna do taki wzrost
                                        implikuje w wieku dojrzałym i później poważne problemy zdrowotne (np.
                                        zwyrodnienia kręgosłupa).

                                        2. Jeśli szukamy ilustracji przemian ewolucyjnych to nie mam sensu podpierać się
                                        historią jakiegoś narodu. "Polacy (przykład) byli kiedy tacy a teraz są tacy"
                                        nie uprawnia nas do jakiś wniosków gdyż nie jesteśmy w stanie oszacować migracji.

                                        3. Nie można zapominać o tym, że obecnie, jak się zdaje, człowieka najmocniej
                                        modeluje jednak ewolucja kulturowa. Przy czym ja nie dzielę ewolucji na
                                        "naturalną" (biologiczna) i sztuczną (kulturowa). Nie ma tak naprawdę rozsądnego
                                        pomysłu jakby to rozdzielić. A że ewolucja kulturowa jest najsilniejszym
                                        narzędziem świadczy fakt, z ew większości terenów w czasach już historycznych
                                        nastąpiły całkowite i kilkukrotne wymiany ludności ("nosiciele" jakieś kultury,
                                        np. posiadacze broni palnej, unicestwiali "nosicieli" innej kultury).

                                        4. Z drugiej jednak strony, "tło" genetyczne pozostaje wyraźnym czynnikiem,
                                        pomimo przewagi kulturowej. Dlatego "biali" tak naprawdę nie opanowali nigdy
                                        Czarnej Afryki - nie pozwolił na to klimat i tamtejsze choroby. Brak tych
                                        problemów pozwolił na szybkie opanowanie Ameryk.

                                        5. Jeśli obserwujemy szybkie rozprzestrzenienie się jakieś cechy w czasach
                                        historycznych (czyli niewiele generacji wstecz) to nie jest to efekt ewolucji
                                        tylko depopulacji (wojna, rzeź, zaraza). Dlatego Europejczycy mają gen
                                        odporności na ospę a Indianie go mieli i w rezultacie więcej niż 90% ich wymarło
                                        w czasach konkwisty.

                                        6. Ewolucja to nie tylko "pojawianie się nowych genów". Tak do końca nie jest to
                                        wszystko poznane. No bo jak to możliwe że człowiek jest tak różni się od
                                        szympansa a geny są niemal wszystkie takie same? Coraz więcej mówi się o
                                        kluczowej roli tzw. regulatorów. Bo posiadanie genów to jedno a ich tzw.
                                        ekspresja to drugie. Co to jest ekspresja? Przykład podam: ptaki jak się okazało
                                        eksperymentalnie mają geny na posiadanie zębów! mimo że ich nie maja.
                                        Potraktowano zarodek ptaszka jakimś hormonem i wykluł się pisklak z zębami (no
                                        powiedzmy że "niemal z zębami"). Tak więc ewolucja człowieka może też polegać na
                                        "udrożnieniu" jakiego mechanizmu który gdzieś "tkwi w genach" ale nie jest
                                        "wypuszczany na wolność" ;)

                                        wystarczy, pzdr.

                                      • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 13:59
                                        >Żadnych Europejczyków żadnym przykładem z USA nie popierałam. (...)
                                        >Aż nachodzi mnie myśl, że nie do końca umysł twój pojął, co twoje
                                        >oczy czytały.

                                        Nie chce mi się walczyć o zrozumienie genetyki populacyjnej czy
                                        ewolucji jako takiej (tu głeboki ukłon do Drugiegonudziarza, któremu
                                        się chciało i bardzo sensownie, nie pierwszy raz, merytorycznie się
                                        rozpisał) ale cos tam napiszę, bo to juz w sumie zabawna rozmowa:

                                        Moje oczy czytały to:
                                        >Dwa tysiące lat temu ludzie w Europie byli na przykład ogólnie
                                        >niżsi niż dzisiaj,

                                        Odpowiedziały, że:
                                        >takie cechy jak średnia wzrostu odnoszą się wprost do opieki
                                        >medycznej i składników/jakości wyżywienia i chyba nikt nie odważy
                                        >się powiedzieć, ze 2000 lat temu w Europie była wspaniała opieka
                                        >medyczna od neonatologii poczynając, wszyscy jedli dostatecznie
                                        >dużo białka i witamin przez okrągły rok, czy inne takie

                                        Na co padła odpowiedź:
                                        >O, jestem pewna, że wielu starożytnych Rzymian jadało zdrowiej niż
                                        >przeciętny obywatel amerykańskiej working class.

                                        I dalej w tym samym stylu (świnie hodowlane i muszki laboratoryjne
                                        jako przykład ewolucji)

                                        Nie chce mi się wymyślać w tym miejscu złośliwości o pojmowaniu
                                        tego, co się samemu pisze. Odpowiadasz- jak odpowiadasz, no coments.
                                        W sumie to i tak lepsze, bo zwykle muszę dyskutować z osobami, które
                                        w ogóle negują istnienie ewolucji. Tobie moze brak informacji co do
                                        podstawowych faktów a genetykę populacji, jak już pisałam, uprawiasz
                                        intuicyjnie. Jednak co do podstawowej kwestii: ewolucja ISTNIEJE
                                        jesteśmy zgodne i to w sumie dla mnie bardzo budujące.



                                        • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 17:31
                                          Ok, niech będzie, uprawiam genetykę intuicyjnie (hyhy). Nigdzie nie napisałam,
                                          że 500 lat załatwia masę zmian ewolucyjnych. Nie zmieniam jednak zdania, że 500
                                          lat w ewolucji się liczy, bo jakoś trudno jest przekonać mi się do pomysłu, że
                                          mogłoby się nie liczyć. Bądź co bądź jedna pięćsetka to część składowa
                                          dziesięciu tysięcy. Wywal jedną pięćsetkę z tego, co się stało w ewolucji na
                                          przestrzeni lat 10 tysięcy, i już nie będzie to to samo. Nie zmienię też zdania
                                          na temat, że ludzkość od tysiącleci 'hoduje' się sama, tworząc sobie nie w pełni
                                          naturalne warunki rozwoju i doboru, co nie może pozostawać bez wpływu na procesy
                                          genetyczne.
                                          • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 22:08
                                            Liczy się, na tej zasadzie, ze wszystko sie liczy;) Dokładnie tak
                                            jak piszesz: jako część składowa. Co tu dużo mówić, nawet godzina
                                            jest częscią składową i się liczy, bo ktoś podczas tej godziny kogoś
                                            zapłodnił (tego kogoś a innego nie) a ktoś inny zmarł/zginął (ten, a
                                            inny nie). Problem jednak z "psychologią" w genach (a o niej mowa)
                                            jest taki, że to zwykle cechy determinowane wielogenowo, a one
                                            potrzebują szczególnie dużo czasu, aby przesunąć równowagę i
                                            doczekać się zmiany fenotypowej (a trzymam się twierdzenia, ze nawet
                                            dla cech fizycznych 500 nie styka) Prawdę więc mówiac- pisząc
                                            o "kamieniu łupanym" sama sie zastanawiałam, czy mam rację, czy też
                                            sensowniej cofnąć sią do małp należacych do naczelnych. Szympansy
                                            ponoć uprawiają promiskuityzm i jest to do rozważenia we wszelkich
                                            teoriach o początkach rozwoju seksualności człowieka. Mam
                                            wątpliwosci czy nie na równych prawach z roztrząsaniem jak cieżkie
                                            było zycie w jaskini.
                • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 14:20
                  To, że ewolucja nie dzieje się przez 300, ani 3000 lat to sprawa dość kluczowa i
                  jeden z dogmatów psychologii ewolucyjnej.

                  Owszem, COŚTAM się dzieje, powiedzmy przez 10.000lat, no może 5000. Główne
                  przykłady to ciemny kolor skóry Indian południowoamerykańskich oraz
                  wykształcenie się tolerancji laktozy u dorosłych w (z grubsza) plemionach
                  eurazjatyckich.
                  U świń te 300 lat to jednak kilka razy więcej pokoleń, niż u ludzi, a poza tym
                  systematyczna hodowla, czyli sztuczna selekcja. Gdyby nas ktoś hodował, jak
                  świnie, to może też byłoby widać jakieś efekty po tych 500 latach. Ale 500 lat
                  to mało, zwłaszcza przy braku jakichś określonych, stałych presji ewolucyjnych.

                  Pozdrawiam

                  PS: Co do wzrostu, to może to być zmiana fenotypowa. Np. u emigrantów do USA
                  mamy ogromną zmianę *w jednym pokoleniu* - dzieci emigrantów są bardzo wyraźnie
                  wyższe od rodziców. Prawdopodobnie chodzi o to, że organizm dziecka dostaje
                  sygnał - "żywności jest od cholery, w ogóle nie trzeba oszczędzać na masie
                  ciała, można sobie pozwolić i zaszaleć" :).
            • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 14:06
              Ależ to się wszystko zgadza :).

              Przecież nikt nie mówi, że monogamia i dostarczanie zasobów to zła strategia :).
              To (ewolucyjnie) najlepsza strategia, czego dowodem jest powszechność w gatunku
              ludzkim zjawiska wiązania się w pary.
              Co więcej (ale tu dużą rolę może grać kulturowy schemat) - większość facetów ma
              'wbudowany' model zalotów z sobą w roli 'dostarczyciela', tj. 'mam zasoby i chcę
              je inwestować w ciebie'. Objawia się to zapraszaniem na randki, kupowaniem
              kwiatów, prezentów, itd. "Seduction community" poczyniło co prawda nieformalną,
              ale empiryczną obserwację, że takie zachowanie kobiet nie podnieca, po prostu
              nie budzi w nich 'attraction'.

              U ludzi 'mniej więcej monogamia' to po prostu fakt.

              Ale pożądanie to zupełnie inna sprawa. Czy kobieta czuje pożądanie do swojego
              dostarczyciela, czy nie to ŻADNA różnica, bo on i tak wymaga seksu, więc ona i
              tak musi z nim spać. Geny mają to 'w dupie', czy ich pojemnik (samica)
              przenosząc je czuje przyjemność. Kobieta czuje pożądanie do danego samca PO TO,
              by dążyć do uprawiania seksu właśnie z nim i pobrać właśnie jego geny. Geny z
              założenia w jakiś tam sposób 'lepsze', niż geny jej dostarczyciela. I jeśli
              kobieta zdradza, zwykle robi to w dni płodne, a przy tym ma większą szansę na
              orgazm, niż z 'mężem', co dodatkowo zwiększa szansę zapłodnienia.

              Więc owszem, 90% ojców na świecie wychowuje swoje dzieci. To całkiem dobry wynik
              dla strategii. Ale ok. 10% wychowuje nieswoje. A sporo dzieciaków wychowuje się
              bez ojca (zgoda, że 100.000 lat takie dzieciaki miałyby marne szanse, ale jednak
              szanse większe od 0%, bo to dziecko co prawda nie ma ZUS-u i alimentów, ale
              oprócz mamy ma jeszcze dziadków, ciotkę i wujka, którzy mają z nim wspólną 1/4
              czy ileś tam genów więc łaski nie robią, że pomogą je odchować).

              Pozdrawiam
              • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 18:33
                Kobieta czuje pożądanie do danego samca PO TO,
                > by dążyć do uprawiania seksu właśnie z nim i pobrać właśnie jego geny. Geny z
                > założenia w jakiś tam sposób 'lepsze', niż geny jej dostarczyciela

                Czyli wychodzi na to ,że część ,niewielka część kobiet podejmuje ryzyko utraty
                zasobów,żeby zdobyć lepsze geny i zdradzają.
                I ten fakt ma niby implikować stwierdzenie,że wszystkie kobiety podniecą się
                dawcami silnych genów(czyli tymi przysłowiowymi
                "draniami").
                Nie widzę związku.
              • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 29.06.08, 15:38
                Wiele w tym racji. Chcę jednak zaprotestować w sprawie babci/dziadka
                czy siostry pomagajacych wychowywać dzieci 100 tysiecy lat temu.
                Szanse, że babcia czy dziadek jeszcze żyje, przy średniej życia
                bujającej się chyba poniżej 20 lat (wiem oczywiście, ze to wypadkowa
                ze śmiertelnością dzieci) są wyjątkowo małe. Siostra ma na głowie
                własne dzieci. Owszem, szanse są większe od zera, ale nijak się mają
                do szans w wypadku opieki sprawowanej nad ciezarną i dziećmi przez
                (w miarę) młodego samca.

                Wydaje mi sie też, ze nie jest tak, że samicę może sobie nie
                podniecać "dostarczyciel dóbr". A to dlatego, że będzie je wiernie
                dostarczał, kiedy ona sie z nim bzyka. Nie bzyka się- związek pada.
                I klops również dla samicy. To nie jest tak, że samce, kiedy nie
                dostają seksu to poprostu biorą go przemocą, bo dostarczyły przecież
                dobra. Nie jest tak, ze samica bedzie się z nimi bzykać "i tak".
                Pożadanie jest potrzebne! Wtedy taka para ma 10-kę potomków zamiast
                2 i napewno większe szansę na (strywializowany) reprodukcyjny
                sukces. Ja cały czas twierdzę, ze zdrada, oczywiscie, opłaca się obu
                stronom, ale tylko do etapu, kiedy nie rujnuje związku. Kiedy
                rujnuje- kompletnie przestaje przynosic korzysci, bo moze skasować
                całe do tej pory "wyprodukowane" niemałym nakładem środków
                potomstwo. To potomstwo w związkach jest "lepsze", tzn. zadbane,
                prawdopodobnie lepiej odżywione, zdrowsze, i, co ważane, lepiej
                wdrożone społecznie. Szkoda zmarnować. Dlatego myśle, że , nawet
                jeśli przypływy pożadania do innych samców o atracyjnym fenotypie są
                uzasadnione, to nie jest uzasadniona utrata zainteresowania "swoim"
                samcem.
                Kluczowy wydaje mi się więc wybór partnera. Ma być "najlepszy", bo
                to w jego geny zainwestujemy potem 99% wysiłków. To raczej stąd
                bierze się paradoksalna w przyrodzie sytuacja, że ludzka samica musi
                udowadniać swoją wielką atrakcyjność przed zawiązaniem związku (inne
                gatunki maja małe, szare samice- i też je bzykają). Poprostu samiec
                wiążąc się z "główną" partnerką chce wiedzieć, ze jest w co
                inwestować na lata;)
                • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 01:27
                  Nie no, zgoda :).

                  Z opisanych przez Ciebie powodów główną strategią reprodukcyjną naszego gatunku
                  jest monogamia. Główną, ale jak wiemy nie jedyną :))).

                  IMO do 'swojego' samca się czuje affection, co dba o trwałość związku. Natomiast
                  attraction czuje się do tego gościa z lepszymi genami. Inaczej samica nie
                  miałaby żadnego mechanizmu motywującego do szukania tych lepszych genów i
                  byłabby w całkowitej monogamii.

                  Pozdr
                  • krissdevalnor100 teza wywrotowa ;) 30.06.08, 14:20
                    Aby byc dobrze rozumianą: oczywiście nie neguję, ze to nie jedyna
                    strategia!
                    widze nawet, ze jesteśmy zgodni co do tego, że jest główna;)

                    Myślałam jednak o trochę dalszych konsekwencjach czy uwarunkowaniach
                    istnienia wiecej niż jednej strategii.

                    Po pierwsze trzeba pamiętać, ze obie strategie (pożądanie
                    do "obcego" i pilnowanie "swojego" samca) siedzą w jednej samicy.
                    Nie zakładamy rozłączności strategii, tzn. każda samica NIE
                    zachowuje sie w 100% wiernie lub w 100% niewiernie. Wydaje mi się,
                    ze to, co piszesz zakłada w takim wypadku mechanizm przełączania:
                    czyli w okreslonych warunkach włacza sie pożadanie do obcego i już.
                    Jak warunki nie zachodą- jest pilnowanie swojego. I nic wiecej.
                    Myslę, że u zwierząt społecznych samice dostają ciągle tyle bodźców,
                    ze nie ma przełączania, tylko wypadkowa równocześnie działającego
                    pociągu do obcych i potrzeby zachowania swojego samca. Granica-
                    oczywiście cienka (jak wiadmo samiec potrafi dostać szału nawet, jak
                    samica popatrzy na innego;)) Dlatego też myślę, ze presja na
                    blokowanie popędu pchającego do "innych niż swój" jest relatywnie
                    silna! Zmierzam do tego, że w efekcie rola tego attraction
                    do "innych" będzie silnie spychana na drugi plan i marginalizowana.
                    Co z tego moze wynikać? Mechanizm owszem, jest, ale czy aby ma
                    powazną rolę do odegrania w miksowaniu ludzkich genów?

                    A może wiec attraction do "nowych" samców jest u samic efektem
                    fenotypowym genów wożących się tak naprawdę W SAMCACH? Koszt
                    bzyknięcia samicy poza zwiazkiem jest nieporównywalnie mniejszy dla
                    samca, bo może olać bzykaną, dalej dostarczać dobra
                    swojej "wybrance", mieć z nią 15-ro dzieci i cały czas wspólnie o
                    nie dbać. Tamte poza związkiem z prawdopodobieństwem >0 przeżyja,
                    czyli zawsze się opłacają. Taki samiec ma też córki. One jego geny.
                    Niespecjalnie im się realizacja tych cech to opłaca, ale geny są, bo
                    extra opłacały się ich ojcom, braciom a w przyszłosci synom?


                    Osobną sprawą jest przyjęce załozenie istnienia attraction i
                    affection, które nie do końca do mnie przemawia. Czy aby napewno tak
                    łatwo można toto podzielić???
      • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 21:41
        > Nie zgadzam się, że "drań" podnieca tylko "niektóre kobiety", albo tylko te
        > "niedojrzałe emocjonalnie". Podnieca wszystkie. Taki jest gatunkowy (właściwie
        > "płciowy") mechanizm pożądania.



        > Uściślijmy, że to nie jest tak, że podnieca "draństwo" samo w sobie, a "drań" t
        > o
        > synonim dobrych genów. To ogromny skrót myślowy. Jak w cytacie z DeAngelo wyżej
        > - dranie przy okazji mają te cechy, które podniecają kobiety. Pewność siebie,
        > skłonność do ryzyka, itd.


        Przyjmijmy, że dojrzała kobieta to taka, która potrafi wyczuć cechy pożądane,
        omijając i wykluczając zarazem draństwo właściwe, i wszyscy mamy rację :-)
      • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 22:29
        Przez długi czas tak było ,ze kobieta była uzależniona od faceta i od tego co
        przyniesie do gara.Więc jej pożądanie było ukierunkowane na agresywnego
        samca,takiego co mamuta zabił,sąsiada przepędził z ich jaskini,a że przy okazji
        obił gębę jej i dzieciom-no cóż,to było we wspólnym pakiecie.
        Ale na Boga my ewoluujemy cały czas,społecznie,kulturowo,intelektualnie.Nie
        jesteśmy "małpami" w garniturach.Nasze preferencje sie cały czas zmieniają.
        Jeśli pytanie byłoby czy kobiety podniecają faceci zdrowi,stabilni
        intelektualnie i emocjonalnie to odpowiedź byłaby jak najbardziej na tak.
        Jeśli maja to być "dranie" jako czkawka naszej ewolucyjnej przeszłości , to ja
        się wyłamuję.
        • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 02:59
          > Ale na Boga my ewoluujemy cały czas,społecznie,kulturowo,intelektualnie. Nie
          jesteśmy "małpami" w garniturach.Nasze preferencje sie cały czas zmieniają.

          Taaaaak, zwłaszcza te podstawowe. Np. już nie smakuje nam tłuste, słone i
          słodkie od kiedy prasa mówi nam, że to tuczy i jest niezdrowe...
          • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 12:00
            yoric napisał:

            > > Ale na Boga my ewoluujemy cały czas,społecznie,kulturowo,intelektualnie.
            > Nie
            > jesteśmy "małpami" w garniturach.Nasze preferencje sie cały czas zmieniają.
            >
            > Taaaaak, zwłaszcza te podstawowe. Np. już nie smakuje nam tłuste, słone i
            > słodkie od kiedy prasa mówi nam, że to tuczy i jest niezdrowe...

            Ewolucja czasem "nadpisuje" coś nowego na stare.
            Zwłaszcza ewolucja kulturowa stwarza niezwykłe "pole manewru" w tym względzie.
            Np. gdzieś w odmętach ewolucji opieka nad starymi i chorymi byłaby fanaberią i
            chorzy szybko umierali a starzy zdarzali się rzadko bo również umierali przy
            pierwszych oznakach zniedołężnienia.
            Jednak ewolucja kulturowa niejako wymusiła inne zachowania gdyż okazało się że
            taki stary może i na polowaniu nie jest przydatny, ale jest "akumulatorem
            wiedzy" i to co wie, jest przydatne w tych polowaniach.
            tak więc, owszem, jest w ludziach _pierwotny_instynkt_ odrzucenia ciężaru w
            postaci chorych i starych ale jest też i opieka.

            Tak wiec, owszem, ślinimy sie na widok ciasteczka z czekoladą, ale nie znaczy to
            że je zjemy.

            pzdr
            • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 14:10
              > Tak wiec, owszem, ślinimy sie na widok ciasteczka z czekoladą, ale nie znaczy
              to że je zjemy.

              Ja bym to ujął inaczej:

              Nie musimy zjeść ciasteczka, ale nie możemy się nie ślinić na jego widok.

              A jak się ślinimy, to pewnie w końcu i tak zjemy.
              • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 20:36
                yoric napisał:


                >
                > Nie musimy zjeść ciasteczka, ale nie możemy się nie ślinić na jego
                widok.


                Możemy, możemy.. wystarczy, że "ze słodyczy najbardziej lubimy
                bigos" ;P


                Strasznie pokrętnie przyjmujesz pewne wiadomości.
                Najpierw uznajesz jakąś tezę, przeczytaną w "mądrej" (czyt. uznanej
                za mądrą przez Ciebie - zapewne każda publikacja, która ten sam
                problem przedstawia z innego pktu widzenia, a co za tym idzie, autor
                dochodzi do innych wniosków, jest głupia ;)) książce za jedynie
                słuszną prawdę objawioną, a następnie, mimo rosnącej liczby głosów
                tych, którzy tę tezę własną osobą podważają (czyli pokazują, że teza
                jest słuszna jedynie jako jedna z możliwości, nie jako szablon),
                wciskasz im, że.. MUSZĄ chcieć zjeść to cholerne ciasteczko i MUSZĄ
                się na jego widok zaślinić, bo.. przecież książka tak mówi i
                basta!! ;P

                Nie ciśnie Cię przypadkiem ten wąski horyzont.. złudzeń? :)
                • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 29.06.08, 15:06
                  Jak patrzę, i widzę, że coś ma sens i się sprawdza na każdym kroku, to wyciągam
                  z tego wnioski.

                  Czemu lubimy słodkie?

                  Odp 1: bo słodkie jest smaczne.
                  Odp 2: bo w naszej ewolucyjnej przeszłości cukry proste były wyjątkowo cennym i
                  rzadkim zasobem; osobniki lubiące słodkie miały większą motywację, by szukać i
                  spożywać słodkie rzeczy i statystycznie lepiej na tym wychodziły - na tyle, że
                  ta preferencja zapisała się na stałe w genach gatunku.

                  Ja wolę odpowiedź nr 2. I nie przeszkadza mi, że czasem nie mam ochoty na
                  krówkę, albo że jedna osoba na tysiąc w ogóle słodkich rzeczy nie lubi.

                  A co do tego, czy zjemy ciastko, na które mamy ochotę, czy się powstrzymamy - ja
                  zacząłem obserwować i widzę (a ostatnio też doświadczam na własnej skórze) co
                  wyprawiają inteligentne kobiety, które czują attraction. Jak myślisz, zachowują
                  się zgodnie z rozumem, czy zgodnie z attraction?

                  Pozdrawiam
                  • kate-1979 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 29.06.08, 18:33
                    1. Naprawdę nie znasz ludzi, którzy nie lubią słodyczy ??? Gdzieś Ty
                    się uchował? ;)

                    2. To, że coś się sprawdza Tobie, nie znaczy z automatu, że sprawdza
                    się wszystkim - hold on your horses! ;P

                    3. W niektórych kobietach pożadanie wzbudza inny typ mężczyzny -
                    ten, o którym mówi "wrtykuł", budzi odrazę już na poziomie
                    instynktu.. czy naprawdę tak trudno to zrozumieć? I wierz mi - to
                    nie ma nic wspólnego z pożądaniem.
                    Służę innym przykładem:
                    TEORETYCZNIE geny nakazują mężczyznom pożądać kobiet, które mają
                    szerokie biodra i odpowiedni współczynnik stosunku b/t/b - oznaki
                    płodności mają decydujące znaczenie na tym poziomie. PRAKTYCZNIE
                    częsć mężczyzn pożąda kobiety o typie budowy ciała chłopczycy,
                    nadmiernie wychudzone, czy nadmiernie otyłe. Umysł nakazuje temu, co
                    mają w rozporkach twardnieć, czy jednak.. attraction? ;D

                    flamenco_night - bez możliwości zalogowania się pod wcześniejszym
                    nickiem ://
                    • kate-1979 * cor. 29.06.08, 18:35
                      "artykuł", oczywiście :)
                    • eeela Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 29.06.08, 18:55
                      > 3. W niektórych kobietach pożadanie wzbudza inny typ mężczyzny -
                      > ten, o którym mówi "wrtykuł", budzi odrazę już na poziomie
                      > instynktu.. czy naprawdę tak trudno to zrozumieć? I wierz mi - to
                      > nie ma nic wspólnego z pożądaniem.


                      Nie chce mi się angażować w dyskusję o ciastkach i ślinotokach. Chciałabym
                      jedynie zapewnić, że spotkałam w życiu kilka modelowych typów 'drania', i nigdy
                      nie reagowałam na nie jakimkolwiek entuzjazmem, a właśnie odrazą. Powiedziałabym
                      nawet, że odrazą instynktowną, mało czym wytłumaczalną. Może było tak po prostu
                      dlatego, że miałam to nieszczęście, iż wszyscy ci 'dranie' stali na dużo niższym
                      poziomie intelektualnym.

                      Właśnie, czym wytłumaczyć doświadczanie ekscytacji intelektem? Mnie się takie
                      coś wielokrotnie zdarzało w młodości. A przy poznaniu obecnego partnera, w
                      połączeniu z bardzo silną, czysto fizyczną reakcją na niego - pogrążyło mnie to
                      wszystko momentalnie do stanu takiego ogłupienia, jakiego chyba nigdy przedtem
                      nie doświadczyłam ;-) Czy ekscytacja intelektem pochodzi z podświadomej kalkulacji?
                      • flamenco_night Pomyślałam "chwilę" nad tym.. 29.06.08, 19:48
                        i uważam, że to właśnie kwestia instynktu :)
                        Spójrz - Ciebie taki egocentryczny "drań" w penym sensie uwiódł i
                        jakiś czas zwodził, a Ty trwałaś w związku bez celu i sensu. Ze
                        szkodą dla siebie. Naturalnym mechanizmem obronnym, warunkowanym
                        genetycznie, jest ostrzeganie bólem, rozdrażnieniem, czy lękiem
                        przed zagrożeniami. Być może Twój organizm właśnie dlatego teraz
                        reaguje wzmożoną awersją na taki typ mężczyzny? Może to swoiste
                        przeciwciała, a tamten "przypadek" był.. szczepionką? ;)

                        Tacy mężczyźni rozmiękczają kobiety wcale nie głupie, czy
                        niedojrzałe. Jedynie takie, które albo chcą (podświadomie - całyczas
                        poruszamy się w obrębie instynktu) wchodzić w relacje w pewnym
                        sensie masochistyczne, albo instynktownie wyczuwają, z
                        jakim "towarem" mają do czynienia i mają dla niego odpowiednie
                        miejsce w swojej lodówce - konsumują i bez żalu żegnają się z myślą
                        o dokładce, czy wykupieniu abonamentu na ten "towar" ;) Nie
                        odgrzewają też przedwczorajszych kotletów wiedząc, że to "towar" o
                        krótkim terminie przydatności do spożycia ;)


                        Co do intelektu.. mam podobnie, i to wcale nie kalkulacja.
                        Często pociąga nas podobieństwo - to raz.
                        Dwa - seks, tak naprawdę, 'odbywa się' w mózgu, a więc intelekt jest
                        zapowiedzią możliwie ciekawych doznań w tej materii, a co za tym
                        idzie.. afrodyzjakiem ;)
                        Po wtóre, intelekt warunkuje potencjalne możliwości w zakresie
                        pozycji społecznej. Ludzie inteligentni są pożądani towarzysko, mają
                        większe możliwości ustawienia się w życiu i potrafią myśleć
                        abstrakcyjnie, co pozwala na elastyczność podejścia do zmian w
                        życiowych sytuacjach kryzysowych. Jasno widać, że tym samym tacy
                        właśnie Partnerzy dają większe poczucie bezpieczeństwa i stabilności
                        zarówno materialnej, jak i emocjonalnej (rzadziej - a jeśli nawet,
                        to na relatywnie krótko - dopada ich depresja, rezygnacja,
                        emocjonalne podejmowanie decyzji dotyczących ważnych aspektów
                        życia.. nad wszystkim kontrolę ma rozsądek i umiejętność
                        praktycznego wykorzystywania posiadanej wiedzy i doświadczenia).

                        Rozgadałam się, wiem, sorry :)))
                        • eeela Re: Pomyślałam "chwilę" nad tym.. 30.06.08, 12:24
                          > Spójrz - Ciebie taki egocentryczny "drań" w penym sensie uwiódł i
                          > jakiś czas zwodził, a Ty trwałaś w związku bez celu i sensu.

                          On był draniem, to jasne, ale chyba nie podpadał pod 'drania' definiowanego na
                          potrzeby wątku. To nie był bawidamek, w każdym razie nie wówczas (może się pod
                          tym względem rozwinął). Na bawidamków reagowałam licznie od bardzo dawna. I nie
                          poślizgnęłam się na żadnym, to ja raczej - przyznać muszę - byłam w bardzo
                          młodym wieku przez dość długi czas taką 'bawipanką'. On był chłopcem porządnym i
                          wybrednym, przede mną miał jedną dziewczynę i brak inicjacji seksualnej, czym
                          się wręcz szczycił (w odniesieniu do mojej mrocznej przeszłości).

                          Nie, to nie był bawidamek. To był psychopata. Z 'draniem', o którym rozmawiamy w
                          tym wątku, chyba nie miał wiele wspólnego.
                          • flamenco_night Re: Pomyślałam "chwilę" nad tym.. 30.06.08, 12:38
                            Hm.. mam problem, bo ja bym "bohatera omawianego" bawidamkiem nie
                            nazwała. Takich rozpoznaje się z daleka, tacy chełpią się ilością
                            kobiet, są głośni, śmieszni i żenujący.. tutaj widzę zupełnie inny
                            typ faceta omówiony..
                            • eeela Re: Pomyślałam "chwilę" nad tym.. 30.06.08, 12:47
                              Może powinniśmy lepiej zdefiniować, jakiego bohatera omawiamy? :-)
                              • druginudziarz Re: Pomyślałam "chwilę" nad tym.. 30.06.08, 13:09
                                eeela napisała:

                                > Może powinniśmy lepiej zdefiniować, jakiego bohatera omawiamy? :-)
                                >

                                Tylko że jak już go zdefiniujemy u umieścimy w serv pod paryżem jako
                                miedzynarodowy wzorzec, okaże się że takich ludzi w naturze nie ma ;)
                                pzdr.

                                • eeela Re: Pomyślałam "chwilę" nad tym.. 30.06.08, 13:13
                                  Ba, to oczywiste. Chyba że wierzymy w platońskie idee :-)
              • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 10:13
                yoric napisał:

                > > Tak wiec, owszem, ślinimy sie na widok ciasteczka z czekoladą, ale nie zn
                > aczy
                > to że je zjemy.
                >
                > Ja bym to ujął inaczej:
                >
                > Nie musimy zjeść ciasteczka, ale nie możemy się nie ślinić na jego widok.
                >
                > A jak się ślinimy, to pewnie w końcu i tak zjemy.

                Skoro możemy automatycznie niemal klękać przed dwoma skrzyżowanymi kawałkami
                drewna albo ryzykować życie i umierać dla dobra rysunku ptaka to znaczy że
                możemy nauczyć się nie chcieć nadmiaru cukru. Zresztą znam osoby które cukier
                jednak odrzuca, i to bynajmniej nie jakiś anorektyków.

                No a jak to jest że ja "się ślinię" na widok rokforta, choć to jest jakby nie
                było kawałek "zepsutego" sera, który jest do tego produktem pochodzącym z
                zepsutego mleka?
                Ten sam rokfort budzi u większości moich znajomych (Europa Środkowa) co najmniej
                rezerwę. A u statystycznego Chińczyka budzi odruch wymiotny.
                Ale ten sam Chińczyk ślini się na widok "zgniłego jajka" a ja raz tylko takie
                widziałem, do tego tylko na filmie, i nie było to miłe :))
                Część Europejczyków (i chyba większość Azjatów) nie ma odpowiedniej chemii
                potrzebnej do trawienia mleka i jego przetworów. Teoretycznie powinno ich od
                mleka odrzucać (tak jak Azjatów) jednak są kulturowo "zmodyfikowani" i gdzieś ta
                naturalna reakcja jest zepchnięta, przez co zresztą obniżają swój fitness bo
                alergie pokarmowe są przykrymi dolegliwościami.

                Przed tysiącleciami zupełnie najrozsądniejszą strategią w stosunku do obcych
                było ich ukatrupienia - takie jest zresztą źródło ksenofobi.
                Są jednak ludzie, którzy są ciekawi obcych i uprzedzenia rasowe są im obce
                niejako "sprzętowo".
                No więc jak to z tymi "wrodzonymi" popędami? Można je modyfikować czy nie? A
                może tylko część? Które? Tak to "zbadać"?

                pzdr
    • meg758 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 18:17
      Byłabym ostrożna z takim generalizowaniem typu "dranie podniecają
      wszystkie kobiety, bo tak działa ich psychika." Jestem wielką fanką
      nauki w ogóle (której owocem jest np.antykoncepcja:), ale w
      historii różnych gałęzi nauki często było tak, że wysuwano jedynie
      słuszną teorię, a potem pojawiał się ktoś inny, kto podważał
      dotychczasowy paradygmat. Ewolucja ewolucją, ale doświadczenia
      osobnicze też mają duże znaczenie. Niestety nie pamiętam żródła
      opinii, która wydaje mi się być trafna. Mniej więcej tak"...wszyscy
      rodzimy się z podobnym zalążkiem popędu seksualnego, ale od wielu
      rzeczy zależy jak się on rozwinie." Tak prywatnie, mój ojciec od
      wielu lat znęca się nad moją matką. Drani zauważam na tyle,żeby jak
      najszybciej obejść ich szerokim łukiem. Jak do tej pory najbardziej
      zakochana byłam w Brytyjczyku wychowanym na zachodniej poprawności
      politycznej. Jestem dziwna?
      Pozdrawiam
    • aandzia43 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 27.06.08, 23:51
      Jeśli już mowa o panach z ekranu i cechach, które uosabiają, to się
      wypowiem. Nie kręci mnie Bond i jemu podobni. Nie miękną mi na ich
      widok kolana. I chyba nigdy nie miękły, o ile mnie starcza pamięć
      nie myli. Bond to narcystyczny goguś, do tego lekko psychopatyczny.
      Jak napisałam już w tym wątku od narcyzów mnie odrzuca, bo śmierdzą
      mleczkiem mamusi, tak bardzo są niedojrzali, a właściwie
      niedorozwinięci. Seks z nimi to dla mnie pedofilia. Niańczenie
      przewrażliwionego dziecięcia. Tfuuu... Od psychopatów trzymam się z
      daleka, a zwęszyć takiego potrafię z odległosci kilometra. Nie mam
      skłonności masochistycznych i nie realizuję się w poświętnictwie.
      Jedynie skłonność do ryzyka wywołuje w mym podbrzuszu słodkie
      wibracje. Oj wywołuje;-)
      Przykłady działających na moje podbrzusze bohaterów filmowych to:
      Bravehart (o jesssooo, jakie on miał szalone spojrzenie i misję),
      tańczący z wilkami, facet polujący na androidy itd. Silni faceci,
      którzy mierzą się ze swoim losem, przeznaczeniem. Biorą się za bary
      z tym, co ich spotyka i w ten sposób wykuwają swoją ścieżkę wśród
      skał. I żadne to moralizatorstwo. Mnie autentycznie PODNIECA
      dojrzałość u chłopa. Fizycznie. Oddolnie i podbrzuszem. Dosłownie.

      Po co to piszę? Jestem jakimś tam typem kobiety. Nie wiem, czy
      często spotykanym, czy nie. Ale pewnie nie niszowym. Myślę, że jest
      nas sporo. Kobiety, o których traktuje artykuł to nie są wszystkie
      kobiety tego świata. Nie wszystkim robi się mokro na widok
      nadpobudliwego, narcystycznego pajaca.
    • kachna501gazeta.pl Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 28.06.08, 21:06
      Wiesz, w skrócie to jest tak: kobieta układa sobie życie i rodzi dzieci temu
      grzeczniejszemu, bo wie, że z nim, może czuć się bezpieczna (ona i dzieci)
      Jednak instynktownie (musi wydawać potomstwo) czasem zdarza się skok w bok,
      dlaczego? Kobiety podświadomie szukają lepszego materiału genetycznego. Ciężko
      to zrozumieć, ale jak widać odpowiedź leży u podstaw, już dawno o tym mówili,
      ewolucja jest jednokierunkowa, wciąż idziemy do przodu, ale nasze instynkty nie
      zmieniają się i tak pozostanie dopóki jesteśmy ludźmi, co będzie po nas dopiero
      się okaże.:)
    • victta David DeAngelo sie myli!!! 29.06.08, 10:39
      Tak wnioskuje po wpisach Yorica,bo samego guru nie czytałam;-))).

      "ATTRACTION IS NOT A CHOICE"-Ok,zgadzam sie z tym!
      Teza jest dobra,ale już wnioski złe.
      Biologiczna funkcją faceta jest mieć jak najwięcej dzieci z jak najlepszymi
      genetycznie babkami.(rozsiewanie genów)Dlatego mężczyźni nie dążą do tego żeby
      zapłodnić wielokrotnie jedna samice-tą najlepszą,oni dążą do zapładniania
      różnych.Tak jakby trzymali pieniądze w różnych bankach i nawet jak stracą
      część,to część przyniesie korzyść.

      Kobiety mogą mieć w swoim życiu góra 20 dzieci ,więc teoretycznie X razy mniej
      niż mężczyzna.Ich biologiczną funkcją jest więc utrzymać tę "małą garstkę przy
      życiu";-)i odchować.Ich priorytetem nie jest wobec tego szukanie najlepszych
      genów, jak to twierdzisz Yoric,
      tylko WYSTARCZAJĄCO DOBRYCH GENÓW,mężczyzn słabszych ,ale bardziej
      wielofunkcyjnych.I tacy wyzwalają w nich pożądanie,które oczywiście zgodnie z
      panem DeAngelo nie daje sie kontrolować.(tu ma racje!)
      Facet żeby sie rozmnożyć potrzebuje attraction,kobieta potrzebuje attraction
      podbudowane affection.I zawsze będzie szukała poza związkiem jednego z tych
      czynników,którego akurat jej brakuje.

      Był tu nawet wątek jednej pani,która miała w związku kupe tego attraction,a zero
      affection (Facet z nią nie rozmawiał) - była bardzo nieszczęśliwa i zastanawiła
      sie czy faceta nie opuścić.
      WNIOSKI:
      Zakładając,że chodzi nam o utrzymanie związku(a nie wyrwanie znudzonej
      mężatki,zdesperowanej mężatki lub małolaty)mężczyzna powinien bardzo pilnować
      równowagi miedzy attraction i affection.
      A kobiecie zostaje chyba tylko zmiana peruk.;-))))
      • yoric Re: David DeAngelo sie myli!!! 29.06.08, 14:59
        Ja tu widzę schemat "nie podoba mi się" = "nieprawda".

        Zacznijmy od tego, że DeAngelo, to facet, który mówi innym facetom jak to
        zrobić, żeby kobiety czuły do nich attraction. I na tym polu ma 100% racji.
        DeAngelo nie jest psychologiem ewolucyjnym, chociaż (dość ogólnikowo) odwołuje
        się do podstawowych tez psychoewo.

        > tylko WYSTARCZAJĄCO DOBRYCH GENÓW,mężczyzn słabszych ,ale bardziej
        > wielofunkcyjnych.I tacy wyzwalają w nich pożądanie

        OMG... tacy wyzwalają w nich uczucie/przywiązanie (affection), bo z nimi chcą
        tworzyć związki! A geny chcą od najlepszych i tacy wyzwalają w nich attraction!
        Victta, skup się trochę, to jest naprawdę proste. Affection - związek,
        attraction - seks. Opieka od dostarczycieli, geny od samców alfa.

        > była bardzo nieszczęśliwa i zastanawiła sie czy faceta nie opuścić.

        ...ale do łóżka z nim chodziła. Na tym polega attraction.

        > Zakładając,że chodzi nam o utrzymanie związku(a nie wyrwanie znudzonej
        mężatki,zdesperowanej mężatki lub małolaty)mężczyzna powinien bardzo pilnować
        równowagi miedzy attraction i affection.

        Zakładając, że chodzi o utrzymanie związku, to tak. Zakładając, że chodzi o seks
        w tym związku, to liczy się attraction. Też uważam, że samo attraction szczęścia
        nie daje, ale nie mówiliśmy o szczęściu, tylko o seksie.

        Pozdrawiam
        • victta Re: David DeAngelo sie myli!!! 29.06.08, 16:30
          > Ja tu widzę schemat "nie podoba mi się" = "nieprawda".

          Nie,nie ,przepraszam,to może taka maniera z mojej strony,chciałam być zauważona.;-)

          >A geny chcą od najlepszych i tacy wyzwalają w nich attraction!
          Skąd to wiadomo????Jakie są dowody???

          > ale nie mówiliśmy o szczęściu, tylko o seksie.
          No ok,ale na tym forum mówimy o seksie w kontekście związku i tak na to patrzę.
          • victta Re: David DeAngelo sie myli!!! 29.06.08, 17:46
            " Badania, między innymi profesora Jana Havlicka z Uniwersytetu Karola w Pradze,
            wykazały, że kobiety, które mają już partnera, podczas owulacji wolą zapach
            innego, bardziej dominującego mężczyzny - szukają bowiem lepszych genów.
            Natomiast kobiety samotne w okresie owulacji nie mają takich preferencji. One
            zadowolą się każdym partnerem, pod warunkiem że ten zapewni im stabilizację i da
            poczucie bezpieczeństwa."

            www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=15895&Strona=3
            Ok zgadzam sie kobiety które maja ustabilizowane affection szukaja attraction,w
            celu lepszych genów.Kobiety samotne już tak nie robią.

            I co, Pan DeAngelo pisze co zrobić żeby facet mający te słabsze geny udawał tego
            silniejszego.Czyli co zrobić ,żeby wyrwać mężatkę na seksik?
            I to sie tak daje? Biologie można oszukać?
            • yoric Re: David DeAngelo sie myli!!! 30.06.08, 01:35
              DeAngelo uczy, jak być facetem, który jest atrakcyjny dla WSZYSTKICH kobiet. A
              mówiąc ściśle do bólu: nie tyle 'wszystkim', co 'jak się OGÓLNIE podobać
              kobietom'. To jest jak kurs makijażu i seksownego ubioru dla kobiet - 'dobrze
              zrobiona' laska może nie być w czyimśtam typie, ale ogólnie bielsze zęby,
              bardziej lśniące włosy, bardziej podkreślone oczy, lepsza cera - będą się
              bardziej podobać facetom, niezależnie od ich wieku, stanu cywilnego,
              wykształcenia, itd.

              Chętnie podsumowałbym nauki Davida D. w trzech zdaniach, ale gdyby to było takie
              proste, to on sam nie pisałby ebooka na 180 stron i nie robił w sumie kilkuset
              godzin kursów na DVD. W trzech zdaniach trudno jest nie strywializować - dlatego
              musisz uwierzyć mi na słowo :).

              Pozdrawiam
              • flamenco_night Re: David DeAngelo sie myli!!! 30.06.08, 09:35
                Czyli uczy, jak być przeciętniakiem ???
                Bo jeśli ktoś się podoba wszystkim, to nie podoba się tak naprawdę
                nikomu.. podobać można się konkretnym mężczyznom/kobietom, za to
                tak "na maksa", zamiast szarego "dla każdego coś jego oku miłego"..
              • druginudziarz Re: David DeAngelo sie myli!!! 30.06.08, 10:44
                yoric napisał:

                > DeAngelo uczy, jak być facetem, który jest atrakcyjny dla WSZYSTKICH kobiet. A
                > mówiąc ściśle do bólu: nie tyle 'wszystkim', co 'jak się OGÓLNIE podobać
                > kobietom'. To jest jak kurs makijażu i seksownego ubioru dla kobiet - 'dobrze
                > zrobiona' laska może nie być w czyimśtam typie, ale ogólnie bielsze zęby,
                > bardziej lśniące włosy, bardziej podkreślone oczy, lepsza cera - będą się
                > bardziej podobać facetom, niezależnie od ich wieku, stanu cywilnego,
                > wykształcenia, itd.
                >
                > Chętnie podsumowałbym nauki Davida D. w trzech zdaniach, ale gdyby to było taki
                > e
                > proste, to on sam nie pisałby ebooka na 180 stron i nie robił w sumie kilkuset
                > godzin kursów na DVD. W trzech zdaniach trudno jest nie strywializować - dlateg
                > o
                > musisz uwierzyć mi na słowo :).
                >

                Hahaha :)
                A dopiero co pisałeś że kosztownych strategii nie da się sfałszować.
                Dla kogo więc te poradniki?

        • druginudziarz Re: David DeAngelo sie myli!!! 30.06.08, 10:41
          yoric napisał:

          > Ja tu widzę schemat "nie podoba mi się" = "nieprawda".
          >
          > Zacznijmy od tego, że DeAngelo, to facet, który mówi innym facetom jak to
          > zrobić, żeby kobiety czuły do nich attraction. I na tym polu ma 100% racji.
          > DeAngelo nie jest psychologiem ewolucyjnym, chociaż (dość ogólnikowo) odwołuje
          > się do podstawowych tez psychoewo.
          >
          > > tylko WYSTARCZAJĄCO DOBRYCH GENÓW,mężczyzn słabszych ,ale bardziej
          > > wielofunkcyjnych.I tacy wyzwalają w nich pożądanie
          >
          > OMG... tacy wyzwalają w nich uczucie/przywiązanie (affection), bo z nimi chcą
          > tworzyć związki! A geny chcą od najlepszych i tacy wyzwalają w nich attraction!
          > Victta, skup się trochę, to jest naprawdę proste. Affection - związek,
          > attraction - seks. Opieka od dostarczycieli, geny od samców alfa.

          Nabieram podejrzenia że rozbieżności o których dyskutujemy mają z wyłącznie
          semantyczne już podłoże :)
          Mnie się wydaje, że na pewnym etapie rozwoju osobniczego (czyli mówią po ludzku:
          po dorośnięciu) attraction=affection.
          Chyba wszystkie dziewczynki mają w życiu etap marzeń za "księciem z bajki" i to
          jest chyba "attraction". Jednak większość (?) z tego wyrasta. dlaczego?

          Zwrócę też uwagę na jedną niekonsekwencję:
          Pożądanie "supersamca" uważasz za "naturalne i głęboko ewolucyjne, natomiast
          modyfikowanie tego pożądania - już nie. Dlaczego?

          pzdr.
    • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 13:20
      Zbiorczo, bo 'drabinka' dezorganizuje czytanie:

      Drugi:
      > Mnie się wydaje, że na pewnym etapie rozwoju osobniczego (czyli mówią po
      ludzku: po dorośnięciu) attraction=affection

      zdecydowanie nie. Affection to takie przywiązanie, 'miłość'. Attraction to
      pociąg, pożądanie, kręcenie, przyciąganie. Ale długo by wyjaśniać.

      Popędy można modyfikować, jak najbardziej. Ale one są i odgrywają ogromną rolę.
      Pewnie, że można mieć silną wolę i nie jadać w McDonaldzie, ale to, że naprawdę
      wielu osobom udaje się mieć dobrą sylwetkę, nie zmienia faktu, że 64% populacji
      USA ma nadwagę, a 30% jest otyła. Oni też niby mogą modyfikować swój popęd, a w
      praktyce sięgają po ciasteczko.

      Kriss, Ela:
      myślę, że spokojnie można się zgodzić, że COŚ się przez 500lat dzieje, natomiast
      jest to tak małe coś, że w rozważaniach psychoewo można je spokojnie pominąć.
      Zwłaszcza, że psychoewo ma ambicje mówienia o całości gatunku, więc wszystkich
      tych grupach etnicznych w miarę izolowanych od tysięcy lat.

      DeAngelo:
      Jest taki niezaprzeczalny fakt, że jedni faceci mają większe powodzenie u
      kobiet, inni mniejsze. Więc DeAngelo uczy tych, co mają mniejsze, jak mieć
      większe - i robi to dobrze. Prościej nie umiem tego wyjaśnić i nie będę się starał.

      Pozdrawiam
      • flamenco_night Przemknąłeś się "nieopodal prawdy".. 30.06.08, 13:29
        > DeAngelo:
        > Jest taki niezaprzeczalny fakt, że jedni faceci mają większe
        powodzenie u
        > kobiet, inni mniejsze. Więc DeAngelo uczy tych, co mają mniejsze,
        jak mieć
        > większe - i robi to dobrze. Prościej nie umiem tego wyjaśnić i nie
        będę się sta
        > rał.
        >


        NIE! Jest tak, że jedni mają powodzenie u większej liczby kobiet
        (np. tej nas większości, która reaguje na dość
        schematyczne 'podniety'), a inni u mniejszej, a nawet nielicznej.
      • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 14:00
        yoric napisał:

        > Zbiorczo, bo 'drabinka' dezorganizuje czytanie:
        >
        > Drugi:
        > > Mnie się wydaje, że na pewnym etapie rozwoju osobniczego (czyli mówią po
        > ludzku: po dorośnięciu) attraction=affection
        >
        > zdecydowanie nie. Affection to takie przywiązanie, 'miłość'. Attraction to
        > pociąg, pożądanie, kręcenie, przyciąganie. Ale długo by wyjaśniać.

        Teraz widzę, że źle się wyraziłem.
        Chodziło mi raczej o to że "attraction <=> affection".
        Czyli że "niezłe" affection wzbudza attraction, a attraction


        > Popędy można modyfikować, jak najbardziej. Ale one są i odgrywają ogromną rolę.
        > Pewnie, że można mieć silną wolę i nie jadać w McDonaldzie, ale to, że naprawdę
        > wielu osobom udaje się mieć dobrą sylwetkę, nie zmienia faktu, że 64% populacji
        > USA ma nadwagę, a 30% jest otyła. Oni też niby mogą modyfikować swój popęd, a w
        > praktyce sięgają po ciasteczko.

        Czyli jednak nie 100%? ;)
        A dlaczego? przecież warunki są wyśmienite do niepohamowanego obżarstwa: żarcie
        tanie, łatwo dostępne, nadwyżki czasu etc etc.

        Ja bym powiedział że to jest _tylko_ 30% otyłych.
        Nad wspieraniem konsumpcji pracują sztaby specjalistów i mimo tych wysiłków,
        część ludzi się temu instynktowi opiera.

        Z drugiej strony wyrugowano znacznie inny "wrodzony" instynkt - ksenofobię. Czy
        naprawdę nie zauważasz jak człowiek łatwo jest manipulowalny?

        pzdr.
        • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 15:15
          W sumie nie wiem, do czego prowadzi ta dyskusja: ja mówię "ważne są popędy", Ty:
          "ważna jest świadoma kontrola" i w sumie każdy ma rację. Ty mówisz:
          > Czyli jednak nie 100%? ;)
          Ja mówię: nie 100%. Ale pociąg do ciastka odczuwa 99%, z czego 35% jakoś go
          kontroluje, 35% ma z tym problemy, a 30% w ogóle go nie kontroluje. To dowód na
          jedno, na drugie, czy na jedno i drugie? :)

          > Czyli że "niezłe" affection wzbudza attraction, a attraction

          z tym się nie zgodzę. Jeśli facet wzbudza attraction, kobieta będzie chciała z
          nim i seksu, i związku. Jeśli affection, tylko związku.

          Pozdr
          • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 15:22
            Jeśli facet wzbudza attraction, kobieta będzie chciała z
            > nim i seksu, i związku.

            A to już kompletna bzdura - z wieloma z tych, których pożądam i
            sypiałam z nimi dłużej czy krócej, za nic w świecie nie chciałabym
            wejść w związek. Pomijam oczywistości, ważne jest już samo to, że
            kilku nawet nie lubię, choć wściekle mnie podniecali.. do seksu nie
            trzeba sympatii, do życia z kimś na co dzień - owszem.
            • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 15:30
              Dlatego jest taki kłopot z tłumaczeniem 'attraction', bo to znaczy nie tylko
              'pożądanie' (choć również), ale także pewne 'przyciąganie'.

              Pozdrawiam
              • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 15:34
                Doczytałam, gdy pierwszy raz u Ciebie owo słówko napotkałam.. oni
                mnie, owszem, przyciągają, ale ich nie lubię.. to możliwe, wierz mi.
                Można powiedzieć, że choć miło się z nimi spędza czas, to posiadają
                cechy, które irytowałaby mnie po tygodniu przebywania pod wspólnym
                dachem ;)
          • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 16:28
            Człowiek czuje pociąg do słodkiego,słonego i tłustego,bo taka ma genetyczną
            skłonność-czyż nie?
            To postaw przed kimś cukierniczkę,solniczkę i butelkę oleju,zobaczymy czy
            przeżyje kulinarny orgazm.
            • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 17:09
              "Po obcięciu skrzydeł mucha ogłuchła"

              Jak się odetnie cycki od kobiety i postawi przed facetem, to okazuje się, że
              żadnego podniecenia nie ma. Znaczy: faceci nie reagują na cycki.

              Pozdrawiam
              • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 17:56
                yoric napisał:

                > "Po obcięciu skrzydeł mucha ogłuchła"
                >
                > Jak się odetnie cycki od kobiety i postawi przed facetem, to okazuje się, że
                > żadnego podniecenia nie ma. Znaczy: faceci nie reagują na cycki.
                >
                > Pozdrawiam

                :)))
                Wiesz, ale jeśli "odetniesz" od nagiej kobiety jej obraz (zrobisz jej fotkę) to
                podniecenie już jest.
                Wprawdzie to już kompletnie (?) nie na temat ale też ciekawe ;)
                pzdr.
                • flamenco_night Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 18:08
                  hm.. miałam dopisać tę samą uwagę właśnie.. :))
              • victta Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 20:09
                Dobre.!!!!
                Ale jak sie wykadruje na focie same cycki,bez kobiety(czyli reszty)to już
                reagują.Albo takie z gumy z sexshopu.;-)))).
                Ale na poważnie.
                Zgadzam sie z Tobą Yoric,może wstyd sie do tego przyznać,że jesteśmy takie
                nieskomplikowane i podobne ,ale to fakt-lecimy na silnych samców.
                Albo przynajmniej 90%(80,70%?),a to przecież super wynik ,tak czy inaczej.
                Nie mniej uważam ,że skupienie się jedynie na prezentacji samczości,bez
                odpowiedniego wnętrza,jest puste,jest sztuką dla sztuki,jest pozbawione sensu i
                ma króciutkie nóżki,jak każda mistyfikacja.
          • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 30.06.08, 18:28
            yoric napisał:

            > W sumie nie wiem, do czego prowadzi ta dyskusja: ja mówię "ważne są popędy", Ty
            > :
            > "ważna jest świadoma kontrola" i w sumie każdy ma rację. Ty mówisz:
            > > Czyli jednak nie 100%? ;)
            > Ja mówię: nie 100%. Ale pociąg do ciastka odczuwa 99%, z czego 35% jakoś go
            > kontroluje, 35% ma z tym problemy, a 30% w ogóle go nie kontroluje. To dowód na
            > jedno, na drugie, czy na jedno i drugie? :)

            Czym jest "popęd"? - reakcją genotypu (jego odpowiedzią) na dane wydarzenie.
            Czym jest "świadoma kontrola"? - reakcją genotypu (jego odpowiedzią) na dane
            wydarzenie.
            Jedno i drugie ma na celu zwiększenie fitness.
            Mam wrażenie, że te dwie rzeczy widzisz w opozycji a ja wręcz przeciwnie :)

            > > Czyli że "niezłe" affection wzbudza attraction, a attraction
            >
            > z tym się nie zgodzę. Jeśli facet wzbudza attraction, kobieta będzie chciała z
            > nim i seksu, i związku. Jeśli affection, tylko związku.

            Wiesz, ja chyba patrzę na te "byty" przez pryzmat brzytwy Ockhama.
            Nie widzę więc jakiś odrębnych struktur, za bardzo pachnie mi to "modelem
            umysłu" czy czymś w tym stylu. Ja widzę tylko strumień decyzji
            optymalizacyjnych, zwiększających (teoretycznie) fitness. Decyzje te podejmuje
            się na pomocą złożonego "aparatu" na który składa się bagaż zarówno genetyczny
            jak i poznawczy, przy czym jeden z drugim nie konkuruje ze sobą a uzupełnia się.
            To jest równanie (w zasadzie układ równań) w wielką liczbą niewiadomych.
            Nie bardzo więc nadal rozumiem dlaczego części tych równań nadać nazwę np.
            "affection". Dla mnie to trochę słowa-wytrychy - atrakcyjne i niewiele
            tłumaczące. Może się mylę i sam nie wiem co tracę :)
            pzdr.
            • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 01.07.08, 01:13
              'Attraction' to "byt postulowany o ogromnej sile eksplanacyjnej i predyktywnej"
              :))). Jak to dostrzeżesz i zrozumiesz jak działa, nagle wszystko zaczyna mieć sens.

              Przykład pożyczony: dostajesz do ręki pewien przyrząd i za cholerę nie możesz
              dojść, jak to działa i o co w tym chodzi. Aż ktoś ci mówi: "to drylownik do
              oliwek". W mgnieniu oka wszystko jest jasne, rozumiesz cały mechanizm i każdą
              część z osobna, a jako bonus dowiadujesz się nawet, czemu oliwki w słoiku mają
              dziurkę w kształcie krzyżyka.

              Kiedyś nie mogłem pojąć, jak to jest, że te wszystkie laski 'ceniące przede
              wszystkim inteligencję' w ogóle na mnie nie lecą, natomiast lecą na takiego
              beznadziejnego typa, który wiadomo, że je przeleci i zostawi, bo już tak zrobił
              z n innymi. Wysoce inteligentne studentki, to tak dla ścisłości. Więc teraz wiem
              to i mnóstwo innych rzeczy. To moc eksplanacyjna.

              A moc predyktywna, tj. wiedza, że jak się zrobi to i to, to się wyzwoli
              attraction (i co z tego wyniknie) jest jeszcze fajniejsza :).

              Pozdrawiam
              • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 01.07.08, 09:48
                yoric napisał:

                > 'Attraction' to "byt postulowany o ogromnej sile eksplanacyjnej i predyktywnej"
                > :))). Jak to dostrzeżesz i zrozumiesz jak działa, nagle wszystko zaczyna mieć s
                > ens.

                Mocne :))) Ja akurat się nie łapię na takie "uczone" teksty, ale na pewno jest
                wielu chętnych do kupienia tego :P
                A to znasz: pl.wikipedia.org/wiki/Sokal_hoax ?

                > Przykład pożyczony: dostajesz do ręki pewien przyrząd i za cholerę nie możesz
                > dojść, jak to działa i o co w tym chodzi. Aż ktoś ci mówi: "to drylownik do
                > oliwek". W mgnieniu oka wszystko jest jasne, rozumiesz cały mechanizm i każdą
                > część z osobna, a jako bonus dowiadujesz się nawet, czemu oliwki w słoiku mają
                > dziurkę w kształcie krzyżyka.

                Analogia kapitalna!
                Pozwolisz, że trochę rozwinę temat oliwki i drylownika (nomen omen).
                1. Większość ludzi na świecie nie wie co to jest oliwka.
                2. Z tych, którzy wiedzą, część jada oliwki niedrylowane.
                3. Drylownik do oliwek został "odkryty" (jak podejrzewam) dopiero całkiem niedawno.
                4. Do tego czasu w ogóle żadna oliwka nie wiedziała co to jest drylownik. (Nie
                wiedzieli również hodowcy oliwek.)
                5. Dziś, gdy drylownik jest znany i powszechnie dostępny, "obsługuje" część
                oliwek, reszta po prostu jest tłoczona, z czego część na zimno
                ;)

                No, ja bym nie powiedział, że motorem ewolucji oliwek był drylownik.

                > Kiedyś nie mogłem pojąć, jak to jest, że te wszystkie laski 'ceniące przede
                > wszystkim inteligencję' w ogóle na mnie nie lecą, natomiast lecą na takiego
                > beznadziejnego typa, który wiadomo, że je przeleci i zostawi, bo już tak zrobił
                > z n innymi. Wysoce inteligentne studentki, to tak dla ścisłości. Więc teraz wie
                > m
                > to i mnóstwo innych rzeczy. To moc eksplanacyjna.

                Wiesz, gdyby grawitacja przestała boleć, to też mnóstwo inteligentnych ludzi
                zaczęłoby łamać sobie nogi.
                To, że palenie papierosów nie zabija od razu, nie przeszkadza w tym, by część
                ludzi powstrzymywała się od palenia.

                > A moc predyktywna, tj. wiedza, że jak się zrobi to i to, to się wyzwoli
                > attraction (i co z tego wyniknie) jest jeszcze fajniejsza :).
                >

                Chyba już to dyskutowaliśmy.
                Oszustwo ma sens gdy:
                1. nie jest kosztowniejsze od oryginału
                2. jest ktoś gotowy do nabrania się

                W tym przypadku mam takie wątpliwości.
                1. Opanowujesz (fałszujesz) strategię inwestując w nią mniej czy więcej czasu
                (=energii). Im jesteś lepszy, tym mniej czasu na to potrzebujesz, ale skoro
                jesteś "lepszy" to czy potrzebujesz tą oszukańczą strategię?
                2. W czasie gdy jej się uczysz, inni już od dawna bzykają. Przychodzi więc taka
                chwila, że będziesz już w stanie wyzwolić "attraction", ale wszystkie samice są
                zajęte. A te niezajęte to same paści, które są chętne i bez "attraction".
                3. W interesie atrakcyjnych (genetycznie) pań jest nie dać się nabrać na
                "oszukańczą strategię". Skąd wiesz czy te atrakcyjne panie, które bzyknąłeś,
                same nie stosują oszukańczych strategii, udając tylko dobre geny?
                4. Ogólnie zdobywanie kobiet "socjotechnikami" porównałbym do polowania z lunetą
                i noktowizorem. W zasadzie masz pewność że ustrzelisz zwierza, ale tylko
                konkretnego typu. Przypominam, że nadal można to zrobić za pomocą łuku.

                pzdr.
                • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 01.07.08, 14:51
                  Drugi, ja przestaję rozumieć Twoje wpisy, a raczej ich motywację. Masz jakąś
                  tezę, wyartykułuj proszę, bo podejrzewam, że jedyną motywacją jest łapanie mnie
                  za słowa.

                  Oczywiście, że znam prowokację Sokala. A Ty przecież doskonale wiesz, co to 'moc
                  eksplanacyjna i predyktywna', więc o co chodzi?

                  Analogia drylownika jest do momentu olśnienia, kiedy brakujący kawałek
                  informacji pozwala zrozumieć wszystko inne - a nie do działania ewolucji!

                  Jak już mówiłem, pojęcie "attraction" pozwala mi zrozumieć i przewidzieć
                  zachowania ludzi. Jest spójne z moją teoretyczną wiedzą o świecie, jest spójne z
                  moimi obserwacjami, a do tego pozwala mi skuteczniej działać. To jak grawitacja
                  w fizyce. A może jak flogiston w fizyce. Nie wiem, nie obchodzi mnie - ważne, że
                  się SPRAWDZA.

                  Co do wątpliwości na końcu to żadna z nich mi nie przeszkadza, może poza
                  czwartą, która jest nie na temat, bo mówi o "socjotechnikach", co jest błędnym
                  ujęciem tematu.

                  Pozdrawiam
                  • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 01.07.08, 17:46
                    Wiesz, ale to są socjotechniki. Nauka, jaką pozę przybrać, żeby
                    uzyskać określoną reakcję "targetu" (łotewer, tu- kobiety), to
                    właśnie TO. A mnie osobiście razi (to do wypowiedzi ze 2 posty
                    wcześniej) rozległa podbudowa naukowa pod trywialne sztuczki:/
                    Jeśli działa, to, jak to mówią, daj Boze jak najlepiej, ale "z
                    naukowego punktu widzenia" nie ma prawa być serwowana jako
                    uniwersalna prawda i panaceum. Parę osób już to pisało, jedne
                    uzasadniając biologicznie, inne pisząc od serca co myslą: to działa
                    na NIEKTÓRE panie. Określony typ sie temu poddaje i tylko ten typ.
                    Został juz na samym początku rozpoznany jako niedojrzałe siksy.
                    Pamiętaj, ze niedojrzała siksa też może studiować, mieć niezłe
                    wyniki i być całkiem elokwentna. To z niej nie czyni inteligentnej,
                    no ale...
                    ;)
                    • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 02.07.08, 00:13
                      > Został juz na samym początku rozpoznany jako niedojrzałe siksy.

                      95% kobiet to niedojrzałe siksy w takim razie - słabe masz zdanie o własnej płci...

                      > "skoro się sprawdza w praktyce tzn. że jest to naukowe".

                      a czy ja mówię, że naukowe :). Ja pisałem wyraźnie, że seduction community nie
                      ma podstaw naukowych. DeAngelo miejscami, na szczęście nie za często, robi
                      wycieczki w pop-science i wtedy czyta się go z pewnym zażenowaniem. Tym
                      cenniejsze są takie badania, jak zacytowane we wpisie początkowym, które
                      kiepsko, bo kiepsko, ale przynajmniej próbują ugryźć ten trudny temat.

                      Ja mogę podyskutować o Popperze, Kuhnie, itd. - tylko po co?

                      O seduction community w ogóle, a DeAngelo i pojęciu attraction w szczególe,
                      napisałem, że:
                      1. jest spójne (jak kto woli: 'koherentne') z moją teoretyczną wiedzą o świecie
                      2. jest spójne z moimi obserwacjami
                      3. lepiej lub gorzej - ale raczej lepiej, niż gorzej - działa w praktyce.

                      TO MAŁO???

                      Pozdrawiam
                      • krissdevalnor100 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 02.07.08, 07:19
                        yoric napisał:

                        > 95% kobiet to niedojrzałe siksy w takim razie - słabe masz zdanie
                        o własnej płci...

                        Mam słabe zdanie o próbie badawczej którą ktoś pobiera na podstawie
                        własnych preferencji. 95% jakich kobiet? WSZYSTKICH??? Czy tych, z
                        którymi sztuczki próbowałeś (DeAngelo próbował???), bo chyba o tym
                        mozesz sie wypowiadać. A to zupełnie co innego i wiecej mówi o
                        preferencjach wybierającego niż o kobietach "in general"
                        ;)



                      • flamenco_night Yoric.. 02.07.08, 09:44
                        yoric napisał:

                        > 1. jest spójne (jak kto woli: 'koherentne') z moją teoretyczną
                        wiedzą o świecie
                        > 2. jest spójne z moimi obserwacjami
                        > 3. lepiej lub gorzej - ale raczej lepiej, niż gorzej - działa w
                        praktyce.
                        >
                        > TO MAŁO???
                        >

                        Nie, o ile jesteś w stanie przyjąć do wiadomości bezdyskusyjną
                        prawdę, że:

                        1. jest NIEspójne z teoretyczną wiedzą o świecie dowolnego
                        INTERLOKUTORA
                        2. jest NIEspójne z RZECZONEGO obserwacjami
                        3. lepiej lub gorzej - ale raczej GORZEJ, niż LEPIEJ - działa w
                        praktyce (oczywiście, wyłączam tu głosy 'po bandzie', że na to tylko
                        siksy, niedojrzałe i niedowartościowane laski lecą, bo to owszem
                        JEST bzdet - często właśnie pewne siebie, 'niezależne' i dojrzałe
                        wpadają w precyzyjnie utkaną sieć)


                        O ile jesteś w stanie to przełknąć, czyli innymi słowy - traktować
                        swoją opinię, jako swoje zdanie (tożsamo opinię innych, jako ich
                        opinię), nie jak prawdę objawioną, a Twojego 'guru' jak absolut - to
                        wszystko jest ok ;)

                        JESTEŚ?

                        pozdrawiam
                        • yoric Re: Yoric.. 02.07.08, 11:43
                          > Czy tych, z którymi sztuczki próbowałeś

                          "sztuczki". Wyjaśniam tutaj i w wątku obok, o co chodzi, ale słyszę
                          konsekwentnie "manipulacja", "socjotechniki", "sztuczki".
                          I że na pewno nie "działa". A jak działa, to na pewno tylko na siksy. A jak na
                          inteligentne kobiety, to to w takim razie na pewno też są siksy. A w ogóle to
                          złe, bo to manipulacja. Wszystko to wiem, chociaż nie czytałam, nie próbowałam;
                          wiem lepiej, niż ktoś kto czytał i próbował.

                          Przyznaję też, że faktycznie moje obserwacje dotyczą tylko kobiet, które
                          spotkałem, a nie tych, których nie spotkałem :). Niestety, nie postaram się
                          nadrobić tego niedociągnięcia, ponieważ kopanie się z koniem i dowodzenie, że
                          nie jestem wielbłądem, to nie moje sporty. Nie jestem misjonarzem, nie zależy
                          mi, żeby ktoś zmienił swój obraz świata, skoro mu tak wygodnie.

                          Pozdrawiam, over and out
                          • krissdevalnor100 Re: Yoric.. 02.07.08, 12:09
                            Szkoda, że out i szkoda, ze się denerwujesz, jednakowoż jeszcze
                            napiszę.

                            Przekręciłeś bardzo dużo i nie sądzę, żeby dlatego, że nie rozumiesz
                            różnic znaczeniowych- więc po co?
                            Po pierwsze: ktoś napisał, że NIE działa?
                            Po drugie eleganckie przekręcenie: z tych, z którymi nie próbowałeś
                            na te, których nie spotkałeś zabrzmiało jak "kończą mi się
                            argumenty" (bo sens z pewnością pojąłeś). Chyba, ze mam rozumieć, ze
                            próbujesz z każdą, którą spotykasz:) Rozróznijmy tylko sondowanie
                            gruntu od skonsumowanego podrywu, bo na sondowanie gruntu kobiety
                            odpowiadają- bo same sondują grunt. A do konsumpcji stąd daleko:)))

                            Ja wiem, że jeżeli cos nam się w praktyce sprawdza (kilka razy
                            sprawdziło?), to chcielibyśmy, aby to była uniwersalna prawda o
                            świecie. Naukowość tylko ma tę uniwersalność potwierdzać. Warto
                            jednak zachować dystans:)
                          • z_mazur Re: Yoric.. 02.07.08, 12:09
                            > Wyjaśniam tutaj i w wątku obok, o co chodzi, ale słyszę
                            > konsekwentnie "manipulacja", "socjotechniki", "sztuczki".
                            > I że na pewno nie "działa". A jak działa, to na pewno tylko na
                            siksy. A jak na
                            > inteligentne kobiety, to to w takim razie na pewno też są siksy. A
                            w ogóle to
                            > złe, bo to manipulacja. Wszystko to wiem, chociaż nie czytałam,
                            nie próbowałam;
                            > wiem lepiej, niż ktoś kto czytał i próbował.

                            No właśnie zawsze mnie to bawi gdy słyszę tego tepu teksty od kobiet.

                            Pewnie te kobiety, z którymi sie na przestrzeni ostatnich kilkunastu
                            miesięcy (od czasu pogłębienia mojej wiedzy na temat sposobów
                            budowania relacji z kobietami) spotykałem zdziwiłyby się, że są w
                            opinii innych kobiet "siksami". Nie będę pisał o ich wykształceniu i
                            pozycjach zawodowych, bo pewnie dla pań na tym forum to by nie miało
                            znaczenia, bo przecież pozycja zawodowa, inteligencja, wykształcenie
                            itp. nie świadczy o tym, że kobieta nie może być "siksą". W każdym
                            razie muszę przyznać, że na fajne "siksy" trafiam.

                            Pewnie to oczywiście wielkie moje szczęście, że jak trafiam na
                            intersującą mnie, iteligentną, błyskotliwą kobietę z dobrą pozycja
                            zawodową i udaje mi się dzięki mojej wiedzy poderwać ją, to
                            szczęśliwie okazuje się, że to akurat jest "siksa" i tylko dlatego
                            jest to możliwe.
                          • flamenco_night Yoric, nie wiem.. 02.07.08, 17:10
                            czemu powiesiłeś pod moją wypowiedzią to:

                            (yoric napisał:)

                            > > Czy tych, z którymi sztuczki próbowałeś
                            - co sugerowałoby, że ja użyłam tych słów, ale ok - niech to
                            pozostanie twoją tajemnicą ;)



                            >
                            > Przyznaję też, że faktycznie moje obserwacje dotyczą tylko kobiet,
                            które
                            > spotkałem, a nie tych, których nie spotkałem :).


                            I na tym poprzestań :)


                            Niestety, nie postaram się
                            > nadrobić tego niedociągnięcia, ponieważ kopanie się z koniem i
                            dowodzenie, że
                            > nie jestem wielbłądem, to nie moje sporty. Nie jestem misjonarzem,
                            nie zależy
                            > mi, żeby ktoś zmienił swój obraz świata, skoro mu tak wygodnie.

                            No widzisz, cały "problem" tkwi w tym, że właśnie tutaj tak się
                            zachowujesz, Misjonarzu ;)


                            >
                            > Pozdrawiam, over and out

                            Jestem ZA, jeśli o te odgrzewane kotlety chodzi :)

                            Pozdrawiam również :)
                            • raffi73 coraz wiecej kobiet staje sie chłopami i odwrotnie 06.07.08, 17:57
                              Pamietam przed laty gdy jeszcze chodziłem ze swoja jak sie pozniej okazało zona,
                              byla taka sytuacja ze ona kupiła jakis drogi krem czy cos ktoty okazał sie
                              podrobką.Gdy zorientowała sie ze zrobili ja w konia zaczeła płakac. Na to ja ze
                              trzeba isc i odzyskac kase. Ona sie bała i protestowała mowiac ze woli
                              stracic.Poszlismy tam i opier...ilem ta babe ktora w koncu zwrociła kase ale
                              było ciezko i poraz pierwszy przy mojej lady zachowałem sie troche
                              niecenzuralnie bo baba sprzedawca chamska.Juz zaczałem sie martwic ze moze za
                              ostro i po wysłuchaniu bluzg z moich ust zmieni do mnie stosunek a okazalo sie
                              ze ona zaczeła sie do mnie przytulac i cała droge chwalic jaki to ja meski.I tak
                              sobie mysle ze tak powinno byc.Jesli facet staje sie baba w zwiazku to tak jakby
                              ona mieszkała z synkiem i oczywiscie do seksu szuka chłopa.Rada dla facetow- nie
                              szukajcie dominujacych kobiet.Jesli ona od poczatku dazy zeby stale było po jej
                              mysli to jest to materiał do odrzucenia.
                  • druginudziarz Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 01.07.08, 18:42
                    yoric napisał:

                    > Drugi, ja przestaję rozumieć Twoje wpisy, a raczej ich motywację. Masz jakąś
                    > tezę, wyartykułuj proszę, bo podejrzewam, że jedyną motywacją jest łapanie mnie
                    > za słowa.
                    [ciach]

                    E, no, chyba się nie irytujesz?
                    Motywację jedną mam egoistyczną - inteligentnie sobie podyskutować.
                    A drugą idealistyczną - oddzielić naukowe od nienaukowego (przebrzydłym
                    popperystą jestem).
                    Co do pierwszego czuję się zrealizowane za co wszystkim Paniom i Tobie dziękuję :)
                    Co to drugiego to trochę się zmartwiłem, bo nie znałem Cię z tej strony, a
                    właśnie nabrałem cień podejrzenia, że nabawiłeś się tendencji do myślenia "skoro
                    się sprawdza w praktyce tzn. że jest to naukowe".
                    I chyba tylko w takich momentach nasze poglądy się rozmijały, czyż nie? ;)
                    pzdr.
    • urquhart Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 06.07.08, 09:32
      yoric napisał:
      > I oczywiście pewna wskazówka dla mężczyzn, którym kobiety mówią "nie".

      Kolejne podsumowanie tematu z babskiego forum:
      Idealny tatuś pomagający przy dzieciach powoduje oziębłość, a nocna zamiana w hulakę i opijusa przywraca erotyczny temperament i chcicę żonie!
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=81627766&v=2&s=0
      • kaachna1 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 06.07.08, 15:37
        Ok yoric,powiedzmy,że wiedzę teoretyczną posiadasz,ciekawa jestem jak to się ma
        u ciebie w praktyce,jaki tworzysz związek,czy jesteś z niego zadowolony,przede
        wszystkim czy jest to związek długoletni no i który z kolei?
        • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 07.07.08, 08:07
          Zależy z jaką praktyką :).

          Jeśli 'związkową', to tak, jak i z wiedzą teoretyczną, czyli ani jednego, ani
          drugiego. Pierwszy i jedyny poważny związek (siedmioletni, z przerwami, ogólnie
          udany oprócz jednego elementu - zgadnij jakiego :)) skończył mi się 1,5 roku
          temu i od tej pory jestem singlem. Wiedza teoretyczna 'o związkach w ogóle' to
          też nie moja działka, choć niewątpliwie byłoby fajnie czymś takim dysponować. To
          jednak zupełnie inny poziom złożoności.

          Pozdrawiam
          • z_mazur Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 07.07.08, 09:07
            Zaintrygowało mnie stwierdzenie "z przerwami...". Mógłbym prosić o
            wyjaśnienie?
            • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 07.07.08, 14:36
              Heh, nie ma to jak wywlekać to wszystko na forum :). Ale spoko, mam to za sobą,
              mogę o tym mówić :). Mam tylko nadzieję, że potem wrócimy do tematu, choćby
              tylko po to, by sprawdzić, czy jeszcze nie wyczerpał potencjału dyskusji.

              Po pół roku znajomości moja ex zrobiła sobie 'przerwę': poszła do innego faceta,
              przespała się z nim, po czym po ok. 2 tygodniach stwierdziła, że to był jednak
              błąd. Następne ok. 2 lata ogrooomne starania z jej strony, a mój równie
              ogrooomny żal i kilka rozstań z tego powodu - po których następowały jednak
              szybkie powroty, bo żyć bez siebie jakoś nie dawało rady. A potem to już taka
              związkowa rutyna. Jak pisałem obok, stałem się misiem bez jakichkolwiek
              elementów tygrysa, które kiedyś tam we nie były, natomiast do niej miałem
              pretensje o brak seksu.

              Pozdrawiam
              • kaachna1 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 07.07.08, 15:22
                wniosek z tego,że nawet jeśli mamy dość dobrą wiedzę teoretyczną to ma się ona
                nijak w praktyce,bo gdyby tak było znalazł byś sposób na to aby utrzymać ten
                związek,a znajomości krótkie nas nie obchodzą wszyscy tutaj chcą seksu ze stałym
                partnerem z długoletnim stażem,jednym słowem nadal stoimy w miejscu,możemy nadal
                kombinować,jednym się może uda coś zmienić przynajmniej na chwilę,a większości nie:)
                • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 07.07.08, 16:16
                  > bo gdyby tak było znalazł byś sposób na to aby utrzymać ten związek

                  znalazłbym sposób na związek, a także na malarię i problem głodu w Afryce. Tyle, że:

                  1. ciężko jest skorzystać z wiedzy teoretycznej, której się jeszcze nie posiada
                  (gdyby można było zrobić użytek z czegoś, czego się dowiemy za 5 lat, to nikt by
                  nie szedł na studia)

                  2. jak ktoś ma wiedzę na temat paliwa lotniczego, to nie znaczy, że zaraz umie
                  samolot zbudować; ale jeśli co rusz jakiś samolot spada przez kiepskie paliwo,
                  to może warto zacząć od książek z fizyki spalania...

                  Pozdrawiam
                  • kaachna1 Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 07.07.08, 16:34
                    no tak jasne próbować można,ale jak wiadomo nie każdy jest dobry z fizyki a tym
                    bardziej nie każdego interesuje wiedza teoretyczna na temat związku,jeśli taką
                    wiedzę będzie posiadał tylko jeden partner to chyba i tak nici z całej tej
                    idei,nad związkiem muszą pracować obie strony,innej opcji nie ma:)
                    • yoric Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 08.07.08, 16:17
                      No tak, ale o czym w ogóle dyskutujemy? Czy 'wiedza teoretyczna', o której
                      piszesz (a którą jakobym posiadał) to psychologia ewolucyjna, nauki DeAngelo,
                      nauki Mystery i seduction community, czy jakieś 'kursy uwodzenia' opisane w
                      wątku obok, a może jeszcze jakaś inna 'wiedza o związkach'. Ustalmy to, to
                      będzie można w ogóle rozmawiać. Pozdrawiam
    • 2cycuszki Re: "Dziewczyny wolą podłych drani" 07.08.08, 15:45
      Kobiety wolą męskich mężczyzn zamiast rozlazłych misiaczków. Ot i cała prawda. Wydajesz się być mężczyzną, któremu "kobiety mówią nie".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka