Dodaj do ulubionych

jestem bliska skrajnej decyzji..

05.07.08, 21:33
nie sądziłam, ze tu trafię. ale moze mi pomożecie.
mój mąż to super gość. przystojny, dobry, świetny kochanek. troche
lekkoduch, ale w gruncie rzeczy ok..
w czym problem?
ano w tym, że mam prawie 31 lat, a on od poczatku naszego małżeństwa
(idzie nam 6 rok) unika dziecka. na początku brałam pigułki, bo nie
chcieliśmy tak od razu "wpadać w pieluchy". po roku przestałam, bo
nie za dobrze sie czułam. on nagle polubił stosunek przerywany..albo
tuż po albo tuż przed okresem. wiedzial, że gdzieś po środku cyklu
to jest ten czas, ktorego chciał unikać..
ostatnio kochamy sie raz, dwa razy w miesiącu.. dużo wyjeżdża, dużo
pracuje.. a ja zastanawiam się czy nie uniewaznić tego małżeństwa...
posiadanie dzieci jest dla mnie bardzo wązne, jest moją drogą
spełnienia.. cierpię bardzo.
Obserwuj wątek
    • kasjobasjo cd. wazne 05.07.08, 21:35
      zapomniałam dodac, ze jakimś przypadkiem chyba.. byłam w ciąży, ale
      poroniłam bardzo wczesnie.. od tamtego momentu jest już coraz
      gorzej..
      • dosiadpl Re: cd. wazne 07.07.08, 12:18
        Jednego NIE ROB: nie wrabiaj kolesia w dziecko na sile, albo on nie
        nadaje sie na ojca, albo jeszcze nie chce nim byc, nie jest gotowy,
        albo po prostu ma kochanki na boku i co innego mu w glowie... /sex 2
        razy w miesiacu???/ W kazdym razie porozmawiaj z nim o tym
        powaznie. Nie rozumiem dlaczego wprost nie zapytalas czy bedziecie
        miec dzieci i kiedy???
    • wierna8385 Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 05.07.08, 22:09
      mala rada-perfidna ale jak nie ma innego sposobu to mowi sie trudno:)
      skoro jest taki uparty i nie chce dziecka powiedz mu ze bylas u
      ginekologa i ze z chormonami ci sie zdeka namieszalo i musisz brac
      tabletki zeby wszystko wrocilo do normy a przy okazji mozecie sie
      kochac bo sa to antykoncepcyjne-tak jak kobiety dostaja pigulki na
      wyrownanie chormonow podczas przekwitania i one sa rowniez
      antykoncepcyjne i oczywiscie wykop jakies tabletki tylko ich nie
      bierz ale naturalnie trzymaj je na wierzchu i niech codziennie jedna
      znika nawet mozesz przy nim udac ze lykasz on w koncu nie bedzie
      wiedzial czy trafia ona do twojego zoladka czy nie a wiesz ze
      pewnosc przy tabletkach ze nie zajdziesz w ciaze wynosi 99% tak wiec
      ktos musi byc tym jednym procentem:)a radze ci tak zrobic poniewaz
      moja przyjaciolka miala taki problem i gdyby nie to jej maz by dalej
      robil wszystko zeby dzieci nie mieli a tak sa teraz bardzo
      szczesliwa rodzina:)powodzenia!!!!
      • kitek_maly Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 05.07.08, 22:11

        Tak, rewelacyjny pomysł.
        Wrobić faceta w dziecko....
        Puknij się w głowę zanim coś napiszesz następnym razem.
        • wierna8385 Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 06.07.08, 11:42
          sama sie poknij facet inaczej za cholere nie da sobie dziecka zrobic
          a kobitka nie jest juz pierwszej mlodosci zeby dalej czekac a
          pozatym zajscie w ciaze z wlasnym mezem nie mozna nazwac wrobieniem
          go w dziecko-nie sa w koncu para nastolatkow ktorzy gowno wiedza o
          zyciu i sobie nie poradza!gosciu poprostu sra po gaciach ze skoncza
          sie dobre czasy a zaczna pieluszki a pozatym jak jestes taka madra
          to znajdz lepszy sposob na to by mogla sobie dziecko zrobic!!!
          • kasjobasjo hmm... 06.07.08, 11:49
            ja nie chcę "sobie dziecko zrobić".. pragnę być matką, chciałabym
            mieć wiele dzieci, on wydawał sie idealnym materiałem na ojca..
            chciałam mieć dzieci z nim, nie z kimkolwiek.. ale nie mogę udawać,
            okłamywać, że niby biorę pigułki.. to jest dla mnie poniżej mojej
            godności.
          • yoric Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 06.07.08, 14:44
            Osoba o pseudonimie "wierna" doradza złamanie elementarnych zasad uczciwości w
            związku... ciekawe...
            • songo3000 Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 06.07.08, 20:56
              Raczej nieciekawe bardzo. Zauważ, że każdy tu niejako reprezentuje grupę osób o okreslonych poglądach. Obawiam się, że grupa płytkich i głupich w zasadzie manipulantek jest w naszym kraju niemała. Konsekwencje tych manipulacji to produkcja dzieciaków w chorych a co najmniej niestabilnych związkach. Na które prędzej czy później robimy zrzutę z naszych podaktów, hehe.
            • druginudziarz Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 08.07.08, 10:16
              yoric napisał:

              > Osoba o pseudonimie "wierna" doradza złamanie elementarnych zasad uczciwości w
              > związku... ciekawe...

              Ale to on właśnie łamię tę zasadę. Po co brali ślub? Dlaczego ignoruje jej
              potrzeby? Czy aby nie traktuje niepoważnie związku, skoro nie chce wziąć na
              siebie namacalnego i konkretnego zobowiązania w postaci dziecka?
              Inną sprawą jest co będzie "potem". Pewnie nie będzie zbyt różowo. No ale dzięki
              temu forum będzie miało się czym żywić przez długie lata ;)
              Oczekiwanie że wszystko będzie idealnie i jak w bajce jest dziecinną tęsknotą za
              światem, którego nie ma.
              pzdr.
          • kl3szczu Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 07.07.08, 18:06
            jak by nie bylo oszukujesz swojego meza. a to wczenie czy pozniej wyjdzie na
            jaw. zenujace
          • merlotka30 Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 07.07.08, 20:19
            Zadziwiajace jest ile kobiet uzaleznia swoja samorealizacje od posiadania dziecka.
            A jak to wiedza lepiej czego ich malz chce, oj.
            A sposob z tabletkami rewelacyjny!
            Zeby SOBIE ZROBIC DZIECKO.
            tekst dnia.
            • urquhart Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 07.07.08, 20:47
              merlotka30 napisała:
              > Zadziwiajace jest ile kobiet uzaleznia swoja samorealizacje od
              posiadania dziec
              > ka.

              Urzekająca jest często spotykana szczera argumentacja:
              -Wreszcie będę miała coś naprawdę swojego
              -Ono mnie nigdy nie zdradzi
              -Będzie mnnie zawsze kochać i zawsze będzie ze mną
              • druginudziarz Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 08.07.08, 10:21
                urquhart napisał:

                > merlotka30 napisała:
                > > Zadziwiajace jest ile kobiet uzaleznia swoja samorealizacje od
                > posiadania dziec
                > > ka.
                >
                > Urzekająca jest często spotykana szczera argumentacja:
                > -Wreszcie będę miała coś naprawdę swojego
                > -Ono mnie nigdy nie zdradzi
                > -Będzie mnnie zawsze kochać i zawsze będzie ze mną

                Jeśli ojciec podejmie taką grę (bo mu tak wygodnie, bo cienias jest, bo nie
                bardzo go to zajmuje) to tak to się zapewne skończy.
                Aczkolwiek ja swoją żonę w końcu oduczyłem w końcu myślenia kategoriami "moja
                córka to, moje dzieci tamto" etc. Długo to trwało ale inaczej już nie powie jak
                "nasze dzieci".
                pzdr.
      • kasjobasjo Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 05.07.08, 22:24
        he he. sorry, ale nie o takie rady mi chodzi.. nie mam zamiaru
        zrobić sobie dziecka z osobą, która go nie chce...
      • kl3szczu Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 07.07.08, 18:04
        pierwsza droga do rozwodu
    • kitek_maly Re: jestem bliska skrajnej decyzji.. 05.07.08, 22:11

      > ano w tym, że mam prawie 31 lat, a on od poczatku naszego małżeństwa
      > (idzie nam 6 rok) unika dziecka.

      Więc od początku mówił, że nie chce mieć dzieci?
      • kasjobasjo mówił, że chce 05.07.08, 22:22
        zawsze mi mówił, że chce. że widzi mnie w roli matki, a siebie jako
        ojca. i on mi bardzo pasuje na tatę. jest świetnym wujkiem, był
        genialnym opiekunem dzieci na obozach, na ktore jeżdziliśmy razem..
        to co napisałam, to sa moje odczucia, teraz po 5 latach, kiedy
        analizuję jego zachowanie..
        nie wiem.. oklamywał mnie?
    • kasjobasjo powiedziałam mu.. 06.07.08, 11:10
      a właściwie dałam do przeczytania to co napisałam w nocy.. inaczej
      bym sie pogubiła. powiedziałam mu, że dalej tak nie mogę. i, że coś
      z tym trzeba zrobic, bo jestem na skraju.. był zdziwiony i mówił:
      przecież się z tobą kocham.. tak, tylko, że to odbębnianie, a mnie
      to nie interesuje.. rozmowa zawisła. nie będę kontynuować, zawsze ja
      to robiłam i ja dążyłam do rozwiązań.. nie wiem czy dobrze robię.. w
      ogóle nie wiem co powinnam zrobić. wiem, że obecny stan mnie
      przytłacza.
      • kaachna1 Re: powiedziałam mu.. 06.07.08, 16:30
        być może twój mąż też już zauważył,że coś niedobrego dzieje się w waszym związku
        dlatego nie chce się zdecydować na dziecko
        • kasjobasjo hmmm.. 06.07.08, 17:16
          może jestem nieobiektywna, ale to co się nie układa to seks i
          myślenie o dziecku. reszta jest ok. mówi mi, że chce mieć dziecko.
          kiedy go pytam dlaczego w takim razie nie inicjuje seksu, ani nie
          odpowiada na moje inicjatywy, odpowiada, że jest przemęczony.. kiedy
          go pytam czy nie widzi zaleznosci, jaka się pojawiła kiedy
          przestałam brać pigułki, polegająca na tym, że nagle liczba
          stosunków się gwałtwonie zmniejszyła, a same stosunki przerywał w
          kulminacyjnym momencie, przyznaje, że widzi, że tak jest. ale nie
          potrafi tego wytłumaczyć.
          • kaachna1 Re: hmmm.. 06.07.08, 20:40
            no to zainicjuj seks i powiedz mu kochanie dzisiaj robimy dzidziusia, jeśli
            będzie się dziwnie zachowywał tzn.że coś jest na rzeczy
            • kasjobasjo historii ciąg dalszy 06.07.08, 23:25
              troszkę to forum jak pamietnik traktuję..;)) jak cżłowiek wyleje co
              mu na sercu lezy to od razu lżej. więc piszę co się działo dziś
              popołudniu.
              małżonek mówi, że będzie o mnie walczył, że nie chce, żebym
              odchodziła, że to nie jest rozwiązanie..całkiem spora ta rozmowa
              była, potem przyznał, ze chyba za bardzo sie oddala w pracę, ze nie
              znajduje złotego środka, że pewnie dlatego sie pogubił..
              no a potem.. :) potem sie kochaliśmy namiętnie. choć wcale do tego
              nie dążyłam..
              ustalilismy, ze urlop nam potrzbny, ze on musi złapać oddech,
              wyluzować.. wreszcie normalnie do mnie mówił..
              ojejkuuu... trudny dzień...
              • druginudziarz Re: historii ciąg dalszy 08.07.08, 10:26
                kasjobasjo napisał(a):

                > troszkę to forum jak pamietnik traktuję..;)) jak cżłowiek wyleje co
                > mu na sercu lezy to od razu lżej. więc piszę co się działo dziś
                > popołudniu.
                > małżonek mówi, że będzie o mnie walczył, że nie chce, żebym
                > odchodziła, że to nie jest rozwiązanie..całkiem spora ta rozmowa
                > była, potem przyznał, ze chyba za bardzo sie oddala w pracę, ze nie
                > znajduje złotego środka, że pewnie dlatego sie pogubił..
                > no a potem.. :) potem sie kochaliśmy namiętnie. choć wcale do tego
                > nie dążyłam..
                > ustalilismy, ze urlop nam potrzbny, ze on musi złapać oddech,
                > wyluzować.. wreszcie normalnie do mnie mówił..
                > ojejkuuu... trudny dzień...

                Nie naciskaj zbyt mocno, ale trzymaj rękę na pulsie.
                To że Ty (nagle) zmieniłaś sposób myślenie o Waszym związku, nie oznacza że
                automatycznie mąż też zaczął. Kazdy ma swoje tempo i rózna podatność na zmiany.
                pzdr.
    • ula_1981 Re: kasjobasjo 07.07.08, 10:15
      wiem co czujesz. Ja jestem od Ciebie młodsza o 4 lata. Od prawie 3 lat jestem
      mężatką, mąż ma 26 lat. Posiadanie dzieci jest dla mnie tak samo ważne jak dla
      Ciebie. To moje największe marzenie. Ze wstępnych "ustaleń" jeszcze
      przedyskutowanych przed ślubem, razem z mężem ustaliliśmy, że o dzidziusia
      postaramy się ok. rok po ślubie czyli w 2006 roku. Hmmm .... mamy już 2008 rok a
      dzidzi jak nie ma tak nie ma. Wszelkie rozmowy z mężem na ten temat kończą się
      jego zbywaniem, zmienianiem tematu rozmowy, albo krótkim powiedzonkiem "będzie".
      No ale ... to "będzie" słyszę od prawie 3 lat. Przed ślubem byliśmy z sobą 7
      lat. I najśmieszniejsze w tym jest to, że przez te lata kochaliśmy się BEZ
      zabezpieczenia. Prezerwatyw użyliśmy zaledwie parę razy. Gdy miałam dni płodne
      mieliśmy stosunek przerywany. A teraz PO ślubie za każdym razem gdy uprawiamy
      seks mąż używa prezerwatywy. Nie potrafię tego pojąć, jak byliśmy chłopakiem i
      dziewczyną seks był BEZ zabezpieczeń i jakoś mąż nie bał się, że mogę zajść w
      ciążę, a teraz jak jestem już jego żoną uważa abym czasem nie zaszła.
      • krzysztof-lis Re: kasjobasjo 07.07.08, 15:47
        > Nie potrafię tego pojąć, jak byliśmy chłopakiem i dziewczyną seks był
        > BEZ zabezpieczeń i jakoś mąż nie bał się, że mogę zajść w ciążę, a
        > teraz jak jestem już jego żoną uważa abym czasem nie zaszła.

        Może po prostu zmądrzał?
      • urquhart Odpowiedzialność 07.07.08, 18:56
        ula_1981 napisała:
        > seks mąż używa prezerwatywy. Nie potrafię tego pojąć, jak byliśmy chłopakiem i
        > dziewczyną seks był BEZ zabezpieczeń i jakoś mąż nie bał się, że mogę zajść w
        > ciążę,

        Jak człowiek młody i głupi to nie myśli o konsekwencjach, wyluzowany jeździ
        autem bez pasów, motorem bez kasku, mały skok na kiosk w nocy po fajki zrobi i
        nie myśli absotutnie ile lat problemów takie historie mogą potem kosztować. Z
        czasem madrzeje zaczyna cenic zdrowie, życie wolność.
        Dzieciaczek to nie tylko maskotka przytulanka dla mamusi tylko koniec młodości i
        wolności, seksu, nieprzespane noce, obrzygane i obsrane kanapy i uwiazanie do
        domu, w sam raz na brak pomysłów na życie i nudę po pięćdziesiątce.
        Można na to spojrzeć że traktuje rzecz bardzo poważnie i odpowiedzialnie nie
        jest już chłopcem :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka