Dodaj do ulubionych

brak przed ślubem...

16.09.08, 11:17
mam 25 lat, narzeczony 34, mamy dziecko dziesięciomiesięczne, nie
jesteśmy jeszcze małżeństwem, ale juz niedługo slub. a ja....nie
jestem pewna. Oczywiście brak seksu od urodzenia dziecka, tzn.
sporadycznie, po częsci z mojej inicjatywy,dlaczego?nie wiem. mówi,
ze zmeczony, zapracowany, ciągły stres, ma swoja firme...oprocz tego
problem z była, ma znia syna, ona pije. Przed ciaza bylismy ze soba
piec miesiecy, wtedy bylo dobrze, teraz nijak...Rozmawialam...może
źle, w zły sposób, bo później tylko kłótnie...powiedział nawet w
złości, że jest wrakiem, i coś w sensie ze jak chce to mam sobie
poszukac innego. Na drugi dzien seks z jego inicjatywy. Pare razy
odwoływałam juz slub. Gdy byłam u rodziców na wakacjach, m.in. z
powodu "nas", pisał na gg z koleżanką poznana w grze online,
ewidentne podteksty seksualne...do mnie-zero. Zabolalo, udrzylao w
ambicje...i jak ma byc lepiej, wytlumaczył, ze nie znam kontekstu
tej rozmowy, dla mnie czarno na białym...I o co chodzi, nie wiem.
Podjelam decvyzje ze slub bedzie...ale jestem ztruta. Jakie jest
małżeństwo bez seksu?bez spełnienia podstawowych potrzeb...mówi ze
chce ślubu, że kocha, to dlaczego tak jest???prosze o podpowiedzi
Obserwuj wątek
    • lookbill Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 11:28
      Nie bagatelizuj swojej intuicji. Ja to zrobiłam i teraz cierpię
    • krzysztof-lis Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 11:37
      Syndrom "madonna-ladacznica"?

      Zdecydowanie nie powinnaś brać z nim ślubu.
      • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 11:51
        Nie wiem...kurcze sama już nie wiem, kocham go i nie wyobrazam sobie
        bez niego zyci /lub życia z innym facetem. dodam jeszcze ze ma
        problemy z kregoslupem, mial połamany i teraz sie ciagle odzywa.
        Obiecałam sobie, że nie będę już nic inicjować...tylko czekać na
        niego. Tak naprawde to my się nawet nie całujemy. Boję się jego
        dotknąc by nie być odrzucona, bo nie raz tak było, propozycja
        wspólnego prysznica-nie, jestem zmęczony, ja foch, bo duzo mnie to
        kosztowało, teraz ogólna blokada. Osoby z którymi rozmawiałam
        doradzają mi jednAK ŚLUB...Ja ostatnio zastanawiam sie czy moze mnie
        zdradził, ale kiedy...podczas pracy, w sumie wolny ma zawód, może
        robic co chce. Tylko kłoci mi sie to z obrazem jego, jego
        wartościami. Sam był zdradzany, i nawet dziecko nie jest jego.Cieżka
        sytuacja, slub za cztery tygodnie, help!
        • krzysztof-lis Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 11:59
          > Osoby z którymi rozmawiałam doradzają mi jednAK ŚLUB...

          A jak to tłumaczą?

          > Cieżka sytuacja, slub za cztery tygodnie, help!

          Lepiej wycofać się późno, niż wkopać na dłużej.
          • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 12:12
            jego miłością do córki, do mnie, jego problemam zyciowymi które się
            ciągną jeszcze niczym mnie poznał. kurcze łatwo powiedziec, trudniej
            zrobić...patrzac na niego to okazuje nam milosc, caluje na dzien
            dobry, dobranoc, dzwoni czesto jak jest w pracy, ale seks raz na
            tydzien...moze to moja wina..tylko nie bardzo wiem gdzie. w domu
            jest jak byc powinno, ja ładna, zgrabna, zwariowana, nie typowa
            matka, i uwielbiam seks, codziennie, albo czesciej.mam nadzieje moze
            glupia ze sie ulozy...a jak nie to zawsze mozna odejsc co nie?
            • krzysztof-lis Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 12:37
              > jego miłością do córki, do mnie,

              A niech sobie Was kocha, do tego nie musi być Twoim mężem.

              > jego problemam zyciowymi które się ciągną jeszcze niczym mnie
              > poznał.

              Ten argument jest do luftu.

              > mam nadzieje moze glupia ze sie ulozy...

              Może się ułoży. Ale niech się ułoży przed ślubem. Proponuję go przełożyć. Potem,
              jak się w ciągu np. roku czy pół roku nie ułoży, spuścić go z wodą.
          • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 12:16
            a jak wytlumaczyc ten incydent z gg?z tym najgorzej mam,
            powiedzialam mu ze to przełkne, ale nie udało mi sie. on przestał
            grac w gry online, skasowal swoje konta wszystkie i gg tez, niby nie
            przeze mnie, bo niby juz mi sie nie chce...zmienil nawet nr tel
            wkoncu by ta pijaczka nie pisala do niego esów tez o ciekawej
            tematyce...
            • kaachna1 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 12:21
              Kobieto w co ty się chcesz wpakować,jeśli facet cię kocha to zrozumie twoje
              obawy,ja bym na twoim miejscu jeszcze z tym poczekała,bo potem możesz żałować
        • liastria Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 12:17
          Właściwie to już sama sobie odpowiedziałaś:
          "kocham go i nie wyobrazam sobie
          bez niego zyci /lub życia z innym facetem."

          Wątpliwości będą zawsze, a z tego co piszesz Twój Facet ma nieco
          złych doświadczeń i trochę pokręcone życie. Teraz usiłuje je
          odbudować.
          Zastanów się, czy Ty czujesz jego zaangażowanie w Wasz związek, bo
          to nie tylko chodzi o seks, choć on jest baaaardzo ważny.
          To jednak trzeba trochę cierpliwości, aby to wszystko uporządkować.

          Warto otwarcie rozmawiać, zapytać i wyjaśnić sobie, niektóre sprawy.
          Powiedz mu wprost, jak odbierasz jego zachowania, jakie masz
          niepokoje i co Ciebie dręczy. Tak po prostu będzie łatwiej się
          dogadać, zamiast snuć podejrzenia, które w sumie zatruwają życie.

          Nie tylko my kobiety jesteśmy wrażliwe z natury (ha,ha,ha - tak
          przynajmniej niektórzy twierdzą!), mężczyźni też mają swoją
          wrażliwość i uważam, że nie jest to cecha płci lecz cecha osobnicza.
          Wystarczy trochę kłopotów, zmartwień, problemów w pracy, problemów z
          przeszłego związku,zmęczenie - to wszystko wpływa na kondycję panów
          i u Ciebie dzieje się tak, być może nie tylko dlatego, że nie chce
          ale dlatego, że jest w stresie, który skutkuje na całą resztę.
          Sama to zauważasz,a jednocześnie odbierasz wszystko bardzo
          subiektywnie.
          • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 12:37
            Ciężko nie podchodzić do tego subiektywnie, gdy się popadło w
            ogromne kompleksy, z wesołej dziewczyny, stałam sie
            dwudziestopięcioletnia kura domową, tak czuje, odbieraną tylko jako
            matka. Rozmowa, wiem to lekarstwo, ale boje sie jej, nie wiem jak
            zacząć, bo wszystkie moje próby nie kończą sie fajnie, to tak
            jakbyśmy nie mówili w jednym języku. Każde moje słowo jest źle
            odebrane. Tylko zastanawiam się nad tym, czy tylko ja widze ten
            problem, by rozmawiac, on nie podejmuje zadnych prób, nie chce mu
            się?
            • krzysztof-lis Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 12:44
              > Rozmowa, wiem to lekarstwo, ale boje sie jej, nie wiem jak zacząć,
              > bo wszystkie moje próby nie kończą sie fajnie, to tak jakbyśmy nie
              > mówili w jednym języku. Każde moje słowo jest źle odebrane.

              Po ślubie na pewno nie będzie się Wam łatwiej dogadać...

              > nie chce mu się?

              A po co ma mu się chcieć, skoro sankcjonujesz istniejący układ tym ślubem za
              cztery tygodnie?
              • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 12:48
                właśnie, brak mi konsekwencji w działaniu, mój błąd...i po ślubie
                moze sie rzeczywiscie zdarzyc ze bedzie gorzej...coraz blizej jestem
                przesuniecia, musze tylko zdobyc sie na odwage. z drugiej strony
                przesuniecie moze oznaczac koniec nas, a juz napewno jeszcze wieksze
                pogorszenie sytuacji.
            • liastria Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 12:58
              Z jakiego powodu popadłaś w kompleksy?
              Przybyło ci obowiązków, masz mniej swobody, ale to nie oznacza, że
              Twoje życie jest złe.
              Jesteś matką i tego już żadna siła na świecie nie odwróci...
              Czujesz się kura domową, zapewniam, że nie Ty jedna i nie jest to
              powód do rozpaczy.
              Ty sama tworzysz to, co się wokół Ciebie dzieje i w jakiś sposób
              sama na to wpływasz, tym co robisz, jak to robisz, jak reagujesz.

              Przychodzi dziecko na świat i w zasadzie w pierwszym okresie jego
              życia wszystko podporządkowuje się jego wychowywaniu.
              Ha....ha....ha - to trochę jak wysiadywanie piskląt.

              Myślę, że czujesz się odpowiedzialna za Wasz związek, bez względu na
              to, czy ten ślub będzie czy nie, to najważniejsze jest to, jak Wy
              będziecie go sami budować.
              Polecam rozmawianie, na spokojnie, bez wzajemnych pretensji i
              obwiniania się o wszystko.
              Jeśli on nie podejmuje żadnych prób rozmowy, to zaczynaj Ty, ale
              bądź delikatna i nie załatwiaj wszystkiego od razu.
              On też musi to przemyśleć i przetrawić, potrzebuje czasu...myślę, że
              jednak zależy mu na Tobie.
    • gomory Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 12:47
      Akurat na tym forum nikt nie bedzie Ciebie popedzal do slubu.
      Uzytkownicy maja rozne przykre doswiadczeniach w temacie.
      Przeanalizuj na spokojnie wszystkie za i przeciw. Watpliwosci sa
      normalne ale opor swiadczy, ze cos jest na rzeczy.
      Moze faktycznie powinnas poczekac z legalizacja? Sama uroczystosc
      nic nie zmieni w waszym codziennym zyciu, uciazliwe zachowania same
      nie znikna. Oczywiscie na swiecie sa i rozwody, ale warto wczesniej
      miec swiadomosc pewnych komplikacji prawno-materialnych jakie za tym
      ida.
      Prawde mowiac dziwie sie partnerowi, ze tak przystaje na Twoje
      zachowanie w stylu pare razy odwolywalam slub. Nie najlepiej to
      swiadczy o zaangazowaniu, mnie by zrazilo i uznalbym za niepowazne.
      Moze powinnas poczekac i najpierw sie oswoic do roli zony by z
      kimkolwiek stworzyc zwiazek?
      • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 12:53
        do roli zony jestem przygotowana wkoncu mieszkamy i zyjemy razem juz
        dwa lata, chodzi tylko o papierek albo aż...i nie o slub chodzi tak
        naprawde, chce zeby bylo lepiej, zebysmy byli blizej, nie potrafie
        sama znalezc przyczyny dlaczego tak jest, juz sama sie pomieszalam w
        tym wszystkim...
        • krzysztof-lis Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 13:02
          > nie o slub chodzi tak naprawde, chce zeby bylo lepiej, zebysmy
          > byli blizej,

          Dobrze, że jesteś tego świadoma. Ślub nie jest celem ani nawet środkiem
          realizacji celu "żebyśmy byli bliżej"!
          • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 13:06
            późno do mnie dotarło, że nie jest jednak ok, późno bo dopiero jak
            zacząl zbliżac sie slub, nalezalo wszystko poukladac wczesniej a nie
            iść o krok dalej...
        • liastria Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 13:07
          Proszę, nie miej mi tego, za złe, ale odnoszę wrażenie, że trochę
          marudzisz i sama nie bardzo wiesz, czego chcesz. Tak trochę
          chciałabym i boję się.
          Małżeństwo,to jest zawsze loteria i nigdy nie będziesz miała stu
          procent pwności,że wszystko się powiedzie, bo jest tu czynnik
          ludzki, a jak wiadomo ludzie się też potrafią zmieniać.
          Przecież na siłę nikt Was do tego ślubu nie wlecze i nie o papierek
          tu chodzi, ale jednak musisz brać pod uwagę na czym zależy drugiej
          stronie i na ile jest to zgodne z tym, czego Ty chcesz.
          • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 13:20
            Może i marudze, baby wkoncu maja to do siebie, że marudzą, przecie:)
            moze i ja stałam sie taką babą marudzącą. Kocham swoje dziecko, ale
            może przecież nie do konca ta rola podobać, moge miec prawo do
            szcześcia swojego takiego osobistego. Codziennie zbieram sie na
            rozmowe, ale i widze jego, zmeczonego, mysle sobie moze nie teraz i
            tak czas mija...mija. w dzien nie zabardzo jest czas zeby rozmawiac,
            a wieczorem on chce spac, i ciagle ma pretensje ze zaczynam na noc,
            wlasnie zaczynam...czyli jednak marudze. Musze postawic sprawy pod
            sciana. rozmowa szczera, jak nie, to niestety...ja tak nie moge zyc,
            rozumiejac jego problemy nawet. musze pomyslec chociaz raz o sobie,
            bo zawsze bylam meczenniczka w zwiazkach i stawialam czyjes problemy
            ponad moja, a i ja moge powiedziec ze mam z przejscia9moj facet np
            powiesil sie, w gruncie rzeczy przez rozstanie ze mną).
            • liastria Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 13:38
              Jakie sprawy chcesz postawić pod ścianą?
              Kto Ci broni mieć jakieś szczęście osobiste? Sama też musisz nad tym
              popracować, to nie przychodzi samo, bo chcesz i już.
              Wykaż trochę więcej cierpliwości, czasami czas jest najlepszym
              lekarstwem na wiele rzeczy.
              Piszesz, że zawsze byłaś męcznniczką w związkach....czy to tylko
              polegało na "bezseksiu"?
              Bądź sobą, ale też daj żyć innym.
              Nie możesz obwiniać się o to, że Twój poprzedni partner powiesił się
              przez Ciebie, jeśli wiesz, że go nie skrzywdziłaś.
              W tym wypadku nie odpowiadasz za decyzje dorosłego człowieka...
              • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 14:06
                nmie na bezseksiu, polegało to na tłumaczeniu sobie zachowania
                partnera jego problemami osobistymi, i tak bylo w przypadku tego
                samobojcy, nie obwiniam sie o jego smierc, raczej moje otoczenie w
                ktorym zyla, tak naprawde to on mnie skrzywdzil, a ja poprostu nie
                chcialam byc z alkoholi8kiem.tyle.wlasnie zaczynam pracowac nad
                swoim szczesciem ruszajac te sprawy, postawic pod sciana tzn nie
                zgadzac sie na takie zycie, poniekad tez w domyslach. a cierpliwa
                jesten ta sytuacja ciagnie sie poltora roku.
      • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 13:04
        a to odwoływanie to przez sytuacje które wychodziły w trakcie
        planowania tegoż slubu, odwoływanie czyli rozmowa, że może
        przełożyc, chciałam skłonic do refleksji z jego strony, moze i zły
        sposób i tak to do niczego nie doprowadziło jak się okazuje, tylko
        niepotrzebne nerwy.
        • liastria Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 13:17
          aniska25 napisała:
          > chciałam skłonic do refleksji z jego strony, moze i zły
          > sposób i tak to do niczego nie doprowadziło jak się okazuje, tylko
          > niepotrzebne nerwy.

          Do jakiej refleksji???
          Trzymasz go w niepewności, a Twój Facet, czuje się gorszy od
          wszystkich, bo raz już mu związek nie wyszedł, zależy mu na Tobie,
          Ty odkładasz ślub, bo chcesz go nauczyć myśleć refleksyjnie..... a
          on jest skołowany i nie wie co się dzieje.

          Ludzie rozmawiajcie ze sobą, będzie mniej problemów!

          • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 13:26
            tak jest skolowany ze musial pisac z inna na gg, szukal
            przyjaciólki, ma mnie-tak tez moge pomyslec, ja za to nie jestem
            skołowana... moze i bardziej od niego, on dobrze wie o co mi chodzi,
            powiedzialam mu o tym, ze chodzi mi o nasze relacje i rowniez seks,
            wydaje mi sie ze sytuacja z mojej strony jest jasna, z jego nie
            bardzo, bynajmniej dla mnie. Chcialabym uslyszec jedna dluga
            wypowiedz od niego. dlaczego tak jest, ale sila tego z niego nie
            wyrwe, niestety.
          • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 13:28
            i trzeba umiec ze soba rozmawiac, on ze mna nie umie, jestem tego
            pewna, bo czy ja zawsze musze czekac na odpowiedni moment, czas,
            godzine?trafic na jego dobry humor, zeby go plecy nie bolały, musze
            dodatkowo jeszcze ubrac to w odpowiednie słowa, i do tego nie moge
            powiedziec dokladnie tego co mi lezy na sercu, normalnie jak z moim
            ojcem...
            • sigrid.storrada Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 14:17
              aniska, jesteś jeszcze młodą dziewczyną, to naprawdę nie jest tak, że musisz
              łapać tego faceta, bo się nie trafi inny. Ślub z kimś z kim nie potrafisz
              rozmawiać, kto widzi że jest źle między wami,że nie jesteś szczęśliwa, ale mu to
              zwisa to moim zdaniem kompletne nieporozumienie. Piszesz, że żeby z nim o czymś
              porozmawiać, musisz czekać na jego dobry humor i żeby go plecy nie bolały... no,
              szczerze mówiąc szczęka mi opadła. Dorosłe osoby się tak nie zachowują. Nie
              możesz powiedzieć tego co Ci leży na sercu? To kolejna załamka. Jak on wyobraża
              sobie Twoją rolę w związku, masz udawać coś czego nie czujesz, robić dobrą minę
              do złej gry? Zastanów się mocno, chcesz żeby tak było przez całe życie? Na
              podstawie tego co napisałaś odradzam Ci ślub z całych sił.
            • kaachna1 Re: brak przed ślubem... 17.09.08, 14:28
              Ja też kiedyś miałam problem żeby rozmawiać ze swoim mężem dlatego pisałam do
              niego listy,pisałam o naszych problemach,obawach jakie miałam,ale również
              zapewniałam go o swojej miłości,potem na spokojnie wyjaśnialiśmy to sobie albo
              mąż też pisał mi jak on widzi pewne sprawy.To nam bardzo pomogło bo rozmowy
              odbywały się bez emocji i kłótni,teraz nauczyliśmy się ze sobą rozmawiać,ale to
              trwało dość długo.Spróbuj napisać mu wszystko,może on też się otworzy przed
              tobą,bo ślub to naprawdę bardzo ważna decyzja,która niesie ze sobą konsekwencje
              do końca życia
          • songo3000 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 13:29
            Zaje się, że powiedzeli sobie WYRAŹNIE co mieli do powiedzenia. Ona, że taki brak seksu jest nie do zaakceptowania. On, że nic na to nie poradzi.
            Doradzanie ślubu w takich warunkach jest, sorry ale zwykłym skurwysyństwem.
            • liastria Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 13:54
              Chcę zauważyć, że nikt nikomu ślubu nie doradza, bo jedna wizyta na
              tym Forum nie załatwi życiowych problemów.
              Raczej jest to tylko rozmowa na dany temat, która może pomóc (ale
              wcale nie musi) przemyśleć pewne sprawy.
              Mamy zbyt mało danych, aby cokolwiek doradzać. Nie znamy zdania
              drugiej strony i jej oceny.

              Czy WYRAŹNIE sobie powiedzieli, co mieli do powiedzenia??? Mam
              wątpliwości. :-)
              • aniska25 Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 13:59
                do konca napewno, ON nie powiedział w sumie nic....
                • riki_i Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 16:23
                  Nie rozumiem problemu z byłą... dziecko nie jego, po co ma z nią kontakt?
                • za_az Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 18:53
                  Raczej nie bierz go sobie na męża.
                  Nic nie zmieni ślub a może być jeszcze gorzej.
                  W obecnych czasach można żyć bez ślubu - jak uznał dziecko - to jest ono w jakiś sposób zabezpieczone.
                  Jeżeli czujesz, że seks jest dla Ciebie ważny - pomyśl - nie on jeden jest na świecie.
                  W wolnym związku to czy będziecie razem czy nie - jest kwestią otwartą każdego dnia - jeżeli zależeć mu będzie na tobie, to częstotliwość jakoś się będzie układać. Tylko - jeżeli taką ma urodę - na twój widok mu już nie będzie reagował tak często - oj nie.
                  Można rozmawiać, żądać, negocjować.
                  Zawsze może się poświęcić i nie musi mówić nic - czynami ma cię przekonć / przekonywać.
                  Ze ślubu zrezygnuj na czas nieokreślony - chyba, że musisz z jakichś powodów lub totalnie chcesz dołączyć do sfrustrowanych brakiem seksu w małżeństwie.
                  Zapewniam,- rozwód boli bardziej niż wyrzucenie faceta za drzwi.
    • paulawr Re: brak przed ślubem... 16.09.08, 16:56
      widac ze nie jestes pewna, ja na Twoim miejscu poczekalabym ze
      slubem i sie zastanowila.
    • gacusia1 No ale po co ten slub??? 16.09.08, 18:13
      Ze wzgledu na dziecko?
      A moze " co powiedza ludzie"- panna z dzieckiem?
      Moze boisz sie samotnosci-Ty mloda dziewczyna z przyszloscia przed
      soba?
      Nie licz na cud.Cos nie trybi,skoro juz nie ma zblizen.
      DObrze sie zastanow zanim cos zrobisz.
    • krzysztom Re: brak przed ślubem... 17.09.08, 03:43
      Ja uważam,że Ty czekasz jeszcze na kogoś innego, takiego który
      chwycił by Cię w ramiona i powiedział biorę Cię taką jaka jesteś!
      A Ty ujrzysz w nim ten...żar i będziesz chciała być z nim na
      wieki.Warto poczekać na tego jedynego, na widok którego zadrży Ci
      serce! Wszystko inne jest nie ważne. Małżeństwo /zawarcie związku/
      przekreśli Twoją szansę. Życzę szczęścia.
      • aniska25 Re: brak przed ślubem... 17.09.08, 08:49
        Wydaje mi sie ze wlasnie znalazlam taka osobe, kwestia tego ze
        musimy ten zar na nowo zniecic, m,oze troche smieszne ze po dwoch
        latach takie rzeczy sie dzieja...no ale tak jest i chyba to jest
        moje zadanie, sprobowac naprawic...A jesli chodzi o dziecko z
        poprzedniego zwiazku to on je uznal a pozniej sie dowiedzial ze nie
        jego i juz tak zostalo,mimo ze wszyscy wiedza ze nie jego, tylko ona
        sie upiera. On nie chce mieszac w zyciu dziecka, moze i ma racje, bo
        to nic nie zmieni a moze wyrzadzic wieksze szkody, a alimenty trzeba
        placic....ale nie o tym, dzis chce porozmawiac, musze, bo zwariuje,
        musimy sie okreslic wkoncu i znow stac sie przyjaciółmi m.in. zeby i
        seks był. A tak szczerze to codziennie mysle o tym by ktoś mnie
        pocałował, przytulił, dotykał....kompletnie mi tego brakuje...
        • paulawr Re: brak przed ślubem... 17.09.08, 09:22
          jak rozmowa niewiele zmieni to sprobuj wymyslic jakis sposob na
          niego. widac ze chcesz z nim byc, tak to wszystko bronisz. ale nie
          ufasz mu, podejrzewasz o zdrade, brac slub z kims kogo sie
          podejrzewa o zdrade... zle wrozy
          • aniska25 Re: brak przed ślubem... 17.09.08, 09:36
            podejrzewam...bo szukam przyczyn, dlaczego tak sie poukladalo
            wszystko, ze jest tak nijak, i wiele rzeczy przychodzi mi do głowy,
            ale w domysłach tez nie moge ciagle zyc,.chce napisac do niego list,
            niech przeczyta i porozmawiamy, tak bedzie latwiej, mysle
            • paulawr Re: brak przed ślubem... 17.09.08, 10:48
              moze po prostu szara codziennosc nadeszla, zycie bez ochow i achow.
              po 2 latach czesto tak jest
        • kaachna1 Re: brak przed ślubem... 18.09.08, 16:46
          aniska25 powiedz mi a w jaki sposób zabezpieczacie się przed ciążą? może wyda ci
          się,że to głupie pytanie,ale facet może zwyczajnie się boi,jak pisałaś na jedno
          dziecko już płaci alimenty,w dodatku nie swoje,drugie dziecko ma z tobą i w
          dodatku przyszłość niepewna,bo już odkładałaś ślub,może tutaj tkwi przyczyna?
          • aniska25 Re: brak przed ślubem... 18.09.08, 21:16
            Właśnie o tym tez myśle, kiedyś nawet pytalam sie po, czy czuje roznice po
            porodzie, powiedział, ze nie, ale obawia sie ciąży, bardziej o tym
            mysli...kiedys myslal ze jest bezplodny, tamto dziecko nie jego, ja biore
            tabletki, ale bylo tak, ze zapomnialam, a pozniej bylo mi nie dobrze, i
            podnioslam alarm, niepotrzebnie moze...
    • driadea Re: brak przed ślubem... 17.09.08, 10:46
      Nie tylko nie bierz z nim ślubu, ale w ogóle z nim nie bądź.
    • femme.fatale1978 Re: brak przed ślubem... 17.09.08, 12:57
      Dopisało się w twoim wątku kilkadziesiąt osób i nie zauważyłam, żeby chociaż
      jedna stwierdziła - tak, koniecznie musicie wziąć ślub w wyznaczonym terminie.
      To chyba o czymś świadczy... Dotarło to już do ciebie Anisko? Zrozumiałaś
      wreszcie, że samo podpisanie papierka+uroczystość weselna nie zmieni relacji
      między wami?

      Znam kilka związków, które zostały zawarte "dla dobra dziecka" za nawową
      rodziny, bliskich, znajomych i wiesz co? W większości przypadków rodzice ci taką
      codzienną gehennę dziecku stworzyli, że naprawdę serce boli kiedy wrażliwy
      człowiek na to patrzy. Unieszczęśliwili się nawzajem, przy okazji krzywdząc
      bezbronną, niewinną istotę. Niestety, tak to już jest, że za błędy dorosłych
      płacą dzieci :(

      Druga kwestia - seks. Zawsze historia zaczyna się od tego problemu - brak seksu.
      Później w miarę rozwoju opowiadania okazuje się, że brak seksu to tylko
      wierzchołek góry lodowej, a prawdziwe problemy tkwią głębiej. Bo czego jeszcze
      brakuje ci w tym związku? Akceptacji, bliskości emocjonalnej oraz fizycznej,
      poczucia własnej wartości, zaufania, wsparcia, zrozumienia, dobrej komunikacji i
      pewnie wielu innych rzeczy, o których nie napisałaś.

      Cóż, niektórzy twierdzą, że bez seksu można żyć. Tylko czy człowiek może być
      szczęśliwy kiedy nie jest zaspokojona jedna z jego podstawowych potrzeb
      fizjologicznych?

      U ciebie jest jeszcze gorzej ponieważ pozostałe potrzeby - bezpieczeństwa,
      miłośći i przynależności, szacunku i uznania też są pominięte. Jak długo można
      tłamsić swoje ja i żyć w takim związku? Pewnie są tacy, którzy potrafią
      latami... Tylko po co? W imię czego?

      Zawsze warto rozmawiać, ale czy w tym przypadku to coś zmieni? Nie wiem... lecz
      odnoszę wrażenie, że albo on nie kocha i dlatego nie ma motywacji by wasze
      relacje zmienić. Albo chciałby lecz, zwyczajnie nie potrafi. Nie potrafi bo taki
      już jest - taki się urodził, tak został wychowany. Ma swoje pewne ograniczenia,
      które są nie do przeskoczenia. Jeśli nie jesteś w stanie ich zaakceptować, nie
      męcz siebie i jego.
      Pozdr.
      • aniska25 Re: brak przed ślubem... 17.09.08, 14:10
        Swięta prawda...i to też moja wina, przeze mnie też...
        • aniska25 Re: brak przed ślubem... 17.09.08, 14:29
          Myślę sobie, że jednak kocha, ale jego całe życie przyczyniło się do
          tego, że tak jest teraz między nami. Nie wyniesione wzorce z domu
          rodzinnego, w sumie pałętał sie między rodzicami a dziadkami, w
          wieku 15 lat praktycznie nie mieszkal z rodzicami, ogólna
          znieczulica ze strony rodziców, teraz też. Zły związek poprzedni,
          bardzo go zniszczył, na początku się starał, ale po moich awanturach
          o byłą i rodziców, zamknął się i przez długi czas robił wiele rzeczy
          za moimi plecami, jak się dowiedziałam znów awantura i tak błędne
          koło, wyszło dopiero teraz, wszystko się wylało...dawno do tego
          doszłam, tyle, że nie potrafie tej sytuacji zmienić...
          • krzysztom Re: brak przed ślubem... 18.09.08, 16:00
            Chciałbym Ci uświadomić,że zachowujesz się tak jak Ty byłabyś
            lekarzem, a on pacjentem. Jesteście młodzi, rzuć to w cholerę,
            przestań się w to dalej angażować. Nie sądzę,że jesteś osobą która
            byłaby skłonna całe życie matkować swojemu "biednemu mężowi".
            Znajdziesz jeszcze gościa,który twardo stąpa po ziemi i otoczy Cię
            swym ramieniem. Nie martw się o niego, tacy zawsze spadają na 4
            łapy. Pomyśl tylko o sobie!
            • aniska25 Re: brak przed ślubem... 18.09.08, 21:19
              a wydaje mi sie, ze raczej on na cztery lapy nie spadnie, sadze ze byloby to dla
              niego za duzo...zreszta nie mysle o tym teraz, staram sie myslec tylko i
              wylacznie o sobie, gdy ja nie bede szczesliwa to i dziecko nie bedzie i on tez.
    • sagittka Re: brak przed ślubem... 19.09.08, 12:55
      Przed ciążą byliście ze sobą 5 miesięcy.
      Czy zdążyliście w tak krótkim czasie zbudować solidną i ciepłą
      relację oparta na czymś więcej niż fascynacji i seksie?
      Obawiam się że nie, potem była ciąża, organizacja wspólnego życia,
      problemy dnia codziennego. Potem zanik fascynacji i koniec
      ekscytującego seksu. Co pozostało oprócz dziecka? Zastanów się co
      was łączy.
      • aniska25 Re: brak przed ślubem... 19.09.08, 13:13
        Byliśmy 5 miesięcy, ale znamy sie cztery lata, spotykalismy sie o wiele dłużej,
        a później zdecydowalismy sie byc razem, to wiazalo sie z moja przeprowadzka,
        zostawilam rodzine i znajomych, a tu gdzie mieszkam nie mam nikogo, zadnej
        koleżanki nawet...Wydaje mi sie, że wciąz probujemy zbudowac nasza relacje.
        Zaszłam w ciąże, ale przeciez wcale nie musielismy byc razem. On jeszcze na
        początku powiedzial mi, że marzy o córeczce i sie spełniło choc myslelismy ze to
        nie mozliwe, orientowalam sie nawet w leczeniu niepłodności u mezczyzn...Chcial
        takze zebym zostala jego zona w przyszlości i chce tego nadal. Rozmawialismy
        wczoraj, moze to nie była taka az spokojna rozmowa ale dowiedzialam sie wielu
        rzeczy. Z jego firma jest o wiele gorzej niz myslalam, nie wiadomo co bedzie
        jutro-wynajmujemy mieszkanie, wiadomo z czym to sie wiąże, ja nie pracuje. I
        moje zachowanie-on stara sie mimo wszystko trzymac dobry humor, ale gdy widzi
        mnie, z fochowana miną, to tez mu sie wiele nie chce. Powiedział takze, ze moje
        awantury z tekstami ze sie wyprowadza nie pozostawiły śladu bo bardzo do nich
        emocjonalnie podchodzi. Twierdzi ze mamy kryzys, ze tak moze byc, ze potrzeba
        czasu, nic nie da sie odrazu naprawic, ale sadzi, ze bedzie lepiej, napewno. A
        co nas łączy, ja go kocham, on mnie tez. Moze nie jest to tak kolorowe jak na
        filmach i proste, ale milosc jest.
        • kaachna1 Re: brak przed ślubem... 19.09.08, 14:39
          aniska25 napisała:
          Byliśmy 5 miesięcy, ale znamy sie cztery lata,

          Na pocieszenie powiem ci,że ja znałam się z moim mężem tylko 6 miesięcy (obecnie
          jesteśmy 10 lat po ślubie)

          Rozmawialismy
          > wczoraj, moze to nie była taka az spokojna rozmowa ale dowiedzialam sie wielu
          > rzeczy. Z jego firma jest o wiele gorzej niz myslalam, nie wiadomo co bedzie
          > jutro-wynajmujemy mieszkanie, wiadomo z czym to sie wiąże, ja nie pracuje. I
          > moje zachowanie-on stara sie mimo wszystko trzymac dobry humor, ale gdy widzi
          > mnie, z fochowana miną, to tez mu sie wiele nie chce. Powiedział takze, ze moje
          > awantury z tekstami ze sie wyprowadza nie pozostawiły śladu bo bardzo do nich
          > emocjonalnie podchodzi.

          Najważniejsze,że zaczęliście ze sobą rozmawiać,cały ciężar utrzymania
          ciebie,dziecka,mieszkania leży na jego barkach,ma problemy w firmie,boi się o
          waszą przyszłość,a to świadczy o tym,że facet jest odpowiedzialny,ale żyje w
          stresie.

          Twierdzi ze mamy kryzys, ze tak moze byc, ze potrzeba
          > czasu, nic nie da sie odrazu naprawic, ale sadzi, ze bedzie lepiej, napewno. A
          > co nas łączy, ja go kocham, on mnie tez. Moze nie jest to tak kolorowe jak na
          > filmach i proste, ale milosc jest.

          Kryzysy przechodzą każde związki,ale niektóre się rozpadają,nie ma małżeństw
          idealnych,jedni przechodzą kryzys na początku,inni po kilku latach,a jeszcze
          inni ciągną to latami,przed tobą trudna decyzja,jeśli facet podejmuje chęć
          porozumienia,zależy mu na waszym związku to jest szansa,że może się
          dogadacie,ale przeważnie jest tak,że problemy się potęgują.Oczywiście gdybyście
          żyli teraz w wielkiej harmonii nikt by ci nie dał gwarancji,że sielanka będzie
          trwała wiecznie,ale teraz masz świadomość jak może wyglądać wasza przyszłość i
          czy chcesz nadal w to brnąć

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka