aniska25
16.09.08, 11:17
mam 25 lat, narzeczony 34, mamy dziecko dziesięciomiesięczne, nie
jesteśmy jeszcze małżeństwem, ale juz niedługo slub. a ja....nie
jestem pewna. Oczywiście brak seksu od urodzenia dziecka, tzn.
sporadycznie, po częsci z mojej inicjatywy,dlaczego?nie wiem. mówi,
ze zmeczony, zapracowany, ciągły stres, ma swoja firme...oprocz tego
problem z była, ma znia syna, ona pije. Przed ciaza bylismy ze soba
piec miesiecy, wtedy bylo dobrze, teraz nijak...Rozmawialam...może
źle, w zły sposób, bo później tylko kłótnie...powiedział nawet w
złości, że jest wrakiem, i coś w sensie ze jak chce to mam sobie
poszukac innego. Na drugi dzien seks z jego inicjatywy. Pare razy
odwoływałam juz slub. Gdy byłam u rodziców na wakacjach, m.in. z
powodu "nas", pisał na gg z koleżanką poznana w grze online,
ewidentne podteksty seksualne...do mnie-zero. Zabolalo, udrzylao w
ambicje...i jak ma byc lepiej, wytlumaczył, ze nie znam kontekstu
tej rozmowy, dla mnie czarno na białym...I o co chodzi, nie wiem.
Podjelam decvyzje ze slub bedzie...ale jestem ztruta. Jakie jest
małżeństwo bez seksu?bez spełnienia podstawowych potrzeb...mówi ze
chce ślubu, że kocha, to dlaczego tak jest???prosze o podpowiedzi