majka_144
10.11.08, 13:32
Witam serdecznie, od pewnego czasu czytam forum, ale do tej pory nie
odważyłam się napisać. Ale nie wiem już co robić. Historia powiedzmy
standardowa. Młode małżeństwo, wcześniej pod względem sexu bajka,
teraz zero. Tylko moja inicjatywa, bardzo rzadko, bardzo często mnie
odtrąca. Kolacje, bielizna itd. Bez rezultatu. Rozmowa – On jest
tylko zmęczony, ale okropnie kocha i wszystko jest ok, że się
poprawi. Nic. Druga rozmowa, to samo. Te rozmowy bez awantur,
spokojnie, prosto z mostu mówiłam jak się czuje, czego chcę, co mam
robić, jak pomóc. On tylko to, że wszystko jest oki, tylko zmęczony
i że się poprawi. No i znowu nic. A ja jestem coraz bardziej
zmęczona tą sytuacją, i smutna, i czekam każdego dnia że może dziś i
nie potrafie ukryć jak bardzo jestem rozczarowana jak nic się nie
dzieje. Ale nie chcę o tym gadać na okrągło bo On już i tak uważa
mnie na jakąś przewrażliwioną laskę. A ja żeby nie czuć się
odtrącana co wieczór, napalać się że może dziś i doznawać od nowa
upokożenia, ustaliłam że przez miesiąc nie będziemy się kochać
wcale, że ta sytuacja pomoże nam się zastanowić, bo ja nie będe na
nic liczyć a On nie będzie się czuł przymuszany. No i tak sobie
jesteśmy, jak współlokatorzy. Jest lepiej, bo wiem że nic nie będzie
i się nie denerwuję, co On myśli nie wiem, może poczuł ulgę. Tylko
co dalej? Jak do Niego dotrzec? Jak sprawic żeby powiedział co się
dzieje? On nie ma nikogo, na pewno nikogo z kim się spotyka. Chyba
że jest kimś zafascynowany i ja już go nie kręcę. Co zrobić?
Wszystko byłoby lepsze niż to zawieszenie, bo przez to coraz
bardziej się od siebie oddalamy