Dodaj do ulubionych

CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE...

14.11.08, 10:44
Ludzie moi kochani. Tak czytam od jakiegoś czasu te dyskusje, posty
zarówno kobiet jak i mężczyzn na tematy miłości, seksu i jego braku
i coś wam powiem. Wydaje mi się że moje podejście i wyjaśnienie
chociaż wielu z was pewnie wyśmieje to dla innych może sie okazać
trafne. Do wszystkich którzy piszą o: spadku ilości, jakości seksu,
pożądania, bliskości, namietności, chęci urozmaicania seksu itd.
itp. (wszystkie historie sprowadzają sie do tego samego). Sprawa
moim zdaniem jest prosta!!! Śmieszy mnie jak kobiety i mężczyźni
piszą wielce rozczarowani - "już nie bzykamy sie tak jak kiedyś,
chyba sie trzeba rozwieść...". Ludzie, takie jest życie! Tak to
właśnie jest, tak to Bozia stworzyła! Masz nową partnerke/partnera,
jesteście zachwyceni, zauroczeni, bzykacie sie jak króliki i jest
ok. Potem żyjecie ze sobą, przyzwyczajacie sie, decydujecie sie na
ślub, wiec decydujecie sie na spedzenie całego zycia ze sobą. Jak
chcecie mieć wrażenia, namietności, uniesienia to zostańcie singlami
i zmieniajcie partnerów co rok, to bedziecie miec emocje! Małżeństwo
nie jest dla takich. Małżeństwo jest dla tych co chcą mieć kogoś
bliskiego na stałe, co pomoże w potrzebie, zrobi kolacje, przytuli
owszem, ale i będzie miał humory jak wróci zrypany z pracy,
małżeństwo dla tych co chca mieć rodzine, dzieciaki, wycierać im
śpiki pod nosem i ogladać M jak miłość całą rodziną wieczorem. Nie
piszcie że jesteście rozczarowane/rozczarowani, bo niema np. seksu
analnego albo oralnego jak kiedys był. Bo teraz już nie będzie, albo
będzie bardzo żadko, bo takie jest życie! Jak sie przed chwilą
oglądało serial, i jadło kiełbase wiejską z żoną, umyło kope
brudnych garów, przewijało dziecko bo narobilo w gacie to jak tu
teraz wziąść tą żone i wsadzić jej ptaka w tyłek żeby było
przyjemnie:). Przecież to niemożliwe! To sie kłóci z całą resztą! No
pomyslcie sami. Jak sie czasem zdarzy jak jestescie sami, na
wyjeździe przypływ namietności i dobry seks to ok, ale nie
wymagajcie tego od tak ciągle bo to niemozliwe! Jak chcecie mieć
wspaniały seks non stop to jak już mówiłem zostańcie singlami i
zmieniajcie partnerów! A jak sie decydujecie na małżeństwo to potem
nie płaczcie i nie narzekajcie że on chce a ja nie, albo że ona chce
a ja nie. Jak masz mężą/żone i przysiegałeś/łaś to nie badz teraz
mieczak i nie mów ze ci sie niechce, tylko złap za tyłek i weź ją
zapnij jak sie kobicie chce bo to twój psi obowiazek jako męża, albo
wypnij tą pupencje i daj sie zapiąc jak masz męża, bo to
przysiegałas i od tego też jesteś! I bez glendzenia, że niechce, nie
pociaga mnie jak kiedys, już tak pieknie nie wyglada, nie pachnie,
nie jest szarmancki, nie jest seksowna, a coś ty myślał/myslała że
przez całe życie tak będzie!!!??? Toś chyba z byka spadł. Nigdy tak
nie będzie, niema takiej opcji. Zawsze nowa dupa, nowy koleś będzie
bardziej pobudzał twoja fantazje niż mąż co chrapie obok i jeszcze
do tego przed chwilą sobie pierdnął. Nie da sie inaczej, niema innej
mozliwości, i co z tego że wolała bys tamtego?! Jak
przyciegałas/przyciegałaś to zagryź zęby i siedź z tym swoim. I
nieobchodzi nikogo że ty niemasz ochoty, że bys wolał
nową/nowego ,trzeba sie bylo nie hajtać to byś mogl/mogła zmieniać,
a jak sie hajtnałeś jednak to trzymaj sie umowy choćby lało i wiało,
i sie waliło! Zagryź zeby i i bzyknij ta zonke/mężą jak sie jej
chce. A jak nie toś jest gnój , bo obiecywałes , przysiegałes, a
teraz ci sie odechciewa i rezygnujesz. Najłatwiej zrezygnować i
zneleźc nową/nowego! Bycie razem całe zycie polega na tym żeby
walczyć zagryzac zęby i rezygnowac z wlasnych przyjemności!, Jak
niechcesz rezygnować z nich to nie szukaj drugiej połowy na całe
zycie! Bo to nie łatwizna i przyjemności tylko, ale wyrzeczenia,
walka, krew pot i łzy. I nie żal sie że si sie niechce bzykać zony,
a jak ci nie staje to kup wibrator i zrób jej dobrze, i nic mnie to
nie obchodzi że ci jej pipka zbrzydła, że juz nie taka piekna, jak
obiecałeś , to zagryz zęby i liż teraz! co ją to obchodzi że
wolałbys inną, ona by też wolała wiekszego, ale jak przysiegliście
to teraz sie trzymajcie tego co macie, nawet jak to juz nie takie
piekne, jedrne i pachnące! Takie życie! Nie dla swojej przyjemności
a dla drugiej osoby masz to robić czy ci sie to podoba czy nie! a
nawet jak nie to masz dobrze udawać że tak! a jak nie to jesteś
gnój, bo to twój obowiazek i masz go spełniac do cholery! wiadomo ze
za czesto nie dasz rady, wiec powiedz jej/jemu że nie da rady juz
tak czesto jak na poczatku bo to własnie małżeństwo i to jest
normalne do cholery , że nie będzie ochów i achów, i wsadzania
namietnego w tyłek po serialu i kiełbasie na kolacje, i podtarciu
dziecku tyłka! Jak ochy i achy w głowie to nie małżeństwo powtarzam
jeszcze raz! Podsumowując, jak masz obowiązek (a zapiecie
zony/zadowolenie meza w małżenstwie to twój psi obowiazek) to go
spełniaj!, a jak nie możesz to walnij se wino na odwage albo zażyj
koksu i jazda! bez plakania i opierniczania! i po drugie nie wymagaj
tego codziennie, pieknie , namietnie, romantycznie, bo to nie w
małżenstwie, dostać masz tyle, żeby nie świrować, żeby raz na czas
napiecie rozładować, zebyś sie nie rzucił na owce w oborze z
wygłodzenia, ale wybuchów namietnosci nie bedzie! orgazmów
codziennie po 3 razy nie będzie!, nie ma takiej opcji dostaniesz
tyle żeby wytrzymac, z 1,2 razy na tydzien i wszystko w temacie, jak
chcesz podniet i ruchania ciągłego to nie małżeństwo tylko
singlowanie dla ciebie!, po serialu i wpierniczeniu golony z
chrzanem, lody już nie smakują,i nie bedą nigdy, bo niema prawa żeby
tak było, prosta piłka, tyle mojego zdania w temacie, sory za
choas, pozdrawiam /Zdzichu
Obserwuj wątek
    • ave-74 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 11:21
      zdzichu.ok napisał:

      > mąż co chrapie obok i jeszcze
      > do tego przed chwilą sobie pierdnął.

      haha dobre to naprawdę dobre
    • nomya Brawa dla Zdzicha! :D 14.11.08, 11:28
      Racja stary, święta racja :D
    • elawacja Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 11:29
      A toś Zdzichu dał popis oratorski! Apel od rozsądku, z kiełbasą, golonką i kupą
      w tle do romantycznego ego. Zachciewa się, kurde uniesień w
      małżeństwie!Odsłaniasz nam brutalnie zasłonę złudzeń, kurtyna opada i na scenie
      ukazuje się prawda. Cała prawda jest jak kupa.
      Zdzichu, to nie jest cała prawda. To tylko jedna strona prawdy, którą warto
      znać, ale przecież znają już ją młode panienki i młodzieńcy, prawda nie jest aż
      tak naiwna, żeby brutalne uświadomienie zmieniło ludzkość.
      Ale uśmiałam się serdecznie, bo twoja żarliwość bardzo mi się spodobała, za nią
      kryje się romantyczna dusza!
      • zdzichu.ok Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 11:53
        > Ale uśmiałam się serdecznie, bo twoja żarliwość bardzo mi się
        spodobała, za nią
        > kryje się romantyczna dusza!

        No i tu trafiłaś w 10-tkę.
        Co do tego że to nie cała prawda, to ok, każdy ma swoją prawdę.

        >To tylko jedna strona prawdy, którą warto
        > znać, ale przecież znają już ją młode panienki i młodzieńcy,

        Ty ją znasz, ok, ale napisałem to dlatego że po niektórych postach
        odnosze wrażenie jakby wielu tej prawdy nie znało.
        Rzeczywistość jest bardzo złożona, ja wiem, tylko że ja sobie staram
        sie ją jak najbardziej upraszczać. Złożoność rzeczywistości bywa
        często wykorzystywana jako usprawiedliwienie: nie zrobie tego bo-,
        niemam ochoty bo-, pada deszcz, jestem zmeczony, mam katar, w
        autobusie złapał mnie kanar, mam zły humor, swędzi mnie pięta...
        Nawiązując do kupy, rzeczywistośc sie faktycznie czasem okazuje byc
        kupą. Ale jak sie człowiek przyzwyczai to i widok kupy może sie
        okazać ciekawy;). Mimo wszystko trzeba zazgryźć zęby ,złapać sie za
        jaja (kobiety mogą np. uszczypnąć sie w sutki) i jazda z tym tematem
        nawet jak sie nie za bardzo chce - To z jednej strony. A z drugiej
        strony jak kobieta żąda uniesień w stylu komedii romantycznych, to
        my z kolei możemy ją uszczypać w sutki żeby zeszła na ziemie, i nie
        bujała w obłokach, bo zupa na jutro nie gotowa, a jej sie marzy,
        dildo w pupie...... no jak to to, jedno z drugim sie nie godzi!
        Pozdrawiam chłopcy i dziewczęta.
        • glamourous Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 12:00
          zdzichu.ok napisał:


          > nie zrobie tego bo (...) w autobusie złapał mnie kanar

          ;-))))lol
          No, takiego pomyslu na wykret przed seksem to tu na forum jeszcze
          nie bylo ;-))
          Zdzichu, wymiatasz ;-)))
    • glamourous Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 11:52

      zdzichu.ok napisał:

      > i nic mnie to
      > nie obchodzi że ci jej pipka zbrzydła, że juz nie taka piekna, jak
      > obiecałeś, to zagryz zęby i liż teraz!


      ;-))))))))
      Piekne, Zdzichu, a jakie naturalistyczne! Upichciles nam tu istny
      manifest prawdziwego lajfu ;-)) No i te motywy kulinarne : golonki,
      chrzany, kielbasy, M jak milosc - po polsku i na ludowo - az sie
      lezka w oku kreci :-)
      Humor poprawil mi sie na caly dzien.

      Moze nie wszystko to wyglada tak tragicznie, ze codzienne zycie
      odbiera ochote na seks, ale masz sporo racji! Pozdrawiam:-)
    • sagittka Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 12:29
      Zdzichu, mógłbyś naród do walki zagrzewać :)

      A teraz jeszcze tylko wyjaśnij pewną niekonsekwencję:

      > ... to jak tu teraz wziąść tą żone i wsadzić jej ptaka w tyłek
      żeby było przyjemnie:). Przecież to niemożliwe! To sie kłóci z całą
      resztą!

      > a jak sie hajtnałeś jednak to trzymaj sie umowy choćby lało i
      wiało, i sie waliło! Zagryź zeby i i bzyknij ta zonke/mężą jak sie
      jej chce zagryz zęby i liż teraz!

      Czyli seks się kłóci z tą kiełbasą, serialem i kupą dziecka, ale
      mimo tego seks jest obowiązkiem, tak?

      I jeszcze jedno:

      > dostać masz tyle, żeby nie świrować, żeby raz na czas
      > napiecie rozładować, zebyś sie nie rzucił na owce w oborze z
      > wygłodzenia

      Problem w tym, że każdy ma inną granicę ześwirowania z braku seksu i
      to najtrudniej zgrać w związku.

      I na koniec pytanie: co to znaczy "zapiąć żonę" ???
      • avide Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 14:48
        sagittka napisała:

        > I na koniec pytanie: co to znaczy "zapiąć żonę" ???


        "Zapiąć" to mało wyszukane określenie "przelecieć", "bzyknąć", "zerznąć" ect.
      • zdzichu.ok Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 15:04
        Już śpieszę z odpowiedzią drogie Panie.

        > Czyli seks się kłóci z tą kiełbasą, serialem i kupą dziecka, ale
        > mimo tego seks jest obowiązkiem, tak?

        Tak, dokładnie.
        Chodzi o to żeby nie przesadzać w żadną stronę.
        sagitkka- Czemu niekonsekwencja?
        Ja nie mówię żeby robić to codziennie albo nie robić tego wcale.
        Ja tylko mówię żeby żona nie wymagała po iluś tam latach,
        wyuzdanego, wielce namiętnego seksu i tego wspomnianego ptaka w
        tyłku. No bo co ten twój chłop jest winny? Jest grzeczny, chodzi do
        pracy, przyszedł, leży sobie na tapczanie, oglada mecz - zostaw
        chłopa w spokoju, przynieś piwko, niech sie ucieszy. A ty chłopie,
        jak już sobie odpoczniesz to weź że nie zaniedbuj tej żonki tak, no
        bo co ona jest winna że jej sie chce? Nawet jak już w ten dzień nie
        było opcji żeby coś zadziałać, to na drugi dzień przed serialem i
        browarem poświęć godzinke, zrób co trzeba, żona sie wyluzuje i już.
        Proste jak drut. I nie szukaj nowej młodej dupy, bo nic ci to nie
        da. Ona jest tak samo zrzędliwa i narzeka jak ta Twoja, tylko na
        początku ci tego nie pokaże.

        > Problem w tym, że każdy ma inną granicę ześwirowania z braku seksu
        > i to najtrudniej zgrać w związku.

        Tego sie nie da zgrać! Każdy jest innym człowiekiem i odczuwa po
        swojemu. Można conajwyżej przez jakiś czas mniej więcej trafiac w
        potrzeby partnera, ale to raczej przypadkowo przez pare miesiecy,
        ale przez pare lat to niemożliwe. To tak jakby chcieć całe zycie
        mieć ochote zjeść to samo na obiad. Jak w dany dzień to niemożliwe
        to od czasu do czasu można sobie samemu poradzić. Ale i tak trzeba
        powiedzieć żonce/meżowi że za dwa dni przyjdziesz po swoje bo ci sie
        to należy i już. We wszystkim trzeba znać umiar. Ci/te którym sie
        chce codziennie, to niech sobie kupią kołek osikowy i na nim siądą,
        albo lalke dmuchaną i ją bzykają, a żonki/męża używać w normie,
        1,2,3 razy w tygodniu. A ci co by mogli dwa razy na rok albo i wcale
        to niech sami sobie tyle robią, ale jak sie hajtneli to zawarli
        umowe inną, i teraz żone/meża 6-8 razy na miesiąc mają obsłużyć i
        już, i nikogo to nie obchodzi że ochoty nie mają! mają obowiązek i
        mają go spełniać. A jak taki naobiecywał kobicie orgazmów
        codziennych, gruszek na wierzbie to niech teraz cwaniaczek
        zrealizuje, albo niech odkręca sprawe. Ona to samo, jak sie hajtneła
        to ma dawać i już! No chyba że przed ślubem mu powiedziała że dawać
        nie będzie a on i tak sie hajtnął to już tylko do siebie może miec
        pretensje.

        > I na koniec pytanie: co to znaczy "zapiąć żonę" ???
        Jesień mamy, zimno jest, jak żona wychodzi i ma kurtke na guziki to
        ją zapinamy, co by jej zimno nie było, a jak ma na zamek, to ja
        zasuwamy.

        Heroizm to jest dobre określenie! W długim zwiazku właśnie tego
        trzeba czasem, postawy heroicznej!

        I prosze sie tu ze mnie nie śmiać bo ja mówie zupełnie serio.
        Pozdrawiam
        • glamourous Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 15:30
          zdzichu.ok napisał:


          > Ja tylko mówię żeby żona nie wymagała po iluś tam latach,
          > wyuzdanego, wielce namiętnego seksu i tego wspomnianego ptaka w
          > tyłku.


          Hehe, wymaganie "ptaka w tylku" jest chyba raczej domena panow ;-)

          Czyli mamy rozumiec, ze "Zywot czlowieka poczciwego" autorstwa
          Zdzicha stanowczo zakazuje wymagac od malzonka jakichkolwiek
          urozmaicen? To juz zawsze tak ma byc : po golonce i piwku, na
          tapczanie, przed serialem? ;-) Oooj, troche smutno...;-(
        • sagittka Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 15:35
          > We wszystkim trzeba znać umiar (...) a żonki/męża używać w
          normie, 1,2,3 razy w tygodniu. A ci co by mogli dwa razy na rok albo
          i wcale to niech sami sobie tyle robią, ale jak sie hajtneli to
          zawarli umowe inną, i teraz żone/meża 6-8 razy na miesiąc mają
          obsłużyć i już, i nikogo to nie obchodzi że ochoty nie mają! mają
          obowiązek i mają go spełniać.


          Podałeś swoje normy, które być może są adekwatne do zestawu
          kiełbasa - serial - kupa dziecka.

          Ja na kolację wolę łososia, nie posiadam tv, a dzieci nie robią już
          w majtki, więc chyba mogę liczyć na coś więcej?
    • nawrocona5 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 13:13
      Zdzichu - nadałeś nowy wymiar okresleniu "obowiązek małżeński" :)))
      Nigdy juz nie będzie mi się kojarzyć z nudą i rezygnacją.
      W twoim ujęciu to prawdziwy heroizm!
    • aandzia43 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 14:58
      Narodził się nam forumowy orator! Zdzichu herbu Golonka! Zdzichu, jesteś boski :-DDD

      Zdzichu, Marynia Połaniecka obowiązek małżeński zwała "służbą bożą" (bo tak jej
      matka nieboszczka w głowę nakładła). Ty zaś słowy mniej uduchowionymi, acz nie
      mniej patetycznymi, przywrócić nas próbujesz na zeschłe obowiązku łono.
      Jednakowoż, przyjmij do wiadomości, że łono użyźniane systematycznie (chociażby
      omijaniem wzrokiem golonki i innych smętnych atrybutów codzienności) rozkwita. I
      wcale nie ma potrzeby przenosić udręczonej duszy do obcych pagórków. I własne
      pałać będę dzięcieliną i panieńskim rumieńcem, gdy się je podleje nektarem,
      miast sosem siermiężnego obowiązku. Dixi!
      • zdzichu.ok Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 15:23
        Droga Andziu.
        A po cóż ci wnikać z jakich to pobudek mąż twoje łono użyźnia.
        Ma użyźniać to niech to robi i koniec.
        Lecz nie wyciagaj na siłe od swego lubego z jakich pobudek to czyni.
        Nie czekaj że powie ci że takiego zadu jak twój próżno szukać w
        całej Europie, bo to nieprawda! Dzisiaj już widział 10
        piekniejszych, na ulicy, w internecie, jeden nawet był wielki na
        billboardzie! takie czasy! seks ze wsząd nas otacza, ale mimo że on
        te piekne tyłki widział, to ma sie zając twoim, i nawet jak w
        poniedzialek i wtorek woli zając sie browarem i golonką, to we środe
        niech ci to łono użyźni bo ci sie nalezy...proste..., lecz jak
        powiedziałem ciesz sie że użyźnia, gań jak nie użyźnia raz na czas,
        ale nie wymagaj by buchał namietnością do twojego tyłka przez lat
        30, bo za ten czas widział 100000 ładniejszych, jednak wolał złapać
        za twój od czasu do czasu, a nie za tamte, i za to szacun dla
        niego!, a jak wolał za którys z tych 100000 ładniejszych to w morde
        mu, niech robi co ma zrobić, a co mu w głowie siedzi to niech tam
        zostanie tylko dla niego
        pozdro
        • paprotka48 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 15:26
          Zdzichu

          Żałuję,że nie jesteś moim mężem!!
          Szkoda,wielka szkoda.

          Pozdrawiam serdecznie
          • nawrocona5 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 15:40
            Paprotka, nie wierzę :))
            Takiego byś chciała,coby mu przynosic piwko kiedy grzecznie leży po pracy przed
            telewizorem? A on w nagrodę wstanie jak się mecz skończy, złapie za tyłek i
            "zapnie" - bez gadania dyrdymałow i bez żadnych ceregieli?
            :))))
            • zdzichu.ok Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 16:44
              No i gadaj z babami.
              A co w tym złego żeby mężowi przynieśc piwo, jak leży po pracy?
              Pewnie, lepiej mu uprzykrzać życie i ględzić że znowu dzisiaj seksu
              niema! A jak już będzie, to znowu wymuszony i nie romantyczne
              mizianie, tylko "zapięcie". A co za róznica jak sie to nazwie??? Wy
              nazywacie po swojemu, ja po swojemu!
              A druga koleżanka mi pisze że ona je łososia,a nie kiełbase i niema
              tv i czy dzieki temu będzie lepsze figo fago :))) Ten browar i
              kiełbasa to przecież tylko takie słowa pod którymi sie
              kryje "codzienność". U jednego codzienność to łosoś i kupa dziecka,
              a u drugiego lepienie garnków z gliny albo fizyka jądrowa. To niema
              znaczenia. Chodzi o fakt że twój tyłek, czy jesteś artystką, czy
              szwaczką, czy prawniczką nie jest najpiekniejszy na świecie, gośc ci
              moze taki komplement powiedzieć żeby Tobie sie zrobiło miło, ale dla
              niego to tylko gadanie. Wiec nie wnikaj, czy aby naprawde? czy
              mówisz serio? ale naprawde tak myslisz? ale popatrz, troche duży
              jednak, a może bys wolał mnniejszy?. matko boska. MOŻE BY I WOLAŁ
              ale ma ciebie to sie zajmuje twoim i finisz, to go nie wypytuj o
              reszte jak i tak niechcesz usłyszeć prawdy, tylko własnie to że twój
              jest najcudowniejszy. A co do urozmaiceń to owszem jak jest klimat i
              oboje mają chęc akurat to wiadomo że można zrobić coś "extra" czego
              sie za czesto nie robi, np.ptak w tylku, jak ktos lubi, tyle tylko
              ze wiekszosc pań potem jak im sie spodoba, to bedą chciały
              znowu "ptaka w tyłu" (jest to tylko okresleie czegos "extra" dla
              jednego to bedzie ptak w tyłku dla innego pejcz albo seks oralny)
              a jak tego czegoś nie będzie to powiedzą uuuu niema dzisiaj "ptaka w
              tyłku"? to chyba mnie już nie kochasz (a on poprostu przed chwilą
              zjadł golonke i niema ochoty na takie rzeczy tylko by sobie mecz
              obejrzał)
              Wiec urozmaicenia są wskazane jak oboje tego chcą akurat w tym
              momencie, a jak nie to normalne bzykanie i już, no chyba że znowu
              gośc naobiecywał urozmaiceń za kazdym razem , no to niech teraz sie
              gimnastykuje. a jak jest standard to robi to po bożemu i już.
              Pozdrawiam
              • sagittka Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 16:54
                > A druga koleżanka mi pisze że ona je łososia,a nie kiełbase i
                niema
                > tv i czy dzieki temu będzie lepsze figo fago :))) Ten browar i
                > kiełbasa to przecież tylko takie słowa pod którymi sie
                > kryje "codzienność"

                No co ty powiesz? Dobrze, że mi to wyłożyłeś jak chłop krowie na
                rowie, bo jeszcze bym zrozumiała to zbyt dosłownie i liczyła jak
                głupia na figo fago i "ptaka w tyłu".

                To teraz ja wyłożę tobie: otóż mój łosoś i brak tv to także tylko
                hasła, pod którymi kryje się codzienność, a skoro każdy ma inną
                codzienność, to i "normy" seksu może mieć inne (ilościowe i
                jakościowe) i niekoniecznie musi być tak, jak piszesz " jak jest
                standard to robi to po bożemu i już".

                Twoja żarliwość uświadamiania nas (godna lepszej sprawy) zmierza już
                w stronę fundamentalizmu.
                • zdzichu.ok Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 17:19
                  > No co ty powiesz? Dobrze, że mi to wyłożyłeś jak chłop krowie na
                  > rowie, bo jeszcze bym zrozumiała to zbyt dosłownie i liczyła jak
                  > głupia na figo fago i "ptaka w tyłu".
                  >
                  > To teraz ja wyłożę tobie: otóż mój łosoś i brak tv to także tylko
                  > hasła, pod którymi kryje się codzienność, a skoro każdy ma inną
                  > codzienność, to i "normy" seksu może mieć inne (ilościowe i
                  > jakościowe) i niekoniecznie musi być tak, jak piszesz " jak jest
                  > standard to robi to po bożemu i już".
                  >
                  > Twoja żarliwość uświadamiania nas (godna lepszej sprawy) zmierza
                  już
                  > w stronę fundamentalizmu.

                  Moment.
                  Mylimy pojęcia.
                  Ja tu niechce was uświadamiać, ani mówić komu co ma robić, bo to
                  jego sprawa.
                  Mój pierwszy post był skierowany do tych osób ,które tak zadziwia
                  spadek namietnosci, ilości, jakosci seksu w związkach. Napisałem
                  go ,bo mnie zadziwiały ich naiwne stwierdzenia jakby sie urwali z
                  księżyca. No właśnie każdy ma normy seksu inne, i jakosciowe i
                  ilościowe jak sama piszesz! Dlatego właśnie napisałem że w ramach
                  uszanowania tych norm w sytuacji gdy jedna osoba ma norme zawyżoną a
                  druga zaniżoną, to powinni , a nawet muszą spotkać sie pośrodku. Bo
                  co to drugą osobe obchodzi że tamta ma niższe libido, ma zrobić
                  swoje i już. Liczby 1,2,3 na tydzień sa umowne, każdy robi ile
                  chce , czy ile mu partner/partnerka daje, ale zapominają jednak o
                  tym , że jak przed slubem jest codziennie, a potem sie z tego robi
                  raz,dwa razy na tydzien, to wielki krzyk, i żale na forum, NO TO JA
                  WŁAŚNIE DO TYCH OSÓB PISZE że to nie jest nic
                  dziwnego,nienormalnego, Tak właśnie jest , jest to standard! Więc
                  nie płaczcie że juz niema tak pieknie i namietnie jak kiedyś! tak to
                  w zyciu jest, inna sprawa jak niema wcale, to trzeba złapać meza za
                  jaja wtedy i sprawdzic czy je jeszcze ma.
                  Pozdrawiam i zaznaczam ze moim celem nie jest obrażanie ani
                  pouczanie wszystkich Pań, jest to jedynie reakcja na bzdety jakie
                  czytałem w postach niektórych osób.
                  • anais_nin666 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 17:44
                    zdzichu napisał:
                    liczby 1,2,3 na tydzień sa umowne, każdy robi ile chce , czy ile mu
                    partner/partnerka daje, ale zapominają jednak o tym , że jak przed slubem jest
                    codziennie, a potem sie z tego robi raz,dwa razy na tydzien, to wielki krzyk, i
                    żale na forum, NO TO JA WŁAŚNIE DO TYCH OSÓB PISZE że to nie jest nic
                    dziwnego,nienormalnego, Tak właśnie jest , jest to standard!

                    Nie wiem czy to standard.
                    Wiem, że na tym forum mało osób się skarży, że ma mało seksu. Więcej się skarży,
                    że go prawie w ogóle nie ma. A to różnica. Zasadnicza.
                    Jednak tych, którzy pragna mieć seksu więcej i w lepszej jakości niż mają też
                    rozumiem. Jeśli każdy w domu ma syf oznacza, że ja też musze go mieć? Nie.
                    Dążymy nie do gorszego, a do lepszego.
                    Gorzej jeśli okazuje się że to dążenie jednej strony, bo druga ma wszystko w
                    d.... Tak najłatwiej. Nieco trudniej zrobić coś, by powszedniość była czasami
                    przetykana czymś bardziej finezyjnym od seksu na kanapie po M jak mdłości;)
        • aandzia43 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 16:42
          > Droga Andziu.
          > A po cóż ci wnikać z jakich to pobudek mąż twoje łono użyźnia.
          > Ma użyźniać to niech to robi i koniec.
          > Lecz nie wyciagaj na siłe od swego lubego z jakich pobudek to czyni.
          > Nie czekaj że powie ci że takiego zadu jak twój próżno szukać w
          > całej Europie, bo to nieprawda! Dzisiaj już widział 10
          > piekniejszych, na ulicy, w internecie, jeden nawet był wielki na
          > billboardzie!

          Zdzichu, nie dopuszczam męża do siebie, póki nie wykrzesze z siebie w moim
          kierunku czegoś więcej niż wzwód. I on to krzesze, wyobraź sobie. Spręża się w
          sobie, a że inteligentny jest i wrażliwy, to mu to nieźle wychodzi, więc nieźle
          krzesze. Tylko go czasem trzeba podkręcić, bo leniwy jest gadzina. Może ten
          błysk w oku w mym kierunku, to aktorstwo? Może, ale w takim razie to dobre
          aktorstwo;-)
          • zdzichu.ok Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 17:01
            > Zdzichu, nie dopuszczam męża do siebie, póki nie wykrzesze z
            siebie w moim
            > kierunku czegoś więcej niż wzwód. I on to krzesze, wyobraź sobie.
            Spręża się w
            > sobie, a że inteligentny jest i wrażliwy, to mu to nieźle
            wychodzi, więc nieźle
            > krzesze. Tylko go czasem trzeba podkręcić, bo leniwy jest gadzina.
            Może ten
            > błysk w oku w mym kierunku, to aktorstwo? Może, ale w takim razie
            to dobre
            > aktorstwo;-)

            No to widzisz, Twoje prawo, męczysz go to sie wysili, jak sie udaje
            to pogratulować. Chcesz usłyszeć coś milego, no to gośc skleci na
            prędce jakieś ładne pare słówek w głowie bo wie że dostanie potem
            tego czego chce. A kto to sprawdzi co on tam ma w głowie, powie
            kocham - ok uwierze, powie że pragnie - ok uwierze, to normalne żeby
            mówić takie słowa, ale kobiety często oczekują czegoś więcej, no to
            sie im nakłamie, nagada tego chcą usłyszeć, a potem płacz że jednak
            to nie w 100% prawda. A co do tego ze tapczan, browar, kiełbasa i
            tak do końca? No cóż moje drogie, takie życie. A przynajmniej 95%
            jego. Jak sie zdarzy jakiś porywający moment to ok, ale sek w tym
            żeby nie wymagać tych wzlotów za czesto, bo to niemozliwe. I jak już
            powiedziałem wymaganie wielkich seksualnych uniesień w długim
            małżeństwie to z zasady jest błąd. Seks to seks, robić od czasu do
            czasu, za wiele sie nie przejmować i nie robić z tego sensu życia.
            Bo potem płacz że dzisiaj znowu nie było czegoś extra, jak co
            dopiero gadaliscie że ją brzuch boli i ma przeczyszczenie, albo inne
            życiowe tematy.
            Pozdrawiam
            • sagittka Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 17:33
              > I jak już powiedziałem wymaganie wielkich seksualnych uniesień w
              długim małżeństwie to z zasady jest błąd. Seks to seks, robić od
              czasu do czasu, za wiele sie nie przejmować i nie robić z tego sensu
              życia.


              OK, masz rację, ja się z tym zgadzam, mało tego, wiem to z
              17-letniego doświadczenia w związku i nie oczekuję wielkich
              seksualnych uniesień.
              Jednak skoro dopuszczasz :) możliwość uprawiania seksu od czasu do
              czasu nawet w długim małżeństwie, to dlaczego nie miałby być on
              możliwie najlepszy i maksymalnie satysfakcjonujący (przy założeniu,
              że super i tak nie będzie, bo to nie nowa dupa, itd).
              Dlaczego ludzie mają się zadowalać wszystkim co dostają, bez
              oczekiwań na lepsze? Zwłaszcza że może być lepsze, jeśli się obie
              strony postarają (tak, tak, cały czas pamiętam, że super już być nie
              może).

              Seks nie jest dla większości zdrowych emocjonalnie ludzi sensem
              życia, ale brak seksu bardzo ten sens zubaża. Dlatego ci, którzy
              doświadczają różnych braków w tej sferze przejmują się tym, szukają
              przyczyn, często znajdują rozwiązanie problemu.

              Na tym między innymi polega rozwój człowieka, choć pewnie łatwiej
              żyje się tym, którzy po pracy walną piwko na tapczanie, obejrzą
              mecz, zapną okropny tyłek starej żony i pójdą spać.

              PS. Trochę jestem na siebie zła, że nie potraktowałam twojego
              pierwszego postu jako barwnego folkloru na forum i wdałam się w
              poważniejszą dyskusję, której tak naprawdę nie ma.
              • zdzichu.ok Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 18:05
                Nie chodzi o to że ludzie nie mogą dążyc do tego żeby było lepiej.
                Niech sobie dążą żeby im bylo w związku jak najlepiej i w seksie
                tez, oczywista rzecz. Chciałem wyrazić tylko swoje zdanie. A jest
                ono takie że to tez jest bledne kolo, żeby bylo lepiej lepiej
                lepiej, zawsze może byc lepiej ,i tak mozna dazyc do ideału przez
                całe życie i byc wciaz niezadowolonym ze sie go nie osiaga.
                Zauważylem tą tendencje do narzekań u niektórych Pan na forum , wiec
                to do nich napisalem ze po pewnym czasie seks odchodzi na dalszy
                plan, i uwazam to za zupełnia normalne. (nieznam żadnego
                długoletniego małzeństwa u którego bylo by inaczej) Na to miejsce
                pojawiaja sie inne rzeczy. Nie twierdze tez oczywiście żeby
                calkowicie z niego rezygnować! Niech każdy robi sobie to ze swoim
                partnerem na ile maja ochote, pisze tylko do tych co narzekają ze
                jest teraz żadziej, bo tylko raz w tygodniu np. to im odopwiadam,
                biorąc slub i żyjąc w dlugim małżeństwie sie trzeba z tym liczyć że
                tak sie stanie!!! Dla mnie to jasne proste i oczywiste, dlatego tym
                bardziej mnie zadziwia zdumienie niektórych ze tak sie dzieje,
                powiecie zaraz że to moja norma, ze kazdy ma inną, niby tak, ale
                wasi partnerzy tez mają inna niz wy, to czemu sobie tego nie
                powiecie w duchu o tej normie jak z wami niechca tego zrobić, po raz
                kolejny w tygodniu. PS.1 Ci którzy walną piwko, i leżą na tapczanie
                też uprawiają seks, są to czynności które wykonuje 90% polaków, wiec
                juz sie tak z tego nie nabijajcie. PS.2 Jak byscie nie zauważyły to
                w moich postach pisalem tez , ze jak ktos ciagle odmawia seksu
                swojemu partnerowi/partnerce to tez tak byc niemoże i ma psi
                obowiazek to zmienic. Czasem nawet na siłe jak trzeba. PS.3 To czy
                by swiat byl smutniejszy jakby było więcej takich jak ja tego akurat
                niewiesz moja droga bo mnie nieznasz, a poinformuję cię że moje
                poglądy w przypadku facetów nie są jakies orginalne i odbiegające od
                normy. Pozdrawiam
                • anais_nin666 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 18:26
                  zdzichu.ok napisał:Zauważylem tą tendencje do narzekań u niektórych Pan na forum
                  , wiec to do nich napisalem ze po pewnym czasie seks odchodzi na dalszy plan, i
                  uwazam to za zupełnia normalne.

                  Właściwie Zdzichu dlaczego piszesz do pań...? Panów marudzących, że seks dla
                  zony już nie jest tak ważny jak kiedys jest ZNACZNIE więcej... Na tym forum też.
                  • zdzichu.ok Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 18:43
                    No to do nich tez pisze w takim razie ;)
            • aandzia43 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 18:50
              No to widzisz, Twoje prawo, męczysz go to sie wysili, jak sie udaje
              > to pogratulować

              Pewne rzeczy wymagają wysiłku. Im lepsze jakościowo, tym więcej początkowo
              trzeba w nie włożyć tegoż wysiłku.

              > Bo potem płacz że dzisiaj znowu nie było czegoś extra, jak co
              > dopiero gadaliscie że ją brzuch boli i ma przeczyszczenie, albo inne
              > życiowe tematy.

              Dlatego też pewnych życiowych tematów lepiej dogłębnie, a bez potrzeby nie
              eksplorować;-)
    • anais_nin666 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 17:16
      Życie byłoby przykre gdyby każdy facet/mąż był jak Zdzichu... Na szczęscie
      niektórzy mają fantazję i power nawet po umyciu sterty garów, zjedzeniu golonki
      i wyszorowaniu brudnego tyłka dziecka.
      Myślę, że to nie sprawa codzienności, a temperamentu. Ma się go lub nie. Nawet
      po 15 latach w związku z 2 dzieci i zapachem bigosu w tle. Kwestia starań i chęci.
      Mozna odpuścić juz po roku. Mozna jednak czynic starania, by codziennośc nie
      zżarła do cna tego co niecodzienne. I nie mam na myśli kolacji przy swiecach;)
      Ani motyli. Ani ognia. Mam na myśli zwykłą/"niecodzienną" potrzebę na seks.
      Wzajemną potrzebę. Zwykłą potrzebę. Czasem sprowadzoną do wsadzenia w tyłek z
      odgłosami domu w tle i wilgocią w cipce zrodzoną przez umiejętne pieszczoty.
      • nawrocona5 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 18:01
        Myślę, że dzięki zdzichowi forum dorobiło się nowego skrótu myślowego.
        Od tej pory na okreslenie wszystkich ponadstandardowych oczekiwań ( a to akurat
        trudno opisać, bo każdy ma inne wyobrażenie o "wyzszej jakosci" seksu) wystarczy
        powiedzieć "marzy mi się ptak w tyłku" i już wiadomo o co chodzi...
        • raffi73 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 20:46
          po przeczytaniu pierwszego postu autora musze przyznac ze to bardzo realistyczna
          i zyciowa odpowiedz na wiele watkow pod tytulem,jestem kobieta okolo 30-ki i nie
          mysle o niczym wiecej jak seksie non stop ze swoim partnerem. Jezeli ci
          partnerzy sie zmieniaja,nie ma dzieci itp. a obecny partner nierobotny to moga
          miec jakies tam uzasadnienie. Ale zycie wieloletnie w zwiazku z jedna
          osoba,wspolne dzieci,choc sam tego do konca nie doswiadczylem, to sklaniam sie
          ku przyznaniu racji autorowi,widac ze to osoba z jakims zyciowym
          doswiadczeniemm, a nie teoretyk lub gawedziarz seksualny,jalk to czesto ma
          miejsce na tym forum.
          • nomya Całkowicie się z Tobą zgadzam 15.11.08, 00:28
            n/t
          • freevolna Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 21.11.08, 11:28
            ja rowniez sie z Toba zgadzam.
            Dodam jeszcze, ze zarliwosc wypowiedzi Zdzicha jak i zobrazowanie
            niektorych sytuacji powala.
            Ze smiechu mi zajady popekaly :)
        • aandzia43 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 23:15
          nawrocona5 napisała:

          > Myślę, że dzięki zdzichowi forum dorobiło się nowego skrótu myślowego.
          > Od tej pory na okreslenie wszystkich ponadstandardowych oczekiwań ( a to akurat
          > trudno opisać, bo każdy ma inne wyobrażenie o "wyzszej jakosci" seksu) wystarcz
          > y
          > powiedzieć "marzy mi się ptak w tyłku" i już wiadomo o co chodzi...

          Ale debiut! Ledwie wystartował, a już klasyk;-)
          "Marzy mi się ptak w tyłku" to kwintesencja seksualnego bovaryzmu, jak chcieliby
          niskolibidowi, niskoerotyczni i bezjajeczni.
          Bądź też "marzy mi się ptak w tyłku" jako synonim wysokich lotów w pojęciu
          wysokolibidowych, wysokoerotycznych i jajecznych.

          Alleluja i do przodu! (Sorry, Konefka, chwilowo buchnęłam ci zawołanie:-)
          • glamourous Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 23:48
            Tak! "Ptak w tyłku" to juz legenda i klasyka :-)


            Ja zas proponuję jeszcze jeden cytat ze Zdzicha, o ten :

            > "jak obiecałeś, zagryz zęby i liż teraz!"


            jako argument dla wszystkich forumowiczek negocjujacych czestszy seks z opornym
            malzonkiem ;-)) Mysle, ze ten tekst kazdemu leniwemu panu wytraci orez z reki ;-)
            • aandzia43 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 23:56
              > Ja zas proponuję jeszcze jeden cytat ze Zdzicha, o ten :
              >
              > > "jak obiecałeś, zagryz zęby i liż teraz!"
              >
              >
              > jako argument dla wszystkich forumowiczek negocjujacych czestszy seks z opornym
              > malzonkiem ;-)) Mysle, ze ten tekst kazdemu leniwemu panu wytraci orez z reki ;
              > -)

              I wypchnie jęzor przez zaciśnięte zęby;-DDD
            • arronia Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 14.11.08, 23:57
              > Mysle, ze ten tekst kazdemu leniwemu panu wytraci orez z reki ;-)

              Ale to broń obosieczna - bo jak tu lizać, przez zaciśnięte zęby?!?
    • kaachna1 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 15.11.08, 15:40
      Zdzichu.ok wielki szacun dla Ciebie!Tego nam trzeba było na forum, jakoś tak się
      swojsko zrobiło:)
      Pozdrawiam
      • zdzichu.ok Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 15.11.08, 22:42
        Spoko luz, niema sprawy;) Właśnie po to to napisałem żeby troche
        ludzie wyluzowali. Bo wiesz kaachna, spinają sie za bardzo tymi
        orgazmami, jakby innych rzeczy nie było na świecie. Walnijcie
        browar, zagrajcie w piłe, zjedźcie śledzia, zapolujcie na zająca
        idzcie na grzyby. Raz na czas sie pobzykajcie ,a jak małżonek nie
        chce, to przeczytać mu karte jego praw i obowiazków i po temacie.
        Życze sukcesów we wdrażaniu mej koncepcji w życie, jakby coś nie
        szło to pytać śmiało, nie krępować sie. pozdro dziatwa
    • felicia.3 Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 16.11.08, 02:10
      A ja sie dokladnie podpisuje pod tym co pisze Zdzichu.Czytam to forum od
      jakiegos czasu i przyznaje,ze strasznie frustrujace jest.Bo sie czlowiek
      naczytuje bzdur,a zycie wlasnie takie jest jak pisze Zdzichu.Usmialam sie do lez
      i linka mezowi poslalam,tez go rozbawil.Pozytywnie oczywiscie,bo czytajac to
      forum mozna naprawde sie zalamac,ze ludzie maja takie problemy w tej
      dziedzinie.Absolutnie nie krytykuje,ale troche tu smutno.
      • avide Re: CAŁA PRAWDA W TYM TEMACIE... 19.11.08, 18:36
        felicia.3 napisała:

        czytajac to
        > forum mozna naprawde sie zalamac,ze ludzie maja takie problemy w
        tej dziedzinie.Absolutnie nie krytykuje,ale troche tu smutno.


        Felicia bo życie to nie jest romantyczna bajka. Dlatego tak tu
        czasem smutno, ale za to jak życiowo.... "Niestety" chciało by się
        rzecz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka