Dodaj do ulubionych

...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie).

19.11.08, 17:07
Witajcie
Mam wielki problem z naszym życiem "intymnym". w związku jesteśmy od ponad 3
lat, 2 miesiące temu zaś wzięliśmy ślub. Po namowach zamieszkaliśmy z teściami
- rodzicami mojej małżonki.
Niestety powoli odbija się to czkawką na naszym związku - pewnie "ciemne
strony" tego stanu zaczynają wychodzić na jaw.
Prawdę mówiąc, sądziłem że moja narzeczona, po ślubie postara się zapanować
nad swoją uległością wobec matki - niestety tak się jednak nie stało. Zmieniło
się wręcz na gorsze. Moja małżonka łapie mnie na każdym potknięciu, nawet
kiedy rano, w pośpiechu kapnie mi do umywalki pasta do zębów i tego nie
zauważę. ...od razu do matki i pretensje do mnie - to oczywiście przykładowa
sytuacja. Oczywiście, nie jestem ideałem, ale każdy popełnia błędy. Moja
ukochana niestety nie poczuwa się do żadnych obowiązków - więc sprzątam,
prasuję, gotuję i kupuję ja (dobrze że chociaż pracuje ta moja luba i nie
zamierza tego zmieniać).
Wszystko to też przekłada się na łóżko. Jest zimna jak bryła lodu :( Zawsze
kiedy chcę coś zainicjować, to nie ma ochoty, nie ma siły, "rodzice mogą
wejść" itd.
Co ja mam robić, jak uwolnić od natrętnej teściowej dla której słowa
"prywatność" i "intymność" nic nie znaczą. Wchodzi kiedy chce i gada co chce.
Nie spotykamy się nawet ze znajomymi.

Próbowałem swoją ukochaną namówić do wynajęcia mieszkania, ale to niestety nie
skutkuje. Razem zarabiamy ("na rękę") nieco ponad 6000 zł, ale ona twierdzi że
to zaburzy nasz budżet, że nas nie stać itd. Woli dawać matce 500/1000 zł
miesięcznie na rachunki i jej potrzeby niż iść "na swoje" i zacząć tworzyć
rodzinę.

Powiem - jest mi diabelski przykro i jestem zawiedziony, tak na niej jak i na
sobie, bo nie udało mi się jej zmienić.

Proszę też, aby żaden mądrala nie pisał o rozwodzie - bo to sposób dla
tchórza, który nie ma odwagi przeciwstawić się trudom życia - ja się ożeniłem
z czystej miłości, i wcale nie ślepej.
Obserwuj wątek
    • murakami2 ech 19.11.08, 17:18
      Zagrozić rozwodem, jeśli nie będzie chciała się wyprowadzić. Albo zaproponuj
      mieszkanie u swoich rodziców.
      Albo poczekaj tak z półtora roku, to sam zechcesz rozwodu i sie wyprowadzisz.
    • wiek_chrystusowy Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:19
      wydrukuj to, co tu napisales i pokaz zonie.
      Zapytaj, czy uwaza sie wobec powyzszego za dojrzala do malzenstwa. Jesli
      odpowie, ze tak, uswiadom jej, ze malzenstwo to zwiazek dwojga ludzi a nie ich
      rodzicow, zas niechec do uniezaleznienia sie od nich, niewazne pod jakim
      pretekstem, swiadczy o niedojrzalosci.

      > Proszę też, aby żaden mądrala nie pisał o rozwodzie - bo to sposób dla
      > tchórza, który nie ma odwagi przeciwstawić się trudom życia - ja się ożeniłem
      > z czystej miłości, i wcale nie ślepej.

      Rozwod bywa duzo odwazniejszym krokiem niz pozostawanie na sile w bezpiecznym,
      bo znanym na wylot zwiazku, ktory nikogo nie czyni szczesliwym.
      • alpin23 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:29
        wiek_chrystusowy napisała:

        > wydrukuj to, co tu napisales i pokaz zonie.
        Prawdę mówiąc nie mam odwagi, spantoflałem :(

        > Zapytaj, czy uwaza sie wobec powyzszego za dojrzala do malzenstwa.
        Tak, ona zdecydowanie uważa się za dojrzałą do małżeństwa.

        > Jesli odpowie, ze tak, uswiadom jej, ze malzenstwo to zwiazek
        > dwojga ludzi a nie ich rodzicow, zas niechec do uniezaleznienia
        > sie od nich, niewazne pod jakim pretekstem, swiadczy o
        > niedojrzalosci.

        Niestety, to właśnie ona uważa się za dojrzałą, a mnie za "niedojrzałego".
        Twierdzi wiecznie, że to jeszcze nie czas na wyprowadzkę, że szkoda pieniędzy i
        jej jest tu dobrze, bo nie wiele musi robić. Ma czas dla siebie, ma czas dla
        córki swojego brata, dla której jest chrzestną - zaś dla mnie niemal zero
        zainteresowania i ciepła. Przed ślubem - było cokolwiek lepiej, ale powoli wkład
        teściowej psuł związek. Przed ślubem padło kilka deklaracji że wyprowadzimy się
        na swoje, ale teraz nie chce o tym słyszeć. Nie wiesz nawet jak mnie boli serce...


        > Rozwod bywa duzo odwazniejszym krokiem niz pozostawanie na sile w >
        bezpiecznym, bo znanym na wylot zwiazku, ktory nikogo nie czyni
        > szczesliwym.
        Wiesz - ja jeszcze kocham...
        • wiek_chrystusowy Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:36
          nie namawiam do rozwodu ale jednak sprobuj sie "odpantoflowac" i pokazac, ze
          jestes mezczyzna. Powiedz, ze jezeli ona nie widzi w tej sytuacji niczego
          dziwnego, to odchodzisz i czekasz, az ona dojrzeje do tego zeby tworzyc
          wspolnote z Toba a nie ze swoja mamusia.
          • alpin23 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:41
            wiek_chrystusowy napisała:

            > Powiedz, ze jezeli ona nie widzi w tej sytuacji niczego
            > dziwnego, to odchodzisz i czekasz, az ona dojrzeje do tego zeby
            > tworzyc wspolnote z Toba a nie ze swoja mamusia.
            Myślę, że to co tutaj napisałeś jest mądre, przemyślane... Może powinienem nią
            "zatrząsnąć". Postawić nie "na swoim", ale "na naszym" ratując nasz związek,
            bliskość i moje marzenia o dzieciach, równocześnie szanując to że ona dalej chce
            się uczyć. Bo ja marzę o dziecięciu, dbam o zdrowie itd, ale czekam, bo ona chce
            kontynuować edukację, mieć więcej niż mgr...
      • marek_gazeta Nie drukuj 20.11.08, 14:32
        Nie drukuj. Nie pokazuj. Działaj.
    • sagittka Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:21
      > ja się ożeniłem z czystej miłości, i wcale nie ślepej.

      jak nie ślepej, to wiedziałeś, że żenisz się z kobietą " zimną jak
      bryła lodu" i nieodpępnioną od matki, przez 3 lata związku można to
      zauważyć. Swoją drogą na czym ten związek polegał, na chodzeniu do
      kina w niedziele?

      A może myślałeś, że po ślubie będzie lepiej? To jeszcze więcej
      prasuj, gotuj, sprzątaj, zacznij też prasować halki teściowej, może
      wtedy raz na jakiś czas dostaniesz nagrodę w postaci namiastki
      seksu.
      • femme.fatale1978 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:24
        Co zrobić? WYPROWADZIĆ się od teściów! I to jak najszybciej.
        Jeśli tego nie zrobicie, za kolejne dwa lata nie będzie co zbierać.
      • alpin23 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:32
        sagittka napisała:

        > > ja się ożeniłem z czystej miłości, i wcale nie ślepej.
        >
        > jak nie ślepej, to wiedziałeś, że żenisz się z kobietą " zimną jak
        > bryła lodu" i nieodpępnioną od matki, przez 3 lata związku można to
        > zauważyć. Swoją drogą na czym ten związek polegał, na chodzeniu do
        > kina w niedziele?
        Wbrew pozorom mieszkamy razem od dwóch lat, ale po części to znosiłem, poza tym
        kiedyś było naprawdę lepiej.
        >
        > A może myślałeś, że po ślubie będzie lepiej? To jeszcze więcej
        > prasuj, gotuj, sprzątaj, zacznij też prasować halki teściowej, może
        > wtedy raz na jakiś czas dostaniesz nagrodę w postaci namiastki
        > seksu.
        Niestety tak już niemal jest. Jej nastrój - czyli chęć do seksu jest uzależniona
        od "mojego zachowania" - mówi "jak ja mam mieć dobry nastrój jeśli nie
        poprasowałeś/nie posprzątałeś/nie pozmywałeś/cośtam źle powiedziałeś" - każdy
        powód jest dobry. Wszystko co ja robię, a czego nie chce się jej robić.
        • murakami2 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:43
          > Niestety tak już niemal jest. Jej nastrój - czyli chęć do seksu jest uzależnion
          > a
          > od "mojego zachowania" - mówi "jak ja mam mieć dobry nastrój jeśli nie
          > poprasowałeś/nie posprzątałeś/nie pozmywałeś/cośtam źle powiedziałeś" - każdy
          > powód jest dobry. Wszystko co ja robię, a czego nie chce się jej robić.


          No, chłopie, daj pokój. To zwykły szantaż. Przeciez Ty też pracujesz.
          Słyszeliście o takim rozwiązaniu jak partnerski podział obowiązków?
          Szczerze wątpię w miłość "upantoflowanego". To trochę uzależnienie. Kocha się
          zwykle za jakość danej osoby, a jeśli tylko za obecność, to nie ma to poza
          wadami wewnętrznymi człowieka żadnego uzasadnienia.
          Swoją drogą ciekawe, czy by się wyprowadziła, gdybyś Ty wynajął mieszkanie i
          pierwszy to zrobił, jak tu ktoś zaproponował.
        • eeela Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 19:11

          > Niestety tak już niemal jest. Jej nastrój - czyli chęć do seksu jest uzależnion
          > a
          > od "mojego zachowania" - mówi "jak ja mam mieć dobry nastrój jeśli nie
          > poprasowałeś/nie posprzątałeś/nie pozmywałeś/cośtam źle powiedziałeś" - każdy
          > powód jest dobry. Wszystko co ja robię, a czego nie chce się jej robić.


          Taka wredna rada:
          Przestań prosić o seks. Przestań też wykonywać wszystkie domowe obowiązki.
          Zacznij wychodzić z pokoju, kiedy dzwoni do ciebie telefon. Wychodź wieczorami
          na długie samotne spacery z psem. Jak za kilka tygodni zacznie się łasić o seks,
          co prawdopodobne, powiedz jej, że nie masz nastroju, bo nie posprzątane :-D
    • rumpa Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:35
      z takich powodów to nie tylko rozwód ale nawet unieważnienie
      małżeństwa można otrzymać - jak w przypadku znajomego męża
      też nieodpępniona żona

      może to nią wstrząsnie?
      a tak serio - wynajmij mieszkanie i wyprowadź się
      jeśli Cie kocha - pójdzie za Tobą - wtedy terapia
      jeśli nie...
      cóż, będzie przynajmniej jasna sytuacja :(

      i daj se spokój z usługiwaniem
      tak się miłości nie zdobywa
      tylko pogardę
      oczywiście współpraca i wsparcie to inna sprawa
      • alpin23 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:38
        rumpa napisała:

        > z takich powodów to nie tylko rozwód ale nawet unieważnienie
        > małżeństwa można otrzymać - jak w przypadku znajomego męża
        > też nieodpępniona żona
        Boję się tego. Naprawdę!

        >
        > może to nią wstrząsnie?
        Dla niej to śmieszne... Czytała i śmiała się z tego na wp.pl

        > a tak serio - wynajmij mieszkanie i wyprowadź się
        > jeśli Cie kocha - pójdzie za Tobą - wtedy terapia
        > jeśli nie...
        > cóż, będzie przynajmniej jasna sytuacja :(
        Boję się zawieść - wiesz jakie to uczucie, kiedy bardzo kochasz i zatapiasz się
        w tę miłość, niekiedy nawet cierpiąc.... Jestem idealistą, romantykiem i
        marzycielem...

        >
        > i daj se spokój z usługiwaniem
        Niestety - to nie usługiwanie, tylko "moje obowiązki". Nawet względem tego że
        "mamusia" cały dzień jest w domu i nawet podłogi nie zamiecie. Woli cały dzień
        leżeć - a zdrowie jej dopisuje...

        > tak się miłości nie zdobywa
        > tylko pogardę
        > oczywiście współpraca i wsparcie to inna sprawa
        • andzia3573 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 20.11.08, 22:07
          Swoją drogą to niektóre kobiety potrafią się w życiu ustawić.Ja
          rozumiem,że można żonie pomóc w obowiązkach,żeby było
          sprawiedliwie.Ale wybacz,żebyś musiał posprzatać w zamian za
          odrobinę czułosci i seksu?To nie jest normalna sytuacja.Jedyna rada
          to wyprowadzić sie od teściowej jak najszybcieji nie dawać się
          wykorzystywać.I życzę powodzenia.
      • anula36 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:41
        ze tez mnie sie taki darmowy sluzacy nie trafil:)
        Tez nie lubie prac i prasowac.
        Za glupote sie placi,przewaznie cierpieniem - dokladnie tak jak ty.
        • alpin23 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:43
          anula36 napisała:

          > ze tez mnie sie taki darmowy sluzacy nie trafil:)
          > Tez nie lubie prac i prasowac.
          > Za glupote sie placi,przewaznie cierpieniem - dokladnie tak jak ty.
          Ktoś mi już kiedyś pokazał że mamusia ważniejsza - poprzednia kobieta, z którą
          miałem dziecko. Odeszła, bo mamusia jej tak radziła. Nie liczyła się z moimi
          uczuciami. Może ja po prostu sam usiłuję być nieszczęśliwym ?
          • anula36 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:44
            wybierasz identyczne kobiety - ciekawe dlaczego?
            • alpin23 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:45
              anula36 napisała:

              > wybierasz identyczne kobiety - ciekawe dlaczego?
              Podświadomie ? Zawsze romantyzowałem, lubiłem być z boku i niechcianym. Zresztą
              całe było takie moje dzieciństwo. Potrafię za to oddać się bez reszty...
              • murakami2 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:54
                > Podświadomie ? Zawsze romantyzowałem, lubiłem być z boku i niechcianym. Zresztą
                > całe było takie moje dzieciństwo. Potrafię za to oddać się bez reszty...

                Facet oddający się bez reszty nie jest atrakcyjny dla kobiety.
                • alpin23 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:55
                  Miło, że potrafisz szczerze i uczciwie powiedzieć co myślisz :)
                  • murakami2 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:59
                    Nie tylko myślę, drogi alpinie, to jest prawda statystyczna. Możesz oczywiście
                    bezkrytycznie wielbić żonę, ale to będzie męczarnia dla Twojej męskości. A skoro
                    napisałeś tu post, to zakładam, że jednak chcesz coś zmienić w swojej sytuacji.
                    Avide dobrze ujął to, co należałoby zmienić,
                    Wiesz, że ona może po jakimś czasie opuścić ciebie, albo zdradzać, i to całkiem
                    jawnie? Romantyzm i oddanie nic tu nie pomogą.
                    • rumpa Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 18:27
                      a tam męczarnia dls męskości
                      wychodzi na to że rozkosz

                      dla pana chyba inna sprawa powinna być istotniejsza - że to
                      najprostsza droga żeby dostać kopa w d...

                      ale wtedy też chyba będzie ok - znowu sobie pocierpi

                      i w ten cudowny dom też jakoś nie wierzę - sorry, ale z cudownych
                      domów takie egzemplarze nie wychodzą

                      zmieniam zalecenia - terapia dla CIEBIE
                      to co uskuteczniasz nie ma NIC wspólnego z prawdziwą miłością
                      raczej z onanizowaniem się głębią swoich uczuć
                      i prawdę mówiąc wydaje mi się że bardziej niż tę rozwydrzoną
                      kobietkę kochasz całą sytuację z sobą w roli bohatera romatycznego

                      na tym kończę bo histerycznie nienawidze tej epoki literackiej,
                      sorry :))) i bez obrazy
          • avide Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:50
            Powiedz mi że sobie jaja z nasz wszystkich robisz ????
            Czytam i normalnie nie wieżę, że takie typy jeszcze po ziemi chodzą.
            A tak w ogóle w jakim jesteście wieku ? (pytam poważnie)
            • alpin23 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:53
              avide napisał:

              > Powiedz mi że sobie jaja z nasz wszystkich robisz ????
              Nie, nie robię sobie jaj...
              > Czytam i normalnie nie wieżę, że takie typy jeszcze po ziemi chodzą.
              > A tak w ogóle w jakim jesteście wieku ? (pytam poważnie)
              26 (ja) i 27 lat. Tak - wiem, jestem dziwnym typem, ale jestem wychowany w duchu
              oddania i szacunku, w domu w którym panowała miłość i wzajemny szacunek. Wbrew
              temu co napisałem wcześniej, rodzice nauczyli mnie głębokiej miłości "do dna" -
              nie pytając o nic, bo "kocha się poprostu, ot tak - nie za coś"
              >
              • avide Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:59
                " rodzice nauczyli mnie głębokiej miłości "do dna"
                nie pytając o nic, bo "kocha się poprostu, ot tak - nie za coś""

                No to szafa gra. Przeczytaj to żonie i po kłopocie. Następnym razem
                jak cię będzie rozsadzać a ona powie, że koszula nie wyprasowana,
                rzucasz cytatem i po temacie ;-))))))))))>
                Ręce opadają....
            • eeela Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 19:14
              > Powiedz mi że sobie jaja z nasz wszystkich robisz ????
              > Czytam i normalnie nie wieżę, że takie typy jeszcze po ziemi chodzą.

              Chodzą. Byłam z takim. Cztery miesiące raptem mi zajęło, żeby zacząć nim
              pogardzać, pomiatać i mieć go serdecznie dość.
          • bi_chetny Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 24.11.08, 16:59
            alpin23 napisał:
            zapytam - jaka jest/była twoja matka i twoje z nią relacje ? Mam wrażenie że
            wybierasz określony typ kobiet. Będzie trudno się z tego uwolnić, ale to jest
            możliwe. Idź do psychologa. Sam.
    • avide Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 17:44
      1) ewakuacja z domu teściowej w trybie natychmiastowym. Jeżeli żóna
      nie chce, niech zostanie z mamą. Ty się wyprowadzasz i oczywiście
      będzie Ci cudowanie jak żona pójdzie z Tobą a nie zostanie z mamą. ;-
      ) Jak nie... coż...

      2) Przestań robić za niańkę i sprzątaczkę i kucharkę w jednym.
      Gotujecie albo razem, albo każde sobie. Każdy sprząta po sobie,
      każde prasuje sobie, jeżeli nie możecie się dogadać w temacie.

      3) Sposób na teściową: zacznij chodzić po swoim pokoju nago.
      Najlepeij jakby Cię jeszcze przyłapała w trakcie erekcji. Terapia z
      kategorii szokowych ale daję 100% gwarancji, że nastepnym razem
      zapuka i poczeka na słowo "proszę". Poźniej z uśmiechem możesz
      powiedzieć "mamuśka chyba chce kiedyś zostać babcią prawda ???? to
      niech nie wpada do pokoju jak tornado".
      Dokładnie tak postąpiłem jak odcinałem telefoniczną pępowinę żony z
      rodzicami. Dzwonili po kilka razy dziennie. Raz odebrałem i jak się
      mama zapytała co robimy powiedziałem z żartem i uśmiechem:
      "Byliśmy w trakcie robienia postomstwa, dlatego jeżeli mama chce byc
      kiedyś szczęśliwą babcią to niech tak czesto nie dzwoni bo seks
      troche nam zajmuje, a teraz muszę szybko wracać do żony" ;-))
      Telefony w ciągu dnia z miejsca prawie ucichły. Dalej do siebie
      dzwonią, ale w godzinach pracy ;-). Trochę brutalna metoda ale
      czasami jedyna. Na pewno skuteczna.

      4) Zarabiacie mnóstwo kasy nawet na to żeby wynając miszkanie w
      Krakowie, Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku, czyli najdroższych w tym
      temacie miastach w Polsce. Wyjanem kawalerki to max 2000 zł.
      pozostaje prawie 4000 kupa siana na rozpusty wszelkiej maści.

      5) Żona zimna jak lód. Częściej wychodź z domu. Znajdź sobie jakąś
      pasję, jakiś sport. Przestań być jej podnóżkiem. Niech zobaczy w
      Tobie niezależnego faceta z pasjami. Nie znam kobiety której taki
      facet by nie kręcił.

      6) Powiedz wprost, że takie zachowanie (wieczne zmęczenie) prowadzi
      w dłuższym czasie prosto w ramiona kochanki, bo te niewiedzieć czemu
      ale mio iż robią te same czynności co żony to jednak jakieś takie
      witalniesze są. Spytaj czy lubi figury geometryczne ;-)) np.
      trójkąty ;-)).

      7) Miłość to nie poświęcenie się drugiej osobie. Kochać trzeba z
      rozwagą, każdy z was musi mieć swój kawałek prywatności. Inaczej
      będziecie (już jesteście) jak brat i siostra.

      Pytnie na koniec kto zarabia więcej ? Ty czy żona ?

      I ostatnia rada na koniec. Im dłużej będziesz w obecnym układzie tym
      szybciej rozpadnie się Twoje małżeństwo.
      • glamourous Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 22:31
        avide napisał:

        > 3) Sposób na teściową: zacznij chodzić po swoim pokoju nago.
        > Najlepeij jakby Cię jeszcze przyłapała w trakcie erekcji


        Lol ;-D
        Erekcja jako bron na niedyskretna tesciowa ;-) Bylaby to rzeczywiscie bron
        silnego rażenia. Brawo, Avide ;-)
        • avide Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 20.11.08, 09:19
          Glam, terapia szokowa ALE DZIAŁA.

          Mam konserwatywnych teściów jak cholera. Teściowa nawet buzi teściowi nie da
          przy kimś. Dlatego, po kilku takich numerach, ;-)) jak jesteśmy u nich, nie ma
          opcji by ktoś nawet zapukał do pokoju w którym jesteśmy ;-)). Na śniadanie
          wołają z kuchni :D:D:D
          Fakt że ja się nie "pitole" chodzę w samych majtkach po pokoju a że czasami,
          zwłaszcza o poranku erekcja jak namalowana ;-)... cóż takie życie ;-).
          Żona trochę się krepuje ale z uśmiechem na ustach mówię jej "kochanie nic co
          ludzkie nie jest nam obce, gdyby nie taka piękne erekcja nie było by nas zatem
          nie ma się czego wstydzić" ;-)

          Nie uprawiam ekshibicjonizmu, nie zrozum mnie źle, ale wyznaję zasadę, że jak
          jestem w swoim pokoju a drzwi są zamknięte to trzeba się liczyć z tym, że jak
          się wejdzie bez pukania ;-) różne dziwa można ujrzeć ;-))))))).
          • glamourous Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 20.11.08, 13:35
            avide napisał:


            > nie zrozum mnie źle, ale wyznaję zasadę, że jak
            > jestem w swoim pokoju a drzwi są zamknięte


            Piszesz, jakbym sie z tym nie zgadzala lub oburzala... Tymczasem -
            no kurcze, kto jak kto, ale ja Cie akurat doskonale rozumiem ;-)
      • alpin23 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 20.11.08, 07:39
        > 5) Żona zimna jak lód. Częściej wychodź z domu. Znajdź sobie jakąś
        > pasję, jakiś sport. Przestań być jej podnóżkiem. Niech zobaczy w
        > Tobie niezależnego faceta z pasjami. Nie znam kobiety której taki
        > facet by nie kręcił.
        I tu jest ciekawostka - bo ja nie jestem takim 'nieudacznikiem'. Bez wyższego
        wykształcenia zdobyłem stanowisko, dobrą pensję, szacunek przełożonych i
        podwładnych. Publikuję coś czasem w sieci, piszę, wspieram ludzi, udzielam się w
        społecznościach - nie jestem takim "nikim" co nic nie robi, czy facetem bez
        zainteresowań i ambicji. Przy tym czasem próbuję ją tym zarazić, bo mimo
        wszystko, ona jest naprawdę inteligentną kobietą...
      • alpin23 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 20.11.08, 07:42
        avide napisał:

        > Pytnie na koniec kto zarabia więcej ? Ty czy żona ?
        Ja zarabiam 3/4 tego co mamy razem. Ale mamy układ "wspólne konto, 'zarabiamy
        razem' - bez znaczenia że ktoś więcej czy mniej"
        • nektarynka73 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 20.11.08, 08:01
          Alpin? A Twoja żona - Ona Ciebie kocha, miłością taką wiesz namiętną
          i gorącą? W którymś z postów napisałeś, że nie umiesz Jej zmienić i
          raczej się z tym pogódź. Nikogo nie da się zmienć, możesz tylko nad
          sobą pracować (chociażby korzystając z cennych rad fotumowiczów)
          tak, by żona też uznała, że musi coś zmienić w swoim postępowaniu.
          Ty powinieneś Jej dostarczyć odpowiednie bodźce. Muszą być bardziej
          dla Niej przekonywujące, niż rady mamusi. Muszą poruszyć Ją do
          głębi... żeby sama uznała, że najlepszym wyjściem dla Was jest
          zamieszkanie osobno.
        • kachna79 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 20.11.08, 08:26
          > Ja zarabiam 3/4 tego co mamy razem. Ale mamy układ "wspólne
          konto, 'zarabiamy
          > razem' - bez znaczenia że ktoś więcej czy mniej"

          Skoro macie równe prawo do korzystania z kasy, to dlaczego Twój głos
          się nie liczy? Rozumiem, że to żona uznała, że szkoda pieniędzy na
          wynajęcie mieszkania, pomimo że Ty masz inne zdanie.
    • beem3 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 18:59
      boszzz...
      "na reke" 6 tys zł to wynajem mieszkania(bynajmniej nie tylko
      kawalerki) i szaleństwa do woli...
      wyprowadź się,zona albo pojdzi e za Tobą ,albo ...nie (?) - wyjdzie
      na to,ze przysiega składała nie Tobie a matce...

      no i wyluzuj z tymi zajeciami kucharki i pokojowki :/ - podzielcie
      obowiązki-zajmij sie w tym czasie jakimś sportem np

      zacznij działac,zeby tego chorego stanu nie przedluzac,bo bedzie
      jeszcze gorzej...
    • gacusia1 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 19.11.08, 22:14
      Chlopie...przykro mi ale zostales zlapany w sidla.
      Jesli chcesz "cokolwiek" uratowac to nawet nie pytaj jej o zdanie
      tylko postaw przed faktem dokonanym.Wynajmij mieszkanie i powiedz,ze
      albo zamieszka z Toba albo koniec Waszego zwiazku bo nie zeniles sie
      z tesciowa tylko z CUDOWNA kobieta!
      • gosiadzika jeśli sie wyprowadzi 20.11.08, 08:45
        to żonka z mamusią opróżnią wspólne konto.. i chłop będzie musiał wrócić...
        trzeba osobne konto zrobć
    • kachna79 Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 20.11.08, 08:23
      Właściwie powtórzę to co napisali poprzednicy. Jeśli zależy Ci na
      małżeństwie to uciekajcie od teściów. Myślę, że jest to o tyle
      istotne, że trzeba odciąć pępowinę matka-córka. A poza tym nie obraź
      się, ale Ty jesteś typem, któy dosyć szybko trafił pod pantofel i
      nie sądzę żebyś w codziennej "walce" miał szansę wygrać z teściową.
      A facet pantoflarz to już naprawdę nie jest interesujący obiekt
      seksualny...
    • avide OT - Yoric, "atracttion is no a choice" 20.11.08, 09:10
      Off Topic, choć trochę w temacie jakby się zastanowić.

      Yoric kontynuując temat kasy i seksu z wątku obok.
      No powiedz mi jak to jest z ta atrakcyjnością.
      Popatrz mamy tutaj faceta wyraźnie "złowionego". Prasuje, gotuje, sprząta zarabia 3/4 tego co żona. Mąż doskonały.
      Mąż a nie kochanek.
      Powiedz mi może ci starsi dorobieni faceci to też tylko mężowie doskonali (bogaci, dorobieni i seksu dużo nie chcą bo i tak nie mogą ;D) a nie kochankowie ? Taka mnie refleksja naszła. W kontekście tego co pisała Rumpa. Oni nie są atrakcyjni jako "mężczyźni- samce" ale jako "dobre partie społeczno finansowe".

      Zatem co z tego, że mają kasę i zonę skoro i tak one nie mają często ochoty na seks. Bo taki facet albo w pracy (całe szczęście że dużo pracuje to się przynajmniej mniej seksu wtedy domaga), albo zmęczony.

      Może to jest tak, że kobiety nie lubiące seksu, nierozbudzone seksualnie wybierają właśnie takich ???? A kobiety rozbudzone seksualnie wiedzą co jest dla niech dobre ?
      Słowem:
      1) Jedne wybierają ich kasę bo seks i tak mają gdzieś
      2) Drugie wybierają seks bo mają gdzieś kasę.

      W końcu danych na tema ilości seksu w takich związkach nie mamy. Kto wie może to prawie białe małżeństwa.

      Czy w tym kontekście nie można powiedzieć że "atracttion is a chocie, sometimes" ;-)

      Pozdrawiam
      Avide
      • eeela Re: OT - Yoric, "atracttion is no a choice" 20.11.08, 16:30
        > Słowem:
        > 1) Jedne wybierają ich kasę bo seks i tak mają gdzieś
        > 2) Drugie wybierają seks bo mają gdzieś kasę.

        Tak, wlasnie tak. Ja nie ukrywam - kasa to fajna rzecz. Nie mialabym
        nic przeciwko temu, gdyby byla. Ale nigdy nie potrafilam
        zainteresowac sie na serio facetem, ktory bylby pociagajacy ze
        wzgledu na swoja pozycje spoleczno-ekonomiczna, a nie bylby
        atrakcyjny fizycznie DLA MNIE. Wrecz przeciwnie, cholera jasna,
        ciagle mnie ciagnie do jakichs golodupcow. Faktem jednak pozostaje,
        ze pieniadze zawsze mozna zarobic, a do wspolnego seksu i do
        wspolnego zycia potrzeba mi czegos wiecej niz bankomatu :-)
    • mujer_bonita Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 20.11.08, 09:31
      alpin23 napisał:
      > ja się ożeniłem
      > z czystej miłości, i wcale nie ślepej.
      (...)
      > i jestem zawiedziony, tak na niej jak i na
      > sobie, bo nie udało mi się jej zmienić.

      Proponuję założyć Wielką Księgę ludzi, którzy myśleli 'po ślubie
      ją/jego zmienię' :)

      Człowiek, żeby się zmienić musi mieć MOTYWACJĘ a jaką ma Twoja żona?
    • marek_gazeta Zaraz tam rozwód 20.11.08, 10:07
      Nie chrzańcie o rozwodzie, facet musi spróbować naprawić swoje życie i swój status w małżeństwie.

      Algorytm w kilku zwięzłych punktach:
      1. Wynajmujesz mieszkanie - sam, bez konsultacji i/lub powiadamiania małżonki
      2. Zamiawiasz ekipę do przeprowadzki (najlepiej kobiecie powiedzieć dzień wcześniej, aby nie mogła kontratakować - "kochanie, przygotuj się, wynająłem mieszkanie, jutro się wyprowadzamy, koniec dyskusji")
      3. Wyprowadzasz się z żoną lub bez niej

      To są punkty kluczowe, a dalej:

      4. Przestajesz gotować i prasować, to są kobiece czynności
      5. Ale, za to - aby sobie zrekompensować brak prasowania i gotowania - zapisujesz się na jakieś męskie zajęcia (piłka, siłownia, skoki na spadochronie, cokolwiek Cię kręci).
      6. Ograniczasz spotkania z "mamusią" do zera w ciągu najbliższych kilku miesięcy

      Jak kobieta zacznie w Tobie widzieć faceta-samca, który wytycza jasne granice i panuje nad swoim życiem, to znów będzie chciała dawać i brać. Jak to nie pomoże, to już nic nie pomoże.
      • sagittka Re: marek... 20.11.08, 12:36
        Konkretna, dobra rada, ale:

        > 4. Przestajesz gotować i prasować, to są kobiece czynności

        To nie są kobiece czynności, choć w polskiej rzeczywistości należą
        do obowiązków większości kobiet.

        Ja na poczatku tego wątku sama wytknęłam te czynności i złośliwie
        doradziłam, żeby zaczął prasować także teściowej, ale chodziło mi
        raczej o brak partnerskiego podziału obowiązków. Niech on prasuje i
        gotuje, jak umie i lubi, a żona niech sprząta i robi zakupy. Nie ma
        znaczenia, kto jakie czynności wykonuje, ale czy obciążenia tymi
        przyziemnymi, acz niezbędnymi sprawami są równomierne.

        Nie wmawiajmy młodym mężczyznom, że czynności domowe dzielą się na
        kobiece i męskie, choćby po to, zeby byli samodzielni, gdy by
        przyszło im żyć bez kobiety.
        • marek_gazeta Polemizowałbym 20.11.08, 13:11
          > Nie ma znaczenia, kto jakie czynności wykonuje

          Nie zgadzam się.

          Otóż ja uważam, że są czynności kobiece i męskie, podobnie jak są kobiece i męskie zawody. Oczywiście możemy ściemniać, że jest ok, kiedy kobieta wierci dziurę w ścianie lub naprawia kran, a facet w fartuszku smaży pierożki. Wg mnie jest cholernie daleko od ok i potem kobiety z gościem od pierożków nie chcą się kochać. Nie ma problemu, jeśli mąż swoje ewentualne "niemęskie" hobby rekompensuje czymś innym - jeśli jest komandosem, to może sobie prasować koszulki, ale jeśli zajmuje się bardziej przyziemnymi rzeczami, to lepiej niech nie prasuje. W omawianym przykładzie facet zdaje się być pod pantoflem - nawet nie żony, tylko "mamusi"; trzeba robić wszystko, aby odzyskać normalny wizerunek faceta w oczach żony. Przeprowadzić zdecydowane, męskie zmiany.

          > obciążenia tymi przyziemnymi, acz niezbędnymi sprawami są
          > równomierne.

          A tutaj jestem skłonny się zgodzić.
          • kachna79 Re: Polemizowałbym 20.11.08, 13:30
            > > obciążenia tymi przyziemnymi, acz niezbędnymi sprawami są
            > > równomierne.
            >
            > A tutaj jestem skłonny się zgodzić.

            Ale jak to wygląda w praktyce?
            Gotowanie, pranie, porządkowanie to czynności codzienne, ale
            wbijanie gwoździ, wiercenie itp. już niekoniecznie. Jak w takim
            razie osiągnąć równowagę pomiędzy wkładem męża i żony skoro
            te "kobiece" czynności wykonuje się częściej?

            To mi trochę przypomina postawę mojego ojca. Kiedy mama prosiła go o
            podjęcie jakiś domowych obowiązków (przy piątce dzieci było ich
            niemało) ojciec zaczynał wyliczać, że on zbudował dom, zrobił
            ogrodzenie - never ending story...
            • marek_gazeta Re: Polemizowałbym 20.11.08, 14:29
              > Ale jak to wygląda w praktyce?

              Ano tak, że facet może wyrzucać śmieci, zmywać/sprzątać po jedzeniu, myć kibel i podłogi, robić zakupy. Prasowanie, pranie i gotowanie jest niemęskie potwornie. A jeszcze lepiej wynająć pomoc domową i te najbardziej żmudne i jałowe rzeczy na ową pomoc scedować.

              Zresztą - jak już napisałem - nie samo gotowanie jest w omawianej sytuacji problemem. Problemem jest to, że facet - nie dość, że pod pantoflem - to jeszcze oddaje się niemęskim zajęciom. Porażka. Trzeba złapać za wajchę i cała wstecz.
              • kachna79 Re: Polemizowałbym 20.11.08, 14:39
                > Ano tak, że facet może wyrzucać śmieci, zmywać/sprzątać po
                jedzeniu, myć kibel
                > i podłogi, robić zakupy.

                Teraz rozumiem - dla niektórych te prace też są "kobiece". Domyślam
                się, że to kwestia umowy... Mam kolegę, który lubi prasować:), a mój
                M nie znosi wyrzucania śmieci, więc tu musi zadziałać męska część
                mojej natury.

                > Zresztą - jak już napisałem - nie samo gotowanie jest w omawianej
                sytuacji prob
                > lemem.
                Zgadzam się, że moje pytanie jest off topic...
                • avide Re: Polemizowałbym 20.11.08, 17:16
                  HEh zgadzam się.
                  Nie cierpię myć podłogi i szorować kibla. Po postu nie lubię, nie to
                  żeby mnie to brzydziło. Za to lubię (autentycznie) myć gary. Na
                  zwymaku na zielonej wyspie pewnie zarobiłbym fortunę ;-))))).
                  Warunek... muszę sobie włączyć głośno dobrą muzykę. ;-)).

                  Marek a to widzę tak. Są czynności typow codzienne. I trzeba tutaj
                  dokonać uczciwego podziału obowiązków.

                  Są jednak typowo męskie np. wbijanie gowżdzi czy naprawianie
                  urządzeń technicznych w domu. I tutaj sorry, od tego jest facet.

                  Z typowo damskich to jedynie prasowanie mi się kojarzy.
                  Reszta to jednak kwestia dogadania się.

                  Co do gotowania, piszesz że to kobiece zajęcie. Pokaż mi stanowisko
                  szefa kuchni w dobrej restauracji czy hotelu gdzie będzie je
                  piastowało kobieta ?????
                  Zatem uważasz, że ci wszyscy dyplomowani kucharze to istne cioty ?
                  No proszę....
              • glamourous Re: Polemizowałbym 20.11.08, 15:03

                marek_gazeta napisał:

                > Prasowanie, pranie i gotowanie jest niemęskie potwornie.


                W mentalnosci polskich facetow. We Wloszech i we Francji (na
                przyklad) kucharze to w 99 procentach mezczyzni, zas w zwyklych
                zachodnich domach mezczyzni i kobiety zajmuja sie gotowaniem w tych
                samych proporcjach i NIKT nie uwaza stania przy kuchni za czynnosc
                wybitnie kobieca. Pranie z kolei... nie bardzo rozumiem : wlozenie
                do pralki brudnych ciuchow jest "niemeskie"?? A co w gescie "duzy
                zamach, wrzut i ustawienie programu" jest niemeskiego? Bo chyba
                prania na tarze w mydlinach nie miales na mysli?
                Odnosnie prasowania, no coz... Jakos wszyscy moi znajomi sami
                prasuja sobie koszule, czy to mieszkaja z kobietami, czy sami. Moj
                maz tez sam sobie prasuje swoje wlasne ciuchy i jakos nie odnosze
                wrazenia jakby to gotowanie/pranie/prasowanie nie licowalo z jego
                meskim statusem w moich oczach... Nie wiem, moze to kwestia
                wychowania... Racje ma Sagittka mowiac, ze mezczyzna powinien byc
                tak wychowany, zeby nie miec oporow przed wykonywaniem JAKICHKOLWIEK
                domowych czynnosci - zeby w razie czego dobrze znosic ewentualne
                singielstwo. Oraz zeby szukanie zyciowej partnerki nie musialo byc
                dla niego krypto-castingiem na darmowa sluzaca.
                • marek_gazeta Re: Polemizowałbym 20.11.08, 15:10
                  Nie jesteśmy we Włoszech ani we Francji. O typowym modelu małżeństwa włoskiego słyszałem od kolegów - nie będę powtarzał, bo nie wiem, ile w tym prawdy - jeśli jednak nie ściemniali, nie byłabyś zachwycona.

                  Prasowanie koszul - dopuszczam. Sam sobie prasuję.

                  I jeszcze raz powtarzam - w opisanej sytuacji facet powinien przestać to robić, nawet, jeśli lubi. Po wyprowadzce i zmianie stosunków na normalne może powrócić do gotowania, jeśli będzie chciał. Tak na marginesie, wspomniał, że żona nie garnie się do czegokolwiek - no to czas, aby się zaczęła garnąć.

                  > Oraz zeby szukanie zyciowej partnerki nie musialo byc
                  > dla niego krypto-castingiem na darmowa sluzaca.

                  A kto chciałby chodzić do łóżka ze służącą? Bez jaj. Ja potrzebuję kobiety do seksu (oraz do wspólnych wyjść, wyjazdów, czułości itp.). Piorę, prasuję i sprzątam po sobie sam.
                  • glamourous Re: Polemizowałbym 20.11.08, 15:40

                    marek_gazeta napisał:

                    > Nie jesteśmy we Włoszech ani we Francji.

                    Ale styl zycia przyjmujemy coraz bardziej ten zachodnioeuropejski,
                    zostawiajac w tyle tamten stary, zasciankowo-PRLowski ;-)

                    > O typowym modelu małżeństwa włoskiego
                    > słyszałem od kolegów (...) nie byłabyś zachwycona.

                    Coz, gdzies na glebokiej wloskiej prowincji na poludniu kraju moze
                    rzeczywiscie dzieje sie jesien sredniowiecza. Natomiast generalnie
                    mowiac "Francja, Wlochy" mialam na mysli reszte cywilizowanej
                    Europy, choc moze z tymi Wlochami to nie najlepszy przyklad, bo tam
                    mentalnosc jest faktycznie dosc zroznicowana (polnoc-poludnie)
                    Francja za to moze (mowie to z pelna swiadomoscia) posluzyc jako
                    przyklad dobrze sprawdzajacego sie rownouprawnienia.
                    • avide Całą prawda o włochach.... 20.11.08, 17:31
                      A to ja się wypowiem na temat włoskich małżeństw bom mocno w temacie.
                      Glam nie wiem skąd słyszałaś o włochach ale ..... to bzdura.
                      Tak się składa, że moja matula po rozwodzie z ojcem wyszła za ...
                      italiańca. Włoch pełną gębą. Nie potrafi gotować, prasować, ma dwie
                      lewe ręce, kocha wszystkie kobiety i w dodatku mając ponad 40 lat na
                      karku moja matula była dla niego jak ... matka.

                      Jak przyjechali do Polski byłem w ciężkim szoku, że matula sobie na
                      to pozwala. Ale cóż... ten śródziemnomorski uroki i te ich "amore
                      mio" czy jak tam on ciągle chodził i gadał. Jej facet, jej życie ja
                      się nie wpitalałem.

                      Masakra. To nawet przez chwilę do chłopa nie było podobne. I wiesz
                      co, jak pogadałem sobie na temat stylu życia tamtejszych facetów to
                      podobno niczym nie wyróżniał się na tle.
                      Oni tak po prostu mają. Typowe południowe lekkoduchy dla któych żona
                      jest swięta (posiada również rozszerzoną funkcje matki dzieci, +
                      sprzątaczko-kucharki) zaś notorycznie wzdych się do kążdej
                      napotkanej blondynki. Żyją z matkami do 40 roku życia które ich
                      pięknie obdługują po czym "idą na swoje" w większości przypadków
                      wybierjąc kobiety podobne do matek. W końcu sprawdzony przez lata
                      model.
                      Weźmy przykład który znamy. Sławny Paulo Cozza czy jak mu tam, ten
                      co wystepuje w programie Europa da się lubić.
                      Klasyczny przykład. Wszystkie kobiety "amore", ożenił się z dużo
                      młodszą blondynką mają czterdzieści parę lat. Jak pokazywali tą jego
                      wybranke w DD TVN od razu dało się wyczuć, że laska będzie go krótko
                      trzymała i wychowywała sobie ..... pewnie jak jego matka.
                      ;-)))
                      • glamourous Re: Całą prawda o włochach.... 20.11.08, 18:24
                        Napisalam juz powyzej, ze Wlosi to rzeczywiscie niezbyt dobry przyklad - ci z
                        polnocy maja zupelnie inna mentalnosc niz ci na poludniu, z kolei u tych na
                        poludniu zupelnie nie mozna mowic o "europejskim" stylu zycia. Przyklad moj
                        oparlam na tym, ze jedna z moich przyjaciolek ma meza Wlocha i ich malzenstwo
                        jest bardzo nowoczesne oraz partnerskie. No ale on jest Wlochem z polnocy, czyli
                        reprezentuje ta bardziej "cywilizowana" frakcje...
              • eeela Re: Polemizowałbym 20.11.08, 16:53
                Prasowanie, pranie i gotowanie jest niemęskie potworni
                > e. A jeszcze lepiej wynająć pomoc domową

                Gotowanie niemeskie? Chyba sobie w kulki lecisz. Niewiele jest tak
                seksownych rzeczy jak mezczyzna pichcacy jakies dobre danie :-) Obaj
                moi partnerzy, byly i obecny, sa swietnymi kucharzami. Moj Tato jest
                w kuchni prawdziwym mistrzem. Potrafi w to wlozyc serce :-) Byly byl
                kuchennym snobem, obecny jest zacietrzewialym konserwatysta, a Tata -
                wolnym duchem, ale kazdy z nich traktuje gotowanie niemal jak
                religie ;-)
      • prosty_facet Re: Zaraz tam rozwód 20.11.08, 13:15
        marek_gazeta napisał:

        > Nie chrzańcie o rozwodzie, facet musi spróbować naprawić swoje życie i swój sta
        > tus w małżeństwie.
        >
        > Algorytm w kilku zwięzłych punktach:
        > 1. Wynajmujesz mieszkanie - sam, bez konsultacji i/lub powiadamiania małżonki
        > 2. Zamiawiasz ekipę do przeprowadzki (najlepiej kobiecie powiedzieć dzień wcześ
        > niej, aby nie mogła kontratakować - "kochanie, przygotuj się, wynająłem mieszka
        > nie, jutro się wyprowadzamy, koniec dyskusji")
        > 3. Wyprowadzasz się z żoną lub bez niej
        >
        > To są punkty kluczowe, a dalej:
        >
        > 4. Przestajesz gotować i prasować, to są kobiece czynności
        > 5. Ale, za to - aby sobie zrekompensować brak prasowania i gotowania - zapisuje
        > sz się na jakieś męskie zajęcia (piłka, siłownia, skoki na spadochronie, cokolw
        > iek Cię kręci).
        > 6. Ograniczasz spotkania z "mamusią" do zera w ciągu najbliższych kilku miesięc
        > y
        >
        > Jak kobieta zacznie w Tobie widzieć faceta-samca, który wytycza jasne granice i
        > panuje nad swoim życiem, to znów będzie chciała dawać i brać. Jak to nie pomoż
        > e, to już nic nie pomoże.
        >


        Popieram ;-)
    • marcin_rz Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 20.11.08, 10:59
      facet, a gdzie ty masz jajka? wynajmuje mieszkanie, oświadczam, żonie, że od przyszłego tygodnia mieszkamy "na swoim", jeśli chce być dalej ze mną, to się przeprowadza i mieszkamy razem, w przeciwnym razie zostaje z mamusią. I masz pełny obraz na kim naprawdę jej zależy. A że oziębła ? przed ślubem jaka była ?
    • prosty_facet Re: ...teściowa, buhahahahahah 20.11.08, 13:13
      alpin23 napisał:

      > Proszę też, aby żaden mądrala nie pisał o rozwodzie - bo to sposób dla
      > tchórza, który nie ma odwagi przeciwstawić się trudom życia - ja się ożeniłem
      > z czystej miłości, i wcale nie ślepej.


      Nieeeeeeeeeeee, wogóle nie ślepej ;-)
      Podsunę Ci proste rozwiązanie - jak teściowa wejdzie bez pukania to weź ją za
      twarz i zrzuć ze schodów ;-) Wtedy się okaże czy jesteś pod pantoflem czy nie ;-)
    • wiek_chrystusowy Re: ...teściowa, puste małżeńskie łoże (długie). 20.11.08, 13:49
      tutaj masz lustrzany watek zaczynajacy sie od znamiennego TESCIOWA ;-)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=86555676
    • zebra12 Z takimi dochodami to nie wynajmuj, tylko KUP mies 20.11.08, 14:05
      Uważam, ze mając 6 tys na miesiąc, już dawno powinniście kupić mieszkanie.
      Dopóki nie macie dziecka. Ja nie wiem na co czekacie. Kurcze, ja mam 2,5 tys
      miesięcznie i troje dzieci i jakoś sobie radzę. Szokuje, ze dwoje dorosłych
      ludzi, nie obciążonych jeszcze potomstwem, młodych, zdrowych, pracujących
      mieszka pod jednym dachem z teściową i nijak nie może sobie poradzić z dorosłym
      związkiem!
      Od razu powiem - z czasem będzie tylko gorzej!
    • suger_mouse A gdzie jest Twoje dziecko?? 20.11.08, 15:14
      Piszesz, że masz dziecko, z poprzedniego związku. Ile czasu mu poświęcasz? Gdzie
      się z nim spotykasz - czy bywa w Twoim obecnym domu, czy zostaje u Ciebie na
      weekendy? Jakie są jego relacje z Twoją obecną żoną? Ile pieniędzy z Twojej
      pensji idzie na alimenty? Jakoś zupełnie mi zabrakło miejsca dla Twojego dziecka
      w opisie Twojego życia...
      • glamourous Re: A gdzie jest Twoje dziecko?? 20.11.08, 16:06

        suger_mouse napisała:


        > Ile pieniędzy z Twojej
        > pensji idzie na alimenty?


        Zwazywszy na tresc watku nie mamy tu chyba potrzeby zagladania
        autorowi az tak szczegolowo do kieszeni :-/ Miejze litosc! Facet
        zalozyl watek o seksie z zona i o stosunkach z tesciowa. Chcial sie
        wyzalic na ten konkretny temat, podal niezbedne elementy i zadal nam
        konkretne pytanie. Po co wiec robic mu teraz az tak szczegolowa
        wiwisekcje i mieszac do tego jego stosunki z dzieckiem oraz eks?? Co
        ma piernik do wiatraka? Daj spokoj...
        • suger_mouse Re: A gdzie jest Twoje dziecko?? 20.11.08, 17:26
          Ależ ma znacznie ogromne - przecież dziecko to nie kumpel z którym można się
          zdzwonić raz na dwa tygodnie, ono wymaga ogromnej ilości uwagi, troski, wysiłku.
          A tutaj wyłania mi się obraz romantycznego, zakochanego studenta, który dla
          swojej ukochanej poświęci wszystko, więc od rano do nocy szoruje podłogi w domu
          jej rodziców, podczas gdy ona i jej matka bąki zbijają. Człowiek, który jest
          ojcem, nie miałby takiej możliwości - wyobrażam sobie, że spędzałby z dzieckiem
          dużo czasu, energię poświęcałby na wymyślanie mu zabaw, rozrywek. No i nie
          pisałby wspaniałomyślnie, że co prawda zarabia dwa razy tyle co żona, ale konto
          wspólne itp., bo wiele ze swoich zarobków przeznaczałby na dziecko. W takiej
          sytuacji spodziewałabym się raczej problemów, jak ułożyć sobie życie, żeby
          pogodzić bycie ojcem i mężem drugiej żony.
        • triss_merigold6 Re: A gdzie jest Twoje dziecko?? 20.11.08, 22:14
          Nie masz dzieci prawda? I dlatego pytanie wydaje Ci się bezzasadne.
          Otóż z autoportrektu jaki autor był łaskaw zarysowac można
          wnioskować, że ojcem jest żadnym. Nie miał jaj, żeby zawalczyć o
          kontakty z dzieckiem i udział w wychowaniu a jeśli nawet takie
          kontakty były to obstawiam, że aktualna małżonka stosując szantaż
          wszelkiego rodzaju zredukowała je do zera. Ergo pan jest całkowicie
          pozbawiony woli i dobre rady w guście "wynajmij mieszkanie i się
          wyprowadź" są z gatunku purenonsensownych.
          Facet po prostu lubi być pomiatany i świetnie dorabia sobie do tego
          ideologię w postaci miłości, która niczego nie żąda, bezinteresownej
          etc. Zdziwiony, że pani żona nie tryska namiętnością? Niewiele osób
          lubi stosunki ze szmatą do podłogi czy innym mopem.

          Panu z serca radzę zawiesić wszelkie relacje męsko damskie do czasu
          odbycia długiej i rzetelnej terapii u dobrego psychologa.
          • selfmademan Taki Włoch z południa... Polski jesteś chłopie 21.11.08, 08:45
            Poważnie - taka mentalna du..pa wołowa+ niedojrzałość życiowa.

            Parę cytatów :
            1."Marzę o dziecięciu" - chłopie, qrde, masz już jedno choć może
            zapomniałeś ("bo to niedobra teściowa i niedojrzała zła kobieta Ci
            je zabrały")- no ale skoro pracujesz, piszesz, udzielasz się w
            społecznościach, gotujesz, zmywasz i prasujesz dla 2 kobit to nie
            dziwne, że czasu dla WŁASNEGO dziecka z byłą żoną już nie ma...

            2."miłość, ale nie mówcie że ślepa" - ależ dokładnie tak, trzeba byc
            ślepym, by fundowac sobie powtórkę z rozrywki po małżeństwie
            z "niedojrzałą żoną pod wpływem wrednej teściowej".

            3. " kilka razy padło stwierdzenie" - ręce opadają, facet żeni się,
            drugi naprawdę poważny związek i przed tym "parę razy tak przy
            okazji" w kilku słowach omawia kwestie podstawowe wspólnego życia z
            żoną - czyli gdzie ten NASZ dom, meble, auto, kredyty itp. proza
            życia.
            Gołym okiem widać, że PRZED ślubem w ogóle albo nie myślał o tym (bo
            nie dojrzał - wszak żony/teściowe ten punkt z życia mu załatwiały),
            albo nie miał cienia odwagi powalczyć (z wygody własnej i być może
            także z wygody żony) o własną wizję związku/małżeństwa.

            4."Miałem nadzieję, że ona się zmieni" - to już klasyka "polska",
            nie ma co komentować i pastwić się dalej nad chłopakiem ;(

            Zgadzam się z Triss niemal we wszystkim - poza kwestią odbycia
            terapii. Do tego potrzeba poważnej autoanalizy, no i oczywiście
            odwagi z podjęciu decyzji o bolesnych skutakach długofalowych - a tu
            mamy "ofiarę losu + macki wszechobecnej złej teściowej".

            Jak dla mnie - stawiam dolary przeciw orzechom, że gość zniknie z
            tego formum tak szybko jak się podawił (by w goryczy łykać
            łzy "jakie to życie wredne jest"..)i raczej nikt nie usłyszy że np.
            w styczniu zaczął nowe życie w nowym mieszkaniu...

            PS. Avide - Twój opis to niemal żywcem kopia związku z otoczenia
            mojego kumpla (on Włoch bodaj 15 lat starszy, ona Polka - w dodatku
            niemal o głowę wyższa od niego - komedia nie tylko wizualna...) :)
            • selfmademan Re: Taki Włoch z południa... Polski jesteś chłopi 21.11.08, 09:45
              TAK MI SIĘ SKOJARZYŁO JESZCZE (choć powinno być w innym wątku..) ;)

              Facet z kobietą zatrzymują się na środku chodnika i zatapiając się w
              namiętnym, głębokim pocałunku. Mocno się pieszczą, nie zwracając na
              nikogo uwagi.
              W pewnej chwili podchodzi do nich mężczyzna, zagląda przez
              jedno ramię, przez drugie ramię, głośno chrząka. Widać, że próbuje
              zwrócić
              na siebie ich uwagę... Facet przestaje więc całować babeczkę i
              poirytowany pyta:
              - Panie, czego pan chce do cholery?!
              Mężczyzna speszony pokazuje palcem na kobietę i bąka:
              - Bardzo przepraszam że przeszkadzam, ale żona ma klucze do domu...


              - Pani Kowalska, żeby rozwód był z winy męża musimy na niego coś
              mieć. Czy maż pije?
              - Nie, skąd, jakby tylko spróbował to ja bym mu....!
              - Czy nie daje pieniędzy?
              - Nie, absolutnie, oddaje wszystko co do grosza...już by mi tylko
              schował złotówkę to ja bym mu...
              - A może bije Panią?
              - K...wa , tylko by rękę podniósł, to ja bym go przez okno
              pogoniła...
              - A co z wiernością?
              - O! Tu go mamy! Drugie dziecko nie jest jego!
            • freevolna Re: Taki Włoch z południa... Polski jesteś chłopi 21.11.08, 11:59
              Jak dla mnie - stawiam dolary przeciw orzechom, że gość zniknie z
              > tego formum tak szybko jak się podawił (by w goryczy łykać
              > łzy "jakie to życie wredne jest"..)i raczej nikt nie usłyszy że
              np.
              > w styczniu zaczął nowe życie w nowym mieszkaniu...

              przebijam guzikami czterodziurkowymi! :)
              uwazam, ze ten watek to kolejna doskonala podpucha.
              • eeela Re: Taki Włoch z południa... Polski jesteś chłopi 21.11.08, 13:53
                Tez mi sie od dluzszego czasu tak wydaje. Co prawda ciotowaci
                panowie laza po tym padole, ale nie zwykli obnazac sie z tym na
                forach.
                • avide Re: Taki Włoch z południa... Polski jesteś chłopi 21.11.08, 14:46
                  Ja na swoje własne potrzeby nawałem ten wątek:
                  "Romantyczną prowokacją"
                  Na kształt romantycznej duszy naszego "bohatera".
                  Facet, napisał a teraz siedzi onanizując się "i za milijony cierpi katusze"
                  nasycając swój "werteryzm" tym jak my go tak bezlitośnie naszymi postami chłostamy.
                  Bezlitośni jesteśmy... ale to to chodzi :D:D:D:D:D:D.
                  • marek_gazeta Re: Taki Włoch z południa... Polski jesteś chłopi 21.11.08, 15:24
                    > Facet, napisał a teraz siedzi onanizując się "i za milijony cierpi katusze"

                    Jest też inna opcja: został namierzony i sprowadzony przez obie baby do parteru. Na komputer ma szlaban i siedzi grzecznie w kuchni smażąc pierożki.
                    • glamourous Re: Taki Włoch z południa... Polski jesteś chłopi 21.11.08, 16:22

                      marek_gazeta napisał:

                      > Na komputer ma szlaban i siedzi grzecznie w kuchni smażąc pierożki.

                      No to mamy fajna puente do calego watku :-))
    • nudny83 Re: A gdzie jest Twoje dziecko?? 12.12.08, 19:43
      nas-daq napisała:

      > Niezawalczyłes o dziecko, i nie walczysz o kobietę. Widocznie tak Ci
      > wygodnie.
      Zawalczyłem wiele razy. 3 razy trafiłem z tego powodu do szpitala. Niestety, jej
      brat był w Policji, więc było mi ciężko. Mnie, pobitego, ze złamaniami w sądzie
      oczerniano, że to ja rzekomo stosuję przemoc... Nigdy nie byłem wygodnicki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka