alpin23
19.11.08, 17:07
Witajcie
Mam wielki problem z naszym życiem "intymnym". w związku jesteśmy od ponad 3
lat, 2 miesiące temu zaś wzięliśmy ślub. Po namowach zamieszkaliśmy z teściami
- rodzicami mojej małżonki.
Niestety powoli odbija się to czkawką na naszym związku - pewnie "ciemne
strony" tego stanu zaczynają wychodzić na jaw.
Prawdę mówiąc, sądziłem że moja narzeczona, po ślubie postara się zapanować
nad swoją uległością wobec matki - niestety tak się jednak nie stało. Zmieniło
się wręcz na gorsze. Moja małżonka łapie mnie na każdym potknięciu, nawet
kiedy rano, w pośpiechu kapnie mi do umywalki pasta do zębów i tego nie
zauważę. ...od razu do matki i pretensje do mnie - to oczywiście przykładowa
sytuacja. Oczywiście, nie jestem ideałem, ale każdy popełnia błędy. Moja
ukochana niestety nie poczuwa się do żadnych obowiązków - więc sprzątam,
prasuję, gotuję i kupuję ja (dobrze że chociaż pracuje ta moja luba i nie
zamierza tego zmieniać).
Wszystko to też przekłada się na łóżko. Jest zimna jak bryła lodu :( Zawsze
kiedy chcę coś zainicjować, to nie ma ochoty, nie ma siły, "rodzice mogą
wejść" itd.
Co ja mam robić, jak uwolnić od natrętnej teściowej dla której słowa
"prywatność" i "intymność" nic nie znaczą. Wchodzi kiedy chce i gada co chce.
Nie spotykamy się nawet ze znajomymi.
Próbowałem swoją ukochaną namówić do wynajęcia mieszkania, ale to niestety nie
skutkuje. Razem zarabiamy ("na rękę") nieco ponad 6000 zł, ale ona twierdzi że
to zaburzy nasz budżet, że nas nie stać itd. Woli dawać matce 500/1000 zł
miesięcznie na rachunki i jej potrzeby niż iść "na swoje" i zacząć tworzyć
rodzinę.
Powiem - jest mi diabelski przykro i jestem zawiedziony, tak na niej jak i na
sobie, bo nie udało mi się jej zmienić.
Proszę też, aby żaden mądrala nie pisał o rozwodzie - bo to sposób dla
tchórza, który nie ma odwagi przeciwstawić się trudom życia - ja się ożeniłem
z czystej miłości, i wcale nie ślepej.