Dodaj do ulubionych

NIE POTRZEBUJE SEKSU

15.01.09, 16:14
Od kąd urodziłam dziecko nie czuje ochoty na seks.(od 4 lat).W
małżeństwie źle nam się układa,ciągle kłótnie.Seks uprawiamy raz na
miesiąc i to jeszcze pod "naciskiem" męża.Mam kłopoty z
hormonami,może dlatego ne mam ochoty.:(
Obserwuj wątek
    • sobakapawlowa Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 15.01.09, 16:23
      Bardzo to miłe że szukanie przyczyn zaczynasz od wpisu na forum, ale może lepiej
      by było zacząć od wizyty u lekarza? Potem jak fachowcy powiedzą że nie wiedzą co
      zrobić to zapraszamy do nas. ALE NAJPIERW DO LEKARZA, co powinnaś zrobić 4 lata
      temu, a nie fundować sobie i mężowi 4 lata gehenny. Mimo wszystko pozdrawiam.
    • songo3000 Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 15.01.09, 16:30
      no i???
      • urquhart Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 15.01.09, 16:55
        > no i???

        Potem to już schemat który układa się najczęściej: po jakimś czasie mąż zaczyna wymuszać i naciskać na seks coraz rzadziej i ją tym dręczyć, żona zadowolona że wreszcie zaczął ja rozumieć i dorósł, dojrzał, może skupić się wreszcie na tym co sprawia jej prawdziwa satysfakcję najczęściej na macierzyństwie, a po jakimś czasie wybucha bomba: ma inną, oszust jeden myślący rozporkiem.
        • kmoczar Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 15.01.09, 17:31
          agula147 napisała
          > W małżeństwie źle nam się układa,ciągle kłótnie
          odpowiedz sobie na pytanie (choć będąc wewnątrz pewnie trudno) czy seks to
          przyczyna czy skutek - to może działać równo w obie strony, ale wydaje się, że
          większość kobiet do seksu - potrzebuje przynajmniej lubieć partnera

          urquhart napisał
          > Potem to już schemat...

          to prekognicja czy ktoś cię skrzywdził?
          sam pytam z ciekawości, ale też autorce wątku przyda się wyjaśnienie czy jest
          jakiś sposób by wyrwać się fatum :P
          • yoric Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 16.01.09, 10:40
            > większość kobiet do seksu - potrzebuje przynajmniej lubieć partnera

            'lubić' :)
            Ale nie sądzę. Kobieta nie musi faceta lubić, potrzebuje, by facet ją kręcił. To
            często idzie w parze z lubieniem, choć nie musi, no i osiąga się to w inny sposób.
            • urquhart męskie zachowanie i frustracje są schematyczne 16.01.09, 11:40
              > > większość kobiet do seksu - potrzebuje przynajmniej lubieć partnera

              I ile kobiety w których mieszają hormony (szczególnie po dzieciach) po prostu nie postępują racjonalnie, o tyle opisane męskie zachowanie, frustracje związane z brakiem seksu w związku są wtedy schematyczne: agresywność, opryskliwość, kłótnie o byle co, byle nie przyznać się że powodem są "te rzeczy" i nie obnażyć otwarcie swojej słabości na tym punkcie, do czasu aż się nie przełamie żeby szukać rozwiązania na zewnątrz związku.
              Jeśli się nie chce przyjąć tego do wiadomości przez 4 lata to dalszy ciąg i konsekwencje można przewidzieć jeśli się z tym nic nie zrobi.
              W zasadzie autorka powinna być szczęśliwa że ma cierpliwego partnera który wytrwał tyle na tym etapie na kłótni i frustracji.
              • agula147 Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 12:06
                Wy ciąle potrzebujecie sexu,codziennie?No daj spokój!
                • krzysztof-lis Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 14:28
                  Ale zrozum
                  • kachna79 Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 14:46
                    > "dojrzali mężczyźni akceptują to, że ich żona nie potrzebuje
                    > seksu".
                    Trudno mi wyobrazić sobie, że kobieta w związku nie potrzebuje seksu
                    (pomijam stany chorobowe).
                    To raczej czynniki zewnętrzne dość skutecznie ten seks obrzydzają.
                    • urquhart Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 14:55
                      kachna79 napisała:
                      > Trudno mi wyobrazić sobie, że kobieta w związku nie potrzebuje seksu
                      > (pomijam stany chorobowe).

                      Racjonalnie wierzyć trudno, a to jedynie szara rzeczywistość. Nie przypadkiem jedno z pytań przewodnich książki E Perel jest "Dlaczego przyjście na świat dziecka tak często zapowiada erotyczną katastrofę?"
                      • aandzia43 Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 15:26
                        > Racjonalnie wierzyć trudno, a to jedynie szara rzeczywistość. Nie przypadkiem j
                        > edno z pytań przewodnich książki E Perel jest "Dlaczego przyjście na świat dzie
                        > cka tak często zapowiada erotyczną katastrofę?"

                        Kachnie chodziło chyba o to, że niechęć do małżonka i wspólnego z nim łoża, to
                        często WYNIK wcześniejszych działań mężowskich. Chętnie przedstawiany przez
                        mężczyznę jako powód nieporozumień małżeńskich. Wygodnie, bo nei trzeba ujawniać
                        przed światem i sobą swoich uparcie pielęgnowanych przywar.
                        Abstrahując od ciekawych i słusznych przemyśleń pani Perel i od sytuacji
                        bohaterki wątku:-)
                        • urquhart Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 16:04
                          aandzia43 napisała:
                          > Kachnie chodziło chyba o to, że niechęć do małżonka i wspólnego z nim łoża, to
                          > często WYNIK wcześniejszych działań mężowskich. Chętnie przedstawiany przez
                          > mężczyznę jako powód nieporozumień małżeńskich

                          W ogólności oczywiście tak. Z tym że macierzyństwo to szczególny punkt zwrotny w życiu kobiety i związku. Burza hormonalna która do tej pory zmieniała ją i czyniła nieznośną raz w miesiącu na krótko trwa miesiące a często i lata.
                          To szczególny i obiektywnie najbardziej kryzysowy moment każdego związku niezależnie od wkładu winy przez konkretnych partnerów i warto mieć świadomość praw i schematów jakimi się on rządzi.
                          A temat ten jest raczej politycznie przemilczany i zamiatany pod dywan.
                          • aandzia43 Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 16:14
                            > A temat ten jest raczej politycznie przemilczany i zamiatany pod dywan.

                            Fakt.
                          • lilith969 Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 17:44
                            Nie wszystkie kobiety cierpią na pms i nie wszystkie przeżywają
                            ciężkie burze hormonalne związane z urodzeniem dziecka. Nie
                            uogólniaj.
                            • urquhart Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 18:02
                              Coś nie pasuje i jest niewygodne to zaraz "nie uogólniaj".
                              Czy uważasz że uczenie zasad gramatyki jest kompletnie bez sensu bo istnieje parę tysięcy wyjątków od reguł.
                              Dopóki się nie sprawdzi że ma się do czynienia z wyjątkiem przyjmuje się że działa reguła.
                              • lilith969 Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 18:08
                                Nie tyle niewygodne, co po prostu nieprawdziwe. Popełniasz błąd. To,
                                co jest wyjątkiem traktujesz jak regułę.
                                • urquhart Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 18:34
                                  lilith969 napisała:
                                  > Nie tyle niewygodne, co po prostu nieprawdziwe. Popełniasz błąd. To,
                                  > co jest wyjątkiem traktujesz jak regułę.

                                  Twardo obstaję przy stanowisku że to ty popełniasz błąd.
                                  Co przyjmuje się za reguły łatwo przecież sprawdzić goolując po mniej lub bardziej naukowych publikacjach ze słowami kluczowymi typowy kryzys małżeński czykryzys po urodzeniu dziecka
                                  • aandzia43 Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 18:54
                                    Zaraz, zaraz, Urquhart, kryzys małżeński po urodzeniu dziecka (oczywistość, nikt
                                    nie podważa jego istnienia) wynika z całej gromady przyczyn. Szalejące babskie
                                    hormony, czy niechęć do seksu z powodów hormonalnych to tylko drobiazg w
                                    zestawieniu z całą bardziej skomplikowaną i bogatszą resztą. Jeśli chcesz
                                    powiedzieć, że regułą jest to, że kryzys ten wynika przede wszystkim z niechęci
                                    kobiet do seksu na podłożu hormonalnych, to nie mogę się zgodzić na takie, nie
                                    tyle uproszczenie, co chyba myślowe prostactwo. Ale mogłam oczywiście źle
                                    zrozumieć ciąg postów:-)
                                    • urquhart Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 17.01.09, 11:37
                                      Jeżeli szukamy jakiś uproszczeń, ja bym zwrócił uwagę na inne uproszczenie niewątpliwie uwarunkowane hormonalnie. Kobiecie zmienia się przede wszystkim hormonalnie hierarchia życiowych priorytetów. Badane młode bezdzietne mężatki bez wahania deklarują podobnie jak ich małżonkowie że najważniejszą osobą w życiu i w planach w przyszłości jest ich wybranek, potem rodzice i dzieci. Po urodzeniu dziecka większość bez wahania uznaje za najważniejszą osobę dziecko. U mężczyzn taka zmiana nie następuje. Cała reszta to konsekwencja tej sytuacji.
                                      • kachna79 Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 20.01.09, 08:12
                                        Po urodzeniu d
                                        > ziecka większość bez wahania uznaje za najważniejszą osobę
                                        dziecko. U mężczyzn
                                        > taka zmiana nie następuje. Cała reszta to konsekwencja tej
                                        sytuacji.
                                        Ale większość kobiet nie traktuje tak dziecka dlatego, że ono ma
                                        zastąpić męża. Przyczyną jest dostrzeżenie, że dziecko w całości i
                                        absolutnie od nas (rodziców) zależy. Wśród moich znajomych po
                                        urodzeniu dziecka rzeczywiście zazwyczaj dochodzi do kryzysów.
                                        Czemu? Bo zazwyczaj kobiety są ledwie żywe ze zmęczenia, a ojcowie
                                        tęsknie wspominają utraconą wolność. Dużą rolą kobiety jest
                                        wprowadzenie faceta w kierat domowych obowiązków po to by dostrzegł,
                                        że sytuacja zmieniła się diametralnie:) Na szczęście zwykle to się
                                        udaje.
                                        Ja po pierwszym porodzie też nie miałam ochoty na seks i to nawet
                                        nie ze zmęczenia: po prostu do szewskiej pasji doprowadzało mnie to,
                                        że kiedy ja gonię po domu jak szalona (pomiędzy pralką, kuchenką i
                                        pokojem dziecka), to mój M czeka aż się odrobię i wtedy może się
                                        pokochamy... Trochę nam zajęło dogadanie tych problemów:)
                                        • urquhart Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 20.01.09, 12:58
                                          kachna79 napisała:
                                          > Czemu? Bo zazwyczaj kobiety są ledwie żywe ze zmęczenia, a ojcowie
                                          > tęsknie wspominają utraconą wolność. Dużą rolą kobiety jest
                                          > wprowadzenie faceta w kierat domowych obowiązków

                                          Ja to rozumieć i myślami wokół tego krążyć.
                                          Brak zaangażowanie mężczyzny w potrzeby dziecka bo nie wynika to z jego potrzeb i ochoty jest tak samo naganne jak odmawianie przez kobiety seksu dlatego że nie wynika to z ich potrzeb i ochoty. Jedno i drugie nie jest biologicznie zakodowane i wymaga motywacji którą trzeba w sobie szukać i znaleźć.
                                          Ale jak widać po wypowiedziach pań zasada wzajemności i partnerstwa wcale nie jest tu oczywista. Oczekują wiele, a siebie łatwo usprawiedliwiają brakiem ochoty.
                                          • kachna79 Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 20.01.09, 13:41
                                            Przypisywanie braku ochoty złej woli kobiety jest uproszczeniem,
                                            które oddala od rozwiązania problemu. Jeśli seks był kiedyś
                                            satysfakcjonujący, to kobieta która z niego rezygnuje rezygnuje z
                                            własnej przyjemności. Zakładanie, że robi chłopu na złość jest
                                            nielogiczna, bo przezież sama też coś traci. Postulowałabym
                                            spojrzenie na "niedającego" małżonka z większą troską...
                                            Natomiast co do zasady wzajemności: był taki etap kiedy "zmuszałam"
                                            się do seksu z M, bo zależało mi na Jego szczęściu (jak już do
                                            czegoś doszło, to było miło, ale sama z siebie nie czułam potrzeby).
                                            Poza tym bałam się, że narząd nieużywany zaniknie. Potem coś
                                            zaskoczyło i sytuacja uległa poprawie. To tak na marginesie żebym
                                            nie wyszła na bezduszną modliszkę.
                    • krzysztof-lis Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 15:27
                      > Trudno mi wyobrazić sobie, że kobieta w związku nie potrzebuje seksu
                      > (pomijam stany chorobowe).

                      Tobie na pewno trudno jest wyobrazić sobie wiele rzeczy, ale nie oznacza to, że
                      one nie istnieją.
                      • kachna79 Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 20.01.09, 08:19
                        krzysztof-lis napisał:

                        > > Trudno mi wyobrazić sobie, że kobieta w związku nie potrzebuje
                        seksu
                        > > (pomijam stany chorobowe).
                        >
                        > Tobie na pewno trudno jest wyobrazić sobie wiele rzeczy, ale nie
                        oznacza to, że
                        > one nie istnieją.

                        Zacytuję zdanie innej forumowiczki "jaki meżczyzna w ciągu dnia taka
                        kobieta nocą".
                        I powiem brutalnie: jeśli seks jest kiepski, a facet nie daje
                        oparcia kobiecie to rzeczywiście seksu z takim egzemplarzem się
                        odechciewa. Ja nie uprawiam gierek typu "ukażę męża i nie pójdę z
                        nim do łóżka", bo w ten sposób każę sama siebie:) Ale są zapewne
                        kobiety, które dochodzą do wniosku, że seks to wysiłek nie dający
                        satysfakcji i takim paniom nie dziwię się, że rezygnują z seksu.
                        A jak facet, po rewolucji typu pojawienie się potomka, chce żyby
                        było jak dawniej, a sam nie pomaga w opanowaniu sytuacji - to sam
                        jest sobie winien.
                        • mujer_bonita Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 20.01.09, 09:03
                          kachna79 napisała:
                          > Ale są zapewne
                          > kobiety, które dochodzą do wniosku, że seks to wysiłek nie dający
                          > satysfakcji i takim paniom nie dziwię się, że rezygnują z seksu.

                          Dokładnie. Powodem uprawiania seksu może być chęć zaspokojenia
                          potrzeb drugiej strony lub sprawienie jej przyjemności. Tylko co w
                          sytuacji kiedy ta druga strona ma nasze potrzeby gdzieś?
                          • urquhart Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 20.01.09, 12:32
                            mujer_bonita napisała:
                            > Dokładnie. Powodem uprawiania seksu może być chęć zaspokojenia
                            > potrzeb drugiej strony lub sprawienie jej przyjemności. Tylko co w
                            > sytuacji kiedy ta druga strona ma nasze potrzeby gdzieś?

                            Mężczyźni odczuwają tą sytuację tak samo.
                            Po co ma wypruwać sobie flaki latać pomagać babie skoro ona ma moje potrzeby gdzieś?
                            • kachna79 Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 20.01.09, 13:34
                              > Mężczyźni odczuwają tą sytuację tak samo.
                              > Po co ma wypruwać sobie flaki latać pomagać babie skoro ona ma
                              moje potrzeby gd
                              > zieś?
                              W moim małżeństwie to "pomagać" jest powodem problemów, bo my mamy
                              wspólne dzieci, wspólny dom, obydwoje pracujemy zawodowo. I nie
                              rozumiem czemu to M mnie pomaga w domu:) - przecież ja jemu też mogę
                              pomóc...
                              • ciezka_cholera Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 20.01.09, 15:44
                                kachna79 napisała:

                                > > Mężczyźni odczuwają tą sytuację tak samo.
                                > > Po co ma wypruwać sobie flaki latać pomagać babie skoro ona ma
                                > moje potrzeby gd
                                > > zieś?
                                > W moim małżeństwie to "pomagać" jest powodem problemów, bo my mamy
                                > wspólne dzieci, wspólny dom, obydwoje pracujemy zawodowo. I nie
                                > rozumiem czemu to M mnie pomaga w domu:) - przecież ja jemu też mogę
                                > pomóc...

                                Dokladnie: prowadzenie domu i opieka nad dziecmi (w tym zarobkowanie na nie)
                                jest wspolnym obowiazkiem rodzicow - jego podzial nie musi byc symetryczny, ale
                                powinien byc w odczuciu obojga rodzicow sprawiedliwy. Nie jest to ich obowiazek
                                wobec siebie nawzajem tylko wobec dzieci, wiec jest niezalezny od tego, czy
                                maz/zona przyklada sie do relacji erotycznej.
                                • urquhart Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 20.01.09, 16:11
                                  ciezka_cholera napisała:
                                  > powinien byc w odczuciu obojga rodzicow sprawiedliwy. Nie jest to ich obowiazek
                                  > wobec siebie nawzajem tylko wobec dzieci, wiec jest niezalezny od tego, czy
                                  > maz/zona przyklada sie do relacji erotycznej.

                                  Babski niesymetyczny punkt widzenia. Zadaj sobie trud zapytać czasem co sądzą
                                  mężczyźni o takiej sprawiedliwości.
                                  • ciezka_cholera Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 20.01.09, 16:20
                                    urquhart napisał:

                                    > ciezka_cholera napisała:
                                    > > powinien byc w odczuciu obojga rodzicow sprawiedliwy. Nie jest to ich obo
                                    > wiazek
                                    > > wobec siebie nawzajem tylko wobec dzieci, wiec jest niezalezny od tego, c
                                    > zy
                                    > > maz/zona przyklada sie do relacji erotycznej.
                                    >
                                    > Babski niesymetyczny punkt widzenia. Zadaj sobie trud zapytać czasem co sądzą
                                    > mężczyźni o takiej sprawiedliwości.

                                    A co w sytuacji, kiedy z ojcem dziecka sie rozstaje - czyli nasza relacja
                                    erotyczna nie istnieje - czy wtedy jego obowiazki wobec dziecka ustaja?
                                    • urquhart Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 20.01.09, 16:25
                                      ciezka_cholera napisała:
                                      > A co w sytuacji, kiedy z ojcem dziecka sie rozstaje - czyli nasza relacja
                                      > erotyczna nie istnieje - czy wtedy jego obowiazki wobec dziecka ustaja?

                                      Pytasz jak jest czy jak powinno być?
                                      Jak ktoś "nie ma ochoty" to wali co jest jego obowiązkiem.
                                      Zaskoczyło mnie kiedyś jak przeczytałem ze w Polsce ściągalność zasądzonych
                                      alimentów wynosi poniżej 10%.

                                      • ciezka_cholera Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 20.01.09, 16:57
                                        urquhart napisał:

                                        > Pytasz jak jest czy jak powinno być?
                                        > Jak ktoś "nie ma ochoty" to wali co jest jego obowiązkiem.
                                        > Zaskoczyło mnie kiedyś jak przeczytałem ze w Polsce ściągalność zasądzonych
                                        > alimentów wynosi poniżej 10%.

                                        Pytam jak, wg Ciebie, powinno byc. A scislej jak w takiej sytuacji wyglada
                                        zaleznosc miedzy seksem z matka dziecka (wlasciwie jego brakiem), a obowiazkami
                                        ojca wobec dziecka?
                • jakniejatokto Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 18:37
                  agula147 napisała:

                  > Wy ciąle potrzebujecie sexu,codziennie?No daj spokój!

                  No nie przesadzaj. Z reguły dwa dni w miesiącu mi się zdarzy, że nie chcę seksu :p
              • lilith969 Re: męskie zachowanie i frustracje są schematyczn 16.01.09, 17:31
                Męskie zachowanie, które opisałeś też nie jest racjonalne.
    • joasiek75 Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 15.01.09, 18:13
      Agula ja wiesz że masz problem z hormonami to dlaczego leczenie ci
      nie pomaga?

      Ja mialam ten sam problem, ale zauwazyłam go po około pół roku po
      porodzie, leczyłam sie jakies 3 lata, dlatego tak długo ponieważ
      doszła do tego depresja. Szkoda że tak długo zwlekałas...zrób cos bo
      szkoda czasu.pozdrawiam :)
      • agula147 Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 15.01.09, 18:38
        Dziękuje.Też często łapie doła:(
        • agula147 Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 15.01.09, 18:58
          od jakiego lekarza zacząć????
          • joasiek75 Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 15.01.09, 21:12
            Idź do swojego lekarza domowego, opowiedz co i jak napewno
            dostaniesz skierowanie do endokrynologa.Nie zwlekaj:)
            • agula147 Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 15.01.09, 21:47
              Po co mi endokrynolog?Wiem że mam zerowy progesteron:)
              • kachna79 Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 16.01.09, 11:00
                agula147 napisała:

                > Po co mi endokrynolog?Wiem że mam zerowy progesteron:)
                Zaproponuje terapię. A jeśli jesteś w trakcie leczenia dobierze
                skuteczniejszą metodę.
    • gosika78 Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 16.01.09, 12:48
      Próbowałaś "rozkręcić" oganizm?
      Na przykład codzienna masturbacja. Serio mówię, po miesiącu powinno coś drgnąć :)
      A mężowi współczuję :/
    • anet-amar Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 16.01.09, 16:19
      tego nie pojmuje
      tez jestem mama, a po dziecku seks dla nas stal sie jakby pelniejszy.

      a mezowi - pomnik za wytrwalosc
      • agula147 Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 16.01.09, 16:45
        Dziękuje za wypowiedzi,które dały mi wiele do myślenia.Nie zdawałam
        sobie sprawy,że seks jest tak ważny a dla mnie to kłopot a nie
        przyjemność.Muszę coś naprawić...
        • jakniejatokto Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 16.01.09, 18:40
          I właśnie powyższa wypowiedź jest dowodem na to,że edukacja seksualna u nas
          kuleje i to bardzo, skoro ludzie z internetu dowiadują się, że seks jest ważny
          dla związku.
        • urquhart Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrzosińs 16.01.09, 18:48
          agula147 napisała:

          > Dziękuje za wypowiedzi,które dały mi wiele do myślenia.Nie zdawałam
          > sobie sprawy,że seks jest tak ważny a dla mnie to kłopot a nie
          > przyjemność.Muszę coś naprawić...

          Pasuje mi do twojego wniosku moim zdaniem przekonywujący komentarz Milskiej w podobnej sprawie:

          Średnio co druga para pytana u psychoterapeuty o stan relacji seksualnych odpowiada, że kiedyś było świetnie, a co najmniej zadowalająco, ale pogorszyło się od czasu urodzenia dziecka. Z dalszych opowieści wynika, że niektórym małżeństwom udawało się kryzys pokonać, ale dla wielu innych był to początek końca erotycznej bliskości, prowadzący niekiedy do rozpadu związku(...) matka małego dziecka, która rozwija nieskończoną pomysłowość w wynajdywaniu pretekstów, dlaczego "dzisiaj nie, kochanie", powinna dokonać podstawowego bilansu. Jeśli chce dalej być ze swoim mężem, to jakkolwiek subtelne psychologicznie byłyby powody jej seksualnej wstrzemięźliwości, musi wziąć pod uwagę, że małżeństwo to związek, który ma również swój wymiar fizyczny. Zatem jeśli zależy jej, by swoje małżeństwo utrzymać w dobrej formie, nie może tego odłożyć na później. (...) Argument"nie chcę udawać uczuć, których we mnie nie ma" zasadza się na błędnym przekonaniu, że owe uczucia muszą wiązać się z wielka namiętnością i pożądaniem. Otóż niekoniecznie. Zbliżenie seksualne z bliskim mężczyzną może również spowodowane pragnieniem zrobienia czegoś dla niego - i to już wystarczający motyw.
          • lilith969 Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 16.01.09, 19:49
            Zofia Milska - Wrzesińska jest antyfeministką. Przytaczanie jej
            bzdurnych wypowiedzi jest bezsensowne. Mam nadzieję, że nie zgadzasz
            się, że wystarczającym motywem do uprawiania seksu jest chęć
            sprawienia przyjemności drugiej osobie. Zmuszanie się do seksu z
            kimś, kogo się nie pragnie musi być uprzedmiotawiające.
            • urquhart Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 17.01.09, 11:19
              Zofia Milska jest doświadczonym i uznanym autorytetem w terapii par i związków i
              zresztą jej rady nie odbiegają od innych psychoterapeutów w temacie tego kryzysu
              co łatwo prześledzić. W zasadzie wszyscy psychoterapeuci zajmujący się związkami
              są zaliczani do antyfeministów, bo związek portnerski na tym polega właśnie że
              raz na jakiś czas trzeba robić dla drugiej osoby rzeczy to na co się nie ma
              ochoty i nie koniecznie pragnie, bo jej potrzeby mają być równie ważne i
              szanowane jak własne, licząc na to że druga strona postąpi tak samo. Ze to budzi
              sprzeciw feministek nie jest mi dziwne, co bardziej ortodoksyjne ogólnie uważają
              jakąkolwiek formę związku z mężczyzną z uprzedmiotowiające, a kobiety w
              satysfakcjonujących związkach za zdrajczynie feministycznych ideałów.

              Osobiście całkowicie zgadzam się że motywem do uprawiania seksu w długoletniej
              perspektywie związku może być chęć sprawienia przyjemności drugiej osobie przez
              jakiś okres i wydaje mi się ze jest to lepsze wyjście np niż przymykanie oka
              przez małżonki na łażenie facetów do burdeli w tym czasie co było rozwiązaniem
              przyjętym powszechnie do niedawna, czy zawiązywanie natychmiast nowego
              małżeństwa z osoba która aktualnie ma takie same potrzeby seksualne.

              W ogólności problemem kryzysu pierwszego dziecka jest to że kobieta mężczyzny
              wtedy najczęściej zupełnie nie pragnie ani seksualnie ani emocjonalnie zespoloną
              fizjologiczną symbiotyczną więzią z dzieckiem, natomiast materialnie bardzo
              potrzebuje jego pomocy i wsparcia. Mężczyźni w takiej roli czują się
              uprzedmiotowieni, odstawieni i jednocześnie wykorzystani. Jak widzą wyjście z
              tej sytuacji feministyczne ideały?
              • mujer_bonita Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 17.01.09, 12:10
                urquhart napisał:
                > Osobiście całkowicie zgadzam się że motywem do uprawiania seksu w
                długoletniej
                > perspektywie związku może być chęć sprawienia przyjemności drugiej
                osobie

                Zadałam pytanie ale nie odpowiedziałeś. Jak Ty to sobie wyobrażasz?
                Rozumiem że Tobie staje na zawołanie - 'chcę sprawić przyjemność
                żonie to wywołam erekcję i ją zaspokoję'?

                > W ogólności problemem kryzysu pierwszego dziecka jest to że
                kobieta mężczyzny
                > wtedy najczęściej zupełnie nie pragnie ani seksualnie ani
                emocjonalnie zespolon
                > ą
                > fizjologiczną symbiotyczną więzią z dzieckiem, natomiast
                materialnie bardzo
                > potrzebuje jego pomocy i wsparcia

                Zawsze zastanawia mnie to podejście. Kobieta potrzebuje 'pomocy'
                przy dziecku. To znaczy, że dziecko jest tylko jej obowiązkiem a to
                co robi partner to 'pomoc'? Zawsze mi się wydawało, że dziecko ma
                dwoje rodziców ale jak widać się mylę.
                • urquhart Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 02:46
                  > urquhart napisał:
                  > Zadałam pytanie ale nie odpowiedziałeś. Jak Ty to sobie wyobrażasz?
                  > Rozumiem że Tobie staje na zawołanie - 'chcę sprawić przyjemność
                  > żonie to wywołam erekcję i ją zaspokoję'?

                  Codzienny seks z osobą która mnie nie pociąga fizycznie? Ja sobie nie wyobrażam.
                  A dla prostytutki to na przykład codzienność. Nie rozumiem sensu pytania. Jak
                  dwoje ludzi tworzą związek to są oboje zobowiązani żeby o to żeby pociągali się
                  i dbali o jakość relacji. Jeżeli mają z tym przejściowe problemy np hormonalne,
                  mogą to zrobić z empatii. Pomiędzy codziennym, seksem a raz w miesiącu przez 4
                  lata pod naciskiem męża jet może kompromisowych rozwiązań. Przede wszystkim
                  wykazania zaangażowania, a nie egoistycznej postawy wal się ze swoim seksem
                  twoje potrzeby mnie nie interesują, bo ja podobnych aktualnie nie czuję, acz
                  owszem jesteś mi potrzebny do czego innego - na przykład żeby p[onownie poczuć
                  się matką jak u autorki wątku.

                  > co robi partner to 'pomoc'? Zawsze mi się wydawało, że dziecko ma
                  > dwoje rodziców ale jak widać się mylę.

                  Dziecko ma dwoje rodziców jeśli chodzi o odpowiedzialność. Nie zauważyłaś może
                  do tej pory że tu równość się kończy i rodzice nie są równi jeśli chodzi o
                  realne prawa do wychowywania, ciśnienie na posiadanie dziecka, przyjemność z
                  kontaktu z dzieckiem , realizowanie się jako rodzica, instynkt macierzyński,
                  wieź emocjonalną?
                  • mujer_bonita Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 02:56
                    Wiesz urquhart - widzisz to bardzo jednostronnie.
                    > Przede wszystkim
                    > wykazania zaangażowania, a nie egoistycznej postawy wal się ze
                    swoim seksem
                    > twoje potrzeby mnie nie interesują, bo ja podobnych aktualnie nie
                    czuję,

                    No właśnie - NIE CZUJE. Czy to nie powinno być brane pod uwagę?
                    Jeżeli kobiecie hormony odbierają ochotę na seks to według Ciebie ma
                    robić to jak prostytutka. Czy z drugiej strony żądanie seksu od
                    strony, której z takich czy innych przyczyn spadło libido nie jest
                    egoistyczne? 'Wal się, że nie chcesz ja mam potrzeby'. Od tego
                    kobieta nie zwilgotenieje a facetowi nie stanie. Z empatii też nie.
                    W ogóle to jak sobie wyobrażasz seks z empatii? Kobieta może jeszcze
                    użyć żelu a facetowi przywiązać penisa do kija?

                    > Dziecko ma dwoje rodziców jeśli chodzi o odpowiedzialność. Nie
                    zauważyłaś może
                    > do tej pory że tu równość się kończy i rodzice nie są równi jeśli
                    chodzi o
                    > realne prawa do wychowywania, ciśnienie na posiadanie dziecka,
                    przyjemność z
                    > kontaktu z dzieckiem , realizowanie się jako rodzica, instynkt
                    macierzyński,
                    > wieź emocjonalną?

                    W Twoim widzeniu świata jak najbardziej - to kobieta chce dziecka,
                    kobieta ma na nie 'ciśnienie', kobieta ma z nim więź emocjonalną
                    etc. Czyli dziecko należy do kobiety. Jest tylko jej obowiązkiem.
                    Ojciec z łaski może 'pomóc'.
                    • urquhart Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 03:26
                      > No właśnie - NIE CZUJE. Czy to nie powinno być brane pod uwagę?

                      Czy nie pisałem o olbrzymim polu kompromisu pomiędzy codziennym seksem, a raz w miesiącu absolutnie bez zaangażowania?

                      > egoistyczne? 'Wal się, że nie chcesz ja mam potrzeby'. Od tego
                      > kobieta nie zwilgotenieje a facetowi nie stanie. Z empatii też nie.
                      > W ogóle to jak sobie wyobrażasz seks z empatii? Kobieta może jeszcze
                      > użyć żelu a facetowi przywiązać penisa do kija?

                      Dokładnie, żel i chęci. Jeśli chodzi o mężczyznę to oprócz wibratora jeszcze seks oralny, palcówka, ale do tego trzeba chęci i minimum zaangażowania.

                      > W Twoim widzeniu świata jak najbardziej - to kobieta chce dziecka,
                      > kobieta ma na nie 'ciśnienie', kobieta ma z nim więź emocjonalną
                      > etc.

                      Też mam siną wieź ze swoimi dziećmi. Ale nie jetem tak naiwny żeby twierdzić że taka samą silną jak moja małżonka. Mnie trzeba było długo namawiać a potem musiałem się tej więzi uczyć i z znaleźć w sobie do tego chęci. U niej było to intuicyjne i wrodzone. W twoim widzeniu świata powinno być to symetryczne żeby było politycznie poprawne?
                      • mujer_bonita Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 08:26
                        urquhart napisał:
                        > W twoim widzeniu świata powinno być to symetryczne żeby był
                        > o politycznie poprawne?

                        Sprawiedliwie nie symetrycznie. Dziecko ma dwoje rodziców, którzy
                        mają obowiązek się nim opiekować. Symetrycznie to nigdy nie będzie
                        bo facet np. dziecka piersią nie nakarmi. Jednak zajmowanie się
                        przez mężczyznę własnym dzieckiem jest wypełnianiem jego obowiązku
                        rodzicielskiego a nie 'pomocą matce'. Kobieta nie
                        potrzebuje 'pomocy' w wychowywaniu dziecka tylko wywiązywania się
                        partnera z obowiązków. Czujesz różnicę?
                      • gardenersdog Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 08:55
                        >>U niej było to intuicyjne i wrodzone.

                        Jak jeszcze raz przeczytam o intuicyjnym i wrodzonym instynkcie macierzyńskim,
                        który notabene popycha do równie wrodzonych i intuicyjnych aktywności typu
                        sprzątanie, zmywanie, prasowanie - to się porzygam.
                        • urquhart wersja feministyczna 20.01.09, 12:41
                          gardenersdog napisała:
                          > Jak jeszcze raz przeczytam o intuicyjnym i wrodzonym instynkcie macierzyńskim,
                          > który notabene popycha do równie wrodzonych i intuicyjnych aktywności typu
                          > sprzątanie, zmywanie, prasowanie - to się porzygam.

                          No jasne. Bo na przykład taka kura to istota na wskroś szlachetna, głęboko przejęta losem potomstwa i ciążąca na niej odpowiedzialnością, całe dnie przebywa z pisklakami opiekuję się nimi a do tego mości im gniazdo i czyści z gnoju. Kogut zaś przykład skrajnego samczego nagannego egoizmu i małego kurzego móżdżka, nic go potomstwo ani budowanie gniazda nie obchodzi, łaził by tylko ruchał kury.
                          Taka wersja biologii ci pasuje???
                          • gardenersdog Re: wersja feministyczna 20.01.09, 12:51
                            To jest twoja wersja. W biologii nie ma aksjologii.
                            Dodaj jeszcze, że ta twoja kura, uciekając przed tym kogutem, myśli sobie:
                            "Zrobię jeszcze 6 okrążeń wokół kurnika,żeby nie pomyślał, że jestem łatwa":/
                            • urquhart Re: wersja feministyczna 20.01.09, 13:09
                              > To jest twoja wersja. W biologii nie ma aksjologii.

                              Jasne że nie ma. Doświadczalnie zaś już dawno udowodniono że prostym zwierzętom
                              zachowania zainteresowania potomstwem, wicia gniazda, popędy można modyfikować
                              wstrzykując hormony i zmieniając ich naturalny poziom zarówno męskim jak i
                              żeńskim osobnikom.
                              To co dalej zbiera się na rzyganie?
                              • krzysztof-lis Re: wersja feministyczna 20.01.09, 13:22
                                > To co dalej zbiera się na rzyganie?

                                Od zastrzyków? ;)
                              • gardenersdog Re: wersja feministyczna 20.01.09, 13:40
                                O co ci chodzi z tymi hormonami?
                                Człowiek to nie jest proste zwierzę, i piękne też nie. Oprócz płci biologicznej
                                jest płeć kulturowa i szereg innych uwarunkowań itp. itd.
                                Przychylając się do opinii mujer bonita - skrajnie polaryzujesz. Dla ciebie
                                dziecko, zespół wicia gniazda, kupki, zupki to zachcianka i domena kobiety, a
                                facet w zamian za to, ze wbrew swojemu interesowi reprodukcyjnemu (sic!) godzi
                                się na potomstwo, chce mieć dostęp do nielimitowanego bzykanka...???
                                • gardenersdog Re: wersja feministyczna 20.01.09, 13:50
                                  Poza tym twoje wypowiedzi tez mają pewien kontekst kulturowy, polski. Pamietam,
                                  że w badaniu tożsamości społecznej kobiet i męzczyzn, kobiety definiowały siebie
                                  na I miejscu jako matki, potem żony, kobiety, kochanki...Najmniej wskazań miał
                                  "człowiek".
                                  Mężczyźni na I miejscu mówili o sobie per "człowiek", potem "mężczyzna", "mąż",
                                  a na końcu - "ojciec" (w przedziale od 2,5 do bodajże 5% wskazań), i to pewnie i
                                  tak tylko ci, którzy "pomagali" przy dziecku...Hmmm, ciekawe jakby wypadli w tym
                                  sondażu Szwedzi albo Francuzi...
                                • urquhart Odpowiedzialność nie tylko biologia 20.01.09, 13:59
                                  gardenersdog napisała:
                                  > Człowiek to nie jest proste zwierzę, i piękne też nie. Oprócz płci biologicznej
                                  > jest płeć kulturowa i szereg innych uwarunkowań itp. itd.

                                  No i wracamy do sedna tematu. Zwierzęciem kieruje biologia. Człowiekiem biologia ale i uczucia wyższe + empatia. Musi chcieć szukać w sobie motywacji do działań na które nie ma ochoty w odróżnienia od zwierząt. Dlatego tłumaczenie się brakiem ochoty czy to w dziedzinie opieki nad dzieckiem czy dziedzinie seksu w zwiazku nie jest żadnym wytłumaczeniem. Odpowiedzialność wymaga szukania w sobie motywacji i tej ochoty. Ale nie każdego na to stać, zarówno jeśli chodzi o mężczyzn egoistycznie uciekających od obowiązków jak i kobiety od budowania relacji w (czym główną więziotwórczą rolę stanowi seks).
                                  Przepraszam z góry że nie będę kontynuował już.
                                  • gardenersdog Re: Odpowiedzialność nie tylko biologia 20.01.09, 14:04
                                    No i właśnie! Niech ten pan znajdzie w sobie motywację do rozmów, odgrzebie
                                    pokłady empatii, a wtedy zapewne uzyska spontaniczny, partnerski seks.
                                    Sorry, że nie odwrotnie, ale gdy już facet dostanie seks, to już nie interesuje
                                    go rozmowa, przynajmniej do następnego seksu;)
                                    Ale rozumiem Twój punkt widzenia: ostatnia rzecz, na którą mam ochotę po seksie,
                                    to rozmowa;)
                                  • mujer_bonita Re: Odpowiedzialność nie tylko biologia 20.01.09, 17:25
                                    urquhart napisał:
                                    > a ale i uczucia wyższe + empatia. Musi chcieć szukać w sobie
                                    motywacji do dział
                                    > ań na które nie ma ochoty w odróżnienia od zwierząt. Dlatego
                                    tłumaczenie się br
                                    > akiem ochoty czy to w dziedzinie opieki nad dzieckiem czy
                                    dziedzinie seksu w zw
                                    > iazku nie jest żadnym wytłumaczeniem.

                                    Wrzucasz do jednego worka dwie różne sprawy. Mężczyzna ma obowiązki
                                    wobec swojego dziecka. Dlaczego to matka ma sprawiać, żeby jemu
                                    przyszła ochota na wypełnianie obowiązków wobec niego? Matka ma za
                                    przeproszeniem płacić dupą za czas jaki ojciec poświęci opiece nad
                                    własnym dzieckiem??

                                    I najważniejsze - po co facet chce mieć dziecko, płodzi je skoro go
                                    nie chce, nie potrzebuje i nie ma ochoty się nim zajmować?
                                    • urquhart Re: Odpowiedzialność nie tylko biologia 20.01.09, 18:16
                                      mujer_bonita napisała:
                                      > I najważniejsze - po co facet chce mieć dziecko, płodzi je skoro go
                                      > nie chce, nie potrzebuje i nie ma ochoty się nim zajmować?

                                      Bo durne to to jest i nieodpowiedzialne. Jak baba chce to niech ma. Wejdź na jakiekolwiek kobiece forum i zwróć uwagę że wiecznie nieustający temat to jest jak przekonać męża do dziecka (pierwszego czy kolejnego). Brać sprawy w swoje rece jak już babki radziły czy czekać aż moze dojrzeje i sam będzie chciał.? To ci bardziej odpowiedzialni którzy nie chcą a mają swiadomośc że rodzicielstwo to utrata wolnego czasu, wolności i najczęściej seksu na długo.
                                      Autorka wątku jak tu inni wyśledzili wiemy ma kolejne dziecko już w planach, relacje w związku kuleją, myślisz ze bierze specjalnie pod uwagę co myśli o tym jej mąż?
                                      • mujer_bonita Re: Odpowiedzialność nie tylko biologia 20.01.09, 18:51
                                        Sory urquhart - jakkolwiek dorosły mężczyzna by nie chciał musi
                                        ponosić konsekwencje własnych wyborów. Nikt go przecież nie
                                        zgwałcił. Dziecko to odpowiedzialność na całe życie. I nie jest
                                        winne temu, że ma 'durnego i nieodpowiedzialnego' ojca.

                                        I ponawiam pytanie - z Twojej wypowiedzi wynika, że kobieta ma dupą
                                        płacić za czas jaki ojciec poświęci swojemu dziecku? Ma seksem
                                        sprawiać, żeby mu się 'chciało' spełniać obowiązki wobec potomka?
                                        • urquhart Re: Odpowiedzialność nie tylko biologia 20.01.09, 19:54
                                          > I ponawiam pytanie - z Twojej wypowiedzi wynika, że kobieta ma dupą
                                          > płacić za czas jaki ojciec poświęci swojemu dziecku? Ma seksem
                                          > sprawiać, żeby mu się 'chciało' spełniać obowiązki wobec potomka?

                                          Widać ja widzę seks z więziotwórczej strony a ty z tej ponurej uprzedmiotowiającej i nasza dyskusja do niczego nie prowadzi.
                                          Każdy ma prawo do swojego punktu widzenia. Tylko trzeba być świadomym konsekwencji, takich jak odejście partnera.
                                          Od egzekwowania obowiązków są sądy.
                                          Od zachęcania do zaangażowania i podejmowani rożnych ciężarów obowiązków rodzicielstwa, z którego satysfakcja jest biologicznie niesymetryczna jest więziotwórcza rola seksu.
                                          Dlatego ludzie tworzą związki i jako jedyny gatunek oprawiają seks w innym także celu niż prokreacyjnym.
                                          • mujer_bonita Re: Odpowiedzialność nie tylko biologia 20.01.09, 20:12
                                            urquhart napisał:
                                            > Widać ja widzę seks z więziotwórczej strony a ty z tej ponurej
                                            uprzedmiotowiają
                                            > cej i nasza dyskusja do niczego nie prowadzi.

                                            Nie przeczę więziotwórczej roli seksu. Absolutnie nie. Wręcz
                                            przeciwnie - ta więź odróżnia związek dwojga ludzi od relacji
                                            podobnych z rodzeństwem czy przyjaciółmi.

                                            Zauważ tylko że wmuszony szantażem seks nie stworzy żadnej więzi.
                                            Ani u jednej ani u drugiej strony.


                                            > Od zachęcania do zaangażowania i podejmowani rożnych ciężarów
                                            obowiązków rodzic
                                            > ielstwa, z którego satysfakcja jest biologicznie niesymetryczna
                                            jest więziotwór
                                            > cza rola seksu.

                                            A to już bzdura wagi ciężkiej. Udany seks z matką sprawi, że
                                            meżczyzna odnajdzie się w roli ojca? Czyli kupujemy dupą ojca
                                            dziecku :/? Postawiona w takiej sytuacji poszukałabym mu innego.
                                            • krzysztof-lis Re: Odpowiedzialność nie tylko biologia 23.01.09, 13:58
                                              > Udany seks z matką sprawi, że meżczyzna odnajdzie się w roli ojca?
                                              > Czyli kupujemy dupą ojca dziecku :/? Postawiona w takiej sytuacji
                                              > poszukałabym mu innego.

                                              A jak byś temu innemu zapłaciła za opiekę nad cudzym dzieckiem?

                                              • mujer_bonita Re: Odpowiedzialność nie tylko biologia 23.01.09, 14:09
                                                krzysztof-lis napisał:
                                                > A jak byś temu innemu zapłaciła za opiekę nad cudzym dzieckiem?

                                                Opieka nad dzieckiem (własnym czy przysposobionym) jest obowiązkiem
                                                rodzica. Przypadki opiekowania się potomstwem z poprzednich związków
                                                nie sa żadkością - ludzie tworzą nową rodzinę i funkcjonuje ona
                                                całkowicie normalnie, ze zwykłym podziałem obowiązków.

                                                Jako przyszły (a może już) ojciec w przypadku nieukładania się
                                                pożycia z żoną przestaniesz się interesować własnym dzieckiem? Bo
                                                seks nie stwozy Ci więzi z dzieckiem i nie będziesz
                                                odpowiednio 'zachęcony'?
                                                • krzysztof-lis Re: Odpowiedzialność nie tylko biologia 23.01.09, 14:21
                                                  > Opieka nad dzieckiem (własnym czy przysposobionym) jest obowiązkiem
                                                  > rodzica.

                                                  Więc ja Cię pytam
                                                  • mujer_bonita Re: Odpowiedzialność nie tylko biologia 23.01.09, 14:49
                                                    krzysztof-lis napisał:
                                                    > No czymże innym, jak nie dupą albo innymi korzyściami dla niego.

                                                    Te 'inne' korzyści dla mężczyzny to może być zaspokojenie własnego
                                                    instynktu rodzicielskiego. Wiekszość panów wiążących się z kobietami
                                                    z dziećmi bierze je z dobrodziejstwem inwentarza - godzą się na to,
                                                    że wchodząc w taką relację będą musieli przejąć część obowiązków. I
                                                    robią to bez dodatkowych 'opłat'.

                                                    > Chodząc o Twoje pytanie, mocno to będzie zależało od sytuacji.

                                                    Chodziło mi bardziej o to, czy stosunki z żoną wpłyną na Twoje
                                                    uczucia do dziecka a nie na podział obowiązków. Jak żona będzie Ci
                                                    odmawiać, to przestaniesz czuć więź z dzieckiem?
                        • mujer_bonita Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 13:35
                          gardenersdog napisała:
                          > >>U niej było to intuicyjne i wrodzone.
                          >
                          > Jak jeszcze raz przeczytam o intuicyjnym i wrodzonym instynkcie
                          macierzyńskim,
                          > który notabene popycha do równie wrodzonych i intuicyjnych
                          aktywności typu
                          > sprzątanie, zmywanie, prasowanie - to się porzygam.

                          Mój kolega ze studiów twierdził, że kobieta ma wrodzony moduł
                          obsługi pralki. Dlatego pranie woził do domu do mamusi (kilkase
                          km) :D
                          • urquhart Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 14:16
                            mujer_bonita napisała:
                            > Mój kolega ze studiów twierdził, że kobieta ma wrodzony moduł
                            > obsługi pralki. Dlatego pranie woził do domu do mamusi (kilkase
                            > km) :D

                            Tobie wydaje się oczywiste że byś pogoniła lenia w trymiga.
                            Zobaczymy jak ci odmieni jak będziesz matką w stosunku do własnego dorastającego
                            syna.
                            • gardenersdog Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 14:20
                              A mi się wydaje, że ta choroba dotyka w szczególności Włochów i
                              Polaków...Obwiniałabym "symetrycznie" - nieobecnych ojców i nadopiekuńcze mamuśki.
                              • urquhart Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 14:27
                                nieobecnymi ojcami ojców są najczęściej narcystyczni synowie nadopiekuńczych mamusiek, wiec mamy jeszcze większy problem
                                • gardenersdog Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 14:32
                                  Tak, urquhart, a pierwsze nadopiekuńcze mamuśki były dzieworodne i a priori
                                  samotne...
                                  • gardenersdog Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 14:34
                                    Dla ciebie dziecko to "synek mamusi". Dalsza dyskusja jest bez sensu:/
                                    • urquhart Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 16:17
                                      Odpowiadasz na:
                                      > Dla ciebie dziecko to "synek mamusi". Dalsza dyskusja jest bez sensu:

                                      Wybierasz co ci pasuje do twojej teorii. Nie każde dziecko, napisałem wyraźnie
                                      kto. Matek zdecydowanie nadopiekuńczych jest w Polsce zaledwie lub aż 30%
                            • gardenersdog Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 14:22
                              Jaki leń!!! Tyle km chłopak targał...
                • krzysztof-lis Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 20.01.09, 11:50
                  > Zadałam pytanie ale nie odpowiedziałeś. Jak Ty to sobie wyobrażasz?
                  > Rozumiem że Tobie staje na zawołanie - 'chcę sprawić przyjemność
                  > żonie to wywołam erekcję i ją zaspokoję'?

                  A to zaspokoić żonę można tylko przez seks genitalny?
          • mujer_bonita Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 16.01.09, 21:07
            urquhart napisał:
            > Zbliżenie seksualne z bliskim mężczyzną może również spowodowane
            prag
            > nieniem zrobienia czegoś dla niego - i to już wystarczający motyw.

            Raz na jakiś czas to może tak być ale codziennie? Wyobrażasz sobie
            codzienny seks z kobietą, która Cię nie pociąga fizycznie dla jej
            przyjemności? Taki autentycznie codzienny?
            • songo3000 Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 16.01.09, 21:45
              Ani codziennie ani przez dłuższy okres. chodzi raczej o możliwość sorry ... 'rozruszania cipki' - dania sobie szansy na powrót do seksu.
              • mujer_bonita Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 16.01.09, 22:05
                songo3000 napisał:
                > chodzi raczej o możliwość sorry ...
                > 'rozruszania cipki' - dania sobie szansy na powrót do seksu.

                Prawda ale to z tego fragmentu nie wynika. Raczej zachęta do
                poświecalstwa. Nie 'rozruszaj siebie' żeby tobie a w efekcie wam
                było dobrze tylko pogódź się z tym, że seks nie musi być dla Ciebie
                przyjemneyżeby dać d... mężowi. To się nawet na strategię
                krótkookresową nie nadaje.
                • songo3000 Re: Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrz 16.01.09, 22:36
                  Wiesz, ja stosuję zasadę, że z mądrzenia się innych wybieram tylko to co jest mi przydatne :DDD
        • arronia Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 16.01.09, 19:11
          Tak sobie myślę, że nie tylko z seksem, ale i z komunikacją u Was może być
          średnio. Jeśli partner przez 4 lata nie przekazał Ci, że seks jest (przynajmniej
          dla niego) ważny. Forum zrobiło to w dwa dni.
          • agula147 Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 16.01.09, 19:25
            Jeżeli w czymś tkwisz trudno jest to przełamać poprzez
            komunikacje.Mi się wydawało że sex raz na miesiąc to normalne.
            • m_wait Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 17.01.09, 11:03
              Przykro się robi czytając takie posty. Przecież on chce się czuć
              ładny, kochany ważny. Co ma wspólnego bycie Matką- Polką z byciem
              towarzyszką życia do jego końca, kobietą, prawdziwym przyjacielem?
              Nie zagłuszaj lenistwa we własnym związku potrzebą macierzyństwa.
              On też jest jego rodzicem!
              Nie raz widziałam jak kobieta stopniowo wycofuje siebie i dziecko, a
              potem oddzielne wakacje,szarpanina,gra pozorów,zdrada,gra
              pozorów,dzieciak kończy 16 lat, a kobieta budzi się po 40,że
              przespała tak ważny okres w swoim życiu i życiu całej rodziny jak
              wspólne małżeństwo i wspólne rodzicielstwo.
              A co do częstości seksu-jak masz blokadę to zacznij po prostu od
              uśmiechu, pochwalenia, pogłaskania.
              W jakiejś książce przeczytałam,że 'w niegłaskanym człowieku, rdzeń
              kręgowy zanika" i coś w tym jest!







            • killarney5 Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 17.01.09, 15:38
              > Jeżeli w czymś tkwisz trudno jest to przełamać poprzez
              > komunikacje.Mi się wydawało że sex raz na miesiąc to normalne.


              I pewnie właśnie dlatego napisałaś:
              > Seks uprawiamy raz na
              > miesiąc i to jeszcze pod "naciskiem" męża.
              Proszę, nie ośmieszaj się.


        • beem3 hmmm 17.01.09, 14:00
          >Muszę coś naprawić...<
          no to świetnie zaczynasz,skoro wymysliłaś jako rozwiązanie drugie
          dziecko :/
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=89930247
          jeżeli drugie dziecko traktujesz jako szansę na poprawienie Waszych
          relacji....współczuje dziecku

          z drugiej strony: może to i wyjście-dotąd nie miałaś ochoty na
          seks,teraz chcesz mieć dziecko,więc jakby ...trzeba się zmusić...
          a potem kolejne 4 lata posuchy...
          współczuje też facetowi...


          a odpowiadając na pytanie z wątku na e-mamie-finansowo możesz sobie
          poradzić,natomiast w momencie kiedy Wasze relacje mocno kuleją,można
          już nie być z obecnym partnerem...
          • 3marcus Re: hmmm 17.01.09, 20:14
            Czytam sobie te Wasze posty i widzę, że jestem na drodze do zagłady.
            Drogie Pani, w szczególności zwracam się do mężatek.
            Mamy z żoną drójkę wspaniałych dzieci i niby wszystko dobrze jest
            (na pozór) ale od 7 miesięcy ani razu nie uprawialiśmy seksu. A od
            jakiś 2 lat najwyżej raz na kilka miesięcy. Mamy 34/34 lata i zawsze
            wydawało mi się, że w sile wieku to takich problemów być nie może. A
            jednak. Moja żona od długiego czasu mówi, że ona tego "zwieżęcego
            aktu" nienawidzi i niepotrzebuje. Ciekawe tylko że jakieś 7 lat temu
            mogliśmy konkurować z niejednym królkiem. Ona twierdzi, że "nie
            rozmawiamy" (oczywiście nie zgadzam się, ale możliwe, że nie zdaję
            sobie sprawy z tego ile można gadać) a ja nie chcę gadać skoro ona
            ze mną nie sypia. No i pat. Przyznam, że już całkiem bliski jestem
            poszukania kochanki (a nieskromnie przyznam, że to wcale takie
            trudne nie jest) ale uważam, że to nie jest fair i nie po to się
            pobieraliśmy i mamy dzieci, żeby teraz tak sobie pokomplikować. Sam
            wiem, że żonie niewybaczyłbym zdrady.
            Sam znowu mam wrażenie, że Ona ma naprawdę dobre życie. Na szczęście
            stan materialny umożliwia nam w zasadzie wszystko co chemy prawie
            bez ograniczeń. Ale szczęścia jakby brak...
            Ale smutna prawda jest taka, że po 7 miesiącach suszy, to ciężko
            jest przyglądać się jak inni piją a puchary pełne wody stoją całkiem
            niedaleko...
            Chętnie poznałbym Wasze opinie na ten temat (z góry dziękuję za
            poświęcony czas). Czy tak jest zawsze? Czy jesteśmy z księżyca? Czy
            7 miesięcy to poprostu się niezdarza (niestety czytając te forum
            widzę, że się niestety zdarza...)? Czy jestem łotrem skoro już mam
            tego dość i zaraz poszukam sobie koleżanki?
            • songo3000 Re: hmmm 17.01.09, 20:19
              Załóż osobny wątek - tam się popastwimy.
          • avide Re: hmmm 20.01.09, 09:37
            Heheh ale z Ciebie detektyw beem ;-))

            Jak dla mnie po tym wklejonym linku czarno na białym widać do czego autorce
            potrzeby jest facet. Ona chce się realizować jako matka a nie jako kochanka.
            Klasyczny przykład modliszki.
            Współczucia.
            • urquhart Re: hmmm 23.01.09, 13:22
              avide napisał:
              > Heheh ale z Ciebie detektyw beem ;-))
              > Jak dla mnie po tym wklejonym linku czarno na białym widać do czego autorce
              > potrzeby jest facet.

              Ja tam także zawsze decydując się komukolwiek odpisać sprawdzam z jak realna
              osobą mam do czynienia, i co napisała gdzie indziej.
    • avide Re: NIE POTRZEBUJE SEKSU 20.01.09, 09:50
      No dobra, wiemy już że dzieci wolisz bardziej od seksu i męża. Wiele kobiet tak
      ma więc wyjątkiem nie jesteś. Z tego co piszesz jesteś na prostej drodze do
      rozpadu związku, albo co najmniej do wejścia w trójkąt z tą trzecią w tle.

      Na pewno chcesz tego uniknąć. Zastanawiasz się dlaczego nie masz ochoty.
      Myślę że powinnaś SZCZERZE odpowiedzieć na kilka pytań.
      1) Jak długo byliście ze sobą przed ślubem oraz dzieckiem.

      2) Jaki był wasz seks przed dzieckiem. Jak często, dużo czy mało erotyki,
      potrafiliście się bawić w łóżku czy był to szybki akt służący jedynie
      rozładowaniu fizycznemu.

      3) Obecnie jak dojdzie do zbliżenia jak ono wygląda ? Czy osiągasz orgazmy, czy
      podniecasz się jak mąż przeprowadza grę wstępną czy potrafisz się nakręcić ? A
      może jest szybko i byle jak z obu stron ?

      4) Czy mąż jest dla Ciebie męski. Co Ci się w nim FIZYCZNIE podoba, czy może
      wybrałaś go na męża bo to dobry chłop był.

      5) Jaki jest (i czy w ogóle jest) twój ideał mężczyzny.

      6) Czy potrafisz określić co w facetach kręci cię najbardziej (tyłek, nogi,
      oczy, fiut etc.) i jak się na tym tle odnajduje mąż.

      7) Jakie były a jakie są wasze relacje w życiu codziennym. Dzielicie się
      obowiązkami, macie do siebie szacunek, okazujecie sobie czułość itp czy może
      tylko mieszkacie w tym samym mieszkaniu i tyle. On przynosi kasę a ty zajmujesz
      się dzieckiem i domem od A do Z.
      Czy mąż zajmuje się też dzieckiem czy niejako odseparowałaś go od wszelkich
      "brudnych" czynności ?


      Jak udzielisz WYCZERPUJĄCYCH odpowiedzi to może coś poradzimy. Masz anonimowy
      nick więc możesz śmiało pisać o tych intymnych sprawach. Jeśli nie masz odwagi,
      to prośba byś nie zawracała nam głowy. Te informacje to podstawa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka