firma2009
02.03.09, 12:44
Witam.
Jestem w związku od 4.5 roku,po ślubie prawie 2 lata.
Ja 23 lat,nie brzydka,zgrabna dziewczyna.
On,36 lat,mądry,inteligenty facet.Oboje nie mamy zbyt wielu doświadczeń jeśli
chodzi o sferę łóżkową.Mąż jest moim pierwszym kochankiem,ja dla niego jestem
3cią.(tak twierdzi)
Od samego początku naszego pożycia nie było fajerwerków.Nigdy jednak te
fajerwerki nie były na tyle ważne żeby robić z tego problem.I tak już 4
lata...Mąż nigdy nie ma własnej inicjatywy,muszę wręcz błagać o dotyk:/Bardzo
to upokarzające.Tłumaczyłam to sobie mniejszym
libido,zmęczeniem,stresem...Próbowałam rozmawiać,niestety mąż należy do
milczków.On nigdy nie odpowie,po prostu słucha.Czasem mam wrażenie ,że to brak
szacunku,że mu nie zależy.Myślę jednak że problem siedzi w jego głowie.On nie
potrafi przepraszać,obiecywać z czego to faceci słyną.Wydaje mi się że problem
siedzi w jego głowie.Nie nauczył się postępowania z kobietami,miał raptem
jedną dziewczynę przede mną i to tylko kilka miesięcy.Byłam z tego
dumna,wydawało mi się że jestem szczęściarą,że lepiej dla mnie że on nie ma
nie wiadomo ilu związków za sobą.Ale nie chodzi tu o to.Ciężko to opisać.Nasze
rozmowy to mój jednostronny monolog,łzy,przytulenie się do niego i tyle.Nie
potrafię się obrazić bo wiem że on i tak nie przyjdzie pierwszy.On nie
walczy,po prostu się poddaje:/
Twierdzi że kocha,to jedyne słowo które potrafi wypowiedzieć bez zastanowienia:/
I ja go kocham ale już nie daję rady...
Wczoraj odbyliśmy kolejną z poważnych rozmów(czyt.monologów)
Chodziło mianowicie o sex,którego nie ma albo jest ale byle jaki.
Obecnie kochamy się 2-3 razy w miesiącu,według mnie stanowczo za mało.I
wczoraj się dowiedziałam...że mąż wcale nie ma mniejszego libido tylko się
masturbuje za moimi plecami.Tłumaczy że to może z przyzwyczajenia,a może
jedynie z szybkiej chęci rozładowania się.Ok rozumiem,ale skoro mi potrafi
odmówić a sam się zadowala?Tego już nie mogę przełknąć.Jak można mieć ukochaną
osobę przy boku,zawsze chętną(wcale nie leżącą ja kłoda-albo mi się tylko tak
wydaje)a mimo to jej odmawiać i robić to samemu za jej plecami?
Czy ja jestem nienormalna że mam o to pretensje??Nigdy nie rozmawialiśmy na
temat masturbacji bo wydawało mi się wręcz oczywiste że mój facet jest "inny"
i tego nie robi.Rozumiem że wiele lat był sam,każdy ma potrzeby...Ale jak mam
przełknąć to że on wybrał rękę zamiast mnie??Boże,w żadnym z koszmarów nie
czułam się tak jak się teraz czuję.Wrak kobiety:/
To ja kupuję bieliznę,przygotowuję kolacje przy świecach,kąpiele a on tak
bardzo mnie kocha że woli własną rękę.JAK TO PRZEŻYĆ?Jak dać mu szansę?Skoro
nawet nie potrafi mi tego wyjaśnić,przeprosić?
On nigdy nie słyszał ,że nie mam siły,nie chce mi się,albo najpierw muszę
posprzątać itp.Fakt nasz sex nie należy do najwspanialszych,widzę to nawet ja
która nie miała innych partnerów przed nim.Jednak jest na pewno o niebo
przyjemniejszy od masturbacji!!!Przecież jak się kogoś kocha to stara się go
nie ranić.Dlaczego facetom tak łatwo przychodzi ranienie ukochanej
kobiety?Szczególnie gdy znają jej zdanie na ten temat.
Dlaczego facet który może mieć sex oralny kiedy chce mimo to woli to zrobić
samemu?Pomóżcie mi zrozumieć bo nie wiem co mam robić:/
Jestem załamana, mój idealny mężczyzna pękł jak bańka mydlana i nie umiem
sobie z tym poradzić.Kocham go bardzo ale czy ja nie oczekuję zbyt wiele?Po
wczorajszej rozmowy odechciało mi się,już nie chcę się starać:/Ile można
czekać na cud?Co zrobić by mąż potrafił rozmawiać?Moja cierpliwość,spokojny
głos,prośby nie działają...
Jak odejść od kogoś kogo się kocha?