Dodaj do ulubionych

Mój mały,prywatny dramat:/

02.03.09, 12:44
Witam.
Jestem w związku od 4.5 roku,po ślubie prawie 2 lata.
Ja 23 lat,nie brzydka,zgrabna dziewczyna.
On,36 lat,mądry,inteligenty facet.Oboje nie mamy zbyt wielu doświadczeń jeśli
chodzi o sferę łóżkową.Mąż jest moim pierwszym kochankiem,ja dla niego jestem
3cią.(tak twierdzi)
Od samego początku naszego pożycia nie było fajerwerków.Nigdy jednak te
fajerwerki nie były na tyle ważne żeby robić z tego problem.I tak już 4
lata...Mąż nigdy nie ma własnej inicjatywy,muszę wręcz błagać o dotyk:/Bardzo
to upokarzające.Tłumaczyłam to sobie mniejszym
libido,zmęczeniem,stresem...Próbowałam rozmawiać,niestety mąż należy do
milczków.On nigdy nie odpowie,po prostu słucha.Czasem mam wrażenie ,że to brak
szacunku,że mu nie zależy.Myślę jednak że problem siedzi w jego głowie.On nie
potrafi przepraszać,obiecywać z czego to faceci słyną.Wydaje mi się że problem
siedzi w jego głowie.Nie nauczył się postępowania z kobietami,miał raptem
jedną dziewczynę przede mną i to tylko kilka miesięcy.Byłam z tego
dumna,wydawało mi się że jestem szczęściarą,że lepiej dla mnie że on nie ma
nie wiadomo ilu związków za sobą.Ale nie chodzi tu o to.Ciężko to opisać.Nasze
rozmowy to mój jednostronny monolog,łzy,przytulenie się do niego i tyle.Nie
potrafię się obrazić bo wiem że on i tak nie przyjdzie pierwszy.On nie
walczy,po prostu się poddaje:/
Twierdzi że kocha,to jedyne słowo które potrafi wypowiedzieć bez zastanowienia:/
I ja go kocham ale już nie daję rady...
Wczoraj odbyliśmy kolejną z poważnych rozmów(czyt.monologów)
Chodziło mianowicie o sex,którego nie ma albo jest ale byle jaki.
Obecnie kochamy się 2-3 razy w miesiącu,według mnie stanowczo za mało.I
wczoraj się dowiedziałam...że mąż wcale nie ma mniejszego libido tylko się
masturbuje za moimi plecami.Tłumaczy że to może z przyzwyczajenia,a może
jedynie z szybkiej chęci rozładowania się.Ok rozumiem,ale skoro mi potrafi
odmówić a sam się zadowala?Tego już nie mogę przełknąć.Jak można mieć ukochaną
osobę przy boku,zawsze chętną(wcale nie leżącą ja kłoda-albo mi się tylko tak
wydaje)a mimo to jej odmawiać i robić to samemu za jej plecami?
Czy ja jestem nienormalna że mam o to pretensje??Nigdy nie rozmawialiśmy na
temat masturbacji bo wydawało mi się wręcz oczywiste że mój facet jest "inny"
i tego nie robi.Rozumiem że wiele lat był sam,każdy ma potrzeby...Ale jak mam
przełknąć to że on wybrał rękę zamiast mnie??Boże,w żadnym z koszmarów nie
czułam się tak jak się teraz czuję.Wrak kobiety:/
To ja kupuję bieliznę,przygotowuję kolacje przy świecach,kąpiele a on tak
bardzo mnie kocha że woli własną rękę.JAK TO PRZEŻYĆ?Jak dać mu szansę?Skoro
nawet nie potrafi mi tego wyjaśnić,przeprosić?
On nigdy nie słyszał ,że nie mam siły,nie chce mi się,albo najpierw muszę
posprzątać itp.Fakt nasz sex nie należy do najwspanialszych,widzę to nawet ja
która nie miała innych partnerów przed nim.Jednak jest na pewno o niebo
przyjemniejszy od masturbacji!!!Przecież jak się kogoś kocha to stara się go
nie ranić.Dlaczego facetom tak łatwo przychodzi ranienie ukochanej
kobiety?Szczególnie gdy znają jej zdanie na ten temat.
Dlaczego facet który może mieć sex oralny kiedy chce mimo to woli to zrobić
samemu?Pomóżcie mi zrozumieć bo nie wiem co mam robić:/
Jestem załamana, mój idealny mężczyzna pękł jak bańka mydlana i nie umiem
sobie z tym poradzić.Kocham go bardzo ale czy ja nie oczekuję zbyt wiele?Po
wczorajszej rozmowy odechciało mi się,już nie chcę się starać:/Ile można
czekać na cud?Co zrobić by mąż potrafił rozmawiać?Moja cierpliwość,spokojny
głos,prośby nie działają...
Jak odejść od kogoś kogo się kocha?
Obserwuj wątek
    • driadea Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 13:03
      Może on wie, że jest w łóżku do niczego i nie chce wciąż od nowa, przy każdym
      zbliżeniu, dostawać na to dowodu?
      Może rzeczywiście lepiej sobie własną, dobrze znaną ręką, niż mierzyć się z
      twoimi oczekiwaniami, których on po prostu nie zna?
      Ale żeby od razu miał przepraszać? Za co? Jest starszy od ciebie, świadom twoich
      potrzeb i własnych niedoskonałości - raczej nie ma cie za co przepraszać, choć i
      zostawić tego tak nie powinien. No nie powinien, ale tak jest łatwiej, a o to
      przecież chodzi w życiu. Taki typ...
      • firma2009 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 13:18
        Przeprosić że mnie skrzywdził,za moje łzy.Ciężko opisać co czuje kobieta która
        dowiaduje się że mężczyzna jej życia sobie sam dogadza zamiast ze mną i nam
        obojgu.Nigdy nie dałam mu odczuć że on mnie nie satysfakcjonuje.Nawet fakt że
        miewam orgazm podczas stosunku może raz na 10 razy nie robi z niego dla mnie
        złego kochanka.Ja uwielbiam się z nim kochać nawet jeśli nie mam mieć z tego
        przyjemności.Dla mnie już samą przyjemnością jest że mogę jemu dać
        przyjemność.Uwielbiam go pieścić oralnie i zawsze szukam ku temu okazję.A on?Nie
        wiem czy potrafię wciąż tylko myśleć o nim...Daję ile potrafię,w zamian dostaję
        szybki numerek,albo miłość francuską która mnie jeszcze bardziej doprowadza do
        frustracji.Poza tym mój mąż to naprawdę
        przystojny,zadbany,wspaniały,inteligenty,ciepły facet:/Nie wiem co mam se sobą
        zrobić i jak się pogodzić z jego słabością...Nie znam nikogo kto mając swoją
        kochającą kobietę u boku,czekającą na odrobinę dotyku mimo to wybrał masturbację:/
      • kipuros Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 13:20
        moze on oczekuje sexu innego bardziej wyuzdanego, a wsydzi sie o tym
        mowic....moze po prostu nadprodukcja testosteronu wymaga
        zmniejszenia cisnienia i dlatego robi to sam...
        moze po prostu zapędził sie w cos z czym nie moze sobie poradzic, np
        wasz związek....w kazdym bądz razie masturbacji nie powinnas
        odbierac jako obelgi pod własnym adresem....byc moze go
        zdominpowałas...a najpewniej to wyidealizowałas go sobie i jest to
        naturalne jako młoda dziewczyna mogłas tak zrobic...teraz trzeba
        naprawiac błędy i nie ogladac sie za siebie..
        • firma2009 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 13:38
          Jeśli chodzi o wyuzdany sex to nie wydaje mi się,nie raz go pytałam o jego
          fantazje.Raz dla żartu kupiłam mu kajdanki,to szczerze się zmieszał i stwierdził
          że to był najgłupszy prezent ode mnie:/
          Na pewno go nie zdominowałam.Może fakt,ja inicjuje sex jednak raczej oczekuję od
          niego przejęcia pałeczki.Marzę żeby to on mnie zdominował:/
          Prawda,wyidealizowałam go sobie i nie wiem jak sobie poradzić z prawdziwym
          nim.Czy będę potrafiła nie oglądać się za siebie?
          Jestem bardzo wrażliwą,a śmiem powiedzieć nadwrażliwą dziewczyną.On wydawał się
          najwspanialszą rzeczą jaka mi się w życiu przytrafiła...A teraz okazał się
          człowiekiem bez serca,który bez skrupułów mnie zranił bez zastanowienia.Czy jest
          sens?Jestem jeszcze młoda i mam szanse na życie z kimś innym.
          Jeśli postanowię zostać,jak ja mam naprawiać błędy skoro on nie potrafi
          rozmawiać?Normalnie koszmar...
          • kipuros Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 15:38
            "Mówię tylko do tych
            Którzy chcą mnie słuchać
            Ci, którzy nie chcą
            Nie obchodzą mnie

            Po co mam czas tracić
            Na mówienie do ściany
            Ściana i tak
            Zawsze swoje wie

            Ktoś na ścianie wyrył hasło
            Ściana dobrze hasło zna
            Ściana cała jest tym hasłem
            Z dumą woła - Oto ja!"

            i dlatego czas na zmiane...wspólny grób to za wczesnie....
    • sagittka Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 13:18
      > Fakt nasz sex nie należy do najwspanialszych,widzę to nawet ja
      która nie miała innych partnerów przed nim.Jednak jest na pewno o
      niebo przyjemniejszy od masturbacji!!!


      być może dla niego nie
      On przez 15 lat życia rozładowywał napięcie masturbacją, czuje się w
      tym pewnie i bezpiecznie, seks z tobą może się jawić jako duże
      wyzwanie, wcale nie prowadzące do rozkoszy (bo przy nawyku ręcznej
      stymulacji penetracja pochwy może być za słabym bodźcem).
      Seks z kobietą, nawet żoną nie musi być dla niego ważnym elementem
      życia, zresztą świadczy o tym brak doświadczenia w tej dziedzinie i
      związek w późnym wieku.


      > Jak można mieć ukochaną osobę przy boku,zawsze chętną(wcale nie
      leżącą ja kłoda-albo mi się tylko tak wydaje)a mimo to jej odmawiać
      i robić to samemu za jej plecami?

      Tu kłania się jego podejście do twoich potrzeb. Musisz jasno
      określić swoje oczekiwania, podać argumenty (pewnie także robisz dla
      niego wiele rzeczy), jednak nie spodziewaj się entuzjazmu, raczej
      bardziej regularnego wypełniania obowiązku małżeńskiego. Tak, to
      przykre, ale nie liczyłabym na rozbudzenie erotyczne 36-latka.
      • firma2009 sagittka 02.03.09, 13:29
        Wiem że to co piszesz jest 100% prawdą jednak jak ja mam się do tego
        ustosunkować.On jest dla mnie całym światem,kocham go bardzo ale nie wiem czy
        będę potrafiła tak żyć.Jeśli on nie będzie w stanie zmienić swoich przyzwyczajeń
        to co ja mam zrobić?
        Jak zostawić faceta którego się kocha?
        Czy sexuolog mógłby pomóc?
        Na razie on zaproponował że zaczniemy z powrotem uczęszczać do kościoła,chodzić
        do spowiedzi,przyjmować komunię.Nie wierzę że to pomoże jednak muszę mu dać szansę.
        • al9 zdanie faceta: uciekaj z krzykiem 02.03.09, 14:06
          36 letni facet reagujący na kłopty łózkowe propozycją:
          Na razie on zaproponował że zaczniemy z powrotem uczęszczać do
          kościoła,chodzić
          do spowiedzi,przyjmować komunię.Nie wierzę że to pomoże jednak muszę
          mu dać szansę.
          ----------------------------
          jest beznadziejnym egoistą
          przyjmowanie komuni cos zmieni???????????
          i co powie na spowiedzi? zamiast kochać się wolę się masturbować?
          Mam w dupie jej potrzeby?

          firma to przykre ale albo go zostawisz, albo sytuacja będzie sie
          tylko pogarszać..
          Może możesz żyć bez seksu, pytam tylko jak długo? A Twoje potrzeby
          będa TYLKO rosnąć!

          ZOSTAW go!
          Będziesz cierpieć, ale po jakims czasie - patrząc na wszystko z
          dystansem - zobaczysz że równiez jemu zrobiłaś przysługę..
          bądź silna!
          al
        • mantis_after_dinner No coz 02.03.09, 14:42

          Na razie on zaproponował że zaczniemy z powrotem uczęszczać do
          kościoła,chodzić do spowiedzi,przyjmować komunię.Nie wierzę że to
          pomoże jednak muszę mu dać szansę.

          Oczywiscie zastrzegajac ze nie mam nic do instytucji kosciola, moge
          jedynie powtorzyc cos, co ktos napisal w "moim" watku: czy z awaria
          samochodu dzwonimy do dentysty?

          I tak na marginesie: o masturbacje nie ma co sie obrazac ani czuc
          sie urazonym - wielu facetow to robi (kobiety rowniez - w tym
          szczesliwe mezatki, niemezatki i inne szczesliwe). I wszystko jest
          git dopoki jest to cos 'in plus' a nie zamiast (czyt. dopoki Twoje
          potrzeby na tym nie cierpia).
        • glamourous Re: sagittka 02.03.09, 14:59
          firma2009 napisała:


          > Na razie on zaproponował że zaczniemy z powrotem uczęszczać do
          kościoła,chodzić
          > do spowiedzi,przyjmować komunię.Nie wierzę że to pomoże jednak
          muszę mu dać szansę.


          O matko i corko... W pierwszej chwili po przeczytaniu tego
          pomyslalam sobie "zwiekszenie gorliwosci religijnej jako panaceum na
          problemy z seksem, piekne!;-D" Ale teraz sobie mysle, ze to calkiem
          nieglupi pomysl. Jezeli facet jest wierzacy (a skoro cos takiego
          zaproponowal, to pewnie jest) i jezeli wyspowiada sie raz a
          porzadnie z grzechu masturbacji i mocno postanowi poprawe, to moze
          bedzie potrafil utrzymac sie jakos w ryzach, zeby juz wiecej nie
          uprawiac zonie za plecami tej kreciej roboty? ;-) Albo przynajmniej
          znacznie sie ograniczyc?

          Coz - sposob jak sposob. Moze w praktyce okazalby sie bardziej
          skuteczny niz wszelkie mocne postanowienia i przyrzeczenia
          niewierzacych?...Kto wie?
    • primazola2 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 13:57

      Jeżeli faktycznie Cię kocha - powinien coś z tym zrobić - oczywiście jeżeli Cię kocha.
      Pocieszę Cię, mi się udało zmienić zachowanie takiego osobnika (długoletni kawaler, ideał w innych sferach)- ale trwało to kilka dobrych lat i w pewnym momencie postawiłam nasze bycie razem na ostrzu noża - właśnie z powodu braków w tej dziedzinie. Przed nim miałam kilku partnerów i boleśnie czułam czego nie ma w tym zwiazku.
      Był taki moment, że zwątpiłam w to: czy on chce coś z tym zrobić.
      Po ww.awanturze dał mi szybko odczuć, że mu na mnie zależy. Doszliśmy do tego, że teraz i lepsza jakość wspólnie wypracowana i czasem mam nadmiar (nie przyznaję się do tego - bo wynika to z innych przyczyn, które mam nadzieję miną).
      W czasie przepychanek słownych na temat seksu miałam i mam zasadę aby nie obrażać i wytykać braków w jakikolwiek sposób. Mówiłam i mówię co bym chciała i co czuję - ale nigdy że coś jest/było źle.
      On wie, że potrafię być konsekwentna - nie ma seksu - nie będzie nas - nawet jeżeli łączy nas miłość i dziecko.
      Gdyby to o mnie chodziło: niech się masturbuje tyle ile chce ale pod warunkiem że mnie zaspakaja należycie.
    • avide Glam, wytłumaczysz autorce o co w tym chodzi ? 02.03.09, 14:08
    • wiek_chrystusowy Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 14:08
      >Nie potrafię się obrazić bo wiem że on i tak nie przyjdzie pierwszy.On nie
      walczy,po prostu się poddaje:/

      To nie musi byc prawda. Sa osoby, ktore potrzebuja czasu na przemyslenia. Nieraz
      baaardzo dlugiego czasu.


      >A teraz okazał się człowiekiem bez serca,który bez skrupułów mnie zranił bez
      zastanowienia.

      Podejrzewam, ze jego przyznanie sie do nalogowej masturbacji kosztowalo go dlugi
      namysl, czy w ogole powiedziec...


      >To ja kupuję bieliznę,przygotowuję kolacje przy świecach,kąpiele
      >Jeśli chodzi o wyuzdany sex to nie wydaje mi się,nie raz go pytałam o jego
      fantazje.Raz dla żartu kupiłam mu kajdanki
      >Na pewno go nie zdominowałam.

      Mysle, ze jednak mocno dominujesz w tej sferze. Pozwol mu odzwyczaic sie od
      siebie dominujacej.


      >Nie znam nikogo kto mając swoją kochającą kobietę u boku,czekającą na odrobinę
      dotyku mimo to wybrał masturbację:/

      To poczytaj posty Glam ;-)
      • firma2009 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 16:17
        Tak naprawdę to myślę że wyciągnęłam to z niego,długo się nie zastanawiał nad
        odpowiedzią.Wątpię czy mąż myślał żeby ze mną o tym pogadać.Przyzwyczaił się do
        sytuacji wygodnej dla niego.Zapomniał w ogóle o mnie:/
        Nie wiem czy będę potrafiła walczyć,czy mam szansę wygrać??
        Straciłam wiarę w niego.
    • avide Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 14:12
      Ja wiem, że go kochasz. Ale mówią ci zupełnie szczerze. Zrób wszystko by się
      odkochać. jesteś młodziutka, całe życie przed Tobą. Zaś ów 36-latek cóż... z nim
      będzie już tylko gorzej. Za kilka lat wykończysz się przy nim. Bo on będzie
      chciał co raz mniej a Ty możliwe że co raz więcej.
      Bez względu na jego masturbację.


      Przeczytaj jeszcze to.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=55792732&a=55792732
      • gacusia1 odpisuje sie pod Twoimi slowami,Avide n/t 02.03.09, 19:11

      • gacusia1 POdpisuje-mialo byc ,-)))) 02.03.09, 19:12

    • glamourous Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 14:36
      firma2009 napisała

      > Ja 23 lat,nie brzydka,zgrabna dziewczyna.
      > On,36 lat,mądry,inteligenty facet.
      > Obecnie kochamy się 2-3 razy w miesiącu,według mnie stanowczo za
      mało

      Hehe, i tak wlasnie wygladaja zwiazki z duza roznica wieku na (nie)
      korzysc faceta ;-)
      (to taki moj "uklon" w strone filozofii zwiazkowej forumowicza
      Mistalovalova. Ironiczny, zaznaczam (zeby nie bylo, ze glupio
      generalizuje ;-)
      • mistalovalova ah ta gerontofilia ;) 02.03.09, 21:15
        glamourous napisała:

        > firma2009 napisała
        >
        > > Ja 23 lat,nie brzydka,zgrabna dziewczyna.
        > > On,36 lat,mądry,inteligenty facet.
        > > Obecnie kochamy się 2-3 razy w miesiącu,według mnie stanowczo za
        > mało
        >
        > Hehe, i tak wlasnie wygladaja zwiazki z duza roznica wieku na (nie)
        > korzysc faceta ;-)
        > (to taki moj "uklon" w strone filozofii zwiazkowej forumowicza
        > Mistalovalova. Ironiczny, zaznaczam (zeby nie bylo, ze glupio
        > generalizuje ;-)

        Pelna zgoda. poniewaz nie kazdy jest gerontofilem i lubi
        rubensowskie i ziwkszajace sie zmarszczki.

        A co do zwiazkow ze starszymi pelna zgoda przecierz mamy same
        przyklady z natury np. M. Douglas, J.Nicolson czy H.Hefner. Ci
        panowia jak wiadomo maja ciagle nieduane zycie oraz zwiazki, bo maja
        mlodzsze partnerki ;) Obawiam sie, ze po prostu jesli ktos ma
        pozycje i kase jakso ma szczesliwe zwiazki zawsze. Gorzaj jak jest
        stary chory i biedny. Wtedy ekhm jakos nei jest atrakcyjny dla
        zadnej partnerki. Dziwne co nie?


        uszanowania
        mll
        • glamourous Re: ah ta gerontofilia ;) 02.03.09, 22:20
          Jezeli by patrzec z perspektywy nie wnikajacego w szczegoly faceta, to pewnie ze
          zwiazki Hugh Heffnera sa szczesliwe ;-)) Bo tylko te jego mlode laski wiedza jak
          wielkie sa rozmiary jego poroza, hehe.
          To samo prawdopodobnie z pozostalymi wymienionymi przez ciebie panami ;-) No
          coz, sam miod, samo szczescie. JP Belmondo ma 75 lat i 33 letnia nowa "milosc".
          Ciekawe czy jest mu wierna - chyba nikt w to nie wierzy, nawet on sam :-)))

          Reasumujac - taki zwiazek jest fajny z perspektywy egocentrycznego,
          niewglebiajacego sie w szczegoly faceta, ktoremu zalezy tylko na "fasadzie". Z
          perspektywy kobiety, z tym "szczesciem" wynikajacym z roznicy wieku chyba nie
          jest tak rozowo, zwlaszcza im dalej w las. Jak widac na zalaczonym obrazku
          autorki watku. Ja tam sie ciesze ze mam meza rowiesnika...
          • mistalovalova no coz skoro lepsi sa ci zjadajacy resztki ;) 02.03.09, 22:54
            glamourous napisała:

            > Jezeli by patrzec z perspektywy nie wnikajacego w szczegoly
            faceta, to pewnie ze zwiazki Hugh Heffnera sa szczesliwe ;-)) Bo
            tylko te jego mlode laski wiedza jak wielkie sa rozmiary jego
            poroza, hehe.
            >

            Heh to Hugh H. spija, ze tak powiem smietank, a reszta jeleni zjada
            resztki z panskiego stolu.

            To on na pstrykniecie ma cale watachy nie ci wspanili mlodzi moga co
            najwyzej Hefnerowi nocnik zmieniac. A jak sa dobrzy w lozku to co
            najwyzej awansuja na zygolakow. Dla starych nieatrakcyjnych ale
            bogatych dam.


            > To samo prawdopodobnie z pozostalymi wymienionymi przez ciebie
            panami ;-) No coz, sam miod, samo szczescie. JP Belmondo ma 75 lat i
            33 letnia nowa "milosc". Ciekawe czy jest mu wierna - chyba nikt w
            to nie wierzy, nawet on sam :-)))
            >

            No widzisz znow nieporozumienie to nie np. Belmondo czy
            Sarko cierpia i blagaja na kolanach partnerki. To one balagaly zeby
            je wybrac bo obaj mieli z czego. Ba i nadla maja ;)
            A one z wdziecznoscia wybraly takie role. Czy sa wierne nie wiem tak
            jak i ty.

            Jednak co mnie zaskakuje, ze ty ktora tak wierzy w nienaruszalnosc
            zwiazkow moisz ze sie puszczaja, czyzby t odbicie twego pdoejscie do
            seksu? ;D




            na "fasadzie". Z> perspektywy kobiety, z tym "szczesciem"
            wynikajacym z roznicy wieku chyba nie
            > jest tak rozowo, zwlaszcza im dalej w las. Jak widac na zalaczonym
            obrazku autorki watku.
            >


            hmm rozumiem ,ze ie czytalas tego psotu? tam bylo, ze facet ma duze
            lbido ale jest onanista. Nie wiedzielem, ze sa badania
            udowadniajace, ze onanizm jest wynikiem zwiazku z mlodsza kobieta.

            >
            Ja tam sie ciesze ze mam meza rowiesnika...
            >

            hmm tak dlugho poki nie zacznie sie ogladac za mlodszymi?


            uszanowania
            mll
            • glamourous Re: no coz skoro lepsi sa ci zjadajacy resztki ;) 02.03.09, 23:14

              mistalovalova napisała:

              > Heh to Hugh H. spija, ze tak powiem smietank, a reszta jeleni zjada
              > resztki z panskiego stolu.

              Spija smietanke, karmiac swoje uszy sztucznymi jekami rozkoszy tych wielce
              "zakochanych" w nim pan. Faktycznie super :-/ To jest zwykla prostytucja, a nie
              zwiazek kobiety i mezczyzny. No, ale kazdy widac mierzy wlasna miarka ;-)

              > No widzisz znow nieporozumienie to nie np. Belmondo czy
              > Sarko cierpia i blagaja na kolanach partnerki. To one balagaly zeby
              > je wybrac bo obaj mieli z czego. Ba i nadla maja ;)

              Akurat Carla Bruni ma 42 lata (w zwiazku z czym musi byc juz pewnie w Twoim
              mniemaniu "portmonetka";-))) wiec ten przyklad z Twojego punktu widzenia
              powinien byc chyba nieadekwatny ;-P Poza tym pochodzi z jednej z najbogatszych
              wloskich rodzin Bruni-Tedeschi, plus do tego jako modelka zarobila tyle kasy, ze
              to chyba Sarko mogl ja blagac o czyszczenie jej wytwornych bucikow. Wiec
              przyklad podwojnie chybiony w tej dyskusji.

              > Jednak co mnie zaskakuje, ze ty ktora tak wierzy w nienaruszalnosc
              > zwiazkow moisz ze sie puszczaja, czyzby t odbicie twego pdoejscie do seksu? ;D

              Ojoj, jaki domorosly diagnostyk ;-)) 1) Absolutnie nie wierze w nienaruszalnosc
              zwiazkow. 2) Jestem ateistka. 3) I nie mam fobii przed niewiernoscia ;-P Po
              prostu nie okreslilabym "szczesliwym" zwiazku na 100% opierajacego sie na kasie
              i zimnej kobiecej kalkulacji.

              > Ja tam sie ciesze ze mam meza rowiesnika...
              > >hmm tak dlugho poki nie zacznie sie ogladac za mlodszymi?

              Wtedy sama bez zalu wezme sobie mlodszego ;-))) Bede w koncu bogata i atrakcyjna
              ;-)) Milej nocy zycze
              • mistalovalova ciesze sie, ze przyznals mi racje ! 02.03.09, 23:49
                glamourous napisała:

                > mistalovalova napisała:
                >
                > Spija smietanke, karmiac swoje uszy sztucznymi jekami rozkoszy
                tych wielce
                > "zakochanych" w nim pan. Faktycznie super :-/ To jest zwykla
                prostytucja, a nie
                > zwiazek kobiety i mezczyzny. No, ale kazdy widac mierzy wlasna
                miarka ;-)
                >

                Coz mozna sie oszukiwac, ze facet dobrty w lozku i atrakcyjny
                fizycznie deklarujac milosc jednej jedynej (ona tak mysli a on
                upewnia) mowi prawde. Bo ma takich samych ze 20 rownolegle.


                > Akurat Carla Bruni ma 42 lata (w zwiazku z czym musi byc juz
                pewnie w Twoim mniemaniu "portmonetka";-)))

                jeszcze nie, ale ma strasznie duze stopy

                > wiec ten przyklad z Twojego punktu widzenia powinien byc chyba
                nieadekwatny ;-P Poza tym pochodzi z jednej z najbogatszych wloskich
                rodzin Bruni-Tedeschi, plus do tego jako modelka zarobila tyle kasy,
                ze to chyba Sarko mogl ja blagac o czyszczenie jej wytwornych
                bucikow. Wiec
                > przyklad podwojnie chybiony w tej dyskusji.

                Sakro chyba z 56 wiec roznica jakis 15 lat. Karla nie zarabiala
                pieniedzy tylko odziedziczyla. Bogatych dziedziczek jest dosc duzo a
                ilu jest urzedujacych prezydentow Francji? Wiec chyba jednak dobry
                przyklad.


                >
                1) Absolutnie nie wierze w nienaruszalnosc zwiazkow.
                3) I nie mam fobii przed niewiernoscia ;-P Po
                > prostu nie okreslilabym "szczesliwym" zwiazku na 100% opierajacego
                sie na kasie i zimnej kobiecej kalkulacji.
                >

                Dokladnie bo nie zawiera elementu przyjazni wsparcie kiedy druga
                strona "przyglebi" w jakimkolwiek sensie. To jest podstawa zwiazku.
                Seks to fizjologia. OK bardzo przyjemna.


                > > Ja tam sie ciesze ze mam meza rowiesnika...
                > > >hmm tak dlugho poki nie zacznie sie ogladac za mlodszymi?
                >
                > Wtedy sama bez zalu wezme sobie mlodszego ;-))) Bede w koncu
                bogata i atrakcyjn
                > a
                > ;-)) Milej nocy zycze

                Ha wiec jednak przyznalas mi racje. Ciesze sie ,ze przekonalem tak
                inteligentnego adwersarza.



                uszanowania
                mll
                • glamourous Re: ciesze sie, ze przyznals mi racje ! 03.03.09, 10:57
                  mistalovalova napisała:

                  > Sakro chyba z 56 wiec roznica jakis 15 lat. Karla nie zarabiala
                  > pieniedzy tylko odziedziczyla.

                  Carla oprocz rodzinnej fortuny ma jeszzce za soba dluuuga kariere
                  modelki, podczas ktorej zrobila mase kasy przewyzszajaca pewnie
                  kilkunastokrotnie zasoby pana Sarko. Orientujesz sie mam nadzieje
                  ile potrafila zarobic wzieta modelka za 1 kontrakt reklamowy w
                  latach 90? A prezydent to tylko prezydent, zaden tam przeciez Bill
                  Gates.
                  Aha, Sarko ma 53 lata, Carla zas 42. Nooo, niech juz ci bedzie ze
                  jest to rewelacyjny przyklad na zwiazek starego capa z mlodziutka
                  laska;-))


                  glamourous napisała:

                  > > Wtedy sama bez zalu wezme sobie mlodszego ;-))) Bede w koncu
                  > bogata i atrakcyjna

                  mistalovalova napisała:

                  > Ha wiec jednak przyznalas mi racje. Ciesze sie ,ze przekonalem tak
                  > inteligentnego adwersarza.
                  >

                  To byla ironia, drogi kolego.
                  • mistalovalova Re: ciesze sie, ze przyznals mi racje ! 03.03.09, 12:27
                    glamourous napisała:

                    > Carla oprocz rodzinnej fortuny ma jeszzce za soba dluuuga kariere
                    > modelki, podczas ktorej zrobila mase kasy przewyzszajaca pewnie
                    > kilkunastokrotnie zasoby pana Sarko.

                    Well tu nie chodzi o kase tylko wladze. T onajlepszy feromona dla
                    kobiety.

                    > Orientujesz sie mam nadzieje ile potrafila zarobic wzieta modelka
                    za 1 kontrakt reklamowy w latach 90? A prezydent to tylko
                    prezydent, zaden tam przeciez Bill Gates.
                    >

                    wzieta? nie nie orientuje sie, ze byla wzieta

                    > Aha, Sarko ma 53 lata, Carla zas 42. Nooo, niech juz ci bedzie ze
                    > jest to rewelacyjny przyklad na zwiazek starego capa z mlodziutka
                    > laska;-))

                    wiek ja kwiel ale TE STOPY ja ku bigfoota ;D


                    > > Ha wiec jednak przyznalas mi racje. Ciesze sie ,ze przekonalem
                    tak inteligentnego adwersarza.
                    > >
                    >
                    > To byla ironia, drogi kolego.

                    no tak jakos musiz teraz wyjsc z twarza.

                    uszanowania
                    mll
                    • glamourous Re: ciesze sie, ze przyznals mi racje ! 03.03.09, 12:46
                      mistalovalova napisała:

                      > wzieta? nie nie orientuje sie, ze byla wzieta

                      wzieta modelka = popularna i rozchwytywana, polecam jakikolwiek
                      slownik do weryfikacji pojecia. A Carla w latach 90 nalezala do
                      panteonu najlepiej oplacanych modelek obok Shiffer, Campbell,
                      Crawford, Turlington, Seymour, Evangelista, Auermann i Herzigovej.

                      > > To byla ironia, drogi kolego.
                      >
                      > no tak jakos musiz teraz wyjsc z twarza.


                      Tia. Znaczek ;-)) oznacza ironie, a nie powazne deklaracje.
                      • mistalovalova Re: ciesze sie, ze przyznals mi racje ! 03.03.09, 14:05
                        glamourous napisała:

                        > mistalovalova napisała:
                        >
                        > > wzieta? nie nie orientuje sie, ze byla wzieta
                        >
                        > wzieta modelka = popularna i rozchwytywana, polecam jakiekolwiek
                        > slownik do weryfikacji pojecia.

                        pojecie jest znane ale nie wiedzialem, ze ktos z takimi plaskatymi
                        stopami jest supermodelka ;) O Cindy czy Klaudii slyszalem ale o
                        Bruni ni hu hu. Stad zdziwienie.


                        > > > To byla ironia, drogi kolego.
                        > >
                        > > no tak jakos musiz teraz wyjsc z twarza.
                        > Tia. Znaczek ;-)) oznacza ironie, a nie powazne deklaracje.


                        Ah te przewrotne kobietki. Jak ich nie lubic ;)

                        uszanowania
                        mll
    • yayamiomur Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 15:12
      taaaaak...
      coś w tym jest. cieszyłaś się, że "złapałaś pana boga za nogi" bo chłop mało zużyty, ty też ofiarowałaś mu czystość... no, no...
      i ta propozycja ulepszania seksu przez uczęszczanie na mszę, przez spowiedź, komunię...
      powiedz, oboje jesteście bardzo katoliccy czy tylko on?

      facet po 15 latach (jak ktoś to policzył) masturbacji i podszytymi katolicką propagandą wyrzytami sumienia z tego powodu i (tu wstaw tło rodzinne - nie chcę się domyślać - mamusia dominowała?)... dla niego seks to:
      1. potrzeba, której nie potrafi stłumić
      2. potrzeba, którą powinien tłumić
      3. poczucie winy, bo sobie z tym nie radzi
      ...więc może tak naprawdę on cię kocha tylko nie chce cię wciągać w swoje mroczne obawy i lęki?

      nie chcę szafować tutaj lekką ręką poradami typu "rzuć go, nic z tego nie będzie" jak zrobił to al i paru innych twardych facetów (no i niektóre twarde dziewczyny) ale... kochasz go wystarczająco mocno? bo on zamiast do kościoła to powinien pójść do psychologa. i nie będzie łatwo.
      • firma2009 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 16:14
        Oboje jesteśmy wierzący jednak raczej nie praktykujący.(na pasterkę chodzimy,raz
        do roku)
        Mąż miał pomysł z powrotem do kościoła bo szuka powiernika któremu będzie mógł
        się zwierzyć.Mi nie chodzi tu o jakość sexu,mąż mnie satysfakcjonuje.Jedynie
        chodzi mi o jego masturbację przez którą mnie zaniedbuje.Powiedział że pójdzie
        do psychologa,tylko czy psycholog może tu pomóc?Czy nauczy go rozwiązywać
        problemy,stawiać im czoła?
        • mistalovalova jesli sam szuka pomocy to ty tez idz razem z nim 02.03.09, 21:21
          firma2009 napisała:

          > Oboje jesteśmy wierzący jednak raczej nie praktykujący.

          fajen orkeslenie. to tak jak pilot, ktory nie lata lbu kierowac,
          ktory nei jezdzi. Ale ad rem.

          > Mąż miał pomysł z powrotem do kościoła bo szuka powiernika któremu
          będzie mógł się zwierzyć.
          >

          wiec chce cos zmienic to jzu pierwszy dobry krok.

          >
          Mi nie chodzi tu o jakość sexu,mąż mnie satysfakcjonuje.Jedynie
          > chodzi mi o jego masturbację przez którą mnie >
          zaniedbuje.Powiedział że pójdzie
          > do psychologa,tylko czy psycholog może tu pomóc?Czy nauczy go
          rozwiązywać problemy,stawiać im czoła?
          >

          jesl ichce isc do psychologa to fajowo. Ale ejsli cokolwiek ma sie
          udac musicie isc razem. Inaczej doopa zimna. Terapia malzsneska 1
          oso0bowa jest dobra jak malzenstow jest 1 osobowe ;)

          Czy psycholog pomoze? duza szansa, ze tak. Moze oboje nie dokonca
          dobrze sie komunikujecie/rozumiecie? Jesli jednak nic nie da
          bedziesz wiedziala gdzie jestes i to jest tez bardzo wazne.


          uszanowania mll

    • glamourous Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 15:45
      Dobra, poironizowalam sobie wyzej pod adresem forumowiczow
      wysylajacych kobiety powyzej dwudziestki na seksualna emeryture,
      wiec teraz powaznie podejde do sprawy.
      Co by sie dlugo nie rozwodzic : wypisz wymaluj moja sytuacja. Tez
      trafil mi sie taki facet - fajny, przystojny, no ideal - ale z
      niezbyt bujnym seksualnym doswiadczeniem, ktory zamiast bzykac
      panienki (jak pozwalayby mu na to jego warunki
      fizyczne) "przejechal" praktycznie cala swoja mlodosc na
      masturbacji, wyjawszy kilka krotkich zwiazkow. Pierwsze lata
      uplynely nam na seksualnych fajerwerkach z codziennym seksem. Bylam
      zachwycona - a potem kiedy namietnosc troche spadla, okazalo sie, ze
      mojemu facetowi ciezko jest zrezygnowac z, jak on to
      mowil "singielskich przyzwyczajen". Powiem Ci, ciezka byla sprawa.
      Najbardziej denerwowalo mnie to, ze on robil sobie dobrze reka po
      kryjomu, a potem ja, inicjujac seks, bylam odprawiana z kwitkiem, bo
      on 'zmeczony' (czyt."juz zaspokojony" ;-/). Kosztowalo nas to
      wieeeele rozmow, klotni i mojego pakowania walizek, zanim do mojego
      lubego dotarlo wreszcie, ze musi wreszcie seksualnie dorosnac do
      roli zonatego faceta - kochanka kobiety ze sporymi potrzebami, ktora
      zaraz ktos mu sprzatnie sprzed nosa, jezeli sie nie postara. Zaczal
      odzwyczajac sie od onanizmu na korzysc wspolnego seksu. W tej chwili
      jest tak, ze nadal sporo mu brakuje do statusu kochanka doskonalego,
      ale przynajmniej ostatnia rzecza jaka moge o nim powiedziec jest to
      ze zaniedbuje mnie w lozku. A ja z kolei przymykam oko, jezeli od
      czasu do czasu jednak pofolguje swoim ulubionym, singielskim
      zabawom, ktorych geneza jest najczesciej taka :

      -przyzwyczajenie, zakodowane odruchy. Seksualnosc sformatowala sie u
      niego pod katem onanizmu, a niezbyt duza liczba kontaktow
      seksualnych z kobietami poglebila tylko ten odruch przez te
      wszystkie lata.
      -potrzeba urozmaicania. Faceci przez onanizm do panienek w necie
      wyrazaja swoja tesknote za roznorodnoscia w "bezawaryjny" sposob.
      Tzn taki onanista nie zdradza, ale zaspokaja swoja potrzebe
      poligamii przez onanizm ku czci roznych lasek na ekranie kompa ;-)
      -seks z samym soba jest bardziej bezproblemowy, nie trzeba sie
      starac, wysilac, mozna zalatwic sprawe szybko i bez zbendych
      ceregieli. Seks z kobieta zas wymaga wiecej wysilku, skoncentrowania
      sie na niej, dania z siebie wiecej - a czasami facet nie ma na to
      sily/ochoty.
      -niskoerotycznosc : seks to dla takiego faceta "spuszczenie z
      krzyza", rozladowanie, czysta fizjologia - nie
      odczuwa on wielkiej potrzeby dzielenia odczuc z partnerka,
      delektowania sie kobiecym cialem. Faceci o takim podejsciu czesto
      wybieraja masturbacje = efekt (orgazm) ten sam przy mniejszym
      nakladzie kosztow (wysilku i ceregieli)

      Ot i cala filozofia. Zeby Wasz zwiazek przetrwal a Twoja frustracja
      sie nie poglebiala, musicie odnalezc sie posrodku - on musi powaznie
      ograniczyc swoje onanistyczne hobby tak aby w zadnym wypadku nie
      zaniedbywac Ciebie, a Ty powinnas zrozumiec, ze ludzie, zwlaszcza
      faceci od czasu od czasu potrzebuja takiego bezproblemowego
      rozladowania - to jest czescia ich fizjologii.
      • firma2009 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 16:10
        Spytałam go przed chwilą czy podczas naszego 4.5 letniego związku miał przerwy w
        masturbowaniu,odpowiedź oczywista...nie a jak tak bardzo krótkie.Jednym słowem
        jest uzależniony...
        • gacusia1 No i pytanie-czy on chce to zmienic? 02.03.09, 19:20
          Pewnie nie,dopoki Ty bedziesz chetna,zaangazowana,gotowa w kazdej
          sekundzie. Faceci sa z natury wygodni i leniwi,do tego egoistyczni
          (bardziej niz kobiety) wiec jemu sie po prostu nie kalkuluje
          przestac onanizowac. Moze gdy zobaczy,ze jego "oczywista" zonka
          wymyka sie spod kontroli,otaczaja ja adoratorzy chetni i
          oddani,wtedy poczuje zagrozenie i BYC MOZE zacznie nad soba
          pracowac. Tylko jaka jest gwarancja na to,ze w takim przypadku nie
          zrezygnuje do konca z Ciebie?
          Stanowczo za duza roznica wieku...Ty za 10 lat bedziesz dopiero
          zaczynac smakowac zycie,a Twoj partner bedzie pod 50-tke
          najprawdopodobniej,skapcialym onanista...
          • mistalovalova Re: No i pytanie-czy on chce to zmienic? 02.03.09, 21:26
            gacusia1 napisała:

            > Stanowczo za duza roznica wieku...Ty za 10 lat bedziesz dopiero
            > zaczynac smakowac zycie,

            serio? a kiedy najbardziej kboecie zycie msakuje 50? 60?


            > a Twoj partner bedzie pod 50-tke
            > najprawdopodobniej,skapcialym onanista...

            OK jak kobieta ma 50 lat to wyglada swierzo. A jak ktos nie lbbi
            pomarszczonych "portmonetek"?
            • glamourous Re: No i pytanie-czy on chce to zmienic? 02.03.09, 21:37
              mistalovalova napisała:

              > to wyglada swierzo. A jak ktos nie lbbi
              > pomarszczonych "portmonetek"?

              Sam jestes swieRZy ;-/ I wyjatkowo irytujacy z ta twoja obsesja zwiotczalej
              skory. Powtarzasz to w kazdym prawie poscie :-/ zmien plyte.
              • mistalovalova Re: No i pytanie-czy on chce to zmienic? 02.03.09, 21:41
                glamourous napisała:

                > mistalovalova napisała:
                >
                > > to wyglada swierzo. A jak ktos nie lbbi
                > > pomarszczonych "portmonetek"?
                >
                > Sam jestes swieRZy ;-/
                coz cokolwiek napsize bedzie brzmialo jak wymowka wiec pomina
                dykretnym milczeniem.

                > I wyjatkowo irytujacy z ta twoja obsesja zwiotczalej
                uuups chyba jednak trafilem w czuly punkt no coz kazdego to czeka od
                starosci i smierci nikt nie ucieknie.

                uszanowania
                mll
                • aandzia43 Re: No i pytanie-czy on chce to zmienic? 02.03.09, 21:52
                  > uuups chyba jednak trafilem w czuly punkt no coz kazdego to czeka
                  od
                  > starosci i smierci nikt nie ucieknie.
                  >
                  > uszanowania
                  > mll

                  Mistalovalova, nawet dla srednio bystrego człowieka jasne jak słońce
                  i proste jak drut jest to, że starzenie się i upływ czasu to jest
                  TWÓJ CZUŁY PUNKT. Jesteś nudny i przejrzysty, jak krypto-pedał
                  pierdaczący o zagrożeniach, jakie dla świata wynikają z faktu
                  istnienia homoseksualistów i rozpoczynający krucjaty przeciwko swym
                  krypto-współbraciom. Przestań poszczekiwać, bo zaczynasz jechać
                  falsetem. Zieeeewwww....
                • glamourous Re: No i pytanie-czy on chce to zmienic? 02.03.09, 22:02
                  mistalovalova napisała:

                  > uuups chyba jednak trafilem w czuly punkt

                  Nie mam na razie powodow, zeby mialo byc to dla mnie czulym punktem. Mierzi mnie
                  tylko chamowata pogarda z jaka piszesz o starzejacych sie kobietach. To juz Twoj
                  kolejny post w tym tonie. Bardzo to niesmaczne, ale coz poradzic - kwestia
                  wychowania. Nie kazdy w koncu facet musi miec klase.
                  I daruj sobie wysmarowanie pseudouszczypliwej riposty, bo sam o sobie wystawiasz
                  swiadectwo - a ja nie bede ciagnela tej "dyskusji".

                  Apeluje tylko, zebys przystopowal z tymi bucowatymi tekstami o pomarszczonej
                  skorze itp., przez delikatnosc w stosunku do starszych forumowiczek. Pewnie nie
                  jest im milo czytac takie rzeczy...
                  • mistalovalova Re: No i pytanie-czy on chce to zmienic? 02.03.09, 22:58
                    aandzia43 napisała:

                    > Mistalovalova, nawet dla srednio bystrego człowieka jasne jak
                    słońce
                    swym > krypto-współbraciom. Przestań poszczekiwać, bo zaczynasz
                    jechać falsetem. Zieeeewwww....
                    >

                    wiesz a to dziwne bo czytasz te nudy z wypiekami na policzkach. Ale
                    uwazaj wypieki po 40.


                    uszanowania
                    mll

                    • aandzia43 Re: No i pytanie-czy on chce to zmienic? 02.03.09, 23:27
                      > wiesz a to dziwne bo czytasz te nudy z wypiekami na policzkach.
                      Ale
                      > uwazaj wypieki po 40.
                      > uszanowania
                      > mll


                      Oczywiście chciałbyś;-) Lubisz zwracać na siebie uwagę, prawda?
                      Nawet za cenę zrobienia z siebie widowiska?
                      • mistalovalova Re: No i pytanie-czy on chce to zmienic? 02.03.09, 23:39
                        > Oczywiście chciałbyś;-)
                        Nie, nie chcialbym. Jesl icie urazilem to przepraszam. Cokowliek
                        sadze o uplywie czasu nie ppwinno byc osobistymi wycieczkami.


                        uszanowania
                        mll
                        • aandzia43 Re: No i pytanie-czy on chce to zmienic? 02.03.09, 23:49
                          > Nie, nie chcialbym. Jesl icie urazilem to przepraszam. Cokowliek
                          > sadze o uplywie czasu nie ppwinno byc osobistymi wycieczkami.
                          >
                          >
                          > uszanowania
                          > mll

                          Nie uraziłeś. Nie masz takiej mocy sprawczej:-))))))))))))))))))))))

                          (A moje "chciałbyś;-)" odnosiło się do twojego błędnego założenia,
                          że czytam twoje posty z wypiekami na twarzy)
                          • mistalovalova Re: No i pytanie-czy on chce to zmienic? 03.03.09, 00:05
                            aandzia43 napisała:


                            > Nie uraziłeś. Nie masz takiej mocy sprawczej:-
                            ))))))))))))))))))))))
                            >

                            co nie zmienia tego co chialem powiedziec

                            > (A moje "chciałbyś;-)" odnosiło się do twojego błędnego założenia,
                            > że czytam twoje posty z wypiekami na twarzy)

                            och tak daleko juz bym nie szedl

                            uszanowania
                            mll
                  • mistalovalova coz inwektywy zamiast argumentow 02.03.09, 23:03
                    glamourous napisała:

                    > kolejny post w tym tonie. Bardzo to niesmaczne, ale coz poradzic -
                    kwestia wychowania. Nie kazdy w koncu facet musi miec klase.
                    >

                    Ba i twn z klasa zawsze dostosowuje sie do interlokutorki.

                    > I daruj sobie wysmarowanie pseudouszczypliwej riposty, bo sam o
                    sobie wystawias z swiadectwo - a ja nie bede ciagnela
                    tej "dyskusji".
                    >

                    slusznie bo po co pisac kiedy zaczynasz inwektywy bo nie masz
                    argumentow

                    > Apeluje tylko, zebys przystopowal z tymi bucowatymi tekstami
                    o pomarszczonej skorze itp., przez delikatnosc w stosunku do
                    starszych forumowiczek. Pewnie nie jest im milo czytac takie
                    rzeczy...
                    >

                    No coz teraz sama sobie zaprzeczsasz - innych im dalej w las tym
                    lepszy seks. Zycze dobrej nocy i przemyslen.


                    uszanowania
                    mll
                  • songo3000 Echhh 04.03.09, 22:37
                    Glam, a po co dyskutować z monotematem? Taki Świadek Prawdy Objawionej nigdy nie ma za dużo do powiedzenia poza dwoma, no, trzema zdaniami obracanymi na dziesiątki sposobów...
                    Zresztą jest taka fajna opcja w ustawieniach do ignorowania forumowych osobliwości natury.
        • mistalovalova Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 21:22
          a co on robi zawodowo? czy jest 1 zywicielem rodziny? wisz jakie
          mial poprzednie zwiazki?



          uszanowania
          mll
    • avide Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 02.03.09, 20:31
      Jestem gotów się założyć o butelka dobrego wina że niewiele uda Ci się zmienić w
      związku. Pewnych związków po prostu nie da się dograć jeżeli od samego początku
      są zbyt duże różnice.

      Ty nie dośc że masz ogromną różnice wieku i to na niekorzyść faceta (gdyby było
      inaczej myślę że problemu by nie było wcale ;D, ech ta natura). Dodatkowo tez
      masz facet o ugruntowanej seksualności onanisty, oraz jeszcze jakiegoś fetysza
      kościelnego. Wybacz, dla mnie sytuacja beznadziejna.

      Kochaj i cierp, albo odkochaj się, odejdź, pocierp i znajdź takiego z którym
      będzie ci dobrze i bądź szczęśliwa. Wbrew pozorom tacy faceci istnieją.

      Opcja nr3 Zapomnij o seksie. Potrafisz ? Zacznij się modlić, pij szklankę wody
      zamiast nie wiem, whatever i czekaj aż jakiś rówieśnik za 5 lat bzyknie Cię jak
      szalony i wtedy uciekniesz od mocno podstarzałego już meża gdzie pieprz rośnie.
      • avide PS 02.03.09, 20:32
        A tak w ogóle pachnie mi tutaj mocno nieciekawą przeszłością w dzieciństwie. No,
        ale obym się mylił.
        • niezapominajka333 Re: PS 02.03.09, 21:54
          Do autorki
          Czy wy się w ogóle kłócicie?
          Jak rozwiązujecie konflikty?
          Skąd wiesz, że pierwszy nie przyjdzie i nie przeprosi? Ile czasu
          czekałas?
          Wiązanie się z facetem prawie 2x starszym to nie był najlepszy
          pomysł. Ale rozumiem, że na miłość nie ma mocnych.
          Piszesz, że seks jest dla ciebie satysfakcjonujący. Może dla niego
          jeden twój orgazm na 10 zbliżeń to porażka?
          • romulus11 Re: PS 02.03.09, 22:29
            No nie,cholera musze zaprotestowac.No co Wam Panie odbilo ze
            wysylacie 35latka na emeryture?? Przecietny 35 latek moze sie bzykac
            ile chce i jak chce.I moze to byc 23latka jak i 50 latka,bo i taka i
            taka moze byc ponetna i seksowna.A tu chodzi o ten wlasnie przypadek
            i egzemplarz ktory mial 23 lata i 35 i zachowuje sie tak samo.
            Oj,jak mi zal ze nie mam takiej kobiety jak nasza Autorka postu.
            Czuje sie okropnie,ze taakie kobiety sie tak marnuja.
            • prosta-kobieta56 Re: PS 02.03.09, 22:40
              Czy bralas kiedys pod uwage fakt ze maz moze jest gejem?bo jesli nie to napewno Cie nie kocha.
              • anula36 a naturalne planowanie poczeci juz opanowaliscie? 02.03.09, 22:54
                bo inaczej moze byc kiepsko z zyciem w zgodzie z nauka kosciola.
                czytaj posty Glamorous i wcielaj rady w zycie-jedyna skuteczna metoda,pod warunkiem ze jest sie taktwardym jak Glam.
                • firma2009 Re: a naturalne planowanie poczeci juz opanowali 03.03.09, 10:53
                  My wierzymy w Boga,a nie w instytucję kościoła która dla mnie już od dawna
                  mogłaby nie istnieć.Mąż ma pomysł z powrotem zacząć chodzić na mszę po to żeby
                  mu było łatwiej.Po spowiedzi człowiek czuję się lżej,może to mu pomoże.Nie
                  wiem,jeśli tego chce...spróbujemy!
              • glamourous Re: PS 02.03.09, 22:57
                prosta-kobieta56 napisała:

                > Czy bralas kiedys pod uwage fakt ze maz moze jest gejem?bo jesli nie to napewno
                > Cie nie kocha.

                Oj, a coz to za radykalne osady! ;-)) Albo gej, albo NAPEWNO nie kocha - tez mi
                diagnoza ;-/ Tymczasem facet jest najzwyczajniej w swiecie uzalezniony od
                masturbacji - to na niej zbudowal swoja dorosla seksualnosc i teraz ciezko mu
                sie w 100% przestawic na kobiete. Do tego dochodza problemy z komunikacja i brak
                otwartosci na seksualno-emocjonalne potrzeby partnerki.
                Facet po prostu nie nauczyl sie za mlodu jak byc z kobieta, nie nabyl pewnych
                nawykow, kiedy byl na to wlasciwy czas.
                A nie tam zaraz "gej!" I "nie kocha!" ;-)
                • juzia214 Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 09:46
                  myśle podobnie do Glamourous.
                  oraz,ze facet ma ogolnie problem z postrzeganiem seksualności,jest to dla niego
                  temat tabu,podobnie zreszta jak i z emocjami.
                  kiedy żona placze-on się zamyka(nie reaguje) bo sobie z tym problemem nie radzi.
                  problem jest uwazam ogromny i cięzka harówa przed obojgiem ale jeśli ona go tak
                  bardzo kocha,może potrafi to unieść.
                  ja bym jednak proponowala zeby sie dziewczyna powaznie zastanowila nad swoja
                  decyzją.
                  tym bardziej ,ze wybor partnera o tyle starszego od siebie jak i wymienione
                  przez nią jego pozytywne cechy sklaniaja ku refleleksji,ze dziewczyna szukala
                  bardziej opiekuna,przewodnika życiowego, niż kogos kim sie trzeba zaopiekować.
                  myslę też że trzeba startowac i do psychiatry i do seksuologa rownoczesnie ,a
                  powrot na łono kosciola i zasady KK moga sprawę jeszcze bardziej zagmatwać.
                  wiec jesli do KK-to po terapi.
                  najczęsciej >>nowonawroceni<< są wyjatkowo groliwi i staraja sie bardzo
                  restrykcyjnie przestrzegać wszystkich zasad, przez to wiedzą lepiej od papieża
                  jakie zachowania sa zakazane a jakie konieczne w małzenstwie.
                  innaczej mowiąc :nadinterpretacja zasad KK (czy innej religii)staje sie dla
                  nietorych doskonalym wytłumaczeniem dla problemow emocjonalno-seksualnych.
                  • prosta-kobieta56 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 10:31
                    Gdybym wiedziala co w nim siedzi to bym napisala-nie wiem co mu jest czego sie nie nauczyl jak byl czas a czego nie,wiem jedno ze czlowiek ma rozum potrafi myslec czuc itd.i jesli jego zona ma spedzic zycie na leczeniu jego psychiki i uczeniu go co z czym i do czego to pytam warto?w moim przypadku nie bylo warto chociaz z drugiej strony to ile doswiadczylam przezylam zanim do tego doszlam.Powodzenia w diagnozach.
                    • glamourous Eeee tam... 03.03.09, 11:17

                      prosta-kobieta56 napisała:

                      > i jesli jego zona ma spedzic zycie na leczeniu jego psychiki i uc
                      > zeniu go co z czym i do czego to pytam warto

                      Nie przesadzajmy, w koncu onanizm to nie alkoholizm czy narkomania.
                      Ja mialam podobny problem z onanizujacym sie facetem
                      (tez "singielskie przyzwyczajenia") i jakos nie spedzamy zycia w
                      gabinetach u psychologow. Obeszlo sie bez tego i jest OK - ale fakt,
                      ze potrzebne jest tu duze samozaparcie, silna wola i motywacja
                      faceta zeby zwiazek sie udal. Moj takowe ma i jakos potrafil sie z
                      tego sam wykaraskac.

                      W przypadku autorki watku i jej faceta glowny problem widze raczej w
                      zbyt duzej roznicy wieku - rozdzwiek seksualny miedzy nimi bedzie
                      sie z czasem stale poglebiac - a nie w tym jego onanizmie, bo to
                      stosunkowo latwo pokonac. Dlatego powiedzialabym jej "zastanow sie
                      czy ten zwiazek ma sens i ewentualnie wiej" pod katem wlasnie owej
                      roznicy wieku, a nie samego onanizmu.

                      IMO taka duza roznica wieku bylaby ewentualnie do przyjecia dla
                      kobiety o niezbyt wybujalych seksualnych potrzebach. Tutaj jednak
                      widac, ze dziewczyna jest goraca i dopiero sie rozkreca, podczas gdy
                      dla meza rozpoczyna sie wlasnie rownia pochyla jesli chodzi o
                      temperament i mozliwosci...

                      --
                      Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty
                      good...
                      • firma2009 Re: Eeee tam... 03.03.09, 11:29
                        Myślisz że skoro już powiedzmy od 15 lat to robi,4.5 roku związku nie sprawiło
                        że zaprzestał to ma szansę na wygraną walkę??
                        Jeśli chodzi o moje potrzeby nie są aż tak wielkie...potrafię się poświęcić w
                        imię miłości tylko czy warto??Nie uważam że sex jest najważniejszą rzeczą w
                        życiu,gdyby tak było pewnie już dawno byśmy się rozeszli.Cenię męża nie za ilość
                        orgazmów które z nim przeżyłam!
                        Wiedziałam że jest różnica wieku,nigdy nie było to problemem i nadal nie
                        jest.Mąż się stara i to bardzo.Dba o siebie...wiem że dla mnie.Ćwiczy,dba o
                        zdrowie,dietę...Naprawdę nie widać tej różnicy wieku miedzy nami.Uważam że jest
                        dobrym mężem i byłby dobrym a nawet bardzo dobrym ojcem.Jak dla mnie jeśli
                        zwieję to tylko z powodu iż nie potrafił rzucić onanizowanie się na poczet
                        ukochanej kobiety.Jeśli to mu się nie uda to nie będę się zastanawiała...na
                        razie dałam mu czas a tego chyba najbardziej potrzebuje.
                        • glamourous Re: Eeee tam... 03.03.09, 12:03

                          firma2009 napisała:

                          > Myślisz że skoro już powiedzmy od 15 lat to robi,4.5 roku związku
                          nie sprawiło
                          > że zaprzestał to ma szansę na wygraną walkę??

                          Fakt, moj maz kiedy zwiazalismy sie ze soba byl sporo mlodszy, a
                          wiec nawyk onanizmu nie byl u niego moze az tak zakorzeniony jak u
                          Twojego meza - ponad trzydziestolatka. Wiadomo, kazdy dodatkowy rok
                          utrwala nawyki i dziala na niekorzysc. Ale szansa jest, o ile Twoj
                          maz ma motywacje do utrzymania tego zwiazku. A z tego co mozna
                          wywnioskowac z Twoich postow, to ta motywacja jest - i to chyba
                          calkiem silna. Moj chlop na przyklad bardzo lubi sie samodoskonalic,
                          ewoluowac. Do tego ma bardzo silny charakter - np. palenie rzucil
                          zupelnie sam, z dnia na dzien, bez zadnych wspomagaczy i nigdy potem
                          nie zapalil ani jednego papierosa. Te historie z onanizmem tez
                          potraktowal jako challenge do pracy nad swoim charaktrerem. Jezeli
                          Twoj maz tez jest z takich lubiacych wyzwania oraz prace nad soba, i
                          jezeli nie nalezy do grona niereformowalnych uparciuchow ktorzy
                          uwazaja, ze maja zawsze racje, to mysle ze szanse sa spore. W koncu
                          tak jak napisalam wyzej, onanizm to nie alkoholizm - nie jest to az
                          tak wyniszczajacy psychike rodzaj uzaleznienia, zeby nie dalo sie z
                          tego od biedy wyjsc. Przygotuj sie jednak na kilka recydyw - to sie
                          nie stanie z dnia na dzien, tutaj trzeba troche czasu i Twojej
                          stanowczosci. Ale tez i luzu - nie zakazywac, nie zabraniac, nie
                          histeryzowac - bo tym bardziej bedzie go korcilo, zeby siegnac po
                          zakazany owoc...


                          > Wiedziałam że jest różnica wieku,nigdy nie było to problemem i
                          nadal nie
                          > jest.Mąż się stara i to bardzo.Dba o siebie...wiem że dla
                          mnie.Ćwiczy,dba o
                          > zdrowie,dietę...Naprawdę nie widać tej różnicy wieku miedzy nami


                          Na razie roznica wieku nie jest dotkliwa, bo Twoj maz to jeszcze
                          calkiem mlody facet. Co jednak bedzie za 10-15 lat, nie wiadomo.
                          Twoj maz raczej nie jest typem temperamentnego, wiecznie napalonego
                          i uwielbiajacego seks ogiera - a tacy wlasnie zachowuja dlugo meski
                          wigor i dlugo moga sprostac sporo mlodszej zonie. Z Twoim moze nie
                          byc tak rozowo, bo on juz teraz - na tym etapie kiedy jestes jeszcze
                          bardzo mloda i apetyczna - nie dobiera sie do Ciebie jak kot do
                          szynki, tylko raczej jest pod tym wzgledem pasywny. Ale fakt, zycie
                          i malzenstwo to nie tylko seks. Poza tym to Twoje zycie, Twoje
                          malzenstwo i Twoj seks. Dlatego nikt Ci tu jednoznacznie nie odpowie
                          na pytanie "czy warto" oraz "czy on dojrzeje". Sama musisz
                          zanalizowac swoja sytuacje i swoje uczucia oraz wyciagnac
                          odpowiednie wnioski.

                          Pozdrawiam i zycze happy endu :-)
                          Glam
                          • firma2009 Re: Eeee tam... 03.03.09, 12:32
                            dziękuję Glam za zaangażowanie.
                            Już podjęłam decyzję że spróbuję walczyć.Rozumiem że to nie będzie łatwa walka
                            ale jestem na to gotowa.Zamie mi wiele czasu szukanie bezpiecznego balansu
                            między uczuciami i rozsądkiem.
                            Szczerzę wierzę że mamy szansę,dużo zależy od niego...będę się starała mu
                            wybaczyć i dać nadzieję na udany związek.

              • firma2009 Re: PS 03.03.09, 10:50
                gejem nie jest!!!
          • firma2009 Re: PS 03.03.09, 10:49
            Nie kłócimy się,mąż nie wyraża swoich opinii więc po prostu czasem podejmuję
            decyzję sama(aby uniknąć tygodnia milczenia)
            Konflikty?Hmm...nie było ich wiele do tej pory.Jeśli już coś mi leży na sercu to
            mu powiem i tyle...oczywiście bez wielkiej reakcji.
            Mam wrażenie że tu jest mój błąd,byłam za bardzo wyrozumiała.Każdy problem duszę
            w środku bo i tak nie mam co z tym iść do niego.On kompletnie nie potrafi
            rozmawiać,dyskutować...Zgadza się na wszystko czego chcę,z czasem po prostu się
            przyzwyczaiłam że decyzję należą i tak do mnie:/Nie chciałam tego ale nie dało
            się tego uniknąć.
            Nie uważam że 13 lat różnicy to tak wiele,dla mnie to nie problem.Mąż to
            przystojny,zadbany,dobrze zbudowany facet.Nie wygląda na swój wiek!Toteż na
            początku nawet nie wiedziałam że różni nas aż 13 lat...
            • firma2009 Re: PS 03.03.09, 11:13
              Wczoraj po jego pracy pojechaliśmy na plażę...porozmawiać.
              Chciałam mu dać ostatnią szansę na pomoc w ratowaniu naszego małżeństwa.Nie było
              łatwo,starałam się być cierpliwa(jak zwykle).Nie zdołałam wyciągnąć z niego zbyt
              wielu słów ale wiem że żałuje,że już od dawna chciał ze mną porozmawiać tylko
              nie potrafił.Powiedział że się bardzo tego wstydzi i że żałuje...Nie wiem czy mi
              to powinno wystarczyć...na razie musi.Dzisiaj wyjeżdżam na ponad tydzień więc to
              będzie próba.Czy on podoła?Stwierdził że od naszej pierwszej rozmowy,od tej
              kiedy się przyznał po prostu go odrzuciło.Że brzydzi się tego co robił i rozumie
              że ma problem.Znam go już trochę i wiem że nie łatwo było mu te słowa z siebie
              wykrzesać.Smutne ale prawdziwe:/

              Zrobiłam również własny rachunek sumienia i też nie wyszedł na plus.
              Ponad rok naszego związku byłam za granicą,w tym czasie się zaręczyliśmy.Ślub
              odbył się 2 miesiące po powrocie...Kiedy więc on miał czas na zaprzestanie
              masturbacji?Skoro mnie po prostu przy nim nie było?Kilka miesięcy po ślubie
              wyjechaliśmy oboje.Ja zaczęłam dużo pracować,pieniądze dały mi wielką
              satysfakcję.Pracowałam dnie i noce...nie miałam zbyt wiele siły ani czasu dla
              niego.Mimo to jednak jestem pewna że gdyby miał ochotę na sex to by go dostał.
              Kolejną sprawą jest jak ja mogłam wogóle milczeć tak długo,przyzwyczaić się do
              sytuacji.Może i mnie było tak wygodnie?
              Nie bronię Go,to co zrobił do końca życia zmieniło mój pogląd na niego i nasz
              związek jednak czy sex jest na tyle ważny żeby zostawić kogoś kto mnie kocha(na
              swój sposób),jest wspaniałym facetem,uwielbiam z nim spędzać czas,choćby przed
              telewizorem,szanuje mnie(jeśli nie uznawać masturbacji za brak szacunku).Ogólnie
              układa nam się w życiu,mamy podobny pogląd na życie,wspólne plany...Czy 36 latek
              może jeszcze dojrzeć do roli męża,może ojca??
              • glamourous Re: PS 03.03.09, 11:36

                firma2009 napisała:

                Dzisiaj wyjeżdżam na ponad tydzień więc t
                > o
                > będzie próba.Czy on podoła?Stwierdził że od naszej pierwszej
                rozmowy,od tej kiedy się przyznał po prostu go odrzuciło.Że brzydzi
                się tego co robił

                Troche nie tedy droga. Tu nie chodzi o wzbudzenie w facecie poczucia
                winy, ze to co robi jest obrzydliwe, fuj i olaboga. To nie tak, ze
                mama każe, a zawstydzony synek musi przestac robic te brzydkie
                rzeczy. W dodatku bledem jest robienie "proby" w momencie kiedy Ty
                wyjezdzasz na tydzien. No, badzmy ludzmi ;-) Przeciez on nie da rady
                sie powstrzymac i na mur beton sie zlamie - demotywujac sie
                zupelnie. Mi nie przyszloby wymagac od faceta onanizacyjnej
                abstynencji w momentach kiedy wyjezdzam z domu na tak dlugi czas. Bo
                tydzien bez jakiegokolwiek rozladowania dla mlodego zdrowego faceta,
                spedzajacego wieczory samotnie w domu to bardzo dlugo. My z mezem
                mamy taki uklad - ja nie "kaze" mojemu mezowi zupelnie rezygnowac z
                onanizmu. Wiem, ze to lubi, jak jazdy facet - wiec nie ma co
                wzbudzac u niego syndromu "zakazanego owocu" i zabraniac. Jezeli
                wyjezdzam z domu na pare dni, albo z innych powodow nie mozemy sie
                kochac to prosze bardzo! Warunkiem jest jednak to, zeby nie robil
                tego albo przynajmniej ograniczal w momencie kiedy jestem "obok" i
                do "jego dyspozycji". Albo, zeby robil to ze mna. Zeby staral sie
                przekierowywac swoja ochote na mnie - zywa kobiete, a nie na odruch
                zaspokojenia sie za moimi plecami ;-) Zeby nie bylo sytuacji, ze on
                robi sobie seans w kiblu, ja pol godziny pozniej inicjuje seks a
                jemu juz mu sie nie chce.
                Reasumujac : to nie ma polegac na robieniu z onanizmu "tabu" i
                zabranianiu, tylko na inteligentnym przekierowaniu jego libido z
                samotnej, kompulsywnej masturbacji na seks z Toba.
                • firma2009 Re: PS 03.03.09, 11:45
                  Masz rację,jednak na wyjazd nic nie poradzę ,że akurat tak się złożyło.Mężowi
                  właśnie próbowałam wytłumaczyć że ja nie mam nic przeciwko jeśli będzie to robił
                  jednak nie w zamian za sex ze mną.Problem jest taki że to jest nawyk,nie wydaje
                  mi się że to lubi,po prostu ma taki odruch z którym ciężko mu będzie
                  walczyć.Jeśli kocha będzie walczył,jeśli nie...rozejdziemy się każdy w swoją stronę.
                  Naprawdę ciężko mi zrozumieć jak facet może wybrać ten sposób zamiast kochania
                  się z własną żoną.On mógł przyjść do mnie w każdej chwili,nawet jak nie miał
                  ochoty na sex ze mną a na pieszczoty oralne.Ja uwielbiam dawać mu przyjemność
                  dlatego tym trudniej mi się z tym pogodzić.
                • yayamiomur Re: PS 03.03.09, 11:50
                  > Dzisiaj wyjeżdżam na ponad tydzień więc to będzie próba.

                  próba czego? zastanawia mnie czasami to podejście: żeby nauczyć się żyć razem, spróbujemy na jakiś czas żyć oddzielnie. (żeby nauczyć się pływać, pojadę na dwa tygodnie w góry)

                  musisz odpocząć i się zastanowić? śmiało! ale to nie nie jest żadna próba dla związku - to twój czas na podjęcie decyzji, przegląd sił i środków, oszacowanie własnej determinacji i szans.

                  > Reasumujac : to nie ma polegac na robieniu z onanizmu "tabu" i
                  > zabranianiu, tylko na inteligentnym przekierowaniu jego libido z
                  > samotnej, kompulsywnej masturbacji na seks z Toba.

                  glam - respect.

                  taka prosta recepta, prawda? prosto brzmi.
                  musisz być cierpliwa, inteligentna, wyrozumiała, stanowcza, opiekuńcza i ... (i jeszcze długo)
                  "najgorsze jest pierwsze pięć lat". to tylko cytat. chodzi o to, że nic się nie zmieni z dnia na dzień. masz dość siły, miłości i determinacji?
                  • firma2009 Re: PS 03.03.09, 11:59
                    właśnie nie wiem czy wystarczająco by dać sobie radę z własnymi uczuciami:/
                    Dla mnie to będzie ponad tydzień na naładowanie baterii,dla niego czas a
                    zastanowienie.
                    Nie wiem co z tego wyjdzie jednak nie mogę się poddać tak szybko...
                    Glam chciałabym mieć tyle siły co TY!!!
                    Nie chcę by onanizm był dla niego tematem tabu.Stwierdził że to
                    grzech,próbowałam mu wytłumaczyć że nie jest to grzech jeśli to robi "oprócz" a
                    nie "w zamian".Mąż to ciężki przypadek,możecie mi wierzyć:/Nie zrozumcie mnie
                    źle.Zarówno mąż jak i ja wierzymy jednak znamy rozsądek.Jesteśmy przeciwni wielu
                    naukom kościoła dlatego z niego zrezygnowaliśmy.
                    Taka prosta recepta ale jak ją wcielić w życie??
                    Pomóżcie proszę
                    • glamourous Re: PS 03.03.09, 12:35

                      firma2009 napisała:

                      > Glam chciałabym mieć tyle siły co TY!!!

                      Gwoli sprawiedliwosci przyznam, ze sile mialam chyba tylko dlatego,
                      ze moj maz nigdy mnie pomimo onanizmu nie zaniedbywal seksualnie.
                      Nie fundowal mi jakichs dotkliwych (wypelnionych w miedzyczasie
                      egoistyczna masturbacja ;-) przerw we wspolzyciu. U nas
                      czestotliwosc bzykania NIGDY - nawet w "najchudszych" okresach - nie
                      spadla ponizej 2 razy w tygodniu. Wiec nie mialam wlasciwie powodow
                      do wiekszych narzekan i tak naprawde ta nasza praca u podstaw nad
                      jego onanizmem byla wynikiem mojego zamilowania do namietnych
                      zwiazkow typu "all or nothing", oraz mojego sporego temperamentu
                      (wychodze z zalozenia, ze seksu nigdy nie za duzo, wiec skoro mozemy
                      uprawiac go wiecej, to dlaczego mamy uprawiac go mniej, marnujac
                      cenny potencjal na czesta, samotna masturbacje ;-)

                      Przyznam jednak szczerze, ze gdyby maz z powodu onanizmu proponowal
                      mi czestotliwosc bzykania 2 razy na miesiac, to nie wiem, czy
                      mialabym tyle cierpliwosci... Za bardzo lubie seks zeby te przestoje
                      byly tak wielkie. Nie wytrzymalabym ;-) Musisz bowiem, droga
                      Firmo2009 pamietac, ze zaprzestanie onanizmu nie sprawi, ze ochota
                      na seks Twojego meza nagle skoczy z czestotliwosci 2 razy miesiacu
                      do np. co drugi dzien. Tak jak to kiedys dowodzil tu na forum Yoric,
                      tego typu kompulsywny onanizm zazwyczaj nie jest "zamiast"
                      wspolzycia, tylko "rownolegle" - i jego zaprzestanie wcale nie
                      podniesie facetowi jakos spektakularnie ochoty na seks z zona. W
                      moim zwiazku wprawdzie troche ta czestotliwosc sie podnosla, on
                      czesciej inicjuje i ma wieksze cisnienie na seks, ale cenie sobie
                      teraz zwlaszcza fakt, ze moge bez obaw zainicjowac wspolzycie z
                      mezem o kazdej porze dnia i nocy i wiem, ze maz juz nie odprawi mnie
                      z kwitkiem (bo przed chwila wlasnie sam sie zaspokoil, tak jak to
                      kiedys bywalo) tylko blyskawicznie sie podnieci i dostane namietna
                      odpowiedz na moje zaproszenie do zabawy ;-)
                      • firma2009 Re: PS 03.03.09, 12:45
                        Dlatego właśnie nie wiem czy sobie poradzę...
                        U niego to poważny problem a walka może okazać się bezskuteczna.Nic innego nie
                        mogę zrobić tylko zawierzyć w jego chęć zmiany.Okaże się niedługo czy to
                        prawdziwa chęć czy tylko przykrywka a jak mnie nie będzie w domu on dalej będzie
                        się onanizował.Najzabawniejsze jest to że nigdy nie przyłapałam go na tym,nie
                        zauważyłam że coś jest nie tak...To się nazywa ślepa miłość...Brak mi słów do
                        opisania własnych uczuć w takiej sytuacji.Moje małe,spokojne,ułożone życie legło
                        w gruzach.
                        • glamourous Re: PS 03.03.09, 13:01
                          firma2009 napisała:


                          Okaże się niedługo czy to
                          > prawdziwa chęć czy tylko przykrywka a jak mnie nie będzie w domu
                          on dalej będzi
                          > e

                          A jak niby zamierzasz to sprawdzic?;-)) IMO test wytrzymalosci kiedy
                          Ciebie nie bedzie przez tydzien w domu mija sie z celem bo 1)i tak
                          nie bedziesz miala mozliwosci weryfikacji, i 2) jest lekko okrutny.
                          Nie zabraniaj mu onanizowac sie, kiedy Cie nie ma lub kiedy nie
                          jestes seksualnie dyspozycyjna. Tu chodzi o to, zeby on zrozumial,
                          ze nie powinien sie mastrubowac kiedy jestes obok, chetna i gotowa -
                          a nie zeby nie masturbowal sie W OGOLE i trzymal zawsze raczki na
                          koldrze. Chyba za wiele od faceta wymagasz. A co bedzie jak
                          wyjedziesz na miesiac?

                          > Dlatego właśnie nie wiem czy sobie poradzę...

                          Coz, jestes bardzo mloda, masz wiec przed soba duzo czasu i mnostwo
                          pola do manewru w przypadku gdyby Wam sie jednak nie powiodlo. To
                          Twoja mocna karta, bo fajnie jest miec poczucie ze ma sie jeszcze
                          czas na popelnianie bledow.

                          Jednak jeszzce raz powtorze, ze glownym Waszym problemem jest na
                          dluzsza mete nie jego onanizm, tylko raczej spora roznica wieku
                          (ktorej teraz nie odczuwasz, ale za 10 lat moze byc juz roznie)
                          polaczona z faktem, ze jego libido juz dzis jest dosc srednie i
                          niezbyt Cie zadowalajace...
                          • firma2009 Re: PS 03.03.09, 13:19
                            Nie wiem czy po 4.5 roku oszukiwania będę potrafiła jeszcze mu dać tą
                            przyjemność że pozwolę mu się masturbować.Dla mnie to krótka piłka,na początku
                            zrozumiem jeśli będzie to robił rzadziej.Dla mnie palacz który ograniczył
                            palenie to dalej palacz.Ja chcę by za każdym razem gdy będzie chciał to zrobić
                            przyszedł z tym do mnie.Może za dużo wymagam,fakt.Jednak uważam że po takim
                            czasie mam prawo?Dla niego to wóz albo przewóz.Dam mu czas...Nie wiem,może
                            jestem nienormalna...jednak nie zostanę z facetem który przez ponad 4 lata się
                            masturbował zamiast kochać się ze mną jeśli z tym totalnie nie zerwie.To będzie
                            jedyny dowód miłości jaki może mi dać,który pozwoli stłumić wszystkie złe
                            uczucia jakie do niego czuje.Chciałabym móc go znienawidzić,byłoby mi łatwiej
                            podjąć decyzję.Mimo iż czuję się bardzo skrzywdzona,poniżona płomyk mojej
                            miłości dalej się tli,słabiej ale się tli...Jeśli on o niego
                            zawalczy,wygra...jeśli nie to tu nasze drogi się rozchodzą.Ja mam dopiero 23
                            lata,mam jeszcze czas na znalezienie innej miłości.
                            • krzysztof-lis Re: PS 03.03.09, 13:27
                              > Nie wiem czy po 4.5 roku oszukiwania będę potrafiła jeszcze mu dać tą
                              > przyjemność że pozwolę mu się masturbować

                              Jeśli chcesz walczyć z zaniedbywaniem Ciebie, masz szansę.
                              Jeśli chcesz jeszcze walczyć z jego przyzwyczajeniami, odpuść sobie.

                              > Ja chcę by za każdym razem gdy będzie chciał to zrobić przyszedł
                              > z tym do mnie.Może za dużo wymagam,fakt.

                              Fakt.

                              > Jednak uważam że po takim czasie mam prawo?

                              Nawet jeśli miałabyś prawo tego wymagać, jest to głupie, bo nie daje mu żadnych
                              szans.

                              • firma2009 Re: PS 03.03.09, 13:33
                                czyli jako facet uważasz że on nie da rady?
                                Nawet jeśli będzie miał motywację,osobę która w niego wierzy i własną wiarę w
                                siebie??Mam go skreślić tak odrazu??Niektórzy palacze rzucają palenie po 30
                                latach a nawet i dłużej...i nie wracają już do papierosów!
                                • aandzia43 Re: PS 03.03.09, 13:41
                                  Myślę, ze powinnaś pogadać z psychologiem, bo nakręcasz się
                                  straszenie i jest obawa, że wylejesz dziecko z kąpielą.
                                  Zacietrzewasz się i tracisz rozsądek. Życzę powodzenia i namaaiwiam
                                  na wizyte u fachowca.
                                  • firma2009 Re: PS 03.03.09, 13:45
                                    Do psychologa pójdę,to bardziej niż pewne.On mam nadzieję również.
                                    Trochę za dużo rzeczy zwaliło mi się na głowę i pomału padam na twarz.
                                    Chciałabym wyjechać gdzieś daleko i nie wrócić...zacząć wszystko od nowa:/
                                • krzysztof-lis Re: PS 03.03.09, 13:51
                                  > czyli jako facet uważasz że on nie da rady?

                                  Tak uważam, bo masz względem niego zbyt wygórowane wymagania.

                                  Już Ci glamourous napisała, że sprawdzanie czy się powstrzyma jak Ciebie nie
                                  będzie nie ma sensu. Oczekiwanie, że rzuci masturbację w ogóle też nie ma sensu,
                                  bo jaką będziesz miała z tego faktyczną korzyść?

                                  No, poza wyimaginowanym "dowodem miłości".

                                  Przecież wystarczy, jak nie będzie Cię zaniedbywał, prawda?
                                  • firma2009 Re: PS 03.03.09, 13:58
                                    Wydaje mi się że jeśli on całkiem tego nie rzuci za kilka miesięcy problem
                                    wróci.Z tygodnia na tydzień wróci całkiem do swojego sposobu na relaks.Znam go
                                    nie od wczoraj,rozmowy o sexie już były.Poprawiało się naprawdę na
                                    chwilę,miesiąc może dłużej.Czyli w tym przypadku co ten miesiąc będę musiała
                                    wracać do tego koszmaru.Nie dziękuję:/
                                    Mam cierpliwość,ale ona się skończy.A czuję że to ostatni dzwonek:/Możę już
                                    więcej nie mieć szans na walkę z własnym uzależnieniem.Kiedy ma nad tym
                                    zapanować jak nie teraz?
                                    • krzysztof-lis Re: PS 03.03.09, 14:14
                                      > Wydaje mi się że jeśli on całkiem tego nie rzuci za kilka
                                      > miesięcy problem wróci.Z tygodnia na tydzień wróci całkiem do
                                      > swojego sposobu na relaks.

                                      No i? Wtedy będziesz znowu stanowczo wymagać, by zaspokajał najpierw Ciebie. W
                                      czym problem?

                                      Powtarzam
                                      • firma2009 Re: PS 03.03.09, 14:23
                                        Jeśli mamy się rozstać to tak będzie,on zadecyduje i tyle...Może to łatwiejsze
                                        dla mnie rozwiązanie.Lepiej się będę czuła że rozstajemy się bo on nie potrafi
                                        niż że ja odchodzę nie wiedząc czy dałby radę.Muszę spróbować.Nie potrafię
                                        jedynie walczyć z zaniedbywaniem,gdyby tylko o to chodziło po prostu robiłabym
                                        to sama.Dla mnie wymuszony sex będzie gorszy w skutkach niż rozstanie...
                                        Nie mam zamiaru co miesiąc domagać się tego co mi się należy.
                                        Odpuścić walkę,może i masz racje ale dla mnie to równe z rozwodem.
                                        Ja mam dwie opcje:
                                        a}dać mu szansę,czas na walkę ze swoim "nałogiem"
                                        b}rozwód
                                        Będę miała ponad tydzień na zastanowienie,z dala od niego.Może wówczas dojdę do
                                        sensownych wniosków i będę w stanie żyć dalej,z nim lub bez niego:/
                                        • aandzia43 Re: PS 03.03.09, 14:29
                                          Nie potrafię
                                          > jedynie walczyć z zaniedbywaniem,gdyby tylko o to chodziło po
                                          prostu robiłabym
                                          > to sama.Dla mnie wymuszony sex będzie gorszy w skutkach niż
                                          rozstanie...

                                          Wierzę ci. Dla mnie też byłby. Ale być może twój mąż w trakcie
                                          terapii przestawi się na masturbacji na seks z kobietą (tobą) i nei
                                          będzie mowy o seksie "wymuszonym", tylko w pełni go
                                          satysfakcjonującym. Ale sam może nie dać sobie rady. Naprawdę,
                                          fachowieć wam się przyda.
                                          • firma2009 Re: PS 03.03.09, 14:34
                                            Dziękuję że choć ktoś mnie stara się zrozumieć:/
                                            Nie życzę nikomu takich decyzji przed jakimi ja stoję:/
                                        • krzysztof-lis Re: PS 03.03.09, 14:32
                                          > Jeśli mamy się rozstać to tak będzie,on zadecyduje i tyle...Może
                                          > to łatwiejsze dla mnie rozwiązanie.

                                          Pewnie, że łatwiejsze. Łatwiej jest zrzucić odpowiedzialność za podjęcie decyzji
                                          na męża, prawda?
                                          • firma2009 Re: PS 03.03.09, 14:36
                                            Łatwiej,żebyś wiedział.Od samego początku związku całą odpowiedzialność on
                                            zrzuca na mnie.Dlaczego raz ja tego nie mogę zrobić?Dlaczego do końca mam mu się
                                            dawać manipulować?
    • basik3i8on Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 12:47
      on już taki jest i tego nie zmienisz.na twoim miejscu kochałbym go dalej ale od
      czasu do czasu zrobiłbym sobie jakieś wakacje-skok w bok na taki seks jakiego ty
      byś chciała.pozdrawiam i zycze sukcesu.
      • firma2009 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 12:51
        nie wyobrażam sobie kogoś kochać a mimo to pozwalać sobie na skok w bok raz na
        jakiś czas!!!SEKS NIE JEST MOIM CELEM W ŻYCIU!!!
        • aandzia43 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 13:00
          firma2009 napisała:

          > nie wyobrażam sobie kogoś kochać a mimo to pozwalać sobie na skok
          w bok raz na
          > jakiś czas!!!SEKS NIE JEST MOIM CELEM W ŻYCIU!!!

          Ależ właśnie Basikjakośtam proponuje ci (w dobrej wierze zapewne i
          ze szcerego serca), zebyś nie traktowała kwestii seksu, a więc i
          wiernosci, tak strasznie serio;-) Ponieważ seks nei jest celem w
          twoim życiu, to według Basik możesz sobie skoczyć w bok i ulżyc tej
          nieznośnej fizjologii. Ale jako że dla ciebie seks to nie tylko
          fizjologia, wiec rada Basik jest chybba trochę nietrafiona.
          • firma2009 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 13:07
            Dla mnie fizjologią jest oddawanie moczu lub stolca(sory za szczerość)
            Sex to dowód miłości i oddania do partnera.Gdybym chciała sobie ulżyć to po
            prostu zaczęłabym robić to sama(skoro to tylko fizjologia?)
            JA chcę ratować związek z ukochanym człowiekiem który stracił kontrolę nad
            własnym rozsądkiem.Skrzywdził mnie choć wiem że nie chciał.
            Teraz chce to naprawić...zobaczymy czy jeszcze w ogóle się da coś zrobić.Zbyt
            długo to trwało,a ja nie wiem czy będę potrafiła mu znowu zaufać:/
            Czemu miłość jest tak okrutna?
    • stinefraexeter Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 14:23
      Przeczytałam cały wątek i odpowiedzi forumowiczów. Z całości wyłania mi się
      obraz ciebie jako bardzo naiwnej dziewczyny. I, bardzo mi przykro, ale uważam,
      że nikłe są szanse na to, by nastąpiła znacząca poprawa.

      Wybacz te słowa, ale te małżeństwo - z twojej strony - wygląda na błąd.

      On się nie zmieni, nie licz na to. Najwyżej wtrącisz go w głębokie poczucie
      winy, które przekształci się w niechęć do ciebie i przypięcie ci łatki
      "zrzędzącej narzekającej kontrolującej baby".

      Twój facet, z twojego opisu, wygląda na człowieka, który ma spore problemy z
      relacjami międzyludzkimi i który, z racji wieku, wypracował sobie szereg
      nawyków-uników, dzięki którym nie musi stawiać czoła wyzwaniom życia we dwoje.
      Seks to jedna sprawa, ale on nawet rozmawiać nie potrafi.

      Moje pytanie brzmi: po co ci to?
      Nic dobrego ciebie u jego boku nie spotka. Będziesz tylko coraz bardziej
      sfrustrowana i zagubiona. Jesteś jeszcze taka młoda, moim zdaniem naprawdę nie
      warto marnować czasu.
      • firma2009 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 14:33
        Ja chyba również potrzebuję czasu żeby dojrzeć do takiej decyzji.
        On jest pierwszym mężczyzną w moim życiu,ukradł mi już ponad 4 lata,zmienił mój
        cały pogląd na życie,moje plany.Zabrnęliśmy bardzo daleko i proszę uwierz mi nie
        ułatwia to podejmowanie takich drastycznych decyzji.Na razie staram się sobie
        wszystko poukładać w głowie.Jestem kompletnie załamana i nie wiem kto lub co
        byłoby mnie wstanie podnieść z tego dołka.
        Obecnie jestem 23 letnią dziewczyną,za granicą,bez studiów i z dzieckiem(12
        lat-mój brat).Ciężko mi sobie wyobrazić życie bez tego człowieka u mojego
        boku.Boję się czy będę w stanie komuś jeszcze zaufać,jestem młoda i naiwna.Ta
        moja naiwność właśnie mnie tu przyprowadziła.
        Jestem rozdarta,z jednej strony chciałabym mu wierzyć z drugiej boję się że mnie
        znowu skrzywdzi.
        Najlepsze że staraliśmy się o dziecko,nie chce przyjść...może to znak że to nie
        to?Że to już koniec?
        • glamourous Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 15:01
          firma2009 napisała:

          > Najlepsze że staraliśmy się o dziecko,nie chce przyjść...może to
          znak że to nie
          > to?Że to już koniec?

          Z taka czestotliwoscia wspolzycia jak u Was (pisalas ze seksicie sie
          2, 3 razy w miesiacu) rzeczywiscie troche ciezko jest począc
          dziecko. Widzisz, Ty uparcie drzesz szaty z powodu jego onanizmu,
          tymczasem nawet jesli on sie faktycznie przestanie masturbowac, to i
          tak nie sadze zeby jego libido jakos drastycznie sie zwiekszylo.
          Waszym problemem jest jego niedostateczne zainteresowanie seksem z
          Toba, a nie sam onanizm. Swoja droga naprawde dziwne - ktory
          dojrzaly 36 letni facet majac w lozku mlodziutka, chetna i
          spragniona zonke ma ochote bzykac ja tylko 2 razy w miesiacu????
          Przeciez to wola o pomste do nieba :-)

          Ale uzaleznilas Wasze dalsze wspolne zycie nieszczesnego onanizmu
          (po raz kolejny pytam - jaka bedziesz miala gwarancje, czy naprawde
          przestal czy kontynuuje kryjac sie przed Toba?? Przyzna Ci sie??) to
          jesli on tak blaga o szanse, to moze warto byloby go przekonac zeby
          udal sie ze swoim problemem do terapeuty uzaleznien? Mysle ze taki
          specjalista moglby mu sporo pomoc...
          • firma2009 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 16:23
            W cyklach kiedy się staraliśmy częstotliwość była dużo większa.W okolicach
            owulacji było dużo sexu a później 2 tygodnie nic i tak w kółko:/Później
            przychodził miesiąc czy dwa spokoju,a częstotliwość stosunków wracała do
            normy(czy 2-3 razy/mc)
            Mi nie zależy by jego libido skoczyło do miana maczo,nawet nie musi skakać
            wcale!Mąż przyznał się że onanizuje się mniej więcej raz w tygodniu.Marzę żeby
            zamiast robienia tego sam przyszedł do mnie,nawet bez ochoty na sex a tylko
            oralne pieszczoty.Nie byłoby dla mnie problemem gdybym to ja dawała upust jego
            emocjom.Naprawdę nie zależy mi na związku w którym facet mnie zadowala a mimo to
            gdzieś po kryjomu się onanizuje.A od czego ma mnie?Czemu ma się mnie
            wstydzić?Poza tym nie wydaje mi się aby sex ze mną nie dawał mu
            przyjemności,może po prostu potrzebujemy urozmaicenia?Póki co widzę że on chce
            walczyć,twierdzi że ma siłę i że wygra.
            Skąd będę wiedziała że tego nie robi?Nie wiem,wiara w niego?Może uda mu się ją
            odbudować?Do tej pory nie wiedziałam więc nie brałam tego pod uwagę.
            On pójdzie do terapeuty,tutaj jednak to nie takie proste.Mamy możliwość jedynie
            wizyty u psychologa:/Narazie nic więcej się nie da bo nie jesteśmy w łatwej
            sytuacji finansowej żeby co chwilę pozwalać sobie na wyjazdy do polski:/
            • kalam07 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 27.03.09, 01:26
              'onanizuje się raz w tygodniu'

              przecież to jest nic !!! nie w tym jest więc problem, jak się facet raz w
              tygodniu masturbuje to IMO nie odbija się to na ilości stosunków, wygląda to
              raczej na niskie potrzeby seksualne w ogóle

              jakby się kilka razy dziennie masturbował , to wtedy można by mówić o
              niekorzystnym wpływie na sez we dwoje
        • stinefraexeter Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 15:10
          Trochę więcej napisałaś o sytuacji i rozumiem, że masz ciężko, ale na razie nie
          napisałaś, że nie masz gdzie odejść. Więc jeśli twoja sytuacja nie jest
          dramatyczna, to ja bym nie traciła czasu.

          Życie bez niego u twojego boku jest jak najbardziej możliwe, ale oczywiście
          musisz do tego dojrzeć.

          Moje zdanie jest niezmienne: on się nie zmieni. To facet, który stworzył sobie
          swoje własne wygodne gniazdko i nie ma ochoty go rozbijać. Jesteście razem
          cztery lata i nic się nie zmieniło. On chce ciebie obok uśmiechniętą i
          szczęśliwą, bo nie będziesz wtedy zawracać mu głowy. Na razie z jego strony nie
          widzę zadnej woli i zdecydowanego postanowienia walki o wasz związek. To ty
          mówisz, próbujesz coś wspólnie budować, a on nawet nie odpowiada. Nawet nie
          wiadomo, czy słucha. Siedzi w swoim kokonie i czeka, aż turbulencje (czyli twoje
          monologi) przeminą i znów będzie spokój.
          Rozumiem przyzwyczajenie, a nawet uzależnienie od masturbacji. Ale on nawet nie
          stara się o to, by zadbać o twoje potrzeby.

          Naprawdę nie warto. Taki człowiek może doprowadzić do szaleństwa. Jesteś młoda,
          wbrew temu co sądzisz, wiele perspektyw wciąż stoi przed tobą otworem. On cię
          nie kocha niestety.
          • juzia214 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 15:56
            no coż co chwile jakieś nowe fakty wypływają...
            na mnie nie sprawiasz wrażania cielęcia, wprost przeciwnie-pomimo mlodego wieku
            jawisz mi sie jako osoba zdecydowana ,konkretna,pewna siebie,ktora sięga w życiu
            po to co dla niej najlepsze.

            a jednak co do masturbacji i tłumienia uczuć sie mylisz.
            spotkaj sie z psychologiem koniecznie-zrozumiesz o co chodzi w masturbacji i
            czemu tłumienie uczuć to zły wybór.

            tymczasem nie wpędzaj swojego chlopa w poczucie winy,bo on i tak czuje sie
            parszywie.zaufal ,powiedzial o swojej tajemnicy a zona zamiast zrozumieć i
            ewentualnie pomoc wymaga niemozliwego i dołuje jeszcze bardziej.
            spokojnie ,spokojnie.
            wyjedziesz,odpoczniesz,przemyslisz całą sytuację,ZDYSTANSUJESZ SIĘ ,po powrocie
            pojdziesz do psychologa i wtedy na spokojnie zdecydujesz-chcesz zostać czy
            chcesz odejśc.
            a teraz nakrecasz siebie,nakrecasz jego,atmoswera w domu robi sie ciężka a to
            może odbić się na nastolatku, ktorego masz pod opieką.
            pamiętaj ,że pośpiech zwykle jest złym doradcą.
            • firma2009 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 16:29
              Decyzja jest tym trudniejsza iż ów nastolatek ma tylko nas tutaj,jeśli zostanę
              mu sama ja nie wiem czy sobie poradzi.Świetnie się dogadują z mężem,jest dla
              niego prawie jak ojciec którego niestety już zabrakło na tym świecie.No ale
              postaram się podjąć najlepszą decyzję da nas obojga.Ciąży na mnie olbrzymia
              odpowiedzialność dlatego ciężko mi samej podjąć decyzję o rozstaniu.Jestem osobą
              zdecydowaną,wiem czego chce ale jeśli chodzi o to to wymiękam...Może potrzebuje
              czasu by pozbierać myśli i skleić do kupy.Zobaczymy cy ten tydzień w kraju mi
              pomoże,mam taką nadzieję...
          • firma2009 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 16:33
            jeśli chodzi o to kto będzie musiał odejść to na pewno będzie to on.Wynajmujemy
            mieszkanie,dopiero co podpisaliśmy nową umowę na rok,młody chodzi niedaleko stąd
            do szkoły itp.Poza tym stać mnie będzie na utrzymanie nas samemu więc nie chodzi
            tu o pieniądze.
            Muszę dojrzeć do takiego kroku i zobaczyć jak to się wszystko potoczy.Czy on
            faktycznie chociaż się będzie starał.Modlę się ab tak było.
            On wie że tym razem turbulencje nie minął i albo przejmie ster i wyląduje albo
            czeka go katastrofa.Zobaczymy czy ma na tyle odwagi by wziąć wszystko w swoje
            ręce i raz w życiu podejmować męskie,konkretne decyzje.
    • sagittka Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 16:59
      > Ja chcę by za każdym razem gdy będzie chciał to zrobić przyszedł z
      tym do mnie.

      Tutaj przesadzasz w drugą stronę. Dorosły zdrowy człowiek ma prawo
      decydować o swojej seksualności, a masturbacja jest jej częścią.
      Każdy czasem potrzebuje sam pobyć ze swoją intymnością, fantazjami,
      ciałem. Czasem człowiek potrzebuje szybkiego rozładowania napięcia,
      bez całej otoczki wzajemnego seksu małżeńskiego. Przyjmij, ze tak
      jest.

      Twój mąż przesadza na niekorzyść waszego seksu, ale chcąc go
      kontrolowac w 100% przesadzasz ty. Przemyśl porady glamorous,
      wymagaj więcej uwagi, wyraźnie okreslaj swoje potrzeby erotyczne,
      ale zostaw mu margines prywatności, zeby się nie poczuł jak zwierzę
      rozpłodowe w klatce.

      Poza tym podtrzymuję swoje zdanie z góry wątku, dodam jeszcze żebyś
      do czasu rozwiązania waszych problemów erotycznych zrezygnowała z
      zabiegania o poczęcie dziecka. To nie jest dobry moment, wręcz
      przeciwnie, pojawienie się dziecka zazwyczaj nasila wszelkie
      niedomagania związku.

      • firma2009 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 17:14
        Jeśli chodzi o poczęcie dziecka to dla mnie oczywiste że to nie czas na to.Poza
        tym nie mamy zbyt wielkich szans na naturalne poczęcie:/
        Ja nie chcę by przychodził na sex(jeśli nie ma ochoty),chciałabym by przychodził
        po to szybkie rozładowywanie się.Czy nie da się zastąpić masturbacji
        pieszczotami oralnymi?Szczególnie gdy kobieta lubi to robić?I wcale nie byłoby
        dla mnie krępujące gdyby właśnie tylko po to do mnie przyszedł.Kocham go i
        chciałabym by był szczęśliwy.A ja nie będę szczęśliwa wiedząc że mąż się
        masturbuje do jakiś lalek z internetu.Nie jestem brzydka,ani gruba...
        Możliwe że to koniec,że oczekuję niemożliwego...nie mówię nie...
        Czas pokaże.Na razie cieszę się że wiem,że odważył się powiedzieć i chce
        walczyć.Może i czas zmieni moje zdanie.Póki co jestem zdołowaną,młodą kobietą
        która nie ma gdzie się wypłakać.I tak oto jestem tu...
        • niezapominajka333 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 18:11
          Jeśli chodzi ci tylko o wypłakanie, to śmiało...
          Ale rady i sugestie radziłabym przemyśleć, jak już ochłoniesz...
          Prawdę mówiąc wydaje mi się, że twój wątek to podpucha, ale może
          jestem przeczulona...
        • glamourous Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 03.03.09, 20:07
          firma2009 napisała:


          > Ja nie chcę by przychodził na sex(jeśli nie ma ochoty),chciałabym by przychodzi
          > ł
          > po to szybkie rozładowywanie się.Czy nie da się zastąpić masturbacji
          > pieszczotami oralnymi?Szczególnie gdy kobieta lubi to robić?


          Nie zawsze sie da, bo samotna masturbacja a fellatio to zupelnie inna bajka.
          Obawiam sie, ze jedyny sposob to wyluzowac i pogodzic sie z faktem, ze jakis
          margines autoerotyzmu facet miec MUSI. Zreszta nie tylko facet ;-) przeciez nas,
          kobiet tez to dotyczy. Ja nie czulabym sie zbyt fajnie, gdyby maz postawil mi
          ultimatum "jezeli kiedykolwiek popiescisz sie sama sie za moimi plecami - koniec
          z nami!!". Bardzo zle znioslabym takie kategoryczne ograniczanie. W
          jakiejkolwiek dziedzinie naszego wspolnego zycia. Wole, jezeli cos jest moim
          wlasnym wyborem, a partner tylko delikatnie sugeruje, ze wolalby, zebym ja cos
          tam albo cos tam. Tak samo staram sie postepowac wobec niego. Zadnego
          zabraniania. Czlowiek nie moze miec poczucia ze zostal zamkniety w klatce.
          Notabene jakis czas temu rowniez pisalam tu na forum "ja CHCE zeby on z kazda
          chcica przychodzil DO MNIE na lodzika" ;-)) Ale szybko polapalam sie ze to po
          prostu smieszne i dziecinne - a oral i masturbacja to nie do konca to samo. Taki
          idealizm mlodej mezatki ;-) Od tamtego czasu sporo wyluzowalam. I Tobie tez to
          polecam : maz powinien zdecydowanie ograniczyc onanistyczny proceder, poniewaz
          ma on wyraznie negatywny wplyw na wasze wspolzycie. Ale stawianie ultimatum
          "NIGDY juz tego nie zrobisz, bo inaczej rozwod!" i zabranianie mu tego w ogole i
          po wsze czasy jest gruuuuuba przesada. Szkoda dobrego zwiazku i szkoda Waszej
          trzyosobowej rodziny (Wy + brat).
          • songo3000 Przede wszystkim to 04.03.09, 01:12
            jesteś, za przeproszeniem 'głupiutka' a z pewnością niezbyt dojrzała w relacjach typu 'związek'. Po przeczytaniu wszystkich Twoich postów dosyć wyraźnie bije po oczach:
            'JA, JA i tylko WOKÓŁ MNIE'

            Sama w końcu przyznałaś - Twoim głównym i w zasadzie jedynym problemem jest to, że TY się poczułaś strasznie urażona. Urażona faktem, że cała seksualność męża nie jest skierowania wyłącznie na CIEBIE. No bo jak to? Inne babsztyle? nie JA? o nie, rozwód! tylko najpierw zadbamy o MOJE interesy.

            Twoje rzeczywiste problemy i sposoby czy też próby ich zaradzeniu zgrabnie wyłuszczyła Glam i inni. Kompletnie to zignorowałaś.

            Jakby na to nie spojrzeć - smarkateria ze szkoły podstawowej.
            • juzia214 Re: Przede wszystkim to 04.03.09, 09:14
              songo3000
              no po co sie tak wyzlosliwiać?
              dziewczyna wlasnie sie uczy jakie moga byc relacje w związku,bo przyszedl na to
              czas.kiedy sie wg.ciebie miala nauczyc jak to bywa w małżeństwie?bawiac się w
              piaskownicy czy czytając Bravo?

              poza tym wyglada na to ,ze zycie
              dolożyło jej nieco cięższy bagaż odpowiedzialności niz przeciętnej 23 latce ,bo
              jest jedynym opiekunem swojego maloletniego brata.
              w takiej sytuacji trudno jest mysleć tak jak to sugerujesz- >>'JA, JA i tylko
              WOKÓŁ MNIE'<<
              dziewczyna poukladala sobie i bratu w miare bezpiecznie zycie ,a teraz wszystko
              jej sie chwieje.jest rozemocjonowana,pogubiona.
              dziwi cie to?mnie nie.
              • songo3000 Re: Przede wszystkim to 04.03.09, 22:27
                juzia214 napisała:

                > songo3000
                > no po co sie tak wyzlosliwiać?
                W tym wątku jeszcze nie byłem złośliwy.

                > dziewczyna wlasnie sie uczy jakie moga byc relacje w związku,bo przyszedl na to
                > czas.kiedy sie wg.ciebie miala nauczyc jak to bywa w małżeństwie?bawiac się w
                > piaskownicy czy czytając Bravo?
                Jasne. Taka mała sprawa - nauka polega m.in. na tym, że widzimy gdzie popełniliśmy błędy i staramy się do tego nie wracać. Walenie głową w mur twierdząc, że tu na pewno są drzwi nie jest żadną nauką. To zwykła głupota właśnie.

                > poza tym wyglada na to ,ze zycie
                > dolożyło jej nieco cięższy bagaż odpowiedzialności niz przeciętnej 23 latce ,bo
                > jest jedynym opiekunem swojego maloletniego brata.
                > w takiej sytuacji trudno jest mysleć tak jak to sugerujesz- >>'JA, JA i
                > tylko
                > WOKÓŁ MNIE'<<
                > dziewczyna poukladala sobie i bratu w miare bezpiecznie zycie ,a teraz wszystko jej sie chwieje.jest rozemocjonowana,pogubiona.
                > dziwi cie to?mnie nie.
                No zaraz.
                - Albo mówimy o "zorganizowaniu sobie bezpiecznego życia" w kategoriach mieszkaniowo-finansowych względem jelenia, który to zapewnia. Wtedy nie ma marudzenia i żali bo układ jest jasny
                - Albo to dla autorki nie jest żaden problem więc nie ma tematu MY, zostaje tylko JA.
            • sagittka Re: Przede wszystkim to 04.03.09, 15:18
              > Urażona faktem, że cała seksualność męża nie jest skierowania
              wyłącznie na CIEBIE.

              Ja też wyżej napisałam, ze autorka przesadza z podejściem do
              kontroli, ale w zacytowanym wyzej zdaniu ty przesadzasz, bo nie
              chodzi o to, że "wyłacznie na ciebie", tylko wcale nie na ciebie.
              Autorka nie napisała na forum, ze problemem jest masturbacja męża,
              tylko brak seksu w związku. Pewnie gdyby jej mąż nie zaniedbywał i
              tylko od czasu do czasu rozładował się sam, to sprawa nie urosłaby
              do rangi takiego problemu.
              • songo3000 Re: Przede wszystkim to 04.03.09, 22:16
                W niczym nie przesadzam. Doskonale widzę gdzie są problemy i czy należałoby się w tym związku zająć. Niemniej jednak autorka sama wyraźnie i wielokrotnie uwypuklała wskazaną przeze mnie kwestję ignorując nawiązania do wszystkiego innego. Sorry, ja tylko wskazuję paluchem.
            • mujer_bonita Re: Przede wszystkim to 04.03.09, 22:30
              songo3000 napisał:
              > Sama w końcu przyznałaś - Twoim głównym i w zasadzie jedynym
              problemem jest to,
              > że TY się poczułaś strasznie urażona. Urażona faktem, że cała
              seksualność męża
              > nie jest skierowania wyłącznie na CIEBIE. No bo jak to? Inne
              babsztyle? nie JA
              > ? o nie, rozwód! tylko najpierw zadbamy o MOJE interesy.

              Echhh... Songo - kto bez winy niech pierwszy rzuci kamień. Mamy
              uwierzyć, że Ty nie czułbyś się ani odrobinę urażony, gdyby
              seksualność Twojej żony nie była 'skierowana wyłącznie na Ciebie'
              ale na wibrator, przez co poszedłbyś w odstawkę?
              • songo3000 Re: Przede wszystkim to 04.03.09, 23:09
                mujer_bonita napisała:

                > Echhh... Songo - kto bez winy niech pierwszy rzuci kamień. Mamy
                > uwierzyć, że Ty nie czułbyś się ani odrobinę urażony, gdyby
                > seksualność Twojej żony nie była 'skierowana wyłącznie na Ciebie'

                No więc jestem co najmniej święty i mogę kamieniować do woli (yes, yes, yes :) bo "seksualność mojej żony nie jest skierowana wyłacznie na mnie" i nie robię jazd z tego powodu.

                > ale na wibrator, przez co poszedłbyś w odstawkę?
                A skąd takie śmiałe założenie, że odstawienie wibratora/Reni G. przekieruje 'zasoby namiętności' na partnera? IMO figa z makiem, to nie tak działa.

                Zresztą powtarzam po raz n-ty. Autorka wątku ma zupełnie inne problemy ze swoim facetem (który IMHO nadaje się do leczenia na innych płaszczyznach) ALE dostrzec ich nie za bardzo chce. Jej urażone ego jest najważniejsze.
                • mujer_bonita Re: Przede wszystkim to 04.03.09, 23:36
                  songo3000 napisał:
                  > > ale na wibrator, przez co poszedłbyś w odstawkę?
                  > A skąd takie śmiałe założenie, że odstawienie wibratora/Reni G.
                  przekieruje 'za
                  > soby namiętności' na partnera? IMO figa z makiem, to nie tak
                  działa.

                  Hmmm... już ostatnio Glam pisałam coś o czytaniu ze zrozumieniem na
                  forum. Gdzie Ty widzisz to jak piszesz 'śmiałe założenie'? Zwróciłam
                  jedynie uwagę, że jakby zastąpił Cię wibrator to Twoja duma również
                  by ucierpiała.

                  > Zresztą powtarzam po raz n-ty. Autorka wątku ma zupełnie inne
                  problemy ze swoim
                  > facetem (który IMHO nadaje się do leczenia na innych
                  płaszczyznach) ALE dostrz
                  > ec ich nie za bardzo chce. Jej urażone ego jest najważniejsze.

                  IMO to naturalne, że na tym etapie frustracja i ego biorą górę. Ona
                  ma 23 lata, jej światopogląd dotyczący związku właśnie poszedł się
                  j...ć - czego się spodziewasz, że w 2 dni wchłonie całą mądrość
                  forum? Daj się dziewczynie wyzłościć. Przetrawi, uspokoi się a
                  potem... to już tylko jej sprawa, skorzysta z rad albo nie. Może
                  wróci do nich za jakiś czas po bezkutecznych próbach na własną rękę
                  zaświta tam jej gdzieś 'a może mieli rację'. A może nie.
                  • songo3000 Re: Przede wszystkim to 04.03.09, 23:57
                    A czy ja jej czegoś bronię? ;) Przecież i tak zrobi co zechce.
    • tipika20 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 07.03.09, 18:32
      bardzo Ci współczuję. wiem mniej więcej co to znaczy bo sama jestem
      w podobnej sytuacji. mam21 lat. mam ladna figurę, zawsze jestem
      zadbana , pachnaca, mam ladna seksowna bielizne , jestem ciepla
      dziewczyna z duzym temperamentem ale potrafie dac pierszenswo
      facetowi a mimo tego od 18 miesiecy ani razu nie kochalam sie ze
      swoim chlopakiem. bardzo go kocham i stwarzam rozne sytuacje do
      wspolzycia ale mimo tego nic sie miedzy nami nie dzieje. krotko
      mowiac nie ma erekcji. jak sie niwdawno dowiedzialam dosc czesto sie
      masturbowal kiedy mnie przy nim nie bylo a kiedy juz bylam to on nie
      byl i nie jest w stanie. bardzo go kocham i wiaze z nim przyszlosc,
      ale trace nadzieje ze kiedys sie to zmieni chociaz on juz sie nie
      masturbuje. nie mogę narzekac na brak pieszczot ale kiedy jestem juz
      na tyle gotowa ze juz nie moge wytrzymac zeby sie z nim kochac on
      ani sie nie "podniesie" wtedy ogarnia mnie rozpacz bo co ma ze soba
      zrobic rozpalona kobieta ktora maprzy sobie kochajacego faceta a tak
      naprawde nie wie co to znaczy gomiec? wiele razy proponaowalam
      zebysmy udali sie do seksuologa lub cos zeby zaradzic dlaczego tak
      jest ze moj facet ma przy sobie naprawde piekna kobiete do tego
      bardzo go kochajaca a mimo tego nie potrafi sie z nia kochac. nie
      wiem co to bedzie bo nie wyobrazam sobie przyszlosci bez seksu z
      wlasnym mezem. planujemy slub ale jak to ma byc skoro on nie moze
      sie kochac? jak mamy miec dzieci? i co robic skoro go bardzo kocham?
      nie znam odpowiedzi na swoje i twoje pytania ale wiem ze jestesmy w
      okropnej sytuacji.pozdrawiam
      • kalam07 Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 27.03.09, 01:44
        tu jest IMO inny problem, brakuje mu ciśnienia ze zdenerwowania, chłopak
        najprawdopodobniej jest pod niesamowitą presją i z nerwów nie jest w stanie
        sexualnie zafunkcjonować,
        powinniście trochę zluzować, ty go nie naciskaj, a on niech podchodzi do tego
        mniej zadaniowo, wiem co mówię bo na początku mojej przygody z sexem miałem
        podobny problem i się cholernie zablokowałem, przy seksie oralnym czy
        masturbowaniu przez partnerke wszystko było ok, a jak miało dojść do sedna -
        klapa. pomogło mi ułożenie sobie wszystkiego w głowie, nie planowanie że dziś
        będziemy próbować, kompletne wyluzowanie.
        chłopak jest zablokowany psychicznie, za duży stres, nie dramatyzuj tylko pomóż
        mu się wyluzować , zmniejsz ciśnienie, nie każde zabawy w łóżku muszą się
        kończyć próbą współżycia , bawcie się, poznajcie lepiej swoje ciało i będzie ok.
    • agusi-aaaaa Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 26.03.09, 16:07
      hmm musze powiedziec tobie ze mam 30 lat jestem mezatka od 10 lat,mam
      ten sam problem,od dziesieciu lat codziennie powtarza kocham do
      zrzygania ! przez cale malzenstwo lata do mamuski jak nie jednej to
      do drugiej obgaduje zali sie i to wszystko bezpodstawnie co wyszlo na
      jaw dopiero teraz i na dodatek sex srednio raz na miesiac lub dwa
      (woli zrobic to sam ze soba jest szybciej ,niebedzie zmeczony no i
      wyspi sie przynajmniej),mysli ze jestem jak mebel stojacy w domu
      wystarczy raz kiedys zetrzec kurz i po sprawie,mam dosc postanowilam
      wziasc zycie w swoje rece poki jeszcze jestem mloda ,chce ulozyc
      sobie zycie na nowo jestem za mloda by zwiednac mamy dwoje dzieci ale
      dam rade chce kochac byc kochana ...cale 10 lat to samo przeprasza
      ,płacze i za chwile to samo wiec temu czlowiekowi juz dziekuje
      ,probowalam dlugo zeby bylo dobrze teraz wiem ze nie ma szans nie
      bedzie lepiej .......
    • skarpetka_szara Re: Mój mały,prywatny dramat:/ 27.03.09, 15:03
      Wiem ze to stary watek, ale byc moze pomoze to innym kobietom takim
      jak ty.
      Powiem Ci szczerze. Jestes wielka Drama Queen. Robisz koniec
      swiata z problemu ktory - nie jest koncem swiata.
      Sprobuje odpowiedziec na pare Twoich pytan:

      > wczoraj się dowiedziałam...że mąż wcale nie ma mniejszego libido
      tylko się > masturbuje za moimi plecami.... Jak można mieć ukochaną
      > osobę przy boku,zawsze chętną a mimo to jej odmawiać i robić to
      samemu za jej plecami?

      Z Twojego postu mam odczucie ze czesto robisz te "monologi", a to
      przeklada sie na zrzedzenie. Faceci nie lubia zrzedzenia. Faceci
      omijaja konflikty i zrzedzenie. Ty wymagasz tego, i owego, a facet
      po prostu chce spokoju, szybkiego wyladowania sie, i tyle. Bez
      Gier wstepnych, bez robienia duzo wysilku z luzku. A jak juz
      powiedzialas mu ze jest kiepski w luzku- to zabilo jego checi seksu
      z Toba. Sorry, ale tego sie nie mowi facetom - szczegolnie gdy
      jeszcze w przyszlosci chcesz miec z nimi seks.

      > Czy ja jestem nienormalna że mam o to pretensje??

      Moim zdaniem ani tak, ani nie- zachowujesz sie jak przecietna
      kobieta ktora nie rozumie fizjologi i psychologi mezczyzny. Mnie
      osobiscie masturbowanie nie przeszkadza - sama lubie to robic,
      czasami ochota przyjdzie jak partnera nie ma pod reka.

      >Nigdy nie rozmawialiśmy na > temat masturbacji bo wydawało mi się
      wręcz oczywiste że mój facet jest "inny" > i tego nie robi.

      Hahahaha, inny... hahahaha oh...slodka jestes.

      >...Ale jak mam > przełknąć to że on wybrał rękę zamiast mnie??
      Boże,w żadnym z koszmarów nie> czułam się tak jak się teraz
      czuję.Wrak kobiety:/

      Nie dramatyzuj. Po prostu przestan na niego gdakac, a spraw mu
      pare komplementow. Sama mowilas ze jest :mądry,inteligenty facet.
      To podziel sie z nim tym. Daj mu z pare tygodni luzu, bedac dla
      niego naprawde slodka, mila, i wspierajaca. Zobaczysz ze bedzie
      mial do ciebie wieksze libido.

      > To ja kupuję bieliznę,przygotowuję kolacje przy świecach,kąpiele
      a on tak > bardzo mnie kocha że woli własną rękę.JAK TO PRZEŻYĆ?Jak
      dać mu szansę?

      Tylko przypadkiem nie popelnij samobujstwa przez to. Moze te zeczy
      ktore robisz go nie kreca? Ty idziesz na zakupy, kupujesz bielizne
      dla siebie... i oczekujesz ze on od razu skoczy na Ciebie? Ale byc
      moze dawalas mu wczesniej znaki ze nie podoba sie Tobie seks z
      nim. Wiec myslisz ze mu sie chce robic cos, co i tak puzniej
      skrytykujesz?

      Skoro > nawet nie potrafi mi tego wyjaśnić,przeprosić?

      Za CO ma Ciebie przepraszac? za masturbacjie? Tu jest problem w
      Waszych relacjiach. W masturbacji nie ma nic zlego.


      > On nigdy nie słyszał ,że nie mam siły,nie chce mi się,albo
      najpierw muszę
      > posprzątać itp.Fakt nasz sex nie należy do najwspanialszych,widzę
      to nawet ja
      > która nie miała innych partnerów przed nim.Jednak jest na pewno o
      niebo
      > przyjemniejszy od masturbacji!!!

      Skad wiesz ze seks z Toba jest przyjemniejszy? Reka mu nie powie
      ze jest kiepskim kochankiem.

      Przecież jak się kogoś kocha to stara się go
      > nie ranić.Dlaczego facetom tak łatwo przychodzi ranienie ukochanej
      > kobiety?Szczególnie gdy znają jej zdanie na ten temat.
      > Dlaczego facet który może mieć sex oralny kiedy chce mimo to woli
      to zrobić
      > samemu?Pomóżcie mi zrozumieć bo nie wiem co mam robić:/

      Facet zazwyczaj wybiera kobiete ponad reke. Jednak pewnie
      obrzydzilas mu seks z Toba. Widocznie budzisz w nim zbyt duzo
      stresu. I wcale CIEBIE nie rani - po prostu "robi sobie dobrze".
      To nie ma nic wspolnego z Toba.



      > Jestem załamana, mój idealny mężczyzna pękł jak bańka mydlana i
      nie umiem> sobie z tym poradzić.

      Czy ty widzisz co ty wypisujesz? Nie ma idealnych mezczyzn.
      Robisz z siebie slodka idiotke. Nie rob tego. To jest bardzo
      odpychajace.

      Kocham go bardzo ale czy ja nie oczekuję zbyt wiele?

      Tak!

      Po > wczorajszej rozmowy odechciało mi się,już nie chcę się
      starać:/Ile można > czekać na cud?Co zrobić by mąż potrafił
      rozmawiać?Moja cierpliwość,spokojny > głos,prośby nie działają...
      > Jak odejść od kogoś kogo się kocha?

      A myslisz ze znajdziesz sobie nastepnego "idealnego mezczyzne"?
      Powiem ci szczerze: bedzie ci trudno, bo ty nie jestes idealna
      zona.

      Podsumowujac... przestan zrzedzic. Dawaj wiecej komplementow
      zamiast wykladow jak i co powinien zrobic. Jezeli bedzie patrzyl na
      ciebie bardziej jak na przyjaciela zamiast na "matke/pania
      nauczycielke w jednym" to sie rozluzni.

      Jezeli nie umie przepraszac to wymus to na nim w malych kroczkach.
      Jak cos powie niemilego, powiedz mu zwyczajnie: "to co powiedziales
      zabolalo mnie - przepros teraz" I zakonczcie calusem.

      Zacznij zmiany od siebie - i zobaczymy w ktora strone zwiazek
      pojdzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka