Dodaj do ulubionych

kochanka, przyjaciółka czy kumpela?

13.03.09, 15:40
Oddaliliśmy się od siebie - brak porozumienia, brak rozmów - o tym co się
czuje, co się uważa, co by się chciało. Starania o dziecko - niepowodzenia.
Coraz rzadszy seks - ja często przemęczona, mąż niechętny jakby w ogóle
przestało go to interesować. Zagonienie, brak czasu, zamiast rozmów o
problemach - nerwowość, agresja, kłótnie. Mąż zwykł mówić "jak ci się nie
podoba, to się rozwiedźmy" i tak kończył wszelkie moje próby porozumienia się
z nim.
Środki zastępcze - znieczulacze w rozpaczy - u mnie np. bezmyślne oglądanie 2
seriali - traktowałam to jako podtrzymanie życia, bo czułam się jakbym umarła;
u męża alkohol i jak się później okazało - erotyka, pornografia, opowiadania
erotyczne i świetne relacje z koleżankami - "uganiał się za nimi", bajerował,
a one go dowartościowywały; plus "łączyło nas wiele" z jedną z nich.

a oto rozmowa między nimi:

ona: takiego cię lubię …. ale to już przeszłość
on: dlaczego tak piszesz ????
ona: piszę to co czuję
on: ale co jest przeszłością – to że mnie lubisz, czy to że taki jaki byłem
już nie będę ??
ona: to że taki byłeś a już nie będziesz
on: tego nie wiesz, może za mało mnie znasz
ona: ja cię pamiętam innego, zawsze raczej z tej dobrej strony, do czasu ….
on: jak myślisz do jakiego czasu
ona: ten czas już minął … niestety
on: .. przecież .. nic nie może przecież wiecznie trwać co zesłał los trzeba
będzie stracić ..
ona: to są pesymistyczne słowa i ja uważam że tak nie musi być
on: nie do końca za wszystko w życiu płacimy, za wszystko ale trzeba iść
naprzód …
ona: piękne słowa ….
on: jesteśmy podobni nie moglibyśmy razem żyć

I późniejsze smsy "i ty uważasz, że nie pasujemy do siebie?", "byłeś dla mnie
KIMŚ", "śpij SKARBIE i pięknie śnij" ...

Mąż nie przyznaje się do romansu, tylko do "kumpelstwa". Nie chce o tym w
ogóle rozmawiać. Liczy, że wszystko się jakoś rozejdzie po kościach. Jak
próbuję o tym rozmawiać zmienia temat, atakuje mnie, twierdzi, że nie będzie
ze mną rozmawiał o moich urojeniach.

Pytanie: O czym mogą świadczyć te tutaj urywki ich "rozmów" oraz zachowanie
męża w trakcie i po?
Obserwuj wątek
    • loppe Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 15:44
      Mamy tu z pewnością do czynienia z głęboką wartościową relacją,
      niestety
      • loppe Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 15:59
        niewykluczone, że jest to przyjaźń - słowa męża ("kumpela") na to
        wskazują
      • toj.aa Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 08:32
        Żartujesz sobie, czy masz coś konkretnego na mysli?
    • wiek_chrystusowy Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 16:13
      > Pytanie: O czym mogą świadczyć te tutaj urywki ich "rozmów" oraz zachowanie
      męża w trakcie i po?

      o calkowitym braku szacunku, braku milosci, braku wyobrazni i innych
      niedopuszczalnych brakach.

      > Mąż zwykł mówić "jak ci się nie podoba, to się rozwiedźmy"
      i tu bym go posluchala.
      • songo3000 Eee, niewolnictwo? 13.03.09, 16:21
        Moment, małżeństwo to nie niewolnictwo. Niby dlaczego nie można mieć kumpla/kumpeli, nawet bliskiej z którą się dobrze rozumiemy??? Jakiś kontrakt na własność czy inny odwrócony islam się naszym drogim paniom tu marzy? :DD

        Inna strawa, ze w tym związku jakoś tak pustką wieje. Być może nie ma już co zbierać. Dlaczego tak jest to już autorka napisać nie raczyła...
        • wiek_chrystusowy Re: Eee, niewolnictwo? 13.03.09, 16:28
          > Niby dlaczego nie można mieć kumpla/kum
          > peli, nawet bliskiej z którą się dobrze rozumiemy???

          z czego wnosisz, ze nie mozna?
          • songo3000 Re: Eee, niewolnictwo? 13.03.09, 16:38
            Ano z tego:

            >> Pytanie: O czym mogą świadczyć te tutaj urywki ich "rozmów" oraz zachowanie męża w trakcie i po?
            (mowa jest m.in. o rozmowach z kumpelą)

            > o calkowitym braku szacunku, braku milosci, braku wyobrazni i innych niedopuszczalnych brakach.
            (a tu widzę napiętnowanie całości)

            Skoro źle zrozumiałem to OK, zamykam laptopa i idę do domu :DDD
            • wiek_chrystusowy Re: Eee, niewolnictwo? 13.03.09, 16:41
              z Bogiem :-)
            • toj.aa Re: Eee, niewolnictwo? 16.03.09, 08:35
              Można miec kumpele/kumpli, byle by nie przekraczać granic tzn. np.
              byle on/ona nie stali się "ważniejsi", lepiej traktowani i byle nie
              byli "tajemnicą", drugim, prywatnym swiatem.
              • songo3000 Re: Eee, niewolnictwo? 16.03.09, 11:30
                Zauważ, że kawałek 'tajemniczego', prywatnego świata jest w związku bardzo potrzebny. Jeżeli jesteś dla partnera zupełnie transparentna to po chwili stajesz się ... nudna.
        • zakletawmarmur Re: Eee, niewolnictwo? 13.03.09, 17:10
          A ja nie wiem o co bardziej byłabym zazdrosna... O kilka kochanek
          czy jedną przyjaciółkę:-) Zdarzyło mi się przyjaźnić z paroma
          facetami. W większości przypadków z ich strony pojawiało się głębsze
          uczucie. Mam na to taką teorie...
          Mężczyźni bardziej potrzebują kobiet, bo tylko z nimi mogą tworzyć
          intymną więź. My kobiety taką więź możemy tworzyć z przyjaciółkami,
          matką, dzieckiem. Mężczyźni tylko z kobietą. Po między przyjaciółmi
          tworzy się taka intymna więź. My kobiety mamy tego świadomość i
          część z nas ją wykorzystuje. Czasami, gdy facet jest dla
          nas "niedostępny" (w związku, bardziej atrakcyjny), stosujemy
          taktykę "na przyjaźń". Facet w pewien sposób się od nas uzależnia.
          Wtedy trzeba mu pokazać, że może nas stracić. Mężczyznę strata tej
          intymnej więzi bardziej boli. Stąd już tylko krok do miłości...
          Oczywiście nie zawsze tak jest, bo jednak większość kobiet nie bzyka
          się z przyjaciółmi...

          Przyjaźnie się z facetem. Ale on ma dość specyficzną osobowość i
          żadne głębsze uczucie nie ma się prawa między nami pojawić.
      • toj.aa Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 08:30
        > > Pytanie: O czym mogą świadczyć te tutaj urywki ich "rozmów" oraz
        zachowan
        > ie
        > męża w trakcie i po?
        >
        > o calkowitym braku szacunku, braku milosci, braku wyobrazni i
        innych
        > niedopuszczalnych brakach.

        Dlaczego?
        • wiek_chrystusowy Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 09:55
          przede wszystkim: "jak ci się nie podoba, to się rozwiedźmy" - to jest totalna
          dyskwalifikacja. Jesli takie zdanie, pada z ust czlowieka z ktorym chce przezyc
          cale zycie, powinnam sie zastanowic nad soba i nad tym, czego chce.
          Zycie seksualne lezy - on jest niechetny Tobie w lozku, ale nie ma nic przeciwko
          internetowej pornografii.
          I to co sama piszesz: "Można miec kumpele/kumpli, byle by nie przekraczać granic
          tzn. np.byle on/ona nie stali się "ważniejsi", lepiej traktowani i byle nie byli
          "tajemnicą", drugim, prywatnym swiatem".

          Przy okazji - gdy moj maz zrobi cos, czego nie akceptuje, najczesciej zrani mnie
          jakims swoim zachowaniem, nie ma takiej mozliwosci, zeby to po mnie splynelo jak
          po kaczce, ze to przelkne i przejde nad tym do porzadku dziennego. Jest moim
          mezem, ma obowiazek okazac mi szacunek, tego wymagam i to sama daje. Gdybym nie
          reagowala, pewnie nawet by nawet nie wiedzial jak bardzo cos mi przeszkadza.
          Jednakze, jesli mimo okazanego niezadowolenia w kwestii jego zachowania,
          zbagatelizowalby to czy "nie chcial rozmawiac", wmawial urojenia, atakowal -
          uznalabym, ze nie zalezy mu na mnie.
          • bi_chetny Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 20.03.09, 13:24
            wiek_chrystusowy napisała:
            przede wszystkim: "jak ci się nie podoba, to się rozwiedźmy" - to jest totalna
            dyskwalifikacja.

            mnie żona też tak mówiła - to najczęściej wybieg, żeby nie rozmawiać na trudne
            tematy.
    • mamina79 Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 16:47
      Gdyby był kobietą przy mocnym naciąganu jeszcze bym wierzyła w tą przyjaźń. Z
      facetami jest jednak inaczej...Chryste mam dokładnie obraz historii mojej
      przyjaciółki z przed 6 lat-przeczytała sms przez przypadek i życie wywróciło jej
      się dokładnie do góry nogami,wtedy to też miała być tylko koleżanka bo on się
      zdradą brzydził...
    • ciezka_cholera Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 16:51
      Uwazam, ze wklejenie czyjejs bardzo intymnej rozmowy do watku na forum jest
      bardzo nieeleganckie.
      • toj.aa Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 08:26
        Intymnie to mąż powinien rozmawiać ze mna a nie inną babką. Że jest
        to bardzo nieeleganckie zachowanie? - powiedziałabym, że jest to
        nawet obrzydliwe - ma się rozumieć - z mojego punktu widzenia.
    • skarpetka_szara Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 17:56
      Mysle ze faceci nie moga miec "przyjaciolek". To zawsze kiedys tam
      za daleko zachodzi. Tak juz jest i juz. Nawet gdy tego oni nie
      chca- to wiez sie nawiazuje. W domu zona ktora zrzedzi, a tu
      kobieta "ktora go rozumie, i uwaza ze jest fajnym facentem".

      Po drugie: najpierw zmien wasze relacjie. Mow wiecej komplementow
      do meza, podziw go za cos co osiagnol/zrobil, badz milsza, czesciej
      sie usmiechaj, zainteresuj sie tym co robi. Tez mu powiedz ze jest
      fajny.

      Po takiej zmianie bym poprosila go o zakonczenie znajomosci z
      przyjacillka. Pewnie Cie nie poslucha, ale bedzie sie krepowal z
      nia byc bo bedzie wiedzial ze oklamuje swoja FAJNA zone.

      Ja bym pokazala jego kolerzance ze jestes obecna. Jak zobaczysz ze
      dostaje sms-a od niej, a go nie ma - odpisz: "meza teraz nie ma,
      odpisze jak wroci". A jak zobaczysz ze rozmawiaja przez telefon,
      to kaz ja pozdrowic od Ciebie, albo wez sluchawke i wymien kilka
      milych zdan.
      • songo3000 Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 19:35
        skarpetka_szara napisała:

        > Mysle ze faceci nie moga miec "przyjaciolek". To zawsze kiedys
        Myślę, że kobiety nie mogą studiować matematyki. To zawsze kiedyś w końcu nie wypali, pozostanie tylko histeria i płacze po oblanej sesji. Na dłuższą metę to nie działa i tyle....

        Mam (co prawda nikłą, ale jednak) nadzieję, że widzisz teraz idiotyzm swojego stwierdzenia.

        PS. Mam kilka wieloletnich przyjaciółek. Czasami gadam z nimi na tematy, o których nie gadam z żoną. Gitara gra, nie bzykam ich, nie ma awantur i chorej zazdrości. No ale moja połowica po prostu nie jest IDIOTKĄ.
        • skarpetka_szara Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 20:04
          Ale te Forum jest od tego zeby ludzie wyglaszali swoje opinie. I
          taka jest moja. Dlaczego od razu musisz mnie obrazac?

          Tak jak juz napisalam JA MYSLE czyli TO JEST MOJA OPINIA!

          I nie uzawam tego za idiotyzm. Zreszta nie powiedzialam ze facet
          nie moze miec kolerzanek. Oczywiscie ze moze (i moj maz tez ma).
          Ale zeby miec przyjazn to musi byc intymna wiez i uczucie ciepla.
          I to w wiekszej mierze prowadzi do problemow malrzenskich.
          • songo3000 Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 20:32
            Ależ nikt Ci nie broni wyrażać swoich opinii, akurat jestem ostatni do tego w kolejce. I nie ma się co obrażać. Podkreśliłem tylko, na przykładzie zresztą idiotyzm takiej generalizacji - twojego STWIERDZENIA a nie Ciebie :) Wyluzuj.
            • skarpetka_szara Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 20:44
              Songo, ale gdzie ja napisalam ze sie obrazam? Powiedzialam jedynie
              zebys mnie nie obrazal - a nie ze sie obrazam na ciebie.

              Ty obrazasz - ja jestem obrazana - a nie obrazona. Sluchaj uchem a
              nie brzuchem.

              Zreszta, ty porownales jablka z pomaranczami, wiec nie moge Twojej
              wypowiedzi za bardzo skomentowac. Logiki to to nie mialo.
              • songo3000 Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 15.03.09, 11:49
                skarpetka_szara napisała:

                > Zreszta, ty porownales jablka z pomaranczami, wiec nie moge Twojej
                > wypowiedzi za bardzo skomentowac. Logiki to to nie mialo.
                Zależy na jakiej płaszczyźnie, bo np.: obydwa owoce mają kulisty krztałty :) ale OK, niech Ci będzie.
                • skarpetka_szara Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 14:46
                  No wlasnie. Jablko to jablko i porownac je mozna z innymi
                  jablkami.
                  • songo3000 Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 15:25
                    No nie mogę :) porównywac to można też z innymi owocami, chociażby ze względu na ilość witamin.
                    • skarpetka_szara Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 15:31
                      Czy ty zawsze musisz miec ostatnie zdanie?

                      Te przyslowie nie zostalo wymyslone tak sobie. Chodzi o to, ze
                      jezeli juz porownujesz, to porownanie powinno robic sens. Np: jak
                      mowa o jablkach, to powinno sie je porownywach z innymi jablkami.
                      I na odwrot. Jezeli pani na lekcji kaze ci opisac jablko, to co to
                      za sens jest opisywac pomarancz. Rozumiesz teraz?
                      • songo3000 Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 15:51
                        skarpetka_szara napisała:

                        > Czy ty zawsze musisz miec ostatnie zdanie?
                        Nieee, skąd ten wniosek?

                        > I na odwrot. Jezeli pani na lekcji kaze ci opisac jablko, to co to
                        > za sens jest opisywac pomarancz. Rozumiesz teraz?
                        Ja wszystko rozumieć ale nie zgadzać się z zabijaniem lub co najmniej uwiązaniem mojej kreatywności przez Panią na lekcji.
                        • skarpetka_szara Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 16:00
                          :-)
        • izaczek38 Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 20:22
          Rozumiem Songo, że Tobie też absolutnie nie przeszkadzałoby, gdyby Twoja
          połowica-nie idiotka, dostawała sms-a za sms-em od kolegi i prowadziła z nim
          dwuznaczne dialogi? Ćóż, każdy ma taki związek jaki chce mieć,życzę, by Twoja
          żona nie doszła do wniosku, że z jej kumplami "gitara gra, nie ma awantur i
          chorej zazdrości" i by pewnego dnia rogi nie drapały Ci sufitu w domu.
          • krzysztof-lis Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 21:50
            > Rozumiem Songo, że Tobie też absolutnie nie przeszkadzałoby, gdyby
            > Twoja połowica-nie idiotka, dostawała sms-a za sms-em od kolegi i
            > prowadziła z nim dwuznaczne dialogi?

            Hola hola, mówimy o przyjaźni, czy o flirtach?
            • izaczek38 Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 21:59
              A skąd wiadomo, że przyjaźń czy flirt to już nie romans?To tylko w Harlekinach
              romans zaczyna się "w pięć minut". W realu często właśnie od flirtu, przyjaźni...
              • krzysztof-lis Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 22:49
                > A skąd wiadomo, że przyjaźń czy flirt to już nie romans?

                Między przyjaźnią a romansem droga długa. Między flirtem a romansem krótsza. Ale
                my tu dyskutujemy o różnicy między przyjaźnią a flirtem
                • zakletawmarmur Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 23:09
                  > my tu dyskutujemy o różnicy między przyjaźnią a flirtem
          • songo3000 Iziaczku, mój naiwniaczku 15.03.09, 11:47
            izaczek38 napisała:

            > Rozumiem Songo, że Tobie też absolutnie nie przeszkadzałoby, gdyby Twoja
            > połowica-nie idiotka, dostawała sms-a za sms-em od kolegi i prowadziła z nim
            > dwuznaczne dialogi?
            Hehehe. Tak się składa, że moja połowica sms-owo czy internetowo to flirtuje codziennie. Nie tylko z kumplami ale też z różnorakiej maści 'adoratorami'. Efekty są takie jak u każdej innej kobiety (samoocena, dobry humor, itp.), tyle że korzyści z nich wynikające spływają na mnie.
            Ale pewnie to już się w CIASNEJ GŁÓWCE nie mieści, prawda? No bo jak to, schemat zachowania, który Iziaczek skrupulatnie notował całe życie nie obejmuje takiej sytuacji.

            > Ćóż, każdy ma taki związek jaki chce mieć,
            Nie ma to jak życzeniowe myślenie. Może odkryj w końcu tą straszą prawdę, że mamy taki związek jaki go sobie sami urządzimy, swoimi działaniami.

            > żona nie doszła do wniosku, że z jej kumplami "gitara gra, nie ma awantur i
            > chorej zazdrości" i by pewnego dnia rogi nie drapały Ci sufitu w domu.
            Moja w tym głowa i interes aby się tak nie stało. Złote rady czytelniczek "Życia na gorąco" są tu niespecjalnie potrzebne. Jeśli jeszcze się nie zorientowałaś to do takiego wniosku partner zawsze może w końcu dojść. W szczególności, gdy tylko rozłożymy się na kanapie z samozadowoleniem na twarzy.

            BTW. Te Twoje ostatnie zdanie to zabrzmiało … jakbyś Prawdziwą Katoliczką była, mylę się?
            • izaczek38 Re: Iziaczku, mój naiwniaczku 15.03.09, 15:38
              Songo, błąd logiczny. Każdy ma taki związek jaki CHCE mieć, bo za chceniem
              przeważnie działanie idzie i dążenie do ułożenia go sobie właśnie tak,jak
              CHCEMY. No chyba, że Ciebie niosą okoliczności i wszystko się dzieje bez udziału
              Twojej woli.W takim razie współczuję.
              Uszczypliwe komentarze to twoje hobby? A może tym się chcesz wyróżnić na forum
              bo nic mądrego nie masz do powiedzenia?
              • songo3000 Re: Iziaczku, mój naiwniaczku 15.03.09, 22:27
                izaczek38 napisała:

                > Songo, błąd logiczny. Każdy ma taki związek jaki CHCE mieć, bo za chceniem
                > przeważnie działanie idzie i dążenie do ułożenia go sobie właśnie tak,jak
                Z logiką to Ty chyba za wiele wspólnego nie masz. "Każdy ma" jest warunkiem koniecznym a (w tym samym zdaniu) "przeważnie działanie idzie" jest już trybem warunkowym. Równie dobrze możesz napisać, że 2=3. Proponuję skorzystać z wyszukiwarki, polecałem już w takich światłych wątkach literaturę z zakresu podstaw logiki, polecam i Tobie.

                > CHCEMY. No chyba, że Ciebie niosą okoliczności i wszystko się dzieje bez udział u Twojej woli.
                Być może, być może...
                > W takim razie współczuję.
                Nawet jeśli to niby czego? Znowu nie możemy pojąć swoim logicznym inaczej umysłem, że można mieć inny sposób na życie?

                > Uszczypliwe komentarze to twoje hobby?
                Hobby

                > A może tym się chcesz wyróżnić na forum
                > bo nic mądrego nie masz do powiedzenia?
                Wskaż chociaż jeden post nieobarczony przymrużeniem oka (dla nieobytych - ";" ), w którym piszę nieprawdę tudeż głupoty.
            • poitevin Re: Iziaczku, mój naiwniaczku 16.03.09, 09:08
              songo3000 napisał:

              > Tak się składa, że moja połowica sms-owo czy internetowo to
              flirtuje co
              > dziennie. Nie tylko z kumplami ale też z różnorakiej
              maści 'adoratorami'. Efekt
              > y są takie jak u każdej innej kobiety (samoocena, dobry humor,
              itp.), tyle że k
              > orzyści z nich wynikające spływają na mnie.

              Songo, jestem pod ogromnym wrażeniem. To co napisałeś powinno być
              przyszpilone u góry i jeszcze opatrzone trzema wykrzyknikami:)

              Niech się proszę panów, każdy z panów nauczy jak postrzega świat
              pewny siebie, dojrzały emocjonalnie mężczyzna. Nie widzi zagrożenia
              tam, gdzie go nie ma i jeszcze pozytywy zauważa. Oby więcej takich
              facetów po tym świecie chodziło.




              • songo3000 Re: Iziaczku, mój naiwniaczku 16.03.09, 11:26
                > Songo, jestem pod ogromnym wrażeniem. To co napisałeś powinno być
                > przyszpilone u góry i jeszcze opatrzone trzema wykrzyknikami:)
                A dziękuję, za chwilę tu swój fanklub otworzę ;)

                > Niech się proszę panów, każdy z panów nauczy jak postrzega świat
                > pewny siebie, dojrzały emocjonalnie mężczyzna. Nie widzi zagrożenia
                Dodam tylko, że 'samo' nic nie przychodzi. Żeby wiedzieć >kim< jesteś i czego naprawdę >chcesz< potrzeba po prostu ... doświadczenia.

                A z dojrzałością to nie przesadzajmy ;) czasami trzeba zrobić coś niedojrzałego ale szaloneeego typu seks w samochodzie na parkingu centrum handlowego w sobotę po południu :DDD
                • poitevin Re: Iziaczku, mój naiwniaczku 16.03.09, 12:22
                  > A dziękuję, za chwilę tu swój fanklub otworzę ;)

                  Wrażenie wrażeniem, ale nie popadajmy w samozachwyt;P

                  >czasami trzeba zrobić coś niedojrzałego
                  > ale szaloneeego

                  A trzeba, trzeba. Dla równowagi :D

              • zakletawmarmur Re: Iziaczku, mój naiwniaczku 16.03.09, 22:33
                > tam, gdzie go nie ma i jeszcze pozytywy zauważa. Oby więcej takich
                > facetów po tym świecie chodziło.

                Musimy sobie takich facetów wybierać na mężów i im dzieci rodzić:-)

                Zaliczyłam związek ze skrajnym zazdrośnikiem. Pozostał uraz do
                zaborczych facetów. Mój partner jest często zazdrosny, ale nie
                ogranicza mnie z tego powodu w żaden sposób. Czasem chodzę z
                (przystojnymi) kumplami na piwo, przyjaźnie się z facetem. Gdy
                gdzieś wychodzimy ubieram się sexy... Cieszy się, że podobam się
                innym:-)

                Zresztą ja też daje mu dużo swobody. Nawet jakbym była zazdrosna o
                ponętną przyjaciółkę to nie wyobrażam sobie, że mogłabym bawić się w
                jakieś zakazy. Raczej starałbym się poprawić swoją atrakcyjność.
                W związku zazdrość jest potrzebna. Przypominać nam o walorach
                partnera. Muszę przyznać, że zawsze mi brakowało tej odrobiny
                zagrożenia, gdy byłam w stałych związkach. Fakt, nie jestem
                zazdrosna o byle pierdołę:-)
                • songo3000 Re: Iziaczku, mój naiwniaczku 16.03.09, 22:36
                  zakletawmarmur napisała:

                  > Musimy sobie takich facetów wybierać na mężów i im dzieci rodzić:-)
                  Spox, dam znać jak już harem otworzę :DDD
        • krzysztof-lis 10/10 13.03.09, 21:49
          > > Mysle ze faceci nie moga miec "przyjaciolek". To zawsze kiedys
          > Myślę, że kobiety nie mogą studiować matematyki.

          10/10

      • toj.aa Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 08:40
        Jestem tak wkurzona, że nie jest mi zupełnie do śmiechu i do
        prawienia mu komplementów.

        A smsy pisał za plecami i w ogóle wszystko inne - jak mam
        ja "zaistnieć" w takiej sytuacji?
    • murakami2 Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 13.03.09, 18:59
      toj.aa napisała:

      > Oddaliliśmy się od siebie - brak porozumienia, brak rozmów - o tym co się
      > czuje, co się uważa, co by się chciało.

      Skąd wiesz, że to była prawdziwa bliskość, a nie farmazony, które ludzie plotą
      na początku (bo na początku jesteśmy w stanie prawie we wszystkim tę bliskość
      odnaleźć)?

      > Środki zastępcze - znieczulacze w rozpaczy - u mnie np. bezmyślne oglądanie 2
      > seriali - traktowałam to jako podtrzymanie życia, bo czułam się jakbym umarła;

      Ty się czułaś jakbyś umarła, ale człowiek stojący z boku patrzy na to tak: "o
      matko, ale mi kobita standeciała, jak wszystkie znane po trzydziestce, pewnie
      niedługo obetnie włosy i zrobi sobie trwałą"

      > u męża alkohol i jak się później okazało - erotyka, pornografia, opowiadania
      > erotyczne i świetne relacje z koleżankami - "uganiał się za nimi", bajerował,
      > a one go dowartościowywały; plus "łączyło nas wiele" z jedną z nich.

      To jest jakby poszukiwanie innego życia. Może czas na to? Może Ty czujesz się
      niegotowa na odejście. Może przeceniasz jego i wasze relacje i wpędzasz się w
      dobrowolne niewolnictwo.

      > Mąż nie przyznaje się do romansu, tylko do "kumpelstwa". Nie chce o tym w
      > ogóle rozmawiać. Liczy, że wszystko się jakoś rozejdzie po kościach. Jak
      > próbuję o tym rozmawiać zmienia temat, atakuje mnie, twierdzi, że nie będzie
      > ze mną rozmawiał o moich urojeniach.

      Nie chce rozmawiać, bo nie jest gotów na porażkę i odejście tak samo jak ty, nie
      chce przyznać, że pogoń za fajniejszym życiem w jego wykonaniu jest tandetą,
      zdradą, procesem, jaki ogarnął wielu, słowem niczym wyjątkowym i dziewczę też
      nie jest ósmym cudem. Jednym słowem, nie jest gotowy wpaść znów w zwyczajność.

      Czasem ludzie nie powinni być ze sobą długo. Nie sugeruję, że u was tak jest.
      Ale może być.
    • triss_merigold6 O romansie 13.03.09, 20:45
      Z koleżankami/kumpelami nie ma takich duszczypatielnych klimatów.
    • stary.kawaler Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 14.03.09, 08:12
      Po treści rozmowy nie da się stwierdzić, czy to tylko zaawansowany
      flirt, czy rozstanie kochanków. Z tego, co rozumiem, to on się
      dystansuje wobec niej, a ona usiłuje go od tego odwieść.
      > Mąż zwykł mówić "jak ci się nie
      > podoba, to się rozwiedźmy"
      To takie potrząsanie szabelką, flirtuje z kobietami, więc mu się
      wydaje, że zawsze znajdzie 10x lepszą partnerkę, wiec jest wobec
      Ciebie arogancki.
      Najgorsza rzecz, to właśnie robić to, co robisz - dajesz mu obraz
      siebie zrozpaczonej, załamanej, bezwartościowej....przepraszam:
      zniewolonej i uzależnionej.
      Po pierwsze - zerwij z ta kreacją ! Wręcz przeciwnie - bądź
      zrelaksowana, zadowolona, uśmiechnięta i wyluzowana. Zintensyfikuj
      życie towarzyskie, zajmij się sobą (basen, aerobic, taniec brzucha,
      paralotniarstwo...?). Flirtuj z mężczyznami i dużo z nimi rozmawiaj,
      na luzie. Dbaj o siebie.
      Skutki będą trzy - podniesiesz samoocenę, maż zreflektuje się, że
      brnie, uatrakcyjnisz sobie wolny czas. I raczej zaakceptuj, że przez
      pewien czas (myślę, że krótki - 2,3 miesiące) najwięcej satysfakcji
      będzie Ci przynosić autoerotyzm :)
      Pozdrawiam.
      • selfmademan Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 14.03.09, 11:06
        Nawiązując do pytania autorki - dla mnie gołym okiem widać, że flirt
        był bez 2 zdań. Czy skonsumowany - trudno ocenić po takim krótkim
        i "filozoficznym" fragmencie - ale jako facet nie mam wątpliwości,
        że pewna męsko-damska zażyła relacja trwała jakiś czas, a w zasadzie
        jej echo wciąż jest słyszalne (i nie wykluczałbym, że może powróci).

        Nawiązując zaś do dywagacji o możliwych przyjaźniach męsko-damskich
        to z obserwacji i analizy zachowania mojej (tzn. brzydszej) połowy
        świata stawiam tezę, że taka przyjaźń bez podtekstów jest możliwa
        głównie wtedy, gdy kobieta nie jest w typie mężczyzny.
        Krótko mówiąc - przyjaciółki facetów to kobiety nadające na
        podobnych męskich falach, ale nie budzące w nich żadnych "odruchów
        nieplatonicznych".
        "Ależ kochanie, ona w ogóle mnie nie kręci - to tylko przyjaźń" :)

        I na koniec - odzywki w rodzaju "to się rozwiedźmy" wziąłbym
        praktycznie pod rozwagę : nie macie dzieci, coraz mniej was łączy
        (poza wspomnieniami), coraz więcej dzieli... Popatrz chłodnym okiem
        jaka w takiej sytuacji jest procedura rozwodowa, co możesz zyskać a
        co stracić.
        No i skorzystaj z nadchodzącej wiosny - wiele dobrych rad o zadbaniu
        o siebie i swój czas, ciało i ducha już tu padło :)
        Powodzenia :)
        • toj.aa Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 14.03.09, 11:27
          > Nawiązując do pytania autorki - dla mnie gołym okiem widać, że
          flirt
          > był bez 2 zdań. Czy skonsumowany - trudno ocenić po takim krótkim
          > i "filozoficznym" fragmencie - ale jako facet nie mam wątpliwości,
          > że pewna męsko-damska zażyła relacja trwała jakiś czas, a w
          zasadzie
          > jej echo wciąż jest słyszalne

          Tez tak mysle, tylko, ze mąż mówi tylko o relcjach jak z siostrą.
          Albo, że tak sie u nich w pracy ludzie do siebie odnoszą i że to
          jest normalne, a ja mam urojenia.

          (i nie wykluczałbym, że może powróci).

          Nigdy nie bedę zabiegać o faceta i konkurowac z ewentualna rywalka.
          Jak mnie nie chce, to niech sobie idzie.

          > stawiam tezę, że taka przyjaźń bez podtekstów jest możliwa
          > głównie wtedy, gdy kobieta nie jest w typie mężczyzny.
          > Krótko mówiąc - przyjaciółki facetów to kobiety nadające na
          > podobnych męskich falach,

          Mąż tak własnie sie tłumaczy, że była jak kumpel, że nie była w jego
          typie, choć nie beznadziejna. Ana, ze nadawali na tych samych
          falach, ze jest/był super facetam ....

          Lecz dla mnie te ich rozmowy, które w pierwszym poscie napisałam
          nijak sie mają do takich kumpelskich relacji. Jak sobie przypomnę
          jego zachowanie w tamtym czasie - ech....
      • toj.aa Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 14.03.09, 11:20
        > To takie potrząsanie szabelką, flirtuje z kobietami, więc mu się
        > wydaje, że zawsze znajdzie 10x lepszą partnerkę, wiec jest wobec
        > Ciebie arogancki.

        Chyba tak, bo jak zażartowałam, za namową siostry, ze "która by Cie
        chciała", to odrzekł "a zdziwiła bys się". A ja wtedy głupia niczego
        jeszcze nie podejrzewałam.

        > Najgorsza rzecz, to właśnie robić to, co robisz - dajesz mu obraz
        > siebie zrozpaczonej, załamanej, bezwartościowej....przepraszam:
        > zniewolonej i uzależnionej.

        Nie do końca - dbam o siebie, mam grono dobrych przyjaciółek, uczę
        sie, rozwijam ....
        Zniewolona i uzalezniona - nie wiem jak to jest do konca. Fakt -
        czuję, że tylko on, inni faceci mnie nie interesuja, zadne flirty mi
        nie w głowie. Tylko on jakby mu nie zalezało, choć mówi co innego.
        • stary.kawaler Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 14.03.09, 14:39
          > Zniewolona i uzalezniona - nie wiem jak to jest do konca. Fakt -
          > czuję, że tylko on, inni faceci mnie nie interesuja, zadne flirty
          > mi nie w głowie. Tylko on jakby mu nie zalezało, choć mówi co
          > innego.

          Sama się zniewoliłaś. Mam na myśli towarzystwo innych mężczyzn, nie
          zdradę - żeby była jasność :)
          • toj.aa Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 08:29
            > Sama się zniewoliłaś. Mam na myśli towarzystwo innych mężczyzn,
            nie
            > zdradę - żeby była jasność :)

            Mam kontakt z innymi mężczyznami - koledzy - rozmowy, normalny
            kontakt. Nic z flirtów.
            Dlaczego zatem uważasz, że się zniewoliłam?
        • sagittka Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 17:27
          > Chyba tak, bo jak zażartowałam, za namową siostry, ze "która by
          Cie chciała", to odrzekł "a zdziwiła bys się". A ja wtedy głupia
          niczego jeszcze nie podejrzewałam.


          Fakt, głupi żart.
          Jeśli facet dostawał od ciebie taki przekaz na codzień, to sobie
          udowodnił, że może być interesujący dla innych kobiet.
          To typowe, jeśli człowiek nie widzi akceptacji w oczach partnera, to
          szuka potwierdzenia własnej atrakcyjności w innych oczach.
          • toj.aa Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 19:31
            Nie dostawał takiego przekazu - to był ten jeden raz. Nie lubi etego
            typu "żartów".
            Inna sprawa, ze nie tolerował krytyki. Na cokolwiek by mu zwrócić
            uwagę, to od razu było "czepianie się". Sam nie przywiązywał wagi do
            różnych wg niego nieistotnych spraw np. solidność. Więc coraz mniej
            sie odzywałam, sama robiłam co mogłam. Wiem, to był błąd.
    • kachna79 Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 10:44
      Tak sobie czytam wypowiedzi Panów i zaczynam dostrzegać, że chyba
      ich nie doceniałam:) A myślałam, że to właśnie męzczyźni mają
      skłonność do niekomplikowania sytuacji i jasnego wyrażania
      zdecydowanych opinii, a tu tyle rozważaniań nt. relacji damsko-
      męskich i perspektyw ich rowoju:)
      Mój punkt widzenia jest taki, że jeśli źle się dzieje w związku to
      nad tym związkiem pracuję poprzez rozmowę, wspólne spędzanie czasu w
      domu jak i poza nim (co kto lubi). To nie jest dobry moment żeby
      budować relację z koleżanką, kimkolwiek by ona nie była. Z jednej
      strony małżeństwo się sypie, a z drugiej mąż docieka jakie odczucia
      ma w stosunku do niego inna kobieta (niech te pytania zada żonie).
      To nie jest w porządku, bo nie takie powinny być priorytety męża. No
      chyba, że rzeczywiście jego to małżeństwo już nie interesuje - w
      takim razie niech się jasno określi, bo luźne rzucenie "jak ci się
      nie podoba, to się rozwiedźmy" to trochę za mało. Choć przyznam, że
      tekst też "nieźle" o nim świadczy:/.
      • efi-efi Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 17:03
        Facet może mieć koleżanki, ale przyjaciółką powinna być własna żona .
        Dla mnie gostek, który szuka "bratniej duszy" poza małżeństwem to dupek. Osobą
        najbardziej właściwą do słuchania o tym co go trapi, co lubi, co mu w duszy gra
        czy jakie ma bolączki - jest żona.

        Powiedz mężowi, że chcesz z nim porozmawiać. Spokojnie.
        Masz prawo wiedzieć dlaczego Ci powiedział , że jak chcesz się rozwieść to zrób
        to. Spytaj a czego on chce. Powiedz niech nie przerzuca odpowiedzialności na
        Ciebie tylko niech się zachowa jak facet z jajami.
        • toj.aa Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 19:37
          On nie powiedział, ze jak ja sie chcę rozwieśc, lecz - jak mi sie
          nie podoba, że ze mną nie rozmawia, że jest dla mnie przykry, że
          zachowuje się jakby miał tajemnice - np. skomentowałam jego dziwne
          zachowanie "zachowujesz sie jakbyś kogoś miał, jakbyś był
          zakochany" - odpowiedział "myśl sobie co chcesz, jak ci wygodniej".
          Ja mu, że co on w ogóle do mnie mówi - on, ze jak mi sie nie podoba,
          to mozemy sie rozstać.
          • efi-efi Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 20:06
            A co to za różnica?
            Jak Ci coś nie pasuje to się rozstajemy, czyli , że co? Wszystko ma Ci pasować,
            nie masz prawa powiedzieć, że przegina pałę w zażyłości z "kumpelą".
            A jak Ty nie wrócisz na noc i on Cię spyta gdzie byłaś ubrana w kabaretki i
            mini, dlaczego wracasz bez majtek, z rozmazanym makijażem , a Ty odpowiadasz, że
            byłaś u siostry, a jak nie wierzy to możecie się rozstać.
            Paranoja.
            Co to znaczy, że facet nie zamierza rozwiać wszelkich wątpliwości.

            Spytaj go czy mu zależy jeszcze na Waszym małżeństwie.
            • toj.aa Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 16.03.09, 21:40
              Mówi, że mu zależy, że mnie kocha, że chce rodziny, spokoju,
              zrozumienia, szczęścia, ale żadnych wątpilwości rozwiewać nie ma
              zamiaru. Twierdzi, że sama się napędzam; zapytany o wyjaśnienie
              niektórych sytuacji czy wypowiedzi odpowiada, że nie pamięta, że to
              nic nie znaczy, że tak sie u nich w pracy mówi; albo, że sobie
              wymyślam; albo bym się zapytała innych.
              Odpowiada zazwyczaj wymijajaco i ogólnikowo np. "nic nie było, nic
              mnie z nią nie łaczyło".
    • toj.aa Re: kochanka, przyjaciółka czy kumpela? 21.03.09, 00:50
      Dziekuję bardzo za wszystkie wypowiedzi, sugestie ...

      Jednak dalej nie wiem, czy ja przesadzam w osądzie/odbiorze treści
      zacytowanego dialogu, czy też mąż mój ma rację twierdząc, że "nic
      nie było" między nimi i o co ja się w ogóle czepiam.

      Co do naszych relacji, naprawy związku, znalezienia przyczyn tego,
      że on nawiżzał "znajomość" z tamtą:
      - trudno z mężem się rozmawia - a to głowa go boli, a to uogólnia,
      że chce dobrze i zależy mu; kiedy chcę przyglądnąć się bliżej czy to
      zaszłej, czy obecnej sytuacji - on nie chce niczego konkretyzować,
      stwierdza, że ja muszę się zmienić, że on już się nie zmieni, że za
      stary
      - mogę powiedzieć, ze warto mi było pisać na forum, bo wbrew
      poczuciu beznadziejności sytuacji znajduję w sobie jakieś argumenty
      by się opanowywać, zachowywać spokój - efekt - mniej kłótni,
      histerii, rozpaczy
      - nie wiem co będzie dalej - boję się zbliżyć do niego - jak ktoś
      napisał - gdy on zobaczy, że mnie ma, przestanie choćby udawać, że
      się stara i ja znów się pogrążę
      - nie jestem w stanie odpuścić tamtej jego "znajomości", bo ukrywał,
      bo kłamał - zapewniał, że "w ogóle nie ma koleżanek, z żadną nie
      rozmawia"; w związku działo się źle - powiedział "nie będę nad
      niczym pracował". Szukam rozwiązania i coraz śmielej myślę, że
      znajdę, choć jeszcze nie wiem jak i jakie.

      Dziekuję jeszcze raz serdecznie Wszystkim
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka