glamourous
08.04.09, 17:52
Nie napisze Wam tu nic odkrywczego, poza tym ze potwierdzila sie w
moim przypadku pewna forumowa prawda. Zaczne od tego, ze po paru
latach walki z wiatrakami zeby choc odrobine uerotycznic mojego
meza a co za tym idzie urozmaicic nasze wspolzycie, stwierdzam, ze
cudowna przemiana w lozkowego orla nie nastapila. Ale juz sie tym
specjalnie nie gryze. Znalazlam bowiem wreszcie panaceum na moje
frustracje i poczucie niewyeksploatowania. Poznalam mianowicie
wreszcie faceta, ktory od biedy jakos mnie kreci ;-) Slowo "od
biedy" jest tu istotne, poniewaz prawdziwe krecenie (totalne)
przytrafilo mi sie tylko pare razy w zyciu - nie jestem niestety
kobieta ktora widzi obiekt do konsumpcji w kazdej przyslowiowej
parze spodni. Facet ma urode zblazowanego libertyna, jest diabelnie
zmyslowy, delikatny (mam szczery przesyt klimatami w stylu "alleluja
i do przodu") a przy tym ledwo dostrzegalnie, uroczo niesmialy.
Pojawil sie, a ja wreszcie odzyskalam cala moja uspiona zmyslowosc -
ruchy znowu staly sie kocie, a spojrzenie jak dawniej pelne grzechu.
Rzecz jest o tyle fajna, ze nie odczuwam jakos potrzeby calkowitej
konsumpcji tego faceta - na razie wystarczy mi tylko caly ten
przyjemny speed. Moja naturalna sklonnosc do monogami na razie mnie
mocno trzyma, ale rewelacyjne jest to poczucie ze nie musze
juz "wisiec" seksualnie na moim chlopie, ze wlasciwie, jezeli
zechce, to w kazdej chwili moge TO zrobic, bo nie jestem juz od
niego zalezna. Odpępnilam sie seksualnie od meza, nadal go kocham,
ale juz teraz jego niskoerotycznosc mnie nie rusza, bo wiem, ze
jakby co, to mam fajnego asa w rekawie :-) Zas w momencie jakiegos
wyjatkowo niesatysfakcjonujacego bzykanka jest wreszcie o kim ostro
pofantazjowac ;-))
Dla uscislenia : nie reklamuje tu bynajmniej instytucji kochanka/ki,
lecz polecam owo psychiczne odessanie sie od malzonka ludziom
narzekajacym na kiepski jakosciowo / klimatycznie malzenski seks, a
niechetnie myslacym o rozwodzie.
Wiem, ze Ameryki nie odkrylam, ale dziele sie z Wami doswiadczeniem,
ze owo seksualne odessanie i przeniesienie swojej uwagi w jakies
inne rejony (osobowe lub bezosobowe ;-) jest naprawde skuteczne i
uwalniajace od frustracji. I jest chyba niestety jedyna alternatywa
dla rozstania w sytuacji gdy nasza druga polowka jest slabo
reformowalna.