22.07.09, 10:26
Nie wiem od czego zacząć. Może po kolei. Jesteśmy małżeństwem od 8
lat. Właściwie nigdy nasze małżeństwo nie było doskonałe. To czego
było za dużo to kłótnie. To czego za mało to seks. Tak patrząc
wstecz to nigdy nie mieliśmy regularnego seksu. Zdarzało się raz na
tydzień, raz na dwa tygodnie.Czasem raz na miesiąc. Głównie to ja
nie miałam ochoty. Ciągłe kłótnie, obrażanie mnie przez męża,
czepianie się (mąż ma naprawdę trudny, roszczeniowy charakter) –
powodowało, że nie miałam ochoty na zbliżenia z nim. I tak sobie
trwaliśmy. Chyba w tym czasie nikogo nie miał. Ja również.
Zaliczyliśmy po drodze terapię małżeńską, której efektów nie
odczułam. Mniej więcej od roku mamy z mężem potężny kryzys. Mąż
poinformował mnie, że jest ze mną tylko dla dziecka. Nie sypiamy ze
sobą, rozmawiamy tylko „służbowo”. Podejrzewałam męża, że zdradza
mnie z prostytutkami. Jednak w czasie kryzysu nie drążyłam i nie
szukałam potwierdzenia (a niech robi sobie co chce!) a może naiwnie
wierzyłam, że jednak mnie nie zdradza....Kilka tygodni temu mąż
przyszedł do mnie z propozycją, żeby spróbować to wszystko naprawić,
żebyśmy jeszcze raz dali sobie szansę. Zgodziłam się. Jest naprawdę
dobrze. Jest inaczej. Seks jest lepszy. Więcej rozmawiamy. Mąż się
bardzo stara. Jednak te prostytutki nie dawały mi spokoju. Mąż
pytany o zdradę twierdzi, że odkąd się ze mną spotyka - nie miał
innych kobiet. Zaczęłam szukać. I znalazłam. Mąż faktycznie płacił
za seks przynajmniej kilka razy. Od kilku dni nie mogę jeść. Nie
mogę spać. Zaniedbuję dziecko. Nie wiem co robić. Z mężem nie
rozmawiałam na ten temat. Podejrzewam, że i tak się nie przyzna.
Powiedzcie kochani co robić! Zapomnieć o tym? Wybaczyć? Trzymać się
tego, że jest lepiej? Nie rozwalać dziecku rodziny? Czy odejść z
godnością? Kocham męża, jednak te prostytutki spędzają mi sen z
powiek.
Obserwuj wątek
    • bi_chetny Re: Co dalej? 22.07.09, 10:28
      po co sprawdzałaś ?
    • zyg_zyg_zyg Re: Co dalej? 22.07.09, 10:52
      Poproś go o zrobienie badań, a potem odpuść - zrób grubą kreskę i
      nie spoglądaj już za nią. A jak Cię do tego ciągnie, to zastanów się
      i odpowiedz sobie uczciwie, po co Ci to spoglądanie - co ma Ci
      załatwić, od czego ustrzec.
      • seseczka Re: Co dalej? 22.07.09, 11:58
        rozumiem Cię, że chciałas wiedzieć też bym tak zrobiła. co zrobić?
        na pewno badania czy syfu jakiegoś nie złapał i Ciebie nie zaraził.
        a potem? hm jak zaczął chodzic do burdelu to nie sądzę żeby
        przestał. to wciaga facetów
    • the_pariah Re: Co dalej? 22.07.09, 11:55
      Obawiasz sie tego, ze dalej bedzie to robil, czy zloscisz sie za to,
      co zrobil? Jesli to pierwsze, to rzeczywiscie jest to problem, bo
      ciezko bedzie Ci dalej mu ufac.

      Jesli to drugie - coz - czego nie dostal od Ciebie, znalazl gdzie
      indziej. Zauwaz, ze prostytutce powierza sie na ogol tylko
      zaspokojenie pewnych fizycznych potrzeb. Byloby dla Ciebie
      zdecydowanie gorzej, gdyby mial kochanke...

      Rozbawilo mnie slowo 'zdradzac' w kontekscie prostytutek. Wiem,
      wiem - zdrada to zdrada, ale jakos nie pasuje mi to okreslenie.
      Zgrabniejsze byloby stare, dobre 'korzystac z uslug'. To troche jak
      powiedziec: 'zdradzil mnie z wlasna reka'. Bo generalnie i
      prostytutka i reka maja to samo zadanie: rozladowanie napiecia.
      • aandzia43 Re: Co dalej? 22.07.09, 22:58
        > Rozbawilo mnie slowo 'zdradzac' w kontekscie prostytutek. Wiem,
        > wiem - zdrada to zdrada, ale jakos nie pasuje mi to okreslenie.

        Mnie to jakoś wcale nie śmieszy. Czy wsadzenie penisa w waginę
        jakiejś pani to nie jest zdrada? A czy to była prostytutka, czy
        pani, co mu dała za darmo, nie ma większego znaczenia. Bzyknął na
        boku i już.
        • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 09:08
          aandzia43 napisała:

          > Mnie to jakoś wcale nie śmieszy. Czy wsadzenie penisa w waginę
          > jakiejś pani to nie jest zdrada? A czy to była prostytutka, czy
          > pani, co mu dała za darmo, nie ma większego znaczenia. Bzyknął na
          > boku i już.

          Jest różnica. Raz, że naraża partnerkę, dwa że nie chce zabiegać o
          partnera, nie leży mu wysiłek związany z zaspokojeniem potrzeb
          drugiej strony. Autorka wątku z tego co pisze nie jest osobą oziębłą
          ani niechętną małżeńskiemu pożyciu, oczekuje po prostu zaangażowania
          w jej potrzeby i równowagi emocjonalnej. Więc zamiast wykonać pewne
          gesty w stronę parntera, idziemy do prostytutki to o świadczy raczej
          o chęci dominacji niż zdrady.

          Być może było tu właśnie popularne przeświadczenie, że z prostytutką
          to nie zdrada (podobne do przeświadczenia że prostytutki nie można
          zgwałcić :)), jednakże z pewnością łatwiej jest skorzystać z tych
          usług niż podtrzymywać poboczny związek wymagający minimalnego
          choćby zaangażowania. Tak czy siak może to potwierdzać roszczeniową
          postawę parnera autorki wątku, którą sama wymieniła opisując męża.

          >
          • markos28mr Re: Co dalej? 23.07.09, 10:30
            Ale wy kobitki potraficie dbać o swoją d..ę. Pragnienia mężczyzn zawsze uważacie za coś wybujałego , a prznajmniej dziwnego. Jesteście jak ten kler co na drugiego księdza nic nie powie , liczy się tylko kler i tak dalej proszę księdza. A jak Polki postepują widziałem w Egipcie i to bez względu na wiek i stan cywilny , a tu takie delikatne , wrażliwe i moralne. Ja po tym co zobaczyłem w Egipcie , jak Polki się zachowują , już wam nie uwierzę żadnej. Rosjanki to mają klasę ,żaden czarny nie miał do nich dostępu , a Polki jak tylko czarny się uśmiechnął to już sie śliniły. Znam jedną taką Poleczkę co to mężowi dawała d..y tylko w dzień wypłaty , a w Egipcie czarnemu zrobiła laskę po 1 (słownie: jednej)godzinie znajomości. Jak wam ktoś zrobi małą lub większą przykrość to od razu lament , ale wy to stosujecie metodę kalego z Pustyni i w puszczy. Obłuda , a tak na marginesie to Polacy są sobie sami winni. Od setek lat traktowali kobiety jak królowe, całowali po rękach , przepuszczali w drzwiach , zwracali sie do nich pani matko , pani żono , to teraz mają , Polki wolą czarnych , a Polacy do roboty pieniążki zarabiać.
            • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 10:47
              markos28mr napisał:

              > Ale wy kobitki potraficie dbać o swoją d..ę. Pragnienia mężczyzn
              zawsze uważaci
              > e za coś wybujałego , a prznajmniej dziwnego. Jesteście jak ten
              kler co na drug
              > iego księdza nic nie powie , liczy się tylko kler i tak dalej
              proszę księdza. A
              > jak Polki postepują widziałem w Egipcie i to bez względu na wiek
              i stan cywiln
              > y , a tu takie delikatne , wrażliwe i moralne. Ja po tym co
              zobaczyłem w Egipci
              > e , jak Polki się zachowują , już wam nie uwierzę żadnej. Rosjanki
              to mają klas
              > ę ,żaden czarny nie miał do nich dostępu , a Polki jak tylko
              czarny się uśmiech
              > nął to już sie śliniły. Znam jedną taką Poleczkę co to mężowi
              dawała d..y tylko
              > w dzień wypłaty , a w Egipcie czarnemu zrobiła laskę po 1
              (słownie: jednej)god
              > zinie znajomości. Jak wam ktoś zrobi małą lub większą przykrość to
              od razu lame
              > nt , ale wy to stosujecie metodę kalego z Pustyni i w puszczy.
              Obłuda , a tak n
              > a marginesie to Polacy są sobie sami winni. Od setek lat
              traktowali kobiety jak
              > królowe, całowali po rękach , przepuszczali w drzwiach , zwracali
              sie do nich
              > pani matko , pani żono , to teraz mają , Polki wolą czarnych , a
              Polacy do robo
              > ty pieniążki zarabiać.

              Ależ ten Egipt musiał Cię zaboleć Markosie...
              • markos28mr Re: Co dalej? 23.07.09, 10:57
                No widzisz potwierdziłaś tylko to ,że nie różnisz się od innych Polek w temacie "stosunek Polek do Polaków". Takie postępowanie Polek miało mnie nie zaboleć według ciebie , a mam się oburzać na twojego męza , który chce sobie dogodzić z Tobą, no może przy pomocy tej trzeciej, bo ty już mu nie wystarczasz , albo nie przykładasz się do seksu bo uważasz ,że dla męża tak jak ta polka w Egipcie, wystarczy byle jak , raz przy wypłacie.
                • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 11:34
                  markos28mr napisał:

                  > No widzisz potwierdziłaś tylko to ,że nie różnisz się od innych
                  Polek w temacie
                  > "stosunek Polek do Polaków". Takie postępowanie Polek miało mnie
                  nie zaboleć w
                  > edług ciebie , a mam się oburzać na twojego męza , który chce
                  sobie dogodzić z
                  > Tobą, no może przy pomocy tej trzeciej, bo ty już mu nie
                  wystarczasz , albo nie
                  > przykładasz się do seksu bo uważasz ,że dla męża tak jak ta polka
                  w Egipcie, w
                  > ystarczy byle jak , raz przy wypłacie.

                  Ciekawe, ze po mojej jednej wypowiedzi wiesz jakie mam zdanie w
                  temacie "stosunek Polek do Polaków" :). Dzięki też za informację, że
                  nie przykładam się do seksu a jak już się przykładam to przy
                  wypłacie. Ciekawe, bardzo ciekawe, tylko, że bardzo mylne. Wypłatę
                  mam swoją (wyższą od męża) więc na kiego grzyba mam się męczyć tym
                  seksem w dniu mężowskiej wypłaty????

                  Stereotypy, stereotypy

                  Nie rozumiesz Markosie.
                  • markos28mr Re: Co dalej? 23.07.09, 14:39
                    No właśnie, wypłatę masz wyższą od męża, to dlaczego masz się przykładać,żeby mu dogodzić ?To jest właśnie to o co mi chodzi.
                    • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 15:18
                      Markos, to przecież ironiczne było.


                      markos28mr napisał:

                      > No właśnie, wypłatę masz wyższą od męża, to dlaczego masz się
                      przykładać,żeby m
                      > u dogodzić ?To jest właśnie to o co mi chodzi.
                      • markos28mr Re: Co dalej? 23.07.09, 15:44
                        Tak sądzę, że to było ironiczne , ale kobiety tak mają , że podświadomie tak to traktują , że jak nie muszą to się nie starają.
                        • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 15:50
                          markos28mr napisał:

                          > Tak sądzę, że to było ironiczne , ale kobiety tak mają , że
                          podświadomie tak to
                          > traktują , że jak nie muszą to się nie starają.
                          Nie wiem czy tak mają kobiety. Ja bym jednak nie uogólniała i nie
                          wyciągała pochopnych wniosków na podstawie tego co widziałeś w
                          Egipcie.
            • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 12:05
              > już wam nie uwierzę żadnej

              Nie ma się co gorączkować. Po prostu poszukaj sobie mniej
              puszczalskich znajomych (bez względu na płeć), skoro tę cechę tak
              bardzo cenisz. A, żeby Cię uspokoić dodam, że ja naprawdę z
              żadnym... poza mężem itd. A z mężem to nawet czasem i pod koniec
              miesiąca (pieniądze doatajemy około pierwszego).

              > całowali po rękach ,

              taaa, nic mnie tak nie cieszy jak obślinienie ręki przez dopiero co
              spotkanego faceta. A już najbardziej mnie wzrusza, jak tenże
              gentelman jest na rauszu: im więcej w czubie, tym większa potrzeba
              ślinienia kobiecych rąk.

              > przepuszczali w drzwiach

              moi koledzy w liceum bardzo chętnie puszczali panie przodem - często
              celem oceny pośladków...

              > a Polacy do roboty pieniążki zarabiać.

              Osobiście najbardziej mi imponuje jak facet się nie narobi, a
              zarobi...
              • markos28mr Re: Co dalej? 23.07.09, 14:54
                Piszesz Kachna ,że Ty tylko z mężem . Ostrzegam Kachna nie wierz sobie do końca , może nie miałaś takiej okazji , nie byłaś sama w Egipcie lub innej Tunezji. Araby w temacie Polki biorą wszystko od 18 - 60 lat ( nauczeni tym ,że Polki im nie odmawiają ). Miałem okazję rozmawiać z Arabem , znał polski , mówił ,że woli nawet starsze bo są bardziej chętne , dodał rownież , że najbardziej lubi Polki , z wiadomych względów.
                • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 14:56
                  > Piszesz Kachna ,że Ty tylko z mężem . Ostrzegam Kachna nie wierz
                  sobie do końca
                  > , może nie miałaś takiej okazji , nie byłaś sama w Egipcie lub
                  innej Tunezji.

                  Skoro Ty możesz zarzekać się, że każda Polka w Egipcie głupieje i że
                  już żadnej nie uwierzysz, to ja mogę zarzekać się, że ja nigdy...
                  I wiesz, myślę, że to ja jestem bliżej prawdy...
                  • aandzia43 Re: Co dalej? 23.07.09, 22:21
                    > Skoro Ty możesz zarzekać się, że każda Polka w Egipcie głupieje i
                    że
                    > już żadnej nie uwierzysz, to ja mogę zarzekać się, że ja nigdy...
                    > I wiesz, myślę, że to ja jestem bliżej prawdy...


                    Co ty się Kachna tłumaczysz? Znawca kobiet Markos oznajmił, że
                    rozłożysz nogi i puścisz się ze Sfinksem, jak tylko piramidę
                    zobaczysz, bo jesteś zwyrodniałą moralnie feministyczną suką, czyli
                    współczesną Polką;-D. Witaj, Markosie;-]
                • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 14:57
                  skoro lubią, ich wybór. może z czasem i u nas panie poczują się swobodniej ? :)
            • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 12:10
              markos28mr napisał:
              > e , jak Polki się zachowują , już wam nie uwierzę żadnej. Rosjanki to mają klas
              > ę ,żaden czarny nie miał do nich dostępu , a Polki jak tylko czarny się uśmiech
              > nął to już sie śliniły. Znam jedną taką Poleczkę co to mężowi dawała d..y tylko
              > w dzień wypłaty , a w Egipcie czarnemu zrobiła laskę po 1 (słownie: jednej)god
              > zinie znajomości

              Rosjanki to najliczniejsza grupa sex-turystek w Egipcie. Taki z ciebie 'znawca' :)
              • markos28mr Re: Co dalej? 23.07.09, 14:48
                Jesteś w błędzie , nie widziałem , a byłem osobiście,żeby Rosjanki postępowały tak jak Polki. Może posługujesz się statystykami rusfobów, ale ja widziałem osobiście jak to wygląda.
              • juz_nie_mlody Re: Co dalej? 24.07.09, 15:49
                Rosjanki to sex turystki wszędzie :). W Turcji były najbardziej
                charakterystycznym elemenetem hotelowej codzienności
    • bombonierka-only Re: Co dalej? 22.07.09, 12:06
      Wiesz Deodeo, każde z Was w tym związku popełniło błędy i Ty i On, myślę, że nie
      pora się licytować, kto większe.Zyg Ci napisał abyś kazała mu zrobić badania i
      to jest priorytet, dlatego nie zgadzam się z Bi i jego pytaniem, po co
      sprawdzałaś, choćby właśnie po to aby zabezpieczyć siebie i dzieci przed
      chorobą, bo panienki z agencji(i nie tylko one, każdy przygodny seks niesie to
      ryzyko) niekoniecznie muszą być zdrowe. Ty powinnaś również się przebadać, bo z
      tego co zrozumiałam seks między wami wrócił i on mógł już Ciebie także zarazić.
      A co potem, trzeba będzie powiedzieć mężowi, że wiesz o jego zdradach i na tę
      chwilę trudno Ci jest to zaakceptować i wybaczyć, przy okazji powiedz również,
      że zdajesz sobie sprawę z tego, że Ty nie byłaś bez winy i dlatego jesteś(lub
      pomimo tego nie jesteś) w stanie popracować nad związkiem. tak naprawdę to mąż
      odpuścił sobie i to po jego stronie była deklaracja, że jest z Tobą tylko dla
      dziecka niejako sam sobie przyznał prawo do tego aby zdradzać. Ty również masz
      prawo do tego, aby to wszystko sobie na nowo poukładać i wcale nie musisz z dnia
      na dzień o tym zapomnieć. Powiem Ci, że chyba nigdy o tym nie zapomnisz i zawsze
      będziesz podświadomie obawiała się powtórnej zdrady męża, co innego jednak
      zapomnieć a co innego wybaczyć. To ostatnie musisz zrobić przede wszystkim dla
      siebie i jeśli będziesz to w stanie zrobić dla siebie będziesz mogła z tym żyć i
      z nim żyć. Dlatego właśnie Bi uważam, że zdrada jest podłością i tak naprawdę to
      nie zdradzający a właśnie zdradzony musi dokonywać wyborów przy okazji musi
      zmierzyć się z wieloma aspektami od nienawiści, złości, obojętności, awersji,
      przygnębienia całkowitego upodlenia własnego ego, dlatego właśnie uważam, że nie
      wolno zdradzać, a jeśli się już zdradziło należy z pokorą schylić głowę i czekać
      na wybaczenie, a Ciebie Deodeo pozdrawiam i życzę Ci abyś umiała dalej dobrze i
      pięknie żyć, mimo wszystko:)
      • deodeo Re: Co dalej? 22.07.09, 12:33
        Ja wiem, że nie jestem bez winy w tym wszystkim. Jednak ja nie
        znalazłam sobie „zaspokajacza”.
        Nie zdradziłam męża w tym czasie. On mnie tak. Nawet jeśli z
        prostytutką. Ale jednak.
        Chociaż powiem szczerze, że na takie słowa chyba trochę podświadomie
        czekałam, na słowa, że prostytutka to tak jakby „ręka” .
        Nie wiem NIC. Mam wielki mętlik w głowie. Jednego dnia myślę, że
        jestem w stanie wybaczyć, drugiego jestem wściekła na niego.
        Zapomnieć wiem, ze nie zapomnę. Pamiętam WSZYSTKO.
        Może faktycznie za jakiś czas porozmawiam z mężem. Powiem, że wiem.
        Tylko, czy On się przyzna, czy będzie się wykręcał. To nie jest
        człowiek, który posypie głowę popiołem i powie: żałuję, przepraszam,
        czekam aż mi wybaczysz. To nie On. A tego bym chyba oczekiwała.
        Najbardziej boję się tego, że kiedyś wróci do prostytutki a ja nie
        chcę go sprawdzać i kontrolować.
        • bombonierka-only Re: Co dalej? 22.07.09, 13:01
          Deodeo, z tego co piszesz to ja wiem, że Ty rozumiesz swoją winę i nie o tym
          chciałam ci powiedzieć i nie musisz się tu tłumaczyć, że nie znalazłaś. Pisząc
          to chciałam Ci powiedzieć, że rozmawiając z mężem musisz też wziąć
          odpowiedzialność za swoje wcześniejsze błędy, po to aby nie był to potok
          oskarżeń a właśnie wstęp do szczerej rozmowy:)Masz prawo być wściekła, zła, masz
          prawo mieć mętlik, masz prawo do tego aby pamiętać tę zdradę i nie odmawiaj
          sobie tych uczuć i ich nie tłum w sobie. Jeśli musisz idź do lasu i wykrzycz tę
          złość, jeśli musisz to idź na trening (boksu, dżudo, czy inna walka) i wyobraź
          sobie, bijąc gruszkę, że właśnie rozliczasz się z mężem.
          To są Twoje, jak najbardziej uzasadnione emocje i masz do nich PRAWO!!!I powiedz
          mu czego oczekujesz(To nie jest
          > człowiek, który posypie głowę popiołem i powie: żałuję, przepraszam, czekam aż
          mi wybaczysz. To nie On. A tego bym chyba oczekiwała.) I powiedz mu, czego się
          boisz(Najbardziej boję się tego, że kiedyś wróci do prostytutki a ja nie chcę go
          sprawdzać i kontrolować.)On też ma prawo wiedzieć co siedzi w Twojej głowie, co
          więcej powinien to wiedzieć. Spytasz po co? Po to, aby mógł świadomie wybierać,
          aby wiedział, że to co zrobił nie spłynęło po tobie jak woda po kaczce. Jeśli
          wybierze inaczej to będzie jak w piosence Wysockiego:" pierwsze kłamstwo myślisz
          ech, zażartował ktoś, drugie kłamstwo gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość, a to
          trzecie gdy już przejdzie przez twój próg mocniej zrani cię niż na wojnie
          wróg,..."I wtedy ty też będziesz wiedziała co zrobić. Pozdrawiam i życzę Ci aby
          życie dopisało happy end:)
        • cyklista6 Re: Co dalej? 22.07.09, 13:11
          deodeo - jesteś bardzo niesprawiedliwa, pisząc że Ty nie znalazłaś
          "zaspokajacza". Sama przyznałaś w pierwszym tekście, że to głównie Ty nie miałaś
          ochoty na seks, więc to nie Twoje potrzeby były niezaspokojone. Jeżeli próbujesz
          ustawić się wyżej moralnie od swojego męża, to postępujesz niemądrze. Oboje
          popełniliście błędy, ale nie próbujcie analizować ile procent winy na kogo
          przypada - wyobraź sobie scenę werdyktu, gdzie sędzia orzeka że Twoja wina
          stanowi 39% całości, wina Twego męża to 56%, a pozostałe 5% to trudności
          obiektywne. Śmieszne? Tak, ale właśnie postępujesz podobnie, chcesz udowodnić że
          jesteś lepsza od męża, no tak jakieś tam błędy popełniłaś ale on popełnił dużo
          gorsze. Tymczasem oboje spapraliście małżeństwo więc zamiast mierzyć kto, co,
          ile - ratujcie co się da.

          Nie zapomnisz tego, ale możesz wybaczyć. Jeżeli powiesz, że wiesz - to on Ci
          odpowie że to przez Ciebie bo go odrzuciłaś. I do niczego to nie doprowadzi, nie
          będzie to katharsis - tylko kłótnia która rozwali Wasze próby powrotu. Potraktuj
          to jako koszt naprawy małżeństwa.

          A jeżeli nie umiesz wybaczyć i będziesz mu to wypominać przy każdej sprzyjającej
          okazji - to lepiej rozstańcie się od razu a nie za pięć lat, zyskacie po pięć
          lat życia w jasnej sytuacji.
          • mujer_bonita Re: Co dalej? 22.07.09, 13:17
            cyklista6 napisał:
            > deodeo - jesteś bardzo niesprawiedliwa, pisząc że Ty nie znalazłaś
            > "zaspokajacza". Sama przyznałaś w pierwszym tekście, że to głównie Ty nie
            > miałaś ochoty na seks, więc to nie Twoje potrzeby były niezaspokojone.

            Ach to wybiórcze czytanie. Autorka napisała:
            'Ciągłe kłótnie, obrażanie mnie przez męża, czepianie się (mąż ma naprawdę trudny, roszczeniowy charakter) – powodowało, że nie miałam ochoty na zbliżenia z nim. I tak sobie trwaliśmy.'

            Jej potrzeby też były niezaspokojone. Jednak nie znalazła sobie kochanka-pocieszyciela.
            • krzysztof-lis Re: Co dalej? 23.07.09, 08:03
              > Ach to wybiórcze czytanie. Autorka napisała:
              > 'Ciągłe kłótnie, obrażanie mnie przez męża, czepianie się (mąż ma
              > naprawdę trudny, roszczeniowy charakter) – powodowało, że nie
              > miałam ochoty na zbliżenia z nim. I tak sobie trwaliśmy.'
              >
              > Jej potrzeby też były niezaspokojone. Jednak nie znalazła sobie
              > kochanka-pocieszyciela.

              A kto jej kazał wybierać partnera, który się kłóci, obraża i czepia, z
              roszczeniowym charakterem?
              • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 11:11
                krzysztof-lis napisał:
                > A kto jej kazał wybierać partnera, który się kłóci, obraża i czepia, z
                > roszczeniowym charakterem?

                A skąd wiesz, że kłótliwy i roszczeniowy charakter partnera ujawnił się na samym początku znajomości? Lub, że nie przybrał katastrofalnych rozmiarów dopiero po ślubie?
                • krzysztof-lis Re: Co dalej? 23.07.09, 11:13
                  Czytaj uważnie
                  • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 11:43
                    krzysztof-lis napisał:
                    > Czytaj uważnie
                    • krzysztof-lis Re: Co dalej? 23.07.09, 12:46
                      > W pierwszym poście opowieść autorki zaczyna się w momencie kiedy
                      > już byli małżeństwem (czyli już po wyborze). Co było wcześniej -
                      > parz odpowiedź autorki poniżej.

                      Wcześniej nie zauważyła.
                • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 11:29
                  mujer_bonita napisała:

                  > krzysztof-lis napisał:
                  > > A kto jej kazał wybierać partnera, który się kłóci, obraża i
                  czepia, z
                  > > roszczeniowym charakterem?
                  >
                  > A skąd wiesz, że kłótliwy i roszczeniowy charakter partnera
                  ujawnił się na samy
                  > m początku znajomości? Lub, że nie przybrał katastrofalnych
                  rozmiarów dopiero p
                  > o ślubie?

                  Nie ujawnił się niestety. Przynajmniej ja tego nie widziałam.
                  Byliście kiedyś zakochani? Młodzi, wpatrzenie, z wiarą, z
                  marzeniami...eeeeeeee tam
          • possessive Re: Co dalej? 22.07.09, 14:08
            Przepraszam gdzie ty tu widzisz jej winę?
            • bi_chetny Re: Co dalej? 22.07.09, 14:15
              wina zawsze jest po obu stronach.
              • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 11:10
                bi_chetny napisał:
                > wina zawsze jest po obu stronach.

                Nie zawsze. Niektórzy za to zawsze chcieliby ją tam widzieć.
                • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 11:53
                  możesz zaprzeczać, ale taka jest prawda. związek tworzą dwie osoby i obie są
                  odpowiedzialne za niego.
                  • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 11:58
                    bi_chetny napisał:

                    > możesz zaprzeczać, ale taka jest prawda. związek tworzą dwie osoby
                    i obie są
                    > odpowiedzialne za niego.

                    Zgadzam się z tym. Pamiętam, jak w trakcie terapii małżeńskiej
                    terapeutka na którymś z kolejnych spotkań wylała mi kubeł zimnej
                    wody na głowę, twierdząc, że za niepowodzenie naszego związku także
                    ja odpowiadam. A mi dotychczas wydawało się, że to tylko męża wina;)
                  • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 13:13
                    bi_chetny napisał:
                    > możesz zaprzeczać, ale taka jest prawda. związek tworzą dwie osoby i obie są
                    > odpowiedzialne za niego.

                    Co nie zmienia faktu, że nie zawsze winne są obie strony.
                    • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 13:28
                      różnie rozkładają się proporcje, ale tak - zawsze. związek tworzy dwoje ludzi.
                      • aandzia43 Re: Co dalej? 23.07.09, 22:26
                        bi_chetny napisał:

                        > różnie rozkładają się proporcje, ale tak - zawsze. związek tworzy
                        dwoje ludzi.
                        >

                        No właśnie: proporcje.
                        • bi_chetny Re: Co dalej? 24.07.09, 11:43
                          temu nie przeczę
        • mujer_bonita Nieco OT 22.07.09, 13:28
          deodeo napisała:
          > Tylko, czy On się przyzna, czy będzie się wykręcał. To nie jest
          > człowiek, który posypie głowę popiołem i powie: żałuję, przepraszam,
          > czekam aż mi wybaczysz. To nie On. A tego bym chyba oczekiwała.

          Zastanawiam się często dlaczego ludziom tak trudno przychodzi uznanie własnych błędów i przeproszenie. Wszyscy jesteśmy ludźmi - zdarzają się i gorsze rzeczy. Dlaczego po prostu nie można powiedzieć 'przepraszam, spieprzyłam/em, wybacz'. Przecież to działa znacznie lepiej, oczyszczająco niż lawina pretensji i zwalania odpowiedzialności. Nawet jeżeli nie uważamy, że jesteśmy jedynymi winnymi. Czy przyznanie się do błędu jest aż tak straszne?
          • bi_chetny Re: Nieco OT 22.07.09, 13:54
            przyznanie się do błędu to otwarcie siebie, przyznanie się również przed samym
            sobą. Rzadko jest nas na to stać. Ale takie przyznanie się oczyszcza.
      • bi_chetny Re: Co dalej? 22.07.09, 13:56
        bombonierka-only napisała:
        Dlatego właśnie Bi uważam, że zdrada jest podłością

        Ależ ja też tak uważam. I fakt, jeśli chodziło o prostytutki, to facet powinien
        się przebadać, ale w tym celu nie trzeba sprawdzać czy tak było czy nie. Tylko
        po prostu sprawdzić. A takie grzebanie w korespondencji czy kieszeniach niczego
        dobrego nie powoduje. Jak chcemy znaleźć powód zakończenia związku, nie musimy
        mieć dowodu na papierze.
    • possessive Re: Co dalej? 22.07.09, 14:04
      deodeo napisała:

      To czego za mało to seks. Tak patrząc
      > wstecz to nigdy nie mieliśmy regularnego seksu. Zdarzało się raz
      na
      > tydzień, raz na dwa tygodnie.Czasem raz na miesiąc. Głównie to ja
      > nie miałam ochoty. Ciągłe kłótnie, obrażanie mnie przez męża,
      > czepianie się (mąż ma naprawdę trudny, roszczeniowy charakter) –
      > powodowało, że nie miałam ochoty na zbliżenia z nim.

      Pomińmy prostytutki.
      W łóżku ci z nim źle, ma roszczeniowy charakter, obrażał Cię i się
      czepiał - to dlaczego z nim jesteś? Bo on tak postanowił? To miłość
      czy męczennictwo? Myślisz że co konkretnie się ułoży?
      • deodeo Re: Co dalej? 22.07.09, 14:10
        possessive napisała:


        >
        > Pomińmy prostytutki.
        > W łóżku ci z nim źle, ma roszczeniowy charakter, obrażał Cię i się
        > czepiał - to dlaczego z nim jesteś? Bo on tak postanowił? To
        miłość
        > czy męczennictwo? Myślisz że co konkretnie się ułoży?
        Nie pisałam, że w łóżku mi z nim źle.
        Co do reszty - bywały też dobre momenty. Bywały chwile, że byłam z
        nim szczęśliwa. Czy to męczennictwo? Nie wiem. Tak wygląda?
        • owocelasu Re: Co dalej? 22.07.09, 14:25
          Raczej trudno dociec, co Cie przy nim trzyma (oprocz dziecka). Trudny charakter,
          seks moze i niezly ale rzadko, kryzys, prostytutki etc. To ze dobre momenty
          'bywaja' to troche malo.
        • possessive Re: Co dalej? 22.07.09, 14:41
          Poprawił się piszesz. Może sama musisz zrobić bilans czy warto i czy
          jesteś w stanie zaakceptować fakt tych prostytutek i inne wady. Ale
          wady nie znikają. Więc kwestia akceptacji. Jedni mogą zaakceptować
          fakt prostytutek inni nie. Myślę że dla nikogo nie jest to bułka z
          masłem.
    • snieznylampart Re: Co dalej? 23.07.09, 03:44
      Dla mnie ewenetualną odpowiedzią na tak, czy zostać z tym
      człowiekiem, byłby fakt zrobienia przez niego badań trzy miesiące
      po ostatnim kontakcie z prostytutką i zaprzestanie seksu z Tobą
      przez ten czas. Jeśli tego nie zrobił, jest dużym
      nieodpowiedzialnym dzieckiem i naraża Cię na śmierć. Proste i
      jasne?
      • murakami2 Re: Co dalej? 23.07.09, 11:07
        snieznylampart napisała:

        > Dla mnie ewenetualną odpowiedzią na tak, czy zostać z tym
        > człowiekiem, byłby fakt zrobienia przez niego badań trzy miesiące
        > po ostatnim kontakcie z prostytutką i zaprzestanie seksu z Tobą
        > przez ten czas. Jeśli tego nie zrobił, jest dużym
        > nieodpowiedzialnym dzieckiem i naraża Cię na śmierć. Proste i
        > jasne?

        Taa, życie jest właśnie takie proste i to rozwiązałoby wszystkie problemy. Także
        u Ciebie.
        • bigbadpig Re: Co dalej? 23.07.09, 11:19
          > Jeśli tego nie zrobił, jest dużym
          > nieodpowiedzialnym dzieckiem i naraża Cię na śmierć

          Nie dramatyzuj tak, autorka wątku nie dramatyzuje choć to ją bezpośrednio dotyka
          cała sytuacja. W jakim celu się tak nakręcać?
          • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 11:41
            bigbadpig napisał:

            > > Jeśli tego nie zrobił, jest dużym
            > > nieodpowiedzialnym dzieckiem i naraża Cię na śmierć
            >
            > Nie dramatyzuj tak, autorka wątku nie dramatyzuje choć to ją
            bezpośrednio dotyk
            > a
            > cała sytuacja. W jakim celu się tak nakręcać?

            Mąż korzystał z prezerwatywy. Czy to coś zmienia w temacie
            śmiertelnych chorób?
            Ja wybieram się tak czy inaczej na badania. Z tym, że to chyba
            powinnam po jakimś czasie zrobić?
            • arronia Re: Co dalej? 23.07.09, 16:56
              > Mąż korzystał z prezerwatywy.
              Tak z ciekawości, skąd ta pewność?
          • uczula Re: Co dalej? 23.07.09, 11:44
            bigbadpig napisał:
            > Nie dramatyzuj tak, autorka wątku nie dramatyzuje choć to ją
            bezpośrednio dotyk
            > a
            > cała sytuacja. W jakim celu się tak nakręcać?

            nie dramatyzuje bo moze o tym nie pomyslala w ferworze walki.
            a ja chce uprzytomnic ze guma przed hivem nie broni.
            badania trzeba zrobic i juz.
            i tu nie ma miejsca na sentymenty.
            na to czy ja mu przebacze czy nie.
            na to przyjdzie czas pozniej.
            radze odstawic emocje - ja niestety zawsze dzialam na emocjach to sie
            no ...:)dziwnie konczy a potem czlowiek zaluje...
            to taka moja refleksja :)

            do autorki watku : wiesz to, ze sam wyszedl z propozycja ugody to
            bardzo duzo no i o czym swiadczy jednak.
            ja bym tam nie drazyla sprawy tylko badania jedynie i juz.
            • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 13:05
              uczula napisała:


              > nie dramatyzuje bo moze o tym nie pomyslala w ferworze walki.
              > a ja chce uprzytomnic ze guma przed hivem nie broni.
              > badania trzeba zrobic i juz.

              guma przed HIV'em broni ale nie daje gwarancji. Bo to sprawa dość umowna. Należy
              ten drobny niuans zauważyć.
              By mieć pewność trzeba zrobić badania bo to mały problem a pewność 100% praktycznie.
    • mamina79 Re: Co dalej? 23.07.09, 11:45
      Gdyby to nie były prostytutki było by Ci lepiej? Gdyby miał romans, zakochał
      się? Przecież piszesz, że nie obchodziło Cię co robił, więc skąd ten problem?
      Skoro jesteście teraz razem, jest Wam dobrze to po cholerę rozgrzebujesz. Jedno
      co, to poprosiłabym go o zrobienie badań i odkresliła grubą kreską, czasem nie
      warto szukać, gdy nie chce się znaleść
      • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 11:48
        Zrobię badania. Za 2 - 3 miesiące? HIV, żółtaczka, hpv. Co jeszcze?
        Męża też wyslę.
        Do tego czasu seks tylko w prezerwatywie, czy w ogóle?
        • cyklista6 Re: Co dalej? 23.07.09, 12:01
          > Zrobię badania. Za 2 - 3 miesiące? HIV, żółtaczka, hpv. Co jeszcze?
          > Męża też wyslę.
          > Do tego czasu seks tylko w prezerwatywie, czy w ogóle?

          No tak - najlepiej w ogóle bez seksu, jak kocha to poczeka. Te badania to lepiej
          aby poświadczył notarialnie, nie wiadomo czy to nie oszust, skoro nie mając w
          domu seksu włóczył się po dziwkach. Dalej, powinien podpisać oświadczenie, że
          większa część winy jest po jego stronie i dlatego przepisuje na Ciebie cały
          majątek a do dziecka nie rości prawa (poza obowiązkiem płacenia alimentów, ale
          to oczywiste). Ponieważ mu nie ufasz, to te badania on powinien robić cyklicznie
          np. raz na rok.

          A tak poważnie - jeżeli chcesz odbudowywać związek, to zacznij od zaufania. Z
          tego co piszesz wynika, że jakąś szansę jeszcze macie - ale jako facet Ci
          odpowiem, że korzystanie z rad innych pań forumowiczek bardzo skutecznie tę
          szansę przekreśli i Twój facet sobie pójdzie w cholerę. Wydaje mi się również,
          że jesteś bardzo zagubiona i nie bardzo wiesz, co jest rozsądnym kompromisem a
          co nieprzekraczalną granicą. Naprawdę, bardzo serdecznie polecam profesjonalnego
          terapeutę, to i tak dużo taniej niż rozwód i spaprane życie.

          • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 12:03
            cyklista6 napisał:


            >> że jesteś bardzo zagubiona i nie bardzo wiesz, co jest rozsądnym
            kompromisem a
            > co nieprzekraczalną granicą.
            I tu trafiłeś w sedno....
          • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 12:07
            cyklista6 napisał:
            > No tak - najlepiej w ogóle bez seksu, jak kocha to poczeka.

            A jak jest zarażony to? W imię 'odbudowywania' relacji ma zarazić żonę? Bo nie
            może poczekać?
        • uczula Re: Co dalej? 23.07.09, 12:05
          no tych chorob to troche jest...niestety
          www.weneryczne.choroby.biz/
          ale na wszystko bym badan nie robila bo niektore maja objawy juz po 14
          dniach
          przejrzyj sobie:)
      • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 11:50
        mamina79 napisała:

        > Gdyby to nie były prostytutki było by Ci lepiej? Gdyby miał
        romans, zakochał
        > się? Przecież piszesz, że nie obchodziło Cię co robił, więc skąd
        ten problem?
        > Skoro jesteście teraz razem, jest Wam dobrze to po cholerę
        rozgrzebujesz. Jedno
        > co, to poprosiłabym go o zrobienie badań i odkresliła grubą
        kreską, czasem nie
        > warto szukać, gdy nie chce się znaleść

        Często tak to sobie własnie tłumaczę. Jak nie mam doła to działa :)
        • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 11:56
          Hm co na doła. Masz teraz obiektywnie święte prawo i największą
          szansę spróbować z innym mężczyzną, dać się ponieść emocjom,
          wzbogacić doświadczenia seksualne w końcu jest lato - po co się
          dołować. Albo w trójkącie z dwoma mężem i innym panem. Jak szanowny
          pan taki przychylny i otwarty powinien się zgodzić. Sam zakosztuje
          rozkoszy wybaczania i przełykania gorzkiej piguły.
          • cyklista6 Re: Co dalej? 23.07.09, 12:07
            Possessive, co Ty wypisujesz za bzdury? Wyładowujesz własne frustracje na
            biednej Autorce Wątku? Mam nadzieję, że ta porada trójkąta to miał być przekąs -
            przecież to gwarancja rozpadu ich związku.

            Deodeo jest w depresji, nie umie sobie dać rady z własnymi emocjami - i to po
            prostu widać. Nawet najlepsze porady na forum jej teraz niewiele poradzą, bo
            chyba nie jest teraz w stanie zapanować nad swoimi uczuciami. A Ty jej radzisz
            aby się dała ponieść emocjom w trójkącie???!!!
            • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 12:14
              Przykro mi ale nie wiem czy to miał być przekąs. Wrażliwość. Nie
              wiem co bardziej rani uczucia w tej sytuacji: sypiać z mężem który
              dopiero co wrócił od prostytutki(patrz:zacisnąć zęby dla dobra
              związku), czy sypiać z dowolnym mężczyzną - dla mnie zranienie
              emocjonalne w tych dwóch wypadkach jest porównywalne. Dla mnie mąż
              co wrócił od prostytutki to porównywalne z pierwszym lepszym z baru.
              A ty gdzieś dostrzegasz głębszy mistycyzm?
          • uczula Re: Co dalej? 23.07.09, 12:07
            possessive napisała:
            Sam zakosztuje
            > rozkoszy wybaczania i przełykania gorzkiej piguły.
            rada godna wysokolibidowej kobiety:)
            chociaz ja jej nie pochwalam bo skutkiem ubocznym moze byc rozwod.
          • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 12:07
            possessive napisała:

            > Hm co na doła. Masz teraz obiektywnie święte prawo i największą
            > szansę spróbować z innym mężczyzną, dać się ponieść emocjom,
            > wzbogacić doświadczenia seksualne w końcu jest lato - po co się
            > dołować. Albo w trójkącie z dwoma mężem i innym panem. Jak
            szanowny
            > pan taki przychylny i otwarty powinien się zgodzić. Sam zakosztuje
            > rozkoszy wybaczania i przełykania gorzkiej piguły.

            No tak klina klinem. Jesto to jakieś rozwiązanie. Tym bardziej, że
            możliwości takie bym miała. Tylko.... co potem... jak mnie wyrzuty
            sumienia dopadną, jak będę miała żal do siebie, ze zdradzam osobę,
            którą kocham... I założę wątek: zakochałam się w klinie. Mąż nic nie
            podejrzewa. co robić? :) :)
          • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 12:10
            Masz teraz obiektywnie święte prawo i największą
            > szansę spróbować z innym mężczyzną, dać się ponieść emocjom

            Czemu to ma służyć?
            • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 12:15
              Odpisałam jak to widzę. Nie znoszę podwójnej moralności. A w tym
              wypadku byłaby podwójna.
              • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 12:24
                serio uważasz że to by jej pomogło ?
                • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 13:00
                  bi_chetny napisał:

                  > serio uważasz że to by jej pomogło ?

                  Może w kontekście dobra związku (nie wiadomo jakiego związku) by nie
                  pomogło ale w kontekście szczęścia i samopoczucia autorki..oj
                  pomogłoby pomogło. Gdyby miała faceta który by ją dowartościował
                  jako kobietę - spojrzałaby na tą niechlubną wizytę u prostytutki
                  przez pryzmat ocen moralnych a nie z punktu widzenia własnej
                  atrakcyjności. Kto wie może to ostatnia szansa bycia adorowaną,
                  uwielbianą, pożądaną jako jedyna? Za parę lat cyniczny osobnik może
                  powiedzieć "stare pudło" i co ja mam biedny zrobić. A my kobiety nie
                  młodniejemy niestety.
              • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 12:28
                possessive napisała:

                > Odpisałam jak to widzę. Nie znoszę podwójnej moralności. A w tym
                > wypadku byłaby podwójna.

                Ale podwójna moralność oznacza, że w zależności od sytuacji różne
                standardy stosujemy w odniesieniu do własnego postępowania.
                Nadal nie widzę sensu odpłacania zdradą za zdradę. I nie chodzi mi
                tu o ocenę moralną, tylko o cel takiego działania.
                • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 12:38
                  kachna79 napisała:
                  > Nadal nie widzę sensu odpłacania zdradą za zdradę. I nie chodzi mi
                  > tu o ocenę moralną, tylko o cel takiego działania.
                  Kachna ja widzę pewien sens. Celem zdrady mogłoby być
                  dowartościowanie się.
                  Ja na przykład, zaczęłam obsesyjnie wręcz dbać o ciało.Siłownia
                  codziennie, zabiegi liftingujące, odchudzające, podnoszące,
                  napinające... Znaczna część wypłaty na to idzie. Chcę się
                  dowartościować. Chcę mieć ciało takie jak te laski, które
                  sprzedawały seks mojemu mężowi............
                  • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 12:40
                    tak, taki efekt można uzyskać, tylko jakim kosztem. i czy faktycznie ? a co,
                    jeśli facetowi nie stanie ?
                    • cyklista6 Re: Co dalej? 23.07.09, 12:59
                      I tutaj, droga Deodeo, popieram Cię w całej rozciągłości - takie działania które
                      poprawią Ci samoocenę są bardzo dobre. Tylko radziłbym minimalnie przesunąć
                      motywację - nie rób tego dla niego, tylko rób to dla siebie. Nie próbuj
                      konkurować z prostytutkami, tylko po prostu bądź sobą - atrakcyjną młodą
                      kobietą, gotową ofiarować swoje uczucie komuś kto to będzie umiał docenić.
                      Jeżeli Twój mąż nie doceni - to lepiej się rozstać wcześniej niż później, ale
                      póki co - trzeba próbować ratować.

                      Jeżeli chodzi o wątek z chorobami - po prostu powiedz mu, patrząc w oczy -
                      jestem zraniona tym, że korzystałeś z dziwek, ale chcę ratować nas związek.
                      Jednak boję się, czy nie przyniosłeś jakiegoś świństwa i straciłam do ciebie
                      zaufanie. Abym mogła to zaufanie do Ciebie powolutku odbudować, proszę cię - idź
                      zrób badania. Bardzo chętnie cię popieszczę ręką, ale wszystkie inne pieszczoty
                      (również oralne!) póki co - tylko w gumce. Idź zrób te badania jak najszybciej,
                      bo lubię cię czuć bez tych gumek.

                      HIV nie przenosi się przez gumki, to co ktoś pisał powyżej to nieprawda.
                      • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 13:15
                        cyklista6 napisał:
                        > HIV nie przenosi się przez gumki, to co ktoś pisał powyżej to nieprawda.

                        Są badania, które dowodzą, że jednak się przenosi. Gumka eliminuje prawie całe ryzyko. PRAWIE.
                        • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 13:25
                          mujer_bonita napisała:


                          > Są badania, które dowodzą, że jednak się przenosi. Gumka eliminuje prawie całe
                          > ryzyko. PRAWIE.

                          Są badania że HIV trudniej się przenosi z kobiety na mężczyznę. Można wysnuć
                          przypuszczenie że dziwki są "bezpieczne" prawie.
                          Bez sensu dyskusja, ważne by upewnić się że jest ok przez badania a przez ten
                          czas zminimalizować ryzyko. Najlepiej się wstrzymać bo gumy przecież mogą pęknąć
                          i co wtedy ? :P
                          • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 13:26
                            laflover napisał:
                            > czas zminimalizować ryzyko. Najlepiej się wstrzymać bo gumy przecież mogą
                            > pęknąć i co wtedy ? :P

                            No według Cyklisty to lepiej ryzykować życie i zdrowie żony bo przecież mąż cierpi ;)
                            • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 13:30
                              mujer_bonita napisała:


                              > > pęknąć i co wtedy ? :P
                              > No według Cyklisty to lepiej ryzykować życie i zdrowie żony bo przecież mąż cie
                              > rpi ;)

                              Nie wiadomo jak cierpi, nie wiadomo ile dla niego oznaczają 3 miesiące (teraz
                              pewnie mniej) wstrzymywania się.
                              W sumie przez ten czas można eksperymentować na dystans, np. masturbacja w swoim
                              towarzystwie też może być ciekawym przeżyciem :)

                              Poza tym autorka wątku chyba też lubi seks tylko że dla kobiety i mężczyzny 3
                              miesiące to zupełnie inna perspektywa.
                              Może problem wydaje się banalny ale być może w tym momencie "związku" jego
                              odpowiednie rozwiązanie będzie właśnie kluczowe dla przyszłości tegoż.
                              • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 13:38
                                laflover napisał:
                                > Nie wiadomo jak cierpi, nie wiadomo ile dla niego oznaczają 3 miesiące (teraz
                                > pewnie mniej) wstrzymywania się.

                                Ja potrafię zrozumieć, że cierpi - sama bym cierpiała 3 miesiące bez seksu. Ale takie są KONSEKWENCJE jego głupiego działania. Gdybym ja była zagrożona jakimś choróbskiem to w pierwszej kolejności nie myślałabym o własnej przyjemności tylko o zdrowiu partnera. Ale to ja - jak widać ludzie mają różne priorytety.
                                • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 13:42
                                  mujer_bonita napisała:


                                  > takie są KONSEKWENCJE jego głupiego działania. Gdybym ja była zagrożona jakimś
                                  > choróbskiem to w pierwszej kolejności nie myślałabym o własnej przyjemności ty
                                  > lko o zdrowiu partnera. Ale to ja - jak widać ludzie mają różne priorytety.

                                  Kto stwierdził że on jest GŁUPI ? Są tylko domysły...
                                  Może zrobiła mu ręką w dodatku używając prezerwatywy.
                                  Albo zrobił sobie sam a ona urządziła mu wibropokaz??

                                  Rozumiem iż grunt to zakładać masakrycznie negatywny scenariusz? Tylko że to nie
                                  pomoże rozwiązać problemu. Wiem bo sam mam tak myślącą osobę w domu. Chyba
                                  wszystkie kobiety tak mają.
                                  Rozumiem że to wynika z utraconego zaufania ale skoro go już nie ma to po co
                                  jeszcze ten dół pogłębiać??
                                  Chyba nie tędy droga...
                                  • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 13:45
                                    laflover napisał:
                                    > Kto stwierdził że on jest GŁUPI ? Są tylko domysły...

                                    Co innego głupi człowiek a co innego głupie postępowanie. Każdemu za nas zdarza się postąpić głupio, impulsywnie.

                                    > Rozumiem iż grunt to zakładać masakrycznie negatywny scenariusz?

                                    Tak jest najbezpieczniej. Ja bym własnym zdrowiem nie ryzykowała.
                        • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 13:32
                          jakie badania ? i czy uwzględniają przeterminowane prezerwatywy, złe użytkowanie
                          etc ?
                          • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 13:42
                            bi_chetny napisał:
                            > jakie badania ? i czy uwzględniają przeterminowane prezerwatywy, złe
                            > użytkowanie etc ?

                            Badania na temat tego co przepuszczają a co nie prezerwatywy. Skuteczność
                            prezerwatyw w zapobieganiu ciąży to jakieś 97-98% przy poprawnym stosowaniu.
                            Dlaczego przy wirusie ma to być 100%? Poza tym nawet dobra gumka zawsze może
                            pęknąć. Do tego są choroby, które przenoszą się poza gumką (różne paskudztwa na
                            włosach łonowych itp.).
                            • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 13:46
                              może dlatego, że wbrew pozorom niełatwo jest się zarazić HIV
                              • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 14:02
                                bi_chetny napisał:
                                > może dlatego, że wbrew pozorom niełatwo jest się zarazić HIV

                                3% szans to właśnie 'niełatwo'. Zaryzykujesz życiem? Ja nie.
                                • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 14:12
                                  oczywiście, że jest to ryzyko - żeby nie było, uważam że powinna wstrzymać się z
                                  seksem do czasu zrobienia badań.
                                • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 14:16
                                  mujer_bonita napisała:

                                  > bi_chetny napisał:
                                  > > może dlatego, że wbrew pozorom niełatwo jest się zarazić HIV
                                  > 3% szans to właśnie 'niełatwo'. Zaryzykujesz życiem? Ja nie.

                                  Tak, według wszelakich norm to z pewnością bardziej "nie łatwo" niźli np. "bez
                                  problemowo" :P
                                  Co innego szacowanie ryzyka a co innego jego akceptacja. Są sprawy w których
                                  nawet ryzyko szczątkowe jest nieakceptowalne. Każdy sam podejmuje decyzję i tyle.
                                  W tym przypadku decyzja powinna być wspólna tak naprawdę.
                              • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 14:08
                                bi_chetny napisał:

                                > może dlatego, że wbrew pozorom niełatwo jest się zarazić HIV

                                Bi wygłaszasz bardzo niebezpieczne teorie:( Jakiś czas temu
                                czytałam, że epidemia AIDS znowu dynamicznie sie rozwija, m.in.
                                dzięki takim opinion jak Twoja.
                                • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 14:18
                                  kachna79 napisała:

                                  > Bi wygłaszasz bardzo niebezpieczne teorie:( Jakiś czas temu
                                  > czytałam, że epidemia AIDS znowu dynamicznie sie rozwija, m.in.
                                  > dzięki takim opinion jak Twoja.

                                  Piszesz bzdury, szczególnie w kontekście "jakiś czas temu czytałam".
                                  Ale jeśli się to przyczyni "zmniejszeniu epidemii" AIDS to chwała Ci za to.

                                  Ja jestem jednak zwolennikiem logicznego myślenia a nie powielania pierdół.
                                  • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 14:26
                                    > w kontekście "jakiś czas temu czytałam"

                                    Dwa lata temu, na etapie kończenia dysertacji - temat dotyczył
                                    pośrednio wirusa HIV.
                                    Z publikacji (wolne tłumaczenie, nie oczekuj, że podam źródło):
                                    przekonanie, że zarażenie się jest niełatwe i zdarza się w
                                    specyficznych populacjach powoduje większą swobodę w podejściu do
                                    zagrożenia. Kolejna przyczyna to stosowanie terapii HAART -
                                    przedłuża życie na tyle długo, jednocześnie podnosząc jego komfort,
                                    że AIDS przestaje być postrzegane jako choroba śmiertelna.

                                    > Ja jestem jednak zwolennikiem logicznego myślenia a nie powielania
                                    pierdół.

                                    To właśnie jest przejaw logicznego myślenia: brak poczucia
                                    zagrożenia prowadzi do bagatelizowania zagrożenia i wzrostu liczby
                                    zachowań niebezpiecznych, a to skutkuje wzrostem zarażeń.
                                    • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 16:30
                                      kachna79 napisała:

                                      > przedłuża życie na tyle długo, jednocześnie podnosząc jego komfort,
                                      > że AIDS przestaje być postrzegane jako choroba śmiertelna.

                                      To brzmi sensownie. Tylko że dotyczy moim zdaniem tylko pewnej grupy społecznej,
                                      która w skali globalnej jest zaledwie ułamkiem w całej grupie najwyższego ryzyka.

                                      > To właśnie jest przejaw logicznego myślenia: brak poczucia
                                      > zagrożenia prowadzi do bagatelizowania zagrożenia i wzrostu liczby
                                      > zachowań niebezpiecznych, a to skutkuje wzrostem zarażeń.

                                      Ok, racja. Jest to jeden z toków myślenia, któremu nie można zarzucić braku
                                      logiki. Jednak trzeba spojrzeć na tą sprawę trochę z boku. Wprowadzenie stanu
                                      zagrożenia zmieni zachowania jednostek podatnych na sugestię (fobie, panika,
                                      zmiana moralności?). Inne jednostki będą mieć to wszystko kompletnie w d.*.* bo
                                      nie tolerują kiedy ktoś im coś narzuca a pozostała mała reszta sama podejmie
                                      decyzję na podstawie ogólnie dostępnych danych (i nie będzie musiała żyć w
                                      stanie zagrożenia).
                                      Kto na tym zyska, kto straci ?
                                • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 14:26
                                  ale mówienie, że tylko wstrzemięźliwość chroni jest równie niebezpieczne. Tak
                                  samo jak negowanie ograniczenia zarażenia przez prezerwatywę.
                                  • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 14:30
                                    bi_chetny napisał:

                                    > ale mówienie, że tylko wstrzemięźliwość chroni jest równie
                                    niebezpieczne.

                                    Bi, ja odniosłam się tylko do słów, że "nie łatwo zarazić się HIV"
                                    (wolne tłumaczenia). Powiedziałbyś to swojemu synowi?
                                    • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 14:35
                                      a dlaczego mam mu kłamać ? ważniejsze jest, żeby wiedział z kim zamierza iść do
                                      łóżka i jak się zabezpieczać.
                            • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 13:50
                              mujer_bonita napisała:

                              > Badania na temat tego co przepuszczają a co nie prezerwatywy. Skuteczność
                              > prezerwatyw w zapobieganiu ciąży to jakieś 97-98% przy poprawnym stosowaniu.
                              > Dlaczego przy wirusie ma to być 100%? Poza tym nawet dobra gumka zawsze może
                              > pęknąć. Do tego są choroby, które przenoszą się poza gumką (różne paskudztwa na
                              > włosach łonowych itp.).

                              A zagłębiałaś się w genezę tych wyników czy tylko szerzysz stereotypy ? :)

                              Każdy wynik skądś się bierze.
                              Pierwszy lepszy link.
                              www.embrion.pl/npr/hivprez.htm
                              Jak zwykle istotne są niuanse.
                              • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 14:04
                                laflover napisał:
                                > A zagłębiałaś się w genezę tych wyników czy tylko szerzysz stereotypy ? :)

                                Użyłam własnego mózgu. Skoro prezerwatywa nie chroni w 100% przed ciążą to jak ma chronić w 100% przed HIV?
                                • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 14:25
                                  mujer_bonita napisała:

                                  > Użyłam własnego mózgu. Skoro prezerwatywa nie chroni w 100% przed ciążą to jak
                                  > ma chronić w 100% przed HIV?

                                  Wniosek całkiem słuszny tylko z małym kolejnym niuansem.
                                  "Stosowanie prezerwatywy" nie gwarantuje 100 % zabezpieczenia. Gdyś prezerwatywa
                                  jest tak skonstruowana aby nie przepuszczać wirusa. Badania stwierdzają że
                                  "Stosowanie prezerwatywy" nie ustrzegło od zakażenia. Natomiast idąc dalej nie
                                  sposób stwierdzić w 100% dlaczego do niego doszło - okazuje się że będąc pijanym
                                  niektórzy mylnie zakładają że potrafią prezerwatywy prawidłowo używać, inni nie
                                  zauważą po pijaku że pękła. W wyniku tego mamy 3% nieskuteczności "stosowania
                                  prezerwatywy". I tak dalej i tak dalej.

                                  Wiesz większość ludzi tak samo odnosi się do promieniowania radioaktywnego.
                                  Unika jak ognia (niby...) bo tak samo jak HIV jest zabójcze. Ale w Czarnobylu
                                  byli ludzie którzy biegali z marnymi zabezpieczeniami ale mimo świadomości
                                  zagrożenia nic im nie było. Bo wiedzieli dokładnie gdzie jest granica i na czym
                                  ona polega. W stanie wyższej konieczności zaakceptowali ryzyko bo było przez
                                  nich dokładnie skalkulowane.

                                  Najlepiej chorych na HIV wysłać na Słońce, pozbędziemy się problemu i ryzyka prawda?
                                  • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 14:29
                                    > Najlepiej chorych na HIV wysłać na Słońce, pozbędziemy się
                                    problemu i ryzyka pr
                                    > awda?

                                    Zaskakujący wniosek. Jest łatwiejszy sposób uniknięcia zakażenia -
                                    nie sypiać z nosicielami wirusa.
                                    • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 16:33
                                      kachna79 napisała:

                                      > Zaskakujący wniosek. Jest łatwiejszy sposób uniknięcia zakażenia -
                                      > nie sypiać z nosicielami wirusa.

                                      Naprawdę? Przemyśl co napisałaś bo Twój sposób jak dla mnie jest zupełnie nie
                                      skuteczny bo nie tylko poprzez zachowania seksualne wirus może się przenosić.
                                      Szczególnie że zachowania seksualne często są impulsywne a nikt na czole nie ma
                                      napisane czego jest nosicielem, szczególnie jak o tym sam nie wie.
                                      • zakletawmarmur Re: Co dalej? 23.07.09, 23:30
                                        Mój kolega przez półtorej roku był w związku z facetem, zarażonym
                                        wirusem HIV. Bzykali się regularnie, zawsze używali prezerwatyw
                                        (kolega nie wiedział o HIV). Nie zaraził się. Testy powtarzał kilka
                                        razy dla pewności. Na świecie żyje wiele par, gdzie jedna osoba jest
                                        zarażone wirusem... Wbrew pozorom nie jest łatwo zarazić się HIV,
                                        nawet bez prezerwatywy mężczyzna ma duże prawdopodobieństwo
                                        uniknięcia zakażenia (kobiety mają się pod tym względem gorzej).

                                        www.aids.gov.pl/files/wiedza/3_sex_popr.pdf
                                        "Wśród 123 par stale używających prezerwatyw nie stwierdzono
                                        infekcji u niezakażonego dotąd partnera, natomiast wśród par
                                        używających ich nieregularnie zakażeniu uległo 12 spośród 122
                                        niezakażonych dotąd osób153."

                                        "W roku 2000 eksperci Narodowego Instytutu Alergii i Chorób
                                        Zakaźnych, Narodowych Instytutów Zdrowia i Departamentu Zdrowia
                                        (USA) dokonali podsumowania informacji dotyczących skuteczności
                                        prezerwatyw w zapobieganiu zakażenia chorobami przenoszonymi drogą
                                        płciową139. Na tej podstawie wysnuto następujące wnioski:
                                        • produkowane obecnie w USA (a także w innych krajach rozwiniętych)
                                        prezerwatywy lateksowe podlegają niezwykle restrykcyjnym procedurom
                                        kontroli jakości,
                                        • nieuszkodzone prezerwatywy nie przepuszczają cząsteczek mających
                                        wielkość czynników wywołujących choroby przenoszone drogą płciową (w
                                        tym najmniejszego wirusa przenoszonego drogą płciową – wirusa
                                        zapalenia wątroby typu B – HBV), (wirus HBV ma średnicę ok. 42
                                        nanometrów, HIV jest 3 razy większy – ok. 120 nm140),
                                        • użycie prezerwatywy w kontakcie seksualnym, która nie pięknie i
                                        nie spadnie, nie powoduje ekspozycji na nasienie i sprawia, iż
                                        prawdopodobieństwo przeniesienia zakażeń przenoszonych tą drogą
                                        równa się 0 (zero !),
                                        • użycie prezerwatywy, nawet jeśli pęknie lub spadnie, znacznie
                                        zmniejsza ekspozycję na czynniki zakaźne,
                                        • na częstość pękania lub spadania prezerwatyw wpływa oswojenie się
                                        i wiedza dotycząca ich zakładania, doświadczenie w tym zakresie,
                                        właściwy dobór wielkości i używanie dodatkowych lubrykantów."

                                        Zwracam uwagę na to zdanie(!!!):

                                        "• użycie prezerwatywy w kontakcie seksualnym, która nie pięknie i
                                        nie spadnie, nie powoduje ekspozycji na nasienie i sprawia, iż
                                        prawdopodobieństwo przeniesienia zakażeń przenoszonych tą drogą
                                        równa się 0 (zero !),"

                                        To zdanie też jest dobre... Tyle się mówi ostatni o szczepionce
                                        przeciw AIDS:
                                        "Konsekwentne używanie prezerwatyw daje 90 – 95% ochronę, większą,
                                        niż daje wiele szczepionek138.
                                        Szczepionka przeciwko cholerze chroni przed zachorowaniem w około
                                        60%, przeciwko grypie w 70–90%, przeciwko ospie wietrznej w 70-90%."

                                        Czy jest panikować?
                                        • mujer_bonita Re: Co dalej? 24.07.09, 10:17
                                          zakletawmarmur napisała:
                                          > "Konsekwentne używanie prezerwatyw daje 90 – 95% ochronę, większą,
                                          > niż daje wiele szczepionek138.
                                          > Czy jest panikować?

                                          Panikować? Zaklęta - to jest kwestia osobistej decyzji. Ja przy 90-95% ochronie bym życia nie zaryzykowała. A nade wszystko nie narzucałabym tego ryzyka partnerowi. Inni niech robią jak chcą.
                                          • zakletawmarmur Re: Co dalej? 24.07.09, 10:44

                                            Panikować? Zaklęta - to jest kwestia osobistej decyzji. Ja przy 90-
                                            95% ochronie
                                            > bym życia nie zaryzykowała. A nade wszystko nie narzucałabym tego
                                            ryzyka partn
                                            > erowi. Inni niech robią jak chcą.

                                            To świetnie pokazuje jak można naciągać fakty...
                                            Ta informacja oznacza, że prezerwatywa w 90-95% przypadków nie pęka,
                                            czyli wtedy praktycznie nie ma szans na zarażenie się.

                                            Prawdopodobieństwo zarażenia sie wirusem HIV jest dużo mniejsze niż
                                            90-95%.

                                            Do tego powinnaś wliczyć prawdopodobieństwo, spotkania kogoś z HIV i
                                            to, ze nawet jak facet się z taką osobą bzyknie bez gumki to ma
                                            bardzo małe szanse na zarażenie się ( chyba 1/200 przypadków).

                                            Oczywiście gumka to podstawa przy seksie poza stałym związkiem i dla
                                            mnie głupota jest nie używanie jej szczególnie w kontaktach z
                                            prostytutkami.
                                            • mujer_bonita Re: Co dalej? 24.07.09, 10:56
                                              zakletawmarmur napisała:
                                              > To świetnie pokazuje jak można naciągać fakty...
                                              > Ta informacja oznacza, że prezerwatywa w 90-95% przypadków nie pęka,
                                              > czyli wtedy praktycznie nie ma szans na zarażenie się.
                                              > Prawdopodobieństwo zarażenia sie wirusem HIV jest dużo mniejsze niż
                                              > 90-95%.

                                              Jakie naciąganie Zaklęta? Jakie naciąganie? Informacja jest jasna. Skoro prezerwatywa daje 90-95% ochrony to oznacza 5-10% ryzyka. Dużo czy niedużo to już kwestia indywidualnej oceny. Nawet jeżeli prawdopodobieństwo zarażenia się wirusem w bezpośrednim kontakcie jest małe to nie jest zerowe.

                                              Nikt tu nie twierdzi, że zagrożenie jest duże itp. tylko, że JEST. A AIDS to nadal śmiertelna choroba (nie mówiąc, że, bardzo ciężka o czym się milczy - dla większości AIDS to zarażenie HIV a potem śmierć, nie wiedzą ile cierpienia jest po drodze).

                                              Powtarzam - ja bym nie ryzykowała ani swojego ani partnera życia, nawet przy 0,5% ryzyka. A inni mogą robić jak chcą.
                                              • zakletawmarmur Re: Co dalej? 24.07.09, 11:20

                                                Jakie naciąganie Zaklęta? Jakie naciąganie? Informacja jest jasna.
                                                Skoro prezer
                                                > watywa daje 90-95% ochrony to oznacza 5-10% ryzyka. Dużo czy
                                                niedużo to już kwe
                                                > stia indywidualnej oceny. Nawet jeżeli prawdopodobieństwo
                                                zarażenia się wirusem
                                                > w bezpośrednim kontakcie jest małe to nie jest zerowe.

                                                PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZARAŻENIA NIE WYNOSI 5-10%!!!

                                                Przy jednym stosunku w prezerwatywie będzie wynosiło:
                                                5-10% (szansa, że gumka pęknie) * 0,5% (szansa na zarażenie bez
                                                prezerwatywy- czyli gdy gumka pęknie na całej linii)* x%
                                                prawdopodobieństwo, że prostytutka ma HIV.

                                                Nie wiem ile x wynosi, ale jestem przekonana, że to mała liczba.
                                                Wiem że na Filipinach tylko 8/10 000 miało HIV z grupy tych co sobie
                                                w żyłę nie dają...

                                                Nie naciągnęłaś więc faktów?

                                                Ja też uważam, że zdrada to zdrada i facet nie powinien okłamywać
                                                żony, ale argument o HIV mnie nie przekonuje. Raczej dobrze wpada w
                                                ucho oskarżenie "naraziłeś mnie na HIV".
                                                • mujer_bonita Re: Co dalej? 24.07.09, 11:40
                                                  zakletawmarmur napisała:
                                                  > PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZARAŻENIA NIE WYNOSI 5-10%!!!

                                                  Nigdzie tak nie napisałam. Nie krzycz.

                                                  Co do prawdopodobieństwa jeszcze - ludzie grają w lotto gdzie prawdopodobieństwo PRZEGRANEJ jest równe 99,999999%. Dlaczego? Bo 2zł im nie żal. Gdyby los kosztował 2.000zł zapewne większość by się nie zdecydowała a przecież prawdopodobieństwo pozostaje to samo. Liczy się nie tylko ryzyko ale to czym ryzykujemy.


                                                  > Ja też uważam, że zdrada to zdrada i facet nie powinien okłamywać
                                                  > żony, ale argument o HIV mnie nie przekonuje. Raczej dobrze wpada w
                                                  > ucho oskarżenie "naraziłeś mnie na HIV".

                                                  Bo taka jest prawda czy Ci się to podoba czy nie. NARAZIŁ. I to nie tylko na HIV ale również na szereg chorób przenoszonych drogą płciową (w tym takie przed którymi gumka nie chroni).
                                                  • zakletawmarmur Re: Co dalej? 24.07.09, 11:48
                                                    Zarazić się różźnymi świństwami też można idąc na basen, czy
                                                    korzystając z publicznej toalety... Czy ktoś sprawdza, kontroluje
                                                    partnera co ten w toalecie robił? Czy ktoś wyrzuca partnerowi, że
                                                    naraża go na jakąś chorobę pracując np. w karetce lub z narkomanami?
                                                    Przecież, mógłby sobie znaleść bezpieczniejszą pod tym względem
                                                    pracę...
                                                  • zakletawmarmur Re: Co dalej? 24.07.09, 12:01

                                                    No ale ok, przyznaje racje, że z innymi chorobami przenoszonymi
                                                    drogą płciowa jest już gorzej. Zauważ jednak, że ciągle pisze o HIV.
                                                    Ta choroba chyba mniej by mnie stresowała niż kilka innych, choć
                                                    chyba jako jedyna jest niewyleczalna...
                                      • kachna79 Re: Co dalej? 24.07.09, 08:14
                                        > Naprawdę? Przemyśl co napisałaś bo Twój sposób jak dla mnie jest
                                        zupełnie nie
                                        > skuteczny

                                        Jest skuteczny jeśli chodzi o uniknięcie zakażenia poprzez kontakty
                                        seksualne (rozumiem, że o tym dyskutujemy, a nie o zakażeniach
                                        poprzez kontakt z krwią). Wierność stałemu partnerowi od dawna jest
                                        promowana jako sposób na zmniejszenie ryzyka zakażenia -
                                        zdecydowania nie jest to mój patent.

                                        > Szczególnie że zachowania seksualne często są impulsywne a nikt na
                                        czole nie ma
                                        > napisane czego jest nosicielem

                                        Jak widać spontaniczność jest obarczona ryzykiem - to ryzyko można
                                        minimalizować, ale warto mieć jego świadomość. Chociażby po to żeby
                                        w sytuacji niepewnej wykonać test.
                                        Właśnie to przeświadczenie, że zagrożenie mnie nie dotyczy, prowadzi
                                        do sytuacji gdy osoba zarażona sama nie ma tej świadomości.
                                  • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 14:40
                                    laflover napisał:
                                    > W wyniku tego mamy 3% nieskuteczności "stosowania
                                    > prezerwatywy".

                                    3% nieskuteczności to jest przy PRAWIDŁOWYM stosowaniu.

                                    Z ulotki:
                                    'Jak każdy środek antykoncepcyjny prezerwatywa nie gwartntuje 100% skuteczności. Używana prawidłowo POWINNA POMÓC ZMNIEJSZYĆ RYZYKO zajścia w ciążę lub zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą płciową, w tym wirusem HIV'
                                    • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 16:35
                                      mujer_bonita napisała:

                                      > 3% nieskuteczności to jest przy PRAWIDŁOWYM stosowaniu.

                                      przy PRZEKONANIU o PRAWIDŁOWYM stosowaniu :)
                                      nie jesteś w stanie tego zweryfikować po fakcie.

                                      > nia się chorobami przenoszonymi drogą płciową, w tym wirusem HIV'

                                      to tylko marketing. w stylu nie potwierdzam ani nie zaprzeczam.
                                      wyobraź sobie ile byłoby pozwów o odszkodowanie gdyby napisali że zabezpiecza w
                                      100%.
                                  • uczula Re: Co dalej? 23.07.09, 16:22
                                    laflover napisał:
                                    > Wiesz większość ludzi tak samo odnosi się do promieniowania
                                    radioaktywnego.
                                    > Unika jak ognia (niby...) bo tak samo jak HIV jest zabójcze. Ale w
                                    Czarnobylu
                                    > byli ludzie którzy biegali z marnymi zabezpieczeniami ale mimo
                                    świadomości
                                    > zagrożenia nic im nie było. Bo wiedzieli dokładnie gdzie jest
                                    granica i na czym
                                    > ona polega. W stanie wyższej konieczności zaakceptowali ryzyko bo
                                    było przez
                                    > nich dokładnie skalkulowane.

                                    oj z tym czarnobylem poleciales po bandzie.
                                    poogladaj sobie na youtubie filmy z czarnobyla to moze porownan ci
                                    sie odechce.
                                    zwlaszcza ten z Discovery.
                                    • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 16:42
                                      uczula napisała:

                                      > oj z tym czarnobylem poleciales po bandzie.

                                      bardzo trendy określenie ale moim skromnym zdaniem nie pasuje do mojej
                                      wypowiedzi pisemnej ;)

                                      > poogladaj sobie na youtubie filmy z czarnobyla to moze porownan ci
                                      > sie odechce.
                                      > zwlaszcza ten z Discovery.

                                      Nie muszę bo większość już widziałem, temat zgłębiłem i wnioski jakieś tam
                                      wyciągnąłem. Nie za bardzo wiem na co chciałaś mi zwrócić uwagę ale ja zwrócę
                                      uwagę może na to że media naginają rzeczywistość do swoich potrzeb. Realia
                                      wyglądają często dużo mniej ciekawie, dużo mniej kontrowersyjnie - a kto by to
                                      chciał wtedy oglądać?
                                      Prawda jest taka że Ci którzy zginęli wtedy w elektrowni po prostu żyli bez
                                      świadomości zagrożenia albo nawet w dezinformacji. Ewentualnie mieli pecha bo
                                      byli w złym czasie w złym miejscu. Że o bałaganie organizacyjnym i braku
                                      odpowiednich procedur bezpieczeństwa nie wspomnę. Ale takie to były czasy i taki
                                      kraj.

                                      A Ty też dałaś się nabrać na ten wysyp mutantów ? :D

                                      Może już jednak nie róbmy OT.
                                      • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 16:48
                                        laflover napisał:
                                        > ale ja zwrócę
                                        > uwagę może na to że media naginają rzeczywistość do swoich potrzeb

                                        Media naginają rzeczywistość do swoich potrzeb. Ulotki do prezerwatyw to chwyt marketingowy. Badania są do dupy. Jedynie Laflover wie co słuszne.

                                        Ja spasuję a Tobie życzę upojnych nocy z wiarą w gumkę.
                                        • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 17:45
                                          mujer_bonita napisała:

                                          > marketingowy. Badania są do dupy. Jedynie Laflover wie co słuszne.
                                          > Ja spasuję a Tobie życzę upojnych nocy z wiarą w gumkę.

                                          Szybko pasujesz, ciekawe dlaczego :)
                                          Gumek nie używam więc nie mam tego problemu. Bardzo ich nie lubię.
                                          • zyg_zyg_zyg Re: Co dalej? 23.07.09, 19:04
                                            > Szybko pasujesz, ciekawe dlaczego :)

                                            to typowy foch - pojawa się, jak już braknie argumentów :-P
                                            • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 23:30
                                              zyg_zyg_zyg napisała:
                                              > to typowy foch - pojawa się, jak już braknie argumentów :-P

                                              A jaki można mieć argument przeciw twierdzeniom w stylu:
                                              - media naginają rzeczywistość do swoich potrzeb
                                              - ulotki do prezerwatyw to chwyt marketingowy
                                              - badania są do dupy?

                                              Jest pewien typ człowieka, który będzie wiedział swoje wbrew wszelkim dowodom i logice. Szkoda czasu na wymianę zdań.
                                              • zyg_zyg_zyg Re: Co dalej? 24.07.09, 12:38
                                                Bonita,
                                                to była tylko taka żartobliwa złośliwostka :-)
                                          • mujer_bonita Re: Co dalej? 23.07.09, 23:27
                                            laflover napisał:
                                            > Szybko pasujesz, ciekawe dlaczego :)

                                            Bo Ty przeciwko naukowym dowodom i logice wysuwasz argumenty typu: wszystko bujdy ja wiem lepiej. Jest pewne powiedzenie na temat tego typu dyskusji ale nie przytoczę bo byłoby to niegrzeczne. Ja wolę jednak wierzyć fachowcom niż anonimowym forumowiczom.
                                            • laflover Re: Co dalej? 24.07.09, 17:02
                                              mujer_bonita napisała:

                                              > Bo Ty przeciwko naukowym dowodom i logice wysuwasz argumenty typu: wszystko buj
                                              > dy ja wiem lepiej. Jest pewne powiedzenie na temat tego typu dyskusji ale nie p
                                              > rzytoczę bo byłoby to niegrzeczne. Ja wolę jednak wierzyć fachowcom niż anonimo
                                              > wym forumowiczom.

                                              No tak to typowy foch jednak :)
                                              Pozdrawiam Cię bardzo przyjaźnie i nie domagam się wiary w moje słowa. Nie
                                              przytoczyłaś żadnych godnych uwagi argumentów lub też opinii tych tak zwanych
                                              fachowców więc faktycznie dyskusja nie ma sensu.
                      • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 13:19
                        Zaraz się zacznie dyskusja o średnicy porów w gumie lateksowej i
                        średnicy wirusa...
                  • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 12:47
                    Chcę mieć ciało takie jak te laski, które
                    > sprzedawały seks mojemu mężowi...

                    Mieć takie ciało to jedno... Kiedyś, pod wpływem problemów, też
                    chciałam pokazać mężowi, że jestem jak te inne laski. Motywacją nie
                    była zdrada męża, ogólnie: sprawa skomplikowana, też mocno rzutująca
                    na moje poczucie własnej wartości. W tym "dążeniu do ideału" poszłam
                    za daleko - niesmak i niechęć do siebie pozostał na długo.
                    • cyklista6 Re: Co dalej? 23.07.09, 13:02
                      > Mieć takie ciało to jedno... Kiedyś, pod wpływem problemów, też
                      > chciałam pokazać mężowi, że jestem jak te inne laski. Motywacją nie
                      > była zdrada męża, ogólnie: sprawa skomplikowana, też mocno rzutująca
                      > na moje poczucie własnej wartości. W tym "dążeniu do ideału" poszłam
                      > za daleko - niesmak i niechęć do siebie pozostał na długo.

                      No to poprosimy o więcej szczegółów - skoro zaczęłaś - jak daleko poszłaś?

                      Moja żona od czasu do czasu też rozpacza, że nie wygląda jak 'te inne laski' i
                      nie chce mi uwierzyć, że podoba mi się taka jaka jest. Nie chcę aby się starała
                      dla mnie, ale aby się dobrze czuła ze sobą we swoim ciele - wtedy jest pewna
                      siebie i to jest najbardziej atrakcyjne.
                      • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 13:12
                        > No to poprosimy o więcej szczegółów - skoro zaczęłaś - jak daleko
                        poszłaś?

                        Problem miał związek z zainteresowaniem męża pornografią. No więc
                        naoglądałam się tych panienek, zakupiłam bieliznę, zrobiłam w łóżku
                        parę rzeczy, na które nie miałam ochoty... (to łóżko to z mężem
                        oczywiście). A jak się otrząsnęłam to nabrałam cholernego niesmaku -
                        mój M też zachwytu nie wyraził (chyba wyczuł co jest grane)...
                        W sumie nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego, ale że motywacja była
                        kiepska, to skutkowało to niechęcią do łóżkowych ekscesów również.

                        Nie chcę aby się starała
                        > dla mnie, ale aby się dobrze czuła ze sobą we swoim ciele - wtedy
                        jest pewna
                        > siebie i to jest najbardziej atrakcyjne.

                        Wiesz, ja nie mam problemów z akceptacją siebie, ale nieszczęśliwy
                        splot wydarzeń podkopał moje dobre samopoczucie. U nas problem się
                        sam (może z naszym lekkim udziałem) rozwiązał ale trochę wody
                        upłynęło. Osobiście sama dostrzegłam, że ja nie chcę być jak "te
                        inne laski".
                        • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 13:27
                          kachna79 napisała:


                          > sam (może z naszym lekkim udziałem) rozwiązał ale trochę wody
                          > upłynęło. Osobiście sama dostrzegłam, że ja nie chcę być jak "te
                          > inne laski".

                          Czyli jaka? Jakie są te inne laski ?
                          Temat dość intrygujący bo ja do tej pory nie mogę zrozumieć jak można być
                          zazdrosnym o pornosy.
                          Co prawda to na inny wątek temat ale....
                          • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 13:31
                            > Czyli jaka? Jakie są te inne laski ?
                            > Temat dość intrygujący bo ja do tej pory nie mogę zrozumieć jak
                            można być
                            > zazdrosnym o pornosy.

                            I nie zrozumiesz, bo ja nie potrafię tego wyjaśnić. To jest zapewne
                            sprawa indywidualna - mój punkt widzenia nie ma tu znaczenia.
                            • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 13:36
                              kachna79 napisała:

                              > I nie zrozumiesz, bo ja nie potrafię tego wyjaśnić. To jest zapewne
                              > sprawa indywidualna - mój punkt widzenia nie ma tu znaczenia.

                              Ale może pozwoliłoby poskładać do kupy wiele punktów widzenia ;)
                              Skoro jednak tak to EOT.
                              • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 13:43
                                > Ale może pozwoliłoby poskładać do kupy wiele punktów widzenia ;)

                                Liczy się moment: ja byłam po pierwszym porodzie, przez większość
                                czasu sama z dzieckiem, bo M ma dużo pracy. Pracował przy kompie...
                                potem się dowiedziałam że nie tylko praca pochłaniał jego czas.
                                Moje poczucie własnej wartości w związku z porodem i laktacją też
                                nie zwyżkowało, więc zaraz doszłam do wniosku, że widocznie ja do
                                oglądania się nie nadaję i trzeba szukać piękna w sieci.
                                A najbardziej subiektywne moje odczucie to fakt, że kiedy mąż
                                oglądał nagie modelki, to ja potem w łóżku czułam się oceniana wg.
                                photoshopowego standardu.
                  • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 13:18
                    deodeo napisała:

                    > codziennie, zabiegi liftingujące, odchudzające, podnoszące,
                    > napinające... Znaczna część wypłaty na to idzie. Chcę się
                    > dowartościować. Chcę mieć ciało takie jak te laski, które
                    > sprzedawały seks mojemu mężowi............

                    To bardzo dobrze że tak robisz, ale odpowiedz sobie na jedno zarąbiście ważne
                    pytanie, dla kogo to robisz? Dla siebie czy dla męża? Jeśli dla niego (piszesz
                    że go kochasz) to uważaj bo to prosta droga do frustracji. Nie masz pojęcia
                    jakie ciało miała ta prostytutka... w ogóle zastanawiam się skąd pewność że u
                    takie w ogóle był ? Faktury chyba mu nie wystawiła?? Sam fakt np. że znalazłaś u
                    niego w kieszeni kartonik, wizytówkę, itp. naprawdę jest tylko poszlaką a nie
                    żadnym dowodem.
                    Przedstawiłaś nam dość jednostronny obraz sytuacji, prócz tego że mąż ma
                    roszczeniowy charakter nic o nim nie wiadomo. Nie wiadomo czy Cię kocha ale
                    wiadomo że łatwo mu podejmować decyzje - być może poszukał zaspokojenia gdzie
                    indziej ale czy na pewno ?
                    A skąd ta nagła odmiana u niego ? Zastanawiałaś się nad tym ? CZy to pierwsza
                    taka odmiana czy ma regularne cykle "dobroci" ?

                    Zróbcie badania, oddzielcie przeszłość grubą krechą, zadbaj o siebie i swoją
                    kondycję nie tylko fizyczną DLA SIEBIE. Przez to będziesz dla niego
                    atrakcyjniejsza. Bądź trochę egoistyczna ale bez stawania mężowi "w poprzek",
                    niech każdy czerpie z tego związku to czego potrzebuje.

                    Wiem, łatwo powiedzieć.
                • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 13:12
                  Cel kurcze prosty i zwykły, a życie krótkie. Niech mąż się nauczy
                  pilnować własnego terytorium, bo chyba jest zbyt pewny że ono samo
                  się pilnuje, a skoro nudzi się do tego stopnia - że poszukuje
                  prostytutkowych mocnych wrażeń, zajmijmy go czymś konstruktywnym:
                  pilnowanie żony na ten przykład? :)
                  • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 13:14
                    Chodzi nam o to żeby związek przetrwał czy żeby spalić wszystkie
                    mosty?
                    • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 13:19
                      Jeśli prostytutka go nie obrzydza (tam się nie idzie po zwykłe
                      wrażenia tylko po ostre), to nie obrzydzi go żona dlatego że była z
                      innym. Proszę. Do prostytutek nie chodzą wrażliwi idealiści i
                      chłopaczkowie, którzy damę całują w buciki.
                      • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 13:23
                        > Jeśli prostytutka go nie obrzydza (tam się nie idzie po zwykłe
                        > wrażenia tylko po ostre), to nie obrzydzi go żona dlatego że była
                        z
                        > innym.

                        Tu chyba problemem mogłoby być męskie ego. Zresztą po zdradzie to
                        ona może zechcieć odejść.
                        A tak serio: moje pytanie dotyczyło tego czy chcemy związek
                        naprawiać czy nie. Jeśli chodzi o naprawę to rozpoczęcie jej od
                        zdrady jest wyjściem dosyć ryzykownym. Zresztą w miłości nie stosuje
                        się metody "oko za oko". Chociaż zaraz pewnie ktoś mnie uświadomi,
                        że idealista jestem...
                        • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 13:26
                          Och to biedne męskie ego.:) No to by były dwa zranione "ego".
                          No to niech zasymuluje zdradę - to będzie test czy wrażliwa dusza
                          męża i moralna tułaczka zniszczy związek.
                          • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 13:28
                            possessive napisała:

                            > Och to biedne męskie ego.:) No to by były dwa zranione "ego".

                            Naprawdę tak odbierasz moje słowa, czy ironizujesz?
                            • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 13:35
                              Dobrze cię odbieram i dobrze wiem czego bronisz, mamy generalnie
                              albo oko za oko albo nadstawianie drugiego policzka. Zło można
                              zwalczać złem, albo dobrem. Można też odpłacić niepełną miarką ale
                              na akcję zawsze jest reakcja i jakaś być musi skoro autorkę to boli.
                              • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 13:49
                                > Dobrze cię odbieram i dobrze wiem czego bronisz, mamy generalnie
                                > albo oko za oko albo nadstawianie drugiego policzka.

                                Mam coraz większe poczucie, że autorkę wątku należy bronić przed
                                Twoimi radami:) (Żarcik, kobieta dorosła jest, więc sama o siebie
                                zadba).
                                Nie sugeruję strategii "oko za oko" czy "drugiego policzka" -
                                polecam po prostu refleksję dotyczącą sensu ładowania się do łóżka
                                innemu. Czemu to ma służyć? Co w ten sposób można uzyskać, co
                                stracić?
                                Zdrada (nawet jeśli jest formą rewanżu) to drastyczny krok, a
                                motywacja typu "może poczuję się lepiej" czy "może on będzie
                                zazdrosny i zadba o mnie" to kiepściutka strategia.
                                • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 13:55
                                  Mężczyźni stosują tą kiepściutką strategię z powodzeniem bo wierna
                                  żona zadba radośnie o zaplecze no nie?
                                  Nie radzę autorce. Chcę ją obronić przed absurdalnym obwinianiem jej
                                  o to że mąż poszedł do prostytutki.
                          • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 13:37
                            skoro facet nie był zazdrosny, to teraz też nie będzie.
                      • kachna79 apropos całowania w buciki... 23.07.09, 13:25
                        To chyba się zdarza, że żonka pełni funkcję reprezentatywne (jako
                        żona i matka), a prostytutka ma zapewnić dobry seks...
                      • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 13:34
                        zdziwiłabyś się, po co faceci chodzą i jacy.
                        • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 13:37
                          Taa to powiedz czemu nie kochanka tylko prostytutka hm? To pewnie
                          przypadek albo MiL.
                          • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 13:44
                            nie, może chodziło tylko o spuszczenie z krzyża, a do tego prostytutka lepsza.
                            Poza tym, podobno zdrada emocjonalna bardziej boli kobiety niż fizyczna ?
                            • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 13:52
                              bi_chetny napisał:

                              > nie, może chodziło tylko o spuszczenie z krzyża, a do tego
                              prostytutka lepsza.
                              > Poza tym, podobno zdrada emocjonalna bardziej boli kobiety niż
                              fizyczna ?

                              No jak widać zdrada fizyczna budzi zwątpienie co do własnej
                              fizyczności (jeśli pewność jest nadwątlona). Ja bym wolała żeby mąż
                              zdradził z koleżanką dla jej intelektu niż dla młodości i wielkich
                              balonów. Ale każdy ma swoje zdanie.
                              • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 13:57
                                oo, łatwo tak teoretyzować
                      • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 13:37
                        possessive napisała:

                        > Jeśli prostytutka go nie obrzydza (tam się nie idzie po zwykłe
                        > wrażenia tylko po ostre), to nie obrzydzi go żona dlatego że była z
                        > innym. Proszę. Do prostytutek nie chodzą wrażliwi idealiści i
                        > chłopaczkowie, którzy damę całują w buciki.

                        A skąd Ty tak to wszystko wiesz? Byłaś, robiłaś badania ?
                        Moim zdaniem błądzisz i to bardzo.
                        • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 13:48
                          laflover napisał:

                          > possessive napisała:

                          > A skąd Ty tak to wszystko wiesz? Byłaś, robiłaś badania ?
                          > Moim zdaniem błądzisz i to bardzo.

                          Błądzę. Pozwól mi na ten komfort. Inaczej zacznę podejrzewać męża i
                          wujów.
                    • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 13:21
                      I proszę nie trzęśmy się tak nad szkodą i uszczerbkiem biednego
                      męża. Nic by mu nie ubyło.
                      • kachna79 Re: Co dalej? 23.07.09, 13:26
                        possessive napisała:

                        > I proszę nie trzęśmy się tak nad szkodą i uszczerbkiem biednego
                        > męża. Nic by mu nie ubyło.

                        Nie nic mu nie ubędzie - autorka wątku się nie zużyje.
                        Sądzę, że motywacja - dowalić niewiernemu - właśnie na niej odbije
                        się najgorzej.
                        • possessive Re: Co dalej? 23.07.09, 13:29
                          Można go jeszcze walnąć patelnią to też by nieco pomogło. Ogólnie
                          lepiej obrócić frustrację przeciw winnym niż przeciw sobie i
                          własnemu ciału.
                      • bi_chetny Re: Co dalej? 23.07.09, 13:35
                        co to znaczy: nic by mu nie ubyło ?
                  • deodeo Re: Co dalej? 23.07.09, 13:24
                    possessive napisała:

                    > Cel kurcze prosty i zwykły, a życie krótkie. Niech mąż się nauczy
                    > pilnować własnego terytorium, bo chyba jest zbyt pewny że ono samo
                    > się pilnuje, a skoro nudzi się do tego stopnia - że poszukuje
                    > prostytutkowych mocnych wrażeń, zajmijmy go czymś konstruktywnym:
                    > pilnowanie żony na ten przykład? :)
                    Faktycznie jest pewny, że "się samo" pilnuje.
                    Mój mąż nie jest zazdrosny. Nie wiem z czego to wynika? Zawsze tak
                    było. Nie miałam ani jednej sceny zazdrości :(. Jestem atrakcyjną
                    kobietą. Faceci się za mną oglądają. Często zaczepiają, czy to w
                    sklepie, czy na stacji benzynowej, w pracy. Czasem specjalnie Go
                    prowokowałam. Tańczyłam z jakimś gościem "zbyt blisko" na jego
                    oczach. Chcialam wyrzutów, chciałam usłyszeć, że przesadziłam. NIGDY
                    nie usłyszałam czegoś takiego. Wręcz przeciwnie wciąż było: idź
                    gdzieś, baw się, spotykaj.....
                    • laflover Re: Co dalej? 23.07.09, 13:58
                      deodeo napisała:

                      > oczach. Chcialam wyrzutów, chciałam usłyszeć, że przesadziłam. NIGDY
                      > nie usłyszałam czegoś takiego. Wręcz przeciwnie wciąż było: idź
                      > gdzieś, baw się, spotykaj.....

                      Niektórzy faceci tacy są. Trzeba było to sprawdzić przed ślubem a nie domagać
                      się teraz odmiany.
                      Dla mnie ważniejsze jest szczerze zaufanie niż robienie scen zazdrości. Nie mam
                      problemu by pozwolić partnerce nawet na niewinny flirt o ile mam pewność że ona
                      ma pewność tego gdzie jest jakaś tam granica. I taki styl mi odpowiada. Innym
                      zapewne odpowiada inny. Takie życie.
    • gacusia1 A wiesz,co? 23.07.09, 16:02
      Ja to juz wolalabym,zeby mnie z prostytutkami zdradzal niz z jakas
      pinda z pracy i jeszcze sie zakochal do tego.
      Prostytutka to przynajmniej bezpieczna i malzenstwa nie bedzie
      chciala rozwalic. Pomysl o tym raczej "technicznie" a nie
      emocjonalnie.
      • deodeo Re: A wiesz,co? 23.07.09, 16:05
        gacusia1 napisała:

        > Ja to juz wolalabym,zeby mnie z prostytutkami zdradzal niz z jakas
        > pinda z pracy i jeszcze sie zakochal do tego.
        > Prostytutka to przynajmniej bezpieczna i malzenstwa nie bedzie
        > chciala rozwalic. Pomysl o tym raczej "technicznie" a nie
        > emocjonalnie.

        Dziękuję Gacusiu. Tak też próbuję kombinować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka