deodeo
22.07.09, 10:26
Nie wiem od czego zacząć. Może po kolei. Jesteśmy małżeństwem od 8
lat. Właściwie nigdy nasze małżeństwo nie było doskonałe. To czego
było za dużo to kłótnie. To czego za mało to seks. Tak patrząc
wstecz to nigdy nie mieliśmy regularnego seksu. Zdarzało się raz na
tydzień, raz na dwa tygodnie.Czasem raz na miesiąc. Głównie to ja
nie miałam ochoty. Ciągłe kłótnie, obrażanie mnie przez męża,
czepianie się (mąż ma naprawdę trudny, roszczeniowy charakter) –
powodowało, że nie miałam ochoty na zbliżenia z nim. I tak sobie
trwaliśmy. Chyba w tym czasie nikogo nie miał. Ja również.
Zaliczyliśmy po drodze terapię małżeńską, której efektów nie
odczułam. Mniej więcej od roku mamy z mężem potężny kryzys. Mąż
poinformował mnie, że jest ze mną tylko dla dziecka. Nie sypiamy ze
sobą, rozmawiamy tylko „służbowo”. Podejrzewałam męża, że zdradza
mnie z prostytutkami. Jednak w czasie kryzysu nie drążyłam i nie
szukałam potwierdzenia (a niech robi sobie co chce!) a może naiwnie
wierzyłam, że jednak mnie nie zdradza....Kilka tygodni temu mąż
przyszedł do mnie z propozycją, żeby spróbować to wszystko naprawić,
żebyśmy jeszcze raz dali sobie szansę. Zgodziłam się. Jest naprawdę
dobrze. Jest inaczej. Seks jest lepszy. Więcej rozmawiamy. Mąż się
bardzo stara. Jednak te prostytutki nie dawały mi spokoju. Mąż
pytany o zdradę twierdzi, że odkąd się ze mną spotyka - nie miał
innych kobiet. Zaczęłam szukać. I znalazłam. Mąż faktycznie płacił
za seks przynajmniej kilka razy. Od kilku dni nie mogę jeść. Nie
mogę spać. Zaniedbuję dziecko. Nie wiem co robić. Z mężem nie
rozmawiałam na ten temat. Podejrzewam, że i tak się nie przyzna.
Powiedzcie kochani co robić! Zapomnieć o tym? Wybaczyć? Trzymać się
tego, że jest lepiej? Nie rozwalać dziecku rodziny? Czy odejść z
godnością? Kocham męża, jednak te prostytutki spędzają mi sen z
powiek.