ropuszek
23.07.09, 14:25
Witam,
moich problemów z mężem ciąg dalszy. Oczywiście seks jest co 2 tygodnie i on
się tym strasznie męczy i pewnie dlatego odpoczywa tyle czasu. To jednak moje
wnioski, a nie jego słowa.
Wczoraj mi oznajmił, że on wziął za żonę dziewicę (dodam, że wiedział, że
miałam 2 partnerów przed małżeństwem, z którymi uprawiałam taki i tyle seksu,
ile nam się podobało); no więc powiedział, że wziął za żonę dziewicę, a nie
kobietę, która by się stale chciała 'pieprzyć' (to ostatnie wyrażenie to mój
zamiennik, bo nie wypowiem tego, co on powiedział).
Z tego tytułu co i raz są uwagi rzucone mimochodem: np. gdybym ja wiedział,
jaka ty naprawdę jesteś (chodzi o to, że ja się chcę po prostu kochać w nocy i
przytulać w dzień - przynajmniej) to bym się z tobą nie żenił; albo: teraz to
już nie ma czasu na to, teraz musimy pracować i myśleć, a nie się zajmować
głupotami; albo: ty ciągle tylko o tym seksie, musimy sobie stawiać jakieś
cele w życiu i do nich dążyć, pracować, a nie obsciskiwać się, jakbyśmy mieli
naście lat.
Mówi też, że gdyby miał 18 lat, to by mnie wykończył w łóżku, a ma 31.
O co mu chodzi? Jak pytam, to stale powtarza o tych swoich celach .itp. itd..
Dodam, że oboje pracujemy (on trochę więcej) i mamy malutkie dziecko, którym i
tak ja się w większości zajmuję.
Dzisiaj znów powracają myśli o rozwodzie..