tupunia
29.07.09, 13:16
Nasz problem polega na tym, że ja potrzebuję długiej gry wstępnej (chociaż ze
20 minut, a mogłabym i godzinę ) i stosunku trwającego też chociaż kilkanaście
minut. A tymczasem mój partner mówi, że gdy tylko "stanie mu", jest już gotowy
na stosunek i jeśli będziemy przedłużać grę wstępną, to potem nie będzie się
mógł już wcale kochać, bo traci ochotę. Nie jest tak, że nigdy nie mamy gry
wstępnej, ale kilka minut + stresowanie się, że jeszcze nie jestem gotowa, nie
wpływają na mnie najlepiej. A sam stosunek z reguły kończy się wtedy, gdy mi
zaczyna być dobrze, czyli po kilku minutach. Owszem, orgazmy przeżywam, bo mój
partner stara mi się wynagradzać to wszystko seksem oralnym już po seksie
właściwym, ale jednak nie czuję się usatysfakcjonowana. Jakieś porady?