Dodaj do ulubionych

afekty w ChAD

20.09.09, 19:52
Wiele osób myli stany w jakich się znajdują. Drodzy jak mamy być traktowani
poważnie, skoro sami nie wiemy nawet jak poprawnie nazwać stany których
doświadczamy
cytuję:
(wyciaga mnie z depresji, ale nakręciła mnie ostatnio w potworną hipomanię -
chyba najgorszą w ciagu ostatnich lat.)

To tak, jakby mówić o potwornej subdepresji.
pl.wikipedia.org/wiki/Hipomania
Stan ten charakteryzuje się m.in. podwyższonym nastrojem, zwiększoną energią,
mniejszym zapotrzebowaniem na sen (hiposomnia) i zwiększeniem efektywności
fizycznej i psychicznej.
Określajmy większe nakręcenie po prostu manią, a te największe hipermanią
Obserwuj wątek
    • balbina_alexandra Re: afekty w ChAD 20.09.09, 20:12
      Ale ja nie mylę...
      Mam tendencje do używania silnych przejaskrawień i hiperboli tudzież
      barwnych oksymoronów w jezyku codziennym od zawsze. Często mówię np.
      że coś było straszliwie fascynujące albo obrzydliwie pociagajace.
      Stan w którym się znajdowałam to hipomania. Z wszystkich definicji
      manii wynika, że hipo to taka mania bez objawów psychotycznych, bez
      urojeń, omamów, halucynacji... Nigdy mi się to nie przydarzyło
      (jeszcze), nigdy nie utraciłam kontaktu z rzeczywistością. Ale moje
      stany maniakalne są bardzo silne i wyniszczające - psychicznie,
      fizycznie, finansowo i dlatego nie zawahałam się użyć
      słowa "potwornie" - cóż, taki mam styl pisania, nawet na tym gruncie
      jestem nacechowana afektywnie...

      Nie podoba mi się ton Twojej wypowiedzi. Choruję od dawna, choć
      dopiero od niedawna wiem, że to CHAD. Akurat o chorobie wiem sporo,
      bo to "przypadłość rodzinna". Być może nie wiem jak nazwać poprawnie
      stan jakiego doświadczam, ale co do poważnego traktowania...
      Internet przyjmie wszystko, ale w realnym świecie ja, osobiście -
      otwarcie mówiąca o swojej chorobie - jestem jak dotąd zawsze
      traktowana poważnie i z szacunkiem.
      • drugikoniecswiata Re: afekty w ChAD 21.09.09, 23:31
        Nie zgadzam się, że do utraty kontaktu z rzeczywistością potrzebne są kawałki
        psychotyczne - urojenia, omamy, halucynacje. Ja zawsze rozumiałam manię jako
        taki stan, w którym podejmowane działania są destrukcyjne, a delikwent nie zdaje
        sobie z tego sprawy i uważa że wszystko jest ok. W stanie hipo widzę, że
        upłynniam kasę i widzę, że znajduję na to 1000 argumentów, i czasem potrafię, a
        czasem nie wyjść wtedy ze sklepu. Ktoś w stanie maniakalnym będzie tę kasę
        wydawał i już i żadne argumenty do niego nie trafią. Tak ja rozumiem te terminy
        przynajmniej?

        Choć zastanawiałam się też, czy granica między hipo a manią (w różnym stopniu
        nasilenia) nie leży właśnie w stopniu destrukcyjności. Tzn. że hipomania to stan
        ogólnie "pożądany", czas większej produktywności, kreatywności itp, przyjemny
        dla delikwenta a niebezpieczny z powodu ryzyka przejścia w manię, natomiast
        stan, w którym nie śpimy i jesteśmy tym wykończeni oraz głównie wprowadzamy w
        życie chaos - to już mania, mimo tego, że jeszcze zdajemy sobie z tego sprawę.

        Nie wiem co na to terminologia medyczna, może i ona jest nieścisła? Myślę, że
        granica jest śliska, może osobnicza. Tak czy siak, zgadzam się, że jeśli używać
        terminów obiegowych, to lepiej chyba w miarę zgodnie z ich obiegowym znaczeniem.
        Zawsze można wymyślić swoje wink
    • dr.zabba Re: afekty w ChAD 20.09.09, 20:49
      No... Hmm, hmm.
      Większe nakręcenie to hipomania, a utrata kontaktu z rzeczywistością (lub każdy
      na swój użytek niech poda swoją definicję) to mania. Hipermania to ciężka mania.
      Może trzymajmy się medycznych definicji.
      ***
      A jak odróżniacie depresję od zwykłego przygnębienia, obawy, zmęczenia?
        • dr.zabba Re: afekty w ChAD 21.09.09, 18:50
          Nie chodziło mi o kryteria kliniczne.
          Nie o "ilość" złego samopoczucia, ale o jakość. Czy jest możliwe wychwycić
          zbliżającą się depresję za pomocą pojawiających się objawów? Może stan, który
          nie trwa aż dwa tygodnie jest dla Was tym, co ja nazywam "małą depresją"?
          • skwr2 Re: afekty w ChAD 21.09.09, 19:47
            dr.zabba napisała:

            > Czy jest możliwe wychwycić
            > zbliżającą się depresję za pomocą pojawiających się objawów? Może
            stan, który
            > nie trwa aż dwa tygodnie jest dla Was tym, co ja nazywam "małą
            depresją"?
            Umiem rozpoznać zbliżającego się doła, lecz nie potrafię przewidzieć
            jego głębokości. Czekam aż upłyną 2 tygodnie i z poczuciem porażki
            wracam na antydepy. Jeszcze tli się we mnie nadzieja, że rozejdzie
            się po kościach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka