Po wczorajszym obejrzeniu (kolejny raz) Gothiki z H.Berry zaczęłam rozmyślać o
szpitalu. Boję się, że kiedyś wkroczę na wyższy próg i będzie jazda w postaci
urojeń, manii totalnej. Szpital no i właśnie tego się boję. Na ile lekarze są
w stanie uwierzyć pacjentowi, że już wrócił do ukochanej stabilności ? Czy
mogę nie uwierzyć, że już z nim jest ok? Pacjent czuje się dobrze, a lekarze
mu nie wierzą i robią swoje.
Być może to tylko mój strach i wyobraźnia, ale nie miałam doświadczenia w tej
kwestii

Wiem, że pierwszą rzeczą którą zrobiłabym gdyby zgarnęli mnie w
jakimś ataku byłby rozkaz skontaktowania się męża z moją psych. i
poinformowaniu jej, co i jak.
Gdyby ona stwierdziła, że muszę tam zostać to ok. Tylko co dalej? <patrz wyżej>.
Wkręcam sobie często taki film.
P.S. Proszę się nie śmiać z kota :p