25.12.09, 20:11
Pomocy!
Cierpię na chorobę afektywną dwubiegunową, a moja przygoda z chorobą zaczęła
się od depresji. Po roku jej leczenia dostałam ataku psychozy i spędziłam od
tamtej pory w sumie 4 miesiące w szpitalu. Ostatnio zaczęło się ze mną dziać
coś niepokojącego-zaczęłam wolniej myśleć i nie zlepiam ze sobą informacji,
jestem jakby „obok” wszystkiego, pogorszył się mój kontakt z ludźmi. Nie
chodzi o jakieś lęki czy wycofanie się-ja chciałam i nadal bardzo chcę i
potrzebuję kontaktów, tyle że…po prostu mam taką pustkę w głowie, utraciłam
zdolność swobodnego komunikowania się, nie mam pojęcia, jak utrzymać
rozmowę-to tak, jakby to co jest wewnątrz mnie nie mogło się wydostać na
zewnątrz. Nie zubożało moje słownictwo, ale nie mogę w pełni wyrazić siebie,
czuję się tak, jakby coś we mnie umarło, jakby umarła ta spontaniczna, zawsze
gotowa do swobodnej rozmowy Edyta…moje uczucia są też uboższe, a jeśli już są,
to nie umiem ich wyrażać…jak sobie z tym radzić? Lekarze powiedzieli, że teraz
to tylko pozostała terapia u psychologa. Chodzę na nią, ale czy to pomoże? Czy
w ogóle ktoś z was ma podobne problemy? Biorę abilify, bioxetin i lamitrin.
Proszę o pomoc…
Obserwuj wątek
    • skwr2 Re: Pomocy! 25.12.09, 21:00
      racula napisała:

      > zaczęłam wolniej myśleć i nie zlepiam ze sobą informacji,
      > jestem jakby „obok” wszystkiego, pogorszył się mój kontakt z ludźmi
      > . Nie
      > chodzi o jakieś lęki czy wycofanie się-ja chciałam i nadal bardzo
      chcę i
      > potrzebuję kontaktów, tyle że…po prostu mam taką pustkę w głowie,
      utracił
      > am
      > zdolność swobodnego komunikowania się, nie mam pojęcia, jak
      utrzymać
      > rozmowę-to tak, jakby to co jest wewnątrz mnie nie mogło się
      wydostać na
      > zewnątrz.
      Myślę, że nie jesteś w swoich przeżyciach odosobniona, przynajmniej
      mnie są dobrze znane. Łączę je ze przewlekłą depresją nawet o
      nieznacznym nasileniu. Nie wiem, w jakim stopniu należy winić leki.
      Aby się nie zadręczać tym, co spycha mnie poniżej dawnych
      możliwości, nie przyglądam się zbyt uważnie swoim funkcjom.
      Kontaktuje się z ludźmi, jak potrafię, w nadziei, że zostanę
      poprawnie zrozumiana, i rzeczywiście tak się dzieje. Podobnie jak Ty
      mam szeroki margines uczuć, których nie umiem odpowiednio trafnie
      przekazać, ale i zdrowi napotykają w tej mierze na opór.
      Poczytaj wątki, a zobaczysz, jak sprawnie językiem władają chadowcy,
      więc i Ty nie zostaniesz poza dobrą normą komunikacyjną.
      • racula Re: Pomocy! 29.12.09, 19:25
        Czy możesz opowiedzieć mi o swoim sposobie na lepsze nawiązywanie kontaktów? Jak
        rozmawiasz z ludźmi, skąd bierzesz tematy do rozmowy? Tego mi często brakuje. I
        jeszcze jedno: często porównuję się do zdrowych ludzi o weselszym, żywszym
        usposobieniu i wtedy wydaję się sobie beznadziejnie inna, odstająca od niech,
        niemożliwie bezsilna i słaba, wydaje mi się że sobie nie poradzę w życiu. Jak
        sobie z tym radzić?
        • skwr2 Re: Pomocy! 29.12.09, 19:49
          racula napisała:

          > Czy możesz opowiedzieć mi o swoim sposobie na lepsze nawiązywanie
          kontaktów? Ja
          > k
          > rozmawiasz z ludźmi, skąd bierzesz tematy do rozmowy? Tego mi
          często brakuje.
          Jestem szczera, otwarta. Każda maska trąci wyczuwalnym fałszem. Jej
          wlaściciela krępuje, a odbiorcę zniechęca. Niknie szansa na
          autentyczny, czyli satysfakcjonujący, kontakt. Mówię o tym, co
          akurat przeżywam. Nauczyłam się słuchać, a jeśli pozwolisz ludziom
          mówić, tematu nie braknie. Narzekanie staram się trzymać nauwięzi,
          nie wiem, czy mi się to wystarczająco udaje.

          > I
          > jeszcze jedno: często porównuję się do zdrowych ludzi o weselszym,
          żywszym
          > usposobieniu i wtedy wydaję się sobie beznadziejnie inna,
          odstająca od niech,
          > niemożliwie bezsilna i słaba, wydaje mi się że sobie nie poradzę w
          życiu. Jak
          > sobie z tym radzić?
          Znów mogę Ci powiedzieć, że mam podobne doświadczenia. Mówię sobie,
          że przecież nie każdy musi tryskać humorem, a ja jestem z tych
          smutniejszych. Liczę na akceptację siebie takiej, jaką jestem.
          Mam swoje lęki dotyczące przyszłości. Wyrabiam sobie nawyk
          pozytywnego myślenia, niestraszenia się na zapas. Przynosi to pewne
          efekty. Umiem już zatrzymać czy skontrować niektóre pesymistyczne
          wersje przyszłości.
          • racula Re: Pomocy! 16.01.10, 15:09
            No dobrze, ale jeśli w głowie jest po prostu pustka, gdy chce się rozmawiać,
            wykrzyczeć, a się nie da? Czy też masz uczucie jakiejś "szarej strefy" w mózgu?
            Jakby coś nie trybilo, jakby coś z czymś się nie łączyło jak powinno? Przeżywam
            straszny brak GŁĘBI uczuć i tego, co mówię, nawet mój śmiech nie jest taki jak
            kiedyś. Co o tym myślisz?
            • skwr2 Re: Pomocy! 17.01.10, 19:44
              racula napisała:

              > No dobrze, ale jeśli w głowie jest po prostu pustka, gdy chce się
              rozmawiać,
              > wykrzyczeć, a się nie da?
              Jakiś komunikat zawsze da się sklecić. Jeśli jest mało precyzyjny,
              rozmówca zwraca na to uwagę i próbuję się dookreślić. Zdrowi mawiają
              czasami, że nie umieją tego czy tamtego wyrazić, mamy takie samo
              prawo.

              > Czy też masz uczucie jakiejś "szarej strefy" w mózgu?
              > Jakby coś nie trybilo, jakby coś z czymś się nie łączyło jak
              powinno?
              Nie wiem, jak to fachowo nazwać, ale wydaje mi się, że chodzi o brak
              koncentracji, ubytki pamięci. Jestem w takim wieku, że trudności ze
              spójnym, adekwatnym wyrażaniem siebie mogę złożyć na jego karb.
              Konsultowałam się w tej sprawie z normalsami, mają całkiem podobnie.

              > Przeżywam
              > straszny brak GŁĘBI uczuć i tego, co mówię, nawet mój śmiech nie
              jest taki jak
              > kiedyś. Co o tym myślisz?
              Myślę, że to przejściowe dolegliwości jak moje wypranie z uczuć.
              Wracam do życia emocjonalnego poprzez depresyjność, ale i
              pogodniejsze uczucia też odnotowałam. Wydaje mi się, że ten stan
              jałowości jest jakimś przystankiem między depresją a normalnością.
              Nie zsatanawiam się, jaka byłam kiedyś. Życie jest zmienne, a ja
              wraz z nim.
    • bonus1985 Re: Pomocy! 26.12.09, 11:08
      Nie martw się, w Chadzie wszystko jest przejściowe i nie trwa wiecznie.
      Też mam takie okresy, że np. na forum nie napisze nowego posta a później napisze
      10 sztuk. Przekłada się to też na realne życie i wyprawia się ten chwilowy
      pustelniczy tryb życia. Jak już mówiłem to przejściowe, nie stresuj się tym.
      • racula Re: Pomocy! 16.01.10, 15:10
        No dobrze, ale jeśli w głowie jest po prostu pustka, gdy chce się rozmawiać, wykrzyczeć, a się nie da? Czy też masz uczucie jakiejś "szarej strefy" w mózgu? Jakby coś nie trybilo, jakby coś z czymś się nie łączyło jak powinno? Przeżywam straszny brak GŁĘBI uczuć i tego, co mówię, nawet mój śmiech nie jest taki jak kiedyś. Co o tym myślisz?
        • tlenek-gipsu Pustka 17.01.10, 19:03
          Znam to uczucie. U mnie to taka mgła na rozumie. Wydaje mi się, że wszystko zapomniałam i nie poradzę sobie z pracą, językiem i w życiu, bo też mam przy tym spowolnienie kojarzenia.

          Teraz już tego nie miewam, bo wreszcie się leczę samymi tylko stabilizatorami (ale to też bywa skomplikowane).

          Wydaje mi się (jestem pewna), że ta pustka jest objawem depresji. Tyle, że antydepresanty wyprowadzają z dołka, a potem pchają na górkę. A tam jeszcze gorzej mi się przebywa.
          Dlatego staram się unikać leków innych niż stabilizatory.
          Właśnie zmieniam lekarkę, może nowa okaże się mądrzejsza. Jak nie, to dalej będę zmieniać, cholera! aż do skutku ;-]
          • skwr2 Re: Pustka 17.01.10, 19:49
            tlenek-gipsu napisała:

            > Dlatego staram się unikać leków innych niż stabilizatory.
            Moja lekarka jest tego zdania. Terapię antydepresantami prowadzę
            sama, starając się, żeby dawki zażywania leku był jak najmniejsze, a
            czas jak najkrótszy.
    • facet_l Re: Pomocy! 26.12.09, 11:16
      Idź do lekarza i mu o tym powiedz. Tutaj niestety nie ma specjalistów, którzy
      mogliby Ci pomóc, tu są chorzy, którzy mogą opowiedzieć o swoich doświadczeniach.
      • dr.zabba Re: Pomocy! 26.12.09, 18:54
        Myślę, że można na to pomóc farmakologicznie, nie tylko psychoterapią
        • racula Re: Pomocy! 29.12.09, 19:16
          Czy możesz mi napisać, co bierzesz? Ja abilify, bioxetin i lamitrin. Może znasz
          już te leki i masz o nich jakąś opinię? A jak działają Twoje?
          • tlenek-gipsu Re: Pomocy! 17.01.10, 19:09
            Czy na pewno masz zdiagnozowaną CHAD?
            Czy na pewno masz dobrze ustawione leczenie?
            Bo abilify stosuje się schizofrenii, a bioxetin w depresji z lękami.

            www.doz.pl/leki/p4910-Abilify
            www.doz.pl/leki/p13-Bioxetin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka