Wczoraj oglądałam program i Marlin M.
Wiadomo miała CHAD. Wtedy nie było leków-przynajmniej takich jakie
mamy dziś...Dużo tego co o niej mówił lektor jest mi bliskie

Nawet bardzo.I już źle spałam.Najpierw nie mogłam,potem koszmar za
koszmarem...Noc tragedia.Lęki.
Głowa mi pęka...Czy już zawsze tak będzie?
Czy zawsze już będę na bodźce reagować całą sobą?
Wstałam i rycze...czuje sie jak zdepniety karton po margarynie-a tu
tyle roboty...i jeszcze sie wyszykowac i jeszcze przykleic sztuczny
usmiech.Predzej na pogrzeb mi dzis niz na bal...
Czy tak już będzie zawsze?