Dodaj do ulubionych

Czy zdecydowalibyście się na dzieci?

05.01.10, 14:28
Chwilowo nie jest to dla mnie sprawa pierwszej wagi, ale się zastanawiam.
Wiem, że dziedziczy się tendencje. Na początku nie chciałam w to uwierzyć. Ale życie jak zwykle niesie jakieś ale uncertain Mam kuzynkę - córkę brata mojej matki. Ona choruje od kilku lat na depresję. Ostatnio się okazało, że możemy się wymienić lekami - ja zaczęłam brać to co jej akurat odstawili, a ona to, co odstawili mnie sad To mnie dobiło.
Wiem, że moja mama też kiedyś chorowała na depresję, zresztą możliwe, ze teraz też ale nic nie mówi. Zresztą zawsze była trochę... niezrównoważona jak dla mnie sad
Nie sądzicie, że skoro się wie, na jakie gówno chorujemy, to byłoby niezłym świństwem powoływać na świat kogoś, kto może przechodzić w przyszłości przez to samo piekło?
Obserwuj wątek
    • matrioszka42 Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 05.01.10, 14:40
      Cóz... jest nas tu dzieciatych całkiem sporo. Część wiedziała o chorobie, część nie (ja nie wiedziałam). Dziedziczy się tyle róznych cech i predyspozycji. Jestem 3 pokoleniem CHAD-owym, mój syn jest zdrowy (odpukać w niemalowane), ale za to odziedziczył po mnie kręcone włosy i jest z powodu ich posiadania równie nieszczęśliwy jak ja jestem ze swoich.
      Mimo wszystkich przeciwności jestem szczęśliwa, że zostałam powołana na ten plugawy świat. I mimo piekła, które przechodzę ja i inni ze mną. Ale teraz jestem na górce więc za jakiś czas pewnie napiszę coś zupełnie innegowink
      • majagor Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 05.01.10, 15:37
        Bardzo trudna jest ta decyzja.
        Z jednej strony bardzo chciałabym mieć dziecko. Jedno. Koniecznie przed 35-tką [potem ryzyko różnych chorób u dzieci wzrasta tak mocno, że chyba nie miałabym odwagi].
        Jeśli decydowałabym się na dziecko to także chciałabym być "czysta" - czyli jakiś dłuższy czas przed ciążą chciałabym przestać brać leki. Obojętnie co mówią lekarze, obojętnie co piszą w ulotkach nie chce zachodzić w ciążę mając we krwi te leki.
        No i największy dylemat - co z dziedzicznością, skłonnością do pewnych zaburzeń - ja jestem doskonałym przykładem na to, że chora mama może "dać" swojemu dziecku pewne skłonności - ja jestem chora, moja siostra leczy się "tylko" na zwykłą depresję.. I zaburzenia te ujawniły się u nas dość późno [ja ok. 23 r. ż., siostra ok. 30-stki]
        Mama urodziła nas przed chorobą. Potem - chociaż niby planowali 3. dziecko - już się na to nie zdecydowała.
        Nie chciałabym dziecku zafundować dzieciństwa z manią, z depresją swojej matki. Widziałam to, przeżyłam - naprawdę nic przyjemnego.
        Nawet gdybym miała gwarancję, że moje dziecko nie otrzyma żadnych, nawet minimalnych skłonności do tego rodzaju zaburzeń - to nie chciałabym, aby patrzyło na chorą mamę.
        Czy chorując byłabym dobrą matką? Czy miewając manię, depresję spełniałabym swoje obowiązki?
        Jest wiele trudnych pytań, wiele wątpliwości..

        Z zawodu jestem m.in. pedagogiem. Spędziłam także rok zagranicą gdzie "wychowywałam" dzieci. Jestem zatem w jakimś stopniu już świadoma, jaki to ciężar, trud wychować maleństwo na człowieka, dobrego, wartościowego człowieka.
    • tlenek-gipsu Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 05.01.10, 16:08
      Mam syna i ma inne choroby (alergie). Co do dziedziczenia psychoz itp, to ponoć
      już niedługo 20% ludzkości będzie nimi dotknięta. Wobec tego, można liczyć na
      poprawę leczenia, a po urodzeniu dziecka liczyć na siebie.
      Niezwykle silnie zaczyna działać zmysł odpowiedzialności.
      Chyba że ktoś już tak bardzo choruje, że traci umiejętność oceny rzeczywistości.
      Sądzę, że ta sprawa, jak wiele innych, nie może podlegać jednej regulacji. Np.
      że chorzy mają pozostać bezdzietni. Co za świat by się "narodził". Matrix do
      kwadratu.
    • dr.zabba Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 05.01.10, 17:09
      Ja tak.
      Sądzę, że to zależy od przebiegu choroby. Ja jestem obecnie w przeważającym
      stopniu stabilna, do tej pory miałam jedną krótką manię, dwie - trzy hipo i
      kilka poważnych depresji. Ale większość z moich 12 lat chorowania to równowaga.
      Mam trójkę dzieci, które urodziłam zanim zaczęłam brać leki na stałe. Czyli
      byłam "czysta". Ostatnia ciąża była trudna: z depresją, z hipo, a może ta hipo
      to był stan mieszany? Potrzebowałam pomocy przy opiece nad córeczką: nie mogłam
      wstawać w nocy ( w miesiąc po porodzie zaczęłam brac olzapin ), gdy mała miała
      trzy miesiące zaczął się głęboki dół.
      Nie boję się, że dzieci odziedziczą. Chad nie jest dla mnie chorobą, która
      uniemożliwia normalne życie. Więc nawet jeśli, odpukać, któreś odziedziczyło lub
      odziedziczy, wiem, że da sobie w życiu radę, nie gorzej niż niejeden zdrowy.
      Tęsknię teraz za kolejnym dzieckiem (wiem, wiem - takie pragnienie
      wielodzietności nie jest normalne). Nie mam niestety obecnie warunków, żeby się
      zdecydować: leki, krótka dopiero remisja i strach, że nie dam rady się maluchem
      zająć.
      • majagor Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 05.01.10, 17:47
        dr.zabba napisała:

        > Tęsknię teraz za kolejnym dzieckiem (wiem, wiem - takie pragnienie
        > wielodzietności nie jest normalne).

        A dlaczego nie jest niby normalne? Moim zdaniem rodziny wielodzietne są bardzo normalne, oczywiście jeśli są zapewnione pewne warunki mieszkaniowe, socjalne itd. O ile jest to przemyślana decyzja, wola dwojga ludzi, a nie przypadek - jest to według mnie bardzo normalne.
        Dzieciom fajno jest w takich rodzinach smile A i w domu atmosfera jest świetna smile
    • chin_chilla Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 05.01.10, 18:17
      Ja zawsze marzyłam o tym, żeby mieć dzieci i rodzinę. Być typową kurą domową. Nie wyszło - jak zwykle. Ale niedawno zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle powinnam posiadać potomstwo. Moja choroba tak ewidentnie ma fizjologiczne podłoże, że aż boli. I to coś mogę przekazać moim dzieciom. Wiem, ze nie muszę. Że predyspozycje nie oznaczają 100% wystąpienia choroby. Pomijam już to czy by patrzyły jak radzę sobie z chorobą. Z dziećmi radzę sobie dobrze, dogaduje się z nimi.
      Ale jak pomyślę, że moje mogą mieć po mnie to cholerstwo, to już im współczuję. Bo ja jak się źle czuję, to nieraz nienawidzę moich rodziców z całego serca, że mnie powołali na ten świat i gdyby można było to chętnie bym temu zapobiegła. Żyję bo muszę, ale szczerze przyznam, że nawet jak czuję się nieźle to wolałabym się nie urodzić.
      • dr.zabba Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 05.01.10, 18:46
        chin_chilla, Ty masz typ II?
        Jak się źle czujemy, to myślimy żeby nie żyć... Na tym polega to złe samopoczucie...
        Nie masz teraz doła?
        Dlaczego nie lubisz żyć?
        • kamyczek_0 Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 05.01.10, 20:22
          Mam jedno urodzone przed Chadem. Pewnie nie zdecyduję się na następne... świadomie.
        • chin_chilla Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 05.01.10, 23:01
          Typ II w fazie lekkiej depresji.
          To nie jest tak, że ja generalnie nie lubię żyć. Ale podsumowując to i owo to
          nijak mi nie wychodzi, zeby okresy bardzo krótkiej normy rekompensowały mi
          niekończącą się depresję i wyskakujące jak królik z kapelusza hipo. Generalnie
          jakby mnie nie było to bym na tym wyszła lepiej. I jak pomyślę, ze mogłabym
          zafundować coś takiego swoim dzieciom to aż mnie otrząsa.
    • facet_l Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 05.01.10, 20:47
      Przy tym stanie świadomości, jaki mam teraz - NO KIDS
      • dziewczyna_a Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 06.01.10, 09:00
        Witam,
        ja jestem zdrowa, przyszly tata (mam nadzieje) moich dzieci jest chory. Mam nadzieje, ze te dzieci miec bedziemy. Wiem, ze istnieje ryzyko, ale jak na razie nie mam watpliwosci. Pozdrawiam, Basia
    • bonus1985 Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 06.01.10, 10:45
      Nie.
    • awanturka Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 06.01.10, 13:36
      Nie miałam nigdy tego problemu czy zdecydować się czy nie na dzieci ze względu na ryzyko zachoowania u poteomstwa.

      na dzieci nie zdecydowaliśmy się z mężem z innego powodu (też ze względu na moją chorobę) - poprostu było jak na dłoni widać, że moja choroba ma taki przebieg, że nie udało by nam się tych dzieci wychować..

      Co do decyzji mieć czy nie mieć dzieci biorąc pod uwagę możliwość odziedziczenia CHAD - problem psychologicznie jest bardzo trudny, bo rezygnując z nich z tego powodu mówi się jak gdyby samemu sobie - mam CHAD, w związku z chorobą lepiej, żeby mnie na swiecie nie było.

      Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie co innego zaważyło na decyzji o dzieciach, naprawdę nie wiem... I cieszę się, że ten dylemat przede mną nie stanął.

      A tak już z czysto egostycznego punktu widzenie - nie wyobrażam sobie jak mogłabym to przeżyć patrząc jak u dziecka choroba się rozwija, jak dziecko przeżywa to co ja, jak to wszystko zmierza w tym samym kierunku... Myslę, że mojemu mężowi byłoby na to łatwiej patrzeć, bo nie wie jak to jest... A ja wiem...
      • jasminka28 Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 06.01.10, 15:10
        Jestem przekonana o tym że zdjecyduje sie na dziecko. Niewyobrażam
        sobie mojego zycia bez dziecismile Pozdrówki
        • awanturka Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 06.01.10, 15:47
          A jak wyobrażasz sobie posiasdanie dzieci w sytuacji gdy matka przez 5 lal ma ciężką depresję i w ciągu tych 5 lat 5 krotnie przebywa w szpitalu (sumując czas pobytu - wychodzi 2 lata hospitalizacji w ciągi 5 lat)? Przez pięć lat dzieci mieliby wychowywać obcy ludzie? (mąż przeciez musiał pracować, poza tym miał drugi etat w charakterze pielęgniarza żony).

          Myslę, że to, że nie mamy dzieci to najmądrzejsza decyzja jaką udało mi się w zyciu podjąć - czas to potwierdził....
          • awanturka Wiem, że mi z całego serca dobrze życzysz, ale... 06.01.10, 16:07
            Wiem, że mi z całego serca dobrze życzysz, ale...własnie tak to wygląda.

            Preez jakiś czas temu próbowaliśmy wychowywać dwójkę dzieci kuzynki, która popełniła samobójstwo (formalnym opiekunem prawnym była ich babcia- my ze względu na moją chorobę psychiczną nie mielibysmy szans zostać opiekunami prawnymi), niestety nie dalismy rady mimo, że akurat był to okres w jakim nie miałam skrajnioe głebokiej depresji (ale funkcjonowałam dosć kiepsko)... Dzieci wychowuje (a własciwie to już wychowała) Babcia.

            Co do mnie - na szczęście nigdy nie myslałam, że posiadanie dzieci to konieczny warunek szczęścia i spełnienia w życiu. Gdybym była je w stanie wychowywać pewnie bym je miała, ale jak jest jak jest to też dla mnie nie jest życiowa tragedia... Moje oczekiwania od życia są nie wielkie (na szczęscie, inaczej byłaby to tragedia - bo z bardzo wielu spraw w zyciu, nie tylko dzieci, musiałam zrezygnować.)
            • jasminka28 Re: Wiem, że mi z całego serca dobrze życzysz, al 06.01.10, 16:18
              Niewiem mysle ze po to biore leki żeby własnie nie leżec 5lat w
              łozku wiec nierozumiem pytania!
              • majagor Re: Wiem, że mi z całego serca dobrze życzysz, al 06.01.10, 18:41
                awanturka napisała:

                > A jak wyobrażasz sobie posiasdanie dzieci w sytuacji gdy matka przez 5 lal ma c
                > iężką depresję i w ciągu tych 5 lat 5 krotnie przebywa w szpitalu (sumując czas
                > pobytu - wychodzi 2 lata hospitalizacji w ciągi 5 lat)? Przez pięć lat dzieci
                > mieliby wychowywać obcy ludzie? (mąż przeciez musiał pracować, poza tym miał d
                > rugi etat w charakterze pielęgniarza żony).

                Ja tak miałam. Przez pierwsze 3 lata mego życia [z opowiadań innych to wiem] nie miałam kontaktu z mamą prawie wcale. Wychowywała mnie ciocia - do ok. 16. r. ż. właśnie ją traktowałam jako mamę. Do niej się tuliłam, wciąż chciałam u niej spać, z nią wolałam przebywać. Mama była gdzieś obok.
                Potem od 4. r. ż. już byłam z rodzicami i siostrą w domu. Ale mama minimum 4-5 miesiące w roku spędzała w szpitalu. Więc wtedy albo jechałam do cioci albo babcia u nas mieszkała.
                Ojciec nie miał czasu na zajmowanie się domem, dziećmi. Ktoś musiał na ten dom zarabiać. Z mamy renty czynszu byśmy nie opłacili..

                Więc ja awanturko doskonale wiem, co masz na myśli. I stąd też wynikają moje obawy, co do posiadania dziecka przeze mnie. Nie chcę aby moje dziecko miało taki dom. Naprawdę nie chcę.

                jasminka28 napisała:

                > Niewiem mysle ze po to biore leki żeby własnie nie leżec 5lat w
                > łozku wiec nierozumiem pytania!

                A myślisz, że moja mama chciała wciąż chorować? Chciała aby powracało co roku to samo? Była leczona przez bardzo dobrego lekarza. Brała regularnie leki. A i tak większość roku mamy nie miałam [kilka miesięcy w szpitalu, kilka miesięcy rekonwalescencji w domu - które też do końca normalnie nie były].

                Tu nie tylko chodzi o brak mamy, czy widok mamy chorej. Ale odpowiedzialności, jaka spada na dziecko. Gdy inne dzieci się bawiły, ja pilnowałam mamy w domu, by coś złego nie zrobiła. Gdy dzieci oglądały bajeczkę ja szykowałam leki dla mamy. Już jako 6 letnie dziecko znałam leki. Ich nazwy, ich dawkowanie dla mamy. To ja pilnowałam, aby leki zażywała, to ja zaglądałam jej w buźkę - w razie potrzeby - nikomu innemu nie pozwoliła tego robić. Gdy inne dzieci szykowały święta bożego narodzenia - ja zastanawiałam się, czy puszczą mamę na przepustkę, czy też nie.
                Inne dzieci mamą się chwaliły... a ja się jej wstydziłam..
                • awanturka Re: Wiem, że mi z całego serca dobrze życzysz, al 06.01.10, 19:10
                  Majagor, nie wiedziałam, że aż tak...

                  Bardzo cię rozumiem i przytulam...

                  Ja miałam ojca chorego na CHAD - wyglądało to mniej drastycznie niż w wypadku Twojej mamy a poza tym to jednak ojciec a nie matka.

                  Ale i tak widok ojca zamknietego w sobie, znieruchomialego, leżącego całymi dniami na wersalce w pokoju z cierpieniem malującym się na twarzy.... dla dziecka to było straszne (tym bardziej, że z ojcem byłam bardziej emocjonalnie związana niż z mamą). Na domiar złego cały czas przychodziło mi do glowy, że to może w jakiś tam sposób moja wina, że jest z ojcem tak jak jest...

                  Ojciec miał bardzo słabe, żadkie, krótkotrwałe i niezauważale niemal hipomanie (tak jak ja), inie robił głupot i nie trzeba go było pilnować. Ale to, że leżał i cierpiał (najpierw to były okresy kilkutygodniowe, potem kilkumiesięczne, potem praktycznie tak było cały czas) było i tak dla mnie ogromnie traumatyzującym przeżyciem.
                  • majagor Re: Off 06.01.10, 19:24
                    Mama miała manie.
                    Mocne, ostre, które pojawiały się nagle. Jakby z nieba spadały.

                    Depresje niby miewała, jak byłam malutka. Jest po kilku nieudanych, dość poważnych próbach samobójczych. Nie pamiętam rzecz jasna tego.

                    "Normalnie" jest od czasu mojej 8 klasy podstawówki/1 klasy liceum.
                    Czyli do tego czasu nie miałam dzieciństwa. Musiałam dbać o nią, o siebie, a nie bawić się z dziećmi na podwórku.

                    No i jak troszkę tej mamy miałam normalnej, poznałam ją z innej strony.. to przyszedł nowotwór.. Tak pilnie jadła leki na CHAD, że wątroba siadła..
              • awanturka Re: Wiem, że mi z całego serca dobrze życzysz, al 06.01.10, 19:13
                Oby leki u Ciebie okazały się skuteczne - tego Ci z serca życzę. Obys miała więcej szczęścia niż ja.

                Zawsze brałam grzecznie wszystkie leki jakie zapisał mi lekarz, leczyłam się prawie cały czas u najlepszego specjalisty w tym regionie Polski w jakim mieszkam... Nie każdy ma tyle szczęścia, że posłuszne łykanie tabsów załatwia sprawę...
                • chin_chilla Re: Wiem, że mi z całego serca dobrze życzysz, al 06.01.10, 19:55
                  I tu właśnie leży pies pogrzebany. Ja też łykam grzecznie wszystkie tabletki i gó z tego mam. Na dłuższą metę nic się nie sprawdza. Mam bardzo szybką zmianę faz więc żyję jak na karuzeli.
                  Jeśli chodzi o wychowanie dziecka - wiem, że bym sobie poradziła. Butnie to brzmi, ale po prosu wiem, że dała bym radę. Natomiast patrzenie, jak ono się męczy, gdyby odziedziczyło tę chorobę... cóż, czuła bym się jak potwór. I chyba nie mogła bym spocząć w grobie spokojnie, bo przecie ChAD różnego typu może wyskoczyć przez całe życie. Do końca moich dni, nie byłabym pewna, czy nie "przeklęłam" własnych dzieci.
                  Patrząc z egoistycznego punktu widzenia - nie chciałabym żyć w wiecznym niepokoju i z poczuciem winy.
                  Chyba lepiej skoncentrować się na pomocy dzieciom które tego potrzebują. Gajusz będzie niedługo szukał wolontariuszy - chyba się zapiszę.
                  • lolinka2 Re: Wiem, że mi z całego serca dobrze życzysz, al 06.01.10, 21:18
                    no to ja jestem farciara...
                    ChAD z utradian cycling i wysokim funkcjonowaniem... hospitalizacja
                    szt. 1 - na własne życzenie. I nigdy później nie czułam potrzeby...
                    Dzieci są, dalszych nie chcę - obecnych wystarczy smile
                    Nie opiekują się mną, nie podają mi leków, nie pilnują żebym czegoś
                    złego nie zrobiła (nie odwracamy ról), nie oglądają mnie z pustym
                    wyrazem oczu leżącej drętwo etc. etc. Po prostu normalnie jest,
                    rodzinnie, są lepsze & gorsze dni, ale tak w granicach normy, każdy
                    robi swoje i jest fajnie...
                    • majagor Re: Wiem, że mi z całego serca dobrze życzysz, al 06.01.10, 22:19
                      I tak być powinno. I tak też sobie bym życzyła.
                      Ale czy mogę być pewna, że nigdy nie będzie mi gorzej, że zawsze będę "dawała
                      radę"? Czy ktoś mi da pewność, że ciąża, która sama w sobie jest dziwnym stanem
                      dla organizmu + niezażywanie leków [w ciąży na bank tego nie wezmę], mnie nie
                      rozstroi?

                      Ktoś powie, że wymyślam sobie jakieś głupie argumenty, że przesadzam. Ale po
                      takim dzieciństwie jakie miałam są to moim zdaniem bardzo ważne pytania dla mnie.
                      Moja mama nigdy nie planowała, że będzie chora. Miała inny plan na życie.
                      Chciała wychowywać dzieci SAMA, a nie oddawać dziecko ciotkom, babciom itd.
                      Po pierwszej ciąży u mamy było ok. Druga ciąża była już u niej depresyjna lekko
                      - po porodzie ciężka depresja i się zaczęło..

                      Ale mimo wszystko marzy mi się maleństwo smile
    • singapurkaa Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 06.01.10, 22:48
      Chciałabym miec rodzinę, zdrowie (to psychiczne oczywiście też), komfort
      finansowy, dzieci. Ale kończy się tylko na chciałabym...
      Zdecydowac się świadomie na powołanie małej istotki na świat... od razu pojawia
      się we mnie masa lęku, obaw, że najgorsza z najgorszych depresji powróci i że
      wtedy nie będę w wstanie nawet zadbac o siebie samą, a co dopiero o małego
      człowieka, dla którego powinnam byc oparciem - a okazuje się, że nawet dla samej
      siebie nie potrafię byc oparciem, mam wrażenie, że jestem kompletnie rozstrojona
      emocjonalnie...
      Gdyby ktoś dał mi gwarancję, że już nigdy nie będę miała depresji, ani żadnych
      wysokich odlotów, że będę zawsze silna i dzielna byłoby o wiele łatwiej podjąc
      decyzję o dziecku.
      W obecnej chwili nie czuję się na siłach...

      Awanturko, to co napisałaś było dla mnie takie szczere i prawdziwe...
      Rozumiem doskonale dlaczego podjęłaś taką decyzję - świadomą, nieegoistyczną
      (liczyło się dobro potencjalnego dziecka, a nie Twój kaprys) Gratuluję
      dojrzałości. Czy możesz powiedziec jak reagowało otoczenie na Twoją bezdzietnośc
      - mam na myśli rodzinę, znajomych, koleżanki. Ja czasem czuję się napiętnowana
      przez otocznie (na szczęście nie przez rodzinę), widzę te zdziwione, pełne
      niezrozumienia miny kuzynek czy jakichś koleżanek kiedy mówię, ze w najbliższym
      czasie dziecka nie planuję. Dla niektórych to dziwne bo wkrótce będę miała 32
      lata i najwyższy czas przecież. Nie potrafię sobie radzic z takimi pytaniami...
      W ogóle mam ostatnio trudny czas i niepotrzebnie smęcę w tym wątku.
    • start.hill Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 07.01.10, 12:15
      nie
    • czubata Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 14.01.10, 01:20
      patrząc na moje pociechy stwierdzam,nie sposób w nich dostrzec aby
      były lub czuły się w jakiejkolwiek mierze pokrzywdzone przez to że
      mają chorą matke,a przypatruje sie uważnie,jakoże sama w
      dzieciństwie czułam sie pokrzywdzona bardzo.I wydaje mi sie że to
      własnie te moje krzywdy sprawiają że stwarzam moim dzieciom dobrą
      atmosfere.Potrafie wczuć sie w położenie moich dzieci,wiem czego im
      chce zaoszczędzić,i to mi sie udaje,musze przyznać z ręką na
      sercu.Jesteśmy przefajną rodziną,uzupełniamy sie jak łata dziure...A
      jeśli chodzi o dziedziczność to,o chadzie dowiedziałam sie już jak
      dzieci były na świecie,ale przypuszczam że gdyby było inaczej to nic
      by to nie zmieniło.Podejżewam że moja córcia ma to po mnie,to
      przykre,ale moje dzieci mają inne warunki bytowe i rodzinne,nie
      wchłaniają patologii,nie ma też tematów tabu.Nie podają mi tabletek
      kiedy leże w łóżku ledwo żywa.Kiedy jestem ledwo żywa,one mi nie
      dają leżeć...A kiedy byłam w szpitalu,to pojechały do babci na
      wakacje i było im jeszcze lepiej.Przychodzi choroba,jest leczenie,a
      jak jest rodzina to człowiek ma po co sie leczyć.
    • chadodlat123 Re: Czy zdecydowalibyście się na dzieci? 15.01.10, 22:17
      pozwolisz, ze napiszę swoje zdanie?...mój mąż jest chory na chad -
      czyli wiesz przez co przechodzimy.....ale zdecydowalibysmy sie na
      dzieci!! Wiele razy rozmawiałam o tym z lekarzem ( nie jednym ) i
      teraz mam uporzadkowaną wiedzę na ten temat i mogłabym podjąć te
      ryzyko. Szczególnie, ze na pewnym etapie zycia - dziecko scala
      związki!!To cudowne uczucie musi byc dając zycie dziecku!!!

      Dziecko może ale nie musi dziedziczyć samych złych cech itp.
      Powodzenia w podjęciu decyzji...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka