Chwilowo nie jest to dla mnie sprawa pierwszej wagi, ale się zastanawiam.
Wiem, że dziedziczy się tendencje. Na początku nie chciałam w to uwierzyć. Ale życie jak zwykle niesie jakieś ale

Mam kuzynkę - córkę brata mojej matki. Ona choruje od kilku lat na depresję. Ostatnio się okazało, że możemy się wymienić lekami - ja zaczęłam brać to co jej akurat odstawili, a ona to, co odstawili mnie

To mnie dobiło.
Wiem, że moja mama też kiedyś chorowała na depresję, zresztą możliwe, ze teraz też ale nic nie mówi. Zresztą zawsze była trochę... niezrównoważona jak dla mnie

Nie sądzicie, że skoro się wie, na jakie gówno chorujemy, to byłoby niezłym świństwem powoływać na świat kogoś, kto może przechodzić w przyszłości przez to samo piekło?