11.01.10, 18:59
Nie pracuję. Powinnam szukać pracy, żeby nie skończyć na zasiłku dla
bezrobotnych. Tylko ja się boję sad Wachlarz stanowisk mam mały ze względu na
zdrowie (fizyczne). Doświadczenie jako handlowiec duże. Opcja stacjonarna
wchodzi w grę - czyli sklep. M. jest ciągle poza domem. Dziecko ktoś musi
wychowywać. Opcja stacjonarna musi być lekka tj. bez nadwyrężania fizycznego.
Inaczej się załatwię.
Mało ofert. Studia w toku. Marzyłabym o pracy związanej w zdobywanym przeze
mnie wykształceniem. Dopóki nie ukończę będzie kiepsko z etatem.
Boję się... Z jednej strony chcę pracować i muszę sad Ciężko znaleźć coś co nie
spowoduje dalszych problemów ze zdrowiem. Jeżeli będzie to praca, w której
nie będę musiała dźwigać towaru będzie ok. Jak pomyślę o składaniu setek CV
to mdli mnie. Łudzę się, że w tej firmie (w której w danej minucie składam
papiery) uda się. Muszę mieć nadzieję, ale po kilku dniach takiej tułaczki
bezowocnej załamuję się.
Jeżeli jakimś cudem znajdę etat to nadal będę się bała. Dzień w dzień. Nawet
wtedy kiedy już się zadomowię. Każde wyjście rano do pracy powodowało lęk
obojętnie jaki miałam nastrój. Lęk związany z obecnym dniem - jaki będzie, czy
coś złego się nie zdarzy. Złego w sensie mojego zawalenia obowiązków. Zawsze
staram się robić wszystko dobrze na tyle na ile potrafię. Wydaje mi się, że
nie co dłużej uczę się programów komputerowych na których muszę pracować (nie
non stop, ale jednak muszę go poznać-jak w każdej firmie trzeba zatrybić). A
może tylko sobie to wmawiam. Pamięć szwankuje. Paradoksalnie lubię pracować z
ludźmi,ale boję się ich opinii na mój temat. Nie mogłabym pracować w biurze
dziobiąc w cyferkach, w zestawieniach.
Taki codzienny lęk przed pracą, przed pójściem do niej (w każdej pracy tak
było) jest dla mnie okropny. Zawsze idę na rękę współpracownikom (zastępstwa,
pomoc).

Czeka mnie mozolne szukanie pracy. Uważam, że na dzień dzisiejszy nie nadaję
się do niczego. M. jeżeli przypadkiem znajduje jakąś ofertę to ja uważam, że
sobie nie poradzę nawet wtedy gdy są na to realne szanse.

Najchętniej zostałabym w domu. Mogłabym zostać kurą domową. Tu czuję się
bezpiecznie. W handlu sprawdzałam się super. Tylko ten ciągły lęk... Może
wynika on z tego, że tak na prawdę nie lubiłam tego, co robiłam chociaż
myślałam, że lubię.
Kilka tygodni (3-4)pracowałam niejako w swoim zawodzie. To były fajne
tygodnie. Do tej pory myślałam, że nie znajdę w sobie tyle cierpliwości. Było
inaczej, a praca była związana z opieką i edukacją ze specyficznymi osobami.
Wiem, że to chciałabym robić. Marne szanse. Wszędzie wszystko
obstawione,znajomości...

Nie wierzę w siebie. Jestem uparta, przebojowa. Jestem...chyba w hipo, a
wydawało mi się że to moja wrodzona zaleta.

Wiecie co? Pękła bańka. Bo jak nazwać to, że to wynik...skutek hipo. Okazało
się, że tak na prawdę to ja taka nie jestem. Czyli te wszystkie zalety są
iluzją. Są tymczasowe...
Dlatego nie wierzę w siebie. Nie wiem na ile moje umiejętności nie okażą się
równie kruchą iluzją...
Obserwuj wątek
    • singapurkaa Re: Praca 11.01.10, 19:46
      Kamyczek - a od jakiego czasu nie pracujesz?
      Rozumiem, że się boisz ale przedłużające się bezrobocie nie jest korzystne. Z
      czasem jest coraz trudniej..
      Oczywiście to moje subiektywne zdanie.
      Fajnie, że studiujesz, rozwijasz się. A jakie to studia?
      Ja w depresji ostatnie studia rzuciłam, rzuciłam też kilka etatów, teraz mam
      własną działalnośc ale nie jestem do końca usatysfakcjonowana finansowo i myślę
      o podjęciu jakiejś pracy dodatkowej i tak samo jak Ty boję się.
      Mam podobne spostrzeżenia co do hipo - wtedy jestem uparta, konsekwentna,
      przebojowa i myślę, że to moje wrodzone cechy; a później bańka pryska i też nie
      wierzę w siebie. Mam niską samoocenę i muszę nad tym popracowac, wtedy pewnie
      ten ciągły lęk będzie mniejszy lub zniknie zupełnie.
      Napisałaś "Uważam, że na dzień dzisiejszy nie nadaję się do niczego." - ja tak
      zawsze w depresji myślę. Ale Ty przecież masz duże doświadczenie w handlu,
      napisałaś, że jako handlowiec sprawdzałaś się super więc na pewno nie jest tak,
      że do niczego się nie nadajesz!
      Pracowałaś jako przedstawiciel handlowy czy w sklepie? Jaka branża? Może właśnie
      korzystny będzie powrót do starego zajęcia? Nie wiem, nie potrafię radzic w
      sprawach zawodowych, bo sama mam ciągłe problemy w tej dziedzinie. I w dodatku
      zawsze obawiałam się konfrontacji z nowym szefem, współpracownikami, klientami
      itd. Też ciągły lęksad
      Trzymam za Ciebie kciuki.
      • kamyczek_0 Re: Praca 11.01.10, 20:20
        Miałam operację, która unieruchomiła mnie i to w dosłowny sposób. Teraz muszę
        uważać na siebie i nie przeciążać organizmu.Jasne mogłabym znaleźć cokolwiek,
        ale zrobiłabym sobie krzywdę i mogłoby się to źle skonczyć. Poza tym nie chcę
        podejmować takiej pracy i potem znowu iść naprawiać się tym samym robić kłopot
        pracodawcy. Pracowałam w sklepie, byłam przedstawicielem. Nie chcę siedzieć na
        garnuszku państwa. Za 2 m-ce będę musiała jeżeli nic nie znajdę do tego czasu. U
        mnie ciężko coś znaleźć. Szukać poza moim miastem nie mogę. Dzieckiem musi się
        ktoś zająć.
        Poza ty ten ciągły tekst :" Nie potrzebujemy nowego pracownika" jest dołujący sad sad
        • jasminka28 Re: Praca 12.01.10, 13:36
          Dasz Radę Mała!!!!Wierzę w Ciebie!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka